Jak zwykły klient, zjadacz chlba z powidłami, nie będący specjalistą od finansów, ma odróżnić dobrą ofertę ulokowania oszczędności od złej? Jak ma określić poziom ryzyka wiążącego się z daną inwestycją, potencjalny dochód oraz relację między tymi wartościami? Teoretycznie powinien mu to ułatwić „producent” tej usługi. Im więcej informacji otrzymam i im lepiej będą podane, tym większa jest szansa, że dam się namówić na dany sposób lokowania oszczędności. Mógłby też pomóc sprzedawca, dystrybutor usługi. Ale on interes ma już mniejszy, bo jemu wszystko jedno ile wiem o o tym w co się pakuję. On ma tylko sprzedać tego czegoś jak najwięcej.

Jeśli ani producent, ani dystrybutor nie dostarczają wystarczającej wiedzy (podanej w przyjaznej formie) o tym co mają do zaproponowania, to proszą się o to, bym z ich produktów nie korzystał. Oraz o to bym ostrzegał przed nimi wszystkich dookoła. Taki cel, jak mi się wydaje, postawiły przed sobą towarzystwo ubezpieczeniowe Open Life oraz Getin Bank. Nie tylko ono zresztą – podobne standardy są niestety powszechne – ale właśnie wyżej wymienione firmy miały takiego pecha, iż nawiązały kontakt z jednym z moich czytelników.

Napisał do mnie pan Adam, którego mamie w Getin Banku zaproponowano produkt o nazwie „Obligacje Korporacyjne Plus III”. Mamie powiedziano, że to coś zamiast lokaty bankowej i że osiągnie większy zysk bez ryzyka. Z tym „bez ryzyka” to od razu było wiadomo, że ściema, ale sprzedawca jeszcze podkręcił przekaz dając do zrozumienia (nie wiem jak wyraźnie), że produkt jest „gwarantowany”. Czyli, że nie można na nim stracić. Pan Adam poprosił mnie o to, bym poradził jego mamie. Brać? Nie brać?

Czytaj też: Bank ujawnił historię rachunku klienta jego… byłej żonie. Uups!

Staram się nie mieć żadnych uprzedzeń, więc podszedłem do sprawy chłodno. To, że Getin Bank oferuje produkt o nazwie „ubezpieczenie”, który ma w tytule „obligacje korporacyjne”, jest komunikowany jako alternatywna dla depozytu bankowego, a w rozmowie pojawia się słowo „gwarancja”, budzi oczywiście najgorsze skojarzenia. Getin już kiedyś tak ludziom sprzedawał „ubezpieczenia” i dla wielu z nieszczęsnych klientów była to najgorsza decyzja w życiu (no, może poza kredytem frankowym z DomBanku :-)). Ale może tym razem nie ma kantu i te skojarzenia to tylko zbieg okoliczności?

Czytaj też: Getin Bank jest już na dnie. A co na to Leszek C? 😉

Czytaj: Getin nałożył 100 zł kary za nie używane konto. Postawiła się i…

„Obligacje Korporacyjne Plus III” to nic innego, jak opakowana w polisę inwestycja w fundusz lokujący pieniądze klientów w obligacje emitowane przez firmy. Nie wiem po co nazywają to „ubezpieczeniem”, zapewne po to, żeby lepiej się kojarzyło klientom bankowym. I żeby móc brać dodatkowe prowizje za dostarczenie owego ładnego opakowania. Mimo, że w środku jest fundusz inwestycyjny, można dostawać „odsetki” – polisa wypłaca co kwartał to, co zarobią zarządzający. To miła cecha – kapitał leży w funduszu, a do klienta co kwartał trafiają zyski.

Tutaj: więcej o polisie „Obligacje Korporacyjne Plus III”

Oczywiście: zyski nie są gwarantowane. I na stronie internetowej Getin Banku, w sekcji poświęconej „Obligacjom Korporacyjnym Plus III”, jest to w kilku miejscach zaznaczone. Kłopot w tym, że cały opis tego produktu jest źle zrobiony – skomplikowane słownictwo, powtarzające się w wielu miejscach te same informacje, prawniczy slang. Nie wiem czy to specjalnie, czy tak wyszło, ale nie jest to tekst zrozumiały dla posiadacza depozytu bankowego, który chciałby zróżnicować swój portfel inwestycji. W kilku miejscach pojawiają się informacje mogące wprowadzić nie zorientowanego klienta w błąd. Np. mama mojego czytelnika przeczytała to…

Wartość wykupu jest równa 100% Wartości rachunku udziałów przez cały okres trwania Umowy ubezpieczenia, co oznacza, że w czasie trwania inwestycji w przypadku wykupu Ubezpieczający nie ponosi dodatkowych kosztów”

…i doszła do wniosku, że sprzedawca miał rację, iż nie można na tym stracić. Tymczasem jest to wiadomość dotycząca braku opłat likwidacyjnych, a nie gwarantowanej rentowności. Można się w każdej chwili wycofać bez prowizji, ale zabiera się tylko tyle kasy, ile aktualnie jest w inwestycji. W innym miejscu, prezentując wartość wypłacanych co kwartał zysków, piszą getinowcy tak:

„Prezentowane wyniki i stopy kwartalnej wypłaty dotyczą innego Funduszu, tj. „UFK Open Life Obligacji Korporacyjnych 3”, dostępnego w ramach innego produktu funkcjonującego równolegle w ofercie Towarzystwa Ubezpieczeń. Prezentowane wyniki mają charakter jedynie informacyjny, nie są tożsame z wynikami „UFK Open Life Obligacji Korporacyjnych 6”, oferowanego w ramach produktu „Obligacje Korporacyjne Plus III” i nie mogą również stanowić prognozy przyszłych wyników”

Tłumacząc na polski: „mamy podobny fundusz, który płaci tyle i tyle, ale on jest tylko podobny, a nie taki sam, więc to nic nie znaczy”. Podobny chaos dotyczy informacji o opłatach. W jednym miejscu piszą, że wartość kwartalnego zysku odpowiada wzrostowi notowań funduszu pomniejszonego o 0,5%. Czyli jeśli fundusz zarabia 5% rocznie, to my dostaniemy 3% (bo kwartalne zyski będą obcinały po 0,5%). W innym miejscu piszą, że trzeba płacić opłatę za zarządzanie umową ubezpieczenia, która jest…

„…naliczana miesięcznie, w wysokości 1,99% w skali roku od wartości udziałów jednostkowych Funduszu, nie mniej niż 0,99% składki jednorazowej w skali roku”

Czyli co? Wezmą od tych przykładowych 3%, które zostało z początkowych 5% jeszcze 2% i zostawią mi 1% zysku? A może ta opłata już zawiera „pomniejszenie” zysku z funduszu o 0,5% kwartalnie? Po co w jednym zdaniu wrzucają dwie możliwe opłaty – 1,99% i 0,99%, każda liczona od innej podstawy? Żeby było śmieszniej, jest jeszcze miesięczna opłata za ryzyko w wysokości 8 gr. miesięcznie.

Czytaj: Aegon, Getin, Open Finance. Wcisnęli Polakom mnóstwo kitu. Jak teraz sobie radzą? Cienko przędą…

Czytaj: Włożyłeś pieniądze w toksyczną lokatę? Chcesz je odzyskać? Dobre wieści!

Jak to możliwe, że poważny – podobno – bank wystawia produkt inwestycyjny o nazwie „ubezpieczenie”, opisany przez jakichś pacanów-finansistów w taki sposób, że nawet mnie głowa rozbolała, podający nieczytelne informacje o ryzyku oraz nie pozwalający oszacować wysokości opłat? To jest jakiś żart czy próba celowego wprowadzania klientów w błąd? W tym getinowcy w przeszłości byli perfekcyjni, ale podobno teraz miało być inaczej. I sezon polowań na klientów miał się skończyć.

W samym środku „Obligacji Korporacyjnych Plus III” jest fundusz zarządzany przez doświadczonego menedżera (jednego z tych, których pracę cenię wysoko), osiągający – przynajmniej na razie – dobre wyniki (jakieś 6% w skali roku). Ale – nawet gdybym był ślepy na jedno oko i nie zauważył, że Getin próbuje mi nie powiedzieć wszystkiego o opłatach i prowizjach za pośrednictwo – chciałbym wiedzieć w które konkretnie obligacje lokuje ów fundusz.

Myślicie, że łatwo się tego dowiedzieć? Na stronie Open Life nie ma żadnych informacji. Na stronie Analizy.pl, która zbiera informacje o funduszach, jest powieszone półroczne sprawozdanie funduszu, w którym też nie ma najważniejszych pozycji portfela. To jest, do jasnej cholery, jakiś sekret? Zerknijcie sobie, kochane nieloty, na kartę dowolnego fundusuz Franklina Templetona, czy BlackRocka – tam nikt nie wstydzi się podawać ile pieniędzy w jakiej spółce trzyma, są też dane w podziale geograficznym i branżowym. Będąc świadomym inwestorem chcę wiedzieć w co wkładam pieniądze. A jeśli ktoś nie potrafi się dostosować, to… nie dostanie moich pieniędzy. Proponuję, byście stosowali podobną zasadę – świat stanie się wówczas lepszy.

Czytaj też: Jak odzyskać pieniądze z polisy, której nie objęła ugoda z UOKiK-iem? On zrobił tak. I wygrał!

Share This

Zapisz się na mój newsletter!

 

W prezencie otrzymasz:

- Wstęp na e-spotkania, na których odpowiem na Twoje pytania

- Pakiet e-booków z praktycznymi poradami finansowymi

- Dostęp do dokumentów ułatwiających walkę o Twoje prawa (wkrótce)

Gratulacje! Jesteś zapisany!