Bank Pekao, drugi-trzeci największy bank w Polsce, przeżywa od kilku miesięcy wstrząsy kadrowe. Od jesieni ma już trzeciego prezesa, a teraz z pracy w zarządzie zrezygnował wiceprezes odpowiedzialny za pion ryzyka. W przeddzień kryzysu gospodarczego, gdy pilnowanie ryzyka jest w każdym banku najważniejszą robotą, nie należy sobie pozwalać na takie ekstrawagancje. Bank Pekao należał zawsze do najwyżej wycenianych na rynku – był konserwatywny i przewidywalny. Oby nie zgubił tych cech, bo obecne zamieszanie już odbija się na jego wartości rynkowej
O ile PKO BP, największy polski bank, jest w ostatnich latach ostoją personalnej stabilności – od września 2009 r. rządzi w nim Zbigniew Jagiełło, zaś ostatnio przedłużono mu kontrakt na kolejne trzy lata – o tyle jego konkurent, Bank Pekao, ostatnio pogrążył się w zmianach.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Ryzyk-fizyk w Banku Pekao. Ale co z rękojmią?
W listopadzie 2019 r. z posady prezesa banku zrezygnował Michał Krupiński, który kierował „żubrem” przez dwa i pół roku, czyli od repolonizacji banku (wcześniej bank był włoski, więc i prezes był włoski – Luigi Lovaglio, zarabiający u „Żubra” miliony do dziś). To nie była rewolucja, bo jego miejsce zajął Marek Lusztyn, bodaj najbliższy współpracownik Krupińskiego w zarządzie banku (wcześniej Lusztyn pracował w centrali UniCredit, w grupie Pekao miał 20-letni staż).
W kwietniu tego roku Lusztyn został równie niespodziewanie zastąpiony na stanowisku prezesa przez Leszka Skibę, ekonomistę z dużym bagażem wiedzy o finansach, ale bez doświadczeń w zarządzaniu bankami – poprzednio był wiceministrem finansów. Ale Lusztyn został w zarządzie na stanowisku wiceprezesa odpowiedzialnego za pion ryzyka. Teraz okazuje się, że i Lusztyn odchodzi z banku. Pekao ma miesiąc na znalezienie zastępstwa, bo w komunikacie opublikowanym ciemną nocą na stronach giełdowych stoi jak wół (czy też raczej „jak żubr”):
„Mając na uwadze zapewnienie zachowania ciągłości podejmowania decyzji, zgodnie z dobrymi praktykami, Pan Marek Lusztyn złożył rezygnację ze skutkiem na datę przyszłą, tj. na dzień 30 czerwca 2020 r., aby umożliwić Radzie Nadzorczej Banku dokonanie wyboru na powyższe stanowisko”
Jak słusznie zauważył „Puls Biznesu” informując o decyzji Lusztyna, drugi co do wielkości kredytodawca w kraju – i trzeci największy bank pod względem wartości aktywów – nie tylko zostaje bez osoby odpowiedzialnej za zarządzanie ryzykiem kredytowym, ale także w zarządzie nie ma już ani jednej osoby, legitymującej się zezwoleniem nadzoru na kierowanie instytucją finansową.
Zgodnie z przepisami co najmniej dwie osoby w zarządzie banku muszą dawać „gwarancję stabilnego i bezpiecznego zarządzania bankiem”. Tymi osobami muszą być prezes banku i szef ryzyka. Pieczątkę pod „gwarancją” daje Komisja Nadzoru Finansowego. Nowy szef Pekao Leszek Skiba takiego statusu na razie nie ma (pełni formalnie funkcję pełniącego obowiązki prezesa), a Marek Lusztyn co prawda ją miał jako prezes, ale teraz już nie będzie pracował w banku.

Idzie kryzys. Wygrają ci, którzy najlepiej będą zarządzali ryzykiem
Ale ważniejsze od pieczątek KNF może być zaufanie inwestorów do banku, który wchodzi w bardzo trudny czas – jak zresztą cała branża finansowa. W najbliższych miesiącach banki będą wyrywały sobie fachowców od zarządzania ryzykiem (niewykluczone, że Lusztyn też został podkupiony przez konkurencję Pekao).
Jest pewne – nomen omen, jak w banku – że przez najbliższe kwartały będzie rósł szybko odsetek nie spłacanych w terminie kredytów – wszystkie banki utworzyły już na to ryzyko rezerwy, oczywiście „wyceniając” je na razie tylko częściowo, bo skala wzrostu ryzyka jest nieznana (poniżej obrazek pokazujący jak to wyglądało w Pekao)…

…zaś od właściwego skalibrowania sprzedaży nowych kredytów będzie zależał zysk każdego banku w przyszłości. Bez sprzedaży nowych kredytów – z możliwie małym ryzykiem – nie da się zarabiać pieniędzy. Kto za bardzo przykręci kurek z pieniędzmi dla klientów – przegra. Ale kto odkręci go głupio – przegra jeszcze bardziej.
U „Żubra” sprawa jest o tyle ważna, że to największy bank korporacyjny, czyli udziela najwięcej dużych kredytów największym polskim firmom. A tutaj każdy błąd waży więcej, niż w przypadku drobnych kredytów konsumenckich. Z drugiej strony: zbyt ostrożne podejście do ryzyka kredytowego, będące pochodną braku „wyczucia” i znajomości specyfiki działalności Pekao, może spowodować, że „Żubr” straci miano największego kredytodawcy polskiego biznesu. A to byłby cios nie tylko wyrażony w cyferkach (np. zyskach), ale i porażka prestiżowa.
Bank Pekao zawsze był ikoną porządnego zarządzania ryzykiem. Widać to było w czasach, gdy rządzili nim Włosi, ale też i za czasów, gdy zarządzał nim duet Krupiński-Lusztyn. Nawet afera z „dwoma wieżami” prezesa Kaczyńskiego nie zachwiała wizerunkiem banku jako instytucji podejmującej racjonalne decyzje. Z dokumentów nie wynikało, by bank potraktował spółkę Srebrna inaczej, niż traktuje każdego innego klienta korporacyjnego).
Konserwatywne podejście do ryzyka trochę spowalniało w przeszłości rozwój banku, ale i pozbawiało go kłopotów, które mają konkurenci. Zobaczcie jak wynikają rezerwy tworzone przez Bank Pekao i inne banki na wyroki TSUE dotyczące franków i prowizji kredytowych. Kto nie grzeszy, mniej zarabia, ale i potem dostaje lżejszą pokutę.

Jeśli nowy prezes Banku Pekao nie jest menedżerem, który zjadł zęby na zarządzaniu bankami, to tym ważniejsze jest, żeby za jego plecami byli wybitnej wody fachowcy, którzy zapewnią „żubrowi” stabilność zarządzania i minimum błędów na niespokojnych wodach, na które wpływa cała branża bankowa. To przełoży się na wyniki finansowe (czyli na dywidendę m.in. dla Skarbu Państwa), ale przede wszystkim na wartość rynkową banku.
———————
Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy – zapisz się na newsletter i bądźmy w kontakcie!
———————
Zaufanie, które procentowało. Ale czy nadal będzie?
Przez długie lata Bank Pekao był wyceniany znacznie wyżej, niż inne banki. Paznokcie z zazdrości obgryzali wszyscy, łącznie z prezesem Zbigniewem Jagiełło, który co prawda zarządza bankiem największym, ale relatywnie nie zawsze najwyżej wycenianym. Zobaczcie na to, ile przez lata inwestorzy byli skłonni płacić za zakup każdej złotówki zysku przypadającego na akcję Pekao (niebieski) i PKO BP (żółty)…

oraz ile płacili za każdą złotówkę majątku banku przypadającego na każdą akcję:

Ale ostatnio to się zmieniło. Patrząc na skalę utraty wartości rynkowej Banku Pekao, PKO BP oraz na zachowanie indeksu WIG20 w ostatnim roku widać, że inwestorzy są zaniepokojeni. Owszem, w czasach rynkowej paniki najszybciej sprzedaje się to, co ma jeszcze największą wartość i jest najbardziej płynne (a akcje Banku Pekao zawsze miały te przymioty), ale teraz już sytuacja na rynkach jest spokojniejsza, a „Żubr” (na niebiesko na wykresie poniżej, żółty to WIG20, a zielony – PKO BP) wartości rynkowej nie odzyskuje.

Przed Leszkiem Skibą, nowym prezesem Banku Pekao, trudne zadanie. Musi w najtrudniejszych możliwych czasach obronić zaufanie do „Żubra” jako banku co prawda państwowego, ale porządnie zarządzanego i nie popełniającego poważnych błędów w zarządzaniu ryzykiem. Przestrogą niech będzie to, co spotkało Alior Bank – niegdyś najwyżej wyceniany i najszybciej rozwijający się bank w Polsce. Częściowo płaci on dziś za stare błędy (jeszcze sprzed repolonizacji), ale częściowo też za brak wizji i stabilności w kadrze zarządzającej.
W Banku Pekao wizja chyba jest – to bank, który co i rusz wprowadza nowości technologiczne i szybko cyfryzujący siebie oraz klientów (choć nie unika przy tym kłopotów w jakości ich obsługi). To tutaj pojawiło się pierwsze konto otwierane na selfie i to tutaj klienci po raz pierwszy mogli zatwierdzać transakcje biometrycznie.

Czytaj też: Bank Pekao na Dzień Dziecka uruchomił aplikację PeoPayKIDS. Co ona potrafi? Testujemy!
Przeczytaj też: #zostańwdomu i…idź w kapciach do banku. Oto przegląd spraw, które załatwisz w porządnym banku nie ruszając się z fotela
Przeczytaj też: W oddziale, przez kuriera, przelewem weryfikacyjnym, przez wideoczat, na selfie… Jak najlepiej założyć konto w banku? Sprawdzam!
Ale samą technologią „Żubr” nie odzyska wartości rynkowej, którą zaczął ostatnio tracić zbyt szybko. Tego kalibru bankiem musi zarządzać ekipa, do której inwestorzy mają zaufanie. Bo jego spadek przekłada się na grube miliardy złotych strat w wartości naszego wspólnego majątku. Kapitalizacja Banku Pekao to dziś 14 mld zł, przed kryzysem przyniesionym przez Covid-19 wynosiła niemal 30 mld zł.

Zaufanie w przypadku banku przekłada się też na zdolność generowania zysku. Poniżej macie ostatnich ponad 20 lat Banku Pekao na giełdzie na jednym obrazku (powered by Bankier.pl)
W ostatnich pięciu latach Bank Pekao wypłacał od 6,6 zł do 10 zł dywidendy na akcję. W rękach PZU i PFR – państwowych akcjonariuszy – jest 88 mln akcji (z 260 mln wszystkich wyemitowanych). To oznacza, że w ręce państwa trafia nie tylko podatek dochodowy od zysków banku (obecnie ok. 700 mln zł) oraz podatek bankowy pobierany od jego aktywów (500-600 mln zł rocznie), ale też 700-900 mln zł rocznie dywidendy. Każdy z tych elementów może się łatwo skurczyć o dziesiątki lub setki milionów złotych wskutek spadku zaufania do banku inwestorów i klientów.
—————————-
Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także zestawienie dostępnych dziś okazji bankowych (czyli 200 zł za konto, 300 zł za kartę…). I zacznij zarabiać:
>>> Ranking najwyżej oprocentowanych depozytów
>>> Ranking kont oszczędnościowych. Gdzie zanieść pieniądze?
>>> Przegląd aktualnych promocji w bankach. Kto zapłaci ci kilka stówek?
—————————-
POSŁUCHAJ NAJNOWSZEGO PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”
W najnowszym (12.) odcinku podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” ekipa serwisu „Subiektywnie o finansach” – w galowym składzie – nawija m. in. o:
>>> wakacjach kredytowych 2.0 w ramach tarczy antykryzysowej 4.0 (od 1:15)
>>> chaosie w odmrażaniu gospodarki i o tym jak to się skończy (od 10:30)
>>> o tym jak będziemy podróżowali autobusami i samolotami w erze Covid-19 (od 15:40)
>>> o efektach wojny gotówki z bezgotówką w czasach zarazy (od 25:40)
>>> o brzydkim zachowaniu firmy ubezpieczeniowej PZU, która szuka dziury w całym (od 31:00)
Aby posłuchać kliknij w baner powyżej albo wejdź w niniejszy link
———————–
zdjęcie tytułowe do tekstu: od lewej Michał Krupiński, Marek Lusztyn, Leszek Skiba oraz Żubr, wszystkie zassane z Banku Pekao lub z twitterowych profili bohaterów tekstu

