24 października 2025

Wyższe rachunki za ogrzewanie mieszkania i benzynę do samochodu? Na razie odsunięte. ETS2 będzie miał „zmienione ramy”. Co to dla nas oznacza?

Wyższe rachunki za ogrzewanie mieszkania i benzynę do samochodu? Na razie odsunięte. ETS2 będzie miał „zmienione ramy”. Co to dla nas oznacza?

Jednak nie będzie systemu ETS2, czyli konieczności płacenia kar za emisję zanieczyszczeń przez nasze samochody i przez piece zainstalowane w naszych domach? Przywódcy państw europejskich ogłosili właśnie, że system ETS2 ma przejść „rewizję”. A Komisja Europejska ma przyjąć „zmienione ramy” wdrożenia systemu ETS2, który miał wejść w życie w 2027 r. Co to realnie oznacza? I czy już możemy przestać się bać?

ETS2 to postrach milionów Polaków, którzy jeżdżą samochodami spalinowymi i ogrzewają swoje domy lub mieszkania węglem albo gazem. Powód? Spodziewane wyższe rachunki. Tak bowiem, jak dziś przemysł emitujący zanieczyszczenia musi kupować na europejskiej giełdzie uprawnienia do tej emisji (i wliczać ten wydatek w ceny produktów), miałby płacić każdy z nas.

Zobacz również:

Płacić mielibyśmy za to, że korzystamy z nieekologicznych środków transportu i za to, że ogrzewamy domy w sposób zanieczyszczający planetę. O ile miałyby pójść w górę rachunki? To oczywiście zależałoby od ceny uprawnień w ramach systemu ETS2, które ustalałby rynek, ale z prognoz analityków wynika, że paliwo do samochodów spalinowych mogłoby podrożeć o 10%, a ogrzewanie węglem lub gazem o 20%.

ETS2 odłożony? na jak długo

Polska – i kilka innych krajów – od pewnego czasu próbuje w Europie wywalczyć skasowanie planów wprowadzenia ETS2 albo przynajmniej to opóźnić. Pierwotny plan mówił, że ETS2 ma wejść w życie w 2027 r., czyli już za rok i kilka miesięcy. Najprawdopodobniej to się jednak nie stanie.

W konkluzjach z zakończonego właśnie szczytu Rady Europejskiej (czyli tego gremium, którego szefem był kiedyś Donald Tusk) jest zdanie, iż Rada „zwraca się do Komisji Europejskiej o przedstawienie zmienionych ram wdrożenia systemu ETS2, łącznie z wszystkimi odnośnymi aspektami”. Nie oznacza to najpewniej rezygnacji z ETS2, bo w innym miejscu dokumentu „Rada Europejska apeluje do Komisji o przyspieszenie prac mających na celu obniżenie cen energii i wspieranie zrównoważonej produkcji energii w Unii”.

Czyli w celach ogólnych nic się nie zmienia. „Zmienione ramy wdrożenia” mogą oznaczać jakieś dodatkowe warunki (może większą kontrolę cen giełdowych uprawnień do emisji CO2) i zapewne opóźnienie całego projektu o rok, może dwa. Ale prędzej czy później prawdopodobnie „kary” wynikające z systemu ETS2 będziemy płacić. Tak, jak w cenach prądu na naszych rachunkach składamy się na zakup opłat za emisję CO2 przez firmy produkujące ten prąd i sprzedające nam go.

Potoczne rozumienie systemu ETS2 jest takie: „będę płacił więcej za ogrzewanie domu i za benzynę do samochodu, bo planeta płonie”. Biorąc pod uwagę to, że Europa emituje nie więcej niż 12% globalnych zanieczyszczeń powodujących przegrzewanie się Ziemi – to rzeczywiście nie wygląda na poświęcenie, które ma sens. Zwłaszcza, że mamy już niemiłe doświadczenia z programem ETS „numer jeden”.

Na pierwszy rzut oka wkurzająca jest też świadomość, że część naszych rachunków za energię – i to wcale niemała – wynika z tego, że ten prąd jest z węgla (bo sam węgiel jest relatywnie tani). Rzeczywiście, to nie jest mały kawałek rachunku, jakieś 20%. Wynika to z faktu, że ceny uprawnień do emisji CO2 w ramach programu ETS jest coraz wyższa. Pięć lat temu wynosiła 20 euro za tonę, teraz jest to 80 euro za tonę. Poniżej dane Fundacji Instrat.

Cena uprawnień ETS2 będzie tak wysoka, jak EU-ETS?
Cena uprawnień ETS2 będzie tak wysoka, jak EU-ETS?

Oczywiście: ETS2 to byłby (będzie) dla nas problem. W Polsce mamy zaledwie 110 000 samochodów elektrycznych, gdy np. w Norwegii jest to 740 000 samochodów. Tam co trzecie auto jeżdżące po ulicach jest elektryczne. U nas to ledwie 0,5% wszystkich samochodów. Aż 80% naszych domów jest przed termomodernizacją. Aż 2 mln ludzi wciąż ogrzewa się gazem, a 3,5 mln ludzi ogrzewa się węglem. I to mimo programów dopłat do zmiany źródła ciepła na ekologiczne! Kiedyś liczyłem, że kompleksowa termomodernizacja to koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych na gospodarstwo domowe.

Ile Polska dostanie na „wdrożenie” ETS2?

A może to jest jedno, wielkie nieporozumienie i nie ma co się bać ETS2? Wszyscy znają już ETS. Bruksela „emituje” uprawnienia i przekazuje je na giełdę. Firmy z całej Europy te uprawnienia kupują. My płacimy wyższe rachunki. Ale co dzieje się dalej? Pieniądze uzyskane ze sprzedaży uprawnień Bruksela przekazuje rządom państw, które mogą je przeznaczyć na restrukturyzację energetyki lub dopłaty do odbiorców.

Przez ostatnich 10 lat polskie rządy dostały od Unii Europejskiej 90 mld zł w ramach ETS. Za te pieniądze można było zbudować elektrownię atomową i zmniejszyć emisję CO2. Firmy energetyczne kupowałyby mniej certyfikatów CO2 i mniejszy byłby ich efekt w naszych rachunkach (np. 10% a nie 20%). Niestety, pieniądze poszły na inne rzeczy i jesteśmy tam, gdzie jesteśmy.

Z ETS2 będzie podobnie, ale nie do końca. Będziemy płacili więcej za ogrzewanie (jeśli używamy nieekologicznych źródeł) i za paliwo do samochodów (jeśli mamy nieekologiczne auta). Ale te pieniądze nie zostaną przekazane polskiemu rządowi. Zamiast tego wprowadzony zostanie Społeczny Fundusz Klimatyczny (Climate Social Fund), który ma kompensować koszty ponoszone przez najuboższych. Polska może otrzymać z tego funduszu około 15,3 mld euro (około 70 mld zł) w latach 2025–2032.

Ma być też wprowadzony tzw. „soft cap” na cenę uprawnień. To mechanizm mający na celu ograniczenie wzrostu cen uprawnień poprzez wprowadzenie dodatkowych pozwoleń na rynek, jeśli cena przekroczy poziom 45 euro za tonę przez dwa miesiące z rzędu. Taki zabieg ma na celu ustabilizowanie rynku i zapobiegnięcie nadmiernemu wzrostowi cen uprawnień do emisji CO2. To odpowiednik „drukowania pieniędzy”, by ograniczyć wzrost kursu krajowej waluty.

A może dać sobie z tym spokój? Europa chyba nie ma innego wyjścia, jak iść w rozwiązania w „ETS-style”, bo rocznie kupuje paliwa kopalne za 400 mld euro, a chce odbudować przemysł (który potrzebuje więcej energii). Kupujemy ropę i gaz od Amerykanów, Arabów i trochę wciąż od Rosji. Gdyby te 400 mld euro było wydawane na zakup energii w Europie, kontynent byłby zamożniejszy, pieniądze by z niego nie wypływały. Byłby bardziej niezależny energetycznie, a trudno rywalizować gospodarczo z krajem, od którego kupuje się energię trzy razy drożej, niż on sprzedaje ją u siebie (to przypadek USA).

Druga strona tego medalu jest taka, że to budowy infrastruktury OZE potrzeba z kolei ton pierwiastków ziem rzadkich i surowców, których też w Europie nie mamy. Jakieś 90% komponentów do instalacji fotowoltaicznych jest produkowane w Chinach, więc zamieniamy jedno uzależnienie (od Rosji) na drugie (od Chin). Wydaje się, że to drugie uzależnienie jest chyba mniej niebezpieczne. Ale może tylko się tak wydaje.

System ETS2: ile będzie nas kosztować?

Ile to będzie kosztowało? Całkowity koszt systemu EU-ETS2 dla polskiej gospodarki szacowany jest na kwoty w bardzo dużych widełkach – od relatywnie „niegroźnych” 21,2 mld zł do astronomicznych 96,5 mld zł rocznie, w zależności od ceny uprawnień​ do emisji w systemie ETS2. Te koszty będą miały znaczący wpływ na inflację, podnosząc ceny energii elektrycznej, ciepła oraz produktów konsumpcyjnych, co obniży dochód gospodarstw domowych.

Jak konkretnie uderzy wprowadzenie EU-ETS2 w nasze domowe budżety? Szacuje się, że przeciętne polskie gospodarstwo domowe emituje ponad 6 ton CO2 rocznie, co przekłada się na dodatkowe koszty w wysokości od 1560 zł rocznie i jakichś 130 zł miesięcznie (jeśli uprawnienia będą po 45 euro) do 7100 zł rocznie i jakichś 600 zł miesięcznie (jeśli uprawnienia będą po 200 euro). Z roku na rok zapewne ceny uprawnień będą rosły, więc wyższe będą też koszty dla gospodarstw domowych.

Jak to ma działać? Osoby posiadające samochody spalinowe będą musiały płacić za emisje CO2 poprzez zakup uprawnień, które zostaną prawdopodobnie zawarte w cenie paliwa. Firmy zajmujące się dystrybucją paliw będą musiały kupować uprawnienia do emisji CO2 proporcjonalnie do ilości sprzedawanego produktu.

Każdy litr spalonego paliwa generuje określoną ilość CO2, za którą będą musiały zostać nabyte uprawnienia. Przykładowo, przy cenie uprawnień wynoszącej 45 euro za tonę CO2, możemy spodziewać się wzrostu ceny za litr benzyny o około 47 groszy, ponieważ:

  • 1 litr benzyny emituje około 2,31 kg dwutlenku węgla.
  • Koszt uprawnień na litr benzyny: 2,31 kg * 45 euro/1000 kg = 0,104 euro.
  • Przy kursie 4,5 zł/euro: 0,104 euro * 4,5 zł = 0,468 zł, co daje około 47 groszy w każdym litrze benzyny.

W przypadku diesla obliczenia są podobne, a wzrost ceny za jeden litr tego paliwa wynosi około 54 groszy:

  • 1 litr oleju napędowego (diesla) emituje około 2,68 kg dwutlenku węgla.
  • Koszt uprawnień na litr diesla: 2,68 kg * 45 euro/1000 kg = 0,121 euro.
  • Przy kursie 4,5 zł/euro: 0,121 euro * 4,5 zł = 0,544 zł, co daje około 54 grosze na każdy litr diesla.

Jeśli ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosną z 45 euro do 200 euro za tonę, koszty paliw mogą drastycznie się zwiększyć. W takim scenariuszu, cena za litr benzyny może wzrosnąć nie o 47 gr, lecz o ponad 2 zł. Jak będzie działał ETS2 w budownictwie? Podobnie, po prostu droższe będą materiały budowlane, przy których produkcji emituje się CO2.

Wzrosnąć też będą musiały rachunki za ogrzewanie naszych mieszkań i domów. Dla tych, którzy ogrzewają się gazem analitycy piszą scenariusz wzrostu rachunków o 500 zł rocznie (dziś mówimy o kosztach 2500-3000 zł rocznie). Dla tych, którzy ogrzewają się węglem – mniej więcej 1000 zł w skali roku, przy obecnych kosztach węgla na poziomie 3000-4000 zł na sezon (oczywiście wszystko zależy od cen surowców energetycznych).

Z tego wynika, że po wprowadzeniu Funduszu Klimatycznego większość kosztów poniesie klasa średnia, która jest zbyt mało zasobna, aby inwestować w preferowane przez Komisję Europejską rozwiązania, a jednocześnie zbyt bogata, aby kwalifikować się do wsparcia z Społecznego Funduszu Klimatycznego.

Jakie jeszcze zagrożenia niesie ETS2?

>>> Podwyżki cen energii i ciepła. Rozszerzenie systemu ETS na budynki mieszkalne i transport drogowy nieuchronnie doprowadzi do wzrostu cen energii elektrycznej, ciepła oraz paliw. Wzrost cen uprawnień do emisji CO2 spowoduje zwiększenie kosztów produkcji energii, szczególnie w krajach takich jak Polska, gdzie znaczna część energii pochodzi z węgla. Przykładowo, w 2022 r. emisje w polskim sektorze energetycznym wynosiły 761 kg CO2 na MWh, co przy cenie uprawnień na poziomie 100 euro za tonę przekłada się na dodatkowy koszt około 76,10 euro (około 342,45 zł) za każdą wyprodukowaną megawatogodzinę energii (przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce zużywa 2-3 MWh energii rocznie).

>>> Obciążenia dla przemysłu. Wyższe koszty emisji CO2 wpłyną również na przemysł, zwiększając koszty produkcji i (być może przejściowo) obniżając konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym. Firmy mogą być zmuszone do przeniesienia produkcji do krajów o mniej restrykcyjnych regulacjach dotyczących emisji CO2, co prowadzi do tzw. „ucieczki emisji” (carbon leakage). Wprowadzenie cła węglowego (CBAM) ma zapobiec tej ucieczce, jednak istnieje ryzyko, że kraje spoza UE mogą wprowadzić cła odwetowe, co dodatkowo obciąży polski eksport

>>> Ryzyko spekulacji. System EU-ETS2, podobnie jak ETS, może być narażony na spekulacje. Instytucje finansowe mogą wykorzystać mechanizmy rynkowe do sztucznego podbijania cen uprawnień do emisji. Choć wprowadzenie soft capu na poziomie 45 euro za tonę ma na celu stabilizację cen, istnieje ryzyko, że duże środki zaangażowane przez spekulantów mogą przekroczyć ten limit, co doprowadzi do wzrostu cen.

Działają w Polsce programy dofinansowania termomodernizacji, wciąż warto myśleć o instalacji odnawialnych źródeł energii, takich jak panele fotowoltaiczne. Mimo, że system rozliczania prądu ze słońca jest mniej korzystny, niż kiedyś – inwestycje w panele mogą przynieść długoterminowe oszczędności, bo im mniej prądu z sieci pobierzemy, tym mniej dopłacimy do ETS2.

Zmniejszenie zużycia energii można osiągnąć poprzez bardziej świadome podejście do codziennych nawyków, takie jak wyłączanie urządzeń elektrycznych, gdy nie są używane, oraz korzystanie z energooszczędnych urządzeń AGD, co może znacząco obniżyć koszty. Tutaj sprawdzisz, ile prądu zużywają urządzenia domowe, które codziennie włączasz.

Czytaj też: Dyrektywa budynkowa: bomba podłożona pod rynek nieruchomości i horrendalne koszty dla właścicieli domów czy potrzebne inwestycje?

Czytaj też: Termomodernizacja: wielu się jej boi, ale czy jest czego? Kiedy warto termomodernizować swój dom lub mieszkanie? Ile to kosztuje? Czy się opłaci?

Czytaj też: Dyrektywa budynkowa to śmiertelne zagrożenie? Francuzi pokazali pomysł na termomodernizację. Protestować? Kopiować?

—————————–

CZYTAJ TEŻ O EKOLOGII: 

co zmienią kaucje

autobusy na wodór finansowa pułapka

wielkie niemcy

———————————

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTERY

>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela.  Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.

>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.

———————————-

SPRAWDŹ SAMCIKOWE RANKINGI BANKÓW:

Zastanawiasz się, co zrobić z pieniędzmi? W którym banku jest najwyższe oprocentowanie pieniędzy na długo, a w którym na krótko? Który najlepiej zapłaci za nowe środki, a który „w standardzie”? Sprawdź „Okazjomat Samcikowy” – to aktualizowane na bieżąco rankingi lokat, kont oszczędnościowych, a także kont osobistych, rachunków firmowych i kart kredytowych. Wszystkie tabele znajdziesz w zakładce „Rankingi” w „Subiektywnie o Finansach”.

——————————-

zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
31 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
maciek
6 miesięcy temu

Węgiel relatywnie tani? Chyba ten z rynku ARA. Bo ten z polskich kopalń jest nawet 3 razy droższy niż cena rynkowa. Do wydobycia węgla dopłacamy 10 mld złotych rocznie z podatków. Dla porównania suma wszystkich opłat za CO2 w systemie ETS dla całej polskiej gospodarki to około 24mld złotych rocznie.

RAFAL
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

I bezpieczeństwo górników oraz całej masy derektorów kopalnianych z nadania pasożytniczych darmozjadów politycznych .

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nasz dom jest już po termomodernizacji – ciepło jest jak diabli, praktycznie bez ogrzewania, jak tylko słońce zaświeci, jest 23 – 24 stopnie, więcej wietrzymy, niż ogrzewamy, fotowoltaika 9,99 kW, pompa ciepła 12 kW, kominek ekologiczny Invicta (Straż Miejska potwiedziła!), używany sporadycznie, mam zapas drewna na kilka lat. Jestem w starym systemie fotowoltaiki jeszcze 12 lat i za prąd płacę grosze. (dom 240 m2). Nic już więcej nie zrobię, chociaż myślę o samochodzie elektrycznym do miasta. Z mojej strony to tyle. Ale nie zrobiłem tego dlatego, że Unia kazała, tylko miałem pieniądze i z ciekawości je zaiwestowałem. Ale globalnie jest… Czytaj więcej »

RAFAL
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Jaki jest koszt takiego kominka invicta Czy można palić polanami drewna czy tylko pelet?

Daniel
6 miesięcy temu
Reply to  Jacek

[CENZURA-red, brak kultury]

Artur
5 miesięcy temu
Reply to  maciek

Koszt opłat CO2 ETS dla Polski jest znacznie wyższy niż 24 mld złotych rocznie. Nie wiem skąd pochodzą takie dane ale nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy sprawdzić jakie jest zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce. Zgodnie z danymi Banku Światowego w 2023 roku zużycie energii na jednego mieszkańca wynosi 4355 kWh. Jedna kWh w PGNiG kosztuje 1,23 zł. z czego jak sama firma podaje 56% ceny to koszt emisji CO2 i jeszcze 6% koszt na OZE (łącznie 60%). Mnożymy liczbę mieszkańców 36,5 mln * 4355 kwh* 1,23zł * 0,6 = 117 mld złotych. Taka prosta matematyka pokazuje realny… Czytaj więcej »

Paweł
6 miesięcy temu

Założenia ETS były słuszne, ale zgoda aby cena była „wolnorynkowa”, czyli spekulacyjna (czyli nic nie mająca wspólnego z wolnym rynkiem) całkowicie pogrzebały ten system. Również brak kontroli na co idą środki jest niedorzeczne.

Ppp
6 miesięcy temu

Najpierw robią głupoty, a potem jest płacz i zgrzytanie zębów, bo jacyś narodowcy czy populiści mają 30% poparcia i trzeba mocno kombinować, by nie doszli do władzy. A wystarczyło głupot nie robić i gospodarki nie niszczyć! Ekologia musi być TANIA, bo inaczej ludzie się w końcu wściekną i nie będzie żadnej.
O tym, że ETS i podobne pomysły niszczą unijną gospodarkę, wiadomo było już kilkanaście lat temu.
Pozdrawiam.

Marcin
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jaka ekologia? Lasy deszczowe wycina się na potęgę, produkuje się i promuje pierdyliardy jednorazowego badziewia, wszechobecne, a całkowicie zbędne, social media, bitcoiny czy tzw. AI, gdzie osoby z deficytem wiedzy mogą dostać gładkie odpowiedzi na wszystkie swoje pytania – co z tego, że odpowiedzi nawet nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją bo po co myśleć, skoro jest ejaj – wszystko to pożera i bez sensu marnuje niewyobrażalne ilości energii. A jedynym rozwiązaniem od eurosocjalistów to kolejne eko-podatki. Ekologia psia mać…

TomR
6 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Jeżeli się jedne drzewa (naturalne) zastępuje innymi – palmowce na olej palmowy – to nie jest takie złe jak „nasze” rolnictwo, gdzie ziemię w naturze aktywnie produkującą tlen z CO2 przez większą część roku (np. lasy iglaste) zamianie się na ziemię ze zbożami, czyli taką, która przez większość część roku nic nie produkuje. W lasach deszczowych gleby wytworzone sztucznie przez ludzi z czasów indiańskich – sławna Terra Preta – mają wyższą żyzność niż naturalne.

Jacek
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ekologia jest tylko wymówką.

Ppp
6 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyżby? Autobusy kursujące regularnie w stałym takcie – nic nie kosztuje (rozkłady jazdy i tak są zmieniane). Zmiana systemu segregacji śmieci na prosty i logiczny – nic nie kosztuje (urzędnicy i tak pracują). Podobnie w wielu innych sprawach wiele dobrego można zrobić przez dobrą organizację oraz brak czepiania się ludzi z byle powodu (tu koszty spadają!). Plus to, co zostało zepsute i powinno zostać naprawione w ramach reklamacji, a więc także bez dodatkowych kosztów. Plus usunięcie tego, co jest promowane jako ekologia, choć ma z nią niewiele wspólnego – tu byłby nawet zysk, a nie koszt. Zobaczmy: właśnie tworzymy system… Czytaj więcej »

Paweł
6 miesięcy temu
Reply to  Ppp

Przecież to wcale nie ma być tanio i nigdy nie miało być. W tym wszystkim jest również istotny cel fiskalny. W zasadzie powinno się podnieść podatki, ale ludzie by się zaraz zbuntowali – więc tworzymy narrację o ekologii i wtedy każdy chętnie płaci żeby zbawić świat, a jak nie chce płacić to się go wytyka palcami że nie chce ratować planety. Cała sztuka w takim tempie wprowadzania nowych obciążeń aby ludzie się nie zorientowali w czym rzecz i żeby nie zarżnąć gospodarki.

Marco
6 miesięcy temu

Może warto było wspomnieć, że Polska przez lata sprzedawała swoje limity i nie inwestowała tych pieniędzy w modernizację bloków węglowych, budowę nowych gazowych/atomu. Zjedliśmy wszystkie jabłka jesienią a teraz idzie zima i wrzeszczymy żeśmy głodni. Dobrze, że w tym gronie nie jesteśmy sami. Choć wolałbym być w gronie z Duńczykami, zamiast z Słowakami i Węgrami.

Michał
6 miesięcy temu

Węgiel jest tani, jeśli to importujemy. To tona ARA to 350zl, doliczmy VAT, transport, marżę mamy 500-600zl.
Węgiel z Polski jest drogi, nawet bardzo jak policzymy koszty ukryte.
Co z tego że tona węgla w PGG kosztuje 1300-1500 (brutto), jak oficjalnie rząd dopłaca ok 700-800zl do tony węgla PGG. Nie oficjalnie drugie tyle…

kol
6 miesięcy temu

Ja rozumiem wszystko o czym Pan pisze, tylko dlaczego odnawialne źródła energii są finansowane przez opodatkowanie chociażby paliw kopalnianych, które są względem zielonej energii nadal tanie. Dlaczego nie mamy rywalizacji i zasad równej konkurencji w sferze energetyki, gdzie jedno źródło bombardujemy podatkami a drugie dofinansowujemy na potegę.

M.L.
6 miesięcy temu

cytat „Europa emituje nie więcej niż 12% globalnych zanieczyszczeń powodujących przegrzewanie się Ziemi ”
Nie wiem jakie dokładnie gazy ma Pan na myśli bo jeśli chodzi o CO2 to w 2024 roku EU odpowiadała za 5,9% globalnych emisji.
Także nawet jakby zarżnąć gospodarkę i zejść do 0% to NIC to nie zmieni ….. a przepraszam zmieni, bieda, bezrobocie i dojście faszystów do władzy w całej EU.

Tomaso
5 miesięcy temu
Reply to  M.L.

Europa (nie wiem dokładnie jakie kraje są w to wliczone) wyemitowała w sumie 548 Gt CO₂, czyli 30%, UE z Wielką Brytanią 378 Gt CO₂, czyli 21%, to nie jest udział mniejszościowy. Mniej niż Chiny, które odpowiadają za 272 Gt CO₂.

Źródło: https://ourworldindata.org/grapher/cumulative-co-emissions?tab=table

Tomaso
5 miesięcy temu
Reply to  Tomaso

Mniej niż Chiny

Korekta: oczywiście Chiny wyemitowały w swojej historii mniej niż UE z Wielką Brytanią.

TomR
6 miesięcy temu

„obniżając konkurencyjność polskich przedsiębiorstw na rynku międzynarodowym. Firmy mogą być zmuszone do przeniesienia produkcji do krajów o mniej restrykcyjnych regulacjach”  Podstawą wszelkich decyzji powinna być m.in. analiza wpływu tych decyzji na konkurencyjność na rynkach eksportowych. W stosunku do konkurentów zarówno tamtejszych lokalnych, jak i z krajów trzecich. Jeżeli dana propozycja spowoduje spadek konkurencyjności na rynkach eksportowych, to należy z niej zrezygnować. W tym konkurencyjność na rynkach wrażliwych na cenę (Trzeci Świat itp.). Niestety urzędnicy i parlamentarzyści są zapatrzeni w sprawy wewnęrzne i mają wyłącznie głównie nakierowane na wewnątrz perspektywę i priorytety myślenia. „Wprowadzenie cła węglowego (CBAM) ma zapobiec tej ucieczce, jednak istnieje ryzyko, że kraje spoza… Czytaj więcej »

TomR
6 miesięcy temu

Ciekawe jak się zmieni rynek energii elektrycznej gdy będą już popularne tanie akumulatory, a co więcej – dzięki oparciu o powszechnie występujące minerały nie będzie ograniczona ich produkcja, bo nie będzie niedoborów tych minerałów. W 2026 mają być popularyzowane ogniwa oparte o sód i oparte o aluminium zamiast drogiego, palnego i słabo dostępnego litu.
Pytanie czy nie umożliwi to importu taniej energii elektrycznej statkami-akumulatorowcami z Nowego Świata lub Afryki do UE. Zamiast np. importu gazu skroplonego i przerabiania go na prąd tutaj.

Artur
5 miesięcy temu

Na jakiej podstawie tzw „analitycy” wyliczyli wzrost rachunków za gaz średnio tylko o 500zł rocznie, a za węgiel zaledwie 1000zł rocznie? To tak jak ze średnią płacą gdzie prezes zarabia 40000zł, pracownik fizyczny 4000zł ale średnią mamy 22000zł. Sam Pan na początku artykułu napisał, że 80% domów w Polsce jest przed termomodernizacją. Taki dom ma zapotrzebowanie energetyczne nie mniej niż 150-200 kWh na m2 rocznie. Więc dom 150m2 potrzebuje około 22500-30000 kWh rocznie (często jeszcze więcej). Mnożymy to przez cenę gazu ziemnego 0,4 zł/kWh (tyle średnio wynosi końcowa cena brutto ze wszystkimi opłatami). Otrzymujemy sumy od 9000zł do 12000 zł… Czytaj więcej »

Dawid
5 miesięcy temu
Reply to  Artur

Jak wchodził w 2005r pierwszy ETS cena emisji CO2 była poniżej 5 eur/tone i taka utrzymywała się do 2017. Od 2018 zaczęła drastycznie rosnąć. Miało to podłoże spekulacyjne. W 2020 osiągnęła pułap 25 eur/tonę. Potężny skok nastąpił w 2021r gdzie cena doszła do 81 eur/ tonę. W 2022r już było 97 eur/tonę, a rekord padł w 2023r z ceną 105 eur/tonę. Obecnie oscyluje w granicy 80 eur. Jak widać jest to instrument czysto spekulacyjny, a koszt po 20 latach zwiększył się 20 krotnie. Więc jeśli ETS2 wejdzie z ceną 45 eur/ tonę to z biegiem czasu będzie najpewniej drożeć z… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu