To była przez dekady inwestycja lepsza niż złoto. Aż przyszło tąpnięcie McDonald’s na giełdzie. Zmierzch najsłynniejszej marki świata czy okazja?

To była przez dekady inwestycja lepsza niż złoto. Aż przyszło tąpnięcie McDonald’s na giełdzie. Zmierzch najsłynniejszej marki świata czy okazja?

Zawsze gdy solidny biznes wydaje się tani, warto wziąć go pod lupę. A tak właśnie jest z McDonald’s. Jeszcze pod koniec lutego za akcję tej słynnej na całym świecie sieci fast food trzeba było zapłacić około 340 dolarów, a dziś ledwie 270–275 dolarów, czyli ok. 20% mniej. Dlaczego akcje McDonald’s, jednej z najbardziej stabilnych spółek dywidendowych, w zaledwie kilka miesięcy zostały na giełdzie aż tak mocno przecenione? Czy to może być okazja czy wczesny sygnał zmierzchu potęgi najmocniejszej marki świata?

Ta sytuacja jest niezwykle interesująca dla tych inwestorów, którzy latami czekają na wyjątkowe okazje cenowe. Otóż niedawno akcje McDonald’s spadły poniżej swojej średniej 200-tygodniowej, a to nie dzieje się zbyt często, bo raz na kilka lat i zwykle oznacza okazję do zakupu. Mało tego, akcje McDonald’s pozostawały poniżej tej średniej przez 13 tygodni. Licząc od końca lipca, taka sytuacja miała miejsce ostatnio w roku 2003, na samym końcu wielkiej bessy z lat 2000–2003!

Zobacz również:

Patrząc na te statystyki, w których lubują się niektórzy analitycy, można dojść do wniosku, że ten fast food rozwinięty przez Raya Kroca jest wyjątkową okazją inwestycyjną. Przez dziesięciolecia gigant z Oak Brook udowadniał, że niezależnie od tego, czy gospodarka rośnie, czy wpada w recesję, ludzie muszą jeść. A tanie burgery i frytki zawsze znajdą nabywców.

I trudno sobie wyobrazić, że może być inaczej… Ale dlaczego od lutowych szczytów akcje McDonald’s zostały przecenione o solidne 20%? Co mówią opublikowane niedawno wyniki finansowe spółki za drugi kwartał 2026 roku? Czy pod chrupiącą panierką kryje się coś nieświeżego i inwestorzy to wyczuli? A przede wszystkim: czy burgery McDonald’s są wciąż tanie? Spróbujmy przegryźć się przez ten problem.

Akcje McDonald’s na tle indeksu US Large Cap

Źródło: Stooq

Masz akcje McDonald’s? Masz hamburgery czy nieruchomości?

Na czym właściwie zarabia McDonald’s? Większość odpowie bez wahania: „Sprzedają przecież cheeseburgery i frytki, to jasne jak słońce!”. Problem w tym, że sprzedawanie kanapek to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwym silnikiem napędowym tej korporacji jest… biznes nieruchomościowy.

Cofnijmy się na chwilkę w czasie do 1940 roku, kiedy bracia Richard i Maurice „Mac” McDonald otworzyli swoją restaurację typu drive-in w San Bernardino w Kalifornii. Stworzyli oni rewolucyjny system szybkiej obsługi, który zoptymalizował każdy krok pracowników kuchni i dzięki temu zamówienia były realizowane w iście ekspresowym tempie.

Jednak prawdziwy geniusz biznesowy objawił się w osobie Raya Kroca – sprzedawcy maszyn do milk-shake’ów. Tenże jegomość w 1954 roku odwiedził restaurację braci i oniemiał na widok liczby obsługiwanych gości. Zrozumiał, że patrzy na model biznesowy, który można powielić w każdym mieście Ameryki, a z czasem w większości miast całego świata. Kroc otworzył swoją pierwszą restaurację w Des Plaines w stanie Illinois w 1955 roku, a w 1961 roku wykupił prawa do konceptu McDonald’s od braci McDonald za 2,7 mln dolarów.

W budowie potęgi finansowej pomógł mu Harry Sonneborn – pierwszy dyrektor generalny spółki. To Kroc i Sonneborn poszli dalej i wymyślili model, który odmienił historię gastronomii: sieć jadłodajni McDonald’s nie tyle sprzedaje licencje na robienie burgerów, ile kupuje lub dzierżawi atrakcyjne nieruchomości, a następnie wynajmuje je franczyzobiorcom.

Na koniec 2025 roku McDonald’s zarządzał globalną siecią liczącą 45 356 restauracji, z czego aż ok. 95% działa w modelu franczyzowym. Standardowa umowa franczyzowa trwa zazwyczaj 20 lat, a w jej ramach operator restauracji płaci korporacji opłaty licencyjne (royalties) – zazwyczaj procent od obrotu za korzystanie z marki i systemu operacyjnego – oraz czynsz kalkulowany jako procent od sprzedaży restauracji, często powiązany z minimalnymi gwarantowanymi stawkami.

Co kluczowe, na dojrzałych rynkach McDonald’s jest właścicielem około 80% budynków i znaczącej części gruntów, na których stoją restauracje. Spółka raportuje dziesiątki miliardów dolarów ulokowanych w aktywach trwałych związanych z nieruchomościami i sprzętem. Pod koniec 2025 roku miała ona aktywa tego rodzaju o wartości około 22,8 mld dolarów, w tym grunty o wartości około 7,1 mld dolarów.

Dlaczego ten model jest tak potężny? Ponieważ sprowadza McDonald’s do roli „poborcy fast foodowego myta”. To franczyzobiorca ponosi koszty pracy, surowców, codziennego ryzyka operacyjnego oraz inwestycji w lokal. Tymczasem McDonald’s czerpie stabilne przychody z czynszów i dba o siłę marki. Marża z segmentu franczyzowego regularnie przekracza 80%! Tymczasem inne sieciówki generują marże rzędu kilkunastu procent a do tego wymagają ogromnych inwestycji.

Nic dziwnego, że w kręgach finansowych często powtarza się żart, że McDonald’s to w rzeczywistości największy na świecie fundusz inwestujący w nieruchomości typu net-lease, który tylko przy okazji sprzedaje hamburgery. Nieruchomości typu net-lease to obiekty komercyjne w przypadku których umowa najmu nakłada na najemcę nie tylko obowiązek płatności czynszu, ale też obowiązek pokrywania dodatkowych kosztów utrzymania budynku, takich jak podatki od nieruchomości, ubezpieczenie oraz koszty bieżącego utrzymania i napraw.

To że McDonald’s trzyma w garści nieruchomości daje zarządowi spółki niesamowitą władzę, jeśli bowiem franczyzobiorca nie przestrzega standardów jakości, fast foodowa korporacja może odebrać lokal spod jego kurateli. Dodatkowym atutem tego modelu jest fakt, że lokalizacji nie da się też ot tak przenieść – nieruchomość pozostaje w rękach giganta, a zazwyczaj kupuje on grunty w pobliżu skrzyżowań istotnych szlaków komunikacyjnych lub tuż obok nich.

Liczba restauracji McDonald’s (2025)

US – USA, IOM – model konwencjonalny (spółka jest właścicielem nieruchomości i pobiera czynsze), IDL – model licencyjny (spółka pobiera tylko opłaty licencyjne)

Źródło: MCD

Amerykańskie rozczarowanie McDonald’sa

Wróćmy jednak do teraźniejszości. Od lutego akcje McDonald’s zostały przecenione o 20%. Dlaczego? Oczywiście, było to szeroko komentowane przez analityków i dziennikarzy finansowych. Przeważnie dochodzili oni do wniosku, że inwestorzy zaczęli obawiać się wpływu wysokiej inflacji i niezbyt dobrych nastrojów konsumenckich na ruch w restauracjach na wyniki spółki.

Pamiętajmy, że największa grupa klientów McDonald’s to osoby o niskich i średnich dochodach, a one zawsze najmocniej odczuwają skutki uporczywej inflacji oraz wzrostu cen energii i paliw. W dodatku, w pierwszej połowie roku cena wołowiny w hurcie urosła o blisko 16%, co wywołało obawy o spadek marży McDonald’s. Nie ma pewności czy tak duży wzrost kosztów da się przenieść na klientów.

Co powiedziały wyniki spółki? Czy te obawy miały uzasadnienie? Na początku sierpnia 2026 roku zarząd McDonald’s opublikował wyczekiwany raport finansowy za drugi kwartał 2026 roku. Wall Street zadawała sobie pytanie, czy presja inflacyjna i zmęczenie portfeli konsumentów odbiją się na wynikach spółki. Odpowiedź, jak to na giełdzie często bywa, okazała się złożona.

Jeśli chodzi o twarde dane, to kwartalne przychody McDonald’s wyniosły 7,1 mld dolarów, co oznacza wzrost o ok. 4% w ujęciu rocznym. Zysk na akcję wypracowany w ostatnim kwartale wyniósł niecałe 3,38 dolara (o ok. 1,8% powyżej oczekiwań inwestorów i analityków) oraz wzrost o 6% w ujęciu rocznym. Globalna sprzedaż (po sprowadzeniu jej do wartości porównywalnych w związku z różną liczbą działających restauracji) wzrosła o 1,3%.

I niby wszystko jest w porządku, ale jeśli zwrócimy uwagę na szczegóły, to już niekoniecznie. Patrząc powierzchownie, widać giganta segmentu fast-food, który w trudnym otoczeniu makroekonomicznym potrafi pokazać całkiem niezły wzrost przychodów i przebić oczekiwania analityków co do zysków. Programy lojalnościowe wciąż napędzają potężne obroty. Platforma McCafé – obejmująca m.in. orzeźwiające napoje gazowane oraz partnerstwo z Red Bullem – zbiera bardzo dobre recenzje, bowiem średnie zamówienie klienta w tym segmencie urosło o około 50%.

No i wisienka na torcie: spółka kontynuuje potężny program skupu akcji własnych oraz wypłatę dywidend. McDonald’s tylko w 2025 roku wydał na buy-backi około 2 mld dolarów, a na dywidendę przeznaczył około 5,1 mld dolarów.

McDonald’s – przychody (linia żółta) i zysk operacyjny (linia zielona) – w mld dolarów (3 lata)

Źródło: Fiscal.ai

A co widać pod lupą? W drugim kwartale przede wszystkim rozczarował wynik wypracowany przez spółkę w USA. Sprzedaż porównywalna na rodzimym rynku wzrosła o skromne 0,8%. Co więcej, ten symboliczny wzrost sprzedaży porównywalnej wynikał ze wzrostu wysokości średniego rachunku, podczas gdy liczba gości spadła. To pokazuje, że amerykański konsument jest naprawdę mocno przyciśnięty do gleby inflacją – przede wszystkim wysokimi kosztami energii. Ten wzrost kosztów widać też w wynikach McDonald’s, bowiem jego koszty działalności wzrosły o 19%.

A teraz chyba najbardziej istotna informacja o negatywnym wydźwięku. Otóż zarząd skorygował plany rozwoju sieci McDonald’s i cel powiększenia sieci do 50 000 restauracji na świecie przesunięto z końca 2027 roku na rok 2028. Powód? Inflacja cen materiałów budowlanych. Oj, inwestorzy nie lubią, gdy sieciowy biznes ma rosnąć wolniej niż zakładano.

Co ciekawe, podczas konferencji wynikowej prezes Christopher Kempczinski nie owijał w bawełnę i przyznawał, że spółka popełniła kilka błędów w bieżącym zarządzaniu. Wprowadziła do oferty bardzo tanie zestawy, które jednak nie cieszą się popularnością klientów, a wycofała kilka ciekawych ofert z aplikacji. Ponadto, w jednym kwartale skumulowały się wdrożenia różnych rozwiązań i akcji marketingowych (w tym akcje marketingowe FIFA związane z Mundialem – a to spowodowało, iż czas obsługi klientów wzrósł i jednocześnie ich satysfakcja spadła.

W efekcie ogłoszono zmiany kadrowe. Joe Erlinger przestał być prezydentem McDonald’s U.S., a została nim mianowana ze skutkiem natychmiastowym Skye Anderson. Oczywiście, zarząd obiecał publicznie poprawę i ciężką pracę, jak to zarząd.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

glovo prime

zakupy wygoda lisek zabka jush frisco

Dlaczego akcje McDonald’s są wyjątkowe?

Przez ostatnich 10 lat roczne przychody firmy niemal zawsze mieściły się w widełkach 20-25 mld dolarów rocznie, zaś zysk netto wynosił o 4,5 mld dolarów (w 2015 r.) do 8,4 mld dolarów (w 2024 r.). Firma co kwartał wypłaca akcjonariuszom stabilne dywidendy, których wartość wynosiła ostatnio 2,3% ceny rynkowej akcji w skali roku. W ciągu ostatnich 10 lat akcje McDonald’s mniej więcej potroiły swoją wartość. W 2015 r. można je było kupić po 100 dolarów, rekordowy kurs sprzed kilkunastu tygodni to 341 dolarów za akcję.

Akcje McDonald’s w długim terminie były idealnym zakupem dla kogoś, kto chciał „zaparkować” pieniądze w perspektywie emerytalnej. Kto 30 lat temu je kupił – pomnożył 15-krotnie ich nominalną wartość. Zaś w perspektywie 50 lat była to inwestycja lepsza niż złoto – w 1975 r. akcje McDonald’s kosztowały dolara. Dziś są 275-krotnie droższe. Na tym tle nawet inwestycja w złoto przestaje zachwycać. A to dane nie uwzględniające corocznych dywidend.

Przez wielu zarządzających aktywami to spółka polecana dla początkujących – nie zarobi krocia, ale nie zbankrutuje, jest koncernem „nieruchomościowym” i bardzo silną marką, a jej przychody zależą od zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka – bo sprzedaje jedzenie. I to relatywnie tanie jedzenie. Owszem, to spółka podatna w pewnym stopniu na inflację, bo niskie ceny znacznie trudniej obronić w złych czasach, niż ceny produktów luksusowych. Ale McDonald’s zawsze broniły się przed inflacją.

Według danych Top Nutrition Coaching, przeciętny posiłek w restauracji McDonald’s kosztuje 16,3 dolara, podczas gdy ten sam posiłek przygotowany w domu kosztuje 4,23 dolara. Od 2015 roku ceny w menu najpopularniejszej sieci fast food wzrosły – w zależności od asortymentu – od 39% do 100%. Dla porównania, ogólna inflacja rosła średniorocznie w tym czasie o 2,9% rocznie, co przełożyło się na skumulowany wzrost cen o 33,2%.

Średniej wielkości napój podrożał przez 10 lat o 25% (z 1,3 do 1,6 dolara). Porcja średniej wielkości frytek kosztuje teraz 3,79 dolara, podczas gdy w 2015 r. cena wynosiła 1,79 dolara. Zestaw Chicken McNuggets podrożał przez 10 lat o mniej więcej 83%. Zaś najbardziej znana na całym świecie kanapka Big Mac nie doświadczyła aż tak dużego skoku cenowego, choć i na niej McDonald’s był w stanie „obronić” inflację w swoich przychodach. W 2015 roku kanapka kosztowała 4,29 dolara, a teraz 5,99 dolara.

Patrząc z kolei na to, jak realnie – czyli po uwzględnieniu inflacji w USA – zmieniała się wartość inwestycji w akcje McDonald’s przez ostatnich kilkadziesiąt lat, trzeba powiedzieć, że dla inwestorów krzywdy nie ma. W czasie ponad 50 ostatnich lat realna wartość akcji McDonald’s zwiększyła się sześciokrotniepodają statystyki TotalRealReturns.com.

W tym przypadku zostały uwzględnione dywidendy, które inwestor reinwestował (czyli kupował za nie akcje McDonald’s). Mało jest przykładów spółek tak długowiecznych, które były w stanie dostarczać stabilny wzrost zysków przez czas całego pokolenia albo i dłużej.

Czy warto brać ten zestaw?

Czy akcje McDonald’s są już tanie? Przy wskaźniku Przyszły C/Z (Forward P/E) na kolejne 12 miesięcy jest na poziomie 22. Widać lekkie dyskonto wobec 10-letniej średniej wynoszącej 25. Przecena o 20% sprowadziła wycenę McDonald’s do poziomu który może być uznawany przez wielu za racjonalną okazję inwestycyjną. Ale nie może być mowy o stwierdzeniu, że jest tanio.

Tym bardziej, że choćby porównywalna spółka Wendy’s jest o wiele tańsza (Fwd P/E = 10) przy „kosmicznym” zwrocie na kapitale (ROE = 120%) i przy całkiem niezłej marży (34%). Tymczasem McDonald’s ma mocno ujemne ROE, choć już inaczej to wygląda jeśli chodzi o zwrot na aktywach (ROA = 15% przy 3% w przypadku Wendy’s).

Trzeba dodać, że McDonald’s ma za sobą 49 lat nieprzerwanego podnoszenia kwoty wypłacanej dywidendy! Co prawda stopą dywidendy nie zachwyca (ok. 2.8%), jednak stoi u progu historycznego kamienia milowego: jesienią tego roku ma oficjalnie awansować do elitarnego grona Królów Dywidendy (Dividend Kings) po 50 latach regularnych podwyżek nominalnej dywidendy! To naprawdę bardzo znaczące wydarzenie, jeśli do niego dojdzie, ugruntuje pozycję McDonald’s jako stabilnej giełdowej „dojnej krowy”.

Podsumowując, mcdonaldowski model nieruchomościowy generuje miliardy dolarów z czynszów, a perspektywa założenia korony Króla Dywidendy gwarantuje stabilność notowań. Presja kosztowa podkopuje nieco bieżące wyniki finansowe, ale patrząc przez pryzmat unikalnej fosy gwarantującej stabilne przepływy pieniężne – czyli imperium nieruchomościowego ukrytego za fasadą restauracji – to jest tylko delikatna czkawka, a nie śmiertelne zatrucie.

Ludzie wciąż będą jeść Big Maki z frytkami, a atrakcyjnie położone nieruchomości będą wciąż pracowały na stabilność biznesową McDonald’s. Tanio w tych barach już może nie jest, zapewne gdzieś jest też ściana jeśli chodzi o liczbę klientów, których można jeszcze namówić do zakupu kanapek. Pytanie brzmi: czy inwestorzy zaczęli uwzględniać to ryzyko w cenie akcji McDonald’sa?

CZYTAJ TEŻ:

notowania apple zwariowały

zyski tesli w dół. jaka przyszłość?

notowania nike

czwarte wcielenie nokii

jaka przyszłość amazona

——————————-

Źródło okładki: McDonald’s

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu