8 grudnia 2025

Inspektorzy PIP mieli być niczym bogowie na wojnie ze „śmieciówkami”. Mieli dostać maczetę i rozpocząć krwawą wendettę. Dostaną… drewniany pałasz

Inspektorzy PIP mieli być niczym bogowie na wojnie ze „śmieciówkami”. Mieli dostać maczetę i rozpocząć krwawą wendettę. Dostaną… drewniany pałasz
Współautor: Maciej Samcik

Inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy mieli być jak bogowie na wojnie ze „śmieciówkami”. A problem wypychania pracowników z etatów miał być zabity ostrym cięciem maczetą. Tak zapowiadała ministra pracy. Ale przedsiębiorcy wyciągnęli najcięższe armaty i udało im się stępić ministerialną maczetę. Nie będzie przymusowego zamieniania umów o dzieło i zleceń oraz B2B na etaty – z mocą wsteczną i bez możliwości odroczenia decyzji do czasu rozpatrzenia odwołania. Kto się cieszy, a kto martwi? 

Kilku kolejnych ministrów zapowiadało likwidację zjawiska „wypychania” pracowników na działalność gospodarczą. Każdorazowo okazywało się, że to zbyt trudne lub kosztowne albo politycy nie chcieli narażać się przedsiębiorcom. W rezultacie od lat kilka milionów ludzi pracuje na „śmieciówkach”, choć ich aktywność odpowiada definicji umowy o pracę. Nie korzystają z ochrony przed zwolnieniem, nie mają płatnych urlopów (chyba że sobie to wynegocjują), a niewielkie składki emerytalne dadzą o sobie znać za jakieś 20–30 lat. Rząd postanowił rozwiązać problem ostrym cięciem maczetą. I ciąć na ślepo. Ale ktoś mu zabrał maczetę.

Zobacz również:

Miała być krwawa maczeta w rękach PIP, będzie drewniany pałasz

Pomysł Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej był następujący: dać inspektorom Państwowej Inspekcji Pracy prawo do przekształcania umów o dzieło, zlecenia i B2B w umowę o pracę, jeśli uznają, że w gruncie rzeczy w danej sytuacji „zachodzi stosunek pracy”. Czyli robota jest taka, jakby była etatowa. Przedsiębiorcy byli przerażeni arbitralnością tego rozwiązania: wprawdzie od decyzji inspektora mogliby się odwołać, ale do czasu rozstrzygnięcia sporu musieliby zatrudniać dotychczasowego zleceniobiorcę na etacie. I opłacić wstecz wszystkie składki takiego pracownika. 

Samych zleceniobiorców czy „zatrudnionych” na B2B nikt miał nie pytać, czy chcą stać się etatowcami ze wszystkimi wynikającymi z tego prawami, ale też obowiązkami. A przecież nie każdy kontraktor (np. w branży technologicznej) to typowy „wypchnięty z etatu”, niektórzy są na umowach B2B z własnego wyboru, żeby np. móc realizować zlecenia także dla innych kontrahentów.

Pojawiły się też poważne zarzuty o brak konstytucyjności, ale wydawało się, że nie robią wrażenia na rządzie: chciał wprowadzić nowe przepisy już od stycznia 2026 roku. Biorąc pod uwagę brak konkretnych zasad oceny jakie warunki mają być spełnione, żeby być etatowcem (PIP opracowała co prawda coś a la „test etatowca”, ale został wyśmiany przez przedsiębiorców), radykalne zasady nowego prawa oraz słabość inspekcji pracy – mogło się to skończyć porównywalną katastrofą, jaką dla poprzedniego rządu był „Polski Ład”.

Wygląda na to, że alarm odwołany. Z ostatnich wiadomości wynika, że najbardziej radykalne zasady zostaną jednak zmienione, a rządowa maczeta mocno stępiona. Prawdę pisząc nie będzie to już maczeta, tylko drewniany pałasz. Po pierwsze: prawdopodobnie nowe zasady nie wejdą w życie od początku przyszłego roku. Po drugie: ma zostać cofnięte działanie decyzji inspektora pracy wstecz. Po trzecie: decyzja nie będzie już arbitralna i nie będzie wchodziła w życie natychmiast (bez przeprowadzenia procedury odwoławczej).

To jak ma być? Według najnowszego pomysłu inspektor PIP podczas kontroli będzie mógł wnioskować o dostosowanie relacji pracodawcy z pracobiorcą do obowiązującego prawa. Czyli dać obu stronom czas na dogadanie się. Strony będą mogły się umówić, że współpracownik zostaje np. na umowie B2B, ale jego zakres obowiązków zostanie dostosowany do tego rodzaju współpracy. Albo strony będą mogły zawrzeć umowę etatową. Nie będzie żadnej kary za to, że do tej pory takiej umowy nie było.

Jeśli strony się nie dogadają, to wtedy inspektor PIP będzie mógł podjąć arbitralną decyzję o przekształceniu umowy w etatową. Ale nie będzie ona wchodziła od razu w życie. Na odwołanie się od niej do Głównego Inspektora Pracy firma będzie mieć 14 dni, a GIP w ciągu miesiąca ma sprawę rozpatrzyć. A jeśli z wynikiem tego postępowania któraś ze stron się nie zgodzi – sprawa trafia do sądu. I dopiero po zakończeniu tej procedury umowa może być zamieniona w etat.

A więc od ściany do ściany. Miała być niebezpieczna w rękach niedofinansowanej i słabej instytucji (PIP) maczeta, a będzie drewniany pałasz. Przy obecnym pomyśle zamiana umowy „śmieciowej” lub kontraktu B2B w etat będzie trwała dobrych kilka lat. Czyli pracodawcy nie muszą już się bać. Zdaje się, że po decyzji inspektora PIP będzie tylko jedna niedogodność. Mianowicie ZUS będzie mógł się zgłosić po składki za czas, w którym PIP stwierdza „cechy stosunku pracy”.

„Śmieciówki”, czyli „specyfika” polskiego rynku pracy

To nie była pierwsza próba „pozamiatania” problemu „śmieciówek”. Już kilka lat temu rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiadał wprowadzenie przepisów umożliwiających przekształcenie umów cywilnoprawnych, które są w Polsce nadużywane do potęgi, w umowy o pracę, o ile spełniają warunki pracy etatowej. Minęły dwie kadencje i nie pojawił się nawet projekt zmian, który cywilizowałby rynek umów. Nowej nadziei zleceniobiorcy nabrali, gdy okazało się, że jednym z warunków wypłaty pieniędzy w ramach KPO jest pełne oskładkowanie umów cywilnoprawnych.

Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiadała, że teraz to już na pewno państwo zadba o osoby, które latami nie mogą się doprosić stałej umowy i z tego powodu ich składki emerytalne prezentują się dość symbolicznie. I tym razem spełzło na niczym – w listopadzie 2024 roku Maciej Berek, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, zapowiedział, że oskładkowanie wszystkich umów cywilnoprawnych „obciążyłoby pracodawców i wykonawców kwotą około 5–7 mld zł”, więc rozwiązanie to nie wchodzi w grę.

Obecny rząd zamierzał pobić poprzedników skutecznością, ale w sposób całkowicie nowatorski: zaproponował, że inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy będą mogli automatycznie zamieniać umowy cywilnoprawne i kontrakty B2B w umowy o pracę. Media ochrzciły tę propozycję mianem reformy PIP, a przedsiębiorcy zawierający umowy zlecenia i umowy o dzieło oraz kontrakty z innymi przedsiębiorcami zastanawiali się, czy za kilka miesięcy ich stan zatrudnienia nie wzrośnie wbrew ich woli.

Faktem jest to, że umowy cywilnoprawne są w Polsce nadużywane. W 2019 r. odsetek pracowników zatrudnionych na umowach zlecenia, o dzieło oraz umowach o pracę na czas określony wyniósł w kraju 21,7% i znalazł się na drugim miejscu rankingu w Unii Europejskiej zaraz po Hiszpanii. Polski Instytut Ekonomiczny przyjrzał się temu zjawisku w 2020 roku i zauważył (a właściwie potwierdził), że tego rodzaju niepewne zatrudnienie dotyczy przede wszystkim osób młodych. W czasie pandemii w grupie wieku 15–24 prawie 60% osób pracowało na umowach czasowych.

Wszystko jest w porządku, gdy umowę zlecenia zawiera lektor, który podejmuje się prowadzenia kilkunastu godzin zajęć w szkole językowej albo umowę o dzieło na korektę tekstu zawiera korektor. Umowy cywilnoprawne są przewidziane dla takich właśnie sytuacji. Jeśli jednak ktoś latami pracuje w sklepie spożywczym na zleceniu, to coś jest bardzo nie w porządku.

Na zawarcie umowy cywilnoprawnej najczęściej nalegają „pracodawcy”, bo to dla nich tańsze i wygodniejsze. Umowy takie dają im duża elastyczność, bo mogą pożegnać się z pracownikiem (słowo pracownik za każdym razem powinno być w cudzysłowie, ale jednocześnie zleceniobiorcy w kwestii obowiązków niczym się nie różnią od pracowników na etacie, więc jak to rozgraniczyć?), nie muszą udzielać im urlopów, zapewnić dnia wolnego za święto wypadające w sobotę, umożliwiać powrotu do pracy po urodzeniu dziecka…

Sytuacja ciężarnych na umowach cywilnoprawnych jest nie do pozazdroszczenia, bo nie dość, że nie mają gwarancji powrotu na swoje stanowisko po odchowaniu dziecka, to zasiłek macierzyński dostaną tylko pod warunkiem, że odprowadzały składkę chorobową. Przy umowie o dzieło ta składka w ogóle nie wchodzi w grę.

Niepewne zatrudnienie determinuje nasze zawodowe losy

Okazuje się, że to, czy młoda osoba zaczyna swoją karierę na „śmieciówce”, w istotny sposób determinuje jej dalsze zawodowe losy. Analitycy PIE opisali zjawisko tzw. pułapki czasowej. Jeśli młoda osoba po zakończeniu edukacji dostanie jako pierwszą umowę cywilnoprawną, to ma mniej niż 50% szans, że po trzech latach będzie pracowała na umowie o pracę. 23% przebadanych osób trafiło na bezrobocie, a 22% dostało umowę o pracę na czas określony.

55% pracowników, którzy już w pierwszej pracy zostali potraktowani uczciwie, a więc zawarli umowę o pracę, po trzech latach nadal było zatrudnionych w ten sposób, a bezrobocie dotknęło jedynie 13%, czyli było dwa razy mniejsze niż w przypadku pracownika na śmieciówce. Według danych GUS na koniec września 2024 r. w Polsce było 2,43 mln osób wykonujących pracę na podstawie umów zlecenia i pokrewnych.

Kto chce lepiej uregulować swoją sytuację, może założyć działalność gospodarczą i świadczyć usługi B2B. Nie staje się pracownikiem firmy, nie korzysta z ochrony pracowniczej, za to ma realną szansę zarobić więcej na rękę, a do tego kreatywnie zmniejszyć sobie wysokość podatku poprzez tworzenie kosztów.

Na krótką metę to się zdecydowanie opłaca, tylko że prawdziwy rachunek za lata niskich składek przedsiębiorcy zapłacą na emeryturze, kiedy okaże się, że ich świadczenia będą na minimalnym poziomie. Osoby świadczące usługi B2B muszą mieć też świadomość, że w razie pogorszenia sytuacji na rynku, gdy firma zacznie szukać oszczędności, to ich umowy zostaną w pierwszej kolejności rozwiązane.

Jak prawo (nie) działa dziś? Jeśli inspektor kontrolujący firmę uzna, że praca ma charakter etatowy, może co najwyżej wytoczyć powództwo o ustalenie istnienia stosunku pracy. Urzędnicy ministerialni wprost napisali w uzasadnieniu do projektu ustawy o PIP, że formuła wnoszenia o ustalenie stosunku pracy nie sprawdza się „z uwagi na czasochłonność prowadzenia procesu sądowego oraz ryzyko przegrania sprawy, zwłaszcza przy braku współpracy ze strony osoby wykonującej pracę (obawiającej się np. utraty pracy), a także przewlekłość postępowań sądowych i długie oczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy”.

Brutalnie potwierdzają to liczby: w pierwszym półroczu 2025 r. inspektorzy pracy skierowali zaledwie dziewięć powództw o ustalenie istnienia stosunku pracy na rzecz dziewięciu osób. Tylko w jednym przypadku sąd ustalił stosunek pracy.

Nie wylać dziecka z kąpielą, czyli jak powinna działać PIP?

Z jednej strony całkowicie oczywiste jest, że „umowy śmieciowe” i wypychanie na działalność gospodarczą to nowotwór rynku pracy, za który wszyscy zapłacimy, gdy wystawiający jedną fakturę miesięcznie przedsiębiorcy i nieodprowadzający składek emerytalnych pracownicy z umowy o dzieło przejdą na emeryturę. Z drugiej strony trudno uwierzyć, że po latach mówienia o konieczności ucywilizowania tego fragmentu rynku pracy, publikacji dziesiątek artykułów na temat rozsądnego oskładkowania umów cywilnych, wielu poświęconych temu tematowi konferencji, urzędnicy potrafili wymyślić jedynie tak grubo ciosane przepisy.

Fatalne jest też to, że te przepisy na etapie projektu zmieniają się niemal o 180 stopni. Najpierw totalna arbitralność władzy inspektora PIP, a potem wyrwanie mu z ręki maczety i zastąpienie go drewnianym pałaszem. Nie chodzi już nawet o to, że przedsiębiorcy będą się odwoływać do sądów (bo będą), a sądy po przeanalizowaniu sprawy mogą podejmować decyzje inne niż inspektorzy PIP, ale chodzi o tę niepewność, jaką mają przedsiębiorcy i pracownicy. Złe przepisy nie usuną istniejących od lat patologii, a tylko stworzą nowe problemy, które trzeba będzie rozwiązać.

Potrzebne są dwie rzeczy: po pierwsze uproszczenie prawa, żeby usunęło lub mocno ograniczyło możliwość sztucznego „wypychania” na etat. Być może powinien powstać jednolity kontrakt o pracę, który byłby obowiązkowy po spełnieniu określonych warunków („test etatowca”). Być może trzeba ograniczyć możliwość działalności B2B tylko do realnie wolnych zawodów. A na pewno trzeba najpierw wzmocnić Państwową Inspekcję Pracy – finansowo, prawnie i merytorycznie i tak ustawić jej sposób działania, żeby nie była ani listkiem figowym systemu, ani małpą z brzytwą.

———————————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

CZYTAJ WIĘCEJ O PRACY:

coraz trudniej znaleźć nową pracę

dostałeś podwyżkę nie zmarnuj jej

——————————–

WIĘCEJ O PRACY I WYPOCZYNKU:

urlop czy kasa wybór należy do ciebie

ile urlopu potrzebujesz

nielimitowany płatny urlop dlaczego nie wyszło

czy testosteron wpływa na zarobki

ranking poziomu życia

Nowe dni wolne? Oni mówią stop

———————————-

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
64 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Paweł Jarczyk
4 miesięcy temu

Hmm tak się zastanawiam, jak jestem zatrudniony na B2B w liceum prywatnym, mam co miesiac lekcje – to czy PIP by sę przyczepił?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

To zależy czy by wstał prawą czy lewą nogą 😉

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

Nauczyciel na działalności a nie karcie 🙂 Grubo 🙂

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł Jarczyk

Ile godzin tygodniowo? Jeśli kilka, poniżej połowy pensum nauczycielskiego, a poza tym pracuje Pan gdzie indziej – B2B będzie OK. Tak samo, jak emeryt/rencista dorabiający przez kilka godzin do podstawowego świadczenia. A w artykule najważniejsze jest ostatnie zdanie – wzmocnić i dofinansować PIP, oraz rozliczać inspektorów z aktywności, by bardziej energicznie brali się za robotę na podstawie obecnych przepisów. Prawo do odwołania się do sądu od decyzji urzędnika jest rzeczą normalną i nie można tego traktować jako przeszkodę usprawiedliwiającą brak aktywności. Jeśli urząd wygra, to wyrok „uznania pracy za etatową” i tak powinien obowiązywać od dnia decyzji urzędnika, choć wcielenie… Czytaj więcej »

Xxx
4 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Ja proponuje zeby pracownik cwaniak od dnia decyzji urzędnika płacił z własnych zaległy zus i podatki i jak wygra w sądzie to pracodawcau zwraca, a jak przegra może sie delektować oplaconym zusem.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Podłe, ale ciekawe 😉

Zjawa
4 miesięcy temu
Reply to  Xxx

Ale to tak częściowo działa – podobnie było/jest z przekształceniem umowy działa w zlecenie – to na zleceniobiorcy ciąży obowiązek zapłaty składek, których tylko płatnikiem jest zlecający… Tu pewnie będzie/byłoby podobnie – w wielu przypadkach pracownik też będzie wpadał w długi (zaległe składki opłaca zatrudniający, ale ma roszczenie o ich zwrot wobec pracownika), dla b2b dochodzi problem rozliczenia pit/vat/składki zdrowotnej i wykluczenia z ryczałtu.

Gregory
4 miesięcy temu

Typowa dla PO ściema: „Jak coś zmienić, żeby zostało po staremu”.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

Co by nie mówić – wróciliśmy do punktu wyjścia

Hieronim
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To był ostry zwrot akcji o 360 stopni 😂

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

No w sumie na koniec to o 360 stopni 😉

Ekspert
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

To całe szczęście że uśmiechnięci są tak nieudolni, że nie potrafią wprowadzać tych głupot. Kiedyś zapytano mnie o zalety KałOwców w porównaniu do PiSu – pierwsze co przyszło mi do głowy to nieudolność dzięki której wszystkie głupie pomysły idą wolno.

RafałX
4 miesięcy temu

No cóż jak ministrem pracy jest pani po pedagogice i filozofii …

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Cóż, wszystkiego się można nauczyć, nawet rynku pracy. Ale trzeba chcieć

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pewnie, że można.
Co do samych umów B2B to oczywiście cześć i to pewnie spora to patologia, ale znam też takich co niekoniecznie chcą wracać na etat .

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  RafałX

Z umowami B2B jest trudno, bo rzeczywiście tu są bardzo różne konfiguracje

Ekspert
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie każdy może być skrzypkiem w operze. Ta Pani zdecydowanie nie ma zdolności intelektualnych do sprawowanej funkcji. Samo to że jest z lewicy i wyznaje doktrynę gospodarczą spod znaku sierpa i młota pokazuje jej „piekny umysł”.

Paweł
4 miesięcy temu

Takiego gniota mogła wymyślić tylko lewica. Aż dziwne, ze Tusk pozwalał na takie przepychanki. Ustawa miała w zamiarze pomoc wypchnietym na smieciowki, a tak naprawdę efektem bylo zapłacenie podatkow/składek wstecz. Czy ktoś policzył, że byłoby to więcej niż roczne zarobki tego biednego pracownika na smieciowce przez odsetki itp.? Połowę miał zapłacić pracodawcą, a polowe pracownik. Czyli pracownik skończyłby z Umową o Pracę i mniejszymi zarobkami oraz długiem na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Niebywałe dbanie o obywatela. Absurd goni absurd

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Na szczęście nikt nie chce grać w berka i minister Berek zakończył ten kabaret. Albo rozpoczął nowy 😉

RafałX
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Pewien bardzo mądry Stefan powiedział „Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!”

Xxx
4 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Przecież jak ktoś bierze śmieciówkę nieozusowaną, to na pewno odkłada to gdzieś bo z ZUS emerytury nie będzie a jak zauważyłeś dostaje na rękę więcej niz etatowiec z tej samej kwoty brutto. No to po prostu umarza wtedy te prywatne oszczędności emerytalne i placi z tego zaległy zus,.nie ma żadnego długu. Absurdem by bylo zeby pracownik-oszust-kombinator dostał same zalety wynikające z UoP, a nie poniósł konsekwencji, które z tego rodzaju umowy wynikają, bo wtedy jakby taki pracownik mógł wybrać sobie „wisienki” tylki, to oczywiście by płakał ze uop jest taka super, że on biedny, zmuszony, a tak trochę tych oszustów… Czytaj więcej »

Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Xxx

To mówisz o kombinatorach co optymalizuja podatki z zarobkami 20000-30000. A ustawa miała jako cel nie dokopać kombinatorom (przynajmniej jawnie), tylko pomóc przymusowo wyrzuconym na smieciowki pracownikom. Tacy często mają 5000-6000 i nie odkładają na emeryturę prywatnie…

Darek
4 miesięcy temu

 Nie będzie przymusowego zamieniania umów o dzieło i zleceń oraz B2NB na etaty

B2NB to jakiś nowy rodzaj B2B ? Czy po prostu chciał Pan Maciej przemycić słynny cytat „Be or Not 2 Be” ale kolejność liter i cyfr się pomyliła?

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Darek

To ostatnie ;-)))

Jarek
4 miesięcy temu

Mam wrażenie, że to zasłona dymna. Najpierw postraszymy, że zabierzemy B2B, a potem się wycofamy, ale podniesiemy składkę zdrowotną. I wszyscy będą zadowoleni 🙂

Michał
4 miesięcy temu

„Osoby świadczące usługi B2B muszą mieć też świadomość, że w razie pogorszenia sytuacji na rynku, gdy firma zacznie szukać oszczędności, to ich umowy zostaną w pierwszej kolejności rozwiązane.” W naprawdę sporej ilości firm, praktyka była odwrotna, szukano sposób pozbycia się osób na UoP, przy każdej okazji tego zrobienia, szczególnie w okresie spowoleniania 2023-2024 🙂 „Na krótką metę to się zdecydowanie opłaca, tylko że prawdziwy rachunek za lata niskich składek przedsiębiorcy zapłacą na emeryturze, kiedy okaże się, że ich świadczenia będą na minimalnym poziomie. ” Z drugiej strony mówimy o zakładzie o niespotykanym poziomie ryzyka – wszystkie inne metody inwestycji są… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Michał

Fakt, różnie bywa 😉

Martyna
4 miesięcy temu

Można też w końcu wprowadzić podatek liniowy, też już wiele lat temu obiecany. A tak każdy kto przekroczy 2 próg podatkowy i ma taką możliwość odkrywa w sobie ducha biznesmena 😉

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Martyna

Właśnie 😉

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nawet dyskusja się jakoś rozmydliła. A przecież problem śmieciówek nadal jest palący, tylko rządzący sie jakoś do ich istnienia przyzwyczaili. Co do mnie, jestem już na emeryturze, a pracowałem od 1973 roku i zawsze na etatach, w różnych zakładach pracy i u prywaciarzy również – zawsze na normalnej umowie o pracę, dlatego teraz mam godziwą emeryturę. Z pracą młodych jest tragedia, przeważnie tylko śmieciówki. Widzę to po pracy moich dzieci. Ciekawe, że tu nikt nie wspmniał, że tak wielkie przedisębiorstwo jak PLL LOT też kilka lat temu pilotów, stewardessy i personel naziemny wypchnął na śmieciówki. Kilka razy nawet dochodziło tam… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Tak, rzeczywiście mocno się rozmydliła

Gregory
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Trzeba będzie przelogować się i rozkręcić dyskusję pod nowymi nickami… 😉

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Gregory

To nic nie da, są metadane, styl pisania poszczególnych autorów komentarzy oraz inteligencja cenzorów. Jedyny sposób, żeby nie podpaść, to być kulturalnym i merytorycznym. Niestety ruskie trolle pracujące dla Putina tak nie potrafią 😉

Michał
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Tylko, że nam młodym emerytura nie będzie płacona według takich warunków jak komuś kto zaczął prace w 1973 🙂
Zatem mydlenie oczy, że lepiej na UoP i ładować kasę w ZUS, żeby potem nie mieć z tego nic to średnio rozsądne – no chyba że z perpsektywy kogoś kto już jest na emeryturze i de facto jest beneficjentem składek płaconych przez 'nas’.
Wniosek jeden, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 😉

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Michał

To na pewno 😉

Cherubin
4 miesięcy temu

Kurcze, są też ludzie, którzy pracują na etacie i dorabiają na umowach zlecenie. Im też dowalić przymiar. W tym kraju praca przestaje się opłać.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Cherubin

Na pewno pracowitość nie jest najbardziej cenioną cechą, patrząc na strukturę systemu podatkowego…

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zakładam, że większość czytelników i komentatorów SoF należy, ogólnie rzecz biorąc, do tzw. sfery urzędniczej, a nie robotniczej, dlatego ich punkt widzenia nie oddaje rzeczywistości rynku pracy w Polsce. Widzę też to po innych dyskusjach, gdzie czasem ostro polemizowałem. Problem jest w pracy w zakładach prywatnych, w handlu prywatnym, w szwalniach, w gastronomii, w budownictwie, w usługach kurierskich, w ochronie, wśród salowych w szpitalach itd. Czy Wy tego nie rozumiecie??? Tam nikt nie chce pracować na śmieciówkach, ale są do tego zmuszeni. Dyskusja owija sie wokól jakichś drugorzędnych zagadnień, a nie dotyka meritum sprawy. Mam rodzinę w różnych małych miastach… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Nie wiem jaka jest struktura użytkowników „Subiektywnie o Finansach” w sensie stosunku pracy, ale rzeczywiście, też mam rodzinę w małych miejscowościach na Dolnym Śląsku i tam rzadko kiedy mówi się o etacie.

Zjawa
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Propozycja zmian (nawet ta stara) nie rozwiązuje też do końca problemu – bo budowlańcy, kurierzy, sprzątaczki mogą relatywnie łatwo spełnić wymagania 'testu nie pracy’, gorzej ze szwaczkami i całą służbą zdrowia (ale tu sam rząd może nie być chętny do przeniesienia medyków szpitalnych na etaty). W rozmowach o zmianach (bo nikt nie posługiwał się projektem ustawy) wybrzmiały dobrze problemy – nie rozwiązanie wszystkich kwestii umów przymusowo nie etatowych, ale jednocześnie dużo problemów z umowami, gdzie to usługodawca nie chce być na uop (ale to w praktyce zagrożenie teoretyczne przy 50, czy nawet 200 inspektorach).

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Zjawa

Dokładnie tak

Sylwester
4 miesięcy temu

A wystarczyłoby zajrzeć w tytuły umów zlecenie i każdą z takich, w których jest zapis o godzinach pracy kwalifikować jako umowę o pracę. Zlecenie z założenia nie może mieć stałych i określonych godzin pracy, bo wtedy to nie jest zlecenie. W ten sposób nauczyciel z pierwszego komentarza by musiał być zatrudniony na etat, choćby częściowy. Nie bez powodu na całym świecie są powszechne etaty częściowe, które z powodzeniem wypełniają lukę pomiędzy pracą pełnoetatową, a typowymi zleceniami, pozwalając na pracę w określonych, ale krótszych godzinach pracy. U nas takie etaty stosuje się chyba tylko dla niepełnosprawnych lub czasem emerytów i rencistów.… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

Może i niegłupie…

Zjawa
4 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

UOP jest też trwałe, co przy bardzo małych i krótkich kontraktach jest problemem. Trudno jest zaproponować podział na b2b, uz i uop który sprostałby wszystkim wyzwania, przynajmniej bez naruszenia obecnej cechy stosunku pracy, że ma być on trwały.

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Zjawa

Brez żadnych takich kręceń. Znowu komentatorzy zdają się nie rozumieć problemu. CHODZI O ROZRÓZNIENIE PRZYMUSOWEJ ŚMIECIÓWKI OD DOBROWOLNEJ. Tylko tyle i aż tyle. I żeby człowiek pracy nie bał się powiedzieć, że jest na przymusowej śmieciówce i żeby z tego powodu nie wyleciał zroboty, jak dojdzie to do szefa, że kabluje. Tylko tyle…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Dobrze powiedziane

TomR
4 miesięcy temu
Reply to  Sylwester

Na podobnej zasadzie „Zadaniowy czas pracy” musiałby być umową zlecenia.

TomR
4 miesięcy temu

Chodzi m.in. o dyskryminację podatkową ludzi na umowie o pracę w porównaniu do firm i korporacji. Korporacje mogą sobie odpisać prawie wszystkie koszty swojego istnienia od podatku dochodowego, a ludzie na umowie o pracę nawet podsawowych kosztów typu mieszkanie, jedzenie, odzież itp. nie mogą. Dlatego człowiek musi stać się firmą, aby uzyskać dostęp do odliczeń od podatku. Plus stawki maksymalne podatku są wyższe dla ludzi niż dla firm.

TomR
4 miesięcy temu

Mam podejrzenie, że z punktu widzenia rządu pierwsze podejście do ustawy to była próba zrobienia ukrytego długu, który byłby do spłacenia dopiero po wyborach w 2027 roku. Mechanizmem polegającym na tym, że kary są ustalane przez urzędnika i od razu płatne – od razu wpływają do bieżącego budżetu – ale potem są do potencjalnego odzyskania – po kilku latach w sądach, czyli już po wyborach w 2027 roku. Rząd wydaje się preferować taki tryb – natychmiastowa kara od urzędnika, a jak uważasz że niewłaściwa to po kilku latach sądów może coś uzyskasz. W podobny sposób wygląda np. rządowa cenzura Internetu… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  TomR

Aż tyle tej kasy by nie było 😉

Ekspert
4 miesięcy temu

Ehh, a już miałem przygotowane donosy na wszystkie państwowe szpitale zatrudniające na B2B, spółki skarbu Państwa typu PZU, Orlen… czyli z głupich pomysłów poślicy został tylko 4 dniowy czas pracy dla urzędników Państwowych? Dobrze że to KO z przystawkami jest takie nieudolne, może jeszcze 2 lata gospodarka to wytrzyma…

Wie-dźmin
4 miesięcy temu

Żadna PIP’a ie dostanie takich uprawnień i jest to tylko szum medialny. Powód jest prosty: szpitale zatrudniają pielęgniarki na b2b. I na tym kończymy dyskusje, gaszę światło.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Wie-dźmin

Tak, to w naszej sytuacji może być argument kończący 😉

Oskar
3 miesięcy temu

wszystko fajnie, niech bal b2b trwa dalej ale za 30 lat jak będziemy mieli wysyp emerytów, którym nie będzie starczać na życie to będzie niezły kac 🙂 nasz rząd utworzył elektorat przedsiębiorco-etatowców a za 30 lat będziemy mieli elektorat ubogich emerytów

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Oskar

Trzeba będzie ten elektorat „obsłużyć” wyższymi podatkami od pracujących

Ekspert
3 miesięcy temu

comment image?auto=webp&s=5bc5c67a43a79bce1445a3a3f814f1b035ca2f94
doktora powinna się zająć piłką nożną – wyjdzie gospodarce na lepsze

Ekspert
3 miesięcy temu

https://www.reddit.com/r/Polska/comments/de7wp9/xdddd/
Doktora powinna się zająć piłką nożną – wyjdzie na lepsze gospodarce

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ekspert

Ale żeby ją wysłać do Barcelony? No, nie wiem 😉

Ekspert
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Hiszpanii socjaliści chyba też się odbijają czkawką, ale czemu nie, byle z dala od polskiej gospodarki.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ekspert

W Hiszpanii to jest chyba już miękka odmiana partii komunistycznej 😉

Ekspert
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli jakby tam jeszcze wysłać lewicę z ministrą Dziemianowicz to byłyby tabuny głodujących Hiszpanów na południowej granicy?

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ekspert

Przecenia Pan możliwości Pani Minister 😉

Ekspert
3 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wenezuela, Grecja, Zimbabwe, Kambodża, Korea Północna, Kuba – tam też kiedyś nie doszacowano możliwości socjalistów. Sporo Europy czeka w kolejce, trzeba to powtarzać tak często jak się da bo media głównego ścieku już wyprały mózgi, a dobrze opłacane aktywiszcza i osoby politykierskie pchają to w przepaść.

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Ekspert

Rzeczywiście, odkąd neoliberalizm wyszedł z mody idziemy w kierunku tzw. nowej ekonomii, która jest dość… ryzykowna

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu