Iran odblokował cieśninę Ormuz. Na razie tylko „na próbę”, bo negocjacje pokojowe z USA nie zostały jeszcze zakończone. Gwałtownie spadają ceny ropy naftowej i gazu na światowych giełdach. Część inwestorów zakłada, że to koniec blokady cieśniny, a globalne zakłócenia w dostawach energii mogą zbliżać się do końca. Jednak niezależnie od dalszego przebiegu wypadków, zablokowanie na 50 dni miejsca, przez które przepływa 20% światowej ropy nie pozostanie bez wpływu na naszą przyszłość. O ile spadną ceny benzyny na polskich stacjach?I dlaczego w najlepsze trwa największy eksperyment gospodarczy dekady?
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Araghchi ogłosił właśnie, że cieśnina Ormuz została otwarta dla handlu. Irańskie wojsko zadeklarowało, że nie będzie już ostrzeliwać statków, które chcą przepłynąć przez cieśninę. To efekt negocjacji władz Iranu z rządem USA oraz zawieszenia broni, które Izrael (główny sojusznik Ameryki) zawarł z Libanem (gdzie rezyduje Hezbollah, organizacja terrorystyczna sprzymierzona z Iranem).
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
Nie wiadomo jak długo potrwa ulga (zawieszenie broni z Libanem zawarto na 10 dni), ale komunikat Irańczyków jest jednoznaczny – na razie statki handlowe będą mogły bezpiecznie przepływać przez cieśninę. „Zgodnie z ustaleniami dotyczącymi zawieszenia broni w Libanie, przejście dla wszystkich statków handlowych przez Cieśninę Ormuz zostaje całkowicie otwarte na cały okres zawieszenia broni” – ogłosił minister Araghchi.
Natychmiast zareagowały kontrakty terminowe na dostawy ropy naftowej i gazu. Cena baryłki europejskiej ropy Brent spadła o ponad 10%, do 88 dolarów i znalazła się najniżej od pięciu tygodni. Gdy Izrael i Ameryka zaatakowały Iran i Cieśnina Ormuz została zamknięta, ropa Brent kosztowała 70 dolarów za baryłkę, zaś po dwóch tygodniach walk jej cena doszła nawet do 110 dolarów baryłkę.

Realnie ceny ropy były jeszcze wyższe. Kilka dni temu prezes banku HSBC w wywiadzie dla agencji Bloomberg stwierdził, że jeśli ktoś próbuje zdobyć ropę z Bliskiego Wschodu, to rzadko kiedy płaci za nią mniej, niż 140-150 dolarów za baryłkę. Transport ropy kosztuje dodatkowo 30-40 dolarów w przeliczeniu na baryłkę, a koszt ubezpieczenia frachtu (z wyłączeniem ubezpieczenia od wojny, które zostało w ogóle wycofane) wzrósł z 0,25% do 5% jego wartości.
„Najwyższa cena, jaką widziałem, i mam nadzieję, że już więcej nie zobaczę, to 286 dolarów za baryłkę ropy, która dotarła do Sri Lanki” – powiedział prezes HSBC. Sri Lanka jest w 100% zależna od dostaw ropy z Zatoki Perskiej. A wraz ze zmniejszaniem zapasów ropy w kraju, rząd Sri Lanki był w stanie zapłacić każdą cenę za to, by kupić ropę naftową z Zatoki Perskiej.
Iran odblokował cieśninę Ormuz. O ile potanieje paliwo na stacjach?
Co się zmieni dzięki odblokowaniu cieśniny Ormuz? Odetchną rynki energetyczne, które zostały wstrząśnięte trwającym prawie dwa miesiące konfliktem. To był bezprecedensowy szok podażowy, zakłócający jedną piątą światowych przepływów ropy. Uszczerbek produkcji ropy naftowej w Zatoce Perskiej wynosił ostatnio 13 milionów baryłek dziennie, a po amerykańskiej blokadzie dostaw irańskiej ropy – wzrósł do 15 milionów baryłek dziennie.
I to się akurat z dnia na dzień nie zmieni. Zmniejszą się jedynie problemy logistyczne. Globalny łańcuch dostaw ropy naftowej jest w chaosie. Tylko połowa utraconej produkcji ropy może być w krótkim terminie ponownie uruchomiona. Odbudowa produkcji trwać będzie kilka lat: trzeba wyremontować odwierty, terminale naftowe, rafinerie.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Oprócz czasu potrzebnego na „powojenne” wznowienie produkcji i związanych z tym wyzwań logistycznych, trzeba też brać pod uwagę to, że kraje – zwłaszcza te stosunkowo bardziej uzależnione od importu surowców energetycznych – będą musiały i chciały budować dodatkowe zapasy ropy, biorąc pod uwagę lekcję wyciągniętą z ograniczania strategicznych zapasów w czasie blokady.
Jeden z analityków rynku surowców powiedział kilka dni temu, że głównym problemem, który stał się przyczyną tej wojny, nie był irański program nuklearny, lecz fakt, że silny Iran stanowi przeszkodę dla izraelskich ambicji, by stać się regionalną potęgą. Stąd zapowiedzi Trumpa o tym, że możliwe jest zniszczenie „całej cywilizacji”. Kłopot w tym, że okazuje się to trudniejsze, niż myślał prezydent USA. Z kolei ta konstatacja jest gwarancją kolejnych konfliktów, być może jeszcze bardziej intensywnych.
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Co oznacza 10-procentowy spadek cen ropy naftowej dla cen paliwa na stacjach? Jakie ceny zobaczymy po weekendzie? Już dziś – uwzględniając decyzję rządu zmniejszającą podatki zawarte w cenach paliwa (o 1,2 zł na litrze E-95) – cena litra benzyny wynosi 6 zł, zaś cena oleju napędowego spadła w okolice 7,1 zł. W weekend maksymalne ceny paliw się nie zmienią (też wyniosą ok. 6 zł za E-95). Ale już w poniedziałek zapewne spadną i to mocno.
Ceny ropy naftowej i jej przerobienia to 30-40% ceny paliwa na stacjach, a więc spadek ceny ropy na rynkach światowych o 10% oznaczać może niższe ceny na polskich stacjach paliw o 3-4%. A więc w poniedziałek możemy zobaczyć ceny nawet w okolicach 5,8 zł za litr benzyny E-95 i 6,85 zł w przypadku diesla. Z danych Autocentrum.pl wynika, że tuż przed wybuchem wojny w Iranie za E-95 płaciliśmy średnio 5,6 zł, a w „najdroższym” momencie kryzysu, niedługo przed wprowadzeniem przez rząd pakietu CPN (Ceny Paliwa Niżej) podstawowa benzyna kosztowała 7,5 zł, a olej napędowy nawet 8,9 zł.
Gdyby ceny ropy ustabilizowały się na poziomie 80 dolarów za baryłkę (a więc jeszcze o 10% niżej niż obecnie), to cena litra paliwa – w pakiecie z rządowym pakietem CPN – mogłaby spaść do 5,6 zł, czyli do ceny sprzed kryzysu. Ale wtedy rząd chyba zdejmie już podatkowy „prezent” i cena E-95 ostatecznie będzie wynosiła 6,8 zł za litr E-95.
CZYTAJ O SKUTKACH UBOCZNYCH:
Czy to najdroższy eksperyment gospodarczy dekady?
Jeszcze kilka dni temu Donald Trump zadeklarował, że amerykańska marynarka wojenna nie będzie przepuszczać irańskich statków w cieśninie Ormuz. De facto oznaczało to, że w strategicznym obszarze dla światowego transportu działały jednocześnie dwie blokady: irańska skierowana przeciwko Zachodowi i amerykańska, która była skierowana przeciwko Iranowi i państwom azjatyckim korzystającym z ropy naftowej z tego kraju.
Amerykańska marynarka nie zamknęła formalnie całego Ormuzu dla świata, lecz zaczęła zawracać statki wpływające do irańskich portów i z nich wypływające (głównie irańskie). Dla Teheranu to byłby ogromny cios w płynność finansową państwa. Według wyliczeń Reuters i danych z rynku tankowców blokada zatrzymała około 2 mln baryłek dziennie irańskiego eksportu ropy (200 mln dolarów utraconych przychodów dziennie tylko na samej ropie).
Jeśli ropa nie wypływa, to trzeba zatrzymać szyby naftowe. Według niektórych szacunków Iran przy skutecznej i pełnej blokadzie może być zmuszony do ograniczenia produkcji już za półtora tygodnia. Inna sprawa, że Teheran ma w zanadrzu około 100 mln baryłek ropy zgromadzonych w pływających magazynach w rejonie Malezji i Chin. Natychmiastowego załamania gospodarki Iranu nie można się było spodziewać, ale jego skłonność do kompromisu wyraźnie wzrosła. I Iran odblokował w końcu cieśninę Ormuz.
Tak czy siak – stała się ogromna, niedoceniana zmiana w sposobie zwiększania presji gospodarczej. Do tej pory największym narzędziem były sankcje. Ale te można obchodzić: przez pośredników, zmianę bandery, floty cieni, rozliczenia barterowe albo sprzedaż przez kraje trzecie. Blokada morska działa inaczej, bo uderza nie w transakcje, a w fizyczny ruch towaru.
Co prawda amerykańska blokada Ormuz trwała tylko kilka dni, ale to i tak jest przełomowa sprawa. Trump po raz pierwszy zastosował fizyczną kontrolę szlaków handlowych jako narzędzie polityki gospodarczej, co jest dużo bardziej ofensywnym krokiem niż klasyczne restrykcje finansowe. Konsekwencje wykraczają daleko poza samą cenę baryłki.
Inwestorzy będą jeszcze przez długie kwartały lub przez lata wyceniać nie tylko brak części irańskiej ropy, lecz nową premię za chaos w handlu morskim. Już drożeje cena frachtu i ubezpieczenia tankowców oraz statków transportujących towary. Droższe są finansowanie transportu, droższe są alternatywne trasy oraz magazynowanie większych zapasów. „Włączył się” ukryty podatek od globalnej niepewności, który bardzo szybko zaczyna rozlewać się na całą gospodarkę. I on nie zostanie anulowany wraz z odblokowaniem cieśniny Ormuz. W każdej chwili może zostać zablokowany inny kluczowy szlak handlowy.
CZYTAJ TEŻ:









ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
