4 października 2020

„40 zł za 6-kilometrowy kurs. To chyba jakieś jaja?”. Czy to pierwsze efekty Uber Lex? Czas zacząć uważać, zamawiając taksówkę z aplikacji

„40 zł za 6-kilometrowy kurs. To chyba jakieś jaja?”. Czy to pierwsze efekty Uber Lex? Czas zacząć uważać, zamawiając taksówkę z aplikacji

Czy też zauważyliście zmiany, które nastąpiły na rynku taksówkowym z początkiem października? Ceny przejazdów zamawianych „z aplikacji” stały się totalnie nieprzewidywalne. Co się stało? Przypadek? Pogoda? Uber Lex?

Od 1 października weszły w życie odłożone z wiosny zmiany na rynku przejazdów taxi. Wszyscy kierowcy, którzy nas wożą, muszą od tego dnia mieć licencje (ale ci nowi – bardziej liberalne, bo niewymagające zdawania egzaminu ze znajomości miasta, ani sprawnego posługiwania się językiem polskim), wyraźne oznakowanie samochodów i specjalne ubezpieczenie.

Zobacz również:

Teoretycznie mogą też nie mieć taksometrów, a zamiast nich stosować wyliczenie taryfy za pomocą aplikacji w smartfonie. „Teoretycznie”, bo wciąż nie ma rozporządzenia, które określałoby jakie wymagania ma spełniać taka aplikacja, żeby można ją było używać zamiast taksometru.
No i mamy chaos. Jedni uważają, że kierowcy z licencją, ale bez taksometru działają nielegalnie, a inni – że bez taryfa „z aplikacji” jest w porządku, o ile jest ceną umowną, a więc nieuzależnioną od przejechanych kilometrów (bo wtedy i tak nie ma co mierzyć).

Pewnie w ciągu kilku tygodni się okaże, czy inspekcja ruchu drogowego będzie – jak do tej pory – polowała na kierowców bez taksometru (tak, jak wcześniej polowała na tych bez licencji), czy też nie. Wiadomo, że kierowców na rynku jest mniej – bo zdobycie licencji i przystosowanie samochodu trochę kosztuje, co wypłoszyło „weekendowych uberowców”, wożących ludzi tylko od piątku do niedzieli.

Czytaj też: Koronawirus sparaliżował branżą taksówkową. Uber Lex miało zmienić zasady gry, ale…

Czytaj też: Pięć rzeczy, o których powinieneś (powinnaś) pamiętać, wsiadając do taksówki pod rządami Uber Lex

Co się stało z cenami taksówek? „40 zł za 6-kilometrowy kurs?”

Wiadomo też, że koszty działalności są nieco wyższe, co oznacza, że kierowcy – niezależnie od tego, czy jeżdżą z taksometrem, czy z (nie)legalną aplikacją – powinni podwyższyć ceny. I chyba pośrednicy w ich imieniu się już za to zabrali. W czwartek i piątek dostałem od czytelników z Warszawy, Trójmiasta i Krakowa alarmujące komunikaty o drastycznym wzroście cen przejazdów.

„Kurs z domu do galerii Bonarka, czyli jakieś 6 km, aplikacja FreeNow wyceniła na 40 zł. To chyba jakieś jaja?”

– napisał pan Paweł. Pani Jolanta zapłaciła 50 zł za nieco dłuższy kurs Uberem. Ja też sprawdziłem sytuację w Warszawie. Kurs z Dworca Centralnego na tzw. bliską Wolę (raptem 3 km) aplikacje Uber i Bolt wyceniły na 17-20 zł, a FreeNow na 25 zł (w opcji Lite). A nieco dłuższy na Pragę (6 km) – na 30-40 zł, w zależności od aplikacji.

W każdym przypadku to więcej, niż cena „normalnej” taksówki z taksometrem, która mogłaby kosztować 8 zł na starcie i pewnie jakieś 2,4-2,8 zł za kilometr. Czyli 6-kilometrowy kurs kosztowałby jakieś 25-27 zł (licząc z jakimś postojem w korkach). Gigantyczne mnożniki – ponad 6 zł za kilometr – w taksówkach aplikacyjnych zdarzały się do tej pory tylko w Sylwestra i podobnego rodzaju peaki popytowe. Ale w zwykły czwartek-piątek? No dobra, padał deszcz, co zawsze pompuje popyt na taksówki, ale bez przesady.

Pogadałem z kilkoma taksówkarzami używającymi aplikacji i ich zdaniem to już teraz będzie tak wyglądać. Aplikacje zdobyły na tyle duży udział w rynku i na tyle przyzwyczaiły użytkowników do siebie, że zaczynają badać ich próg bólu. Ile zapłaci zdesperowany klient, który musi przejechać z punktu A do punktu B, nie pamięta numeru telefonu do żadnej korporacji, a za to ma w smartfonie cztery aplikacje taksówkowe?

Uber, Bolt, FreeNow i iTaxi – najważniejsi gracze na rynku przejazdów z aplikacją walczą ze zmniejszonym popytem na większość swoich usług (choć np. Free Now zanotował wzrost popytu na prywatne przejazdy ludzi w weekendy), ale kierowców też mają mniej, a koszty tej działalności jednak trochę wzrosły. Ten miks oznacza jedno – większą elastyczność cen.

Sprawdziłem, że z dnia na dzień, a nawet z godziny na godzinę cena przejazdu na tej samej trasie może się różnić nawet dwukrotnie i więcej. W piątek 65 zł, a w sobotę na tej samej trasie – już tylko 30 zł.

Czytaj też: No i stało się. Tania taksówka coraz częściej jest jak Yeti. Chcesz zamówić kurs Lite? Może być problem, bo… skończyły się dopłaty

Uber albo taksówka z aplikacji: rosyjska ruletka?

Przed pandemią i przed wprowadzeniem Uber Lex trwała w zasadzie nieprzerwana wojna cenowa. Jeździliśmy taksówkami po promocyjnych cenach poniżej 2 zł za kilometr. Free Now i Uber próbowały się nawzajem „zabić”, a Bolt jeszcze dorzucał do pieca.

Dziś zamawianie taksówki z aplikacji to będzie rosyjska ruletka. Albo się trafi na „stare” ceny, albo na trzy razy wyższe, nieomal bandyckie. Mało kierowców i dużo klientów? Aplikacje solidarnie wystawią stawki 6-7 zł za kilometr. Po erze, w której starały się jak najwięcej korzyści dać klientom, przyszła ta, w której cenniejszym dobrem (bo bardziej deficytowym) jest kierowca. I jeśli tylko algorytm analizujący popyt i podaż zauważy, że jest miejsce, żeby zedrzeć z pasażera skórę – z pewnością zostanie to wykorzystane.

Czytaj też: Może z autami elektrycznymi nam nie wyszło, może Uber jednak powstał w Ameryce, ale w dronach naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Co potrafią polskie drony? Jest moc

Jakie jest na to lekarstwo? Skoro algorytmy coraz bardziej agresywnie „wyceniają” wzrost popytu na kursy po cenach umownych, to po prostu trzeba mieć w telefonie zapisany numer do dwóch „tradycyjnych” korporacji taksówkowych, w których ceny były, są i będą liczone za kilometr.

Wyśmiewaliśmy się z nich, że są takie nienowoczesne, że nie wchodzą do smartfona, że nie wiemy, ile zapłacimy, że kierowca czasem jeździ okrężną drogą, żeby nabić trochę więcej kilometrów… Okazuje się, że to właśnie taksówki z taksometrem są teraz bardziej przewidywalne cenowo.

——————————–

POSŁUCHAJ NOWEGO ODCINKA PODCASTU „FINANSOWE SENSACJE TYGODNIA”

W tym odcinku naszego środowego podcastu „Finansowe sensacje tygodnia” zapraszam do wysłuchania rozmowy z Łukaszem Bugajem z TFI AXA o tym, jak zabrać się za lokowanie oszczędności poza bankiem – ile pieniędzy na to przeznaczyć, jak je podzielić, jakimi zasadami kierować się przy wyborze miejsc, w których ulokujemy swoje pieniądze. Ważna sprawa, gdy w bankach prawie nie ma już oprocentowania. Gorąco zachęcam!

Podcast jest do odsłuchania pod tym linkiem

——————————–

Subscribe
Powiadom o
161 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
BdB
5 lat temu

Coś jest nie tak, bo 6 zł za km znacznid przekracza maksimum określone w uchwale Rady Warszawy. Przepisy te obowiązują teraz wszystkich, więc nie ma juz prawa być mnożników, wysokich opłat za oczekiwanie, a na szybie chyba teraz każdy musi mieć wywieszony cennik.

Marceli
5 lat temu
Reply to  BdB

Jak kierowca ma mieć wywieszony cennik, jak ceny się zmieniają?. Teraz nagłe zainteresowanie legalnością?. Jak przez lata przewoźnicy jeździli łamiąc obowiązującą ustawę to było ok? Za pół darmo to nikt nie dociekał, tylko kwik o wolnym rynku itd. Opluwani kierowcy z taxi porezygnowali, to teraz proszę grzecznie płacić i nie płakać, a nie wozić się po mieście na garbie styranego Ukraińca za cenę piwka w knajpie. Wolny rynek hip hip hurra!

Radek
5 lat temu
Reply to  Marceli

Spoko, pojadę własnym. Nie będę się prosił

Kierowca
5 lat temu
Reply to  Radek

Chleb sobie też Sam możesz upiec, ubranie uszyć, fleki Żonie podbić, wolny wybór. 😀
Nie w tym jednak rzecz, sedno tkwi w zdławieniu całej branży przez zagraniczne korpo i po wybiciu rodzimej konkurencji rozpoczęciu w końcu procesu dojenia Klienta… z Kierowców wycisnęli ile się dało, tak że teraz tylko przybyszą ze wschodu za 5zł/h jeszcze opłaca się jeździć!

Andrew
5 lat temu
Reply to  Kierowca

Fakt. Przy biernej postawie organów nadzoru… Czyt. Państwa z kartonu i dykty… Państwa PiS

janko
5 lat temu
Reply to  Andrew

Też tęsknię do czasów gdy za 3,5 tys. odstępnego miesięcznie można było sobie załatwić posadę prezesa panstwowego koncernu i zarabiac 150 tys. . No i ten nadzór nad cysternami z lewym paliwem i w ogóle nad wszystkim!
Ach, te piękne czasy stalowego państwa PO.

Andrew
5 lat temu
Reply to  janko

Fakt. Było dużo lepiej niż teraz. Propaganda tronu swoje. Niemcy też wierzyli, że Hitler jest zbawieniem. Do czasu. A propos Ilu członków ,, mafii vatowskich” zostało skazanych. Bo jakoś sobie nie przypominam żadnego procesu… Od 5 lat … rządzi Bezprawie i Niesprawiedliwość… I co?

janko
5 lat temu
Reply to  Andrew

Nic, argumentum ad hitlerum, nie jestem specjalnie zaskoczony.
W końcu czego mógłbym się spodziewać czytając te hejterskie slogany? No przecież nie racjonalnej dyskusji.
Ale też przecież napisałem że było lepiej :-))))))

Radek
5 lat temu
Reply to  Kierowca

Jeżeli konkurencja stoi na przyzwoitym poziomie a mnożniki będą przeszkadzać ludziom to się przesiądą. Nikt nikogo nie chce opluwać – chce mieć wybór. Jadę z taxi (buspas, wjazd do stref z ograniczonym dostępem, przewóz dzieci bez fotelika, cena za km) lub z przewoźnikiem (cena znana przed odjazdem, kierowca i auto znane przed odjazdem, czas odbioru precyzyjnie wyliczony, brak buspasow, brak wjazdu w niektóre miejsca, brak fotelików i przepisów pod kątem przewożenia dzieci)

Jeśli usługa taxi będzie mieć przewagę rynkowa to się obroni

Bartek
5 lat temu
Reply to  Marceli

Każde miasto ma stawki maksymalne. Jeżeli masz w dowodzie oznaczenie TAXI musisz mieć cennik w którym jest cena minimalna oraz maksymalna i w tych widełkach możesz pobierać opłaty za przejazd 1km.

W normalnej taksówce nie ma niespodzianek poza tymi taksówkarzami którzy próbują oszukać klienta. Gdy się jeździ zawsze z tą samą korporacją oraz trasami zawsze możesz być pewien że wyjdzie taka sama kwota 😉 Mnożnik jest zupełnie bezsensu klient musi wiedzieć ile faktycznie zapłaci za kurs od 6 do 22 i od 22 do 6 rano.

BdB
5 lat temu