24 kwietnia 2026

Kac po Zondacrypto. Klienci giełdy kryptowalutowej stracili pieniądze. Czy to by się mogło zdarzyć z innymi naszymi pieniędzmi? Jak są zabezpieczane?

Kac po Zondacrypto. Klienci giełdy kryptowalutowej stracili pieniądze. Czy to by się mogło zdarzyć z innymi naszymi pieniędzmi? Jak są zabezpieczane?

Klienci największej w kraju giełdy kryptowalutowej stracili setki milionów, może ponad miliard złotych. Zondacrypto okazała się przekrętem. Kto trzymał tam pieniądze lub kryptowaluty – był nieostrożny. Ale czym właściwie różni się – pod względem bezpieczeństwa – trzymanie pieniędzy na giełdzie kryptowalutowej od trzymania ich w innych miejscach? W bankach, funduszach inwestycyjnych, ETF-ach, akcjach spółek? Czy z tymi pieniędzmi mogłoby się stać to samo, co z pieniędzmi w Zondacrypto? Wyjaśniam

Klienci Zondacrypto, którzy traktowali tę prywatną giełdę kryptowalut tak, jakby była bankiem, zapłacili za to wysoką cenę. Giełda – jak wiadomo – służy do handlowania, a nie do przechowywania aktywów. Zwłaszcza prywatna giełda, nieobjęta nadzorem państwa. Część poszkodowanych pewnie nie miała świadomości, że tak jest, a część świadomie ryzykowała dla wygody (żeby co chwilę nie przelewać w tę i wewtę pieniędzy i nie transferować aktywów) oraz licząc na to, że tak duża giełda nie może się zwinąć niemal z dnia na dzień. To samo przed laty myśleli klienci Amber Gold, przynosząc oszczędności, by zyskać znacznie wyższe oprocentowanie, niż w banku.

Zobacz również:

Giełdy kryptowalut nie są objęte nadzorem państwa. W przyszłości będą musiały spełniać wymogi unijnej dyrektywy MiCA, która wymaga wypełnienia kilku warunków by móc prowadzić giełdę kryptowalut i nakłada kilka obowiązków dla jej działalności, by trudniej było dobrać się do pieniędzy klientów i je wyprowadzić, czyli ukraść. Ale to dopiero pieśń przyszłości. A poza tym rynek kryptowalut nigdy nie będzie pod takim nadzorem państwa, jak inne aktywa.

Lokując pieniądze w kryptowalutę kupujemy prywatny pieniądz, wyemitowany przez firmę o mniejszej lub większej wiarygodności, zabezpieczony przez „zniszczeniem” lepiej lub gorzej. Handlujemy nim na prywatnej giełdzie, przechowujemy na własne ryzyko (albo w cyfrowym portfelu w smartfonie albo – niestety – u pośrednika). Dla porównania: akcje polskiej spółki kupujesz na państwowej giełdzie. Są przechowywane w państwowym depozycie. Kupujesz je za wyemitowane przez państwo pieniądze, których wartość jest „gwarantowana” wielkością gospodarki kraju. Widzisz różnicę? Dlatego nawet przy najlepszej ustawie – rynek kryptowalut nie ma prawa być bezpieczny.

A jak są zabezpieczane pieniądze, które trzymamy w bankach, na rachunkach maklerskich, w funduszach inwestycyjnych, w akcjach i ETF-ach? Jakiś czas temu przyglądaliśmy się temu zagadnieniu – gdy Rosja najechała na Ukrainę zastanawialiśmy się czy nasze pieniądze są bezpieczne także w przypadku najczarniejszych scenariuszy. Dziś wracam do tematu, bo znów pytacie: „czy w innych miejscach, niż giełda kryptowalut, pieniądze nie mogą zniknąć?„.

Jak są zabezpieczane nasze pieniądze w bankach?

Nasze oszczędności w bankach komercyjnych są tak naprawdę elektronicznymi zapisami księgowymi. Nie są przechowywane w fizycznych skarbcach w formie banknotów, jak kiedyś. Co by się stało, gdybyśmy w wyniku, dajmy na to, ataku hakerskiego, stracili dostęp do naszego konta? Albo gdyby pieniądze „zniknęły” z konta bankowego?

Rekomendacja D wydana przez KNF nakłada na banki obowiązek tworzenia kopii zapasowych danych – i to w odpowiednio bezpiecznych warunkach. Centra danych, w których banki trzymają swoje rejestry, należą do najbezpieczniejszych miejsc w kraju. Kto chce się więcej dowiedzieć, jak wygląda data center i jak bardzo jest odporne na różne dramaty, które mogłyby się wydarzyć (łącznie z bombardowaniem), niech przeczyta ten artykuł na Homodigital.pl. A kto nie do końca wierzy w to, że zapisy księgowe dotyczące naszych pieniędzy na rachunkach są „niezniszczalne” – niech po prostu raz na jakiś czas pobiera wyciągi z konta i je archiwizuje – tak na wszelki wypadek.

Przykład Ukrainy (tam banki działają bez przeszkód, mimo bombardowań) i wielopoziomowe zabezpieczenia naszych banków sugerują, że system jest niezwykle odporny. Nie trzeba przecież inwazji, żeby systemy bankowe padły. Zdarzały się mniejsze i większe awarie, które sprawiały, że byliśmy od naszych środków odcięci przez jakiś czas. A jednak zawsze kończyło się bez poważnych konsekwencji, choć humory klientów mogły zostać popsute.

A gdyby to bank był źródłem problemu z dostępem do pieniędzy, a nie zewnętrzne czynniki? Problemy techniczne i organizacyjne nie są powodem do działania dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Ten bowiem wkracza do akcji, kiedy brak możliwości wypłaty środków wynika bezpośrednio z sytuacji finansowej banku. Wówczas pieniądze każdego klienta są chronione gwarancjami państwowymi do równowartości 100 000 euro (ponad 420 000 zł).

W przypadku niewypłacalności banku, klienci otrzymują zwrot swoich pieniędzy z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. A gdyby ich zabrakło – to z kasy państwa. Ten mechanizm został już kilkakrotnie przetestowany i zadziałał. Jedyne, o czym powinien pamiętać klient banku, to żeby nie mieć w jednym banku więcej pieniędzy, niż wynosi limit ochrony na jednego klienta (równowartość 100 000 euro).

Limit się podwaja w przypadku kont wspólnych. Dotyczy wszystkich oszczędności (sumuje się pieniądze na kontach bieżących, rachunkach oszczędnościowych, depozytach terminowych). W przypadku pieniędzy przechowywanych w walutach obcych klient otrzymuje pieniądze po przeliczeniu na złote – nie otrzymuje walut. Warto sprawdzić czy Wasz bank ma siedzibę w Polsce, czy tylko oddział. Jeśli oddział – podlega gwarancjom kraju, w którym ma siedzibę.

Ale te gwarancje są co do zasady takie same, jak w Polsce – do 100 000 euro. Bardziej skomplikowana może być jedynie procedura odzyskiwania kasy. W Polsce mogą działać tylko banki mające siedzibę w Polsce (podlegające polskim gwarancjom) lub na terenie Unii Europejskiej (czyli posiadające identyczne gwarancje unijne).

Co z akcjami na rachunkach maklerskich? Inaczej akcje, inaczej gotówka

„Generalnie 70-80% moich oszczędności jest ulokowane globalnie (akcje rynków rozwiniętych, wschodzących, surowce czy obligacje skarbowe) – ale dostęp do tego całego dobra jest poprzez polskie konta maklerskie. (…) W razie jakichkolwiek problemów z działalnością tych biur maklerskich (ot, po prostu od dziś nie działają) – jaką mam praktyczną możliwość dostępu do moich środków finansowych?” – pyta jeden z czytelników. No właśnie, jaką?

W biurach maklerskich sytuacja jest podobna jak w bankach. Pieniężna część naszych rachunków jest chroniona przez System Rekompensat prowadzony przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. I podobnie jak przy BFG ten mechanizm uruchamiany jest w sytuacji upadłości biura maklerskiego. To oznacza, że techniczne problemy („ot, po prostu od dziś nie działają”) nie są przesłanką do uruchomienia procedury rekompensat.

Analogicznie do BGF, gwarantowana kwota jest limitowana. W odniesieniu do depozytów bankowych jest to równowartość w złotych 100 000 euro, a jeśli chodzi o gotówkę na rachunku maklerskim – 22 000 euro (przy czym pierwsze 3000 euro rekompensowane jest w 100%, a kolejne 19 000 euro w 90%). A więc lepiej nie trzymać na rachunku maklerskim zbyt dużej gotówki, bo limit jej ochrony na wypadek upadłości biura maklerskiego jest ograniczony.

Wszystkie instrumenty finansowe, które mamy na rachunku, są jednak nasze i nawet w przypadku upadłości domu maklerskiego pozostają w naszej dyspozycji. Jedyną przeszkodą może być fakt, że informację o tym, co mamy w portfelu, ma tylko nasz broker. Dlatego w sytuacji awarii, cyberataku czy innej katastrofy może chwilę zająć, zanim uda się przywrócić kopie zapasowe.

Nie ma też znaczenia, skąd pochodzą instrumenty, które mamy. Nawet jeśli kupiliśmy zagraniczne akcje lub ETF-y przez polskie biuro maklerskie, to jedynie ono może potwierdzić nasze prawa. Wystawca ETF-u ani spółka, której akcje nabyliśmy, nie wie, że my to my. Dostaje tylko informację, że taka a taka ilość akcji jest w posiadaniu klientów takiej a takiej instytucji w Polsce. Ale tylko polskie biuro maklerskie wie, kto ile ma akcji czy ETF-ów. Warto na własną rękę takie informacje również archiwizować.

Ale uwaga: wszystko to, o czym powyżej, dotyczy biur maklerskich posiadających licencję na działanie w Polsce i zarejestrowanych w Polsce (a więc działających według polskiego prawa). Jeśli ktoś inwestuje za pośrednictwem aplikacji nie podlegającej polskiemu prawu (RobinHood, InteractiveBrokers, eToro), to powinien sprawdzić na własną rękę – i to jeszcze zanim włoży tam pieniądze – na mocy jakiego prawa chronione są pieniądze znajdujące się pod opieką właścicieli tej aplikacji i jakie w tym kraju obowiązują gwarancje na wypadek upadłości lub niewypłacalności firmy.

Gotówka to jedno, a aktywa (akcje, ETF-y, inne instrumenty) to drugie – one nie znikają w przypadku upadłości lub niewypłacalności brokera. Trzeba wówczas zadbać o to, żeby móc wykazać prawo ich własności. Nie możemy pójść do depozytu papierów wartościowych, w którym są przechowywane dane aktywa (albo do wystawcy ETF-u) i powiedzieć: „miałem udziały w aplikacji, ale nie mogę się zalogować, bo zniknęła”. Im bardziej egzotyczny partner w inwestowaniu – tym bardziej uważajmy wpłacając gotówkę i tym większą uwagę zwracajmy na archiwizowanie dokumentacji na własną rękę.

W TFI „zgasło światło”. Co z jednostkami uczestnictwa?

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych działają na trochę innych zasadach. TFI nie przechowują środków klientów. Od tego mają depozytariuszy, czyli głównie banki o odpowiednio wysokich kapitałach. To depozytariusze przechowują aktywa, którymi TFI zarządza, prowadzą rejestry, zapewniają terminowość rozliczeń z uczestnikami funduszu. Dla bezpieczeństwa są to instytucje niepowiązane z towarzystwem funduszy inwestycyjnych – żeby uniknąć stronniczości i chodzenia na skróty.

Można więc przyjąć, że w zakresie bezpieczeństwa nasze jednostki uczestnictwa są podwójnie zabezpieczone. Raz, że swoją dokumentację prowadzi samo TFI. I pewnie – zgodnie z normami i standardami obowiązującymi instytucje finansowe – nie trzyma tego wszystkiego w teczce na biurku księgowej czy w pliku wszyscyklienci.xlsx, zapisanym na pulpicie u prezesa. Dwa, że danych o rozliczeniach funduszu pilnuje także bank depozytariusz.

I znowu, ewentualna mniej lub bardziej poważna awaria systemów nie jest powodem do ogłaszania upadłości. Ale dla porządku doprecyzuję, że z funduszami jest trochę inaczej niż np. z biurem maklerskim. Fundusz inwestycyjny, jako podmiot, nie może upaść – wynika to wprost z prawa. Fundusz trzyma pieniądze klientów w banku, który je chroni przed jakimikolwiek transakcjami, które nie są zlecone przez klientów zgodnie z procedurami.

Nawet jeśli instytucja prowadząca fundusz będzie niewypłacalna, to nie ma to nic wspólnego z pieniędzmi klientów, bo one są przechowywane w taki sposób, żeby nie można nimi płacić rachunków firmy zarządzającej pieniędzy (np. TFI). Może się co najwyżej zdarzyć, że wartość zarządzanych aktywów spadnie w okolice zera. Wtedy jednak towarzystwo przeprowadza likwidację takiego funduszu. Sprzedaje to, co ma jeszcze jakąś wartość, ściąga należności, a to co zostanie – dzieli między właścicieli jednostek czy certyfikatów. To jest jednak element ryzyka, na które się zapisujemy, inwestując w TFI.

Nasze pieniądze: lepiej nie ryzykować. Zróbmy to

Snucie scenariuszy „a co jeśli?” można ciągnąć w nieskończoność. Jest faktem, że nie ma systemów, które są bezpieczne w 100%. Jednak instytucje finansowe wydają miliardy złotych, by zabezpieczyć się przed utratą danych – które przecież w dzisiejszych czasach stanowią podstawę ich funkcjonowania. Są ludzie, którzy za wymyślanie „a co jeśli?”, biorą grube pieniądze – dlatego że na każde z tych „jeśli” starają się znaleźć odpowiedź.

Systemy bezpieczeństwa opierają się na redundancji, czyli nadmiarowości tego, co konieczne. Mamy dane na jednym dysku? Podłączmy drugi równolegle. Zasilanie elektryczne? Zainstalujmy dwa niezależne źródła. I my możemy dołożyć naszą cegiełkę do muru, który ochroni nasze oszczędności i inwestycje.

Co dokładnie można zrobić? Warto regularnie pobierać i zapisywać sobie na pendrive wyciągi z konta bankowego i z rachunku maklerskiego. W ostateczności, gdyby wszystko inne zawiodło, będziemy mieli dokumentację stanu naszych oszczędności. Tak na wszelki wypadek.

—————————————–

CZYTAJ O BANKRUCTWIE ZONDACRYPTO:

czy państwo mogło zrobić więcej

zondacrypto estończycy wiedzieli nie powiedzieli

zondacrypto czyli recydywa

Zondacrypto - czy pieniądze zostały pożyczone

w co gra zondacrypto

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

ZOBACZ SUBIEKTYWNE ROZMOWY:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy o Waszych pieniądzach z mądrymi ludźmi, komentarze i wideofelietony oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

zdjęcie tytułowe: JeanetteAtherton/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
21 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
EKD
4 godzin temu

”Artur rok temu wpłacił na Zondacrypto 350 tys. zł”
ciekawy artykuł w Onet o przypadkach, w których ludzie traktowali tą giełdę „jakby była bankiem”

EKD
2 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

O ba! Ale inwestowanie na ROR Pana Redaktora nie daje takiej obietnicy zysku…

Hieronim
2 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

Pan Redaktor miałby wtedy do zapłacenia niechudy podatek 😉

Podroznik
4 godzin temu

dlatego only lokaty & obligacje , nic pozatym!

jacek
39 minut temu
Reply to  Maciej Samcik

Coraz więcej banków w Europie zaleca trzymać część gotówki w domach. Znam ludzi, którzy poszli w skrajność i trzymają wszystkie pieniądze w domu (po wypłacie wyciągają wszystko z konta). Koło mnie w Biedronce ogromna większość ludzi płaci gotówką, na poczcie (na której czasami bywam), całkiem młodzi ludzi płacą nadal rachunki.

EKD
18 minut temu
Reply to  jacek

Na ile oprocentowana jest aktualnie skarpeta? A na ile świnka?

Tomasz
4 godzin temu

„Warto na własną rękę takie informacje również archiwizować” – jakie ruchy Pan zaleca korzystając z brokera XTB? (kupuje wyłącznie globalny ETF w EUR notowany na Xetra). Rozumiem, że dopiero cała akcja/jednostka etfu liczy się jako własność? Pozdrawiam

Imię
2 godzin temu
Reply to  Maciej Samcik

XTB co kwartał wysyła zestawienie aktywów i środków (zawiera również saldo i akcje ułamkowe) osobno dla każdego subkonta.

Michał
3 godzin temu

Na rynkach dzieją się dziwne i fundamentalne rzeczy, ropa i metale szlachetne rosną mimo że powinny być negatywnie skorelowane, ale przynajmniej tutaj można się zrelaksować przy lekturze o polskim piekiełku, politycznej nawalance i giełdzie od której każdy z olejem w głowie trzymał się z daleka.

jacek
2 godzin temu
Reply to  Michał

Dobrze, z Zondacrypto jest juz pozamiatane, a z całym szacunkiem do P. Redaktora – te uwagi o bezpieczeństwie pieniędzy przewijały się przez ten portal dziesiątki razy. Ja bym się bardziej zastanowil nad profilem tych obywateli, którzy pakują się w takie szemrane interesy. Jak chciwość i naiwność powoduje niekorzystne lokowanie pieniędzy. Chociaż rozumiem, że jest to portal ekonomiczny, a nie socjologiczny. (ja raz w życiu tylko zagrałem w totolotka, nie wygrałem i dałem sobie spokój. Podobnie postępowałem całe życie. Jak w coś inwestowałem, to w rzeczy fizyczne, namacalne: nieruchomości, złoto, samochody, kolekcje znaczków, monet, kolejki PIKO, kolekcje starej broni, modelarstwo, kolekcje… Czytaj więcej »

Grosz
3 godzin temu

Mam kilka uwag do artykułu. 1. „Giełdy kryptowalut nie są objęte nadzorem państwa.” W niektórych jurysdykcjach giełdy krypto podlegają nadzorowi przez te same instytucje, które nadzorują rynek finansowy. 2. „W Polsce mogą działać tylko banki mające siedzibę w Polsce (podlegające polskim gwarancjom) lub na terenie Unii Europejskiej (czyli posiadające identyczne gwarancje unijne).” Moim zdaniem określenie gwarancje unijne jest niefortunne ponieważ UE nie gwarantuje depozytów. Są tylko przepisy unijne, które wymagają od państw członkowskich aby te gwarantowały depozyty do 100 tys. euro. Moim zdaniem gwarancje z małej Litwy (np. Revolut), czy z zadłużonych Włoch (lokaty Facto w BFF Banking Group), to… Czytaj więcej »

Paweł
1 godzina temu

Żymska Ziemia – bezpieczna przystań dla biznesmenów po przejściach w Europie…
czyli miejsce, gdzie ‘kryzys wizerunkowy’ tłumaczy się jako ‘doświadczenie międzynarodowe’, a ‘problemy prawne’ jako ‘dynamiczne zarządzanie ryzykiem… i bez nerwów o ekstradycję…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu