12 kwietnia 2022

Promocyjny kredyt i… obowiązkowa niespodzianka. „Nie mówili mi, że, aby dostać kasę, będę musiał robić takie rzeczy”. Czy bank wprowadził w błąd?

Promocyjny kredyt i… obowiązkowa niespodzianka. „Nie mówili mi, że, aby dostać kasę, będę musiał robić takie rzeczy”. Czy bank wprowadził w błąd?

„Do kredytu dołożyli mi obowiązkowe badania medyczne, o których zapomnieli mi powiedzieć” – denerwuje się pan Michał, który skorzystał z promocyjnego kredytu z jeszcze bardziej promocyjnym ubezpieczeniem. Czy klient został złapany w pułapkę i teraz będzie musiał łapać mocz do pojemnika, żeby bank nie wypowiedział mu umowy kredytowej?

Kredyt hipoteczny zwykle wiąże się z obowiązkiem wykupienia ubezpieczeń. Wariant minimum to ubezpieczenie zastawianej w banku nieruchomości na wypadek, gdyby uległa zniszczeniu, nim kredyt zostanie spłacony. Ale banki często żądają także wykupienia ubezpieczenia na życie przez samego kredytobiorcę. Chodzi o to, żeby zabezpieczyć się na sytuację, w której zabraknie dochodu pozwalającego na spłatę kredytu.

Zobacz również:

Kiedyś takie ubezpieczenia były dla banków dodatkową „prowizją” – klienci byli zmuszani do ich kupowania w zaprzyjaźnionej z bankiem firmie ubezpieczeniowej, a stawka była skalkulowana na tyle wysoko, żeby ubezpieczyciel mógł „odpalić działkę” bankowi.
Biznes był na tym złoty, dopóki prawo nie zabroniło wymuszania na klientach kupowania ubezpieczeń w konkretnej firmie. Teraz jest tak, że bank-kredytodawca może co najwyżej określić wymogi minimalne, które ma spełniać polisa, zaś klient ma prawo przynieść własną, kupioną „na mieście”.

Często ta opcja jest czysto teoretyczna, bo wykupienie w banku wskazanego ubezpieczenia jest warunkiem promocyjnej marży kredytu. Promocyjne marże są dużo niższe od niepromocyjnych (albo inaczej – te niepromocyjne bywają zaporowe), więc duża część klientów w ogóle nie bierze możliwości wzięcia kredytu bez promocji.

Inna sprawa, że dość często się zdarza, iż kredyt bez promocji, czyli z wyższą marżą (ale i bez kosztownych obowiązków dotyczących wykupienia wskazanego ubezpieczenia, utrzymywania w danym banku konta z obrotami i wpływami, karty debetowej lub kredytowej czy depozytu) jest po prostu tańszy.

Czytaj więcej o tym: Ile kosztuje kredyt hipoteczny solo, a ile w pakiecie z kontem i kartą? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Zwrot składki ubezpieczeniowej po spłacie kredytu? Klient w pułapce (subiektywnieofinansach.pl)

Badania medyczne obowiązkowe, czyli żeby mieć kredyt trzeba zrobić siusiu

Napisał do mnie czytelnik, który wziął kredyt hipoteczny w mBanku z promocyjną marżą i pakietem obowiązków. I – już na starcie – z pakietem pretensji do banku. Czy uzasadnionych? Oceńcie sami.

„Zwracam się do Pana z prośbą o wsparcie klientów mBanku, który zaciągają tam kredyt hipoteczny z obowiązkowym ubezpieczeniem na życie wymaganym przez okres 60 miesięcy kredytowania. Jego koszt to 0,045% od salda zadłużenia miesięcznie, co jest horrendalnie wysokie i nierynkowe, ale nie o to chodzi”

– pisze do mnie pan Michał, który wspólnie z żoną kupił dom w Warszawie. Ot, taka klitka za niecałe 2 mln zł. W domu trwa jeszcze remont, dwie raty kredytowe i dwie składki ubezpieczeniowe zapłacone, aż tu nagle odzywają się do pana Michała przedstawiciele firmy ICR z Poznania, którzy na zlecenie TU UNIQA (ubezpieczyciel współpracujący w mBankiem), zapraszają na… obowiązkowe badania medyczne.

Badania są naprawdę kompleksowe: internistyczne, próby wysiłkowe, badania laboratoryjne – krew na czczo, próbka moczu porannego… Niektórzy by się ucieszyli, że nie na swój koszt zostaną kompleksowo przebadani. Kiedyś, biorąc duży kredyt hipoteczny, zostałem skierowany na takie badania i – powiem szczerze – nikt ani później, ani wcześniej mnie aż tak kompleksowo nie prześwietlił. A przy okazji wyszło kilka drobnych problemów, które – dzięki tym badaniom – nie rozwinęły się do większych rozmiarów. Pan Michał jednak nie docenił „dobroci” firmy ubezpieczeniowej UNIQA i potraktował skierowanie na badania bez życzliwości.

„Wraz z żoną zdębieliśmy, że musimy komuś obcemu (nie na własne życzenie) pozwalać na analizę naszego zdrowia i ciała – w tym pobranie krwi i moczu! Zaczęło się wertowanie dokumentów dotyczących kredytu, a tam nie było ani śladu o informacji, żeby bank lub ubezpieczyciel wymagali tego typu badań. Do polisy była również dołączona ankieta medyczna, w której musieliśmy potwierdzać nasz stan zdrowia. Ale i tu ani śladu o niezwykle emocjonującej dla nas informacji o obowiązkowych badaniach”.

Panu Michałowi chodzi chyba nie tyle o sam fakt skierowania na badania, lecz o to, że informacja o takiej możliwości nie znalazła się w żadnych dokumentach, które podpisywał. I bank nie raczył go poinformować, że coś takiego może się zdarzyć. Klient rzeczywiście powinien wiedzieć o wszystkich rzeczach, których bank mógłby od niego zażądać w związku z umową.

„Po kontakcie z bankiem okazało się, że w OWU polisy (która standardowo nie jest dokumentem, który klient musi podpisać, a jedynie takim, to którego ma wgląd) na 11 stronie jest §4 pkt. 6., który mówi, że dla kredytów powyżej 1,2 mln zł musimy złożyć ankietę medyczną (co zrobiliśmy i zostało nam przez bank zakomunikowane wprost) oraz poddać się badaniom wskazanym przez TU UNIQA z wyłączeniem badań genetycznych (o czym ani bank ani ubezpieczyciel nie mówili)”.

Jak to się stało, że klient nie wiedział o dodatkowym wymogu?

Sprawdziłem to, co pan Michał pisze, i rzeczywiście – warunki zobowiązują klienta, jeśli kredyt jest wysoki, do przeprowadzenia badań medycznych na koszt firmy ubezpieczeniowej.

„Tak wrażliwe kwestie powinny być, naszym zdaniem, jasno komunikowane przez bank i ubezpieczyciela. Powinni nas poinformować, że aby otrzymać kredyt musimy dosłownie oddać krew i nasikać do pojemnika. Ponadto, zapis z tego paragrafu jest na tyle otwarty, iż teoretycznie towarzystwo ubezpieczeń mogłoby skierować nas na badanie prostaty, kolonoskopię albo badanie szyjki dna macicy żony”

– ma pretensje pan Michał. Chyba słusznie, bo – nie kwestionując potrzeby przeprowadzenia badań – ten obowiązek dotyczy spraw wrażliwych, dotyczących zdrowia i badań, których kredytobiorcy mogliby nie chcieć wykonywać. Można sobie wyobrazić sytuację, w której z tego powodu próbują znaleźć inny bank.

Dziś nawet głupi telefon marketingowy z banku zawiera na samym początku zastrzeżenie, że rozmowa jest nagrywana i jeśli się nie zgadzam, to powinienem odłożyć słuchawkę. Dlaczego mBank nie poinformował klienta, że czekają go obowiązkowe badania medyczne i sikanie do pojemnika i że jeżeli klient nie życzy sobie robienia siusiu w pakiecie z kredytem, to może iść do innego banku?

„Ciekaw jestem, czy spotkał się Pan z tego typu zdarzeniami i czy próba rozmowy z bankiem i ubezpieczycielem ma jakiś sens – mogę zrezygnować z polisy na rzecz marży wyższej 2,5 razy, czego oczywiście nie chcę. Będę wdzięczny, gdyby uznał Pan ten temat na tyle ciekawy, by zgłębić go dokładniej”

– pisze pan Michał. Wydaje się, że sprawa należy do tych „nieostrych”. Z jednej strony jest dokumentacja, której zgłębienie pan Michał potwierdził, godząc się na podsuwane przez bank ubezpieczenie. Z drugiej strony mamy „drobny druczek”, czyli dość istotny – a przynajmniej wrażliwy – warunek, który nie został klientom właściwie uświadomiony.

Wydaje mi się, że bankowcy powinni zrobić teraz dwie rzeczy. Po pierwsze uczynić dla pana Michała wyjątek i zwolnić jego (oraz jego żonę) z konieczności przeprowadzenia badań lub też wynagrodzić mu dodatkowo ten trud (może finansowo?). Po drugie zmienić procedury, by klienci byli wyraźnie informowali o tym, że „grożą” im obowiązkowe badania medyczne (i jakie). Niewykluczone, że takie procedury w banku są, ale pracownik obsługujący pana Michała ich nie zastosował. I sytuacja zrobiła się niezręczna.

Czytaj też: Boom na kredyty. Jak banki opisują klientom ryzyko stopy procentowej? (subiektywnieofinansach.pl)

—————————-

Podcast „Finansowe sensacje tygodnia” w najpopularniejszej „10” na Spotify!

„Finansowe sensacje tygodnia”, czyli cotygodniowy podcast nagrywany przez ekipę „Subiektywnie o Finansach”, znalazł się właśnie w dziesiątce najpopularniejszych podcastów newsowych na platformie Spotify. Dziękujemy bardzo wszystkim, którzy słuchają, subskrybują i polecają nasz podcast. Kolejnych odcinków „Finansowych sensacji tygodnia” słuchajcie w każdą środę. Podcast jest dostępny na www.subiektywnieofinansach.pl, na platformie Anchor, oczywiście na Spotify, Google Podcast oraz Apple Podcast oraz na kilku innych platformach podcastowych. Poszczególne odcinki można znaleźć i odsłuchać pod tym linkiem.

zdjęcie tytułowe: Voltamax/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
31 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jan
4 lat temu

Lata mijają, a ludzie dalej nie czytają dokumentów. Jak często ten człowiek bierze kredy na 2 bańki, że nie może znaleźć 3 godziny na przeczytanie wszystkich dokumentów.

Mario
4 lat temu

„Jego koszt to 0,045% od salda zadłużenia miesięcznie, co jest horrendalnie wysokie i nierynkowe,”.

Można było starać się o kredyt w innym banku

Stef
4 lat temu

Klient nie przeczytał umowy, podpisał i ma pretensje do banku, że zły bank mu nie powiedział co jest w umowie?

Jakby tam było napisane że będzie dożywotnio codziennie robił łaskę prezesowi?
Jakby warunkiem niższej marży było bieganie na golasa wokół siedziby banku?

jsc
3 lat temu
Reply to  Stef

Hmmm… aż przypomina się mi pewien odcinek Ojca Mateusza.

mko
4 lat temu

Aż się prosi o komentarz, ze taki klient w ogóle nie powinen dostać tak dużego kredytu, bo skoro nie zna warunków tak ważnej umowy, to jest zbyt duże zagrożenie, ze innych umów tez nie czyta i wpędzi się zaraz w kłopoty. Teraz są to tylko gratisowe badania lekarskie, ale kto wie, co bank wymyślił w następnym paragrafie (albo co wymyśli jak zmieni regulamin, do czego pewnie zastrzegł sobie prawo).

Mario
4 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

A formułka „klient zapoznał się z OWU”, czy podobnej treści? Nie sądzę, aby takiego oświadczenia nie podpisał, hm….

Dociekliwy
4 lat temu
Reply to  Mario

A „nieuczciwa praktyka rynkowa”, hm…?

Radek
3 lat temu
Reply to  Dociekliwy

Nie ma w tym niczego nieuczciwego. OWU nie jest nigdzie schowane i niedostępne bez wnisoku ze zdjęciem. W dokumentach które ten pacjent dostał z banku MUSI się znaleźć informacja gdzie może uzyskać dostęp (w tym dostęp offline) do dokumentów które go obowiązują któ¶ych nie ma ze sobą – wszelkie OWU, aneksy enumeratywne, tabele opłat, usług dodatkowych, definicji pojęć itede

mko
4 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak nie dostał OWU, to ono go nie obowiązuje. Prosta sprawa

adsf
4 lat temu
Reply to  mko

Na jakiej niby podstawie prawnej „nie dostał owu to to go ono nie obowiązuje?? Zapoznał lub miał możłiwość zapoznania się? Miał wg artykułu. To że tego nie zrobił to jego przeoczenie. Wyłącznie.

Radek
3 lat temu
Reply to  mko

Mhmm, ja nie dostałem Kodeksu Wykroczeń, więc mnie nie obowiązuje? Prosta sprawa, podaj adres gdzie mieszkasz 😉

Dociekliwy
4 lat temu
Reply to  mko

A znane jest tobie w ogóle pojęcie „karty informacyjnej produktu” i co ona powinna zawierać?

Hieronim
4 lat temu

> Wydaje mi się, że bankowcy powinni zrobić teraz dwie rzeczy. Po pierwsze uczynić dla pana Michała wyjątek i zwolnić jego
> (oraz jego żonę) z konieczności przeprowadzenia badań lub też wynagrodzić mu dodatkowo ten trud (może finansowo?).

Panie Redaktorze, i najważniejsze – prezes banku powinien dostać indywidualną karę w wysokości 100-krotności wartości kredytu, żeby bank już nigdy nie powtórzył takiego numeru. Nie ma tyle? zabrać nieruchomości, samochody, przesiedlić do kontenera socjalnego…
Nie ma przypadków, jest rozbestwienie bezkarnością.

Wojciech
4 lat temu

Bardzo mi się ten pomysł podoba, świadczy o tym, że bank dba o swojego klienta żeby na pewno był zdrowy i mógł spłacać kredyt. Chciałbym wobec tego odwdzięczyć się bankowi za jego troskę i zadbać o niego analogicznie jak on dba o siebie. Dlatego proponuję jednopunktową ankietę która zawiera informację czy wibor który umieścili w umowie kredytowej wynosi więcej niż stopa lombardowa NBP czy mniej? W końcu nie chcielibyśmy sytuacji, w której bank działa na swoją szkodę i pożyczałby pieniądze od banków komercyjnych drożej, niż od banku centralnego. Czułbym się naprawdę fatalnie, gdyby bank działał na swoją szkodę dlatego dbając… Czytaj więcej »

Konrad
4 lat temu

Ale co nas to bank!? Nie zapytał Pan? Co na to uokik? Nie zapytał Pan? Co na to prawnicy? Nie zapytał Pan?
Gdzie się podziało rzetelne dziennikarstwo? 🙁

jsc
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Akurat ta sprawa jest jasna jak słońce, nie wymaga wielomiesięcznego śledztwa dziennikarskiego na miarę przekrętów w SKOK-ach(…)
Siekielski zrobił już o tym film, zatem pora na coś trudniejszego… ja proponuję temat (…)Gdzie podziała się ropa ISIS?(…). W kontekście 6 pakietu sankcji na Rosję to jest on mocno na czasie.

Last edited 3 lat temu by jsc
jsc
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Hmmm…. tylko, że Wenezuela nia ma rezimu robiącego przysłowiową Buczę, w przeciwieństwie do ISIS.

Last edited 3 lat temu by jsc
adsf
4 lat temu
Reply to  Konrad

A cóż tu jest niejasnego ? Warunki były precyzyjne i dostępne. To że klient ich nie przeczytał to jego problem. Z pewnością podpisał że zapoznał się z OWU.

Pamiętam z 10 lat temu jak brałem swoj pierwszy hipoteczny kredyt bank mi dał umowę do podpisu a tam też ubezpieczenie nieruchości i regułka ze zapoznałem się z owu. Mówię Pani ze alb to skreślamy albo mi je daje. Mówi że jest na stronie. Ja mówię – nie mam internetu. Państwo sprzedajecie mi produkt porposzę o komplet warunków. Po rozmowie z kierownikiem placówki po dobrych 30 minutach znalazła się kopia. Można ?

adsf
4 lat temu

Panie Macieju – z innej bajki – jak tam walka o zastrzeżenie kredytowe jako obligatoryjny element wszystkich kredytów / pożyczek komercyjnych ? Wtedy możemy płacić za alerty nawet 150 zł / rok. Teraz system jest dziurawy jak ser.

adam
4 lat temu

Ale trochę nie rozumiem. Jeśli klient zapłacił już składkę to chyba jest już ubezpieczony? Więc po co teraz te badania medyczne? Badania są ewentualnie potrzebne przed ubezpieczeniem, bo mogą wpłynąć na decyzje towarzystwa ubezpieczeniowego czy objąć polisa tego klienta czy tez nie czy tez dodać jakieś wykluczenia lub podnieść składkę. Gdy ja mialem styczność z mBankiem, wszystkie formalności dot. polisy załatwiało się przed decyzją kredytową.

IGS
4 lat temu
Reply to  adam

Do czasu objęcia pełną ochroną (np. 60 dni) obowiązuje „ochrona tymczasowa”, zazwyczaj (zależy to od poszczególnych ofert) ograniczona kwotowo (np. max. 100 000 zł sumy ubezpieczenia) oraz zakresowo (tylko skutki NW). Po analizie wyników badań, zakład ubezpieczeń ma prawo:

  • podwyższyć wysokość składki,
  • ograniczyć zakres ochrony,
  • odmówić objęcia ochroną.

Ergo, Klient posiada ubezpieczenie ograniczone do czasu przeprowadzenia i pozytywnej (bądź nie) decyzji zakładu ubezpieczeń.

Dwdw
4 lat temu

Taki bogaty a taki [CENZURA-red, „niezbyt mądry”]…

Socjalista
4 lat temu
Reply to  Dwdw

Zamożni ludzie, nie biorą kredytów hipotecznych, ponieważ stać ich na zakup mieszkania „od ręki” za gotówkę. Są więc wolni od zagrywek kredytowych białuch kołnierzyków. Natomiast ludzie o „średnich zarobkach” co w PL oznacza parę marnych groszy, bo reszta zarabia jeszcze mniej są wystawieni na różne nieczyste zagrania.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu