17 kwietnia 2026

Iran odblokował cieśninę Ormuz! Ceny ropy naftowej runęły. O ile potanieje benzyna na stacjach? Wciąż trwa najdroższy eksperyment gospodarczy dekady

Iran odblokował cieśninę Ormuz! Ceny ropy naftowej runęły. O ile potanieje benzyna na stacjach? Wciąż trwa najdroższy eksperyment gospodarczy dekady

Iran odblokował cieśninę Ormuz. Na razie tylko „na próbę”, bo negocjacje pokojowe z USA nie zostały jeszcze zakończone. Gwałtownie spadają ceny ropy naftowej i gazu na światowych giełdach. Część inwestorów zakłada, że to koniec blokady cieśniny, a globalne zakłócenia w dostawach energii mogą zbliżać się do końca. Jednak niezależnie od dalszego przebiegu wypadków, zablokowanie na 50 dni miejsca, przez które przepływa 20% światowej ropy nie pozostanie bez wpływu na naszą przyszłość. O ile spadną ceny benzyny na polskich stacjach?I dlaczego w najlepsze trwa największy eksperyment gospodarczy dekady?

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi ogłosił właśnie, że cieśnina Ormuz została otwarta dla handlu. Irańskie wojsko zadeklarowało, że nie będzie już ostrzeliwać statków, które chcą przepłynąć przez cieśninę. To efekt negocjacji władz Iranu z rządem USA oraz zawieszenia broni, które Izrael (główny sojusznik Ameryki) zawarł z Libanem (gdzie rezyduje Hezbollah, organizacja terrorystyczna sprzymierzona z Iranem).

Zobacz również:

Nie wiadomo jak długo potrwa ulga (zawieszenie broni z Libanem zawarto na 10 dni), ale komunikat Irańczyków jest jednoznaczny – na razie statki handlowe będą mogły bezpiecznie przepływać przez cieśninę. „Zgodnie z ustaleniami dotyczącymi zawieszenia broni w Libanie, przejście dla wszystkich statków handlowych przez Cieśninę Ormuz zostaje całkowicie otwarte na cały okres zawieszenia broni” – ogłosił minister Araghchi.

Natychmiast zareagowały kontrakty terminowe na dostawy ropy naftowej i gazu. Cena baryłki europejskiej ropy Brent spadła o ponad 10%, do 88 dolarów i znalazła się najniżej od pięciu tygodni. Gdy Izrael i Ameryka zaatakowały Iran i Cieśnina Ormuz została zamknięta, ropa Brent kosztowała 70 dolarów za baryłkę, zaś po dwóch tygodniach walk jej cena doszła nawet do 110 dolarów baryłkę.

Realnie ceny ropy były jeszcze wyższe. Kilka dni temu prezes banku HSBC w wywiadzie dla agencji Bloomberg stwierdził, że jeśli ktoś próbuje zdobyć ropę z Bliskiego Wschodu, to rzadko kiedy płaci za nią mniej, niż 140-150 dolarów za baryłkę. Transport ropy kosztuje dodatkowo 30-40 dolarów w przeliczeniu na baryłkę, a koszt ubezpieczenia frachtu (z wyłączeniem ubezpieczenia od wojny, które zostało w ogóle wycofane) wzrósł z 0,25% do 5% jego wartości.

„Najwyższa cena, jaką widziałem, i mam nadzieję, że już więcej nie zobaczę, to 286 dolarów za baryłkę ropy, która dotarła do Sri Lanki” – powiedział prezes HSBC. Sri Lanka jest w 100% zależna od dostaw ropy z Zatoki Perskiej. A wraz ze zmniejszaniem zapasów ropy w kraju, rząd Sri Lanki był w stanie zapłacić każdą cenę za to, by kupić ropę naftową z Zatoki Perskiej.

Iran odblokował cieśninę Ormuz. O ile potanieje paliwo na stacjach?

Co się zmieni dzięki odblokowaniu cieśniny Ormuz? Odetchną rynki energetyczne, które zostały wstrząśnięte trwającym prawie dwa miesiące konfliktem. To był bezprecedensowy szok podażowy, zakłócający jedną piątą światowych przepływów ropy. Uszczerbek produkcji ropy naftowej w Zatoce Perskiej wynosił  ostatnio 13 milionów baryłek dziennie, a po amerykańskiej blokadzie dostaw irańskiej ropy – wzrósł do 15 milionów baryłek dziennie.

I to się akurat z dnia na dzień nie zmieni. Zmniejszą się jedynie problemy logistyczne. Globalny łańcuch dostaw ropy naftowej jest w chaosie. Tylko połowa utraconej produkcji ropy może być w krótkim terminie ponownie uruchomiona. Odbudowa produkcji trwać będzie kilka lat: trzeba wyremontować odwierty, terminale naftowe, rafinerie.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

amerykański bank jpmorgan zapasy ropy

Oprócz czasu potrzebnego na „powojenne” wznowienie produkcji i związanych z tym wyzwań logistycznych, trzeba też brać pod uwagę to, że kraje – zwłaszcza te stosunkowo bardziej uzależnione od importu surowców energetycznych – będą musiały i chciały budować dodatkowe zapasy ropy, biorąc pod uwagę lekcję wyciągniętą z ograniczania strategicznych zapasów w czasie blokady.

Jeden z analityków rynku surowców powiedział kilka dni temu, że głównym problemem, który stał się przyczyną tej wojny, nie był irański program nuklearny, lecz fakt, że silny Iran stanowi przeszkodę dla izraelskich ambicji, by stać się regionalną potęgą. Stąd zapowiedzi Trumpa o tym, że możliwe jest zniszczenie „całej cywilizacji”. Kłopot w tym, że okazuje się to trudniejsze, niż myślał prezydent USA. Z kolei ta konstatacja jest gwarancją kolejnych konfliktów, być może jeszcze bardziej intensywnych.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:

saudyjskie akcje

ranking depozytów

Co oznacza 10-procentowy spadek cen ropy naftowej dla cen paliwa na stacjach? Jakie ceny zobaczymy po weekendzie? Już dziś – uwzględniając decyzję rządu zmniejszającą podatki zawarte w cenach paliwa (o 1,2 zł na litrze E-95) – cena litra benzyny wynosi 6 zł, zaś cena oleju napędowego spadła w okolice 7,1 zł. W weekend maksymalne ceny paliw się nie zmienią (też wyniosą ok. 6 zł za E-95). Ale już w poniedziałek zapewne spadną i to mocno.

Ceny ropy naftowej i jej przerobienia to 30-40% ceny paliwa na stacjach, a więc spadek ceny ropy na rynkach światowych o 10% oznaczać może niższe ceny na polskich stacjach paliw o 3-4%. A więc w poniedziałek możemy zobaczyć ceny nawet w okolicach 5,8 zł za litr benzyny E-95 i 6,85 zł w przypadku diesla. Z danych Autocentrum.pl wynika, że tuż przed wybuchem wojny w Iranie za E-95 płaciliśmy średnio 5,6 zł, a w „najdroższym” momencie kryzysu, niedługo przed wprowadzeniem przez rząd pakietu CPN (Ceny Paliwa Niżej) podstawowa benzyna kosztowała 7,5 zł, a olej napędowy nawet 8,9 zł.

Gdyby ceny ropy ustabilizowały się na poziomie 80 dolarów za baryłkę (a więc jeszcze o 10% niżej niż obecnie), to cena litra paliwa – w pakiecie z rządowym pakietem CPN – mogłaby spaść do 5,6 zł, czyli do ceny sprzed kryzysu. Ale wtedy rząd chyba zdejmie już podatkowy „prezent” i cena E-95 ostatecznie będzie wynosiła  6,8 zł za litr E-95.

CZYTAJ O SKUTKACH UBOCZNYCH:

cena paliwa w dół helicopter money

kto wygrywa na kontroli cen paliw

Czy to najdroższy eksperyment gospodarczy dekady?

Jeszcze kilka dni temu Donald Trump zadeklarował, że amerykańska marynarka wojenna nie będzie przepuszczać irańskich statków w cieśninie Ormuz. De facto oznaczało to, że w strategicznym obszarze dla światowego transportu działały jednocześnie dwie blokady: irańska skierowana przeciwko Zachodowi i amerykańska, która była skierowana przeciwko Iranowi i państwom azjatyckim korzystającym z ropy naftowej z tego kraju.

Amerykańska marynarka nie zamknęła formalnie całego Ormuzu dla świata, lecz zaczęła zawracać statki wpływające do irańskich portów i z nich wypływające (głównie irańskie). Dla Teheranu to byłby ogromny cios w płynność finansową państwa. Według wyliczeń Reuters i danych z rynku tankowców blokada zatrzymała około 2 mln baryłek dziennie irańskiego eksportu ropy (200 mln dolarów utraconych przychodów dziennie tylko na samej ropie).

Jeśli ropa nie wypływa, to trzeba zatrzymać szyby naftowe. Według niektórych szacunków Iran przy skutecznej i pełnej blokadzie może być zmuszony do ograniczenia produkcji już za półtora tygodnia. Inna sprawa, że Teheran ma w zanadrzu około 100 mln baryłek ropy zgromadzonych w pływających magazynach w rejonie Malezji i Chin. Natychmiastowego załamania gospodarki Iranu nie można się było spodziewać, ale jego skłonność do kompromisu wyraźnie wzrosła. I Iran odblokował w końcu cieśninę Ormuz.

Tak czy siak – stała się ogromna, niedoceniana zmiana w sposobie zwiększania presji gospodarczej. Do tej pory największym narzędziem były sankcje. Ale te można obchodzić: przez pośredników, zmianę bandery, floty cieni, rozliczenia barterowe albo sprzedaż przez kraje trzecie. Blokada morska działa inaczej, bo uderza nie w transakcje, a w fizyczny ruch towaru.

Co prawda amerykańska blokada Ormuz trwała tylko kilka dni, ale to i tak jest przełomowa sprawa. Trump po raz pierwszy zastosował fizyczną kontrolę szlaków handlowych jako narzędzie polityki gospodarczej, co jest dużo bardziej ofensywnym krokiem niż klasyczne restrykcje finansowe. Konsekwencje wykraczają daleko poza samą cenę baryłki.

Inwestorzy będą jeszcze przez długie kwartały lub przez lata wyceniać nie tylko brak części irańskiej ropy, lecz nową premię za chaos w handlu morskim. Już drożeje cena frachtu i ubezpieczenia tankowców oraz statków transportujących towary. Droższe są finansowanie transportu, droższe są alternatywne trasy oraz magazynowanie większych zapasów. „Włączył się” ukryty podatek od globalnej niepewności, który bardzo szybko zaczyna rozlewać się na całą gospodarkę. I on nie zostanie anulowany wraz z odblokowaniem cieśniny Ormuz. W każdej chwili może zostać zablokowany inny kluczowy szlak handlowy.

CZYTAJ TEŻ:

JUBAIL

wojna w zatoce ceny nawozów

Iran odblokował cieśninę Ormuz. Ale test światowej gospodarki trwa

Iran odblokował cieśninę Ormuz. Jeśli wciąż trwająca amerykańska jej blokada okazała się tak skuteczna, USA pokazały, że fizyczna kontrola portów i cieśnin działa szybciej niż wieloletnie sankcje. To sygnał, który bardzo uważnie obserwują Chiny, od lat analizujące podobne scenariusze wokół cieśniny Malakka i Morza Południowochińskiego. W tym sensie Ormuz może stać się czymś w rodzaju prototypu nowej ery handlu pod presją militarną.

Ale właśnie tu kryje się największe ryzyko. Trump chciał zniszczyć Iran. Wywalczył to, że Iran odblokował cieśninę Ormuz. Ale jednocześnie trwale „uszkodził” światową gospodarkę. Trump może osiągnąć efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast szybkiego ekonomicznego złamania przeciwnika dostaje chaos na rynku energii, wysokie ceny żywności i innych towarów dla konsumentów oraz naderwanie lub wydłużenie łańcuchów dostaw. A przede wszystkim – ryzyko powtórki blokad w innych kluczowych miejscach na świecie.

Niewykluczone, że zaczął się test odporności całego systemu gospodarczego, światowej logistyki, polityki banków centralnych i cierpliwości zwykłych konsumentów. Rachunek dla konsumentów za ten eksperyment do niskich na pewno należał nie będzie (choć jest trudny do policzenia). Oprócz mniejszej podaży ropy i wyższych cen benzyny może się otworzyć drugi kanał kryzysu – dotyczący globalnej logistyki.

Bloomberg zwraca uwagę na cieśninę Malakka znajdującą się między Indonezją, Malezją i Singapurem. Łączy ona Ocean Indyjski i Pacyfik kanałem, który w najwęższym miejscu ma tylko 2,7 kilometra (a więc ponad 10 razy mniej, niż ma cieśnina Ormuz w najwęższym miejscu). Tamtędy przemieszcza się ok. 40% światowego handlu. Wokół tego miejsca też zaczynają narastać geopolityczne napięcia.

Szczególnie narażona na ich efekty jest Unia Europejska – to Europa zarządza największą na świecie flotą statków transportowych, odpowiadającą za ponad jedną trzecią światowego tonażu żeglugi. Każdego roku porty unijne obsługują ponad 3,4 miliarda ton towarów – około 74% wszystkiego, co wchodzi lub wychodzi z Unii (tak podaje Euronews). Prawie cały ten handel przepływa w pewnym momencie przez jedną z kilku strategicznych cieśnin. Wszelkie zakłócenia w ich obrębie – spowodowane konfliktem, wypadkiem lub presją polityczną – mają ogromny wpływ na handel w Europie.

Większość akwenów newralgicznych dla transportu morskiego można ominąć. Trasy alternatywne planowane są dzisiaj przy wsparciu technologii satelitarnych i sztucznej inteligencji. Ale każda zmiana strumieni morskiego transportu towarów wiąże się ze zmianą terminów dostaw i kosztów transportu. Z wykonane tonomile często trzeba słono płacić. Portal GospodarkaMorska.pl niedawno przygotował zestawienie siedmiu kluczowych dla światowego handlu miejsc na świecie.

Nowe ryzyka w globalnym handlu. Jak przygotować portfele?

Co z tego wynika dla naszych portfeli? Moim zdaniem trzy rzeczy: po pierwsze należy przygotować domowe budżety do wzrostu kosztów, który może nadejść z bardzo różnych stron. Warto zrobić stress-test i odpowiedzieć sobie na pytanie „co będzie, gdy okaże się, że wydatki w domowym budżecie rosną o 10% przy niezmienionym dochodzie?”. I przygotować się na taką ewentualność, np. poprzez poczynienie jakichś oszczędności.

Po drugie: część oszczędności – pomimo niskiej obecnie inflacji – należy lokować w miejscach, które są odporne na ewentualny wzrost inflacji. Banki przeważnie nie są takim miejscem. Nie wiemy czy ten wzrost inflacji nastąpi, ale trzeba być przygotowanym (może czas przeprosić się z 10-letnimi obligacjami indeksowanymi inflacją, antyinflacyjne tradycyjnie są akcje, złoto i nieruchomości).

Po trzecie: gdyby to wszystko miało skończyć się globalną recesją, to będzie to dodatkowe wyzwanie dla osób lokujących część pieniędzy na rynku kapitałowym. Mniej efektywne mogą stać się „pasywne” strategie inwestujące „w cały świat”, lepsze efekty będą dawały inwestycje „tematyczne”, obliczone na konkretne branże, korzystające z kłopotów światowego handlu.

——————————

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu