Rządzący przygotowują ulgę podatkową dla kupujących mieszkania. A może lepszy byłby „zrabatowany” wkład własny?

Rządzący przygotowują ulgę podatkową dla kupujących mieszkania. A może lepszy byłby „zrabatowany” wkład własny?

W najbliższych tygodniach  zacznie się maraton pracy nad finansami państwa, a jednym z kluczowych elementów będzie kształt ulg na zakup mieszkań. Czy rząd ułatwi zakupy nieruchomości, dopłaci do wkładu własnego? I komu w ten sposób chce pomóc. A może lepiej dofinansować klientom wkład własny?

Rynek nieruchomości stoi na rozdrożu, a rząd zapowiadał, że chce mu pomóc i wprowadzić ulgę na zakup mieszkań. Ustawa jest opracowywana (są znane jej główne założenia), ale… czy wszystko idzie w dobrą stronę? Dziś potencjalni kupujący nie wiedzą na czym stoją: czy kupować mieszkanie, czy czekać na rządowy program wsparcia?

Zobacz również:

Na własne mieszkanie czeka od 600.000 do 1,2 mln osób (szacunki są mocno rozbieżne). Aż 42% młodych ludzi mieszka z rodzicami pod jednym dachem. Wielu nie stać na zakup mieszkania, bo ceny nieruchomości rosną szybciej, niż ich zarobki. Być może kryzys po Covid-19 na jakiś czas przerwie ten trend.

Według firmy Emmerson Evaluation, która zajmuje się wyceną nieruchomości, ceny mieszkań spadną w Polsce w ciągu najbliższych dwóch lat o 15-20%. Oznacza to, że mieszkanie warte dziś 500.000 zł w dającej się przewidzieć przyszłości potanieje o 100.000 zł. Zakładając że pensje będą rosły, realny spadek cen mieszkań byłby jeszcze większy. Z kolei analitycy PKO BP spodziewają się 15% spadku cen już na koniec tego roku.

Co stoi za tą wizją? Oczekiwanie, że na rynek trafią lokale kupione z myślą o najmie krótkoterminowym (w ostatnich latach co drugie mieszkanie było kupowane nie po to, żeby zaspokoić potrzeby lokalowe, ale jako inwestycja pod wynajem). Niewykluczone, że jednocześnie  spadnie popyt, bo ludzie nie będą dostawać kredytów, zaś banki podwyższą oczekiwania dotyczące wkładu własnego.

Czytaj też: NBP o rynku mieszkaniowym: finanse deweloperów słabną, a ich los jest w rękach klientów. Na razie ceny mieszkań nie spadają. A popyt… mimo tego zaczął odbijać się od dna

Pomaganie nie zawsze jest dobre? Czy ulga w PIT to tania kiełbasa wyborcza?

W tym wszystkim przewijają się plany rządu na temat pomocy dla kupujących mieszkania. Na czym miałoby to polegać? Do tej pory takie programy okazywały się najlepszą pomocą dla firm, niż dla konsumentów, choć ci drudzy szczególnie chwalili sobie program „Mieszkanie dla Młodych”, który w latach 2014-2018 pomógł sfinansować zakup mieszkania 110.000 rodzin na kwotę 2,9 mld zł.

Jak podaje firma Morizon, w ciągu ostatnich 10 lat oddano do użytku łącznie 1.624.540 nowych mieszkań. PiS obiecywał w 2005 r. aż 2,7 mln mieszkań do 2030 r. więc jesteśmy na dobrej ścieżce.  Firma jednak dodaje, że duży udział miał w tym program „Mieszkanie dla Młodych”, dzięki któremu druga połowa dekady okazała się dla deweloperów naprawdę owocna. W ramach „Mieszkania dla Młodych” nabywcy przed 35. roku życia mogli uzyskać od 10% do 30% dopłaty do wkładu własnego, którego banki wymagają podczas starania się o kredyt.

Teraz na stole propozycja jest zgoła inna – Ministerstwo Rozwoju pracuje nad projektem wprowadzającym ulgę w podatku PIT dla osób fizycznych nabywających mieszkania na rynku pierwotnym lub budujących dom jednorodzinny na własnej działce. Pierwotnie pomysł miał służyć realizacji czegoś co nazywa się Narodowy Program Mieszkaniowy. Ale wybuchła pandemia i teraz przekaz brzmi, że nowa ulga ma pomóc ożywić rynek po spodziewanej recesji.

Ulga ponownie będzie skierowana osób młodych (35 lat) i rodziny wielodzietnych. Hipotetycznie od dochodu byłoby można odliczyć od 4.600 zł (singiel), do 12.600 zł (limit dla małżeństwa z trojgiem dzieci). Jeśli mieszkanie kosztuje 500.000 zł, to ulga może okazać się niewystarczająca. Bartosz Turek z HRE Investments komentuje to dla nas tak:

„Jeśli program zostanie wprowadzony w życie w takiej formie, to raczej nie ma się co spodziewać, aby okazał się rozwiązaniem skutecznym. De facto mówimy bowiem o wsparciu w wydatkach ponoszonych już po zakupie, a więc co najwyżej na etapie wykończenia domu lub mieszkania. Plusem pomysłu jest to, że dopłaty nie powinny powodować presji na wzrost cen nieruchomości. Deweloper nie będzie podnosił ceny dla młodego małżeństwa tylko dlatego, że spodziewa się, iż w połowie kolejnego roku para będzie mogła dostać zwrot podatku”

Z kolei Jarosław Sadowski z Expandera, porównuje nową ulgę do ulgi IKZE. A ta, jak wiadomo, jest miłym odliczeniem, ale nie zmienia w istotny sposób możliwości finansowych

„Odliczenie od dochodu 12.000 zł to mniej więcej tyle, ile małżonkowie mogą odliczyć, jeśli oboje wpłacą maksymalną dozwoloną kwotę na IKZE. Kwota takiej ulgi wyniosłaby więc zaledwie ok. 2 000 zł. Gdyby ulga była odliczana od podatku, to byłaby bardziej dostrzegalna. Ale – z drugiej strony – w przypadku rodziny, w której oboje małżonkowie zarabiają przeciętną pensję, roczny podatek będzie mniejszy, niż 12 000 zł, zwłaszcza że zostanie pomniejszony o ulgę na trójkę dzieci”

Krótko pisząc: z pomysłów rządu nie ucieszą się ani klienci, ani branża deweloperska, czy tym bardziej budowlana. A szkoda, bo można by było zrobić to lepiej. Jak?

Czytaj teżJest aż tak źle? Deweloperzy proszą rząd o wsparcie. „Bo będą bankructwa”

Czytaj też: „Jeśli od młodego pracowałeś, możesz przejść na emeryturę nawet przed 60-tką” – proponuje prezydent. Czy emerytury stażowe to dobry pomysł?

Zamiast ulgi niższy wkład własny dla młodych?

Po ogłoszeniu pandemii banki zaostrzyły kryteria kredytowe, w tym wymagania co do wkładu własnego. Dziś trzeba mieć już nawet 30% wartości mieszkania, nie można się już ubezpieczyć od braku niskiego wkładu i przynieść do banku jedynie 10% ceny mieszkania. To oznacza, że zakup mieszkania za 400.000 zł wymaga od nabywcy posiadania już ponad 100.000 zł własnych oszczędności (wkład własny plus opłaty transakcyjne).

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy uważają, że lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie systemu gwarancji zastępujących chociaż częściowo wkład własny do kredytów mieszkaniowych – szczególnie dla osób młodych lub kupujących pierwsze mieszkanie. Banki nie ryzykowałyby więcej niż obecnie, bo gwarancji na brakujący wkład własny udzielałby Bank Gospodarstwa Krajowego.

Wkład własny nie może całkowicie zniknąć, bo zakup mieszkania na kredyt to transakcja, która powinna być dostępna dla osób, które potrafią oszczędzać i rozsądnie zarządzać domowym budżetem. No bo jak dać komuś kredyt na np. 500.000 zł, jeśli delikwent nie potrafi uzbierać kilkudziesięciu tysięcy złotych? Jaka jest gwarancja, że podoła nowemu, wysokiemu zobowiązaniu na lata?

Z drugiej strony wiele osób wynajmuje mieszkanie i są rzetelnymi płatnikami czynszu od wielu lat. Czynszu równego kwocie raty, albo nawet wyższego. I pieniądze – zamiast na wkład własny – przeznaczały na cele mieszkaniowe. Jeśli więc mają te udokumentowane wydatki na czynsz, np. w historii przelewów, mogłyby dostać dodatkowe punkty do bankowego scoringu plus gwarancję BGK.

„Wymagania odnośnie wkładu własnego ograniczają możliwości zakupu własnego mieszkania szczególnie przez osoby młode, czy szerzej – nabywców pierwszego w życiu mieszkania. Jest to przestrzeń dla rządu, który wzorem rozwiązań nowozelandzkich mógłby proponować np. przez rok system gwarancji kredytowych dla osób chcących kupić swoje pierwsze, relatywnie tanie mieszkanie. Koszt takiego rozwiązania byłby symboliczny, a przeciwdziałałby ryzyku wystąpienia zjawiska credit crunch, dodając cegiełkę do szybkiego powrotu gospodarki na ścieżkę wzrostu”

– twierdzą przedstawiciele firmy HRE, która rozpędza teraz akcję społeczną, która ma skłonić decydentów do bardziej zdecydowanych działań w „obronie” niskiego wkładu własnego. Jak widzielibyście idealny program wsparcia polskich rodzin w zakupie swojego pierwszego mieszkania? Ulga podatkowa, „żyrowanie” wkładu własnego przez państwowy bank, a może jeszcze coś innego? Piszcie, podyskutujmy!

źródło zdjęcia: PixaBay/KPRM/NaTemat

19
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
Maciej SamcikwolvvPan KrzysztofAnetaRobert Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
and
Gość
and

Panie Samcik – znowu odgrzewane kotlety. Rozwiazania funkcjonujace na swiecie:
1. Panstwo definiuje kilka projektow domow/blokow ktore maja uproszczona procedure budowy i wsparcie panstwa przy kredycie dla developerow
2. Dopuszczone sa REITy ktore inwestuja w budowe domow na wynajem/sprzedaz
3. Zreformowane sa spoldzielnie mieszkaniowe, ktore buduja tanie mieszkania na wynajem (wspolpraca z lokalnym samorzadem)

Co sie wtedy stanie:
1. Spadek cen lokali
2. Wieksza ilosc lokali komunalnych/socjalnych
3. ‚Mieszanie’ grup spolecznych, przez co unika sie enklaw biedoty lub przepychu..

a tutaj caly czas o doplatach – i tylko DAJ DAJ WINCYJ DAJ!

PS. a cytowanie HRE investment to szczyt hipokryzji!

Radek
Gość
Radek

Lepiej wspierać zakup mieszkania niż budowę mieszkań komunalnych/socjalnych. O swoje się dba, płaci czynsz i utrzymuje nieruchomość w dobrym stanie. Budynki komunalne/socjalne są dewastowane (co wymaga nakładów na remont) w dodatku przez ludzi którzy nie płacą czynszów (Z czego to remontować?) i są zmorą dla sąsiadów.

and
Gość
and

Pan chyba nie rozumie idei mieszkan komunalnych/socjalnych. Wiekszosc osob starszych mieszka w takich mieszkaniach – placi czynsze, cale pokolenia sie tam wychowaly – moga ostatczenie wykupic… Patologia to margines – przy odpowiedniej podazy mieszkan komunalnych/socjalnych wiele osob nie bedzie sie decydowala na zakup – bo bez sensu – prosze spojrzec na kraje rozwiniete. Czynsze w Berlinie nizsze niz w Wawie i Poznaniu… chyba cos za duzo tego dzikiego kapitalizmu w kraju nad wisla…

Aneta
Gość
Aneta

@and Proszę mi powiedzieć w jaki sposób mogę mieszkanie socjalne wykupić bo moi rodzice 25 lat mieszkali w socjalnej kawalerce 19 m2 i jakoś nie mogli wykupić. Teraz mieszkają w 25m2 kawalerce socjalnej i chętnie się dowiem jak można to przeprowadzić. Proszę o odpowiedź w komentarzu.

bbt
Gość
bbt

Też tak myśle, a tutaj Ledwo samorządy załapały jak realizować „Mieszkanie Plus” na wynajem,
a już program zakończony i plan na coś nowego…

Piotruś
Gość
Piotruś

A co z tymi młodymi ludźmi co kupili mieszkanie z rynku pierwotnego po zakończeniu MdM i przed wprowadzeniem planowanych ulg? Zostali zrobieni przez miłościwe panujący rząd w balona i nie dostaną ani grosika?

Adam
Gość
Adam

Podjęli decyzję o zakupie. To, że nic nie dostali to fakt.

Co oznacza zrobienie w balona?

Adam
Gość
Adam

A co mają dostać? Jak w sklepie jest promocja to też narzekasz, że robiłeś zakupy dzień wcześniej i się na nią nie załapałeś?

Piotruś
Gość
Piotruś

Tylko, ze sklepem nie jest rząd, a deweloper. A zakup mieszkania to nie zakup chrupek. Jeśli deweloper obniża cenę po moim zakupie, ok – takie prawa rynku. Jednakże w tym przypadku jest inaczej, jeżeli osoby które kupiły mieszkania o 1 dzień przed potencjalnym wejście w życie takich ulg, nie będą się mogły o nie ubiegać to nie jest to sprawiedliwe.

Aneta
Gość
Aneta

Ani to prawe, ani sprawiedliwie… – PiSdzielce w skrócie.

Lechu
Gość
Lechu

4,600 x 17% (stopa podatku dochodowego) = singiel byłby do przodu całe 782 zł. Normalnie interes życia !

Pan Krzysztof
Gość
Pan Krzysztof

Jedynym sensownym rozwiązaniem jest podwyźka stóp procentowych. Cena metra mocno przekracza średnią pensję i ludzie kupują nieruchomości z powodu inflacji, co dodatkowo nakręca ceny. Z jakiej racji mamy komuś napychać kiesę na koszt podatnika?

Aneta
Gość
Aneta

Krzysztof, myślisz że deweloper obniży cenę mieszkań jak stopa procentowa pójdzie w górę? Marzenie ściętej głowy. Deweloper obniży ceny jedynie wtedy gdy rynek się zacznie kurczyć. Dewelopera nie obchodzi czy masz na kredyt czy nie. Obchodzi go jedynie Twoja zdolność kredytowa i dlatego dla przeciętnego Kowalskiego mieszkanie 45m2 to szczyt marzeń i to nie tylko teraz, ale od zawsze. Młodym 45m2 wystarcza. Tak było, jest i będzie. Popatrz na to zestawienie z WARSZAWY, do kalkulacji wzięto mieszkanie reprezentatywne znajdujące się przy ul. Woronicza. Rok – Metraż – Cena – Średnie zarobki 2006 – 45m2 – 280 000 zł – 2477… Czytaj więcej »

Pan Krzysztof
Gość
Pan Krzysztof

Przecież zdolność kredytową zależy od zarobków i stóp procentowych, a nie tylko zarobków. No chyba, że pożyczasz na zero %. Stopy nie tylko dotyczą kredytów, ale też depozytów przez co wpływają na zachowania rynkowe. Obecnie dużo kupuje się za gotówkę ze względu na przepalanie ostatniej fazy wzrostu inflacją, bo politycy lubią chwalić się wzrostem PKB. Podnoszenie stóp udupi co najwyżej tych napakowanych „pod korek”, ale zachłannych nie powinno być nikomu żal. Po za tym uważasz, że zmuszanie społeczeństwa do kupowania dla samego kupowania (promowanie konsumpcjonizmu, przepalanie zasobów), bo inaczej utracą swoje oszczędności, to dobry pomysł? Na lokatach się nie zarabia,… Czytaj więcej »

fan HRE
Gość
fan HRE

Tak, tak, pompujmy kredyty deweloperom, na pewno będzie taniej. To chyba najgorsze możliwe rozwiązanie. Podpowiadam co trzeba zrobić, aby zwiększyć dostępność mieszkań, przynajmniej w dużych miastach i obniżyć ceny:

1/ uregulować i znacznie ograniczyć najem dobowy airbnb
2/ opodatkować sprzedaż szybką sprzedaż lokali mieszkalnych, ograniczyć w „działalności” fliperów i handlarzy rezerwacjami
3/ opodatkować najem trzeciego i kolejnych mieszkań
4/ opodatkować pustostany

Tylko te 4 rzeczy wręcz gwarantują zwiększenie dostępności mieszkań dla przeciętnego Kowalskiego. Do 70% transakcji to są obecnie „inwestycje”, spekulacja i to ona tak pompuje ceny.

Deweloperzy mają kosmiczne marże i spokojnie mogą robić mniejsze narzuty.

Artur
Gość
Artur

Nie będzie więcej ofiar systemu planowego miłościwie nam panujących, jak poprostu Państwo się odsunie od wszelakich prób dotowania różnych grup interesu. Rynek zrobi swoje, odsieje ziarna od plew.

Robert
Gość
Robert

Rozwiązań jest wiele tylko nikomu nie zależy na wprowadzenie ich, Polacy maja się zadłużać na lata i być uwiązani jak pies do miejsca zamieszkania.Kredyt mieszkaniowy w tej formie jest pewną formą niewolnictwa.
Można wprowadzić podatek na drugie , trzecie mieszkanie.
Dopuścić fundusze pod wynajem i dać zniżki podatkowe na budowę.
Uprościć procedury, jest wiele innych sposobów aby kupno mieszkania lub wynajem nie było dobrem luksusowym tylko nie ma dobrej woli u polityków na to.

wolvv
Gość
wolvv

dlaczegotylko dla „młodych” ? Teraz dużo małżeństw to 40 -45 lat .

Maciej Samcik
Admin

Ale wtedy się już nie chce „robić” dzieci 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu