Gwałtowne schłodzenie na rynku bitcoina. Dojdzie do 200 000 dolarów, czy…? Ten człowiek radzi: „uciekaj, zanim będzie za późno”. Ryzyko jest zbyt duże?

Gwałtowne schłodzenie na rynku bitcoina. Dojdzie do 200 000 dolarów, czy…? Ten człowiek radzi: „uciekaj, zanim będzie za późno”. Ryzyko jest zbyt duże?

Co dalej z bitcoinem? Gwałtownie przerwany bal na rynku kryptowalut. To koniec hossy czy tylko korekta? Niektórzy mają złe przeczucia. Jeszcze kilkanaście dni temu bitcoin bił historyczne rekordy i przekraczał 108 000 dolarów, zaś bitcoinowi analitycy spierali się, czy koniec hossy będzie już na poziomie 150 000 dolarów czy dopiero na poziomie 200 000 dolarów. Ale zmiana retoryki amerykańskiego banku centralnego wywołała gwałtowne schłodzenie euforii i sprowadziła bitcoina poniżej 100 000 dolarów. Niektórzy ostrzegają: to już nie jest czas na kupowanie bitcoina, tylko na ucieczkę. Kto ma rację?

Bitcoin – najpopularniejsza kryptowaluta świata, w którą wyznawcy zainwestowali 2 biliony dolarów – w połowie grudnia przebił z hukiem poziom 100 000 dolarów, a potem jego cena wzrosła nawet do ponad 108 000 dolarów. Wszystko to na fali zapowiedzi Donalda Trumpa, które obiecywały wzrost znaczenia kryptowalut w amerykańskiej gospodarce. Jednak potem przyszło gwałtowne strząśnięcie. Pretekstem były wypowiedzi szefa amerykańskiego banku centralnego, Jerome Powella, który zasugerował zwolnienie z obniżkami stóp procentowych.

Zobacz również:

Rynek kryptowalut wpadł w drgawki. Nie tylko bitcoin

Spowodowało to gwałtowną korektę na rynku akcji i oczywiście jeszcze bardziej gwałtowną na rynku kryptowalut. Inwestorzy zrzucili kurs najpopularniejszej kryptowaluty świata poniżej psychologicznego poziomu 100 000 dolarów. Bitcoin wrócił do strefy w okolicach 95 000 – 97 000 dolarów. Mówimy więc o spadku o jakieś 10%. Wciąż jest jednak dwa razy droższy niż rok temu.

Jaka przyszłość bitcoina?
Jaka przyszłość bitcoina?

Kłopoty mają tzw. altcoiny, czyli alternatywne kryptowaluty,  zwykle reagujące na globalne trendy z opóźnieniem, ale za to bardziej gwałtownie. Cena kryptowaluty ethereum, która flirtowała z poziomem 4 000 dolarów (ale nie przebiła swojego marcowego rocznego rekordu), zwaliła się prawie o 20%, rysując na długoterminowym wykresie niepokojącą formację potrójnego szczytu. Ethereum, inaczej niż bitcoin, nie doszła do swojego historycznego rekordu w tym roku – wynosi on 4 500 dolarów i został ustanowiony pod koniec 2021 r.

Ethereum jest nie tylko drugą po bitcoinie największą kryptowalutą pod względem kapitalizacji rynkowej. Jest to również zdecentralizowana platforma obliczeniowa mogąca obsługiwać ekosystem zdecentralizowanych finansów zwany DeFi. Ułatwienie jego rozwoju (pod względem regulacji) zapowiedział prezydent-elekt Donald Trump.

Aż jedną trzecią wartości straciła na wartości w kilkanaście dni inna popularna kryptowaluta, solana. Jeszcze do niedawna platforma powiązana z tą kryptowalutą była przez inwestorów traktowana jako największy beneficjent przyszłego poluzowania regulacji kryptowalutowych. Solana oferuje bowiem otwartą infrastrukturę do budowania różnych aplikacji kryptowalutowych. Rosnąca gama usług opartych o blockchain i kryptowaluty to woda na młyn dla tej platformy i kryptowaluty, która zapewne byłaby przez te usługi wykorzystywana.

Ale te nadzieje już raz wybuchły i spowodowały kilkunastokrotny wzrost wartości solany. A potem przyszła bessa na rynku altcoinów, która zniszczyła 90% tej wartości. Niedawno solana stała się rynkową „grzanką” po raz drugi, co przyniosło dziesięciokrotny zysk jej posiadaczom.

W mniejszym lub większym stopniu załamały się też notowania tzw. meme coinów, czyli „śmieciowych” kryptowalut, których popularność wynika z tego, że stały się memami i niektórzy chcą je mieć w swoich portfelach jako rodzaj „cyfrowego żartu”. Dogecoin, czyli ulubiona kryptowaluta Elona Muska, stracił 30% wartości, choć w dalszym ciągu jest ponad trzykrotnie droższa niż rok temu.

Shiba inu, czyli meme coin, którego symbolem jest japońska rasa psa myśliwskiego o tej samej nazwie, straciła 20% wartości, ale wciąż jest dwa razy droższa niż rok temu. Trudno jednak mówić, że jest droga, bo kosztuje… 0,00002 dolara, czyli mniej niż jedną setną centa.  Trochę to przypomina handel znaczkami pocztowymi z czasów mojej młodości, albo jakimiś naklejkami. 

Trump przeszedł do rezerwy, a Rezerwa…

Pretekstem do niedawnych rekordów na rynkach kryptowalut była wypowiedź prezydenta elekta Donalda Trumpa, który zasugerował w jednym z wywiadów utworzenie strategicznej rezerwy bitcoinów w Stanach Zjednoczonych. Nic nowego, aczkolwiek jest to jedna z tych kilku „kryptowalutowych” obietnic Trumpa, której spełnienia analitycy albo się nie spodziewają, albo nie liczą, że stanie się to szybko. Stąd ekscytacja na rynku kryptowalut była spora i obserwatorzy tego rynku znów zaczęli snuć marzenia o postrzeganiu bitcoina jako strategicznego aktywa i jego wielkiej roli w światowej gospodarce.

Czytaj też: Niebo otworzyło się przed kryptowalutami? Trump zapowiedział powołanie fana krypto na szefa SEC. Co to może oznaczać dla wartości bitcoina?

Od czasu wyboru Donalda Trumpa na prezydenta bitcoin zyskał na wartości ponad 50% i wydaje się, że wszystkie możliwe dobre wiadomości – dotyczące łagodzenia regulacji wobec kryptowalut i dopuszczania na rynek giełdowy kolejnych ETF-ów inwestujących w kryptoaktywa – są już zawarte w cenie bitcoina. Być może jedynie obietnica traktowania bitcoina jako części rezerw walutowych banku centralnego USA nie została jeszcze w pełni zdyskontowana. I stąd wzrost wyceny najpopularniejszego cyfrowego coina na świecie.

Włączanie bitcoina do mainstreamu światowych rynków kapitałowych stopniowo się posuwa naprzód. Zaledwie rok temu amerykańska Komisja Papierów Wartościowych niechętnie zgodziła się na handlowanie na giełdzie ETF-ów na bitcoina (a nie tylko na kontrakty terminowe dotyczące tego aktywa, jak było wcześniej i jak cały czas jest w Europie). Teraz są też notowane ETF-y dotyczące ethereum, a w planach jest wiele innych.

Czytaj też: BlackRock o bitcoinie. Największa firma zarządzająca aktywami na świecie radzi, jaka powinna być rola bitcoina w portfelu. Zaskakujące

Czytaj też: Firma inwestycyjna Bernstein się zmóżdżyła i ogłosiła, kiedy – jej zdaniem – cena bitcoina osiągnie… milion dolarów. Wizjonerzy czy hochsztaplerzy?

Zapraszam do obejrzenia samcikowego apelu: weź wreszcie odwrócony kredyt świąteczny! A ciąg dalszy kryptowalutowej analizy jest pod klipem wideo:

Te wszystkie wieści, które do tej pory pompowały kurs bitcoina i innych kryptowalut, zostały błyskawicznie przykryte przez wypowiedzi szefa Rezerwy Federalnej (Fed) Jerome Powella. Zasugerował on, że tempo obniżek stóp procentowych może być w najbliższych kwartałach mniejsze niż przewiduje rynek ze względu na spadającą zbyt wolno inflację. Rynek natychmiast zaczął dyskontować fakt, iż najpewniej w 2025 r. będą tylko dwie obniżki stóp procentowych, zamiast czterech. Wzrosły rentowności obligacji skarbowych, zaczęło się gwałtowne ochłodzenie na rynku akcji.

W przypadku kryptowalut te zapowiedzi nałożyły się na fakt, że niektóre z nich były w newralgicznych miejscach jeśli chodzi o analizę techniczną i odwrót natychmiast narysował na ich wykresach wzorki, które analitycy techniczni odczytali jako sygnał dłuższego schłodzenia nastrojów (podwójne, potrójne szczyty na wykresach obejmujących czasem trzy lub cztery lata). Poza tym dość powszechna była opinia, że kryptowalutowa hossa będzie miała przerwę (może dłuższą) po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa na prezydenta, zgodnie z zasadą „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty”. I było wiadomo, że część inwestorów będzie chciała wyprzedzić innych.

No i wreszcie trzeba też powiedzieć, że rynek kryptowalut ogólnie stał się bardziej wahliwy, odkąd na rynek weszły ETF-y mające w środku „żywe” bitcoiny. Inwestorzy na rynku ETF-ów to „normalsi”, czyli ludzie na co dzień inwestujący na zwykłych rynkach akcji i obligacji, nieprzyzwyczajeni do takiej wahliwości, jaka panuje na rynku kryptowalut. A więc reagują gwałtownie, masowo wpłacając lub wypłacając pieniądze i dodatkowo powiększając wahania rynku.

Na poniższym wykresie pokazuję kurs bitcoina na tle zmian indeksu amerykańskich akcji S&P500. Ten wykres pokazuje skalę zmienności na rynku kryptowalut w stosunku do „normalnych” aktywów. A – umówmy się – rynek akcji też nie należy do spokojnych w porównaniu z rynkiem obligacji, czy rynkiem złota, czy innych surowców.

W ostatnich dniach, gdy doszło do gwałtownego strząśnięcia na rynku kryptowalut, statystyki pokazywały, że poziom wypłat z ETF-owych funduszy bitcoinowych jest jednym z najwyższych w historii (krótkiej co prawda, bo zaledwie rocznej, ale jednak).

Wpłaty i wypłaty do bitcoinowych ETF-ów
Wpłaty i wypłaty do bitcoinowych ETF-ów 

Gra w Chińczyka. Czy bitcoin będzie po… 200 000 dolarów?

Wokół wartości bitcoina jest sporo wątpliwości, ponieważ nie wypłaca dywidendy ani odsetek, a jego wartość wynika wyłącznie z tego, że więcej osób chce go kupić niż sprzedać – ale niektórzy obserwatorzy uważają, że jego znaczenie (a więc i wartość) może rosnąć w miarę zaostrzania się relacji USA z Chinami. Jak wiadomo, sojusz BRICS+ chce wytoczyć wojnę dolarowi jako światowej walucie rozliczeniowej. Chiny zaś pracują nad juanem cyfrowym, czyli walutą wspieraną przez państwo.

Jeśli Chińczycy odniosą sukces w rozpowszechnianiu swojej cyfrowej waluty jako CBDC (czyli cyfrowej waluty banku centralnego), to być może Ameryka w wyścigu na siłę cyfrowych pieniędzy postawi na bitcoina, pieniądz „niezależny” od rządu. I tym samym odegra on ważną rolę w strategii gospodarczej Stanów Zjednoczonych. Bo to krążący po świecie pieniądz „oliwi” gospodarkę.

Pytanie, czy tak wahliwe aktywo o tak małej – na razie – wartości rynkowej (wszystkie bitcoiny świata są warte mniej niż Apple), może mieć strategiczne znaczenie. I czy wystarczająco dużo ludzi uwierzy w to, że bitcoin nie jest jedynie narzędziem spekulacji. Do tej pory w żadnym kraju nie stał się pełnoprawnym, używanym na co dzień pieniądzem. Inna sprawa, że złoto też nie jest nigdzie bezpośrednio wykorzystywane jako codzienny pieniądz, co nie przeszkadza mu zwiększać wartości.

Jeszcze do niedawna większość analityków spodziewała się, że bieżąca fala hossy wyniesie wartość bitcoina w okolice 130 000 dolarów, a kres wzrostów przypadnie mniej więcej na początek realnych rządów Trumpa. Teraz coraz więcej jest prognoz mówiących, że „docelowa” cena bitcoina to 150 000 dolarów, a nie brakuje też opinii, że w tej fali hossy może on osiągnąć 200 000 dolarów.

To oczywiście zależy od realnych poczynań deregulacyjnych Trumpa oraz od reakcji uczestników rynku kapitałowego (czy np. będą rzeczywiście kupowali ETF-y mające w środku kryptowalutowe aktywa i czy będzie rósł rynek zdecentralizowanych finansów DeFi). No i na koniec od koniunktury w gospodarce, bo przecież bitcoin był zawsze „Nasdakiem na sterydach”, czyli takim aktywem, które dobrze sobie radziło w hossie, ale źle w bessie.

A dziś wyceny akcji na Wall Street uwzględniają już kilkunastoprocentowy wzrost zysków na akcje tamtejszych firm. To może być nieosiągalne i przywieźć na giełdę co najmniej korektę, jeśli nie bessę. Nie wydaje się, by bitcoin mógł ją przetrwać w dobrym zdrowiu.

Jaka przyszłość bitcoina? „Uciekaj, zanim będzie za późno”

Sceptycy uważają, że już za późno na wsiadanie do tego pociągu, bo ryzyko jest zbyt duże. Jeden z dość wpływowych entuzjastów bitcoina Mr. Wolf (człowiek, który precyzyjnie przewidział koniec poprzedniej hossy bitcoinowej), ostatnio poinformował, że pozbył się wszystkich bitcoinów po cenie 100 400 dolarów.

„To była fajna podróż. Trzymałem się na rynku od bankructwa FTX i gdy okazało się, że Luna jest piramidą finansową, a bitcoin był poniżej 20 000 dolarów, aż do powrotu euforii. Wychodzę i nie wrócę na rynek, dopóki bitcoin nie będzie znów po 31 000 dolarów.”

Dlaczego akurat tyle? „Wilk” tłumaczy, że „handluje cyklami”. Nie jest zainteresowany trzymaniem bitcoina, jeśli jego potencjalny wzrost ceny wynosi jeszcze najwyżej 20-30%. Nie wiadomo, kiedy dokładnie cykl się zmieni, ale obecny – zdaniem tego obserwatora rynku – jest w schyłkowej fazie. „Wilk” uważa, że bieżący cykl zaczął się wcześniej, niż uważa większość inwestorów – jeszcze przed halvingiem (zmniejszeniem tempa „wykopywania” nowych bitcoinów) – a nie po nim.

„Kiedy cykl się zaczynał, panowało przekonanie, że bitcoin na pewno osiągnie 100 000 dolarów w tym cyklu. Teraz wszyscy mówią, że na pewno osiągnie 150 000 dolarów, prawda? Jeszcze nie jest za późno, żeby wyjść z kryptowalut, zanim wszystko się zawali.”

„Wilk” pisze, że dobre perspektywy wciąż mają niektóre altcoiny korzystające z rozwoju AI, ale przy tak gigantycznej wahliwości aktywa, jakim jest bitcoin, ryzykowanie utraty 80% pieniędzy jest większym kosztem niż perspektywa zarobienia jeszcze 20-30%, by próbować „łapać górkę”. Bo jeśli rynek zacznie spadać, to będzie spadał w błyskawicznym tempie.

Nie znam człowieka, nie wiem, czy coś mu w życiu wyszło poza tym jednym złotym strzałem, ale przemawia do mnie jego ocena proporcji możliwego zysku do potencjalnego ryzyka, gdy spojrzymy na rynek przez pryzmat historii (a to – niestety – jedyny racjonalny punkt widzenia, innych punktów zaczepienia nie ma).

Czy więc z tego punktu widzenia to może być trafna narracja? Jesteśmy w takim miejscu, w którym na dwoje babka wróżyła. Nie ma żadnych sposobów, by oceniać fundamentalną („prawdziwą”) wartość bitcoina. Można patrzeć na to, co było w historii (licząc, że się powtórzy), albo zakładać jakieś parametry (np. popyt generowany przez klientów ETF-ów), albo zastanawiać się nad wzrostem adopcji bitcoina. Ale to nie ma nic wspólnego z klasyczną wyceną wartości.

Na wykresach pokazuję dwie poprzednie bitcoinowe hossy. Każda z nich przyniosła wzrost wartości bitcoina blisko 20-krotny. I każda skończyła się spadkiem wartości najpopularniejszej kryptowaluty świata o 85%.

Rekordy bitcoina w czasie cyklu 2016-2019
Rekordy bitcoina w czasie cyklu 2016-2019

I tyle możemy powiedzieć o ryzyku, które biorą na siebie posiadacze tego aktywa – możesz stracić 85% pieniędzy, jeśli właśnie zaliczamy koniec cyklu hossy. Ale czy go zaliczamy w tym momencie?

Rekordy bitcoina w cyklu 2019-2022
Rekordy bitcoina w cyklu 2019-2022

Rekordy bitcoina. Ile jeszcze do szczytu, a ile do… dna?

Cóż, do tej pory cena bitcoina – licząc od dołka ceny, czyli początku cyklu – poszła w górę „tylko” siedmiokrotnie. Może więc jeszcze się podwoić i nie będzie w tym nic nadzwyczajnego. Ale nawet jeśli tak będzie i bitcoin osiągnie 200 000 dolarów, to i tak później może spaść o 80-85%, czyli do poziomu… 30 000 – 40 000 dolarów. Czyli nawet przy bardzo optymistycznym podejściu do wyceny tego aktywa, spóźnienie się ze sprzedażą będzie oznaczało utratę nawet 70% pieniędzy, licząc od ich obecnej wartości.

Rekordy bitcoina. Jakie będą tym razem?
Rekordy bitcoina. Jakie będą tym razem?

To tyle, jeśli chodzi o ryzyko wejścia na rynek w tym momencie. A jeśli ktoś wszedł wcześniej? Wtedy ma mniej do stracenia, ale jeśli bessa – która przyjdzie jak zwykle w najmniej spodziewanym momencie – utrąci 80% wartości rynku kryptowalut, to pewni, że nie stracą pieniędzy, są tylko ci, którzy kupili bitcoina w cenie poniżej 20 000 dolarów. A takich jest zapewne niewielu.

Cena 31 000 dolarów, przy której chce wrócić do zakupów Mr. Wolf, wynika z orientacyjnego oszacowania szczytu hossy i wzięcia pod uwagę, że potem nastąpi spadek o 80-85%. Choć oczywiście – nawet gdyby ten punkt widzenia się potwierdził – spadek nie będzie natychmiastowy. Nigdy nie wiesz, czy jeśli kurs spada, to dzieje się tak „tylko” z powodu korekty (więc nie warto sprzedawać) czy też z powodu rozpoczęcia nowego trendu (to ostatni dzwonek, żeby sprzedać). „Wilk” pokazuje co – jego zdaniem – się stanie. Zielone obszary to okazje do zakupów (te, które były, i te, które będą).

Rekordy bitcoina i... koniec cyklu?
Rekordy bitcoina i… koniec cyklu?

Kto ma rację: optymiści (uważający, że wzrost ceny bitcoina do 200 000 dolarów jest jak najbardziej możliwy) czy pesymiści (uważający, że czas już uciekać z tego rynku)? Niewykluczone, że rację mają jedni i drudzy. Z tym że pierwsi więcej ryzykują. Po pierwsze dlatego, że nie ma pewności, że bitcoin dojdzie aż tak wysoko, a po drugie dlatego, że zapewne większość z nich nie założyła zleceń stop-loss na wypadek nagłego załamania się rynku. A kryptowaluty to takie aktywo, do którego bez stop-lossów podchodzić nie wolno (o ile nie inwestuje się nędznych groszy).

Czytaj też:  Znów spekulacyjna bańka? Jak rzetelnie wycenić bitcoina? Kryptowaluciarze mówią: są cztery sposoby

Czytaj też: Kto ma najwięcej bitcoinów? Rządzą Amerykanie, ale Polacy też dają radę (chyba). W których krajach posiadacze bitcoinów mają najlepiej?

W tym wszystkim jest tylko jedna cienkość – zakładamy, że powtórzy się historia, czyli że kolejny cykl będzie wyglądał tak jak poprzednie. Nie ma powodu zakładać inaczej, ale może się zdarzyć sytuacja, w której będziemy mieli „koniec historii”, czyli zmianę fundamentalną zasad gry. Jeśli kryptowaluty staną się narzędziem strategicznej walki o siłę państwa, to będziemy mieli „początek nowej historii” i wykorzystywanie poprzedniej do prognozowania przyszłości okaże się błędem.

Jakie jest Wasze zdanie w tej sprawie? Bitcoin jako „największa piramida finansowa w historii” czy jako „pieniądz przyszłości”, czy wręcz „aktywo rezerwowe świata” podczas wojny walutowej? Dajcie znać w komentarzach.

———

ZAPROSZENIE:

Bezpiecznie kupisz lub sprzedasz swoją kryptowalutę w sieci kantorów Quark. To najstarsza sieć takich kantorów w kraju – w bezpieczny, wiarygodny sposób kupisz, sprzedasz tam kryptowalutę i uzyskasz pomoc dotyczącą jej przechowywania. Zapraszam, sam korzystałem z usług sieci Quark i kupiłem odrobinę bitcoina z natychmiastową „dostawą” do aplikacji kryptowalutowej, z której korzystam. Więcej szczegółów na stronie Quark.

———

Czytaj więcej o wyciskaniu procentów: Fundusze obligacji znów biją zyskami oprocentowanie depozytów bankowych. I to chyba jeszcze nie koniec. Czy da się jeszcze wsiąść do tego pociągu?

Czytaj też: Pięć lat PPK. Ile zarobili ci, którzy na początku zaryzykowali? Gdzie (dzięki PPK i nie tylko) jesteśmy na drodze do dodatkowej emerytury? Słodko-gorzko

Posłuchaj rozmowy z Sebastianem Buczkiem: Inwestować w Amerykę czy raczej obstawiać jej problemy pod rządami Donalda Trumpa? Polskie akcje są tak tanie, że grzech ich nie kupować, czy też przeciwnie – muszą być tanie, bo ciąży na nich grzech? Inwestowanie w obligacje ma większy sens na polskim, lokalnym rynku czy raczej obstawiać amerykańskie lub zachodnioeuropejskie obligacje? Gdzie stopy procentowe (a przede wszystkim ich spadek) dadzą najwięcej zarobić?

————————————

zdjęcie tytułowe: Unsplash/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
56 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Oskar
1 rok temu

Zastanawiam skąd się bierze przekonanie, ze podaż bitcoin jest ograniczona stąd jego wartość musi rosnąć… chodzi o to, ze obok bitcoina mamy dziesiątki innych krypto walut wiec defacto podaż tego “aktywa” jest nieograniczona i technologicznie nie jest niczym szczególnie trudnym wytwarzanie kolejnej kryptowaluty.. ponadto jak się okazało ostatnio istnieje techniczna możliwość zwiększenia podaży bitcoina czego nie kwestionują nawet jego entuzjaści natomiast uważają, ze taka sytuacja jest mało prawdopodobna… jest to dość absurdalne stwierdzenie wobec wcześniej deklaracji o ograniczonej podaży – poza tym dla przykładu ilości złota nie da się zwiększyć i w nie da się wytwarzać metali o takich samych… Czytaj więcej »

Oskar
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Jakoś zauważyłem, ze kryptowalutowcy nie potrafią wyjaśnić ceny bitcoina na podstawie jego wartości a odwołują się do złota albo diamentów (gdzie bitcoin nie ma nic wspólnego z jednym albo drugim – na dobra sprawę to złoto nie ma wiele wspólnego z diamentem) 😉 poza tym teza o tym, ze ludzie mają jakieś zaufanie do bitcoina tez jest kuriozalna – jeśli ktoś ma takie zaufanie do bitcoina to ciekawe czy ulokowałby tam cale bądź znaczącą część oszczędności emerytalnych albo pieniądze swojej mamy – ludzie nie kupują bitcoina bo mają do niego zaufanie tylko dlatego, ze liczą, ze jego cena wzrośnie 🙂

max
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Podejrzewam, że bitcoin szybciej dostosuje zabezpieczenia do komputerów kwantowych, niż banki.

Jan
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nody kryptowalutowe to zwykłe programy, które normalnie się aktualizuje i łata dziury. Patrz ostatni problem z Dogecoinem, łańcuchy zostały podmienione bez hakera, bo część nodów jechała na starszym oprogramowaniu. Cała sieć jednak sobie poradziła, bo większość nodów potwierdzających miała już nowszą wersję z poprawionymi błędami. Więc jak będzie problem z bezpieczeństwem Bitcoina to zrobi się poprawkę i większość pewnie ją zacznie używać, bo będzie to służyło przetrwaniu kryptowaluty.

max
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież ciągle są jakieś ulepszenia protokołu. To jest stale rozwijany projekt open source, mnóstwo programistów jest w to zaangażowanych. Na pewno trudno by tu przeprowadzić jakąś fundamentalną zmianę, na przykład zwiększyć podaż, bo jest to zwyczajnie niekorzystne dla społeczności, ale akurat dostosowanie bezpieczeństwa do możliwości komputerów kwantowych jest bardzo prawdopodobne.

Marcin
1 rok temu
Reply to  Oskar

Widać jasno że nie do końca wiesz co piszesz, bitcoin ma wartość oraz użyteczność z ograniczoną podażą. Co do złota to nikt nie wie ile do końca go jest – to jak z ropą i gazem dawno miały się skończyć a i można je zastąpić.

Oskar
1 rok temu
Reply to  Marcin

Ale Ty wiesz, ze podaż bitcoina można zwiększyć? Nie masz gwarancji na to, ze jest 21 mln BTC i nigdy nie będzie więcej

FIAT
1 rok temu
Reply to  Marcin

Oficjalnie cenę BTC pompuje ograniczona podaż oraz spory popyt inwestorów, którzy liczą na szybki zysk. No i do obrotu BTC w sumie łatwo wejść. Jak już taksówkarze zachęcają do inwestowania w BTC, to… Kiedy zaczęło się na Ukrainie, część płatności również wykonywano w krypto. A nieoficjalnie, cena może być podbijana przez zakupy i transfery szarej strefy i czarnego rynku. Dodatkowo w USA są już ETF-y oparte o BTC, więc ktoś wyczuł spory profit, skoro przeszło przez tamtejszego regulatora. A tajemnicą poliszynela jest, że na Wall Street czy w londyńskim City też znajdzie się trochę rekinów preferujących nieco mętniejsze wody. Przyszłość… Czytaj więcej »

Baynet
1 rok temu
Reply to  Oskar

Zastanawiasz się dlatego, że nie rozumiesz lub nie bierzesz pod uwagę zjawiska efektu sieciowego. Obok Facebooka mamy dziesiątki firm z lepszymi pomysłami i 19x bardziej intuicyjnymi interfejsami. I co z tego? A złoto? Przecież to dokładnie podobne zjawisko. Rzadki metal, który dopiero od paru lat w znikomym procencie jest uzywany w elektronice, a przez całą historię ludzkości stanowił magazyn wartości. Gdybyś miał uzasadnić skąd się bierze wartość złota, to oprócz tego, że możesz go dotknąć, a btc to linijki kodu i blockchain, różnic wielu nie widać. Potem już tylko, jeśli ktoś to pojmie, to zobaczy przewagi wynikające z płynności btc… Czytaj więcej »

Oskar
1 rok temu
Reply to  Baynet

Różnica między złotem a BTC jest taka, ze jeśli cała wartość rynkowa złota by wyparowała to chociaż mogę sobie zrobić z tego jakieś przedmioty – np złote sztućce byłyby bardzo ładne… a co bym zrobił z bitcoinem jakby cała jego wartość wyparowała?

Oskar
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

No ja mówię o sytuacji, gdzie wszyscy dookoła uznają złoto za bezwartościowe:) ja wówczas bardzo chętnie zrobię sobie taki komplet 😉

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytacie czytelników, co sądzą o bitcoinie? Jako jeden z wielu odpowiadam: nigdy nie zainwestuję ani złotowki w bitcoina ani w inne elektroniczne aktywa, natomiast inwestuję w złoto. W tym momencie może lekko już przegiąłem, bo obliczyłem, że 37% moich aktywów jest w złocie, chociaż cały czas kuszą mnie nowe monety bulionowe i sztabki. Na tym na pewno nie stracę, co najwyżej zostawię (oprócz nieruchomości) realny majątek dzieciom. Spotkajmy się dajmy na to za pięć lat i pogadamy, jak i kto na czym dobrze wyszedł.

max
1 rok temu
Reply to  Jacek

Jeszcze adres podaj, gdzie trzymasz to złoto.

Oskar
1 rok temu
Reply to  Baynet

Jeśli chodzi o zwiększenie podaży to chodzi o to, ze wcześniej było utrzymywane, ze fizycznie nie da się zwiększyć podaży btc a teraz się okazuje to możliwe chociaż zapewne w teoretyce trudniejsze – ale warto dodać, ze jak już się przełamie barierę 50+1 to podaż BTC będzie już praktycznie nieograniczona… dla porównania nie da się zagłosować nad zwiększeniem ilości złota na świecie …

Baynet
1 rok temu
Reply to  Oskar

Prawdopodobienstwo ataku 51% na btc jest bliskie 0, a dodatkowo z każdym dniem statystycznie zbliża się do tego 0. Jeśli miałbym ocenić dzisiaj co jest bardziej prawdopodobne czy atak 51% na btc czy wojną nuklearna, niestety z przykrością i obawą stawiam na to drugie. I powtarzam, nie mówimy tu o tysiącach blockchainów, mówimy o złocie kryptowalut czyli łańcuchu bloków btc. Nie wyłączysz go, nie zamkniesz, możesz zakazać, ale zakazać można także oddychać, a ludzie i tak będą oddychali. Natomiast w kolebce demokracji w USA w 1933 roku prezydent nakazał obywatelom zwrot złota pod karą więzienia za jego posiadanie. Spróbujmy sobie… Czytaj więcej »

max
1 rok temu
Reply to  Oskar

Bitcoin tym różni się od innych krypto, że jest naprawdę zdecentralizowany. Nie stoi za nim żadna firma, czy fundacja, która może narzucić zmianę, tak jak na przykład w ETH narzucono przejście z PoW na PoS. Nawet, jak część społeczności będzie chciała zmian, to najwyżej dojdzie do forka. Tak było w 2017 roku, gdy powstał BCH. Większe firmy doprowadziły do powstania Bitcoin Casha, a większość operatorów nodów i górnicy pozostała przy lepszym dla nich rozwiązaniu, czyli przy bitcoinie. Obecnie cena bitcoina to dziewięćdziesiąt kilka tysięcy dolarów, a BCH ok. 450 dolarów. Operatorem noda , który utrzymuje sieć bitcoina może być każdy,… Czytaj więcej »

Oskar
1 rok temu
Reply to  max

Wy wszyscy bitcoiniarze jesteście najlepsi w tym, ze w ogóle nie przyjmujecie do wiadomości żadnych ryzyk 🙂 dla was bitcoin jest po prostu idealnym instrumentem – jeśli tak to inwestujcie ile wlezie i krzyżyk na drogę 😉

max
1 rok temu
Reply to  Oskar

Nie, bitcoin nie jest idealny. Ma wady i zalety, jak wszystko, w tym złoto i nieruchomości. Akurat to, co Ty piszesz o bitcoinie, jest albo nieprawdą, albo bardzo mało prawdopodobne. Ryzyka są, ale nie tam, gdzie ich szukasz.

Marek
1 rok temu

Różnica między bitcoinem a cebulkami tulipanów w XVII-wiecznej Holandii jest taka, że cebulkę można przynajmniej posadzić i za jakiś czas cieszyć oko tulipanem dla ukojenia nerwów po kasie utopionej w piramidzie 🙂

Szymon
1 rok temu

Oczywiście,że tak.Zmiana zasad gry może dotyczyć także instrumentów finansowych, np.akcji,ale bitcoin jest szczególnie ryzykowny.Zmianę paradygmatu i reset zawsze należy brać pod uwagę.Mówiąc inaczej,trzeba uważać,żeby nie obudzić się z ręką w nocniku.Ale nikomu na tym blogu to nie grozi,ponieważ Pan Maciej nauczył wszystkich dywersyfikacji.😁

Paweł Jarczyk
1 rok temu

Ja osobiście traktuję bitcoinga jako kasyno. Mianowicie niewielką kwotę powiedzmy 5000 zł wrzucam wtedy jeśli tak dużo piszą o bitcoingu w mediach bo na pewno ludzie się rzucą i troszkę kurs podrośnie i powiedzmy 10 stów albo 5 stów jak zarobię wychodzę od razu i tak raz na jakiś czas nigdy na takiej zabawie w sumie nie straciłem w ogólnym rozrachunku. I także ustawiam sobie na przykład jeśli stracę więcej niż 10% to jest automatyczne sprzedaż. I podobnie jak zyskam plus 20% to jest automatyczna sprzedaż a czasem jak jest plus 10% to ręcznie sprzedaje takie kasyno czasem w pracy… Czytaj więcej »

Last edited 1 rok temu by Paweł Jarczyk
Matt
1 rok temu

Niech spada. Chętnie się wybiorę na jakieś zakupy 😉

Rafcio
1 rok temu

Panie Macieju, wracam do Pana co kilka miesięcy odczytać wywody publikowane na temat bitcoina. A wracam dlatego, że to między innymi od Pana bloga zaczynałem szeroko pojętą edukację finansową za co serdecznie dziękuję 🙂 Wciąż mało się Pan nauczył w tym temacie. Niniejsza publikacja to na pewno nie „kryptowalutowa analiza”, kilka nieprawdziwych tez z Pana strony, które poprzedzone odrobiną analizy nie znalazły by się w treści. Generalnie trochę masło maślane z nieco bardziej negatywnym niż pozytywnym wydźwiękiem. Wiem! Można rzec, że niczego nie wnoszę tym co napisałem powyżej. Ale może chociąż ciut zmotywuję do przeznaczenia większej ilości swoich zasobów na… Czytaj więcej »

AdamM
1 rok temu
Reply to  Rafcio

Muszę rzec, że ten komentarz naprawdę niczego nie wnosi… Liczyłem, że w którejś linijce w końcu będą jakieś ciekawe argumenty.

Kazik
1 rok temu

Bitcoin to produkt technologiczny i dlatego wkrótce zniknie jak komputery o taktowaniu 1 kHz. To tylko kwestia czasu🙂

sylwester
1 rok temu

Jak dla mnie to bitcojn jest nic innego jak piramida finansowa wiele ludzi w to wchodzi i to rośnie ale kiedyś zaczną wybierać swoje pieniądze na skutek kryzysu który wiemy doskonale że przyjdzie bowiem powtarza się on co jakiś czas

Last edited 1 rok temu by sylwester
Koc
1 rok temu

https://groups.csail.mit.edu/mac/classes/6.805/articles/money/nsamint/nsamint.htm
Dla zainteresowanych kryptowalutami podsyłam bardzo interesujący tekst.

Przemek
1 rok temu

Oj dawno mnie tu nie było, ale widzę, że dalej to samo na temat kryptowalut. Moglby Pan chociaż napisać jak Pan zniechęcał do BTC jak był niedawno po 20k. Myślę, że każdy ma swój mózg i wystarczy zaakceptować ryzyko i cieszyć się z zysków. Nie słuchajcie tych bredni o stop losach i take profit. Kupić i zapomniec, przeżyć jeden cykl, dokupować na dołkach i cieszyć się zyskiem w porę. Teraz to raczej nie czas na kupno, risk to reward za duże. BTC jak to często bywa zareagował później niż S&P, a ETF na btc biją wszelkie rekordy ETFow.

Blendzior28
1 rok temu

Sprzedawajcie, ja od was kupię

Marcin
1 rok temu

Panie Samcik jak kapitalizacja BTC wynosi 2 biliony dolarów to wcale nie znaczy, że tyle inwestorzy tam wpompowali. Wpompowali znacznie mniej i Pan powinien chyba takie rzeczy wiedzieć.
Kolejna rzecz. Cena pojedynczej kryptowaluty nie ma żadnego znaczenia i tak samo jest z ceną akcji. Czy ma dla Pana znaczenie czy firma Apple jest podzielona na 100 milionów akcji czy na 1 milion akcji? Jeśli pozostałe składowe się nie zmieniają to w pierwszym przypadku cena pojedynczej akcji będzie 100 razy większa niż w drugim przypadku i nic więcej.
W Salwadorze bitcoin jest oficjalną walutą.

Raf
1 rok temu

A nie jest przypadkiem tak czysto teoretycznie , że Bitcoin i inne kryptowaluty stały się dobrym narzędziem do rozliczeń karteli narkotykowych i innych działalności nielegalnych gdzie podmioty chcą / muszą pozostać anonimowe. Nie muszą już wozić palet z gotówką w $ jak Pablo Escobar 😉 Niemusza wysilać się logistycznie jak przetransportować te tony gotowki tylko robią to za pomocą kryptowalut i pozostaje anonimowi Podobno popyt na narkotyki rośnie na całym świecie to i potrzeba rozliczeń dużych kwot ale rozdrobniona by nie przyciągać uwagi i robić to w szybki i anonimowy sposób także rośnie, co ma przełozenie na rosnące ceny w… Czytaj więcej »

Raf
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Z tym wspieraniem to też tak różnie . A anonimowość jak najbardziej jest wystarcza np nielegalne niezweryfikowane giełdy . Przykład Kazachstanu :https://bithub.pl/kryptowaluty/oblawa-trwa-zablokowano-35-tysiaca-gield-kryptowalut/
A to tylko Kazachstan . Uważam że krypto stało się łatwym systemem do prania brudnych pieniędzy, a to całe wspieranie tworzenie ETFów to po prostu po to że Bitcoin i inne lrypto są w modzie jest płynność i jest gdzie spekulować.

Raf
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Działają ale zarówno te legalne i nielegalne wpływają na to samo czyli na cenę krypto. Nie ma w tym teorii spiskowej tylko analiza co wpływa na wzrost ceny krypto i pranie brudnych pieniędzy jest też tym czynnikiem i uważam że w dosyć dużej mierze . Dolar sam w sobie jest dalej na pierwszym miejscu jako waluty rozliczeniowej na całym świecie i nie zmienia faktu ,że brudne pieniądze też są prane za pomocą dolara , ale nie da się zabrać tej „zabawki” 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu