3 kwietnia 2017

Emerytura z dywidend? 5000 zł, dobry pomysł, IKE, IKZE i… gotowe! Poradnik dla rozsądnych

Emerytura z dywidend? 5000 zł, dobry pomysł, IKE, IKZE i… gotowe! Poradnik dla rozsądnych

Czy z dywidend wypłacanych przez spółki giełdowe można zmontować sobie nie tylko plan systematycznego oszczędzania, ale wręcz… dodatkową emeryturę? Jak wiadomo ta z ZUS będzie nędzna (kiedyś policzyłem, że jeśli dziś zarabiasz 4000 zł na rękę, to ZUS wypłaci ci kasę realnie wartą tyle, ile dziś warte jest 1100 zł). A jeśli zarabiasz 2500 zł na rękę to… lepiej nie myśleć. Część długoterminowych oszczędności warto więc odłożyć nie tylko pod kątem spełniania marzeń za 10-15 lat, ale na dłużej, aż do zakończenia kariery zawodowej.

Oczywiście: można to robić wyłącznie odkładając pieniądze na koncie bankowym, ale można też wybrać kilka spółek, które rok w rok wypłacają solidne dywidendy. Co przemawia za taką strategią? Skoro cały świat żyje z dywidend, to dlaczego my, do cholery, mielibyśmy z nich nie żyć?

Zobacz również:

Zwłaszcza, że spółki wypłacające regularnie dywidendy należą do najsilniejszych, najstabilniejszych i najwyżej cenionych przez inwestorów. A więc ich kursy stosunkowo rzadko zachowują się słabiej, niż średnia rynkowa. No i last, but not least: zapewne zauważyłeś, że żyjemy w erze niskich stóp procentowych, co oznacza, że dywidenda coraz częściej będzie wyższa, niż dochód z bankowego depozytu.

Tworząc swoją strategię dla „najdłuższej” części oszczędności – tych pieniędzy, które być może będziesz budował aż do zakończenia kariery zawodowej – nie powinieneś więc pomijać w niej akcji spółek dywidendowych. Nawet jeśli jakimś cudem nie uda się zwiększyć samego kapitału (akcje dobrze rozwijającej się firmy przeważnie zyskują na wartości), to przynajmniej masz dość pewną lokatę kapitału, która płaci rok w rok dywidendę.

Jeśli dywidenda wynosi 5% ceny, którą zainwestowałeś w akcje, to za 20 lat z samej tylko dywidendy odzyskasz to, co zainwestowałeś (nawet gdyby – co się raczej nie zdarzy – kurs akcji spadł do zera).

Krótko pisząc: jeśli z myślą o inwestycji pod kątem prywatnej emerytury wybierzesz spółkę, która ma przed sobą dobrą przyszłość i płaci rok w rok dywidendy, to kompletnie nie musisz się interesować notowaniami jej akcji – za 30 lat i tak wyjmiesz znacznie więcej, niż włożyłeś.

JAK Z 5000 ZŁ URZEŹBIĆ SOBIE PRYWATNĄ EMERYTURĘ?

W poprzednim odcinku pokazywałem przykładową spółkę dywidendową – Bank Pekao. Jej kurs, jak to na giełdzie bywa raz wyższy, raz niższy, ale od 10 lat mniej więcej trzyma się tej samej średniej. Kapitał jest więc w miarę bezpieczny (niemal „jak w banku”), a firma rok w rok wypłaca dywidendy warte mniej więcej 5% ceny akcji.

Dziś inny przykład – informatyczna firma Asseco z Rzeszowa. To nasza chluba i duma – firma działa nie tylko w Polsce, lecz w ponad 50 krajach, zatrudnia 20.000 osób i ma 7,5 mld zł rocznych przychodów (oraz pół miliarda złotych zysków). W ciągu ostatnich dziesięciu lat zawsze płaciła dywidendy, w sumie dla każdej akcji w tym czasie wyniosła ona 16,25 zł. Nawet gdyby jej akcje nie rosły to po 10 latach z samych dywidend „odzyskałbym” dwie trzecie zainwestowanego w nią kapitału.

Ale firma jest dobrze zarządzana i doceniana przez inwestorów z całego świata, więc w ciągu tych 10 lat nie tylko wypłacała coraz wyższą dywidendę, ale i cena jej akcji poszła w górę. Nie w jakiejś szalonej skali, ale solidnie – mniej więcej z 25 zł do 50 zł. Załóżmy, że w 2006 r. włożyłem w Asseco część moich emerytalnych oszczędności, np. 5000 zł. Kupiłem za to 200 akcji firmy i zamierzam traktować je jako element prywatnej emerytury.

Dziś mam 13.250 zł. Jeśli firma będzie rozwijać się nadal w takim tempie, to za kolejnych 30 lat moich 200 akcji Asseco przyniesie mi… 60.000 zł (ze wzrostu kursu i dywidend). Nawet jeśli jej kurs jutro przestanie rosnąć, ale firma będzie wypłacała dywidendy w takiej wysokości, jak do tej pory, to za 30 lat otrzymam 13.000 zł.

Oczywiście: tak być wcale nie musi, dlatego nie można stawiać wszystkiego na jedną kartę. Warto mieć udziały w kilku dobrze rozwijających się, płacących dywidendy spółkach, a oprócz tego gromadzić kasę na prywatną emeryturę w banku, obligacjach, złotych monetach i w co tam jeszcze da się wkładać pieniądze.

Zauważ, że na razie pomijam aspekt systematyczności oszczędzania – gdybym wkładał w wybrane spółki dywidendowe np. 500 zł miesięcznie, dokupując ich akcje, włączyłby się mechanizm procentu składanego i wyniki byłyby znacznie lepsze. Tu mówimy o jednorazowym włożeniu tylko 5000 zł w akcje solidnej, dywidendowej firmy i wyjęciu wielokrotności tej kwoty za 30 lat. W naszym przykładzie z Asseco po „likwidacji” inwestycji mógłbym wypłacać sobie po 500 zł miesięcznie ekstra-emerytury przez 10 lat.

Powtarzam: w świecie nie ma nic pewnego. Być może strzałem w dziesiątkę będzie ulokowanie pieniędzy w banku, być może zakup złota, a być może akcji spółki dywidendowej. Na pewno nie jest tak, że ta ostatnia droga jest hazardem, ruletką i bukmacherką.

NAJWIĘKSZY WRÓG DŁUGIEGO OSZCZĘDZANIA

Rzeźbiąc sobie emeryturę z dywidend warto pomyśleć o zmaksymalizowaniu długoterminowych zysków z lokowania pieniędzy. Jak nie płacić podatku od dochodów z oszczędzania? Jak rok w rok płacić niższy podatek PIT – nawet o 1500 zł? Którą z preferowanych form oszczędzania i inwestowania pieniędzy warto wybrać po to, żeby najzwyczajniej w świecie zarabiać więcej?

Wiem, że wielu z Was ma już jakieś oszczędności zainwestowane tu i ówdzie. Ale niewielu wie, że są sposoby, żeby zyski z tych pieniędzy dodatkowo zabezpieczyć przez fiskusem. Ma to duże znaczenie zwłaszcza przy oszczędzaniu długoterminowym. Dzięki mechanizmowi procentu składanego nasze pieniądze rosną jak kula śniegowa, a potem nagle przychodzi skarbówka i srrrru… zabiera część z zawartości tej kuli.

Jak wiadomo od każdej złotówki, którą zarobisz – czy to w banku na lokacie, czy to na rządowych obligacjach, czy to w funduszu inwestycyjnym, czy też dzięki wzrostowi ceny akcji spółek – urząd skarbowy zabiera 19 gr. Jeśli przez 30 lat oszczędzasz po 200 zł miesięcznie i masz tylko 5% zysku rocznie, to podatek zje 17.000 zł! Czy naprawdę jesteśmy tak bogaci, żeby tyle płacić?. I tu dochodzę do sedna sprawy.

Państwo niespecjalnie ma ochotę nam w tym budowaniu prywatnej emerytury pomagać, ale jednak przygotowało dwa „opakowania”, w których pieniądze przeznaczone na te konkretny cel – dodatkową emeryturę – będą mnożyły się szybciej. Dlatego wybierając długoterminową inwestycję warto zawsze dopytać czy możemy ją „opakować” w konto IKE lub IKZE. To będzie ta sama inwestycja, po prostu uzupełniona o preferencję podatkową.

IKE, CZYLI SKOK PRZEZ BELKĘ

Lokując pieniądze na koncie oszczędnościowym, w obligacjach, funduszach inwestycyjnych albo akcjach pod „przykrywką” IKE dostajesz obietnicę, że twoje zyski z inwestowania nie będą pomniejszone o 19% podatku Belki. Czyli np. że nie zapłacisz tych 17.000 zł z poprzedniego akapitu, tylko zostaną one w twojej kieszeni. Oczywiście są warunki. przede wszystkim IKE możesz mieć tylko jedno.

Po drugie z ulgi podatkowej skorzystasz dopiero wtedy, jeśli dotrzymasz pieniądze do 60-go roku życia. Albo jeśli ukończyłeś 55 lat i masz prawo do wcześniejszej emerytury. Musisz wpłacać na IKE kasę przez co najmniej pięć dowolnych latach kalendarzowych. Nie trzeba tego robić systematycznie, wystarczy zrobić przelew raz w roku. Niestety, są limity (co roku inne). Na konto IKE możesz wpłacić mniej więcej 13.000-14.000 zł (sprawdź limit na bieżący rok).

Jeśli wpłacisz więcej, firma w której lokujesz pieniądze albo ci je odeśle, albo przesunie na oddzielne subkonto, na którym będą tak samo ulokowane, ale bez możliwości uzyskania ulgi podatkowej. Jeśli w danym roku nie wykorzystasz ulgi – w kolejnym nie możesz wpłacić więcej, niż wynosi limit. Wypłacając kasę przez 60-tką po prostu płacisz 19% podatku Belki. Innych restrykcji brak.

IKZE, CZYLI ROK W ROK MNIEJSZY PIT

Obok jednego IKE każdy z nas może założyć w wybranej instytucji finansowej konto IKZE. I również pod tym „parasolem” korzystać z ulg podatkowych przy okazji lokowania oszczędności w depozyty bankowe, obligacje, fundusze inwestycyjne lub akcje. Tu jednak korzyść jest przyjemniejsza, bo w dużej części można ją zainkasować znacznie wcześniej, niż po 60-tce. A konkretnie – w ramach corocznego PIT-u.

Wszystkie pieniądze, które odłożysz w danym roku na koncie IKZE możesz odpisać od podatku. W sumie do wzięcia jest prawie 900-1000 zł ulgi podatkowej jeśli nie przekroczyłeś progu podatkowego dla zamożnych oraz ponad 1500-1600 zł jeśli go przekroczyłeś. Jest tylko jedno, małe „ale”. Limit inwestycji w IKZE jest mocno ograniczony: maksymalnie na takie konto można wpłacić mniej więcej 5000-5500 zł (sprawdź limit na ten rok).

Jeśli więc w przyszłym roku, w kwietniu, będziesz wypełniał PITa i wyjdzie ci, że masz do zapłacenia 1000 zł podatku, to dzięki posiadaniu IKZE (o ile w skali roku wpłaciłeś na takie konto maksymalną kwotę, na którą pozwala limit) zbijesz podatek prawie do zera (bo 18% odpisu od 5000-5500 zł to prawie tysiąc odjęty od podatku do zapłacenia). Lub nawet więcej, jeśli wpadasz w drugi próg podatkowy (32%).

Miło? A jakże. Niestety, na koniec inwestycji w IKZE trzeba jeszcze zapłacić 10% podatku dochodowego od całości zebranej kwoty. I to boli, bo wtedy nie płaci się podatku Belki tylko od zysków, lecz daninę także od tego, co wpłaciłeś.

IKE CZY IKZE: CO WYBRAĆ?

Jeśli pytają mnie co się bardziej opłaca – IKE czy IKZE, to zwykle odpowiadam, że najlepsze jest… combo złożone z obu tych kont. Za chwilę wyjaśnię dlaczego. Ale oczywiście nie każdego stać, żeby jednocześnie oszczędzać lub inwestować na IKE oraz na IKZE. Jeśli mogę wybrać tylko jeden z tych mechanizmów to… no właśnie, policzmy. Załóżmy, że jestem w stanie odkładać po 200 zł miesięcznie, czyli 2400 zł rocznie.

Załóżmy, że moje inwestycje średniorocznie przynoszą 6% zysku. W przypadku akcji to może być 3-4% dywidendy i jeszcze trochę ze wzrostu ceny posiadanych papierów. Załóżmy też, że mówimy o inwestycji trwającej 30 lat. Przy tak określonych parametrach – lokując pieniądze na IKE – na koniec będę miał prawie 202.000 zł. Z tego 72.000 zł to będzie efekt wpłat, a pozostała część to wygenerowane zyski (w tym 21.300 zł zaoszczędzonego podatku Belki).

A w przypadku IKZE? Szczęśliwie moje 2400 zł rocznych wpłat mieści się w ustawowym limicie, więc całość będę mógł odpisać rok w rok od podatku. A to oznacza, że na podatku będę oszczędzał 432 zł rocznie. Przy założeniu, że skala podatkowa będzie przez cały czas constans, w ciągu 30 lat będę w stanie uciułać 12.960 zł. Lokując te pieniądze na koncie oprocentowanym na 3% wycisnę 19.300 zł.

Mam więc 202.000 zł, dodatkowo 19.300 zł z tytułu oszczędności podatkowych i odsetek od nich, ale na koniec muszę niestety zapłacić 10% podatku od kwoty zebranej na IKZE. W moim przypadku będzie to 20.200 zł. Ostatecznie więc saldo inwestycji na IKE i IKZE po 30 latach i po rozliczeniu podatków będzie niemal identyczne. Na IKZE osiągam 19.300 zł korzyści w tzw. międzyczasie, ale na koniec płacę 20.200 zł podatku.

Tak jak napisałem na początku: najlepszym pomysłem jest połączenie IKE oraz IKZE i wyciśnięcie z obu kont siódmych soków. Jak takie combo mogłoby wyglądać? Najpierw wkładam 5000 zł do IKZE i wyciągam dzięki temu 900-1000 zł zniżki podatkowej (zakładam, że nie przekroczyłem progu podatkowego zwiększającego PIT do 32%). Kolejne 12.000 zł inwestuję w IKE.

Przy założeniu, że moje inwestycje w skali tego jednego roku przyniosły 6% zysku, mam 17.000 zł zainwestowanych pieniędzy, 1000 zł zysku od nich. Oszczędności? Co najmniej 900 zł zwrotu podatkowego i 194 zł nie naliczonego podatku Belki. Od całości tego „urobku” należałoby odjąć 500 zł podatku zryczałtowanego od salda na IKZE, ale i tak łącznie dzięki stosowaniu mechanizmów IKE i IKZE jestem do przodu o 550 zł w stosunku do sytuacji, w której nie stosowalibyśmy żadnych „ulgowych” sposobów na inwestowanie.

 

najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
trackback

[…] Czytaj też: Jak z 5000 zł urzeźbić sobie prywatną emeryturę? Podaję patent. Nie każdemu się uda, ale&#82… […]

trackback

[…] Czytaj też: Emerytura z dywidend? 5000 zł, dobry pomysł, IKE, IKZE i… gotowe! Poradnik dla rozs… […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu