19 kwietnia 2022

Powidoki po wyroku, czyli frankowy galimatias. Kredyt unieważniony, a w jego miejsce pojawia się… nowy, na 150 000 zł. Prawnik panikuje, bank uspokaja

Powidoki po wyroku, czyli frankowy galimatias. Kredyt unieważniony, a w jego miejsce pojawia się… nowy, na 150 000 zł. Prawnik panikuje, bank uspokaja

Pan Marek prawomocnie „uśmiercił” w sądzie kredyt frankowy, ale gdy zdążył pochwalić się sukcesem, w jego bankowości elektronicznej pojawił się nowy kredyt – na 150 000 zł. „Skandal, pozwiemy bank!” – piekli się w liście do nas prawnik czytelnika. „To żaden kredyt” – odpowiada bank. To co to jest? Sprawdzam!

Problemu kredytów frankowych w Polsce nie są w stanie rozwiązać najtęższe ekonomiczne i prawnicze umysły. Dla jednych sądowe unieważnienie umowy kredytowej to dziejowa sprawiedliwość (bo banki nawarzyły piwa i przygotowały lewe umowy), dla innych niesprawiedliwość – bo, nawet jeśli banki coś przeskrobały, to unieważnienie umowy jest zbyt surową karą (za „darmowy” kredyt dla klienta-frankowicza płacą wszyscy pozostali). Zawsze po wyroku sądu jedna strona jest niezadowolona. Niektórzy zwracają uwagę, że na szali jest wręcz stabilność systemu finansowego.

Zobacz również:

Ale frankowicze ustawiają się w sądowych kolejkach po sprawiedliwość. Dziejową. Jedni idą na ostro i pozywają swój bank, inni korzystają z programu ugód (o ile bank konkretnemu klientowi da zielone światło). Rezerwy na poczet przegranych procesów to ponad 6 mld zł – dużo, ale… jeśli porównany je do spodziewanych zysków banków, które w tym roku będą – z powodu wysokich stóp procentowych i nędznego oprocentowania depozytów – rekordowe, to da się przeżyć. Oczywiście pamiętamy, że sytuacja każdego banku jest inna.

Spory banki vs. frankowicze to sądowa epopeja. Co jakiś czas do mediów przedostają się informacje o tryumfie frankowicza, a czasem o wygranej banku. Nie opisujemy każdego prawomocnego orzeczenia w sprawach frankowych. Ale to, co trafiło na naszą skrzynkę pocztową ostatnio, wprawiło nas w największe osłupienie. I nie tylko nas.

Kredyt na 150 000 zł… na 0%? „Ale ja takiego nie brałem”

Pan Marek wziął kredyt hipoteczny na mieszkanie swoich marzeń. Kupił lokum w Warszawie i nie narzekał na kurs franka szwajcarskiego aż do „czarnego czwartku”, kiedy Szwajcarski Bank Narodowy uwolnił kurs waluty, co spowodowało drastyczną i trwałą podwyżkę rat. Resztę historii już znacie. Pan Marek poszedł ze swoim kredytem do sądu, a w październiku kredyt został prawomocnie unieważniony (mamy sygnaturę akt dla zainteresowanych).

Pan Marek był więc formalnie uwolniony spod jarzma niechcianego kredytu i cieszył się odzyskaną wolnością. Ale radość była przedwczesna. Po kilku miesiącach pan Marek, tak jak zwykle, zalogował się do systemu bankowości elektronicznej, gdzie zauważył nową pozycję – kredyt na 150 000 zł, oprocentowany na 0%, rozłożony na 540 rat. W normalnych warunkach brałbym taki prezent w ciemno (przy inflacji 11%). Ale nasz czytelnik szczęśliwy nie był, bo opis kredytu sprowadzał się do tego, że to kapitał z jego unieważnionego w sądzie kredytu frankowego.

To o tyle dziwne, że pan Marek nie przypomina sobie, żeby podpisywał jakiekolwiek nowe umowy kredytowe. Napisał do nas wkurzony nie na żarty prawnik z Wrocławia, który ciskał gromy na bank, że „skandal, że ich pozwie, że to pierwszy taki przypadek w Polsce”. I że jak będziemy opisywać tę sprawę, to żebyśmy broń Boże nie pomylili nazwy kancelarii.

Musicie przyznać, że wiadomość brzmi wręcz nieprawdopodobnie i gdyby rzeczywiście było tak, jak opisał to prawnik, byłby to skandal na całą Polskę, a być może i Europę. Niektóre banki po przegranych procesach pozywają swoich klientów za korzystanie z kapitału. Jak pisaliśmy, jedni prawnicy mówią, że tak nie można, inni, że można.

Ale żeby wcisnąć klientowi 150 000 zł, ot tak, „karnego” kredytu – to trzeba mieć tupet. Albo bardzo silne karty. Jednym słowem – taka sprawa wymagała dokładnego zbadania. Zaczęliśmy więc wysyłać zapytania i monitować rzeczoną kancelarię, prosząc o szczegóły sprawy.

Czytaj też: Złapał (frankowy) kozak (bankowego) Tatarzyna. Sąd zabezpiecza powództwo, ale zmienia zdanie. A potem… zabezpiecza brak zabezpieczenia

Bank tłumaczy: to nie kredyt. To frankowe powidoki

Poprosiliśmy o szczegóły, ale po kilku dniach od pierwszego kontaktu udało nam się jedynie zorganizować „głuchy telefon” z mecenasem, który za pośrednictwem asystentki wytłumaczył, że nie udzieli więcej informacji, bo „temat jest zawieszony”. O co tu chodzi? Nasz blog to nie wieszak, na którym można zawieszać i odwieszać tematy, jak komu wygodnie. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, o co tutaj chodzi.

Bank nie był zaskoczony naszymi pytaniami. Mimo że ze względu na tajemnicę bankową nie mógł się odnieść do tego konkretnego przypadku, okazało się, że ta sprawa nie jest jedyna. A takich „kredytów” jest więcej. Tyle że to nie są kredyty. To informatyczne widma, powidoki po kredytach frankowych.

Po prostu systemy informatyczne banku (banków) nie są (jeszcze) w stanie przetrawić tego, co zasądzają sędziowie. Ale za każdym razem taki „kredyt” jest w bankowości internetowej oznaczony jako coś…, czym nie należy się przejmować i nie należy na to zwracać uwagi, a już na pewno nie regulować rat.

„W przypadku wyroków unieważniających umowę kredytu mamy dwie możliwe sytuacje. Pierwsza to taka, w której na skutek operacji rozliczeniowych klientowi znika kredyt w systemie transakcyjnym i w to miejsce nie pojawia się nic. Taka sytuacja ma miejsce, kiedy suma spłat klienta na poczet umowy przewyższa kwotę wypłaconego kapitału kredytu (z uwzględnieniem sumy wypłaconej klientowi na mocy wyroku).

Druga sytuacja zachodzi wtedy, kiedy suma spłat klienta na poczet umowy jest niższa niż kwota wypłaconego kapitału kredytu (z uwzględnieniem sumy wypłaconej klientowi na mocy wyroku). W takich przypadkach w systemie znika dotychczasowy kredyt, ale jednocześnie otwiera się pozycja „techniczna”, która ewidencjonuje kwotę długu należną od klienta, którą można określić w skrócie jako sumę niedopłaty (z perspektywy banku) klienta do kapitału (po upadku umowy)”.

Czyli to, co widzi klient, wynika z ograniczeń technicznych systemu. Bo systemy informatyczne nie były projektowane na wypadek unieważnień umów kredytowych. Bank uspokaja, że klient nic nie musi z tym robić, a informatyczny chochlik wkrótce będzie usunięty.

Czytaj też: Kredyt hipoteczny zaczął uwierać. Klient prosi o zmianę zabezpieczenia i „odłączenie” jednego z kredytobiorców. Bank stanął okoniem. Będzie zemsta?

Kredytowy galimatias, czyli powidoki po wyroku. Dwa frankowe morały

Jaki z tego morał? Ja widzę aż dwa. Po pierwsze nie chciałbym być na miejscu kogoś, kto zobaczy w bankowości elektronicznej zobowiązanie na 150 000 zł, którego nie zaciągał. Skoro na tym etapie – w niektórych indywidualnych sytuacjach klientów – nie można tego uniknąć, to może przydałoby się zawiadomienie klientów zawczasu (SMS-em, mailem, listem), że taka pozycja pojawi się na koncie, żeby uniknąć niepotrzebnych nerwów.

Drugi morał: sprawy frankowe są rzeczywiście bezprecedensowe, skoro sędziowie zasądzają wyroki, o których nie śniło się projektantom szkieletów systemów informatycznych banków. To ostrzeżenie przed tym, co nas może czekać, gdy sędziowie dopatrzą się błędów przy ustalaniu stawki WIBOR (pierwsze pozwy już są), a złotówkowicze – zachęceni sukcesami frankowiczów – ruszą do sądów.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
51 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Tomasz
3 miesięcy temu

A po jakim kursie franka banki muszą przeliczać te kredyty, do których umowy zostały w sądach unieważnione?

Hieronim
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Po żadnym. Bank udostępnił PLN, klient spłacał w PLN, o jakich CHF mowa? 😀

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

O takich CHF jakich EUR, USD czy innych RUB w rachunkach od PGNiG.

Last edited 2 miesięcy temu by jsc
Tobiasz
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Jeśli kredyt był spłacany częściowo w CHF a częściowo w PLN, wówczas bank może oddać kwotę CHF wpłaconą przez kredytobiorcę (wtedy nic nie przelicza) bądź oddać sumę w złotych przeliczoną po kursie NBP z dnia wymagalności (dnia,w którym umowa stała się trwale bezskuteczna w świetle uchwały SN z maja 2021 roku).

Waldek
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

Zapewne po takim jak jest podane w wyroku.

Król Internetów
3 miesięcy temu
Reply to  Tomasz

to jaką stopę procentową stosuje się do tych kredytów i co marżą banku, ubezpieczeniami i prowizją?

Hieronim
3 miesięcy temu

Na miejscu Pana Marka i jego prawnika szarpnąłbym się na raport BIK – i po jego analizie rozważyłbym dalsze kroki…

Mario
3 miesięcy temu

„Nasz blog to nie wieszak, na którym można zawieszać i odwieszać tematy, jak komu wygodnie.”

Uwielbiam czytać Waszego bloga, oraz słuchać podcastu. Nie jesteście podatni na „czynniki zewnętrzne” i propagandę :))))))))))))

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  Mario

Dzięki za dobre słowo 😉

Dariusz
3 miesięcy temu

Czyli co dzieje się z unieważnionym kredytem jak klient spłacił mniej niż wynosił kredyt?

A tak w ogóle to niesprawiedliwe w stosunku do osób posiadających kredyt w PLN, że ktoś kto ryzykował to nagle nie ma nic a ten drugi musi nadal spłacać.

Hieronim
3 miesięcy temu
Reply to  Dariusz

To taka sama „niesprawiedliwość” jak wymiana wadliwego auta na nowy, gdy producent oszukuje na parametrach. Tu bank zaryzykował i przegrał w sądzie.

Kuba
3 miesięcy temu
Reply to  Hieronim

No nie do końca – chyba, że klient świadomie kupił samochód z „losowo” zaniżonymi parametrami, a teraz jak się mleko wylało domaga się wymiany na nowy. Z jednej strony rozumiem podejście frankowiczów, a z drugiej nie jest to w porządku wobec kogoś kto te 15 lat temu podszedł do sprawy poważnie, przeanalizował i spłacał droższy kredyt w PLN. Czyli nie opłaca się być zapobiegliwym? Swoją drogą to wg. mnie problem jest wynikiem naszego dziwnego prawa. Jeśli faktycznie zabezpieczeniem kredytu byłaby nieruchomość (oddaję klucze do mieszkania i temat kredytu jest zamknięty) to problem franków byłby rozwiązany przez banki tydzień po uwolnieniu… Czytaj więcej »

Hieronim
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Sprawiedliwość nie polega na tym, że gdy tobie zdechnie krowa, to dla równowagi trzeba zabrać krowę sąsiadowi. O wadliwości zapisów sądy wszystkich instancji wypowiadają się już po kilku-kilkunastu latach od zawarcia umów. Przeciętny konsument nie miał zatem nawet szansy oceny skutków w momencie podpisywania.

Jagna
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Rozumiem, że Pan dokonał już analizy kto podchodził poważnie do sprawy decydując się na kredyt a kto nie? Gdzie wobec tego plasują się zlotowkowicze i ich WIBOR?

Jakub
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

Czy tak samo świadomym zakupem produktu z „losowo” zaniżonymi parametrami jest kupno nowego BMW o mocy 292 KM i spalaniu 1,9 l/100 km? Bo to jest dokładnie sytuacja KAŻDEGO klienta kupującego nową serię 5:
https://www.bmw.pl/pl/all-models/5-series/touring/seria-5/bmw-serii-5-touring-przeglad.html#dane-techniczne

Praktycznie każdy klient który kupuje to auto raczej nie spodziewa się spalania 1,9 l/100 km w ciągu pierwszych 3 lat życia samochodu.

Emil
3 miesięcy temu
Reply to  Kuba

cyt:” a z drugiej nie jest to w porządku wobec kogoś kto te 15 lat temu podszedł do sprawy poważnie, przeanalizował i spłacał droższy kredyt w PLN. Czyli nie opłaca się być zapobiegliwym?” Jestem frankowiczem z 14o letnim stażem. Moja sprawa jest w sądzie. Za miesiąc pierwsza rozprawa. Ja czytałem uważnie swoją umowę kredytową przed podpisaniem. W przypadku kredytów frankowych, problemem jednak jest nie tylko to, co było zawarte w tych umowach, czy co mówił przedstawiciel banku przed podpisaniem umowy, ale także to, czego nie ma w tych umowach wprost i czego nie mówiono. Zacznę od końca – w przypadku kredytów… Czytaj więcej »

Jerzy
3 miesięcy temu
Reply to  Emil

Wiele w tym racji. Oczywiście jeżeli umowy miały elementy niezgodne z prawem, należy to dokładnie przeanalizować i mam nadzieję sądy zrobią to sprawiedliwie. Natomiast nie podoba mi się skala ta skala oczekiwań, taele, kursy, historia niemalże stworzenia świata. Idąc za tym rozumowaniem, kupując czajnik elektryczny powinienem otrzymać od sprzedawcy książkę opisującą historię kosztów energii elektrycznej obejmującą ostatnie 100 lat i wszystkie kraje świata. Bo przecież ostatnio energia elektryczna mocno podrożała i nieźle się wkopałem kupując taki czajnik. Gdybym miał te tabele to być może bym pozostał przy podgrzewaniu wody na ognisku. W dobie internetu która trwa już przynajmniej 20 lat… Czytaj więcej »

Emil
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzy

Umowy są już przeanalizowane. W 95% są takie same jeśli chodzi o clou ich wad.
Skala oczekiwań informacyjnych – mówimy o 30 letnim zobowiązaniu finansowym! Którego parametry przez ten okres mogą zmieniać się zasadniczo. 30 lat, to większość dorosłego życia człowieka. Informacje powinny być dostosowane do problemu. Przepraszam, ale to porównanie z zakupem czajnika…

Piotr
3 miesięcy temu
Reply to  Emil

komentarz widać emocjonalny, ale w wersji tl;dr – banki znaly historię zachodu z felernymi zapisami a i tak zroibly to samo prawie 20 lat później w polsce.
Ryzyko kursowe to jeden, dwa że kurs franka był ustalany o wiele innych wskaźników i czynników o czym konsument nie był informowany.
Ogólnie banki myślały że nie wyjdzie i się pomylił i teraz mają.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Emil

(…)W przypadku kredytów frankowych, problemem jednak jest nie tylko to, co było zawarte w tych umowach, czy co mówił przedstawiciel banku przed podpisaniem umowy, ale także to, czego nie ma w tych umowach wprost i czego nie mówiono.(…)
To mieli zapisać w umowie, że kurs franka może wzrosnąć o dowolną wartość? Przedszkole…

Last edited 2 miesięcy temu by jsc
Emil
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Odpowiedź jest już w moim poście. Nie ma sensu bym powtarzał to samo, tylko inaczej.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Emil

(…) W przypadku kredytów frankowych, problemem jednak jest nie tylko to, co było zawarte w tych umowach, czy co mówił przedstawiciel banku przed podpisaniem umowy, ale także to, czego nie ma w tych umowach wprost i czego nie mówiono.
Zacznę od końca – w przypadku kredytów złotówkowych dzisiejsza sprawa jest o wiele prostsza – o przewidywanym wzroście mówiono wszędzie.(…)
W umowie nie było informacji, że kurs franka może wzrosnąć… ergo to co napisałem.

Last edited 2 miesięcy temu by jsc
Emil
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Nie. Wymienilem szczegółowo jakich informacji zabrakło.

Marek
1 miesiąc temu
Reply to  Emil

Panie Emilu
Opisal Pan problem absolutnie logicznie, kompletnie i zrozumiale … oczywiście dla tych, którzy chcą zrozumieć.
Pozdrawiam
Marek

Aga
3 miesięcy temu
Reply to  Dariusz

Dokładnie, nawet jeśli spłacono kapitał to i tak niesprawiedliwe, mają nieruchomość z której tyle lat korzystali i która wzrosła na wartości, a Ci co wzięli w złotówkach mają nadal część kapitału do spłaty (nie wspominając o ilości odsetek, które spacili)..nie jestem za robieniem takich prezentów i obarczaniem tylko banków, bo to zwyczajie niesprawiedliwe względem pozostałych kredytobiorców. A gdzie ryzyko kursowe, które podjęli frankwicze? Rozgrzeszani jak dzieci we mgle

Magda
3 miesięcy temu
Reply to  Aga

I od wielu lat nie mogą sprzedać tych „pałaców”, bo ruchome saldo. Gwarantuję Pani, ze nie chciałaby Pani zaznać tego „dobrodziejstwa” i musieć wiele lat dochodzić sprawiedliwości w sądzie.

Jagna
3 miesięcy temu
Reply to  Aga

A kto tu komu robi prezent? Sąd? To nie frankowicze są winni felernych umow, tylko banki, dlaczego nie ma Pani pretensji do bankowców?

Emil
3 miesięcy temu
Reply to  Aga

Zapraszam do przeczytania mojego komentarza, jest ciut powyżej. Odnioslem się w nim do większości zarzutów stawianych frankowiczom. Nie ma sensu bym pisał jeszcze raz to samo tylko inaczej specjalnie dla Pani. Może wtedy trochę inaczej spojrzy Pani na ten temat.

EKD
3 miesięcy temu
Reply to  Dariusz

„A tak w ogóle to niesprawiedliwe w stosunku do osób posiadających kredyt w PLN, że ktoś kto ryzykował to nagle nie ma nic a ten drugi musi nadal spłacać”
Ale chwila! Ale zaraz! Ale jak to? A osoby, które brały w ostatnich latach kredyty w PLN przy praktycznie zerowym WIBORze i z wysokimi marżami to nie ryzykowały?

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Dariusz

Znajdź innych złotówkowiczy i złóżcie pozew zbiorowy przeciwko frankowiczom…

Mariusz
3 miesięcy temu

„za „darmowy” kredyt dla klienta-frankowicza płacą wszyscy pozostali” – Ale dlaczego? Dlaczego banki przerzucają skutki swego nieuczciwego postępowania na swych klientów? I dlaczego jest to takie oczywiste? Tak tylko (naiwnie) pytam.

Hieronim
3 miesięcy temu
Reply to  Mariusz

Bo nadzór nie domagał się (i wciąż nie domaga) pociągnięcia do odpowiedzialności zarządzających, którzy narazili bank na straty…

Robert
3 miesięcy temu

A widomo czy bank Wezwał kredytobiorcę do zapłaty kapitalu?
Czy wiadomo czy czasem roszczenie banku się nie przedawniło?
Czy widomo czy bank zgłosił
potrącenie kapitału?? A jeśli nie to dlaczego??

Robert
3 miesięcy temu
Reply to  Robert

I ciekaw jestem, co by się stało jak by klient chciał… Lub zamknął konto
W banku.
Czy bank robił problemy bo jest tam nielegalny kredyt??

Ralf
3 miesięcy temu

Po raz kolejny dochodzimy do tego samego – Polska to kraj bezprawia. Dla mnie podstawowa kwestia, to pytanie: „Gdzie jest k… nadzór?!” Strona profesjonalna, czyli bank, tłumaczy się jakimś błędem w sofcie. Błędem w sofcie może tłumaczyć się producent gry komputerowej, a nie k… bank! Zabrakło $ dla beta testerów, czy jak?! A obywatel musi, nie ujmując nikomu, szukać pomocy na jakichś blogach i w kancelariach prawnych. To po co w ogóle jakikolwiek nadzór?! Skoro i tak trzeba szukać rozwiązań na własną rękę. Spłaciłem kredyt w srajBanku i od kilku miesięcy bujam się ze zwolnieniem hipoteki. srajBank dosyła dokumenty z… Czytaj więcej »

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Ralf

(…)Błędem w sofcie może tłumaczyć się producent gry komputerowej, a nie k… bank!(…)
No patrz… a producencentom samolotów zdarza się tak tłumaczyć:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_lotu_Aerof%C5%82ot_593
(…)Ich dezorientację powodował dodatkowo fakt braku sygnalizacji dźwiękowej częściowego odłączenia autopilota, obecnej w rosyjskich samolotach, na których załoga latała wcześniej.(…)

https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/nauka-i-technika/boeing-737-max-z-nowymi-bledami-w-oprogramowaniu-moze-prowadzic-do-utraty-kontroli/xsyt9km
(…)W rozmowie z agencją Reuters ujawniono, że jeden błąd dotyczy mikroprocesora komputerowego do sterowania lotem. Teoretycznie może on doprowadzić do utraty kontroli i tym samym uniemożliwić wznoszenie się oraz opadanie maszyny. Druga usterka dotyczy autopilota, który może wyłączyć się w trakcie końcowego podejścia.(…)

Lukasz
3 miesięcy temu

Nie do końca rozumiem. Jeśli umowa nieważna to strony zwracają sobie świadczenia. Jeśli suma rat była niższa niż kapitał to klient powinien zwrócić to 150k, które jak rozumiem była właśnie taka różnica.

Robert
3 miesięcy temu
Reply to  Lukasz

Miał by Pan rację gdyby bank wysunął takie żądanie. Lub jak by przyznal się że umowa jest nieważna i chce potrącić kwotę w ramach pozwu. Najwidoczniej tego nie zrobił, ciekawe dlaczego?

~marcin
3 miesięcy temu

„Mamy pański kredyt i co nam pan zrobi.”

TN2
3 miesięcy temu

za „darmowy” kredyt dla klienta-frankowicza płacą wszyscy pozostali”

Panie Redaktorze, ja wiem, że internet wszystko przyjmie. Ale tak konkretnie – ile Pan zapłacił za mój unieważniony kredyt !?!

Admin
3 miesięcy temu
Reply to  TN2

Minimum dychu 😉

Muchomor
3 miesięcy temu

Nie chce mi się wierzyć, że system informatyczny Banku jest zaprojektowany w taki sposób, że nie można po prostu „usunąć” z niego kredytu. To byłoby zdecydowanie bardziej logiczne i rozważniejsze działanie niż pokazywanie jakiejkolwiek nowej pozycji, która wprowadza w błąd, skoro nie należy płacić rat widniejących w systemie.

Jerzy
3 miesięcy temu

To moim zdaniem wielka niesprawiedliwość, że pomimo normalnej umowy jak to ma się w przypadku kredytu w walucie obcej, ludzie w ogóle dostają jakieś zwolnienia od dalszych spłat. Proste. Bank miał 50 tysięcy franków, franków za 2 złote. Teraz żeby te franki odkupić potrzebuje ponad dwa razy więcej. Zatem, to oczywiste, że klienci nadal powinni grzecznie płacić swoje raty uwarunkowane kursem franka, a nie szukać w sądzie usprawiedliwienia tego, że „kurs nagle skoczył”. Franki były wobec złotych niedoszacowane, nawet Bank Szwajcarii to raportował.

Emil
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzy

My, frankowicze, nie mamy kredytów walutowych, tylko indeksowane/denominowane do walut obcych. To gargantuiczna różnica. Mechanizmy te są wpisane jako niedozwolone. Nie bez powodu. A po ich wykreśleniu z umów nie wiadomo jakie jest saldo kredytu, jak wyliczyć każdą pojedynczą ratę.

Mumi
3 miesięcy temu
Reply to  Jerzy

I tutaj masz rację a teraz pieją jak im źle. Jak nagle złotówkowy idzie gwałtownie do góry to cicho siedzą a wcześniej się śmiali jak mieli niskie raty. Widziały gały co brały i frankowiczow nie żal mi w ogóle.

Mateusz
3 miesięcy temu

Jakie unieważnienia kredytu ? Jest problem z inną waluta przewalutować i spłacać w złotówkach

Ja mam 3 zakupy na raty kupione gdy pracowałem za granicą teraz pracuje w polsce więc proszę o unieważnienie … Wypierd…. Ten cały jena… Rząd w kosmos tak to kur.. nie będzie dobrze u nas ….

Robert
3 miesięcy temu
Reply to  Mateusz

Przecież tu nie ma co przewalutowac, bo to nie kredyty walutowe!!!
A sąd jwszcw
jeszcze to dodatkowo potwierdził!

Mateusz
3 miesięcy temu
Reply to  Robert

To tym bardziej mniej problemów i zachodu ….

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Robert

Jak nie krydyty to co? Darowizny?

Emil
2 miesięcy temu
Reply to  jsc

Robert napisał, że to nie są kredyty stricte walutowe, gdzie kwota kredytu i spłaty jest wyrażona w danej walucie. Takich kredytów udzielono promil i ich ta problematyka i ochrona nie dotyczy.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Emil

No to w czym była wyrażona? W sztukach melonów czy kilogramach szmalcu?

Last edited 2 miesięcy temu by jsc

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!