Jeszcze niedawno większość Europejczyków traktowała Grenlandię jako wielki śnieżno-lodowy obszar – cel wypraw dla polarników. Prezydent USA Donald Trump przypomniał światu, że Grenlandia ma gigantyczne znacznie militarne i polityczne, ale także gospodarcze. Co kryje się pod śniegiem i lodem tej największej wyspy świata, i czy Grenlandia ma naprawdę tak ważną gospodarkę, żeby ryzykować naruszenie stabilności geopolitycznej i wywołanie potężnej wojny celnej między USA a Unią Europejską? Ile warta jest Grenlandia? Liczymy!
Trump tłumaczy, że Grenlandia jest Stanom Zjednoczonym potrzebna, a nawet więcej – konieczna dla bezpieczeństwa narodowego. Widać to dopiero z perspektywy bieguna północnego,, że USA znajdują się bardzo blisko Rosji, ale również – Chin. Zarówno Rosja jak i Chiny mają nie od dziś zakusy na różne części świata, również te zbliżone do granic USA, jak Wenezuela czy Kuba, więc też nie od dziś Ameryka stara się odsunąć ryzyko potencjalnego starcia imperiów jak najdalej od siebie, jak w przypadku działań wobec Wenezueli i jej dyktatora Nicolasa Maduro.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Być może z geopolitycznego punktu widzenia, przejmując Grenlandię, USA zapewnią sobie długoterminowe bezpieczeństwo, jednak krótkoterminowo będą musiały stoczyć wojnę z krajami europejskimi, na razie – handlową. Dopiero co, w połowie 2025 roku, Trump podpisywał z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen wielką umowę handlową, która miała ostatecznie ustabilizować cła między dwoma obszarami gospodarczymi. Umowa miała zakończyć okres niepewności rozpoczęty nałożeniem przez USA ceł na cały świat, w tym kraje UE, w kwietniu 2025 roku.
W weekend prezydent USA zapowiedział nałożenie na osiem krajów UE, które wysłały swoich żołnierzy na Grenlandię i które najgłośniej bronią status quo Grenlandii w granicach Danii (chociaż Grenlandia ma swój własny rząd i parlament) i – w pewnym sensie – w granicach Unii Europejskiej (chociaż Grenlandia nie należy do UE), dodatkowych ceł „karnych” w wysokości 10%. Z kolei Unia przygotowuje cła odwetowe. Szykuje się wojna celna, jakiej być może świat nie widział, bo Unia Europejska to największy partner handlowy Ameryki. Czy naprawdę jest się o co bić?
Jest dorsz, ale krewetek coraz mniej. Z czego żyje Grenlandia?
Nad Grenlandią zbierają się czarne chmury geopolitycznych sporów, ale tak naprawdę – poza aspektem militarnym i politycznym – na co mogą liczyć Stany Zjednoczone, walcząc o kontrolę nad wyspą? Jedną z odpowiedzi przynosi obszerny raport na temat gospodarki Grenlandii opublikowany na początku stycznia przez duński bank centralny Danmarks Nationalbank. Dyrektor ds. papierów wartościowych z Danmarks Nationalbank Søren Bjerregaard ostrzegł w raporcie, że gospodarka Grenlandii stoi przed „poważnymi wyzwaniami”.
Legendy o bogactwach Grenlandii to jedno, a drugie – realna gospodarka wypracowywana przez stosunkowo nieliczną społeczność wyspy, która wcale nie jest oparta na niezmierzonych zasobach minerałów ziem rzadkich, tylko na… rybołówstwie. W 2025 roku wzrost PKB na tym obszarze zamorskim Danii wyniósł zaledwie 0,2%, wobec wzrostu 0,8% w 2024 roku. Nie zawsze co prawda wzrost PKB był taki mizerny, np. w 2022 roku, w okresie popandemicznego odbicia, dynamika wzrostu wyniosła 2% PKB. Jednak od tamtej pory gospodarka Grenlandii wyraźnie zwalnia.
Dlaczego, skoro Grenlandia jest taka zasobna w surowce niezbędne dla nowych technologii, tak słabo radzi sobie ze wzrostem gospodarki, i to w czasie, kiedy znaczenie tych minerałów tak bardzo rośnie na całym świecie? Podstawą gospodarki Grenlandii wciąż jest rybołówstwo, a nie wydobycie surowców. Niestety, zasoby krewetek w przybrzeżnych wodach wyspy znacznie się zmniejszyły, to powoduje, że spadają limity połowowe, szczęśliwie wciąż jest dużo dorsza, ale dochody z połowów i tak spadają.
Eksportowane z wyspy towary to głównie owoce morza (5,5 mld koron rocznie, czyli równowartość 3 mld złotych). Dla porównania – polski eksport kurczaków, w którym jesteśmy liderem w Unii Europejskiej – przyniósł polskim firmom w 2024 roku około 5 mld euro, czyli 21 mld złotych. A to tylko około 1/10 eksportu rolno-spożywczego z Polski w tym okresie.

Liczba ludności Grenlandii, która wyniosła pod koniec 2025 roku niemal 57 000 osób, czyli mniej więcej tyle, ile mają np. Łomża czy Zamość, systematycznie maleje. Najnowsza prognoza Statistics Greenland pokazuje, że do 2050 roku liczba Grenlandczyków spadnie o jedną piątą. Demografia stwarza trudności na rynku pracy. Wyspa nie jest atrakcyjnym celem imigracji i nie jest w stanie przyciągnąć nowych mieszkańców spoza swojego terytorium. Nie ma więc kto zastąpić mieszkańców, którzy wyjeżdżają.

Nowe inwestycje, które mogłyby stać się kołem zamachowym gospodarki, to m.in. międzynarodowe lotnisko w stolicy Nuuk, które zostało otwarte w 2024 roku. Powstają dwa inne lotniska, które mają zostać otwarte w 2026 roku. W sektorze energetycznym trwają prace nad rozbudową elektrowni Buksefjord w pobliżu Nuuk, a następnie budowy elektrowni wodnej, która będzie zaopatrywać pozostałe miasta Grenlandii. W inwestycjach finansowo pomaga Dania, która m.in. sfinansuje budowę portu głębokowodnego w Qaqortoq w południowej Grenlandii. Wyspa prowadzi również badania nad złożami surowców.
A co z wydobyciem surowców? W 2024 roku władze wyspy wydały 100 licencji na badania nad zasobami surowcowymi, mniej więcej tyle samo, co w latach ubiegłych. Wydano licencje na kilka dużych projektów wydobywczych, ale licencjobiorcy nie byli w stanie uzyskać finansowania, co oznacza, że projekty te nie zostały jeszcze rozpoczęte. Wysokie ceny złota zwiększyły prawdopodobieństwo ponownego otwarcia kopalni złota w południowej Grenlandii. Ale ogólnie Grenlandia nie zajmuje się wydobyciem surowców. Dlaczego tak się dzieje i czy może to się zmienić?
Dlaczego Grenlandia nie żyje z wydobycia cennych surowców?
Grenlandia ma ogromne, ale niewykorzystane bogactwa, w tym pierwiastki ziem rzadkich, złoto i uran, ale panują tu ekstremalne warunki środowiskowe, które w wielu przypadkach uniemożliwiają działania gospodarcze. Grenlandia nie ma potrzebnej infrastruktury, ma za to wysokie koszty wydobycia i surowe przepisy dotyczące ochrony środowiska. Koszty budowy kopalń i późniejsze koszty eksploatacji zniechęcają inwestorów. Około 80% wyspy to tereny skute lodem, bez dróg łączących miasta. Dostęp do wielu miejscowości jest tylko sezonowy.
Oprócz ostrego i nieprzyjaznego klimatu ważną barierą w rozwoju gospodarczym wyspy są ostre, wprowadzane przez parlament i rząd Grenlandii, przepisy środowiskowe. Grenlandia ma rygorystyczne przepisy dotyczące wydobycia uranu i radioaktywnych minerałów towarzyszących takiej działalności. Reguluje to grenlandzka ustawa z 2021 roku, która znacznie ogranicza wydobycie uranu ze względu na szkodliwość środowiskową. Tekst ustawy z 2021 roku dostępny tu. O warunkach wydobycia minerałów można przeczytać też w obszernym materiale BBC News.
Te okoliczności powodują, że wydobycie nie było dotąd opłacalne komercyjnie, tym bardziej że ceny surowców podlegały znacznym wahaniom. Dodatkowo brak jest na wyspie wykwalifikowanych pracowników. Tego zadania musieliby się podjąć pracownicy spoza wyspy, którym trzeba by zaproponować niezwykle wysokie wynagrodzenie, tak jak robi to Norwegia na swoich platformach wiertniczych stawianych na wodach przybrzeżnych.
Grenlandia nie chciała dotąd rozwijać brudnego przemysłu, który zmieniłby oblicze wyspy chlubiącej się nieskażonym środowiskiem przyrodniczym. Silny jest lokalny sprzeciw wobec potencjalnych zanieczyszczeń przemysłowych, a mieszkańcy są zwolennikami zrównoważonego rozwoju, a nie szybkiego uprzemysłowienia. Stąd wszelkie nowe projekty są oglądane przez środowiskową i regulacyjną lupę, a promowane są te działy gospodarki, które mają tradycyjny i mniej szkodliwy charakter, jak właśnie rybołówstwo.
Jednak pozostawanie przy tym skromnym modelu gospodarczym ma swoje konsekwencje finansowe, głównie dla budżetu państwa. Finanse publiczne są pod presją niskich dochodów, które oparte są głównie na dywidendach ze spółek zajmujących się rybołówstwem. Gwałtowne pogorszenie finansów publicznych nastąpiło w 2025 roku. W ustawie budżetowej na 2025 rok, planowano nadwyżkę w wysokości 111 milionów koron duńskich, jednak to się nie udało, a Skarb Państwa Grenlandii w 2025 roku był zmuszony do wykorzystania linii kredytowych.

Deficyt w państwowym budżecie Grenlandii w 2025 roku wyniósł około 400 mln koron, czyli około 61 mln dolarów wobec całego budżetu na poziomie 3 mld dolarów. Na 2026 rok deficyt budżetowy szacowany jest na około 40 mln koron, czyli 6 mln dolarów. Finanse publiczne, według założeń rządu, powinno udać się zbilansować w 2027 roku. Na rok 2029 przewidywana jest już nadwyżka dochodów nad wydatkami państwa (planowany jest wzrost dywidend od państwowych spółek). Jednak w dłuższym terminie trendy demograficzne i na rynku pracy nie wróżą dobrze finansom publicznym.
W coraz większym zakresie Grenlandia będzie się odwoływać do kroplówki finansowej spoza wyspy. Na jesieni 2025 roku takie dodatkowe finansowanie zadeklarowała Dania, która ma przekazać wyspie w latach 2026-29 około 1,6 mld koron, czyli równowartość 253 mln dolarów, z przeznaczeniem na wsparcie dla budowy infrastruktury i dofinansowanie opieki zdrowotnej. Wsparcie obiecała też pod koniec 2025 roku Unia Europejska, która ma przekazać w latach 2028-34 środki o wartości 4 mld koron, czyli 530 mln euro.
Ta zewnętrzna kroplówka będzie musiała być coraz obfitsza, bo perspektywy dochodów i wydatków państwa grenlandzkiego pogorszą się w najbliższych latach. Wydatki, zwłaszcza na opiekę zdrowotną, będą dynamicznie rosły, a dochody nieubłaganie, jeśli będą zależały głównie od połowów ryb, będą spadać. Widać to na grafice duńskiego banku centralnego poniżej:

Ile tak naprawdę jest warta Grenlandia?
Czy w rachubach prezydenta USA przeważają korzyści militarne i geopolityczne, czy gospodarcze? Grenlandia jako eldorado surowcowe i kraina bogata w zasoby? Z przedstawionego wyżej obrazu nie wynika, by Ameryka mogła się wzbogacić na przejęciu kontroli nad Grenlandią. Do funkcjonowania wyspy trzeba będzie dokładać i to coraz więcej. I sporo w nią inwestować. Z raportu duńskiego banku centralnego widać, że dla Danii obecnie wyspa jest raczej budżetowym obciążeniem.
USA po „zakupie” wyspy na pewno w pierwszej kolejności rozpoczęłyby inwestycje potrzebne wojsku. Na pewno starałyby się sfinansować inwestycje infrastrukturalne i energetyczne, przejmując dotychczasową rolę Danii. Możliwe byłyby znacznie większe inwestycje w porty, lotniska, telekomunikację, energetykę czy mieszkalnictwo, a dla mieszkańców i przybyszy mogłoby to oznaczać wyższe płace i więcej zróżnicowanych miejsc pracy.
Czy dla USA Grenlandia byłaby nową Alaską, z przebogatymi złożami i perspektywami zarobku i dla firm amerykańskich, i dla obecnych mieszkańców wyspy? Czy obecność amerykańskiego wojska i dużych inwestycji wojskowych oznaczałaby deszcz nowych pieniędzy i szanse dla przybyszy spoza wyspy na nową Ziemię Obiecaną? Tego na razie nie wiemy. Szacunki kosztów „zakupu” Grenlandii, gdyby to było możliwe, to około 700 miliardów dolarów. Dla Danii to byłby gigantyczny zastrzyk pieniędzy, o skali nieporównywalnej z niczym innym w jej historii.
Dlaczego 700 mld dolarów? Na tyle wycenił wyspę Donald Trump, według informacji NBC News. Amerykanie wyceniają nie tyle obszar wyspy, ile strategiczne położenie, znaczenie militarne i potencjalne – gospodarcze w przyszłości. Grenlandia ma ogromne zasoby metali ziem rzadkich, uranu, miedzi, niklu, kobaltu, ropy i gazu, a z kolei USA mają kapitał i technologie do rozwoju infrastruktury przemysłu wydobywczego i na pewno potraktowałyby Grenlandię jako obszar bezpieczeństwa surowcowego. Podobnie jak traktują zakupioną od Rosji w 1867 roku Alaskę.
Zakup Grenlandii nie byłby czymś nowym, bo w 1917 roku USA kupiły już od Danii za ówczesne 25 mln dolarów (kwota miałaby obecnie wartość około 700 mln dolarów) Wyspy Dziewicze, położone na Karaibach. Dania zagwarantowała sobie też wtedy utrzymanie kontroli nad Grenlandią. Potem USA proponowały Danii zakup wyspy w 1946 roku, a następnie do sprawy powrócił Trump w 2019 roku, w czasie swojej pierwszej prezydentury. To spotkało się również wtedy z odmową Danii. Przy czym warto zauważyć, że Grenlandia tylko „połowicznie” należy do Danii.
Tak naprawdę wyspa ma bardzo dużą autonomię, własny parlament wybierany w demokratycznych wyborach, własne partie polityczne, własny rząd i własny budżet. Obecność Danii jest znacznie ograniczona od 1979 roku, kiedy duński parlament przyznał Grenlandii szeroką autonomię, a Grenlandczycy w referendum z 1982 roku sami zdecydowali o wystąpieniu z Unii Europejskiej. Większość mieszkańców to Inuici, czyli społeczność zamieszkująca wyspę od zawsze, stanowiąca około 89% obywateli Grenlandii. Stolica Nuuk liczy około 20 tysięcy mieszkańców.
Grenlandia mogłaby na obecności Amerykanów ekonomicznie bardzo zyskać, ale oczywiście kosztem uzależnienia się od interesów geopolitycznych USA. Pytanie, czy USA zachowałyby autonomię wyspy i jej demokratyczny system polityczny. Mieszkańcy wyspy mogliby utracić kontrolę nad swoim stylem życia i swoją tożsamością, a także nad kwestiami środowiskowymi, chociaż wszystko zależałoby od tego, jaki model zależności wybrałyby Stany Zjednoczone. Na razie to jednak tylko hipotezy.
——————————–
O FINANSOWYCH KONSEKWENCJACH SPORU O GRENLANDIĘ:
CZYTAJ O KŁOPOTACH TRUMPA:
CZYTAJ O RYWALIZACJI GEOPOLITYCZNEJ:
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Źródło zdjęcia: Visit Greenland/Unsplash











