17 czerwca 2021

Bankowa promocja z haczykiem? Bank podniósł czytelniczce ciśnienie i zablokował wypłatę nagrody. Bo wynagrodzenie nie wyglądało jak wynagrodzenie

Bankowa promocja z haczykiem? Bank podniósł czytelniczce ciśnienie i zablokował wypłatę nagrody. Bo wynagrodzenie nie wyglądało jak wynagrodzenie

Pani Beata jest łowczynią bankowych promocji. Założyła na dobrych warunkach konto w Citi i miesiąc po miesiącu zaczęła realizować warunki potrzebne do wypłaty nagrody, w tym przelew wynagrodzenia w kwocie 2000 zł. „Spełniłam kryteria, ale gdzie jest moja nagroda?” – zdziwiła pani Beata, gdy bank odmówił wypłaty bonusu. Bank odpowiada – wynagrodzenie… nie było wynagrodzeniem. Ale kto i jak o tym decyduje?

Niektórzy klienci są jak lisy – sprytnie łapią bankowe promocje, z których potrafią wyciągnąć kilkaset złotych w skali roku. A jak się ktoś postara, to nawet i kilka tysięcy w rok. Jedyne czego potrzebujemy, by zgarnąć taki łatwy pieniądz to kajet, w którym będziemy notować wymogi konieczne do wypełnienia, by bank wypłacił nagrodę. Jakie to warunki? Na przykład: trzy przelewy z konta X, trzy zasilenia konta Y, sześć transakcji kartą z konta Z…

Zobacz również:

Fakt, wymaga to dużej samodyscypliny i dobrej organizacji, ale nagrodą jest żywa gotówka. To klasyczna sytuacja, w której dwie strony wygrywają: klient, który dostaje gotówkę do ręki, i bank, który może się pochwalić, tym, że jego skala działalności pęcznieje, a i może uda mu się ubrać klienta w dodatkowy produkt.

Nie zawsze jednak w tym utartym schemacie wszystko działa tak jak powinno. Nasza czytelniczka założyła konto w Citi i uznała, że spełniła wszystkie warunki promocji, ale z błogostanu wyrwał ją e-mail od banku. Co poszło nie tak?

Czytaj też: Tajemnica zaginionego przelewu. Klient ma potwierdzenie, że go nadał, a oni… mają to gdzieś

Czytaj też: Pani Ewa omyłkowo zrobiła przelew na swój rachunek, który zamknęła kilka lat temu. Bank nie odrzucił transakcji. Z numerem rachunku stało się bowiem coś dziwnego

Konto w Citi i trzy kroki do 50 zł. Pani Beata wykonała wszystkie, ale bank mówi, że się potknęła

50 zł piechotą nie chodzi, więc nasza czytelniczka postanowiła skorzystać z promocji banku Citi Handlowy, gdzie mogła zgarnąć taką właśnie sumkę. Konto założyła w listopadzie, ale rachunek był aktywny dopiero w grudniu. Pani Beata, aby dostać nagrodę, w pierwszym pełnym miesiącu po otwarciu rachunku powinna była przelać na konto w Citi wynagrodzenie. W drugim miesiącu zalogować się do aplikacji mobilnej i przelać z innego konta (spoza Citi) 100 zł. W trzecim miesiącu – zrobić zakupy z użyciem Google Pay lub Apple Pay za minimum 100 zł.  „Warunki te spełniłam w grudniu i styczniu” – deklaruje czytelniczka i pokazuje nam historię konta. Bank ma w tej sprawie inne zdanie.

„Nadszedł koniec stycznia i nie otrzymałam pierwszej nagrody za przelew wynagrodzenia. Napisałam więc pytanie do Citi. Odpowiedź w krótkich żołnierskich słowach brzmiała: nie był to przelew wynagrodzenia, bo w tytule zabrakło rzeczownika „wynagrodzenie”. Cóż, gdyby tę kasę przelewał mi „sponsor”, to raczej by nie było z konta firmowego. Jak dla mnie jest to przelew wynagrodzenia, a jaki ja mam wpływ na to, jaki tytuł nadadzą temu przelewowi w firmie? To nie ja sobie robiłam przelew do licha!”

– skarży nam się pani Beata. Czytelniczka punktuje, że znalazła na forach bankowych informacje o tym, że niektórzy klienci – żeby spełnić warunki promocji – sami przelewali sobie pieniądze z innego konta osobistego z tytułem „wynagrodzenie” i bank to akceptował.

„W regulaminie nie zauważyłam, żeby wymagali nazwy „wynagrodzenie”, ale że ma być z konta firmowego. Gdybym „przycwaniaczyła” i przelała sama sobie pieniądze z innego banku, podpisała przelew słowem „wynagrodzenie”, to nagroda za spełnienie warunków by się należała”

– żali się pani Beata. Kto ma rację?

Czytaj też: Odwołanie przelewu, w którym popełniliśmy błąd? „Nie da się, niemożliwe” – mówią w bankach. Czy receptą może być usługa, którą zaproponował jeden z banków?

Czytaj też: Dlaczego przelew pani Ewy dotarł do odbiorcy, choć nie powinien? Bank zmienia „zeznania”. Ale te nowe nie stawiają banku w jeszcze gorszym świetle?

Tytuł przelewu to nie haiku. Lepiej nie koloryzować

Warunkiem wypłaty nagrody była wpłata wynagrodzenia w kwocie co najmniej 2000 zł. Z historii konta wynika, że pani Beata dostała przelew właśnie w takiej wysokości i jeszcze jeden, w kwocie 2105 zł. Tyle że tytuł wpłaty na konto w Citi brzmiał: „przelew środków”. Czy są jakieś regulacje, które mówią, że wynagrodzenie ma się nazywać wynagrodzeniem?

Co do zasady, tak jak w życiu, lepiej nazywać rzeczy po imieniu. Oczywiście, nie jest to zasadą i we wzajemnych rozliczeniach między osobami indywidualnymi (np. za podział rachunku w restauracji czy zapłatę za zakupy przez Olx lub Vinted) tytuły przelew to pokaz twórczości satyrycznej. Oto próbka, którą znalazłem na forum:

„Za rozpłód makaka japońskiego”, „Jestem szybszy niż komornik” lub nieco bardziej wysublimowane – „Kto czyta książki, żyje podwójnie”. Z twórczością lepiej nie przesadzać, bo znalazłem historię, w której rodzeństwo przelewało sobie pieniądze z tytułem „Becikowe” i „zasiłek z MOPS-u”. A że beneficjent starał się o kredyt hipoteczny, pracownik banku wezwał ich na rozmowę o tym, dlaczego zatajają, że mają dziecko na utrzymaniu.

Jeśli chodzi o zapłatę za wykonaną pracę, lepiej nie kombinować, bo możemy się narazić na złożenie wyjaśnień do urzędu skarbowego, ale nie tylko. W 2018 r. sąd uznał tytuł przelewu za wystarczający dowód potwierdzający zawarcie umowy w związku z pożyczką między znajomymi, którzy pokłócili się o pieniądze.

Jak bank weryfikuje, czy wynagrodzenie to wynagrodzenie?

Jak było w tym przypadku? Pani Beata zarzeka się, że dostała wynagrodzenie, choć powiem szczerze, że budzi moje wątpliwości fakt, że kwota jednego zasilenia jest dokładnie taka, jakiej wymagał bank. W sprawie nie chodzi o 50 zł nagrody, ale o zasady i respektowanie regulaminu, który mówił o przelewie z konta firmowego. Czy i jak więc bank sprawdza, skąd do nas wpływają przelewy?

„Zgodnie z zapisami regulaminu konkursu, bank chce nagradzać klientów, którzy przeniosą do nas swoje wpływy z tytułu wynagrodzenia. Weryfikujemy takie przelewy pod tym kątem i sama zmiana nazwy przelewu nie jest podstawą do uzyskania nagrody”.

Cóż, z odpowiedzi wynika, że bank ma swoje sposoby na odróżnienie zwykłych przelewów od przelewów z wypłatą pensji. I nie chodzi tylko o tytuł wpływu. Jak to się sprawdza? Czy bank weryfikuje historię konta? Dzwoni do pracodawcy? Czy zajmuje się tym jakiś robot? A jeśli człowiek, to ciekawe, ile kosztuje taka praca – pewnie więcej niż przelane 50 zł premii.

Tak czy owak, jeśli chcecie mieć pewność, że dostaniecie wypłatę kasy za udział w bankowej promocji, lepiej literalnie trzymajcie się regulaminu, a wynagrodzenie niech będzie wynagrodzeniem. Tylko jak skłonić pracodawcę, by akurat tak tytułował przelewy? Czy macie podobne doświadczenia, jeśli chodzi o relacje z bankami? Dajcie znać w komentarzach.

źródło zdjęcia: Unsplash

Subscribe
Powiadom o
15 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
4 miesięcy temu

Akurat Citi Bank dość dba o to by nie wypłacać nagród. Miałem tam konto i kartę kredytową. Z karty możliwe były bonusy za zakupy u partneów. Tak się stało że jednym z nich była firma ubezpieczeniowa gdzie kupiłem OC. Nagrody nie dostałem, po interwencji w banku dostałem zwrotnie wzajemnie wykluczające się informację. Temat odpuściłem, zamknąłem kartę i już. W banku pierwszego wyboru jest też program bonusowy i nie starając się co jakiś czas trafiają do mnie zwroty. W city dwa razy się starałem i dwa razy zostałem z niczym. Przypadek?

Taka jest prawda
4 miesięcy temu

Dla jednych to lisy, dla innych wyjadacze wisienek, a to są zwykłe g….zjady.

BdB
4 miesięcy temu

Lepiej bym tego nie ujął. Jeszcze dla 400 zł jakie Citi dawał za kredytówki to tak, ale dla 50 zł?

BdB
4 miesięcy temu

„powinna była przelać na konto w Citi wynagrodzenie” – nie ona tylko jej pracodawca, pani co najwyżej mogła zapewnić by on taki przelew na to konto zlecił

BdB
4 miesięcy temu

„ A jeśli człowiek, to ciekawe ile kosztuje taka praca – pewnie więcej niż przelane 50 zł premii.” – nawet jeśli robi to dobrze opłacany pracownik, to w ciągu godziny ”obsłuży” pewnie z kilkunastu uczestników promocji, więc za jego kilkadziesiąt zl płacy będzie kilkaset zł potencjalnych premii

BdB
4 miesięcy temu

„ Pani Beata zarzeka się, że dostała wynagrodzenie, choć powiem szczerze, że budzi moje wątpliwości fakt, że kwota jednego zasilenia jest dokładnie taka jakiej wymagał bank” – to nie musi być fake, niektórzy pracodawcy pozwalają dzielić wypłatę pomiędzy różne konta, na zasadzie 2000 zł do Citi, reszta do mBanku („Przelew środków” w tytule sugeruje, że przelew był z mBanku tak na marginesie).

Łukasz
4 miesięcy temu

Też tak robiłem, ale przelewałem ze swojego konta firmowego (JDG) – żaden bank nie robił z tego tytułu problemów.

Leniwiec
4 miesięcy temu

W ubiegłym roku na promocjach bankowych zarobiłem ok 8500 zł. To nic innego jak umiejętne wydawanie pieniędzy, które i tak trzeba wydać. Większość ludzi jest zbyt leniwych…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Leniwiec

Tak, to wymaga trochę czasu, ale daje sporo pieniędzy

Lukasso
4 miesięcy temu
Reply to  Leniwiec

Czy przypadkiem w to 8500 zł nie wliczasz odsetek z lokat?

Leniwiec
4 miesięcy temu
Reply to  Lukasso

Owszem, ale to nie jest duża część. Tylko założenie nowego konta dawało lokaty wyżej oprocentowane. Jest więc to efekt promocji…. Tak naprawdę wszystkie promocje mam x 2 bo dochodzi żona.

Edek
4 miesięcy temu

Citi… Jakoś mnie to nie dziwi…

Sam skorzystałem z tej promocji i przelałem sam sobie z konta w innym banku wymaganą kwotę z tytułem „Wynagrodzenie” i przeszło, premia wpadła. Niestety Citi po raz kolejny udowadnia, że obsługa klienta jest na niskim poziomie (patrz Revolut).

Giuseppe
4 miesięcy temu

Citi to mały pikuś, w podobnej promocji w banku Millenium odmówiono mi wypłaty nagrody z powodu braku zgody na przetwarzanie wszystkich danych (warunek dodany drobnym drukiem). Dyskusje z bankiem okazały się stratą czasu. Jedyne co mogę doradzić, to likwidować rachunki. Za „groźbę” rezygnacji z karty kredytowej akurat Citi zawsze jakąś stówkę dodawał…

Artur
4 miesięcy temu

Pani Beata nie jest profesjonalistką, nie przeczytała regulaminu promocji. Wstyd pani Beato.

toman
4 miesięcy temu

pff, „Za rozpłód makaka japońskiego” jest duzo kreatywniejsze od jakiegos smecenia o ksiazkach

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!