11 lipca 2021

Czy banki przestaną finansować kopalnie i firmy naftowe? „To jedyna szansa dla planety” – mówią ekonomiści. A co na to polskie banki?

Czy banki przestaną finansować kopalnie i firmy naftowe? „To jedyna szansa dla planety” – mówią ekonomiści. A co na to polskie banki?

Z analiz ekonomistów wynika, że jedynym pewnym sposobem na zatrzymanie globalnego ocieplenia jest… odcięcie finansowania tym, którzy niszczą planetę. Ani konsumenci, ani firmy nie zrezygnują dobrowolnie z bieżących korzyści w imię przetrwania przyszłych pokoleń. A czy banki przestaną finansować „brudne” projekty i „brudnych” klientów? A więc że będą finansowo odpowiedzialne (czyli będą stosowały ESG). Czy bank odmówi wkrótce usług osobie lub firmie, która nie rokuje, że stanie się ekologiczna? 

Czerwiec choć burzowy i gorący, to statystycznie nie był na tle poprzednich lat żadną anomalią. Dla niektórych to koronny argument, że zmiany klimatyczne to bujda na resorach. Ale jeżeli spojrzeć na dane w perspektywie kilkuletniej, to pogoda się zmienia. Kolejna lata były rekordowe pod względem średniej temperatury, a liczba ekstremalnych zjawisk pogodowych, tornad, ulew, gradobić rośnie. 

Zobacz również:

Hasła o neutralności klimatycznej i ograniczeniu emisji CO2 brzmią ładnie i modnie, ale niewiele w naszym życiu zmieniają – emisje CO2 gwałtownie rosną w związku z popandemicznym ożywieniem gospodarczym. Najnowszy pomysł na przyspieszenie proklimatycznych zmian jest taki, że to instytucje finansowe mają zrobić rewolucję. Dlaczego akurat one? Co mają do zrobienia? Jak to wpłynie na ofertę? Sprawdzam!

Czytaj też: Znów pół Polski walczy z powodzią. Huraganów, susz i powodzi będzie coraz więcej. Czy wkrótce będziemy płacili obowiązkowe ubezpieczenie „od klimatu”?

Czytaj też: Oni przewidzieli wielkie pożary w Australii. Co zapowiadają dla Polski? Jak megapożar na drugim końcu świata wpłynie na nasze życie?

ESG: Pieniądze są w bankach, więc niech banki zrobią coś dla klimatu

Jak zmusić firmy i konsumentów, żeby emitowali mniej CO2, walczyli z ociepleniem klimatu, smogiem, z zaśmiecaniem środowiska na wszystkich możliwych frontach? 

Najnowszy pomysł brzmi: skoro banki (i inne instytucje finansowe) pociągają za finansowe sznurki, trzeba zrobić tak, by jedne projekty finansowały, a innych nie. W końcu żadna duża inwestycja nie może zostać zrealizowana bez dawcy kapitału – czy to banku, funduszu inwestycyjnego, czy po prostu dużych prywatnych pieniędzy. Nieważne, czy na stole leży wielki kredyt czy emisja obligacji.

To w dużej mierze od prezesów banków zależy, czy powstanie nowa kopalnia węgla, nowa elektrownia czy fabryka silników spalinowych (be!) czy elektrycznych (łał!). Między innymi dlatego organizacje ekologiczne kupują akcje instytucji finansowych, by potem – już jako współwłaściciele – wymagać i zgłaszać postulaty zmian na walnych zgromadzeniach. Albo pikietują przed siedzibami. Do tego dochodzi presja opinii publicznej i prawnych regulacji.

Fundacja „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” jest w ostatnich latach jedną z najaktywniejszych pod względem patrzenia na ręce firmom finansowym. Organizacja ta we współpracy kilkudziesięcioma innymi organizacjami pozarządowymi z całego świata przygotowała globalną listę instytucji finansowych, które łożą pieniądze na inwestycje zwiększające emisje CO2.

Największym na świecie inwestorem instytucjonalnym w przemyśle węglowym jest amerykański fundusz inwestycyjny Vanguard, który na koniec stycznia 2021 r. w brudnych inwestycjach trzymał prawie 86 mld dolarów. Potem jest BlackRock – 84 miliardy dolarów. Tylko ci dwaj giganci odpowiadają za 17% inwestycji w światowym przemyśle węglowym. Sporo, ale trzeba pamiętać, że równolegle te same instytucje od kilku lat mocno zaczęły wspierać drugą, ekologiczną nóżkę, a BlackRock jest największym inwestorem na rynku zielonej energii – ale to też efekt statystyczny – jeśli jest się dużym, wtedy czego się nie dotknie, od razu przybiera efekt skali.

A w Polsce? Wartość kredytów udzielonych firmom zaangażowanym w brudne inwestycje (głównie w węglowe) od października 2018 r. do października 2020 r. to prawie 27 mld zł. Dodatkowo w tym czasie banki umożliwiły emisję obligacji korporacyjnych takim firmom o wartości 5,2 mld zł.

Rekordowy jeżeli chodzi o wartość wsparcia był rok 2019. PKO BP był zaangażowany w 5 z 8 emisji obligacji dla polskich brudnych spółek, Bank Pekao w 4 z 8, zaś Santander Bank Polska w 3 z 8. Jeżeli chodzi o zaangażowanie w konsorcja kredytowe to PKO BP był zaangażowany w 6 z 15 konsorcjów kredytowych, Bank Gospodarstwa Krajowego również w 6 z 15, Santander aż w 5 z 15, a Bank Pekao – w 3.

Do niedawna nie było powodu żeby nie finansować węgla czy ropy, bo takie inwestycje były też po prostu zyskowne. Ale to się zmienia. Z powodu polityki klimatycznej (np. w Europie jest to system opłat za emisję CO2, który zniechęca do inwestowania np. w nowe elektrownie węglowe, takie jak niedoszła siłowania w Ostrołęce), spadku kosztów produkcji energii odnawialnej, inwestycje zielone stają się żyłą złota. Instytucje finansowe na całym świecie, w tym Polsce właśnie przechodzą zieloną rewolucję. Na czym ona polega i do czego nas doprowadzi?

Czytaj też: Ceny praw do emisji CO2 biją rekordy! A koszty produkcji prądu nigdy nie były wyższe. Co to może oznaczać dla naszych portfeli? Trzy scenariusze

Czytaj też: Ciemna strona fotowoltaiki? Instalacji przybywa, a pieniędzy na utrzymanie sieci energetycznej ubywa. Jest pomysł, by prosumenci płacili… dodatkowy podatek

Mecz o przyszłość planety. ESG, czyli czas na nowe reguły gry

Działalność wielkich korporacji na rynku przypomina mecz piłkarski: gra się tak, jak przeciwnik (regulator) pozwala. Do niedawna, czyli jeszcze kilka lat temu, nie istniały spisane reguły klimatycznego i środowiskowego fair-play. Jakaś firma mogła mówić, że jest „zielona” i szanuje środowisko, bo dobrze to wyglądało w jej portfolio, ale trudno było to zmierzyć. 

Dziś są już pierwsze służące do tego wytyczne, czyli wystandaryzowane przez Komisję Europejską raporty zwane ESG (z ang. Environmental, Social and Corporate Governance, czyli środowisko, społeczna odpowiedzialność i ład korporacyjny). 

W następnych latach, regulacyjny, zielony gorset będzie się tylko zacieśniał. Od 2018 r. duże firmy (zatrudniające ponad 500 osób) oprócz raportów finansowych z tabelkami liczb, muszą sporządzać raporty niefinansowe – takie bardziej ludzkie, ale skrojone według unijnych miar. Dzięki temu, że przygotowywane są według wspólnej matrycy, mogą być porównywalne między sobą – już nic się nie ukryje, a inwestorzy, dla których kwestie niefinansowe mogą być nawet ważniejsze niż finansowe (chociażby z powodów wizerunkowych), mogą szybko rozeznać się, która firma jest prawdziwie zielona, która udaje, a która się stara, choć jej nie wychodzi.

Dziś raportowanie niefinansowe ESG najbardziej biorą sobie do serca banki, które – jak pisaliśmy – są pod klimatycznym pręgierzem i opinia publiczna szczególnie uważnie patrzy im na ręce – czy firmy banki realizują i finansują projekty, które chronią środowisko i ograniczają emisję CO2? Czy pomagają transformacji czy raczej dbają o to, by firmom węglowym nie zabrakło finansowania. Czy ktoś w polskich instytucjach zaprząta tym sobie głowę?

Zbadała to firma PwC, która rozesłała anonimowe ankiety do 14 największych banków w Polsce, które reprezentują prawie cały komercyjny rynek. Wyniki zostały opublikowane w maju.

12 z 14 badanych banków uwzględnia ryzyka klimatyczne i środowiskowe w procesach kredytowych, głównie dla wybranych branż i sektorów. Czy to dobry wynik? Pozornie tak, ale gdy spojrzymy na to, o jakie wybrane branże chodzi, odpowiedź nie zaskakuje: chodzi o sektory energetyczny, kopalnie, przemysł ciężki i chemiczny. Już dziś trudno sobie wyobrazić, żeby racjonalnie działająca instytucja finansowa nie brała pod uwagę ryzyka środowiskowego finansowania nowej elektrowni (wystarczy spojrzeć, co się stało z elektrownią w Ostrołęce).

Z drugiej strony ciągle w stawce są dwa banki, które w ogóle zmianami klimatycznymi się nie przejmują. Tylko jedna spośród badanych instytucji zadeklarowała, że uwzględnia ryzyka klimatyczne i środowiskowe w procesach kredytowych dla wszystkich klientów.

Czytaj też: Daniel „Atomowy” Obajtek? Orlen chce zbudować pierwszy półprywatny reaktor atomowy w Polsce. A co dalej? Mała elektrownia atomowa w każdej gminie?

Klient i jego zielone potrzeby czekają na uświadomienie

W ostatnich dniach swoją strategię ESG zaprezentował jeden z trzech największych banków w Polsce – Bank Pekao. Bank zakłada, że w latach 2021-2024 zorganizuje finansowanie dla nowych projektów zrównoważonych na kwotę co najmniej 30 mld zł, a udział zielonego finansowania – obejmującego m.in. takie przedsięwzięcia jak farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne, niskoemisyjny transport czy ekologiczne budownictwo – zwiększy się do ponad 4% portfela bilansowego. Z drugiej strony udział finansowania kopalni czy węglowej energetyki będzie mniejszy niż 1%. Dlaczego nie 0%?

Bank tłumaczy, że chce wspierać transformację polskiej energetyki (która w 90% jest węglowa), a jednocześnie zamierza zaangażować się we wsparcie regionów powęglowych, najbardziej dotkniętych negatywnymi skutkami zmian (choć pewnie będą też pozytywne skutki zmian – czystsze powietrze, mniej wypadków w kopalniach, tańszy, bo nieobciążony kosztami emisji, prąd).

Jednym słowem – mamy kolejny bank, któremu „nie jest wszystko jedno”. I takich instytucji będzie przybywać, choć trzeba się jeszcze zatroszczyć o to, żeby wszyscy klienci docenili te zmiany. Banki pytane, czego im w kontekście ESG brakuje, odpowiadają, że ram regulacyjnych i „świadomości klientów”. Firmy deklarują, że chcą przeprowadzać kampanie informacyjne i edukacyjne dla klientów. Bo skoro już się zmieniają, to chcą żeby doceniła to nie tylko Bruksela i ekoaktywiści, ale zwykli klienci. W końcu zmiany klimatyczne dotykają każdego z nas.

źródło zdjęcia: PixaBay

Subscribe
Powiadom o
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Damian
14 dni temu

Bank odmówi kredytu firmie ze względu na brak bycia eko – ok.

Bank odmówi Kowalskiemu kredytu ze względu na to, że firma w której pracuje nie jest eko – ok.

Bank odmówi kredytu firmie bo zatrudnia nieszczepionych pracowników – ok.

Bank odmówi Kowalskiemu kredytu bo firma w której pracuje nie angażuje się w LGBTQ+ – ok

Pytanie czy faktycznie bank powinien analizować ryzyko spłaty kredytu i odsetek danego klienta w terminie czy politykę firmy w której pracuje, religię którą wyznaje czy płeć z którą się identyfikuje….

~marcin
14 dni temu

„W końcu żadna duża inwestycja nie może zostać zrealizowana bez dawcy kapitału”

W wielu wypadkach dawcą kapitału może być sam inwestor – w końcu nie każda inwestycja jest realizowana od zera, przez firmę bez żadnego własnego kapitału i bez żadnych przychodów.

Oczywiście, jak można inwestycję sfinansować kredytem na 10% w skali roku i zarabiać na zainwestowanych pieniądzach 20% w skali roku, to się to robi – ale przy braku kredytu co najwyżej trzeba będzie wstrzymać inwestycję na jakiś czas, a bieżące przychody akumulować, aż się uzbiera odpowiednia kwota.

Admin
13 dni temu
Reply to  ~marcin

Tak, autor wyraził się nieprecyzyjnie, bo zawsze można sfinansować inwestycję samemu. Tyle, że zdecydowana większość inwestycji to są jednak inwestycje finansowane kapitałem obcym

~marcin
13 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No i jeszcze – jak Autor sam zauważył – w razie odwrotu banków pozostają fundusze inwestycyjne i całkowicie prywatne pożyczki.

Zatem pomysł ekonomistów to mrzonka. Zwłaszcza, że zwykły konsument nie popatrzy, czy bank został napiętnowany przez ekonomistów, bo sfinansował kopalnię – tylko czy bank daje 50 zł za założenie konta. Z równym skutkiem ekonomiści mogą apelować, żeby nie kupować towarów z Chin, bo ich transport to emisja CO2.

Artur
13 dni temu

Jeżeli banki będą odmawiać finansowania bo jakaś firma nie jest eko to jest to dyskryminacja. Kto będzie ustalał że ktoś jest eko. Jakie warunki trzeba będzie spełnić że jest się eko. Kto będzie kontrolował całą procedurę. Kolejne lewackie pomysły. Ale ok. Jak bym był przedsiębiorcą i nie dostał kredytu bo nie jestem eko to poszedłbym do kolejnego banku. Ale nawet jak w UE by się nie udało to bym pojechał do Rosji. Kolejny chory pomysł chorych umysłowo ludzi. Ale ja ma kolejny. Nie kupujmy nic np z Chin dopóki dana firma nie przedstawi certyfikatu dobrego i przyjaznego pracodawcy. Stwórzmy instytucję,… Czytaj więcej »

Jacek
13 dni temu

Czesi nie zabili Turowa Trybunałem to odcięcie od kredytu też nic nie da…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!