1 grudnia 2022

Jak w erze wysokiej inflacji ograniczyć wzrost kosztów użytkowania samochodów w firmie? Ekspert od zarządzania flotami podrzuca garść patentów

Jak w erze wysokiej inflacji ograniczyć wzrost kosztów użytkowania samochodów w firmie? Ekspert od zarządzania flotami podrzuca garść patentów

„Kosztami floty w firmie można i należy aktywnie zarządzać. Najlepiej kontrolować je przez system zarządzania flotą. Warto też przyjrzeć się kosztom ubezpieczeń, które wynikają ze szkodowości. Powinniśmy też szukać oszczędności w kosztach zużycia paliwa. Być może warto już dziś myśleć o pilotażowym wprowadzeniu do floty samochodu elektrycznego” – mówi w wywiadzie dla „Subiektywnie o Finansach” dr Daniel Trzaskowski, dyrektor sprzedaży flotowej w Volkswagen Financial Services

Jak ograniczyć koszty zarządzania flotą samochodów w firmie? Niezależnie od tego, czy mówimy o kilku czy o kilkunastu lub kilkudziesięciu samochodach, to jest to dziś duże wyzwanie – inflacja „samochodowa” jest wysoka, więc warto poznać najważniejsze sposoby ograniczania kosztów tej części działalności firmy. Oczywiście bez szkody dla bezpieczeństwa i efektywności działania całej firmy. Jak to zrobić? O tym rozmawiam z dr. Danielem Trzaskowskim z Volkswagen Financial Services Polska.

Zobacz również:

Maciej Samcik: Zacznijmy od sprawy, która chyba najbardziej boli polskich przedsiębiorców, czyli kwestii kontroli kosztów w warunkach wysokiej inflacji. Zapewne posiadacze flot samochodowych zastanawiają się, czy jest jakiś magiczny sposób na to, żeby w dzisiejszych czasach nieco ograniczyć koszty związane z ich utrzymaniem. Flota samochodowa jest podstawowym narzędziem działalności wielu firm, rodzajem kosztu stałego. Jak pilnować kosztów w tej części działalności firm?

Dr Daniel Trzaskowski, dyrektor sprzedaży flotowej w Volkswagen Financial Services: Zazwyczaj koszty utrzymania floty stanowią jedną z ważniejszych pozycji w budżetach firm. Np. w firmach usługowych koszty flot są często na drugim miejscu, jeżeli chodzi o budżet firmy, tuż za wynagrodzeniami. Dlatego też tymi kosztami trzeba zarządzać, trzeba je kontrolować i szukać oszczędności. Inflacja zbliżająca się do 20% dotyczy również branży motoryzacyjnej. Koszty części do pojazdów idą do góry, a w konsekwencji koszty serwisu, jak i ceny samochodów. Dochodzi jeszcze drogie paliwo.

Oczywiście tymi wszystkimi wydatkami można zarządzać. Najlepiej kontrolować je przez system zarządzania flotą. Zbieramy w nim wydatki i dzielimy je według struktury. Warto na przykład przyjrzeć się kosztom ubezpieczeń, które wynikają ze szkodowości. Gdy klienci pytają mnie, gdzie w pierwszej kolejności powinni szukać oszczędności, wskazuję koszty zużycia paliwa. Producent podaje dzisiaj bardzo rzetelne informacje, z których dowiemy się, ile dany samochód powinien średnio spalać. Na tej podstawie możemy przyjąć pewne limity.

I walczyć o to, żeby realne zużycie było poniżej tych limitów?

Najlepiej jest być poniżej, ale warto przynajmniej wiedzieć, który użytkownik jest powyżej limitu i w tym przypadku stosować działania korygujące. Najlepszym rozwiązaniem będzie telematyka. To rozwiązanie, które śledzi jazdę pracowników oraz analizuje zużycie paliwa. Bardzo łatwo będzie nam ocenić, w jaki sposób dany kierowca przemieszcza się po drogach.

Dobrym pomysłem jest wprowadzenie systemu obciążeń i nagród motywujących do jeżdżenia tak, jak tego oczekujemy. Kolejnym sposobem jest rozliczanie finansowe pracownika za każdy kilometr, który pokonuje prywatnie. Telematyka bardzo w tym pomaga. Możemy oczywiście ustawić ją na poziomie godzin, ale optymalne rozwiązanie to wykorzystanie aplikacji, dzięki której można przełączać ustawienia między „jeżdżę prywatnie” a „jeżdżę służbowo”.

Czy dostawca floty jest w stanie taki system dostarczyć, czyli auto z „czarnymi skrzynkami”, z systemem informatycznym i aplikacją do kontroli kosztów eksploatacji samochodu flotowego?

Oczywiście, naszą rolą jest kompleksowe dostarczanie usług związanych z zarządzaniem flotą. Zacznę od tego, że jesteśmy największą firmą, która finansuje floty osobowe w Polsce, mamy 17% udziału w rynku. Oferujemy różne sposoby finansowania samochodów. Niektóre z nich są antyinflacyjne. Jeśli klient skorzysta z oferty najmu długoterminowego, to jest zabezpieczony przed inflacją ze względu na to, że my tę inflację bierzemy na siebie. Klient dostaje samochód segmentu C z ratą np. w wysokości ok. 2000 zł i tak naprawdę poza tym płaci tylko za paliwo.

jak ograniczyć koszty floty - maciej samcik daniel trzaskowski
Jak ograniczyć koszty floty – Maciej Samcik i Daniel Trzaskowski

Czym różni się leasing od najmu w kontekście możliwości kontroli kosztów? W przypadku leasingu mamy możliwość odkupienia samochodu na własność, w przypadku najmu – nie. Jakie jeszcze są różnice? 

W Volkswagen Financial Services te usługi różnią się przede wszystkim tym, że w najmie stosujemy stałą ratę, a w przypadku leasingu w większości jest zmienne oprocentowanie. Druga różnica polega na tym, że wybierając najem od VW FS, klient w miesięcznej opłacie ma uwzględnione ubezpieczenie, serwis, assistance, pomoc w przypadku szkody, auto zastępcze, a także pakiet opon. Leasing jest natomiast bardziej elastyczną usługą.

Wspomniał pan o tym, że posiadając flotę samochodów, można też próbować oszczędzać na kosztach ubezpieczeń. Szkodowość w jakimś stopniu oczywiście jest uzależniona od tego, jak jeździmy, ale nie w 100%. Co miał pan na myśli mówiąc o tym, że można to kontrolować?

To przede wszystkim wpływanie na zachowanie naszych kierowców. Najskuteczniejsze jest wprowadzenie polityki flotowej do firmy połączone z odpowiednim raportowaniem oraz wprowadzeniem tzw. KPI [Key Performance Indicators – przypis redaktora] dla floty. Po pierwsze śledzimy szkodowość – ile mamy szkód, jakie to są szkody i kto je generuje. Wyszczególniamy te, które ewidentnie wynikają ze złego zachowania na drodze i poprzez politykę flotową promujemy tych, którzy jeżdżą bezszkodowo.

Czyli system nagród i kar, których koszty częściowo przerzucamy na pracownika, który je generuje?

Tak, ale najlepiej, żeby to był system skalibrowany tak, że pracownik współodpowiada dopiero za drugą wyrządzoną szkodę w ciągu roku. Nie za pierwszą, ponieważ każdemu może się zdarzyć chwila nieuwagi. Śledzenie jazdy pracownika jest bardzo ważne, ponieważ z tych danych jesteśmy w stanie się dowiedzieć, czy dana osoba jeździ ostrożnie. Bardzo ważna jest także odpowiednia polityka bezpieczeństwa firmy, czyli to, że kupujemy samochody bezpieczne, dobrze wyposażone.

Czy teraz jest dobry moment na modyfikację floty, jej unowocześnianie? A może raczej należy z tym poczekać? Mamy dużą niestabilność kosztową. Tak naprawdę, zadając to pytanie, zastanawiam się, czy dzisiaj wymiana starszego samochodu na nowy to jest gwarancja, że koszty flotowe spadną czy wręcz przeciwnie?

W dłuższej perspektywie taniej nie będzie. Na pewno koszty mobilności będą rosły, ponieważ ceny samochodów idą do góry. Energia również przekłada się na koszt produkcji. Do tego dochodzą również opłaty związane z emisją CO2, które automatycznie podnoszą ceny samochodów (mówię oczywiście o pojazdach spalinowych). Tak więc nie ma co czekać z wymianą floty, ponieważ koszty z pewnością nie spadną.

Zobacz też rozmowę: Komu opłaci się auto w abonamencie?

Porozmawiajmy chwilę o autach elektrycznych. Wielu twierdzi, że rewolucja elektryczna w branży motoryzacyjnej w Polsce zacznie się właśnie od flot. Taka sytuacja miała miejsce w Holandii. Duże i średnie przedsiębiorstwa będą wymieniały swoje samochody, częściowo na elektryczne i tych aut będzie na ulicach coraz więcej. Za firmami pójdą także konsumenci. Czy to już jest moment (z punktu widzenia przedsiębiorców) na inwestowanie we floty aut elektrycznych? A może jeszcze za wcześnie na to?

W pełni się zgadzam z tym, że pójdziemy ścieżką Holandii. Tam elektromobilność nakręciły właśnie floty. Dzisiaj w Holandii 20% nowych rejestrowanych samochodów to samochody elektryczne, a we flotach – aż 30%. Dla porównania, w Polsce jest to zaledwie 2,5%. Zgadzam się więc, że motorem zmian będą floty, ponieważ jest kilka istotnych uwarunkowań, jak choćby nadchodzący zakaz rejestracji samochodów spalinowych od 2035 r. Mówiąc o korzystaniu z aut elektrycznych, nie sposób nie wspomnieć o ich ładowaniu. Holandia ma dzisiaj 100 000 punktów do ładowania, a Polska ma ich niecałe 5000, choć jesteśmy krajem kilkakrotnie większym.

W Polsce mamy jeden punkt do ładowania na średnio 150 kilometrów…

A liczba ładowarek jest niesamowicie istotna. Powinniśmy mieć przynajmniej jedną ładowarkę na 2-3 samochody pod biurem, a żeby tak było, trzeba te ładowarki postawić. Najpierw jednak należy sprawdzić, czy jest na to wolny przydział mocy w budynku. Już na tym etapie „elektryfikacja” floty okazuje się często dużym wyzwaniem.

Jeden z moich klientów powiedział mi ostatnio, że jest bardzo zainteresowany elektromobilnością, ale 2 lata temu wprowadził się do nowego biurowca na Mokotowie i okazało się, że nie ma tam wolnej mocy, by zainstalować ładowarki. Polska jest – delikatnie mówiąc – do tego na razie nieprzygotowana.

Zamiana aut spalinowych na elektryczne jeszcze się komercyjnie nie opłaca?

To zależy od tego, o jakim segmencie pojazdu mówimy oraz ile firma zapłaci za energię konieczną do zasilenia floty. To kwestia kilku najbliższych lat, kiedy ceny aut elektrycznych przetną się z cenami aut spalinowych. Co więcej, są przypadki przedsiębiorstw w Polsce, które mówią wprost: „w przyszłym roku wymieniamy 30% aut na elektryki, bo taką mamy strategię globalną”.

Musimy przez tę zmianę po prostu przejść. Są kraje, które przyspieszają transformację, np. Norwegia, gdzie zakaz sprzedaży aut spalinowych będzie obowiązywał już od 2025 r. Z tego względu Volkswagen w 2024 r. przestanie sprzedawać samochody spalinowe w tym kraju. Inna sprawa, że w Norwegii 82% sprzedanych w tym roku aut to samochody elektryczne.

Jak przygotować flotę w firmie na tę rewolucję?

Do tej transformacji trzeba podejść jak do projektu. Oznacza to, że należy zaplanować działania pilotażowe, dołączyć niewielką pulę elektryków do flot i sprawdzić nasze założenia, czyli: czy mieliśmy gdzie się naładować, za ile się naładowaliśmy, czy były jakieś problemy z ciągłością mobilności. Jeśli te check-pointy są zaliczone, to wtedy do floty dodajemy kolejne auta.

Zobacz też rozmowę: Czy po zmianach w podatkach leasing nadal się opłaca?

Dzisiaj w Polsce motywatorem do użytkowania aut zeroemisyjnych nie jest ekonomia. Niekoniecznie jest tak, że przechodzę na elektryki i w związku z tym moja flota jest o 50% tańsza w eksploatacji. Ale mamy program rządowy „Mój elektryk”. Czy dzięki niemu bilans ekonomiczny zmiany floty na elektryczną się zmienia?

Oczywiście, że tak może być. To wszystko zależy od tego, o jakich modelach samochodów mówimy. Jeśli chodzi o auta mniejsze, czyli z segmentu C, uzyskanie ekonomicznej opłacalności takiej „przesiadki” to duże wyzwanie. W tym wypadku różnica w cenie między samochodem spalinowym a elektrycznym jest na tyle duża, że nawet jeśli dołożymy program rządowy „Mój elektryk”, to i tak nie będzie się to zbytnio opłacać. Jeśli korzystamy jednak z farmy fotowoltaicznej i samochody będą się ładowały naszym prądem, kiedy energię produkuje słońce, ładowanie wychodzi prawie za darmo. I bilans radykalnie się zmienia.

Ważne jest, żeby stymulować rozwój mobilności od tzw. „góry”. Warto wziąć wzór z Niderlandów i mocniej wpłynąć na decyzję zakupową finalnego użytkownika auta służbowego. Niderlandy zrobiły to poprzez bardzo dużą różnicę w zasadach rozliczania korzystania z samochodu służbowego do celów prywatnych. W Polsce generalnie tego brakuje. Drugi wątek to poruszany już przez nas temat stacji do ładowania.

Jeśli za pięć lat będziemy mieć w Polsce 50 000 stacji do ładowania, to będzie to naprawdę duży krok do przodu. Rozmawiając z kolegą z Holandii, doszliśmy do wniosku, że dopiero przy 100 000 ładowarek znika jakikolwiek problem, żeby się naładować. Jeśli, przykładowo, będzie dużo ładowarek przy hipermarketach, doładujemy się przy okazji zakupów. I to nie muszą być bardzo szybkie ładowarki. To powinno starczyć na powrót do domu i spokojne naładowanie auta do pełna.

Najważniejsze, co wynoszę z tej rozmowy, to przekonanie, że jednak polskie firmy, polscy przedsiębiorcy, już zaczynają myśleć o zmianie, która nadchodzi. Bardzo dziękuję za rozmowę!

Zobacz też rozmowę: Jak ograniczyć koszty eksploatacji samochodu?

————————-

Czytaj też pozostałe teksty w ramach cyklu „Nowocześni Mobilni”:

>>> Aplikacje dla kierowców i telematyka: nowe technologie na drodze pomogą kierowcom

>>> Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje?

>>> Jak zmiany w podatkach zachęcają przedsiębiorców do mobilności i co zmieniają w korzystaniu z leasingu?

>>> Czy w erze wysokiej inflacji korzystanie z samochodu w ramach najmu może się opłacać?

—————————

Artykuł powstał na podstawie wideo podcastu z cyklu „Nowocześni Mobilni”, nagranego przy współpracy z Volkswagen Financial Services Polska, jedną z największych firm finansujących potrzeby samochodowe klientów indywidualnych i firm

Subscribe
Powiadom o
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Mrosi z Bydgoszczy
1 rok temu

Jak ograniczyć koszty? Nie brać VW tylko innego producenta który ma mniejszą awaryjność…

Radek
1 rok temu

„ Producent podaje dzisiaj bardzo rzetelne informacje, z których dowiemy się, ile dany samochód powinien średnio spalać.” Czy ta rzetelność dotyczy też emisji w przypadku diesli? „ Po pierwsze śledzimy szkodowość – ile mamy szkód, jakie to są szkody i kto je generuje” Może producent, który wypuszcza auta z silnikami diesla, które nie spełniają norm i trują ludzi? Wiemy, kto te szkody wygenerował. „ Najlepszym rozwiązaniem będzie telematyka. To rozwiązanie, które śledzi jazdę pracowników oraz analizuje zużycie paliwa. ” W to akurat potrafią, dosyć dobrze wychwytywali że auto jest poddawane testom i powinno przez chwilę udawać, że nie truje aż… Czytaj więcej »

Vimes
1 rok temu

Facet z VW, który żyje z tego, żeby sprzedać firmom więcej i drożej, doradzi firmom, co zrobić żeby miały taniej. Na przykład kupić o wiele droższy samochód elektryczny. Brzmi jak plan.

Przemo
1 rok temu

Ach ci eksperci 🙂
Firma z jednej strony narzuca wielu ludziom plany i cele, a z drugiej będzie ich rozliczać ze sposobu jazdy.
Bez naginania oni nie zrobią tego, czego się od nich oczekuje. Przy czym wcale nie uważam, że tak powinno być.
Narzekamy na drogach na repów i kurierów – owszem, ale zastanówmy się czemu tak jest.
A używanie służbowego auta do celów prywatnych w rozsądnych granicach to taki bonus od lat dawany pracownikom.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu