Pani Beata jest łowczynią bankowych promocji. Założyła na dobrych warunkach konto w Citi i miesiąc po miesiącu zaczęła realizować warunki potrzebne do wypłaty nagrody, w tym przelew wynagrodzenia w kwocie 2000 zł. „Spełniłam kryteria, ale gdzie jest moja nagroda?” – zdziwiła pani Beata, gdy bank odmówił wypłaty bonusu. Bank odpowiada – wynagrodzenie… nie było wynagrodzeniem. Ale kto i jak o tym decyduje?
Niektórzy klienci są jak lisy – sprytnie łapią bankowe promocje, z których potrafią wyciągnąć kilkaset złotych w skali roku. A jak się ktoś postara, to nawet i kilka tysięcy w rok. Jedyne czego potrzebujemy, by zgarnąć taki łatwy pieniądz to kajet, w którym będziemy notować wymogi konieczne do wypełnienia, by bank wypłacił nagrodę. Jakie to warunki? Na przykład: trzy przelewy z konta X, trzy zasilenia konta Y, sześć transakcji kartą z konta Z…
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Fakt, wymaga to dużej samodyscypliny i dobrej organizacji, ale nagrodą jest żywa gotówka. To klasyczna sytuacja, w której dwie strony wygrywają: klient, który dostaje gotówkę do ręki, i bank, który może się pochwalić, tym, że jego skala działalności pęcznieje, a i może uda mu się ubrać klienta w dodatkowy produkt.
Nie zawsze jednak w tym utartym schemacie wszystko działa tak jak powinno. Nasza czytelniczka założyła konto w Citi i uznała, że spełniła wszystkie warunki promocji, ale z błogostanu wyrwał ją e-mail od banku. Co poszło nie tak?
Czytaj też: Tajemnica zaginionego przelewu. Klient ma potwierdzenie, że go nadał, a oni… mają to gdzieś
Czytaj też: Pani Ewa omyłkowo zrobiła przelew na swój rachunek, który zamknęła kilka lat temu. Bank nie odrzucił transakcji. Z numerem rachunku stało się bowiem coś dziwnego
Konto w Citi i trzy kroki do 50 zł. Pani Beata wykonała wszystkie, ale bank mówi, że się potknęła
50 zł piechotą nie chodzi, więc nasza czytelniczka postanowiła skorzystać z promocji banku Citi Handlowy, gdzie mogła zgarnąć taką właśnie sumkę. Konto założyła w listopadzie, ale rachunek był aktywny dopiero w grudniu. Pani Beata, aby dostać nagrodę, w pierwszym pełnym miesiącu po otwarciu rachunku powinna była przelać na konto w Citi wynagrodzenie. W drugim miesiącu zalogować się do aplikacji mobilnej i przelać z innego konta (spoza Citi) 100 zł. W trzecim miesiącu – zrobić zakupy z użyciem Google Pay lub Apple Pay za minimum 100 zł. „Warunki te spełniłam w grudniu i styczniu” – deklaruje czytelniczka i pokazuje nam historię konta. Bank ma w tej sprawie inne zdanie.
„Nadszedł koniec stycznia i nie otrzymałam pierwszej nagrody za przelew wynagrodzenia. Napisałam więc pytanie do Citi. Odpowiedź w krótkich żołnierskich słowach brzmiała: nie był to przelew wynagrodzenia, bo w tytule zabrakło rzeczownika „wynagrodzenie”. Cóż, gdyby tę kasę przelewał mi „sponsor”, to raczej by nie było z konta firmowego. Jak dla mnie jest to przelew wynagrodzenia, a jaki ja mam wpływ na to, jaki tytuł nadadzą temu przelewowi w firmie? To nie ja sobie robiłam przelew do licha!”
– skarży nam się pani Beata. Czytelniczka punktuje, że znalazła na forach bankowych informacje o tym, że niektórzy klienci – żeby spełnić warunki promocji – sami przelewali sobie pieniądze z innego konta osobistego z tytułem „wynagrodzenie” i bank to akceptował.
„W regulaminie nie zauważyłam, żeby wymagali nazwy „wynagrodzenie”, ale że ma być z konta firmowego. Gdybym „przycwaniaczyła” i przelała sama sobie pieniądze z innego banku, podpisała przelew słowem „wynagrodzenie”, to nagroda za spełnienie warunków by się należała”
– żali się pani Beata. Kto ma rację?
Tytuł przelewu to nie haiku. Lepiej nie koloryzować
Warunkiem wypłaty nagrody była wpłata wynagrodzenia w kwocie co najmniej 2000 zł. Z historii konta wynika, że pani Beata dostała przelew właśnie w takiej wysokości i jeszcze jeden, w kwocie 2105 zł. Tyle że tytuł wpłaty na konto w Citi brzmiał: „przelew środków”. Czy są jakieś regulacje, które mówią, że wynagrodzenie ma się nazywać wynagrodzeniem?
Co do zasady, tak jak w życiu, lepiej nazywać rzeczy po imieniu. Oczywiście, nie jest to zasadą i we wzajemnych rozliczeniach między osobami indywidualnymi (np. za podział rachunku w restauracji czy zapłatę za zakupy przez Olx lub Vinted) tytuły przelew to pokaz twórczości satyrycznej. Oto próbka, którą znalazłem na forum:
„Za rozpłód makaka japońskiego”, „Jestem szybszy niż komornik” lub nieco bardziej wysublimowane – „Kto czyta książki, żyje podwójnie”. Z twórczością lepiej nie przesadzać, bo znalazłem historię, w której rodzeństwo przelewało sobie pieniądze z tytułem „Becikowe” i „zasiłek z MOPS-u”. A że beneficjent starał się o kredyt hipoteczny, pracownik banku wezwał ich na rozmowę o tym, dlaczego zatajają, że mają dziecko na utrzymaniu.
Jeśli chodzi o zapłatę za wykonaną pracę, lepiej nie kombinować, bo możemy się narazić na złożenie wyjaśnień do urzędu skarbowego, ale nie tylko. W 2018 r. sąd uznał tytuł przelewu za wystarczający dowód potwierdzający zawarcie umowy w związku z pożyczką między znajomymi, którzy pokłócili się o pieniądze.
Jak bank weryfikuje, czy wynagrodzenie to wynagrodzenie?
Jak było w tym przypadku? Pani Beata zarzeka się, że dostała wynagrodzenie, choć powiem szczerze, że budzi moje wątpliwości fakt, że kwota jednego zasilenia jest dokładnie taka, jakiej wymagał bank. W sprawie nie chodzi o 50 zł nagrody, ale o zasady i respektowanie regulaminu, który mówił o przelewie z konta firmowego. Czy i jak więc bank sprawdza, skąd do nas wpływają przelewy?
„Zgodnie z zapisami regulaminu konkursu, bank chce nagradzać klientów, którzy przeniosą do nas swoje wpływy z tytułu wynagrodzenia. Weryfikujemy takie przelewy pod tym kątem i sama zmiana nazwy przelewu nie jest podstawą do uzyskania nagrody”.
Cóż, z odpowiedzi wynika, że bank ma swoje sposoby na odróżnienie zwykłych przelewów od przelewów z wypłatą pensji. I nie chodzi tylko o tytuł wpływu. Jak to się sprawdza? Czy bank weryfikuje historię konta? Dzwoni do pracodawcy? Czy zajmuje się tym jakiś robot? A jeśli człowiek, to ciekawe, ile kosztuje taka praca – pewnie więcej niż przelane 50 zł premii.
Tak czy owak, jeśli chcecie mieć pewność, że dostaniecie wypłatę kasy za udział w bankowej promocji, lepiej literalnie trzymajcie się regulaminu, a wynagrodzenie niech będzie wynagrodzeniem. Tylko jak skłonić pracodawcę, by akurat tak tytułował przelewy? Czy macie podobne doświadczenia, jeśli chodzi o relacje z bankami? Dajcie znać w komentarzach.
źródło zdjęcia: Unsplash

