7 października 2019

Złotowi kredytobiorcy pokrzywdzeni orzeczeniem TSUE? Czytelnicy zawyrokowali. „A jak kolega kupi telewizor w promocji, to co?”

Złotowi kredytobiorcy pokrzywdzeni orzeczeniem TSUE? Czytelnicy zawyrokowali. „A jak kolega kupi telewizor w promocji, to co?”

Orzeczenie TSUE – uchylające frankowiczom szerzej drzwi do sądowego unieważnienia umów kredytowych – wywołało mnóstwo emocji, nie tylko wśród kredytobiorców posiadających kredyt denominowany w obcej walucie bądź indeksowany do niej. I nie tylko wśród bankowców oraz prawników zaangażowanych po obu stronach. Swoje do powiedzenia mają też ci, którzy wzięli kredyt w złotych

Wśród nich też pojawił się spór, czy możliwość unieważnienia umów frankowiczów z powodu zawarcia w nich nieprecyzyjnych klauzul nie jest niezasłużoną „nagrodą” dla tej grupy kredytobiorców.

Zobacz również:

Nie ulega wątpliwości, że ewentualne sądowe unieważnienie umowy – dodajmy, że w przypadku każdego klienta będzie potrzebny proces sądowy – znosi wszelkie negatywne konsekwencje wynikające z zaciągnięcia kredytu powiązanego z walutami obcymi. Skoro umowy nie ma, to nie ma też ani spreadów, ani wzrostu rat, ani wzrostu zadłużenia spowodowanego wyższym kursem franka, czy euro (aczkolwiek to głównie „franek” dał kredytobiorcom w kość). Klient musi oddać tylko tyle, ile dostał do ręki minus zapłacone raty.

Ważny poradnik. Tylko u nas!: Sześć rzeczy, które teraz – po orzeczeniu TSUE – powinien zrobić każdy frankowicz 

Czytaj również: To orzeczenie zwiastuje wysokie koszty dla banków – choć z naszej niedawnej analizy wynika, że nie takie znowu miażdżące

Czytaj więcej o tym: Już wiemy jak banki będą zniechęcały frankowiczów do składania pozwów. „To będzie was kosztowało więcej, niż myślicie”

———————-

Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o finansach”zapisz się na mój newsletter i bądźmy w kontakcie!

———————-

Złotówkowicze zapłacą za frankowiczów? Niekoniecznie

Czy to rzeczywiście „nagroda”? Cóż, nie da się ukryć, że „odkręcenie” kredytu oznacza de facto bezpłatne korzystanie z kapitału przez frankowicza do tej pory (chyba, że bankowi uda się przekonać sąd, że należy mu się jakieś osobne wynagrodzenie z tego tytułu).
Idea jest taka, że bank musi ponieść konsekwencje zawarcia w umowie nieuczciwych zapisów i możliwość unieważnienia kredytu jest właśnie taką „karą”. Formalnie nie ma to nic wspólnego ze złotowymi kredytobiorcami.

Wpływ mógłby być co najwyżej pośredni. Bank mógłby chcieć poszukać w kieszeniach innych klientów pieniędzy, których nie zarobił na frankowiczu. Ale czy poszkodowanym będzie akurat złotówkowicz? Wątpliwe, warunki jego kredytu są już zakontraktowane i wprowadzenie np. dodatkowych opłat nie wydaje się możliwe. Nie ma więc racji pan Sławomir, który pisze do mnie tak:

„Czyli ja, który zaciągnąłem kredyt hipoteczny w polskim złotym, jestem frajerem? I mam teraz płacić za osoby, które zadłużyły się w frankach?”

Więcej racji mógłby mieć pan Grzegorz, który mówi, że cała sytuacja – niezależnie od tego, czy taki był zamiar sędziów TSUE, czy też nie – jest pochwałą ryzykanctwa. Kto był ostrożny – kupił mniejsze mieszkanie na kredyt w złotych i nadal płaci raty. A kto jechał „po bandzie” – brał kredyt frankowy i będzie od niego uwolniony (o ile spłaci bank). Pan Grzegorz:

„Dla przypomnienia – kredyt we frankach to była ruletka w 3D. Po pierwsze: kupowanie dziur w ziemi w warunkach bańki cenowej. Po drugie: kredyt był kalkulowany przy założeniu idealnych warunków przez 30 lat. Po trzecie: bez uwzględnienia faktu, że frank miał już wtedy długą historię umacniania się w stosunku do innych walut”

„Widziały gały co brały”. I co z tego?

Ryzykanctwo zostało uwolnione od odpowiedzialności: to prawda. Ale czy to takie znów niespotykane w gospodarce rynkowej? Kilka dni napisał do mnie wkurzony czytelnik, który zwierzył się, że już nie może słuchać tego stękania jakie to niesprawiedliwe, że banki będą musiały ponieść konsekwencje nieuczciwych umów, które podsuwały klientom. I przypomina – całkiem słusznie – że w innych gałęziach gospodarki to się zdarza.

„Obrońcy banków twierdzą, że skoro klienci podpisali umowy, to niech nie kwestionują teraz warunków, tylko spłacają. Ten argument, moim zdaniem, jest totalną hipokryzją, bo jednocześnie wszyscy są pełni zrozumienia dla firm budowlanych, które wygrały przetarg, podpisały umowę na budowę drogi, a teraz domagają się większych pieniędzy, bo podrożała robocizna i materiały”

Rzeczywiście, porównując te dwie sytuacje można łatwo dojść do wniosku, że to frankowicze – jako klienci detaliczni i nieprofesjonalni – mają większe prawo do unieważnienia umowy, niż profesjonalne firmy budowlane, które nie przewidziały, że jak jest dobra koniunktura w gospodarce, to wszystko podrożeje. Mój czytelnik nie jest też w stanie zrozumieć argumentu, że ten układ jest nie fair w stosunku do złotówkowiczów.

„Proszę mi wskazać: gdzie jest strata złotowkowicza? Od kogo złotowkowicz miałby się domagać rekompensaty? Od banku? Frankowicza? TSUE? Skarbu Państwa? Na wolnym rynku takie sytuacje zdarzają się bez przerwy. Kupię dzisiaj samochód, jutro jest promocja -20%. Kupię wycieczkę, za miesiąc ta sama wycieczka jest 50% tańsza. Mój kolega kupił wczoraj bilet lotniczy, ja dzisiaj ten sam kupiłem za 40% drożej… Czy ci wszyscy ludzie mają prawo domagać się rekompensaty?”

Czytelnicy „Subiektywnie…” o orzeczeniu TSUE

A co na to wszystko czytelnicy „Subiektywnie o finansach”? Przed weekendem umieściłem na fan-page’u serwisu specjalną ankietę, w której zadałem jątrzące pytania: czy orzeczenie TSUE jest sprawiedliwe i jakie mogą być jego konsekwencje. Część z Was miało mi za złe – twierdziliście, że tymi pytaniami szczuję jednych na drugich. Nie zgadzam się z tym zarzutem. Każdy wyrok sądowy może się podobać lub nie, co oczywiście nie oznacza, że można go kwestionować. I z orzeczeniem TSUE nie jest inaczej.

Prawie trzech na czterech czytelników „Subiektywnie…” biorących udział w ankiecie nie zgadza się z tezą „widziały gały co brały”. A 60% uważa, że odpowiedzialność za całą aferę ponoszą wyłącznie banki, bo to one umieściły na „półce” potencjalnie toksyczny produkt (choć trzeba pamiętać, że mieliśmy wkrótce wejść do strefy euro, a frank stałby się wówczas naszą „prawie domową” walutą).

Bardzo podzielone są Wasze opinie o potencjalnych konsekwencjach orzeczenia TSUE. Mniej więcej tyle samo z Was uważa, że banki się wywiną od płacenia, że zapłacą z własnej kieszeni i że przerzucą koszty na klientów.

 

Subscribe
Powiadom o
51 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jan
6 lat temu

Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta: -dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła? -bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta: -czy tu tylko 5 diabłów wystarczy? -tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy Następnie lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie: -czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła? -tak bo w… Czytaj więcej »

Imię
6 lat temu
Reply to  Jan

Dobre 🙂 A clou to dlaczego sąsiadowi ma być lepiej niż mi?

Anita
6 lat temu
Reply to  Jan

W punkt!

Marcin
6 lat temu

Ciekawe czy te cwaniaki poszłyby do sądu, gdyby frank był po złotówce.

tomasz
6 lat temu
Reply to  Marcin

Ciekawe czy świat byłby taki sam, gdyby nie było Słońca.

Luke
6 lat temu
Reply to  Marcin

No i nadal znajdują się głupcy, co nie są w stanie pojąć że prawo to prawo.

obatel
6 lat temu
Reply to  Luke

@Luke no i nadal znajdują się głupcy, co nie są w stanie pojąć, ze jak się klient z bankiem umówił na coś, to ma tego przestrzegać. Podpiszesz bez przymusu zgodę na oddanie nerki, to masz ją oddać, niezależnie od tego, czy prawo tego zabrania, czy nie. Prawo niestety ingeruje coraz głębiej w swobody obywatelskie i wolny rynek.

mmk_mikor
6 lat temu
Reply to  obatel

Uważasz, że obecne prawo jest kiepskie. Ok. Czy to oznacza, że można go bezkarnie obchodzić? Skoro prawo zakazuje zastawiania nerki gangusowi – to uważasz, że nie należy się gangusowi paragraf za takie umowy?

obatel
6 lat temu
Reply to  mmk_mikor

jeśli on chce nerkę nabyć, a ty chcesz nerkę mu oddać, to obie strony są zadowolone i paragraf się nie należy
nawet jeśli za 10 lat zmienisz zdanie.

Jan
6 lat temu
Reply to  obatel

jeśli on chce nerkę nabyć i mówi, że odrośnie Ci nowa i występuje w roli znawcy (lekarza) któremu zwyczajowo się ufa to się należy paragraf. I jeśli to jest proceder powtarzalny to taka jest rola prawa i Państwa aby ograniczyć oszustwo (jak Ty nazwałeś swobodę obywatelską).

Paweł
6 lat temu
Reply to  obatel

obatel masz racje bracie w 110% – dokładnie jak sie z bankiem umówiłem to bank ma przestrzegać swojej umowy … a że ta umowa to bubel to bank ma brać odpowiedzialność za swoją cześć bo umowę sam przegotował.

Mic
6 lat temu
Reply to  Paweł

ale Ty jako strona umowy masz obowiązek się z nią zapoznać, zweryfikować i ewentualnie zmienić nieodpowiadające Ci zapisy (w porozumieniu z bankiem). W każdym mieście są prawnicy, radcy prawni tylko wszystkim szkoda 500 zł za konsultację, nikt nie czyta co podpisuje i ślepo wierzy w zapewnienie „będzie Pan zadowolony”.