24 marca 2017

Bitcoin wart więcej, niż uncja złota. Co to jest? Dlaczego drożeje? Czy warto go mieć?

Bitcoin wart więcej, niż uncja złota. Co to jest? Dlaczego drożeje? Czy warto go mieć?

Zapytało mnie kilkoro czytelników o to czy warto inwestować w bitcoina. Pokrótce przypomnę, że bitcoin – czyli najsłynniejsza cyfrowa waluta – jest cenniejsza, niż złoto. Brzmi to fantastycznie. A magia jest jeszcze większa jeśli dodamy, że w ciągu ostatniego roku wartość bitcoina podskoczyła pięciokrotnie.

Skoro to jest takie fajne, tanie cenne i tak zwiększa swoją wartość, to może mogłoby być dobrą lokatą kapitału? I co to w ogóle jest ten bitcoin? Wbrew pozorom nie jest to żadna czarna magia, już kilka lat temu w centrum Warszawy zapłaciłem w kawiarni bitcoinem za kawę i w blogu opublikowałem relację z tego wydarzenia ;-).

Zobacz również:

CO TO JEST BITCOIN I JAK WYGLĄDA?

Bitcoin w ogóle nie wygląda, bo jest cyfrowy. Możesz mieć pieniądz w formie materialnej (gotówki, czeku), w formie elektronicznej (zapis na koncie w banku, saldo na wydanej przez bank karcie płatniczej) lub w formie cyfrowej. A więc jako plik zakodowany w smartfonie lub na twardym dysku komputera, będący odpowiednikiem banknotu. Tak jak banknot ma liczne zabezpieczenia w formie znaków wodnych, nitek zabezpieczających itp., tak pieniądz cyfrowy jest zabezpieczony kryptograficznie przed skopiowaniem lub fałszerstwem.

Cyfrowy pieniądz przechowujemy w cyfrowym „portfelu”, czyli w specjalnej aplikacji w smartfonie. Przekazujemy go innym osobom wysyłając po prostu na innego smartfona. Oczywiście można go też zamieniać na „normalną” walutę na giełdzie (jest podzielny na części do ośmiu miejsc po przecinku), a nawet połączyć wymianę z wypłatą bankomatową. Na świecie jest już 840 bankomatów wypłacających bitcoiny (z czego połowa w USA i Kanadzie).

CZYM RÓŻNI SIĘ BITCOIN OD PIENIĄDZA BANKOWEGO?

Czym różni się cyfrowy pieniądz od bezgotówkowego, czyli po prostu złotówek zdeponowanych na naszych kontach, czyli zapisanych na serwerach banków? Przekazywanie pieniądza bezgotówkowego z miejsca A do miejsca B uwierzytelniają instytucje finansowe. Przelewy, płatności kartami, czy transakcje dokonywane za pośrednictwem smartfona, trafiają do banków pośredniczących, izb rozliczeniowych, agentów rozliczeniowych lub organizacji płatniczych, które zatwierdzają transakcję i zezwalają na przeksięgowanie pieniędzy.

Klient tylko loguje się do konkretnej instytucji finansowej i wydaje jej zlecenie, a za cały transfer odpowiada system bankowy. Ten system kosztuje, bo potrzebuje pośredników, instytucji rozliczających, serwerów na których przechowuje się wszystkie dane i salda, a także systemu kontroli, który ma ograniczyć oszustwa i fraudy.

DO CZEGO PRZYDAJE SIĘ BITCOIN?

Zwolennicy cyfrowego pieniądza – technologia służąca do jego wytwarzania nazywa się blockchain – twierdzą, że niedługo cyfrowy pieniądz będzie podstawową formą rozliczeń między ludźmi. W przypadku cyfrowej gotówki, takiej jak bitcoin, nie zlecasz przelewu, czy albo płatności, rozumianej jako przeksięgowanie pieniędzy z konta osoby A w jednym banku na konto osoby B w drugim banku (za pośrednictwem izby rozliczeniowej oraz agregatora płatności, takiego jak PayU lub organizacji płatniczej takiej jak Visa).

Tu po prostu wysyłasz zaszyfrowany „banknot” ze swojego wirtualnego portfela na wirtualny portfel osoby B, z pominięciem banków. Dzięki temu przesunięcie pieniądza na drugi koniec świata prawie nic nie kosztuje. Gdyby były w to zaangażowane banki, Skoro sam cyfrowy pieniądz, znajdujący się w naszych smartfonach, jest zabezpieczony kryptografią, to nie ma potrzeby budowania sieci pośredników, którzy będą uwierzytelniali, że taka a taka kwota przeszła od tego konsumenta do innego.

DLACZEGO BITCOIN JEST ANTYINFLACYJNY?

Poza tym transakcja bitcoinem zawsze będzie anonimowa, podczas gdy z banku do banku nie można przelać pieniędzy nie ujawniając swojego nazwiska. Jeśli coś kupujesz lub sprzedajesz, a nie chcesz pozostawić śladów – bitcoin się do tego bardzo dobrze nadaje. Z tego powodu nie jest lubiany przez banki centralne i rządy. Natomiast lubiany przez sprzedawców twardej pornografii, narkotyków, handlarzy bronią i innych przyjemniaczków. Oczywiście nie tylko przez nich, ale przez nich też ;-)).

Trzecia zaleta bitcoina polega na tym, że nie jest podatny na inflację. „Zaszyty” w nim algorytm powoduje, że nie można go „emitować” w nieskończoność, jak tradycyjnych dolarów, euro, czy złotówek. Maksymalna liczba bitcoinów może wynieść 21 mln. Co ciekawe, nie gwarantuje tego żaden bank centralny, tylko zdefiniowany na początku istnienia tego pieniądza algorytm tworzenia nowych bitcoinów.

„Wykopuje się” je za pomocą komputerów o ogromnej mocy obliczeniowej. Im bliżej granicy 21 mln bitcoinów tym moc obliczeniowa konieczna do „zainwestowania” jest większa. I tym większe jest ryzyko, że cena rynkowa, za którą będzie można sprzedać bitcoina nie pokryje kosztów „kopalnianych”.

DLACZEGO BITCOIN DROŻEJE?

Wartość bitcoina zmienia się w sposób wyjątkowo gwałtowny, ale częściej jego notowania idą w górę, niż w dół. Teraz cena jest rekordowa co wynika z rosnącego zainteresowania tym pieniądzem w Azji (głównie w Chinach) oraz z planów wprowadzenia pierwszego funduszu inwestycyjnego (tzw. ETF), który inwestowałby w bitcoina, co otworzyłoby ten pieniądz na nowe rynki.

Wartość wszystkich bitcoinów znajdujących się dziś w obrocie to zaledwie 40 mld dolarów (przy cenie 3500 dolarów za bitcoina), gdy w samej tylko Polsce w obrocie jest równowartość 300 mld dolarów. W tej sytuacji wystarczy choćby niewielki wzrost popytu, by cena szybowała w górę (lub niewielki wzrost podaży, by dramatycznie spadała). Roczne wydobycie złota to 180.000 ton, zaś w ziemi jest złoto warte jeszcze 7 bilionów dolarów.

Bitcoina – coraz częściej porównywanego do „cyfrowego złota” – jest znacznie mniej. Moda na bitcoina nasila się w czasach obaw o to, że świat znalazł się w rękach wariatów, zaś liczba dolarów i euro drukowanych przez banki centralne rodzi wzrost inflacji. Ludzie szukają lokat kapitału, które są niepodatne na inflację.

CZY TO MOŻE BYĆ DOBRA INWESTYCJA?

Mówienie o bitcoinie w kategorii klasycznej inwestycji trochę mnie drażni. Inwestowanie to dla mnie lokowanie kapitału w coś, czego wartość zależy od jakichś obiektywnych czynników, nie zaś od czystej spekulacji. Jeśli mam akcje, to jej wycena związana jest z tym czy dana spółka zarabia pieniądze i czy jego dobrze zarządzana.

W przypadku bitcoina głównym elementem wyceny jest jego rzadkość oraz moda na jego posiadanie wynikająca z możliwości anonimowego przesuwania oraz niepodatności na inflację (im więcej osób chce posiadać dobro rzadkie, tym ono jest więcej warte). Z tego samego powodu dobrą inwestycją bywają alkohole inwestycyjne, znaczki pocztowe, stare samochody… Jest tego mało, a ludzie akurat mają fanaberię, żeby to mieć.

O ile w przypadku dobrze zarządzanej firmy brak mody wśród inwestorów na posiadanie jej akcji raczej nie sprowadzi wyceny do śmieciowej wartości, o tyle w przypadków dóbr, których wycena „wisi” na modzie – nie jest to wykluczone. Bitcoin przeżywał krachy, które zbijały jego wartość o kilkadziesiąt procent w ciągu kilku godzin. Co będzie jeśli powstanie jakiś fajniejszy, lepiej promowany cyfrowy pieniądz?

Czytaj też: Największa polska giełda bitcoina okradziona! Wyparowało 5 mln zł!

Czytaj też: Pewien Czech dla jaj kupił w 2009 r. pakiecik 5000 bitcoinów za równowartość 70 zł. I zapomniał o sprawie. Jeśli nie pozbył się tych bitcoinów, to dziś jest posiadaczem 6,5 mln dolarów, czyli 26 mln zł. Powinszować 😉

CZY BITCOIN MOŻE BYĆ NIC NIEWART?

Na niekorzyść bitcoina jako „poważnej waluty” przemawiają ogromne wahania jego wartości (kto chciałby np. przechowywać oszczędności „na czarną godzinę” lub przyjmować wynagrodzenie za pracę w pieniądzu, który z dnia na dzień może być wart np. połowę poprzedniej wartości?), ale też ciągle nowe afery ze „znikaniem” giełd bitcoinowych, które są okradane przez internetowych złodziei (a przecież jeśli chcesz np. sprzedać bitcoina i zamienić go na dolary, euro czy złotówki, to musisz iść na giełdę i tam dokonać transakcji wymiany).

Poza tym trzeba pamiętać, że bitcoin nie będzie nigdy pieniądzem masowo używanym w realnym świecie. Nie zanosi się, by sieć sklepów akceptujących płatności bitcoinem oplotła glob (karty płatnicze sprawdzają się wystarczająco dobrze), więc będzie to zawsze pieniądz „internetowy”. Jakkolwiek coraz częściej kupujemy w sieci, to jeszcze przez chwilę większe pieniądze będziemy wydawali w realnych sklepach.

Jedynym gwarantem wartości bitcoina jest zaufanie jego użytkowników – jeśli ktoś lub coś to zaufanie poderwie, może to być pieniądz bez żadnej wartości, bo nie stoi za nim żaden konkretny majątek. Gdyby pojawił się inny cyfrowy pieniądz, który zdobyłby popularność bitcoin również może ucierpieć.

Czytaj też: Bitcoinowy forex, czyli tu bitcoina kupisz i sprzedasz z… dźwignią!

ILE W PRZYSZŁOŚCI MOŻE KOSZTOWAĆ BITCOIN?

Nie wykluczam, że bitcoin będzie za kilka lat wart jeszcze znacznie więcej, niż uncja złota ;-). Biorąc prognozy analityków z początku tego roku można było usłyszeć, że bitcoin w 2017 r. zdrożenie do 1500 dolarów, a najwięksi optymiści mówili o 2000-3000 dolarów na koniec roku (ale warto wziąć poprawkę, że o cenach wypowiadają się zwykle ludzie „z branży”, którym może zależeć, by bitcoin drożał).

Efekt dobra rzadkiego, rosnąca moda na aktywa niepodatne na inflację, coraz więcej osób zainteresowanych przeprowadzaniem transakcji internetowych w sposób anonimowy – to czynniki, które mogą powodować, że bitcoin będzie coraz cenniejszy. Prawo popytu i podaży i tyle. Sam mam w swoim smartfonie kawałek bitcoina, który jest wart coraz więcej. Ale warto pamiętać, że to jest klasyczna inwestycja alternatywna – uzależniona od mody. No i oczywiście bez gwarancji ochrony kapitału ;-)).

Może się zdarzyć, że nielegalne transakcje, do których nierzadko wykorzystywany jest bitcoin, sprowokują władze najważniejszych krajów do zdelegalizowania tej „waluty” (na razie ją tolerują, choć z trudem), a to mogłoby wywołać kolejny krach.

Więcej o prognozach cen dla bitcoina znajdziecie tutajtutaj

Więcej o bitcoinieo przyczynach wzrostów cen bitcoina było w CNBC

JAK SIĘ KUPUJE BITCOINA?

Jeśli ktoś chciałby się bawić w kupowanie i sprzedawanie bitcoinów, to nie jest to szczególnie skomplikowana sprawa. Trzeba sobie ściągnąć którą z aplikacji bitcoinowych, a w tej aplikacji założyć wirtualny portfel, w którym będą przechowywane nasze bitcoiny. Potem idzie się do internetowego kantoru bitcoinowego (działa ich w sieci sporo), podaje się kilka danych oraz adres posiadanego portfela, płaci się przelewem, PayPalem bądź kartą płatniczą i czeka się na zaksięgowanie bitcoinów w swoim portfelu.

Oczywiście instytucje organizujące handel bitcoinami nie są pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego i przeważnie mają nieustalony poziom reputacji, więc warto najpierw poczytać w internecie na temat wybranego serwisu, z którego usług chcemy skorzystać. Na każdym etapie tej „zabawy” pamiętajmy, że bitcoin to jednak nie jest złoto i można sobie wyobrazić sytuację, że będzie kiedyś wart zero lub coś koło tego. Więcej o kupowaniu i sprzedawaniu bitcoinów piszą tutaj.

 

3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

[…] Czytaj też: Bitcoin wart już więcej, niż uncja złota. Co to jest i dlaczego drożeje? Jaki tu sens? I czy wa… […]

[…] Czytaj też: Oto co pisałem o bitcoinie, gdy stał się droższy od uncji złota […]

[…] Czytaj też: Oto co pisałem o bitcoinie, gdy stał się droższy od uncji złota […]

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu