13 stycznia 2022

Czy PGNiG nieudolnie spekulował instrumentami pochodnymi i dlatego płacimy teraz wyższe rachunki za gaz? A może ten zarzut to bzdura? Sprawdzam

Czy PGNiG nieudolnie spekulował instrumentami pochodnymi i dlatego płacimy teraz wyższe rachunki za gaz? A może ten zarzut to bzdura? Sprawdzam

Czy PGNiG, państwowy nieomal-monopolista w sprzedaży gazu, nieudolnie spekulował instrumentami pochodnymi na ceny surowca i przez to teraz płacimy wyższe rachunki? Taka rewolucyjna teza robi w ostatnich godzinach karierę w mediach społecznościowych i elektronicznych. Nie jestem specjalistą od rynku gazu, ale na instrumentach pochodnych trochę się znam. I mam wrażenie, że PGNiG dopiero by stracił miliardy, gdyby w instrumenty pochodne nie inwestował

Jeśli jest drogo, to zwykle szuka się winnego. W przypadku cen energii jest łatwo, bo wiadomo, że odpowiedzialność można zwalić na ceny certyfikatów pozwalających na emisję CO2, czyli na słynny wymysł Unii Europejskiej. Przy obecnej sytuacji na rynku stanowią one 65% wartości ceny energii w Polsce. Dlaczego rosną ceny certyfikatów? Mówią, że przez spekulantów, ale zbadaliśmy ten temat na „Subiektywnie o finansach” i wydaje nam się, że to fałszywy trop.

Zobacz również:

W przypadku cen gazu już tak łatwo nie jest, bo on drożeje głównie przez to, że na rynku dramatycznie wzrósł popyt na surowiec, zaś wietrząca w tym polityczny interes Rosja przykręciła kurki z gazem (i nie napełniła niemieckich magazynów przed zimą). Europa jest zbyt mocno uzależniona od gazu, żeby znaleźć „zastępstwo” dla tego paliwa.

Dość powiedzieć, że na polskiej giełdzie energii w grudniu 2021 r. średnia cena była 5,5 raza wyższa, niż rok wcześniej (a jesienią wzrost sięgnął 800%).

ceny gazu na TGE
Ceny gazu na TGE

Dzięki taryfom państwowym (cenom regulowanym przez URE) gospodarstwa domowe są w dużej mierze zabezpieczone przed uderzeniem cenowym – w ich przypadku wzrost rachunków nie przekroczy 50%. Ale firmy będą płaciły za gaz kilka razy więcej. Rząd szykuje rozszerzenie taryfowania gazu na szkoły, szpitale i inne instytucje, a PGNiG-owi i innym sprzedawcom zamierza wyrównać straty z tego tytułu. Minister Jacek Sasin wypalił, że PGNiG musi dostać rekompensaty, żeby „uratować spółkę przed bankructwem”.

Czy PGNiG spekulował (i to nieudolnie) na rynku gazu i przegrał?

Być może z tej właśnie okazji – próby oceny tychże strat – zaczęło się ostre „trzepanie” raportów finansowych PGNiG. I wyciąganie mocnych wniosków z danych dotyczących m.in. kosztów, jakie spółka poniosła na rynku instrumentów pochodnych zabezpieczających ceny zakupu gazu.

Strata na działalności PGNiG na rynku instrumentów pochodnych rzeczywiście robi wrażenie – wyniosła w trzecim kwartale 2021 r. aż 812 mln zł, gdy rok wcześniej było to zaledwie 34 mln zł na minusie. Od razu pojawiła się hipoteza, że to niekompetentni szefowie PGNiG (albo raczej zbyt słabo nadzorowani przez nich traderzy) tak „bawili się” na rynku instrumentów pochodnych na ceny gazu, że teraz trzeba firmę ratować przed upadkiem i dofinansowywać, a my będziemy musieli płacić przez to wyższe rachunki za gaz.

„Jeśli prawdą jest, że polskie firmy i gospodarstwa domowe zapłacą gigantyczne rachunki za gaz dlatego, że geniusze z nominacji *** spekulowali na giełdzie opcjami gazowymi i przegrali miliardy, to ten rząd powinien zostać zmieciony”

– wypalił Radosław Sikorski, polityk Koalicji Obywatelskiej. Zrobił się krzyk w parlamencie, radiu i telewizji. Straty PGNiG na instrumentach pochodnych, zwłaszcza w trzecim kwartale 2021 r., są rzeczywiście zastanawiające. Zbiegły się w czasie ze wzrostem cen na giełdzie gazu. Czy to uzasadnia wysokie straty? I czy są one realne oraz czy mogą mieć wpływ na ceny gazu na naszych rachunkach?

radosław sikorski o PGNiG
Radosław Sikorski ostro o PGNiG

Samo korzystanie z instrumentów pochodnych nie jest niczym nadzwyczajnym. Robi to każda firma, która chce utrzymać stabilność cen kupowanych lub sprzedawanych przez siebie towarów. Ale na Twitterze jest awantura nie lada. Zarząd PGNiG odpowiedział oświadczeniem, ale fali spekulacji i wątpliwości już nie powstrzymał:

Czy tu jest afera? Teoretycznie nawet osoba fizyczna może zawrzeć „kontrakt terminowy”, że np. kupi za pół roku euro po 4,2 zł – tym samym z góry wie, ile zapłaci za wakacje zagraniczne. Taki „kontrakt” oczywiście kosztuje (np. 30 gr. za każde euro). Jeśli za pół roku euro będzie po 4,2 zł, to kupuję je w kantorze, a cena zakładu jest moją stratą (i zyskiem tego, kto zakład wystawił). Jeśli euro w kantorze będzie wtedy kosztowało np. 4,7 zł – to dzięki kontraktowi mogę zrealizować zakup po umówionej cenie (4,2 zł), a druga strona jest stratna (dostała tylko zapłatę za kontrakt).

Instrumenty pochodne: nie tylko do zwiększania ryzyka

PGNiG prowadzi nieco bardziej złożoną działalność. Z jednej strony kupuje gaz na podstawie długoterminowych kontraktów (głównie od rosyjskiego Gazpromu, który zapewnia ok. połowy krajowego zapotrzebowania, ale też z innych źródeł, m.in. w formie skroplonego gazu LNG z USA oraz z Kataru), z drugiej strony wydobywa go w Polsce (ok. 20% zapotrzebowania), a z trzeciej – sprzedaje go polskim odbiorcom. Albo na podstawie taryf urzędowych, albo na podstawie cen uzgadnianych w ważnych przeważnie rok kontraktach z odbiorcami firmowymi.

Gdyby spółka zdała się na łut szczęścia jeśli chodzi o ceny zakupu i sprzedaży gazu, to już dawno by zbankrutowała. Tym bardziej, że cena w kontrakcie długoterminowym z Gazpromem na zakup gazu jest zmienna (nie znamy dokładnej formuły, prawdopodobnie jest to cena rynkowa gazu na europejskim rynku z domieszką ceny z giełdy w USA), a koszty wydobycia też niekoniecznie muszą się zgadzać z cenami rynkowymi na rynku sprzedaży gazu.

A przede wszystkim – gaz od wszystkich odbiorców kupowany jest w dolarach, a sprzedawany w złotych. Przy kosztach operacyjnych grupy PGNiG na poziomie 10 mld dolarów rocznie wzrost kursu dolara o 10% (czyli o 40 gr.) oznaczałby 4 mld zł dodatkowych strat na różnicach kursowych. To mogłoby zniweczyć cały zysk na sprzedaży gazu i puścić spółkę z torbami. Dlatego zabezpieczeniom podlega też kurs walutowy.

Generalnie kontrakty terminowe – czy to na cenę gazu, czy kurs waluty – działają jak ubezpieczenie. W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, ze spółka płaci „składkę” na wypadek, gdyby ceny lub kursy nieoczekiwanie wzrosły oraz drugą – na wypadek, gdyby nieoczekiwanie spadły. Dzięki temu ma pewność, że ceny kupowanego przez nią gazu utrzymają się w jakichś, niezbyt szerokich widełkach. I na tej podstawie – dodając własną marżę – może zawierać umowy na sprzedaż gazu z odbiorcami w Polsce.

Z czego wynikają olbrzymie – zbliżające się do miliarda złotych – straty PGNiG z instrumentów pochodnych? Zapewne z tego, że bardzo duży wzrost cen gazu spowodował, że „polisa” zabezpieczająca firmę na wypadek spadku ceny gazu stała się z jakichś przyczyn bardzo kosztowna. Jakie to mogą być przyczyny? Tutaj wchodzimy w obszar czystej spekulacji. Intelektualnej.

Podstawowa sprawa, która mogła na tym zaważyć, to niepotykany w historii wzrost cen rynkowych gazu. Nikt, kto racjonalnie myśli o zabezpieczaniu cen zapewne nie spodziewał się, że nagle wzrosną one 10-krotnie. Na taki scenariusz zabezpieczenia mogły po prostu nie być przygotowane:

Cena gazu w Europie i USA
Cena gazu w Europie (biała linia) i w USA (czerwona linia)

Instrumenty pochodne są najróżniejsze. W niektórych – jeśli sytuacja idzie w złym kierunku – trzeba uzupełniać tzw. depozyt zabezpieczający (żeby móc wykonać swoje zobowiązania, tak jest w przypadku opcji). Inne instrumenty, notowane na rynku, po prostu w pewnych sytuacjach stają się bezwartościowe i trzeba koszt ich zakupu wpisać w straty. W jeszcze innych przypadkach gwałtownie rosną płatności ratalne na rzecz tego, kto aktualnie „wygrywa zakład” 0 cenę jakiegoś towaru (tak jest w kontraktach typu SWAP).

Jak działa instrument pochodny zwany SWAP-em
Jak działa instrument pochodny zwany SWAP-em

Czy to, że spółka ogłosiła stratę na instrumentach pochodnych oznacza, że PGNiG „przegrał” pieniądze? Niekoniecznie. Tak samo, jak nie można powiedzieć, że „przegrał” ktoś, kto zapłacił za polisę ubezpieczenia mieszkania od pożaru, a pożar nie wystąpił. Polisa miała zabezpieczyć ryzyko i swoją rolę wypełniła, nie można powiedzieć, że jej nabywca „stracił”. Kłopot pojawiłby się, gdyby polisa okazała się zbyt droga w stosunku do oferowanego zabezpieczenia.

Czy PGNiG spekulował czy się zabezpieczał? Przed drogim gazem czy dolarem?

Czy tak jest w przypadku PGNiG? Do końca nie wiemy. W raporcie za trzeci kwartał widać duże straty na nierozliczonych jeszcze instrumentach pochodnych, przy czym te umowy jeszcze trwały, a więc nie można powiedzieć z całą pewnością, że straty nie będą papierowe. One się zmaterializują dopiero w momencie zakończenia kontraktu (ostatnio ceny gazu spadały, więc bilans mógł się zmienić).

Po drugie te ewentualne straty należałoby rozpatrywać łącznie z transakcją fizycznym gazem, które jest „sparowana” z danym kontraktem terminowym, opcją, kontraktem SWAP… Jeśli – wracając do przykładu z kursem euro – mogę kupić walutę po 4,2 zł, gdy jej cena rynkowa wynosi 4,7 zł, to fakt, że straciłem 30 gr. na kontrakcie terminowym jest przykry, ale wliczony w kalkulację i w ostatecznym rozrachunku jestem do przodu.

Czy więc PGNiG spekulował na rynku instrumentów pochodnych na ceny gazu? Nie powinien tego robić. W transakcjach zabezpieczających zwykle nie chodzi o to, żeby „być do przodu”, tylko żeby osiągnąć cel. A zwykle tym celem jest taka cena zakupu surowca, żeby po sprzedaży produktu mieć niewielki zysk.

„Jednym z wykorzystywanych instrumentów są kontrakty SWAP na indeksy cen gazu, które mają ograniczyć wpływ wahań ceny nabycia i sprzedaży gazu na wynik finansowy przedsiębiorstwa. Wartość tych instrumentów jest pochodną ceny (wartości indeksów cen) gazu. Gwałtowny wzrost notowań gazu przełożył się na odpowiedni wzrost wartości instrumentów zabezpieczających. (…) PGNiG, podobnie jak inne spółki obrotu, może ponosić stratę na instrumentach zabezpieczających, tym bardziej w sytuacji nieoczekiwanego i bardzo dynamicznego wzrostu cen gazu. Należy jednak pamiętać, że wypłata na instrumentach finansowych jest równoważona pozytywnym wynikiem z działalności na rynku fizycznym i odwrotnie”

– tłumaczy PGNiG w komunikacie. Jeśli więc hipotetyczne 800 mln zł strat na instrumentach pochodnych oznaczać by miało, że PGNiG w tym samym czasie będzie mógł kupić gaz po cenie o 800 mln zł niższej (albo raczej ten „rabat” zasponsorują instytucje finansowe, z którymi zawiera transakcje typu SWAP), a potem sprzedać go polskim firmom za 850 mln zł, to funkcja zabezpieczenia zostanie spełniona.

Podawane przez PGNiG informacje o kontraktach typu SWAP na ceny gazu są o tyle dziwne, że rynek tego typu kontraktów terminowych jest dość niepłynny i nie ma w Europie zbyt wielkich możliwości, żeby zabezpieczyć w ten sposób (kontraktami SWAP) ceny dla dużych ilości gazu. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że straty dotyczą kontraktów terminowych zabezpieczających PGNiG przed zbyt drogim dolarem. Jeśli spółka kupiła zabezpieczenie przed drogim dolarem, a dolar byłby słaby, poniosłaby straty na tym zabezpieczeniu. Ale tak się składa, że akurat w trzecim kwartale dolar silnie drożał…

Kurs dolara i zakupy gazu
Kurs dolara i zakupy gazu

Oczywiście może niepokoić fakt, że w raportach PGNiG widać ostatnio wyłącznie straty na instrumentach pochodnych (zapewne zabezpieczających spółkę przed jakimś scenariuszem, który się nie ziścił), a nie widać zysków z instrumentów pochodnych, w których firma „założyła się” o wzrost cen, ale trudno przypuszczać, żeby w działach zabezpieczeń pracowali samobójcy, którzy zagrali tylko „na jedną stronę” rynku.

Jeśli celem nie jest spekulacja, lecz zabezpieczenie ceny nabycia surowca w jakichś widełkach, to muszą być do tego wykorzystywane instrumenty pochodne zakładające różne scenariusze. Nie można wykluczyć, ze traderzy PGNiG zrobili jakiś gruby błąd, ale nie można też opierać tego przekonania wyłącznie na stratach (i to papierowych) z nierozliczonych jeszcze instrumentów pochodnych. Zwłaszcza, że mają tego na stanie naprawdę dużo… (pełne zestawienie dla chętnych – tutaj, str. 27):

czy PGNiG spekulował na rynku gazu - zestawienie instrumentów pochodnych
Czy PGNiG spekulował na rynku gazu – zestawienie instrumentów pochodnych

PGNiG i handel gazem: życie przestało być proste

PGNiG prowadził kiedyś prostą działalność – kupował gaz z Rosji po względnie stałej cenie (tanio), sprzedawał w Polsce po względnie stałej cenie, zatwierdzonej przez URE (ciut drożej) i kasował marżę. Teraz świat się skomplikował. Kupować trzeba w kontrakcie terminowym po zmieniającej się cenie, sprzedawać odbiorcom firmowym po cenie rynkowej obowiązującej w kraju (też nie zawsze sztywnej), trzeba uwzględniać w kalkulacji „dotowanie” gospodarstw domowych (taryfy URE) i zmienne koszty własnego wydobycia.

To wszystko byłaby rosyjska (nomen omen) ruletka, gdyby PGNiG nie inwestował setek milionów złotych w instrumenty zabezpieczające. Czasem traci na nich miliardy, czasem zyskuje setki milionów złotych, ale jest pewne, że bez nich już trzy razy by zbankrutował – przy gigantycznej skali działalności cenowa „jazda bez trzymanki” nie mogłaby się udać. Niemiecka firma Uniper ostatnio informowała, że musiała pożyczyć 11 mld euro, żeby sfinansować depozyty zabezpieczające związane z instrumentami pochodnymi, które są jej w portfelu zabezpieczeń.

A jest tak, że po trzech kwartałach zeszłego roku firma pokazuje 37,5 mld zł przychodów ze sprzedaży (rok temu 27 mld zł), 30 mld zł kosztów operacyjnych (rok temu niecałe 17 mld zł) i prawie 3,1 mld zł zysku netto (rok temu 6 mld zł). Zapewne w tym roku – jeśli rząd „zamrozi” podwyżki cen gazu dla szkół, szpitali i innych instytucji – PGNiG mógłby zanotować stratę (pytanie jaką rekompensatę dostanie od podatników). Na razie notowania akcji gazowego giganta pozostają stabilne. Wygląda na to, że inwestorzy nie zestresowali się całą sytuacją:

PGNiG notowania akcji
Czy PGNiG spekulował na rynku gazu? Może tak, może nie, ale notowania jego akcji tego nie odczuły

Niepokojący może być natomiast komunikat PGNiG z grudnia, w którym firma poinformowała o trzech umowach kredytów w rachunku bieżącym, „zwiększających możliwości pozyskania finansowania krótkoterminowego przez kolejnych 9 miesięcy” na łączną kwotę 2,7 mld zł. PGNiG nigdy nie musiał zaciągać kredytów na zakup gazu. Skoro taka opcja się pojawiła – można przyjąć, że w spółce dzieje się coś niestandardowego.

Jakkolwiek nie brzmiałoby „prawdziwe” wytłumaczenie strat PGNiG poniesionych na instrumentach pochodnych, to po pierwsze nie są one duże, biorąc pod uwagę skalę obrotów firmy (ok. 50 mld zł obrotów rocznie) oraz zakładając, że zawierają w sobie tzw. lewar (czyli dotyczą zabezpieczeń wielokrotnie wyższych kwot tzw. instrumentów bazowych), a po drugie z całą pewnością nie ma bezpośredniego przełożenia między tymi stratami, a cenami gazu oferowanymi przez PGNiG klientom.

Co oczywiście nie oznacza, że PGNiG – i to byłby związek pośredni – nie mógłby podwyższyć tych cen, chcąc sobie powetować ewentualne straty poniesione na rynku instrumentów pochodnych. Kondycji PGNiG będziemy się na „Subiektywnie o finansach” przyglądali.

źródło: Mykola Makhlai/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
56 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Max
10 miesięcy temu

Strata nie jest papierowa. W zeszłym miesiącu PGNiG na gwałt wziął 2,7 pożyczki na ratowanie płynności, zapowiedział wstrzymanie nowych przyłączy i przeycha kolanem ustawę o pomocy w wysokości 20 mld. PLN. Po co im taka gotówka, skoro te instrumenty miały zabezpieczać przed zmianami cen, które właśnie rosną na rachunkach o nawet 400 % ? Nic się tu kupy nie trzyma.

Adam Nawałka
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie jest to możliwy co Pan sugeruje, jest napisane w innej tabeli jakie są zabezpieczenia na walutę a jaka na cenę gazu. Ja nie widzę problemu ze spółka traci na kontraktach bo to normalne i tu ma Pan rację. Ale nie zaglebił się Pan w temat niestety. Problem jest ze poziom swapów na gaz zwiększył się 5 krotnie i sumarycznie przewyższa wartość dochodów spółki sic!. A że gaz drożeje na rynkach to cała spekulacja się rypła. Do tego dochodzi skandaliczna wypowiedź Sasina o obniżce cen gazu dla biznesu. Czyli działanie na szkodę spółki. Z drugiej strony wypowiedzi że podatnicy mają… Czytaj więcej »

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Zobaczymy jaka będzie reakcja kursu PGNiG na to wszystko.(…)
Wyrocznię redaktor sobie znalazł.

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)W coś trzeba wierzyć :-).(…)
Jako wytrawny inwestor powinien Pan wierzyć w tzw. analizę fundamentalną.

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

No to trzeba zajrzeć do raportów dla giełdy? Ponoć można tam co nie co wyniuchać… ostatnio był na tym blogu artykuł na temat.

Marek
10 miesięcy temu
Reply to  Max

A dlaczego wyklucza się najprostszy, i widoczny czarno na białym w przypadku tej ekipy rządzącej, scenariusz – że po prostu wyprowadzają pieniądze ze spółki? Wszak jest to spółka strategiczna, czyli dawno przejęta i „swoja”, więc nie ma kto oponować. Widać w ostatnich miesiącach panikę na pokładzie i gwałtowne, jeszcze bardziej bezczelne niż dotychczas próby zagarnięcia jak najwięcej. Po nas nawet potop, od lat jedyne motto rządzących w tym państwie.

Albert
10 miesięcy temu
Reply to  Max

A dlaczego nie przyjmiecie najprostszego scenariusza, tzn. klienci (detal, szpitale, żłobki etc.) przestali płacić rachunki? Albo PGNiG się spodziewa, że przestaną płacić po podwyżce od 1.1?

Albert
10 miesięcy temu
Reply to  Max

albo jeszcze prościej – nawet jeśli klienci płacą w terminie, to PGNiG musi sfinansować z czegoś przyrost kapitału obrotowego

Hieronim
10 miesięcy temu

Kto pierwszy rzuci kamień i da dobrą radę klientom PGNiG: trzeba było nie podpisywać umowy z firmą nieudolnie inwestującą w instrumenty pochodne…

Agnieszka
10 miesięcy temu

To skąd te podwyżki dla konsumentów?
Dlaczego ryzyko za zabezpieczenia ma być teraz pokryte przed odbiorcę końcowego i to tak znienacka?

stef
10 miesięcy temu
Reply to  Agnieszka

prawdopodobnie wypowiedzenie ceny uśrednionej w gazociągu jamalskim, przejście na ceny rynkowe+drogi gaz z gazoportu+wygląda, że państwowe koncerny zbierają kasę na jakieś nieprzewidziane wydatki. Może sztuczne pompowanie zysku przed przejęciem przez orlen pgnig?

K.T
10 miesięcy temu
Reply to  Agnieszka

Bo gdyby nie to zabezpieczenie, to odbiorca końcowy płaciłby jeszcze więcej. Albo co gorsza nie miałby gazu bo dystrybutor nie miałby go za co kupić.

Max
10 miesięcy temu
Reply to  K.T

Jeszcze więcej, to znaczy ile ? Bo ludzie dostają rachunki ze wzrostem po 400 %. A przypominam z Rosji bierzemy tylko 40 % gazu. Resztę w kontraktach długoterminowych z Kataru i USA plus własne wydobycie. A ceny w Henry Hub niewiele się przez rok zmieniły. Cena w Amsterdamie do której ustalamy tylko 40 % dostaw z Rosji, w tym momencie jest 400 % wyższa niż przed rokiem. Jakim cudem ceny mogły być wyższe ?

Kristopher
10 miesięcy temu

Zabezpiecza się opcjami a nie kontraktami forward, forward używa się do max 30 dni, dłuższe terminy tylko opcjami .
Gorzej jak PGNiG zabawił się w spekulanta jak kiedyś firma Kęty czyli wystawiało opcje.
Z tego co widzę zabezpieczali kurs forwardem czyli mega kosztownie.

Jan B.
10 miesięcy temu

Eee tam, LOT w 2008 roku wtopił polowe tej kwoty na opcjach na paliwo 🙂 Sam jeden LOT (paliwo to istotny koszt, fakt), a tu mówimy o kilkanaście razy większej firmie dla której obrót gazem to podstawa działalności. Mogło być gorzej 😉

bbt
10 miesięcy temu

„PGNiG prowadził kiedyś prostą działalność – kupował gaz z Rosji po względnie stałej cenie (tanio), sprzedawał w Polsce po względnie stałej cenie”
I komu to przeszkadzało? czemu za wszelką cenę wszędzie muszą się wciskać bankierzy z ich „zabepieczeniami” i „możliwościami dodatkowego zarobku”.
PGNIG wie ile ma odbiorców, jakie zadeklarowane pobory gazu (a może i) minimalne pobory – no to kontrakty długoterminowe, a wachania uzupełniać na spot, jak ktoś ma zarabiać na wachaniach kursów to niech to będzie producent / dostawca gazu a nie bankier.

Marek
10 miesięcy temu
Reply to  bbt

To jest kapitalizm, do którego tyle dekad ślepo dążyliśmy. Rządy pieniądza, banków i korporacji. Udało im się przez ostatnie lata przekonać rzeszę ludzi, że człowiek sukcesu to człowiek zadłużony: z kredytem na dom, na samochód, AGD/RTV na raty, pożyczką na wakacje oraz kartą kredytową w portfelu i nowym ajfonem co roku. Wszędzie opcje, spready i forwardy. To nie świat się skomplikował, tylko sztucznie stworzone pole do potężnych spekulacji – na tym wszystkim ktoś na końcu zarabia olbrzymie pieniądze. A my wszyscy za to płacimy.

Andrzej
10 miesięcy temu
Reply to  Marek

No proszę przy wiborze taki rozdźwięki ale finalnie nie pozostaje mi nic innego jak przyklasnąć :).

kjh
10 miesięcy temu
Reply to  Marek

Widziałem kilka lat temu artykuł i pod nim dyskusję, że odkąd na rynki surowców wpuszczono fundusze inwestycyjne, to wahania cen surowca były mniejsze a nie większe.

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  kjh

Tia… ten słynny arbitraż.

Pan Krzysztof
10 miesięcy temu
Reply to  Marek

Trzeba jeszcze zmieniać pracę. Tak radził nasz wąsaty szogun.
Wdług takiej definicji człowieka sukcesu to w życiu jeszcze nic nie udało mi się osiągnąć 🤔

Jack
7 miesięcy temu
Reply to  Pan Krzysztof

Niestety, ale jednak zmiana pracy jest często jedyną opcją, by zarabiać sensowne pieniądze.

A dzięki tym wszystkim instrumentom człowiek może dziś kupić dom za pieniądze, których nie ma, a oddać kiedyś jak będzie miał. A po drodze się przekwalifikować na kredyt, a jak dobrze pójdzie to spłacić wszystko szybciej, by wziąć kolejny większy dom na kredyt… za pieniądze, które dopiero będzie kiedyś miał.

ruskie gdzieś na dalekiej Syberii jak chcą mieć coś więcej niż wódę i tanią kiełbasę w zamian za wycinkę drzew, idą na wojnę, by dostać kulkę w łeb.

Bartosz
10 miesięcy temu

Jak to jest z tym kontraktem Jamalakim. 2 dekady było narzekanie bo płaciliśmy po cenach indeksowanych na cenę ropy. Placicliśmy przez lata dzięki takiej umowie ok 40% drożej niż kraje kupujące po cenach spot. Umowy nie dało się zmienić ani rozwiązać. Więc aktualnie chyba dalej powinniśmy płacić po cenie wyliczanej w ten sposób. Więc nie rozumiem czemu płacimy po cenach spot i czemu maja one tak duży wpływ na ceny gazu w PL .

Last edited 10 miesięcy temu by Bartosz
Bartosz
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Miało miejsce coś takiego ,że Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie przyznał odszkodowanie bo nieprwidłowo i niekorzystnie dla Polski była wiliczana cena gazu. Odszkodowanie to dotyczyło ok 6 poprzednich lat. Mało jest szczegółów co dokłatnie było powodem rozbieżności między stawkami jakie uważał gazprom za słuszne a co uważało PGNiG. Nie wydaje mi się to absolutnie prawnie możliwe abyśmy wygrali ten proces poprostu argumentując ,że ten sposób wyliczania ceny był dla nas niekorzystny. Tak PSL podpisało tą umowę i taka musiała być . A tutaj dochodzi jeszcze złamanie jednej z najważniejszych zasad czyli że prawo nie działa wstecz.Wychodzi na to że żadne umowy… Czytaj więcej »

Jakub
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

tylko że aktualny kontakt jest o niebo łatwiej zabezpieczać : kupują po cenie float, sprzedają po fix. Indeksy na gaz handlują się bardzo płynnie więc nie ma problemu z „fixowaniem” nogi zakupowej
ale widać nawet to ich przerasta…

a w kwestii, że „nie pracują tam samobójcy” to bym taki pewien nie był…

Jakub
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Może nie świadomie samobójcze 😉
Ale poziom kompetencji tam nie wzrósł a rynek stał się bardziej wymagający. Nawet nie wiedzą „co ich trafiło”
Btw – skoro mają w dużym uproszczeniu zakup po float (index) i sprzedaż po fix (stała cena) to hedge powinny wyglądać tak:
Sell index, buy fix – i na rosnącym rynku zarabiać grube miliardy…

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)przy okazji Gazprom zapłacił 1,6 mld dolarów odszkodowania za zawyżanie cen(…)
Warto dodać, że w trakcie kampanii wyborczej na Prezydenta, co oczywiście zostało przez Dudę, choć mieli jeszcze sporo możliwości przedłużania procesu… czyżby już wtedy planowali tą jazdę?

Bartosz
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Renegocjacja nie polegała na zmianie z indeksowania do ceny ropy na indeksowanie na ceny Gazu w Europie. To fake news powielany od jakiegoś czasu . Na wielu grupach lub forach dotycząych gospodarki i ekonomii co jakić czas ktoś pisze o tym ,że Polska zaskarżyła wieloletnią umowę z gazpromem i argumentując to że była ona niekorzystnia zmieniła sposób rozliczeń i to z na 6 lat wstecz. Tego typu dyskusje kończą sie zawsze w ten sam sposób, autor tego newsa nie potrafi wskazać żadnego źródła takiej infromacji. Czemu ? Bo go nie ma.

Bartosz
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

„po wyroku płacimi po cenach indekdowanych na ceny gazu” – proszę o źródło tej informacji.

Bartosz
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Źródło rynkowe. Myślę ,że próbował Pan choć przez chwilę znaleźć jakiś artykół z informacją o tym że Kontratk Jamalski jest po cenach spot. Wiec już Pan wie ,że nigdzie nie ma materiałów które to potwierdzają. Prawnie nie jest to w ogóle możliwe w tym kształcie , byłby precedens na skale światową że pozywa się kontrahetna i sąd nakazuje wstecznie zmianę cen i narzuca drugiej stronie zupełnie inne stawki niż umowne. Nawet biorąc to na logikę to skoro Polska może kiedy tylko jest coś dla niej niekorzystne zmieniać poprzez sąd zapisy w umowie to niech teraz zmienią z cen spot na… Czytaj więcej »

stef
10 miesięcy temu
Reply to  Bartosz

Płacimy po cenach spot bo pis wypowiedział ceny kontraktowe, podał Gazprom do arbitrażu i wygrał. Sami chcieliśmy płacić ceny rynkowe a nie kontraktowe. Pis wypowiadając kontrakt widział tylko potencjalny zysk z niższych cen, nie widział ryzyka.
Tymczasem ryzyko się zmaterializowało.

Bartosz
10 miesięcy temu
Reply to  stef

Ok, tylko skąd taka informacja ? Możesz podać link ?

grzybek
10 miesięcy temu

Miała być Polska w ruinie to i jest. A jak tam w Locie? Condor już spłacony? Poczta polska odzyskała 70mln? łzy po Lotosie oschły? Nacieszyli się Ostrołęką? Turowem? Firma ma pusto w kasie, rząd szykuje kroplówkę, nawet przyłączy gazowych już nie robią. Szefem tego wszystkiego jest Sasin – historyk z wykształcenia. Czego tu nie rozumicie? Prawdopodobnie sprawa jest prozaiczna – takie rzeczy może zdarzały się i wcześniej, ale tym razem firma nie ma poduszki finansowej i przez lata drenowana na głupie inwestycje oraz sponsoring kretyńskich przedsięwzięć nie była przygotowana na szok gazowy. Zakladam że nie zdarzyło sie nic nadzwyczajnego na… Czytaj więcej »

Cezary
10 miesięcy temu

„W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, ze spółka płaci „składkę” na wypadek, gdyby ceny lub kursy nieoczekiwanie wzrosły oraz drugą – na wypadek, gdyby nieoczekiwanie spadły.”

Zabezpieczenie przed wzrostem? — pełna zgoda. Ale jaki jest sens zabezpieczania się przed SPADKIEM cen z perspektywy PGNiG?
Gdy ceny spadają, PGNiG może napełnić zbiorniki, zwiększyć marżę albo zmniejszyć cenę odbiorcom, same dobre rzeczy.

Halina
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Powiem szczerze dawno się nie dowiedziałam tylu mądrych rzeczy o gazie PGNIG i giełdzie oraz o naszej gospodarce.
Szacun za taką wiedzę dla Was.

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Halina

Ale nie ma wyjaśnionej sprawy najważniejszej… czy występują tam elementy jeśli nie przestępcze to conajmniej lekkomyślne?

Wielki Szu
10 miesięcy temu

Szanowny Panie Autorze. Cos pan slyszal o instr. pochodnych ale raczej niewiele. 🙂

Zadam tylko jedno pytanie jako komentarz do artykulu:

Skoro te instrumenty służa do zabezpieczenia to dlaczego przy rosnacych cenach gazu PGNIG ma strate na instrumentach pochodnych i jednoczesnie musi kupowac drozejacy gaz?

Czyz nie powinno byc tak, ze wynik na instrumentach pochodnych powinien ofsetowac ceny gazu w transakcjach fizycznych?

Prosze tez nie mylic wyniku na instrumentach pochodnych z ich cena. (to mniej wiecej tak jakby strate poniesiona na rynku akcji utozsamial pan z cena tychze akcji)

Pozdrawiam,

Wielki Szu
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Za wiele do dodania nie mam, ale z przytoczonych przez pana informacji ze spolki wynika: wynik rozliczenia z instrumentow pochodnych ktore mozna uznac za zabezpieczajace (ujete rach. zab.) jest zaksiegowany w przychodach ze sprzedazy i w wycenie zapasow. reszta wycen instrumentow pochodnych obejtych rach. zab. siedzi w aktywach i/lub zobowiazaniach (mozna poczytac raport) wycena (plus czesc rozliczenia) instrumentow nie objetych rach, zab. (jak takie instrumenty mozna nazwac to juz zostawiam Panu :). jest w rachunku wynikow w pozostalych kosztach operacyjnych. Mozna tu zadac pytanie: skoro te instrumenty maja cos zabezpieczac lub ubezpieczac to dlaczego nie sa objete rach. zab.? Ponadto… Czytaj więcej »

jsc
9 miesięcy temu

Dopiero co znalazłem kolejne dowody, że jest coś na rzeczy… https://wysokienapiecie.pl/66016-emisje-metanu-spadaja-ale-kopalniom-i-tak-moga-zagrozic/

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!