23 kwietnia 2018

Poznajcie automatyczny kantor. Do wymiany walut kasjer już się nie przyda? Ostatnio korzystałem i…

Na liście zawodów, których wyginięcie jest chyba przesądzone, wysokie miejsce zajmują kasjerzy. Coraz więcej dużych sklepów instaluje automatyczne kasy, w bankach pojawiają się strefy samoobsługowe (z wpłatomatami i większością innych funkcjonalności „kasowych”), a w urzędach – opłatomaty. Zamiast kiosków pojawiać się zaczynają wyposażone w sztuczną inteligencję automaty vendingowe.

Czytaj też: Koniec świata? Nawet automat vendingowy ma już sztuczną inteligencję

A co z wymianą walut? Tutaj innowacje dotyczą przede wszystkim ich zakupu i wymiany w formie wirtualnej, przez internet (czyli możliwości ominięcia „fizycznego” kantoru) oraz wprowadzenia kart wielowalutowych, które same „wiedzą” którą walutą mają zapłacić, o ile klient zabezpieczył ją na swoim koncie. Dzięki tym nowinkom zmniejsza się zapotrzebowanie na papierowe banknoty w walucie „docelowej”.

Czytaj też: Revolut, czyli jedna karta do wszystkich walut i przesuwanie kasy między walutami bez opłat. To hit!

Czytaj też: mBank chce być jak Revolut. Na taką kartę jeszcze żaden bank się nie zdecydował. Jest jedno „ale”

Czytaj też: W tych bankach możesz już podpiąć do konta e-kantor. Cikciarz z Walutomatem mogą zwijać interes?

Ale mimo tego wszystkiego wciąż większość rynku wymiany walut stanowią stare, poczciwe kantory. A w nich kasjerzy, którzy przeliczają, wydają i przyjmują banknoty i monety. Jak za króla Ćwieczka. Czy w erze urządzeń samoobsługowych tak prosta operacja jak wymiana waluty naprawdę wymaga człowieka na pierwszej linii frontu?

Fritz, czyli metaliczny kantor na stacji paliw

Jest kilka eksperymentów, których celem jest zakwestionowanie tego status quo. Już kilka lat temu obca waluta (a konkretnie euro) znalazła się w niektórych bankomatach sieci Euronet. Wkładam złotową kartę, a wyjmuję obcą walutę wymienioną po lepszym (na początku) lub gorszym (ostatnio) kursie. Jak w kantorze. Tyle, że walut do wyboru jakby niewiele. A w zasadzie wybór żaden, bo z bankomatu da się wycisnąć wyłącznie euro.

Czytaj tez: Wypłacał z bankomatu euro. Kartą w euro. Z konta w euro. A zapłacił prowizję kilka razy większą, niż w zwykłym kantorze. Co się stało?

Na szerszą skalę eksperymentuje jeden z internetowych kantorów, Fritz Exchange. Oprócz platformy do wymiany walut online (ostatnio, jak donoszą mi czytelnicy, działającej jak przedwojenny traktor, na pieniądze czeka się nawet po dwa tygodnie) Fritz postawił w 36 miejscach w Polsce maszyny przypominające bankomaty, ale będące automatycznymi kantorami.

Urządzenia stoją w czterech miejscach w Warszawie oraz w czterech przygranicznych województwach we wschodniej i południowej Polsce (lubelskie, podkarpackie, małopolskie i śląskie). Podobno Fritz w najbliższym czasie zamierza zwiększyć sieć o 14 kolejnych automatów do wymiany walut.

Skorzystałem z automatycznego kantoru i…

Rzecz nie jest nowa, sieć bankomato-kantorów zaczęła powstawać już półtora roku temu, ale tak się składa, że dopiero przypadkiem, tankując na jednej z warszawskich stacji, zobaczyłem takie cacko na żywo i niezwłocznie postanowiłem przetestować. Bariera mentalna była dość duża, bo maszyna zarosła kurzem i widać było, że daaawno nikt jej nie używał. A ja nie lubię jak coś połyka mi gotówkę nie oferując nic w zamian.

Przemogłem się jednak i zadysponowałem zakup 50 euro (bodaj najmniejszej porcji waluty). Choć z opisu wynikało, że ów bankomato-kantor wymienia pięć najpopularniejszych walut, dostępne były tylko dwie – euro i funt. Wybrałem euro, włożyłem do maszyny 250 zł i po chwili autokantor pokazał mi kurs wymiany (4,19 zł, czyli o 2-3 gr. lepiej niż w moim osiedlowym kantorze z „żywym” kasjerem).

Zatwierdziłem transakcję, a kilka sekund później w podajniku pokazały się banknoty. W jednej porcji urządzenie „wypluło” euro oraz 40 zł, które pozostały z wymiany. Po kolejnych sekundach w sąsiedniej kieszeni pojawił się bilon, a za chwilę także potwierdzenie transakcji.

Wymiana walut w bankomacie: dlaczego by nie?

Rewolucja? Maszyny przejmują wymianę walut? Kasjerzy na bruk, a „zwykłe” kantory do piachu? Nie tak szybko. Zagadany przeze mnie pracownik stacji benzynowej zeznał, że nie przypomina sobie, by widział kogoś przy tej maszynie do wymiany walut, ale pracuje dopiero od kilku miesięcy. Widać ludzie nie są aż takimi fanami nowych technologii, by uwierzyć, że automat podobny do bankomatu załatwi sprawę łatwiej i szybciej.

Chętnie zobaczyłbym takie automatyczne kantory na dworcach i lotniskach, w najpopularniejszych hotelach i przy największych ulicach handlowych. Moje doświadczenie z automatycznym kantorem okazało się lepsze, niż ze „zwykłym”, w którym niedawno spotkałem nieszczęśliwą (a może tylko znudzoną?), niezbyt gibką w ruchach panią. Ale przyznam, że miałem lekkiego cykora, bo „Fryc” to nie Euronet i gdyby kasę mi połknęło albo nie wypłaciło, to mógłbym szukać wiatru w polu.

Szczęśliwie żadnych niemiłych przygód nie przeżyłem i o automatach do wymiany walut myślę, zwłaszcza przed wakacjami, ciepło. Szkoda, że banki – dla dopełnienia oferty swoich kantorów online i kart wielowalutowych – nie wkładają do bankomatów przynajmniej tych kilku najpopularniejszych walut. Choć np. Citibank ma trochę bankomatów wielowalutowych, które działają tak jak kantor wymiany walut.

Czytaj też: Widziałem superbankomat. Udzieli pożyczki, założy lokatę, da bon rabatowy i sprzeda bilet na mecz…

Czy automatyczne kantory to przyszość rynku wymiany walut?

Nie wiem czy Fritz będzie miał pieniądze na rozwój sieci kantorów automatycznych (takie urządzenia kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych za sztukę, najnowocześniejsze – do 25.000 euro), ale przed takim zasilaniem portfela w obce waluty (i ich „odsilaniem” po powrocie z zagranicy) widzę świetlaną przyszłość.

Ktoś, kto odważy się zbudować na tyle dużą sieć takich urządzeń, by zaczęły być widoczne dla konsumentów-podróżników – może niechcący „pozamiatać” rynek. O ile oczywiście maszyna będzie potrafiła się ładnie przywitać i będzie miała duży wybór walut w dobrych cenach.

Wiem, że niektórzy właściciele tradycyjnych kantorów kupują po jednym, dwóch takich urządzeniach i testowo stawiają na ulicach lub z centrach handlowych (ostatnio zdecydował się na to np. właściciel kantoru tradycyjnego i internetowego w Białymstoku).

Ze względu na koszt urządzenia i obrót, który musiałoby „wyrobić” przy niewielkiej marży z wymiany walut kluczowe jest oczywiście właściwe zidentyfikowanie miejsc, w którym urządzenia powinny stać. Rynek na usługi kantorowe jest bowiem specyficzny – są enklawy, w których zapotrzebowanie na fizyczną walutę jest duże, ale przecież przeciętny konsument stosunkowo rzadko wymienia złotówki na euro, dolary i funty. Ba, większość z nas w ogóle nie wyjeżdża za granicę.

 

6
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
PrzemoMarcinMirekRafałMaciej Samcik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Anna
Gość
Anna

No,to jesteśmy ….10 lat za…Czarną Afryką tudzież Azją Południowo-Wschodnią.Tyle bowiem lat temu takie maszyny do wymiany pieniędzy jednych na drugie – zwykle najpopularniejszych:USD i Euro na lokalne waluty – widywałam acz nie korzystałam,za to widziałam,jak robili to inni w Nairobi, Bangkoku,Kuala Lumpur i innych węzłowych miejscach,zwykle na lotniskach.

Rafał
Gość

Nie słyszałem o takim kantorze. Muszę zobaczyć czy jest taki w moim mieście.

Mirek
Gość
Mirek

Kilkukrotnie korzystałem z maszyny w małopolsce i zawsze wszystko działało jak należy. Główną zaletą są dobre kursy i 24h na dobę, bo właśnie waluty wymieniałem w godzinach nocnych, co w tradycyjnym kantorze było by nie do zrealizowania

Marcin
Gość
Marcin

Korzystałem do tej pory 3 razy i jestem mile zaskoczony tym jak to działa, ciekawy jest również fakt obsługi w 5 językach, myślę, że to głównie na turystów skierowane jest to urządzenie i jeśli tylko dotrą do ich świadomości to będzie to strzał w dziesiątkę.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij