5 lutego 2024

Musiał przelać z własnego konta pół miliona złotych. Zdalnie się nie da, więc poszedł do banku. A tam… Houston, mamy problem!

Musiał przelać z własnego konta pół miliona złotych. Zdalnie się nie da, więc poszedł do banku. A tam… Houston, mamy problem!

Jeden z naszych czytelników miał potrzebę, by wykonać przelew na pół miliona ze swojego konta bankowego. W XXI wieku to powinna być przysłowiowa bułka z masłem. Ale niestety nie była. W celu wykonania przelewu klient został zaproszony do placówki, a tam… został odesłany z kwitkiem. Jak to możliwe?

Oczywiście mowa nie o przelewie na 500 zł, tylko o potężnej płatności rzędu pół miliona złotych. W firmach takie przelewy są czymś naturalnym i często spotykanym, ale zwykły konsument zwykle takich płatności zbyt często w życiu nie wykonuje. Jest to duże wydarzenie i niemały stres.

Zobacz również:

Pół miliona złotych to kwota, którą trudno nawet podzielić na mniejsze porcje, żeby łatwiej „przepchnąć” ją przez bankowe systemy do księgowania środków. W bankach funkcjonują dzienne limity transakcji, więc pewnie trzeba byłoby taki przelew rozbić na kilka dni. Nie każdy ma takie możliwości. Oddajmy głos czytelnikowi:

„Chcieliśmy zapłacić za zakupione mieszkanie. Kwota bardzo wysoka, płatna w jednej racie, byłem więc gotów na to, że przekroczymy dzienny limit przelewów ustalony w banku. Dowiedziałem się, że w Banku Millenium wynosi on 200 000 zł i nie można go zmienić w żaden sposób, nawet za pomocą infolinii”

– opowiada czytelnik. Co więc było robić? Jako że czytelnik zobowiązał się zrobić przelew od razu po podpisaniu aktu notarialnego, postanowił udać się do placówki banku, żeby tam go wykonać niezwłocznie i bezproblemowo. Skoro nie da się przez internet, nie da się przez smartfon (może i słusznie, jeśli chodzi o narzędzia do zdalnego bankowania ograniczenia wartości przelewów mają sens ze względu na ryzyko fraudu), to musi się dać zrobić w placówce.

Gdyby chodziło o wypłatę gotówkową, to zapewne konieczne byłoby awizowanie wypłaty z kilkudniowym wyprzedzeniem. W XXI wieku najważniejszą innowacją finansową jest bowiem ta, że w bankach… przeważnie nie ma pieniędzy, w każdym razie tych gotówkowych. Część placówek w ogóle nie prowadzi obsługi kasowej, a część ma w gotówce stosunkowo niewielkie pieniądze.

Na tyle niewielkie, że jeśli przyjdę po pół miliona złotych własnych pieniędzy i będę chciał je odebrać w pachnących banknotach, to zapewne odbiję się od ściany – każą mi przyjść za trzy dni robocze, bo tyle czasu potrzebują, żeby „zorganizować” dla mnie moją własną kasę. Takie czasy.

Czytaj więcej o tym: Chcesz wypłacić w gotówce więcej niż 20 000 zł? Najpierw musisz to zgłosić w banku. Na pieniądze możesz czekać nawet pięć dni!

Na szczęście w tym przypadku chodziło o pieniądze elektroniczne, nie gotówkowe. Podpisanie aktu notarialnego odbyło się po południu, nasz czytelnik zadzwonił więc do konsultanta, który zapewnił, że placówka jest czynna do godz. 19.00, więc bez problemu – po identyfikacji dowodem tożsamości – uda się wykonać przelew przekraczający dzienny limit transakcyjny.

„Gdy dotarłem do banku, okazało się, że nie mogę wykonać przelewu, bo przy przelewie powyżej kwoty 200 000 zł w banku musi być co najmniej dwóch pracowników, którzy łącznie muszą autoryzować taką dyspozycję klienta. A pani, która mnie obsługiwała, była sama w placówce.”

Nasz czytelnik miał więc niezły stres, gdyż zgodnie ze zobowiązaniem z aktu notarialnego miał wykonać cały przelew od razu po podpisaniu aktu. Nie był w stanie tego zobowiązania wykonać, choć pieniądze na rachunku posiadał. Absurd?

„Mamy XXI wiek, a bank nie pozwala zrobić przelewu powyżej 200 000 zł nawet w placówce, gdy klient pokaże pracownikowi dowód osobisty. Nawet nie wspomnę, że powinienem móc normalnie zrobić taki przelew w domu i sam ustawiać limity takie, jakie chcę. Ciekawe, co by było, gdybym musiał tego dnia opłacić operację dla chorego dziecka. Może warto nagłośnić taką patologię?”

– pyta czytelnik. Czy ma rację? Częściowo. To, że funkcjonują limity transakcyjne dotyczące kanałów zdalnych, w pełni popieram – zbyt dużo jest fraudów opartych o socjotechnikę, by puścić kanały zdalne „na żywioł”. Chociaż z drugiej strony systemy antyfraudowe są na tyle rozwinięte, że być może „twardy zakaz” można byłoby zastąpić jakimś zawieszeniem przelewu i kontaktem z klientem w celu dodatkowej autoryzacji, np. rozmowy zawierającej pytania kontrolne.

Natomiast w tym przypadku problem powstał z powodów czysto ludzkich. Banki oszczędzają na pracownikach. Być może w mniej „gęstych” godzinach w placówce jest już tylko jeden pracownik? A może tego dnia zmiennik miał chore dziecko albo musiał odwiedzić chorą matkę? Nie wiemy tego. Zapewne nikt nie przewidział, że tuż przed zamknięciem placówki przyjdzie klient, który będzie miał potrzebę przelać pół miliona złotych.

Nie jest to niestety wytłumaczenie dla banku. Nie zamierzam zawracać Wisły kijem i nie liczę na to, że placówek będzie więcej i że będą obsadzone tabunami pracowników. Ale skoro tak nie będzie, to chyba warto opracować procedurę na wypadek, gdyby w placówce był tylko jeden pracownik i gdyby musiał obsłużyć klienta chcącego wykonać bardzo duży przelew.

Skoro mamy technologię wideoweryfikacji opartą na rozmowie z przeszkolonym pracownikiem i okazaniu przed kamerką internetową dowodu tożsamości oraz wykonaniu zdjęć sylwetki, to być może to powinna być – przeprowadzana wspólnie z centralą banku – awaryjna procedura w sytuacji, gdy w placówce nie ma wystarczającej obsady, by zatwierdzić przelew klienta.

A może próbujemy tu rozkminić nieistniejący problem? Poza przelewami standardowymi (które „lecą” systemem Elixir) są przecież dostępne przelewy SORBNET, które nie mają limitów kwotowych. Taki przelew oczywiście ma wyższą prowizję (przelewy standardowe są z reguły darmowe), pieniądze są u celu w ciągu godziny. Niestety, w przypadku SORBNET-u są ograniczenia.

SORBNET działa wyłącznie w dni robocze i tylko w określonych przedziałach czasowych (o ile mi wiadomo, w Banku Millennium można taki wysłać tylko do godz. 15.00, więc akurat czytelnikowi opisywanemu tutaj by to nie pomogło). Każdy przelew powyżej miliona złotych automatycznie idzie SORBNET-em. Zatem to nie jest tak, że nie można wyjąć z banku nieograniczonej ilości swoich pieniędzy. Ale jest prawdą, że nie zawsze można to zrobić wtedy, kiedy mamy kaprys.

A w Homodigital.pl podsumowujemy stan e-usług zdrowotnych. E-zdrowie w Polsce. Do czego jesteśmy uprawnieni i jak z tego skorzystać? Ważne i przydatne, by żyło się łatwiej. Wszystkim.

Posłuchaj też podcastu. Gościem Macieja Samcika jest Marcin Ciechoński z Saxo Banku. Typowy polski inwestor zawsze był mocno przywiązany do inwestycji oferowanych przez polski rynek. Ale ten obraz przestaje być aktualny. Coraz więcej polskich inwestorów szuka inwestycyjnych okazji za granicą. Jak rozsądnie wyjść z inwestycjami poza Polskę, jak może w tym pomóc bank i jak rozliczyć podatki z inwestycji zagranicznych? Przewodnikiem po tym temacie i gościem 196. odcinka „Finansowych Sensacji Tygodnia” jest Marcin Ciechoński z Saxo Banku. Do posłuchania zaprasza Maciek Samcik

zdjęcie tytułowe: Maciej Bednarek

Subscribe
Powiadom o
74 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Rafał
2 lat temu

Skoro nie da się przez internet, nie da się przez smartfon (może i słusznie, jeśli chodzi o narzędzia do zdalnego bankowania ograniczenia wartości przelewów mają sens ze względu na ryzyko fraudu), to musi się dać zrobić w placówce.

Przez smartfon przelew można wykonać nie tylko przez apkę banku, gdzie są najczęściej większe ograniczenia, ale i otwierając stronę internetową banku w przeglądarce i wtedy limity są takie, jak robiąc przelew na laptopie.

Rafał
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

To prawda, jednak przez przeglądarkę te limity są bardziej liberalne. Np. w BOŚ przez apkę max. limit dzienny to 50 000 zł, a przez przeglądarkę 300 000 zł.

Stef
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Ja pamiętam jak alior kantor zmieniał coś w systemie i wszystkie karty miały limit 9 999 transakcji dziennie i 999 999 zł, mimo że wcześniej miałem swój mały limit

Zbyszek
2 lat temu

No dobrze, ale klient w końcu przelew zrobił? Mieszkanie kupił? Co na to bank? Moim zdaniem brakuje zakończenia.

Bartek
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Jako, że to moja historia to odpowiem ???? Poinformowałem sprzedającego (który był wyrozumiały) jaka jest sytuacja i przelewy poszły „w ratach” w ciagu kilku dni już przez internet (limity dzienne). Natomiast stres był i niechęć do banku pozostała.

Pawceluto
2 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli wychodzi, że to znak naszych czasów: jak miałem analogiczną sytuację i przelew na ponad 500 tys. zł to po prostu sprawdziłem wcześniej w jakich bankach mamy konta, w jaki sposób oraz w jakich godzinach trzeba wysłać SORBNET i koniec końców żadnych niespodzianek nie było. Notariusz umówiony został na 12, a nim się pożegnaliśmy pieniądze były już na koncie w drugim banku. Jakby mi klient powiedział, że taki przelew będzie robił nie tylko po godzinach SORBNETu ale także po dziennych sesjach Elixira (czyli bez szans na otrzymanie pieniędzy w tym samym dniu) to bym odpowiedział, że albo założy konto w… Czytaj więcej »