26 października 2019

Co się dzieje z Alior Bankiem? W niecały rok stracił połowę wartości rynkowej! Kary, złe kredyty, karuzela prezesów… Jak to się skończy?

Co się dzieje z Alior Bankiem? W ciągu niespełna roku wartość rynkowa niegdysiejszej chluby polskiej bankowości spadła o połowę. Tylko w piątek kurs tąpnął o 15%. Czy realizuje się czarny scenariusz, który narysowałem kilka lat temu, gdy bank opuszczał jego twórca i mózg, Wojciech Sobieraj? Alior na razie jest fatalną inwestycją dla grupy PZU, a jak tak dalej pójdzie – stanie się też antyprzykładem repolonizacji banków. Jak to się skończy?

W Polsce, gdzie konkurencja w branży bankowej była niedawno chyba największa w Europie, Alior jest najbardziej spektakularnym przykładem sukcesu bankowego start-upu. Zbudowany od zera za pieniądze włoskich przemysłowców, w ciągu zaledwie ośmiu lat zdołał wejść do dziesiątki największych w kraju. Jego twórca, Wojciech Sobieraj, obrósł w legendę i gdy w połowie 2017 r. zostawiał swoje „dziecko”, miałem poważne wątpliwości czy to się dobrze skończy dla banku.

Obawy były tym większe, że odejście Sobieraja wiązało się z repolonizacją Aliora. Pakiet kontrolny jego akcji (25%) w 2015 r. przejęła grupa PZU, płacąc mniej więcej po 88 zł za akcję. Włosko-francuska grupa Carlo Tassara, która postanowiła zdyskontować zyski, zarobiła wtedy krocie, bo historyczny rekord ceny akcji Aliora wynosił 100 zł (bank w 2013 r. wchodził na giełdę po ok. 60 zł). Alior był wtedy wyceniany na niemal 12 mld zł.  Dziś akcjonariat Alior Banku wygląda tak:

Dziś to już zamierzchła przeszłość. Po piątkowym dramatycznym spadku cena akcji Alior Banku spadła do niespełna 31 zł, zaś jego wartość rynkowa to już zaledwie 4 mld zł. PZU, dla którego repolonizacja Aliora miała być korzystną inwestycją w rentowny, rozpędzony bank, liczy straty (ubezpieczeniowa grupa na 32% akcji banku).

wykres: Bankier.pl

Alior po Sobieraju: bez wizji, bez wodza

Co się stało z Aliorem? Od początku było wiadomo, że przejście w ręce państwowej grupy finansowej to może być szok dla kultury korporacyjnej Aliora, budowanego jako start-up, w którym decyzje podejmuje się błyskawicznie, a wizję wytycza charyzmatyczny wódz.

W Aliorze po odejściu prezesa Sobieraja nie było ani wizji, ani wodza. Uwierzycie, że po repolonizacji bank ma już czwartego prezesa? Po Sobieraju pałeczkę przejął Michał Chyczewski, który zrezygnował po dziesięciu miesiącach. Zastąpiła go Katarzyna Sułkowska, która „wytrzymała” również niespełna rok. Od jesieni 2018 r. bankiem zarządza Krzysztof Bachta, poprzednio szef strategii i rozwoju w PZU. Jak długo on wytrwa?

Nie można powiedzieć, by Alior Bank był dziś w złej sytuacji finansowej. To nie jest przypadek grupy Getin, czy Idea Banku, które dziś nie są w stanie w ogóle zarabiać pieniędzy. Alior jest w lepszej sytuacji. W zeszłym roku wypracował 713 mln zł zysku, czyli nieźle jak na bank, który ma 4 mln klientów, niespełna 55 mld zł portfela kredytowego i 62 mld zł depozytów.

Marża odsetkowa, czyli różnica między kosztem depozytów, a zyskiem na kredytach (po „odessaniu” tych nietrafionych) to 4,6% – bardzo dużo jak na bank nie będący jeszcze rynkowym gigantem.

Owszem, bank stracił sporo ze swojego marketingowego i produktowego impetu – kiedyś był „fabryką” innowacyjnych produktów i usług oraz całych linii biznesowych (pamiętacie markę Alior Sync, rekordowe cash-backi wypłacane klientom i sojusz z T-Mobile?) – ale osiągnął wystarczające gabaryty, by spokojnie żyć jako „normalny” bank.

Alior płaci za agresywną strategię wzrostu?

Kłopoty z Aliorem są dwa. Pierwszy polega na tym, że bank zaczyna płacić cenę za agresywną strategię wzrostu z przeszłości. Co prawda nie sprzedawał nigdy kredytów frankowych, ale nie stronił od drogich, ryzykownych kredytów, oferowania klientom ryzykownych produktów, od sprzedaży których miał wysoką prowizję oraz budowania „zgrzewek” produktów, które maksymalizowały jego zarobek.

Tak się składa, że w piątek bank obliczył ile pieniędzy będzie musiał oddać klientom z powodu niekorzystnego wyroku europejskiego sądu TSUE dotyczącego prowizji od kredytów spłaconych przed terminem. Wyrok ten dotyczy wszystkich banków i wszystkie stracą na nim dużą kasę – będą musiały zwrócić klientom część prowizji. Alior policzył, że będzie go to kosztowało 83 mln zł i tyle odpisze od zysku w trzecim kwartale.

Czytaj też: Czy po wyroku TSUE (ale tym drugim, w sprawie franków) banki są już w dobrej cenie?

Nie mam na to twardych dowodów, ale wydaje mi się, że w Aliorze i prowizje były zawsze „z wyższej półki” (a więc i zwroty będą niewąskie), a i klientów spłacających kredyt przed terminem może być więcej, niż w innych bankach (bo z drogiego kredytu ludzie chcą się jak najszybciej wyplątać). Zresztą opisywaliśmy niedawno przypadek klientki, która dobrała 7000 zł kredytu konsolidacyjnego i Alior Bank wziął za to 27.000 zł prowizji. Choć w raporcie za 2018 r. nie widać, by prowizje były w banku dominującym przychodem (dla porównania: w PKO BP przychody odsetkowe wyniosły w zeszłym roku 10,5 mld zł, a prowizyjne 2,5 mld zł, czyli proporcjonalnie ciut więcej, niż w Aliorze).

Jeśli chodzi o agresywną strategię, to Alior jest też „zamieszany” w sprzedaż toksycznych funduszy, które miały inwestować w lasy i grunty, a które okazały się pułapką. KNF nałożyła na bank 10 mln zł kary i był to najniższy możliwy wymiar kary. Analitycy spodziewali się 50 mln zł (tyle, mniej więcej, dostał za podobne grzechy Raiffeisen), a gdyby nadzór się napiął, to mógłby i „trzepnąć” bank kwotą 100 mln zł i więcej. Alior był też jednym z pięciu, sześciu banków w Polsce, które sprzedawały klientom obligacje Getback (choć oczywiście nie w takiej skali, jak Idea Bank).

Zmiany prawa, większa świadomość klientów, bardziej prokonsumencki wymiar sprawiedliwości – to wszystko sprawia, że instytucje finansowe mające w przeszłości agresywną strategię marketingową i sprzedażową cierpią najbardziej. Alior nie będzie tu wyjątkiem.

Czarna seria złych kredytów. Pech, przypadek, czy bałagan i polityka?

Drugi kłopot Aliora to nie trafione kredyty korporacyjne. Bank jest „zamieszany” w kredytowanie m.in. zakładów mięsnych Kania (150 mln zł) oraz handlującej paliwami firmy Onico (50 mln zł) – w obu przypadkach ma kłopoty z odzyskaniem pieniędzy. Alior jest też długoletnim kredytodawcą kolportera prasy Ruch, który zbankrutował (straty Aliora – jak szacował niedawno „Puls Biznesu” – mogą sięgać 150 mln zł). Bank – po oddłużeniu firmy – ma ją odkupić i sprzedać Orlenowi.

Odpisy na złe kredyty korporacyjne spowodowały, że po pierwszym półroczu zysk Aliora wynosi tylko 291 mln zł (rok temu o tej porze było 426 mln zł). A przecież w trzecim kwartale dojdą jeszcze koszty wyroku TSUE.

Według „Pulsu Biznesu” czarna seria Aliora wzbudziła podejrzenia KNF, który wprowadził do banku kontrolę. Wysłannicy państwowego nadzorcy sprawdzają dokumentację kilkudziesięciu największych kredytów udzielonych przez Alior.

Czy Alior trafi jednak pod skrzydła Pekao?

To wszystko układa się w obraz banku, który dryfuje bez kompasu po morzu, na którym są coraz wyższe fale. Ciągłe zmiany prezesów, podejrzenia dotyczące bałaganu w procedurach kredytowych, zaangażowanie w „strategiczne projekty” takie, jak akcja przejmowania Ruchu przez Orlen… to wszystko przekłada się na wycenę banku, który w ciągu zaledwie czterech lat od repolonizacji stracił dwie trzecie swojej wartości rynkowej.

Szefowie PZU być może mają rację, jeśli mówią, że dziś Alior Bank jest wyceniany przez inwestorów zbyt nisko. Ale jeśli jego menedżerowie czegoś szybko nie zrobią, to ich własność będzie jeszcze mniej warta. Po prostu rynek nie wierzy, że ten bank ma pomysł na to, by zarabiać w przyszłości więcej pieniędzy. Widzi natomiast, że ma kłopoty na wielu frontach.

Niby jest strategia „cyfrowego buntownika”, ale nie ulega kwestii, że bank jest dziś cieniem dynamicznej i nakierowanej na wytyczanie trendów instytucji z czasów Sobieraja. Jeszcze kilka kwartałów takiej degrengolady i prof. Leszek Balcerowicz będzie miał idealne case study do wykładu: „szkodliwe skutki nacjonalizacji banków” (zwłaszcza, że notowania akcji Banku Pekao, innego nabytku grupy PZU, również nie zachwycają).

Chyba, że… w tym szaleństwie jest metoda? Na końcu przecież z pomocą Aliorowi może przyjść właśnie „Żubr”. Plan połączenia obu banków należących do PZU już był rozważany, ale został zarzucony (oficjalnie dlatego, że banki są od siebie zbyt różne). Biorąc jednak pod uwagę, że Alior dryfuje, a Bank Pekao po jego przejęciu mógłby gabarytowo zbliżyć się do swojego odwiecznego konkurenta – PKO BP… Być może „kontrolowane wodowanie” Alior Banku nie pomoże zrealizować scenariusz budowy „wielkiego Pekao”?

 

16
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
10 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
13 Comment authors
Maciejgal anonimMaciej SamcikDon Q.Jurek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

…i utopi żubra… 🙁 Jak żyć,Panie Macieju,jak żyć?
A sądząc po ostatniej reklamie z kosmitami,to Alior po „repolonizacji”( choć W. Sobieraj nie kosmita) po prostu odleciał… w kosmos … wyobrażeń kolejnych dyrektorów i innych władców i ich urojeń, czym taki „narodowy” bank powinien być i co robić.
Nasuwa mi się bardzo brzydki i bolesny obraz małpy z brzytwą.

Jacek
Gość
Jacek

Ta reklama to idiotyzm… tożsamość Aliora zbudował dżentelmen w meloniku, a tu jakieś dziwne ukłony do młodzieży…

Maciej
Gość

Czyli wychodzi na to, że bank dalej podąża obraną ścieżką. Wiadomo, że młodzi to ryzykowna grupa kredytowa (impulsowe zakupy, pożyczanie przede wszystkim na konsumpcję typu najnowsza elektronika). No chyba że to jakaś nowa strategia, odchodzenie od pana z melonikiem i wyższej kultury bankowości. Ale moim zdaniem taki image nie pasuje do banku (ew. mógłby pasować do wirtualnej marki typu Sync, Envelo).

Fabian
Gość
Fabian

Jestem tam klientem od kilku lat ze swoim starym kontem KWJ i potwierdzam, ze upaństwowienie przybliżyło bank do standardów PRL-u. Obsługa schodzi na psy.

Grzegorz
Gość
Grzegorz

Darmowe opłaty rachunków to był pierwszy moment gdy A. Zaczął iść w dół. Przy pensjach w oddziałach i planach sprzedażowych odebranie czasu na kontakt z klientem. I długie kolejki jak na poczcie.

Nikt
Gość
Nikt

Mam konto w Aliorze praktycznie od samego początku. Z dwa/trzy lata temu wprowadzili aplikację mobilną, która była wersją testową, bardzo niedopracowaną: wielokrotne błędy z logowaniem, powtórne instalowanie i odinstalowywanie aplikacji i w kółko te same problemy, które dotyczyły większości urządzeń mobilnych. Kiepskich opinii na „google play” było mnóstwo (teraz już tego nie śledzę). Na początku były zabawne odpowiedzi ze strony banku, w sprawie sporych oczekiwań klientów odnośnie wprowadzenia do aplikacji logowania poprzez czytnik linii papilarnych. Przez rok pisali, że za kilka tygodni wprowadzą, że nowa funkcjonalność będzie w kolejnej aktualizacji, ale nic się nie wprowadzali. Po roku już tylko mówili,… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

@Nikt, wydaje mi się, że kłamiesz. Gdybyś naprawdę korzystał z Aliora „praktycznie od samego początku”, to powinieneś wiedzieć, że ciągle mieli problemy ze swoim systemem bankowości internetowej — szczególnie z częścią maklerską, ale nie tylko. Tak naprawdę zaczęło to w miarę sprawnie działać dopiero parę lat temu… tuż przed wprowadzeniem nowej wersji, a wtedy zaczęło się od nowa (choć już nieco lepiej, z drugiej strony nowy system jest po prostu gorszy od starego). (Ale możliwe też, że jesteś po prostu osobą, która z systemu internetowego prawie nie korzysta, raz na miesiąc wchodzisz opłacić rachunki, akurat za każdym razem stary system… Czytaj więcej »

Bogdan
Gość
Bogdan

Wreszcie są nowe dokumenty do SRRK https://www.gov.pl/web/finanse/strategia-rozwoju-rynku-kapitalowego

Bardzo dużo ogólników ale kilka ciekawych obietnic tam pada.

Jurek
Gość
Jurek

Artykuł na ten temat byłby mile widziany na SoF.

Xxx
Gość
Xxx

Chluba chyba komus bardzo doskwierała i niewiedziec czemu bank sam sobie strzela w kolano licznymi negatywnymi komunikatami prasowymi.

Alior
Gość
Alior

Nie upaństwowienie jest problemem Aliora tylko błędne decyzje ekipy Sobieraja, które były nakierowane na szybki i wysoki zysk bez patrzenia długoterminowego. Teraz Aliorowi wypadają co chwila trupy z szafy po Sobieraju. Dokładając do tego źle przeprowadzoną fuzję z BPH która poskutkowała zbliżeniem instytucji bardziej do ZUSu niż fintechu (również pomysł tej samej ekipy aby zachować po fuzji tzw. parytety) – mamy to co widać w wynikach giełdowych…

gal anonim
Gość
gal anonim

Panie Macieju niech Pan do tego dołozy Alior Leasing to spólka zalezna Alior Banku.
W ciagu dwóch lat trzeci prezes.
Masowe zwolnienia i odejscia ludzi- brak wizji.
Zaostrzanie procedur ryzyka po szybkim zbudowaniu ponad 2 miliardów salda i brak utworzonych rezerw na nietrafione leasingi !!!
Place windykacyjne pękają w szwach.

Tam jest ukryte jeszcze 200 milionów odpisów

To tykająca bomba…..

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij
social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss