6 października 2026

Złoto po 4000 dolarów za uncję. Czy nie uciekło za daleko, biorąc pod uwagę wysokie stopy? Co mówią dziś dwie różne metody wyceny złota?

Złoto po 4000 dolarów za uncję. Czy nie uciekło za daleko, biorąc pod uwagę wysokie stopy? Co mówią dziś dwie różne metody wyceny złota?

Ponad 4000 dolarów za jedną uncję metalu, który nie płaci odsetek, nie wypłaca dywidendy i sam z siebie niczego nie produkuje. Drogo? Owszem, ale z drugiej strony na świecie jest dziś nieporównanie więcej pieniędzy niż 20 czy 40 lat temu, a banki centralne kupują złoto w tempie dwukrotnie wyższym niż dekadę temu. Może więc 4000 dolarów za uncję oznacza „zaledwie” dostosowanie ceny złota do tego, co wydarzyło się z pieniądzem papierowym?

Ujawnienie: redakcyjna część tej analizy powstała bez udziału Goldenmark, ale firma ta jest Partnerem merytorycznym i komercyjnym multiblogu „Subiektywnie o Finansach” 

Zobacz również:

Pytanie nie jest teoretyczne. Złoto w ciągu ostatnich kilku miesięcy trzyma się strefy 4000-4400 dolarów za uncję i świat coraz bardziej zastanawia się nad tym, czy prognozy mówiące o kolejnej fali hossy kruszcu są uzasadnione. Dedolaryzacja w Azji, popyt banków centralnych oraz obawy o to, że banki centralne nie będą chciały walczyć z inflacją (bo rządów nie stać już na koszty wyższych stóp procentowych) – to silne argumenty.

Ale nie sposób zapominać, że złoto jeszcze kilka lat temu kosztowało 1800 dolarów za uncję. Od tego czasu nic się nie zmieniło jeśli chodzi o jego funkcje. Uncja wciąż waży tyle samo, a złoto wciąż nie płaci dywidendy. A niektórzy analitycy uważają, że jego antyinflacyjna funkcja została już zrealizowana i to z naddatkiem.

W drugim kwartale 2026 r. światowy popyt jubilerski na złoto spadł o około 17% w skali roku. Inwestycyjny popyt na sztabki i monety utrzymał się względnie wysoko, popyt ETF-owy był znacznie bardziej zmienny (jak zwykle), a popyt banków centralnych – stabilny. Jubiler w Indiach czy Chinach nie patrzy jednak na globalne M2. Patrzy na to, czy jego klienta stać na naszyjnik. I to może być pewien hamulec dla złota.

Czy złoto uciekło za daleko? 4000 dolarów za uncję to (za) dużo?

Jeżeli złoto jest czymś w rodzaju polisy zabezpieczającej siłę nabywczą pieniędzy, to logiczne wydaje się pytanie: co w ostatnich dekadach stało się z cenami konsumpcyjnymi i czy złoto nie uciekło od nich za daleko? Jednym z punktów odniesienia może być styczeń 1980 r. Świat zmagał się wtedy z ogromną inflacją, kryzysem energetycznym, rewolucją w Iranie i sowiecką interwencją w Afganistanie. Złoto w Londynie doszło do około 850 dolarów za uncję.

Od tego czasu minęło ponad 45 lat. Inflacja w USA od tego czasu spowodowała ponad trzykrotny spadek wartości pieniądza. Jeżeli więc po prostu podniesiemy cenę złota z 1980 r. o skumulowaną amerykańską inflację, to dowiemy się, że złoto powinno dziś kosztować ok. 3200 dolarów za uncję. Według danych U.S. Bureau of Labor Statistics (BLS) coś, co w 1980 r. kosztowało 100 dolarów, dziś powinno kosztować ok. 370 dolarów.

To mocny argument dla obozu twierdzącego, że złoto jest drogie. Jeżeli jego rolą miałoby być tylko zachowanie siły nabywczej pieniądza, to na poziomie 4000 dolarów metal zrobił już więcej niż należało. Jeszcze mocniej wygląda porównanie od 2000 r. Na początku 2000 r. złoto kosztowało około 282 dolarów za uncję. Dziś mówimy o cenie 4000 dolarów – to ponad czternastokrotnie więcej. W tym czasie ceny w USA zwiększyły się mniej, niż dwukrotnie.

Oczywiście to rachunek uproszczony. Złoto nie jest bezpośrednią polisą antyinflacyjną. Bardziej przypomina ubezpieczenie od utraty zaufania do pieniądza i do systemu finansowego. Być może więc powinno poruszać się razem z ilością pieniądza na rynku?

CZYTAJ TEŻ:

chiny potrzebują dolarów

Czy wycena złota powinna zależeć o ilości wydrukowanych dolarów?

Amerykańska podaż pieniądza M2 wynosiła w sierpniu 2026 r. mniej więcej 23,3 bln dolarów. Na początku 2000 r. ta wartość wynosiła tylko 4,7 bln dolarów. W ciągu nieco ponad ćwierćwiecza amerykańskie M2 zwiększyło się więc mniej więcej pięciokrotnie.

Oczywiście: złota na świecie też jest coraz więcej. Ale tempo wzrostu jest mniejsze. World Gold Council szacuje, że ilość złota znajdującego się nad ziemią zwiększała się przez ostatnie 25 lat średnio o około 1,7% rocznie, podczas gdy podaż pieniądza rosła w tym czasie w tempie około 7,3% rocznie. Czyli jedna rzecz jest prawie stała (złoto), a drugą można „produkować” znacznie szybciej.

Ile jednostek pieniądza przypada dziś na tę samą ograniczoną ilość złota, a ile przypadało kiedyś? W styczniu 1980 roku, gdy panowała historyczna gorączka złota (cena urosła do 850 dolarów za uncję) podaż pieniądza w USA wyniosła 1,5 bln dolarów. Gdyby odnieść wycenę złota do obecnej ilości pieniądza na rynku – mówilibyśmy o referencyjnej cenie ok. 13 400 dolarów. Ale gdybyśmy odnosili cenę złota z największego dołka do dziś (czyli wzięli rok 2000), to dojdziemy do wniosku, że kruszec „powinien” kosztować nie więcej niż 1500 dolarów za uncję.

Z kolei w 2011 r., pod koniec poprzedniej wielkiej hossy, złoto było po 1900 dolarów za uncję, zaś podaż pieniądza wynosiła wtedy 9,5 bln dolarów (dziś 23,3 bln). Wychodziłaby z tego oczekiwana cena złota dziś na poziomie 4600 dolarów za uncję. Długoterminowy związek złota z ilością pieniądza istnieje, ale nie jest stałym „kursem wymiany” między uncją złota, a liczbą dolarów na rynku. Cena złota przez wiele lat znajdowała się zdecydowanie powyżej albo poniżej trendu monetarnego.

Złoto po 4000 dolarów za uncję. 30 lat temu kosztowało 200-300 dolarów
Złoto po 4000 dolarów za uncję. 30 lat temu kosztowało 200-300 dolarów

Banki centralne polisą dla optymistycznych wycen złota?

Jeśli zastanawiamy się, czy dziś wycena złota powinna być bliżej górnych, czy dolnych widełek, to być może część odpowiedzi na ten dylemat stanowi popyt banków centralnych. Stały się one bardzo dużym kupującym. W ciągu ostatnich czterech lat kupowały średnio około 1000 ton złota rocznie, dwa razy więcej niż średnio w poprzedniej dekadzie.

Bank centralny kupujący kilkadziesiąt ton złota nie zachowuje się tak jak inwestor, który zastanawia się, czy technicznie cena nie jest już za wysoka. Dla niego złoto jest elementem bezpieczeństwa rezerw. Jeżeli to jest trwała zmiana polityki rezerwowej, historyczne modele wyceny złota mogą systematycznie zaniżać jego cenę.

Jest jeszcze inny argument za tym, że złoto trzeba dziś wyceniać w górnych widełkach historycznych porównań z inflacją, czy podażą pieniądza. Tym argumentem jest fakt, że kopalnie nie potrafią gwałtownie zwiększyć produkcji kruszcu. Jeżeli cena zwykłego produktu rośnie kilkukrotnie, producenci zalewają rynek nową podażą i w końcu cena spada. W przypadku złota ten mechanizm też działa, ale jest znacznie słabszy.

W 2025 r. światowe kopalnie wyprodukowały rekordowe 3672 tony złota. Cena złota wzrosła w ostatnich latach wielokrotnie szybciej niż jego wydobycie. Nowej kopalni nie da się uruchomić w pół roku. Trzeba znaleźć złoże, uzyskać pozwolenia, finansowanie i zbudować infrastrukturę. Jeśli strukturalny popyt na złoto jest duży, to podaż potrzebuje mnóstwo czasu, żeby spróbować się do tego dostosować.

CZYTAJ TEŻ:

koniec ery taniego kapitału co na to twarde aktywa

Uncja złota po 4000 dolarów. Cena z kosmosu, czy… taniej nie będzie?

W styczniu 1980 r. cena złota sięgnęła 850 dolarów, lecz dwa miesiące później była już w okolicach 480 dolarów. Przez niemal całą następną dekadę trend był spadkowy. Człowiek, który kupił wtedy „bezpieczną przystań”, musiał czekać bardzo długo, żeby odzyskać realną wartość pieniędzy. Złoto może być długoterminowym magazynem wartości, a jednocześnie fatalną inwestycją kupioną w niewłaściwym momencie.

A czy dziś jest właściwy moment i czy złoto po 4000 dolarów za uncję to okazja – tego oczywiście nie wiemy. Dlatego większość analityków radzi, by w w złocie trzymać 10-20% swoich aktywów i żeby kupować złoto systematycznie, stałymi porcjami, rozkładając te zakupy na lata, jeśli nie na dekady.

W najbliższej przyszłości dla ceny złota ważniejsza od inflacji czy podaży pieniądza może być odpowiedź banków centralnych na inflację. Bo inflacja przy niskich stopach procentowych może być dla złota świetna. Ale inflacja przy wysokich stopach – wręcz przeciwnie. Pytanie najważniejsze brzmi: czy banki centralne będą chciały i mogły podnosić stopy procentowe tak, by pokonać inflację? Wysokie stopy procentowe to wysoki koszt obsługi krótkoterminowego długu państw.

A więc wychodzi na to, że 4000 dolarów to bardzo dużo za złoto jako zwykłe zabezpieczenie przed CPI. Ale nie jest to szczególnie absurdalna cena za złoto traktowane jako alternatywny pieniądz i globalny składnik rezerw. Przez lata o złocie mówiliśmy przede wszystkim: „ochrona przed inflacją”. Być może dzisiaj to raczej „ochrona przed rozwodnieniem wartości pieniądza i ryzykiem systemu walutowego”.

Wiele zależy od tego, jaką rolę wyceniamy w tych 4000 dolarach za uncję złota – ochronę przed inflacją, przed nadmierną ilością pieniądza, przed ryzykiem geopolitycznym czy utratą zaufania do dolara? Jeżeli tylko pierwszą – złoto jest drogie. Jeżeli wszystkie cztery – odpowiedź przestaje być oczywista.

——————————-

Złoto pod chwilową presją, ale banki widzą dobry trend

Kluczowym wydarzeniem ostatnich dni na arenie międzynarodowej był szczyt Trump-Xi. Obaj przywódcy osiągnęli porozumienie w sprawie taryf celnych o wartości 30 mld dolarów. Pomimo tego pragmatycznego kroku w relacjach handlowych, rozmowy nie przyniosły przełomu w sprawach strategicznych – brakuje kompromisu w kwestiach Tajwanu oraz wsparcia Pekinu dla Rosji i Iranu.

Równolegle niepokój inwestorów wzbudza sytuacja na Bliskim Wschodzie. Prezydent Donald Trump odrzucił propozycję rozejmu z Iranem oraz propozycję ponownego otwarcia kluczowej dla transportu surowców Cieśniny Ormuz. Sytuacja ta doprowadziła do impasu w rozmowach dyplomatycznych i natychmiast przełożyła się na rynek surowcowy – cena ropy Brent ponownie przekroczyła barierę 100 dolarów za baryłkę.

Wzrost cen energii odnowił obawy o utrwalenie się presji inflacyjnej w globalnej gospodarce, co może ciążyć wycenom złota ze względu na rosnące rentowności obligacji. Mimo niezbyt korzystnej dla złota sytuacji rynkowej (silny dolar, wysokie rentowności obligacji), czołowe instytucje finansowe podtrzymują swoje optymistyczne prognozy dla rynku złota. Amy Gower, szefowa działu analiz rynku metali w Morgan Stanley, zwraca uwagę, że złoto znajduje stabilne wsparcie powyżej poziomu 4 000 dolarów.

Kluczowymi filarami tego popytu pozostają ciągłe zakupy ze strony banków centralnych (w tym Chin i Polski), wysoki import kruszcu do Azji oraz narastające obawy dotyczące amerykańskiego długu publicznego.  Zdaniem ekspertki, krótkoterminowa zmienność była w dużej mierze napędzana głównie przez automatyczne wyprzedaże funduszy algorytmicznych. A więc tę najmniej stabilną część popytu, jaką są fundusze ETF, w których pieniądze trzymają głównie krótkoterminowi inwestorzy zarabiający na szybkich trendach.

Z kolei Nitesh Shah, dyrektor ds. badań w WisdomTree, podkreśla strategiczną rolę złota w dobie kryzysu walut fiducjarnych i niekontrolowanego wzrostu zadłużenia rządowego. Choć rosnące krótkoterminowe stopy procentowe i silny dolar stanowią wyzwanie w horyzoncie kilku tygodni, to w średnim i długim okresie dominacja fiskalna oraz wyzwania związane z obsługą długu USA będą mocnym paliwem dla wzrostu cen fizycznego złota. Zdaniem tego analityka wszystko wskazuje na to, że złoto wchodzi w jedną ze swoich najlepszych dekad w historii.

Ostatnie prognozy banków inwestycyjnych są dla złota niezmiennie optymistyczne. Goldman Sachs podtrzymuje cel na poziomie 4 650 dolarów na koniec roku. JPMorgan celuje w poziom 5 240 dolarów na koniec roku i jest to najbardziej optymistyczna prognoza dla złota wśród wszystkich dużych banków inwestycyjnych. HSBC skorygował swoją prognozę średniej ceny kruszcu na 2026 r. do poziomu 4 490 dolarów i to jest z kolei najmniej optymistyczna prognoza. Choć i tak powyżej obecnej ceny rynkowej złota (4 150 dolarów za uncję).

————————

WAŻNY DISCLAIMER: Pamiętaj, to nie są porady inwestycyjne ani tym bardziej rekomendacje. Nie mamy licencji doradcy inwestycyjnego i nie możemy wydawać rekomendacji. Dzielimy się po prostu swoim doświadczeniem i tylko tak to traktuj. Twoje pieniądze to Twoje decyzje, a my – o czym się już wielokrotnie przekonaliśmy – nie jesteśmy nieomylni. Weź to, proszę, pod uwagę, czytając w „Subiektywnie o Finansach” ten i inne teksty o inwestowaniu.

————————

Odbierz za darmo e-book o lokowaniu w złoto. Zastanawiasz się, czy złoto jest dla Ciebie? Zobacz raport specjalny „Jak lokować oszczędności w złocie?”, który ekipa „Subiektywnie o Finansach” przygotowała wspólnie z firmą Goldsaver. Co w raporcie? Jak złoto w przeszłości chroniło wartość? Trzy formy, w których można kupić złoto. Jak bezpiecznie kupować złoto fizyczne? Jak sprawdzić autentyczność złotej sztabki lub monety? Dlaczego złoto zawsze miało i będzie miało wartość? Raport możesz pobrać zupełnie bezpłatnie – wystarczy zarejestrować się w sklepie Goldsaver.pl tutaj lub zapisać się do newslettera Goldsaver.

————————

ZAPROSZENIE: 

Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. W jakiej cenie kupujesz złoto? W Goldsaver zawsze jest to kurs złota w NBP powiększony o 6,9% (koszt przechowywania, pakowania, wysyłki oraz marża sprzedawcy). Z kolei cena złota w NBP odzwierciedla kurs z londyńskiej giełdy metali.

Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli jeden z najważniejszych na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.

——————————–

Goldsaver i Goldenmark są Partnerami komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w „Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. W sklepach Goldenmark – także fizycznej sieci placówek – można kupić kruszce i inne aktywa alternatywne. Autor komentarza – Michał Tekliński jest ekspertem rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

Źródło zdjęcia: Chat GPT

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu