Galerie handlowe otwarte, ale działają na pół gwizdka. Ile teraz powinniśmy w nich wydać kasy, żeby mogły przetrwać?

Galerie handlowe otwarte, ale działają na pół gwizdka. Ile teraz powinniśmy w nich wydać kasy, żeby mogły przetrwać?

Rząd pozwolił otworzyć galerie handlowe, ale przez jakiś czas będą one działały na pół gwizdka. Czy to przypadkiem nie będzie jeszcze gorsze, niż szybkie cięcie – czyli konanie na raty? Ile powinniśmy wydać w galeriach w poczuciu solidarnościowego „konsumenckiego obowiązku”, żeby te przybytki wyuzdanej konsumpcji mogły przetrwać? Spróbowałem policzyć

Galerie handlowe są już otwarte, ale atmosfera w nich jest grobowa. Opisują to media, a kto z ciekawości lub przypadkiem znalazł się w galerii na początku maja, to sam widział, że nic tam nie jest „jak dawniej”. Część sklepów jest zamkniętych (właściciele albo renegocjują czynsze, albo się całkiem zwijają), część jest otwarta krócej, nie działają restauracje, kawiarnie, fitness, ani kina. Jakie są pozostałe ograniczenia i czy będzie trzeba chodzić po sklepach z rządową aplikacją ProteGO Safe? O tym piszemy w artykule sprzed kilku dni.

Zobacz również:

Do galerii handlowych przychodziliśmy ostatnio się rozerwać i miło spędzać czas, zakupy były trochę „przy okazji”. Teraz nie ma się gdzie rozerwać, a spędzanie miło czasu w maseczce na twarzy i rękawiczkach jest wybitnie utrudnione. Nie jestem pewny czy nie skończy się to bankructwem niektórych galerii, bo wielu z nas po prostu nie ma powodu, żeby do nich przychodzić.

Czytaj też: Zakaz handlu w niedzielę? W czasie kryzysu po pandemii powinien zostać zlikwidowany. Albo zlikwidujemy galerie

Czytaj więcej o tym: „Lekarstwo jest gorsze, niż choroba”. „Zapłacimy ciężkim kryzysem”. Jakie będą koszty blokady gospodarczej kraju? Spróbowałem to policzyć

Komu potrzebne są takie galerie handlowe?

Są jednak wśród nas tacy konsumenci, którzy bez rytualnego buszowania po galeryjnych butikach, sklepach, marketach, bez slalomu wokół wysepek handlowych mimo wszystko nie wyobrażają sobie życia. Postanowiłem policzyć, ile muszą wydać najwięksi fani zakupów w shopping centrach, żeby te przybytki wyuzdanej konsumpcji mogły odrobić straty i się utrzymać.

Rzecz jest o tyle prosta, że mniej więcej wiemy, jak sprawy wyglądały przed kryzysem. W galeriach handlowych rocznie Polacy wydawali 150 mld zł (jest takich galerii ok. 1000 w całym kraju). W najpopularniejszych galeriach rocznie odbywaliśmy 20 mln wizyt, we wszystkich razem – blisko 390 mln. Średnio klient wydawał w galerii podczas jednego „posiedzenia” 350 zł.

Trwający niemal dwa miesiące lockdown oznacza, że do „odrobienia” mamy jakieś 25 mld zł w obrotach (duuużo więcej, niż szacowałem w poprzednim artykule, jakże naiwnie przewidując, że za kilka tygodni koronawirus sobie pójdzie). Ile więc trzeba by „solidarnościowo’ wydać w galeriach w maju, żeby dla ich właścicieli zaświeciło znów słońce. Spooooro. Zwłaszcza, że poza odrabianiem strat trzeba by wykręcić majową „normę”.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że nie wszyscy konsumenci, którzy poprzednio odwiedzali galerie handlowe, teraz też nie mogą sie bez nich obyć. Ci, dla których sens miały nie tyle zakupy, ile spędzanie w galeriach czasu – w restauracjach, kinach, kawiarniach, kręgielniach, ogródkach piwnych, parkietach do tańczenia… – w nowym reżimie do galerii już nie przyjdą. Przynajmniej na razie.

Jaka to część wszystkich odwiedzających galerie – pokaże czas. Na razie jedni mówią, że ruch spadnie do 30% tego sprzed koronawirusa, a inni – optymistycznie zakładają, że uda się odzyskać 70% klientów. Załóżmy, że prawda jest gdzieś pośrodku i że w najbliższych miesiącach „odwiedzalność” galerii spadnie do 60% poprzedniej wartości.

Trochę pomagają w tym dane z Chin, w których wydarzenie wyprzedzają to, co przeżywamy w Europie. Tam gospodarka została już „odmrożona”, ale aktywność ludzi nie wróciła do normy. Zobaczcie statystyki podróży ludzi metrem (one poniekąd odzwierciedlają chęć podróżowania również na większe zakupy do galerii handlowej).

I jeszcze nieco bardziej optymistyczny wykres aktywności konsumenckiej Chińczyków po zdjęciu lockdownu:

Trochę też mówią badania mBanku, które pokazują jaka część Polaków planuje przykręcić kurek z zakupami w wyniku pandemii, obaw o utratę pracy bądź faktyczne bezrobocie…

Czytaj też: Wiele sklepów pod ręką, showroom zamiast shopu. Tak będą wyglądały zakupy przyszłości?

Ile musi wydać fan galerii, żeby uratować swoją „świątynię zakupów”?

Jeśli więc wcześniej miesięcznie odwiedzaliśmy galerie 33 mln razy miesięcznie, to teraz będzie to 20 mln wizyt miesięcznie. Podczas każdej z tych wizyt trzeba będzie wyrobić majową „normę” (czyli wydać 12,5 mld zł), jak również zrefundować właścicielom sklepów i galerii dwumiesięczny okres postu (25 mld zł).

Zadanie jest więc następujące: jeśli czujesz się fanem galerii handlowych, masz imperatyw, żeby je ratować przed przerobieniem na magazyny, czyli jesteś w gronie tych 60% dotychczasowych odwiedzających galerie, którzy nie będą w stanie bez nich żyć – to musisz złapać się mocno za portfel i poświęcić. Jak bardzo? Należy w maju wydać na zakupy mniej więcej 1.875 zł na raz lub tę samą kwotę w kilku mniejszych porcjach.

Tylko wtedy galerie handlowe i właściciele mieszczących się w nich sklepów poczują wiatr starej, dobrej koniunktury. Ale czy to realne? Czy możliwe? Podejrzewam, że fanów galerii nie ma w kraju na tyle dużo, by wszystkie tego typu obiekty mogły się utrzymać.

Aha, byłbym zapomniał: no i przekładamy na przyszły rok tę akcję w obronie Ziemi.

——————————————————–

POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”:

>>> czy wybory w Polsce mogłyby się odbyć przez… głosowanie przelewem? (01:10)

>>> kto zbiera dane naszych dzieci, gdy chodzą do e-szkoły (10:00)

>>> co to za dziwaczny pomysł z tym e-poleconym? (15:55)

>>> czy nasze pieniądze są bezpieczne, gdy NBP włączył drukarki? (19:48)

>>> do czego doprowadzi wielka kłótnia branży turystycznej z ministrem zdrowia, co z tanim lataniem oraz o nowych ofertach biur podróży (27:40)

>>> czy będziemy płacili więcej za wodę z powodu suszy stulecia? (41:54)

Aby posłuchać kliknij baner lub wejdź w ten link

——————————————————–

na zdjęciu: Galeria Północna w Warszawie w czasie lockdownu

11
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
AguniakAnatolLenaMaciej SamcikTomek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sherlock
Gość
Sherlock

Mam zamiar wybrac sie do galerii na zakupy, ale tylko po 1 rzecz ktora nie do konca potrzebuje, przed zarazkiem nie kupilem bo liczylem ze z czasem bedzie nisza cena, probuje dodzwonic sie do sklepu od 2 dni ale nikt nie odbiera, chcialem zapytac czy maja promocje 😀 i jest druga strona medalu, wczesniej chodzilem na silownie, od braku cwiczen schudlem ponad 3,5 kg, wiec nie chce robic zakupow przy tej wadze, nie dobiore odpowiednich rzeczy, chyba wszystko mam i nic nie potrzebuje, kupuje rzeczy w markowych sklepach ale chodze w nich po 4, 5 lat i nie kupuje tylko… Czytaj więcej »

Sherlock
Gość
Sherlock

cd. i nie lubie miec za duzo rzeczy, bo pozniej mam dylemat i nie wiem w czym mam chodzic…. lubie chodzic w tych rzeczach ktore mi sie najbardziej podobaja…. on sie chwali czy zali?
teraz zarcik…. ubiore czasmi cos innego, zeby nie gadali „ty patrz! on ciagle lazi w jednym swetrze!” ale za to jaki to ladny sweter 😉

Jurek
Gość
Jurek

Pracuje przemyśle. Moja pensja została na kwiecień i maj obniżona o 20%. Spadła więc moja siła nabywcza. Wakacje zapowiadają się słabo, nie wiem czy pojadę na zagraniczny wypoczynek. Nie widzę sensu, żeby jechać na zakupy do galerii, bo nie mam powodu do robienia zakupów, a kina i tak będą zamknięte.

Tomek
Gość
Tomek

Ale dlaczego miałbym chcieć ratować galerie?

Ppp
Gość
Ppp

Też o tym pomyślałem. Handlowcy zawsze kombinowali, by jak najwięcej zedrzeć z klientów, nie zawsze uczciwie, więc z jakiej racji klienci mieliby ich ratować?
Robiłem zakupy w hipermarketach, po knajpach nie chodziłem, do kin nie chodziłem, więc u mnie nic się nie zmienia – wchodzę, kupuję to co trzeba i wychodzę. Problemem są tylko foliowe rękawiczki, bo jest bardzo niepewny chwyt.
Pozdrawiam.

Tomek
Gość
Tomek

Galerie to nie handlowcy. Handlowcy nie zarabiają, ale galerie tak. Dlatego sprzedawcy uciekają z galerii.

pszemek
Gość
pszemek

Gołym okiem widać, że obecnie galerie nie zarabiają na siebie. To sztuka dla sztuki, pracownicy siedzą za ladami w pustych sklepach, ochroniarze snują się pustymi alejkami. Część sklepów jeszcze nie otwarta, bo trwa jakaś reorganizacja (są produkty ze starych kolekcji). Większość ludzi przychodzi chociażby tylko oddać rzeczy kupione przez internet (co wiąże się ze szybszym zwrotem). Wiadomo też, że nikt nie będzie przymierzał ubrań.

Lena
Gość
Lena

I tak przynajmniej mogą zarabiać trochę. A przykladowo fryzjerzy ciagle maja tylko strate. A nikt nie obetnie wlosow 2x jak ich nie scial w marcu…

Anatol
Gość

Duża część osób robiła zakupy „przy okazji”, w przerwie na lunch, albo po pracy. Teraz jednak sporo osób pracuje zdalnie, więc nie ma już tej „okazji”. Zatem siłą rzeczy ruch też będzie mniejszy.

Aguniak
Gość
Aguniak

Ja lubiłam chodzić do galerii głównie żeby sobie posiedzieć w znajomych kawiarniach i poczytać albo żeby pójść do kina. Przy okazji oczywiście coś się tam i kupiło i zrobiło manicure itepe itede. Obecnie wszystko to odpada, żadna to obecnie przyjemność, bezpieczniej i wygodniej kupować przez internet. A przy okazji jakoś nie uwierzycie! „wyparował” debet na karcie kredytowej. Nie prędko wrócę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu