22 lipca 2021

Doradcy finansowi skompromitowani, agenci ubezpieczeniowi niechętni, pracownicy banków niewyszkoleni. Kto ma nas uczyć inwestowania?

Doradcy finansowi skompromitowani, agenci ubezpieczeniowi niechętni, pracownicy banków niewyszkoleni. Kto ma nas uczyć inwestowania?

Wiedza o tym, jak inwestować oszczędności, niestety nie spłynie na nas z niebios. Samoobsługa przez internet jest dla tych, którzy już liznęli trochę inwestowania. Klasyczni pośrednicy finansowi (z ofertą od Sasa do lasa i motywacją „prowizyjną”) są dość skutecznie skompromitowani. Agenci ubezpieczeniowi mają opory przed rozszerzaniem działalności o wealth management. Pracownicy banków są niewystarczająco wyszkoleni i nie nadążają za zmianami w produktach i regulacjach. Być może przyszłość należy do niezależnych doradców specjalizujących się wyłącznie w inwestycjach? Ale po czym poznać, że taki doradca od inwestowania to rzeczywiście fachowiec, którego warto posłuchać?

Jednym z największych problemów przeciętnego Polaka jest to, że nie posiada wiedzy o inwestowaniu oszczędności. Nie posiada jej z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że do niedawna nie miał jeszcze żadnych oszczędności. Po drugie dlatego, że – nawet jeśli je posiadał – w zupełności wystarczyło mu 3-4% zysku z depozytu bankowego, więc inwestowanie nie musiało go interesować. Po trzecie dlatego, że w szkole nikogo o inwestowaniu nie uczą, więc każdy myśli, że „te sprawy” załatwia się przez doradcę.

Zobacz również:

Kto nas nauczy inwestowania? Dr Google? Raczej nie

Co z tym można zrobić? W zasadzie niewiele, bo wiedza i doświadczenie w lokowaniu oszczędności nie spłynie na nikogo z niebios – po prostu musimy się tego nauczyć. W większości przypadków na własnych błędach i tracąc własne pieniądze. Im więcej będzie wśród nas osób zamożnych, tym więcej będzie wiedzy o inwestowaniu oszczędności. Szwajcarzy lepiej niż my znają się na pieniądzach, bo je mają i musieli nauczyć się je pomnażać. My też się nauczymy.

Innym problemem jest to, że w Polsce dość marną reputację mają ludzie, którzy powinni nam pomagać w ogarnianiu tego trudnego świata – doradcy finansowi. Od zawsze byli wynagradzani przez instytucje finansowe i od zawsze ich prowizja była tym większa, im bardziej ryzykowny produkt klientowi wcisnęli. I tak kroczyliśmy od afery do afery.

Sytuacja jest więc taka, że z jednej strony nie posiadamy jeszcze dużej wiedzy o inwestowaniu, a z drugiej strony – ludzie, którzy mogliby nam pomóc, mają kompletnie zaoraną reputację. Duża część Polaków na wieść o tym, że zbliża się do nich „doradca finansowy”, ucieka na wszelki wypadek do sąsiedniej dzielnicy.

Przez chwilę wydawało się, że rolę doradcy finansowego przejmie wealth manager z firmy ubezpieczeniowej. Raz w roku odwiedza wielu nas w domu, ubezpiecza nam życie i majątek, więc mógłby też zająć się naszymi inwestycjami, emeryturami, długoterminowym zarządzaniem naszym rosnącym bogactwem.

Ale i to się nie udało. Agenci ubezpieczeniowi en bloc nie weszli w rolę wealth managerów (choć tacy się wśród nich zdarzają). Ostatnio nad swoimi doradcami klientów pracowali też bankowcy, którzy z jednej strony zwijają sieci placówek, a z drugiej – tworzą placówki będące „centrami wiedzy”, w których główną działalnością będzie ta doradcza.

Tylko czy bankowiec może być dobrym doradcą w inwestycjach? Wymaga to dużych inwestycji po stronie banku. Niektóre z nich stawiają więc na automatyzację i promują robodoradców – roboty zaprogramowane do budowania klientom portfeli inwestycji skonstruowanych na bazie kilku funduszy inwestycyjnych oraz ankiety wypełnionej przez klienta (określającej stan jego świadomości inwestycyjnej, preferowany horyzont inwestycji, podejście do ryzyka i sytuację finansową).

Doradca od inwestowania potrzebny od zaraz?

Być może powinniśmy się pogodzić z tym, że kończy się w Polsce era uniwersalnego doradcy klienta – ani bank, ani doradca finansowy, ani firma ubezpieczeniowa nie będzie w stanie zapewnić przeciętnie wymagającemu klientowi wystarczającego wsparcia w inwestowaniu jego oszczędności. Bankowcy i ubezpieczyciele z reguły są dodatkowo związani ograniczeniami w ofercie (często mogą proponować klientowi tylko rozwiązania stworzone w ramach grupy kapitałowej własnego pracodawcy).

„Doktryna, że ciężar obsługi klienta instytucji finansowej spoczywa na barkach uniwersalnego doradcy obowiązuje w bankowości od lat dziewięćdziesiątych. Później została powielona w całym sektorze usług finansowych. Przez lata była efektywna, ale na skutek zmian, które od tego czasu zaszły, odchodzi do lamusa. Po pierwsze dlatego, że mamy coraz więcej produktów. Po drugie dlatego, że produkty finansowe – nie tylko fundusze inwestycyjne, ale również na przykład kredyty hipoteczne, produkty leasingowe, kredyty dla firm – stały się znacznie bardziej skomplikowane. Bardzo trudno odpowiedzialnie i kompetentnie te produkty ze sobą porównać, bo z reguły istotne różnice nie leżą w pierwszej czy drugiej warstwie, ale piątej i dziesiątej”

– mówi Krzysztof Jeske, prezes F-Trust, platformy ułatwiającej Polakom inwestowanie oszczędności przez internet, ale z możliwością konsultacji z „żywym” doradcą przez telefon lub osobiście. F-Trust ma w ofercie ponad 2000 funduszy inwestycyjnych z całego świata.

Jeske dodaje, że jest jeszcze jeden czynnik, który sprawia, że uniwersalny doradca klienta „od wszystkiego” coraz częściej jest dziś „do niczego”. Tym czynnikiem są regulacje – działalność wszystkich podmiotów z sektora finansowego została poddana znacznie większej liczbie regulacji niż to było ćwierć wieku temu.

„Odpowiedzialny doradca powinien bardzo dokładnie wytłumaczyć klientowi konstrukcję produktu i porównać konkurencyjne produkty tak, aby klient mógł wybrać najbardziej dla niego optymalny. Moim zdaniem dzisiaj może to zrobić wyłącznie doradca wyspecjalizowany, a więc taki, który perfekcyjnie zna się na przykład na produktach inwestycyjnych, kredytowych czy leasingowych. Przy dzisiejszym skomplikowaniu produktów finansowych i obowiązujących regulacjach doradca uniwersalny nie jest w stanie opanować całej wiedzy z zakresu produktów inwestycyjnych i kredytowych. To po prostu niemożliwe”

– uważa Jeske. Jego zdaniem banki, firmy ubezpieczeniowe, a przede wszystkim klienci wkrótce zrozumieją, iż inwestowanie jest na tyle specyficznym procesem, że nie może się nim zajmować (w sensie: doradzać) człowiek, który we wtorki zajmuje się kredytami, a w czwartki leasingiem. Że to powinien być ekspert, doradca od inwestowania, który tylko tym się zajmuje i tylko tym żyje.

Być może sami klienci zaczną „głosować nogami” i wybierać te firmy, które z jednej strony mają rozbudowaną ofertę, z drugiej strony oferują multikanałowość obsługi (można w internecie, ale można i w realu), a z trzeciej – specjalizują się właśnie w inwestowaniu.

Każdy konsument wie, że nie ma sklepu, w którym wszystko byłoby jednocześnie najtańsze i najlepsze. W jednym sklepie są dobre wędliny, w innym najszersza oferta napojów, a w jeszcze innym najlepsze ryby. Skoro nie da się wybrać najlepszego we wszystkim sklepu z żywnością, to tym bardziej nie można wymagać od doradców w sprawach finansowych, by znali się na wszystkim. Doradca od ubezpieczeń z reguły nie będzie tak dobry w doradztwie w sprawach funduszy inwestycyjnych i ETF-ów jak doradca od inwestowania.

Porządny doradca od inwestowania oszczędności: jak go sprawdzić?

Krzysztof Jeske, F-Trust
Krzysztof Jeske, prezes F-Trust

Jak więc wybierać doradców w sprawach dotyczących inwestowania? Nie znamy się na tym zbyt dobrze, więc często nie czujemy się kompetentni, by oceniać człowieka, który chce nam doradzać. Krzysztof Jeske z F-Trust radzi zwracać uwagę na następujące parametry:

Po pierwsze, dobry doradca zacznie rozmowę od ryzyka. Uczciwa rozmowa o ryzyku to absolutnie niezbędny element wybory inwestycji. Uczciwa, a więc określająca, jakie ryzyka czekają na inwestora przy wyborze konkretnego produktu. Jeśli doradca mówi o ryzyku w sposób lekceważący lub niejasny, to natychmiast powinna się nam zapalić czerwona lampka.

Po drugie, trzeba unikać doradców oferujących rozwiązania uniwersalne, bo nie ma rozwiązań, które są dobre i dla Nowaka, i dla Kowalskiego. Każdy klient ma inne potrzeby, inną akceptację ryzyka, różny stan wiedzy. Porządny doradca od inwestowania to wie. I umie poruszać się po świecie produktów inwestycyjnych wystarczająco dobrze, żeby zrobić z tej wiedzy użytek.

Trzecia zasada to płynność. W żadnym razie, zwłaszcza początkującemu inwestorowi, doradca nie może oferować produktów niepłynnych. Zawsze muszą być płynne, oparte o transparentne, popularne rynki. Więc jeśli doradca oferuje nam produkty niepłynne, to nie tyle powinniśmy mieć się na uwadze, co natychmiast powinniśmy z takiego spotkania wyjść.

Czwarta zasada to zrozumiały język, którym dobry doradca się posługuje. Jeśli mówi niezrozumiale, posługuje się terminami dla nas niezrozumiałymi, slangiem z rynku kapitałowego, to jest duże prawdopodobieństwo, że próbuje coś ukryć.

Po piąte, proponowane produkty powinny być zrozumiałe. Powinno być łatwo wytłumaczyć, na czym polega inwestycja i od czego zależy ewentualny zysk lub strata. To, co jest trudne i skomplikowane, zwykle jest też drogie i nie daje dużych szans na zarobek.

—————————

SPRAWDŹ INWESTYCJE ZE ZNAKIEM JAKOŚCI SAMCIKA:

Zainwestuj w fundusze z całego świata bez prowizji. Chcesz wygodnie – przez internet – oraz bez żadnych opłat lokować pieniądze w funduszach inwestycyjnych z całego świata? Skorzystaj z platformy F-Trust rekomendowanej przez „Subiektywnie o Finansach”. Inwestowanie bez opłat dystrybucyjnych na F-Trust jest możliwe po wpisaniu kodu promocyjnego ULTSMA. 

Czytaj też: Wszyscy przez lata śmiali się z tych funduszy. A tymczasem tylko one teraz nie zawodzą

Czytaj też: Strach przed inflacją zachęca do inwestowania. A co, jeśli czeka nas korekta cen akcji? Jak przygotować portfel na turbulencje?

Czytaj też: Jak niezależne platformy oferujące inwestowanie w funduszach pomagają nam w inwestowaniu?

——————–

Niniejszy artykuł jest częścią rubryki „Fundusze bez tajemnic”, której Partnerem jest F-Trust, jedna z największych w Polsce niezależnych platform pozwalających kupować w jednym miejscu tysiące funduszy inwestycyjnych (lokalnych i z całego świata). F-Trust zapewnia z jednej strony wygodną obsługę transakcji online, bazę wiedzy o funduszach i statystyki ich wyników, a z drugiej strony „żywych” doradców, do których można zadzwonić i którzy – w ramach poważniejszych potrzeb klienta – dojadą we wskazane miejsce, żeby pomóc live.

zdjęcie tytułowe: Adeolu Eletu/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
24 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Grzesiek
4 miesięcy temu

Po szóste, pamiętaj że ktoś kto ma ci na prawdę obiektywnie doradzić z tego żyje. Nie licz że ktoś to zrobi za darmo. Jeśli nie płacisz mu bezpośrednio to płacisz w kupowanym produkcie.

Sauk
4 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Otóż to. Ludzie szli do takich OpenFinance i wychodzili ubrani w kredyty frankowe plus jakieś dodatkowe programy i polisolokaty, bo było za darmo. Przy średniej wartości kredytu wynoszącej 300 tys. zł żałowali kilkuset złotych na wizytę u prawdziwego doradcy. A teraz płacz…

oitoiu
4 miesięcy temu

Bardzo proszę o oznaczanie wpisów sponsorowanych na stronie głównej, ewentualnie na początku artykułu. Dziękuję.

Aleksandra
4 miesięcy temu
Reply to  oitoiu

Popieram prośbę!

Ppp
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To może czas zacząć to stosować? Był Pan upominany na tą okoliczność przynajmniej kilkanaście razy. A w temacie: „SoF”, Marcin Iwuć, „Jak oszczędzać pieniądze”, „Inwestomat”, „Doradca TV”, „System Trader”, „300 gospodarka”, „Analizy.pl”, „Analizy Pekao”, Maciej Wieczorek (niektóre filmy) – wiedza na internecie JEST. Problem w tym, że wielu ludzi nie czuje potrzeby jej szukać. Co do wymienionych zasad, pierwsza powinna brzmieć: „Nie dać się rozgadywać doradcy – zadawać proste pytania, żądać konkretnych odpowiedzi i ucinać próby nawijania makaronu na uszy”. Druga: „Żadnych opakowań! Goły fundusz, goła lokata, obligacja z PKO BP. Giełda, jak ktoś się zna. Udziwnienia zawsze kosztują i… Czytaj więcej »

Łukasz
4 miesięcy temu

Nikt nie zajmie się moimi pieniędzmi lepiej niż ty sam… Nie pamiętam od kogo jest to cytat ale jestem mu wierny od 2007r. kiedy niestety ( albo i stety) zostałem namówiony na pseudo polisę inwestycyjną przez szumnie nazywającego się doradcą kredytowym Pana pośrednika. Od tamtego momentu sam zdobywam wiedzę, sam weryfikuje wiedzę potencjalnych doradców i jeszcze się nie zdarzyło aby ktoś mi coś sprzedał…

Grzesiek
4 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Gratuluję, to pewnie jesteś już ekspertem. Jednak większość (w tym i ja) musi się chociaż częściowo zdać na czyjąś wiedzę. Zwłaszcza że trzebaby ciągle śledzić informacje.

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

Nie jest tak przypadkiem, że FOMO jest przypadłością zwyczajnych spelantów?

Enrico Pallazzo
4 miesięcy temu

Panie Macieju, w dużej części się z Panem zgadzam. Sam byłem doradcą, głównie inwestycyjnym. Zawsze czułem odpowiedzialność za pieniądze Klienta, tak jakby to były moje pieniądze. Problemem jest jednak brak chęci zdobycia wiedzy finansowej przez doradców banków, a przede wszystkim pazerność banków. Nastawienie nie na relacje z Klientem, a jego golenie. Brak etyki po stronie mojego banku był przyczyną mojego odejścia. Poza tym w bankach oczekuje się wyniku, bez wyszkolenia pracowników. Rozwiązaniem problemu może byłoby stworzenie brokera inwestycyjnego, dysponującego szeroką ofertą TFI, gdzie prowizja byłaby jednakowa dla każdego produktu, a sam broker byłby poddawany cyklicznym egzaminom z jego wiedzy. Tym… Czytaj więcej »

Jacek
4 miesięcy temu

(…)Rozwiązaniem problemu może byłoby stworzenie brokera inwestycyjnego, dysponującego szeroką ofertą TFI, gdzie prowizja byłaby jednakowa dla każdego produktu, a sam broker byłby poddawany cyklicznym egzaminom z jego wiedzy.(…)
Wtedy pojawią się wynalazki pod tytułem umowy na wyłączność… nie prościej nie skasować tego konfliktu interesów raz, a porządnie i zakazać brania kasy od rekomendowanych?

Grzesiek
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Czyli chcesz żeby ktoś za ciebie odwalał całą robotę za darmo. Też bym tak chciał- popracujesz dla mnie za darmo

Przemo
4 miesięcy temu

Cóż, we wczesnych latach 90. nie dałem się namówić na cudowne przeciwieństwo „zakurzacza”, ale… No własnie… Dwoje znajomych namówiło mnie na cudowne polisy z funduszem inwestycyjnym. Dziś wiem i im wierzę, że sami zostali ogłupieni jakże aktualnym do dziś „Everything counts in large amounts” i „In Korea being insincere The holiday was fun-packed”. Bo na pewno w tym ich praniu mózgów byly jakieś „fun-packed” imprezy, raczej w Mrągowie, nie w Korei. No i wcisnęli mi dwie. Dla mnie i żony. Stać mnie było. Mialem 25 lat, ale stać mnie było, a przynajmniej tak mi się wydawało. Jedna polisa była od… Czytaj więcej »

Przemo
4 miesięcy temu
Reply to  Przemo

I sobie przypomniałem. To drugie to było Commercial Union.

Piotrek
4 miesięcy temu

Ja tam uważam, że każdy jest dla siebie samego najlepszym doradcą finansowym. Od zeszłego roku inwestuje samodzielnie na rynku przez maklerskie IKE i IKZE i idzie mi nienajgorzej (suma wplat ok. 86300 zł, aktualny stan rachunków ok. 102900 zł).

Don Q.
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Do tego @Piotrek pisze, że inwestuje „od zeszłego roku”, a to zbyt krótki czas, by rozpoznać „talent”… Szczególnie, że rok był wyjątkowy, np. ja 16 marca 2020 r. kupiłem ETFSP500 po 99,80 zł, aktualna cena to 172,08 zł, czyli 72,4% więcej, czyli gdyby @Piotrek te swoje 86 kzł wtedy w to włożył, to miałby teraz ok. 149 kzł, bez żadnego kombinowania, nawet bez bezpośredniego inwestowania w akcje… Nie chodzi mi tu o chwalenie się, ze ja jestem genialnym inwestorem, nie jestem, miałem farta, że zainwestowałem akurat w dołku, choć ogólnie dobrze obstawiłem, że po pandemicznej panice nastąpi odbicie. Ale tak naprawdę o wynikach będzie można… Czytaj więcej »

Last edited 4 miesięcy temu by Don Q.
Piotrek
4 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

To prawda, wynik mógł być dużo lepszy, w 2020 r. takich głupot na rachunkach nawyprawialem, że głową mała 😃
Chodzi mi raczej o to, że albo Finax, albo inPZU, albo samodzielne prowadzenie rachunku to najlepsze rozwiązania dla inwestora. Żeby korzystanie z doradcy miało sens, to zmienić by się musiał model wynagradzania – to klient powinien otwarcie pokrywać wynagrodzenie doradcy. Inaczej zawsze doradca będzie po prostu sprzedawcą produktów finansowych…

Grzesiek
4 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

I tu się zgadzam, tylko że za prawdziwego doradcę mało kto chce płacić ( chociaż oczywiste wydaje się że wiedza i umiejętności plus doświadczenie kosztują)

Przemo
4 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

Gdyby zainwestował w BTC i wyczuł kiedy sprzedać, byłby w jeszcze lepszej (o wiele) sytuacji.
Dyskusja taka przypomina w poniedziałek użalanie się, że przecież cholera te 6 liczb z niedzieli było takie banalne :)))) [MSPANC]

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Przemo

Frankowiczów nie załatwił jakiś BTC tylko tzw. twarda waluta.

Don Q.
4 miesięcy temu
Reply to  Przemo

@Przemo, znowu się wypowiadasz na tematy, których swoim intelektem nie ogarniasz. Nie wiem, dlaczego to robisz, lubisz się publicznie ośmieszasz? Zgaduję, że pisząc o 6 liczbach masz na myśli jakąś loterię o zupełnie losowych, przypadkowych wynikach. Tymczasem spadki indeksów giełdowych w początku 2020 r. były spowodowane nowym wirusem i związaną z tym pandemią (może coś słyszałeś). „Obstawianie” następujących później wzrostów nie ma nic wspólnego z grami losowymi (choć muszę przyznać, że mnie zaskoczyło, jak szybko przyszło odreagowanie, liczyłem, że jeszcze się pojawią okazje do zakupów). Wiem — i tak nie rozumiesz. Ale zrozum przynajmniej, że nie powinieneś się wtrącać, gdy dorośli… Czytaj więcej »

Grzesiek
4 miesięcy temu
Reply to  Piotrek

Gratuluję, serio. Ja niestety przez jakiś czas zarabiałem coś tam na giełdzie, już miałem poczucie wyczucia rynku, a potem na jednej spółce straciłem więcej niż wcześniej zarobiłem, niestety….

Piotrek
4 miesięcy temu
Reply to  Grzesiek

W 2020 r. też początkowo bazowałem na wyczuciu, teoretycznie mogło by być kilkaset %, a wyszło, jak wyszło. Teraz na IKE połowę kapitału mam jeszcze w 3 małych polskich spółkach wzrostowych (wydaje mi się, że mają potencjał długoterminowo), a reszta + cały kapitał na IKZE (czuli łącznie ok. 70 % kapitału) jest inwestowana w oparciu o całkowicie automatyczny algorytm.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!