18 listopada 2018

Czy w Polsce możliwy jest „wariant szwedzki”? Nieprędko, bo połowa Polaków wzrusza tylko ramionami: „to cóż, że ze Szwecji?”

Co prawda co trzeci Polak deklaruje, że nie nosi przy sobie gotówki, ale co drugi… używa jej codziennie. Choć karty płatnicze i płatności mobilne zyskują na popularności, to wciąż większości transakcji płatniczych dokonujemy gotówką. Z czego wynika popularność tradycyjnych form płatności? I dlaczego nie ma w Polsce szans na „wariant Szwedzki”, czyli bezgotówkowość niemal absolutną?

W ubiegłym roku ING Bank zlecił przeprowadzenie badania na temat popularności gotówki w 13 krajach Europy (Polska, Niemcy, Hiszpania, Rumunia, Austria, Francja, Czechy, Wielka Brytania, Turcja, Luksemburg, Belgia i Holandia), w każdym na reprezentatywnej grupie respondentów. Wśród ankietowanych zabrakło natomiast opinii mieszkańców krajów, których siłą próbuje się pozbawić gotówki, czyli Skandynawów.

Respondentów zapytano np. czy i jak często noszą przy sobie gotówkę. Co ciekawe, Polacy i Francuzi są najmniej przywiązani do gotówki. Blisko co trzeci ankietowany nie ma jej przy sobie nigdy lub rzadko. Na drugim biegunie znaleźli się Niemcy. Aż 90% ma zawsze cash przy sobie.

Jak często płacimy gotówką? Użycie gotówki w ciągu ostatniej doby deklarowało aż 74% Turków, 71% Rumunów i 70% Hiszpanów. Dla Polski ten odsetek wyniósł 45%. Powtórzmy: co drugi Polak raz na dobę przeprowadza transakcję gotówkową.

Co prawda 67% Polaków zadeklarowało, że obecnie płaci gotówką rzadziej, niż rok wcześniej, ale z drugiej strony statystyki NBP podają, że większość wszystkich transakcji płatniczych Polaków wciąż ma charakter gotówkowy. O popularności gotówki świadczy popularność bankomatów w handlowe niedziele oraz przed świętami, jak również kolejki do przenośnych bankomatów w letnich kurortach turystycznych.

Całkowita likwidacja gotówki? Trzy czwarte Polaków mówi: nie

Badanie ING pokazuje, że nie ma zgody na całkowite odejście od płacenia banknotem lub bilonem. Zdecydowana większość ankietowanych mówi, że nigdy całkowicie nie zrezygnuje z gotówki. Najwięcej, bo 85% takich deklaracji złożyli Włosi, Niemcy i Austriacy (po 84%) i Czesi (82%). Polaków wiernych gotówce „na zawsze” jest 73%, ale najniższy odsetek odnotowano wśród Holendrów – 59%.

Z kolei raporty NBP pokazują, że co czwarty Polak pochodzi z frakcji mówiącej: „zdecydowanie częściej płacę kartą niż gotówką”. Po drugiej stronie jest 20% zdecydowanych miłośników gotówki i kolejne 20% osób, które „raczej częściej płacą gotówką niż kartą”. Popularność płatności bezgotówkowych rośnie, ale większość z nas to „hybrydowcy”, którzy – nawet jeśli używają kart i płatności mobilnych – nie są gotowi, by całkiem zrezygnować z gotówki.

Badanie ING pokazało też, kiedy chcemy używać gotówki, a kiedy np. karty. Chodzi przede wszystkim o kwotę. Płatności o niższej wartości (w badaniu pada kwota do 42 zł) większość Polaków zazwyczaj opłaca gotówką, powyżej tej kwoty proporcje odwracają się na rzecz płatności bezgotówkowych. Z tych częściej korzystamy opłacając rachunki, robiąc codzienne zakupy czy płacąc w restauracji. Gotówką zazwyczaj wypłacamy kieszonkowe, płacimy za taksówkę i bilety komunikacyjne.

Przeczytaj też: Bankomat nie tylko do gotówki. Sprzeda bilet do muzeum, da rabat do sklepu, pomoże w rachunkach…

Z raportu ING wynika też, że plusem gotówki jest to, że zapewnia dużo większe poczucie prywatności. Odsetek osób deklarujących takie poczucie przy płaceniu gotówką jest wśród badanych Europejczyków przeciętnie aż o 30% większy niż w przypadku płatności bezgotówkowych.

Skandynawia nie chce gotówki

Jeśli w Europie będzie jakiś kraj, którego mieszkańcy zaczną żyć bez gotówki, to trzeba go szukać w Skandynawii. Tam pojawiają się najsilniejsze zakusy, by być cashless. Do 2030 r. Szwecja chce całkowicie wyeliminować gotówkę z obrotu. Do podobnych ruchów przemierzają się Duńczycy, Norwegowie i Finowie.

Czytaj też: Polska bez gotówki? Chyba nieprędko, bo na razie sieci bankomatowe rozbudowują usugi dla tych, którzy mają gotówki za… dużo

Przyznacie, że – przynajmniej jak na polskie warunki – to dość kontrowersyjny pomysł.  W tych krajach władze odgórnie chcą wyeliminować z życia gotówkę. Z danych szwedzkiego banku centralnego wynika, że jeszcze w 2010 r. 40% transakcji opłacano gotówką (mniej więcej tyle, co obecnie w Polsce), dwa lata temu udział gotówki spadł tam do 15% i nadal maleje.

Już dziś w wielu szwedzkich sklepach czy restauracjach można spotkać tabliczki z napisami podobnymi do tego, jaki wisi w warszawskiej restauracji Tel Aviv: „Nie akceptujemy gotówki, za utrudnienia przepraszamy”. Dwa lata temu Dania zamknęła swoją ostatnią mennicę, a rząd pozwala właścicielom sklepów czy restauracji nie przyjmować gotówki. Podobny trend można obserwować w Norwegii czy Finlandii.

Przeczytaj też: Jesteś w centrum handlowym na zakupach? Jeśli zajdziesz do bankomatu po gotówkę, to możesz dostać… prezent. Np. rabat do sklepu obok

Bez gotówki. Taniej, szybciej, ale czy lepiej?

Czy cel, do którego zmierza Skandynawia, jest słuszny? Zwolennicy odejścia od gotówki wymieniają wiele zalet. Obrót bezgotówkowy jest tańszy (druk i zabezpieczanie pieniędzy kosztują) i szybszy. Niedawno natknąłem się na badania, które pokazały, że średni czas płacenia gotówką to ok. pół minuty, o kilka sekund szybsza była płatność kartą z podaniem kodu PIN, a już tylko 12 sekund trwała płatność kartą zbliżeniową (bez podawania PIN-u).

A ta szybkość – zdaniem wielu – przekłada się nie tylko na przyspieszenie „detalicznej” płatności. Niektórzy ekonomiści dostrzegają korelację między szybkością przepływu pieniądza, a wzrostem gospodarczym. No i dodają, że w otoczeniu bezgotówkowym trudniej unikać płacenia podatków.

Przeczytaj też: Pojechaliśmy nad polskie morze i sprawdziliśmy czy da się tam przeżyć bez gotówki. Wnioski?

Przeczytaj też: Jak błyskawicznie wysłać gotówkę na drugi koniec Polski? Przelew bankomatowy alternatywą dla poczty i transferów pieniężnych

A minusy obrotu bezgotówkowego? Krytycy likwidacji gotówki podkreślają, że w świecie bezgotówkowym stajemy się coraz bardziej uzależnieni od systemu bankowego oraz inwigilowani (każda transakcja jest rejestrowana i nie może być anonimowa). No i mamy coraz większy kłopot z kontrolą wydatków. Klient z kartą w ręku jest skłonny wydać więcej niż klient z gotówką. A przedsiębiorcy muszą zrzucać się na utrzymanie bezgotówkowej infrastruktury płatniczej. Ułamek z każdej transakcji kartą czy mobilną aplikacją idzie na konto banków i organizacji płatniczych.

Przejście na system bezgotówkowy to też uderzenie np. w ludzi starszych, którym trudno przestawić się na nowe metody płacenia. Zresztą ten argument często podnoszą szwedzcy przeciwnicy całkowitego odejścia od gotówki.

Kolejna sprawa – jeśli nie najważniejsza – bezpieczeństwo, czyli zagrożenie atakami hakerskimi. Problemem są nie tylko złodzieje. Przeciwnicy wycofania gotówki ostrzegają przed „zwykłymi” awariami systemów, które się zdarzają i będą zdarzać. Uzależniając się od bezgotówkowych form płatności ryzykujemy tym, że w ogóle nie da się zapłacić.

Przypomina mi się pewna historia. Stołówka, w której jadałem przez kilka lat, punktualnie w południe rozpoczynała wydawanie obiadu. Pewnego dnia doszło do awarii kas fiskalnych, nie można było więc zapłacić ani kartą, ani gotówką. Pamiętam miny głodnych pracowników, którzy patrzyli na gorące i pachnące posiłki, ale nie mogli ich zjeść, bo padł system.

Przeczytaj też: Polska bez gotówki? Chyba nieprędko. Bo na razie sieci bankomatowe rozbudowują ofertę dla tych, którzy mają jej… za dużo

Powrót do gotówki? Możliwy, ale…

Dr hab. Aneta Hryckiewicz, ekspertka w dziedzinie finansów i bankowości, Akademia Leona Koźmińskiego, dla „Subiektywnie o finansach”.

Odwracanie się całego świata od gotówki to nieunikniony trend, choć w różnych regionach świata te zmiany będą następować w różnym tempie. W Europie Zachodniej obrót gotówkowy maleje szybciej niż w Europie Środkowej. W Szwajcarii tylko niespełna 5% transakcji to gotówka, podobnie jest w Wielkiej Brytanii. W Polsce płatności gotówkowe stanowią blisko połowę wszystkich transakcji, ale szacuje się, że do 2020 r. ich poziom spadnie poniżej 40%.

Poszczególne regiony świata – choć podążają tym samym trendem – różnicuje też rodzaj preferowanych form płatności. Polska i cała Europa przywiązana jest do kart, ale już na przykład w Chinach dominują płatności mobilne. Wynika to głównie z podejścia do bezpieczeństwa. W Europie bardziej boimy się o nasze dane niż na przykład Amerykanie czy Chińczycy, gdyż dla Europejczyków karta jest pewną namiastką gotówki.

Oczywiście można wyobrazić sobie zmianę trendu i powrót do płatności gotówkowych. Prawdopodobnie głównym czynnikiem, który mógłby taki zwrot wywołać, byłyby informacje o atakach hakerskich na infrastrukturę płatniczą czy wycieki baz danych. Wówczas ludzie zaczną ostrożniej podchodzić do płatności bezgotówkowych.

Artykuł powstał w ramach współpracy edukacyjnej „Subiektywnie o finansach” oraz Euronet Polska. Zapraszamy do odwiedzenia sekcji #cashlovers w serwisie www.subiektywnieofinansach.pl

Źródło zdjęcia: Phidas / Pixabay.com

 

11
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
5 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
PppMaciej Samcikzgryźliwy_tetrykandrzejMarcin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sauk
Gość
Sauk

Ja się bardzo cieszę, że nie ma szans na „wariant szwedzki” w Polsce. I mam nadzieję, że długo tych szans nie będzie. Jednym z aspektów są zapędy autorytarne władz, którym łatwiej kontrolować społeczeństwo pozbawione gotówki. Drugim jest bezpieczeństwo systemu bankowego. W razie krachu takiego jak np. na Cyprze wolę mieć trochę gotówki w domu. Trzecim aspektem jest bezpieczeństwo energetyczne. Polecam lekturę książki „Blackout”, żeby zobaczyć co może się wydarzyć, gdy zabraknie prądu. A może go zabraknąć z bardzo prozaicznych przyczyn – ot choćby wybuch na Słońcu połączony z dużym wyrzutem koronalnym lecącym w kierunku naszej planety (polecam poczytanie o Carrington… Czytaj więcej »

jesh
Gość
jesh

nie w polsce to nie przejdzie – pisBolszewia by wszystko o nas wiedziala i wszyscy powoli stawali sie dziadami

a tak jeszcze sporo kasy chodzi w złotym systemie [bo szara strefa nie jest szara jak w zamian za tak horrendlanie wysokie oplaty dostaja sie taki szajs w postaci ‚usług publicznych’]

anonymous
Gość
anonymous

W szwecji w każdej kommun jest tankautomat. Przez całą dobę pozjeżdżasz, wtykasz kartę, tankujesz i odjeżdżasz. W pl są parawany do mycia samochodów gdzie płatności dokonuje się wrzucając monety.

mborus
Gość
mborus

Mój komentarz jest następujący. W kraju, w którym jest tak wiele przestępstw polegających na wyłudzaniu kasy przez na przykład firmy windykacyjne i ściąganie jej z kont, tylko człowiek, który pozbawiony jest możliwości przewidywania może się cieszyć, jeśli nie będzie gotówki. Zapytam: O co wam chodzi? Macie jakiś problem z gotówką? Jakiś problem ze sobą czy co? Po co tak obtujecie, to już powoli się staje irytujące, i opowiadacie te swoje bzdety ludzim takim jak ja – którzy chcą używać gotówki. Chcecie to sobie kart używajcie, ale skończcie już z tymi farmazonami, bo słuchać tego nie można. Sam zajmuję się komputerami… Czytaj więcej »

Marcin
Gość
Marcin

Święte słowa. Płatności bezgotówkowe to jawna inwigilacja, a historia naszego stylu życia zostaje w bazie na zawsze: co, gdzie, kiedy, jak często. Gdyby faktycznie chodziło o wygodę to istniałyby wciąż karty na okaziciela

andrzej
Gość
andrzej

Zastanawia mnie tez gdzie propagatorzy cashless dokonuja pomiarow predkosci transakcji, moze w drogich sklepach w centrach wielkich miast. Dla mnie nie ma nic gorszego niz stac w takiej bezgotowkowej kolejce gdzie jednemu transakcja odbije bo brak srodkow na koncie, drugi wyjmie nie ta karte co trzeba a trzeci bedzie sie upewnial czy wcisnac zielony. Terminale tez czesto wprowadzaja opoznoenie, chociaz oczywiscie jest juz lepiej niz lata temu kiedy wdzwanialy sie przez linie telefoniczna przy kazdej transakcji.

zgryźliwy_tetryk
Gość
zgryźliwy_tetryk

Strasznie nudzicie o tych kartach. Osobiście korzystam wyłącznie z gotówki i nie czuję się wykluczony, zniewolony ani upośledzony, wręcz przeciwnie. Mam też cztery karty, jak są darmowe, to biorę, ale nie lubię i nie korzystam. W tym roku trzy razy skorzystałem z karty w bankomacie, w przyszłym roku mam ambicje zejść do zera

Maciej Samcik
Admin

Ależ my tu właśnie nudzimy o tym, że karty mają przerąbane

Ppp
Gość
Ppp

KARTOM ZDECYDOWANIE NIE! Gotówka jest tańsza – za kartę trzeba płacić lub kombinować, by wykonać odpowiednia liczbę operacji w miesiącu, by tego uniknąć (co też jest kosztem!). Gotówka jest szybsza – czasem są problemy z wydaniem reszty, ale zwykle to płacenie kartą, z czekaniem na połączenie z centralą i wydruk dwóch paragonów, trwa kilka razy dłużej. Anonimowość – nie trzeba być przestępca, by po prostu nie chcieć, żeby ktoś obliczał, ile ktoś kupił mięsa czy ziemniaków. To prywatna sprawa. Elektronika bywa zawodna – Czasem się zacina, a czasem pada cały system i sklep blokuje ludziom wyjście. Płacąc kartą, wydajemy więcej… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij