Cena złota po raz pierwszy w historii przekroczyła poziom 4 400 dolarów za uncję. Analitycy mówią, że to sprawa nowych napięć geopolitycznych i rosnących szans na obniżki stóp procentowych (a więc czynników czysto spekulacyjnych), ale… coś muszą mówić. Jeśli połączymy wzrost cen złota z rosnącą rentownością długoterminowych obligacji na całym świecie – można dojść do wniosku, że inwestorzy czegoś się boją. Pytanie tylko czy to strach racjonalny czy… irracjonalny. Od tego zależy przyszłość cen złota w 2026 r.
Do tej pory najwyższa historyczna cena złota wynosiła 4 381 dolarów za uncję i została wytyczona w październiku. Potem złoto spadło do 4 000 dolarów za uncję, zaś inwestorzy zaczęli się zastanawiać czy przypadkiem nie jest to początek „dużej” stabilizacji, która może potrwać przez kilka lat. Tak było w latach 2014-2017, a potem w latach 2021-2022, czyli między „dużymi” falami hossy.
- Kiedy powinieneś się zastanowić nad zmianą banku? Osiem sygnałów. Dlaczego Polacy często biorą „ślub z bankiem” na całe życie? [POWERED BY UNICREDIT]
- Od dłuższego czasu usilnie główkujesz, w co by tu zainwestować, żeby nie stracić? Te liczby mówią: „przestań się wreszcie zastanawiać” [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jesteś na początku swojej drogi zawodowej? Oto Twoja checklista na bezpieczną podróż przez życie. Osiem ważnych punktów! [POWERED BY PZU]
Za taką możliwością – znacznie dłuższym okresem „odpoczynku”, niż zakładane przez optymistów kilka tygodni – przemawiać mógł fakt, że ceny złota rosły w ostatnich kilku latach tak szybko, iż można było zakładać, że wszelkie czynniki fundamentalne (popyt banków centralnych, niestabilność geopolityczna, obawy przed wzrostem inflacji) są już zawarte w jego cenie.
Hossa na rynku metali „pcha” złoto w górę?
Dziś prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest znacznie mniejsze, bo cena złota ruszyła w górę i przekroczyła granicę 4 400 dolarów, osiągając najwyższą wartość w historii. Krótkoterminowe czynniki, które do tego doprowadziły, są dwa. Pierwszy to oczekiwania, że amerykańska Rezerwa Federalna dwukrotnie obniży stopy procentowe w 2026 roku (jeszcze niedawno wydawało się, że będzie najwyżej jedna obniżka), Niższe stopy procentowe są zazwyczaj korzystne dla metali szlachetnych, które nie przynoszą odsetek.
A drugim krótkoterminowym czynnikiem, który popchnął złoto w górę, są rosnące napięcia geopolityczne, które wzmacniają atrakcyjność złota i srebra jako „bezpiecznych przystani”. O czym mowa? W ostatnich dniach USA zintensyfikowały blokadę eksportu ropy naftowej przez Wenezuelę, zwiększając presję na rząd prezydenta Nicolása Maduro, by oddał władzę. Nie bez znaczenia jest fakt, że Ukraina po raz pierwszy zaatakowała tankowiec naftowy z rosyjskiej floty cieni na Morzu Śródziemnym.
Analitycy nie wykluczają, że złoto jest „ciągnięte” w górę przez inne metale, takie jak srebro, czy miedź. A te z kolei rosną bardzo szybko z powodu „paniki popytu”. To metale wykorzystywane w przemyśle, a ich wydobycie jest ograniczone (np. srebro wydobywa się głównie „przy okazji” wydobywania innych metali), więc powstało przekonanie, że tych surowców może fizycznie zabraknąć.

Niezależnie od tego, ile w tym rzeczywistego ryzyka, a na ile „strachów na lachy”, hossa takich metali jak miedź (cena przekroczyła 12 000 dolarów za tonę, gdy na początku roku nie przekraczała 9 000 dolarów), czy srebro ma duże znaczenie psychologiczne dla złota. W przypadku srebra mamy regularny szał zakupów. Srebro po raz pierwszy w historii osiągnęło poziom 70 dolarów za uncję, to aż 20 dolarów za uncję powyżej poziomu z października, gdy – razem ze złotem – osiągało poprzednie maksima. W przypadku obu metali to najlepszy pod względem rocznej stopy wzrostu z inwestycji wynik od 1979 roku.
Agencje informacyjne podają, że wolumen handlu kontraktami terminowymi na srebro na giełdzie w Szanghaju gwałtownie wzrósł na początku tego miesiąca – i to do poziomów zbliżonych do tych, które widziano podczas kryzysu podaży srebra sprzed kilku miesięcy (gdy wystawcy opcji na srebro gwałtownie poszukiwali „żywego” kruszcu, bo ich kontrahenci częściej niż zwykle żądali dostawy fizycznego surowca, a srebro fizyczne było w magazynach na drugim końcu świata i nie było pewności, czy go wystarczy).
Podobna sytuacja jest na rynku platyny, która w tym roku wzrosła już o 125%. Cena tego metalu przyspieszyła, zaś na rynku w Londynie (podobnie jak w przypadku srebra kilka miesięcy temu) zrobiło się „pusto”, czyli magazyny fizycznego metalu sygnalizują deficyt w porównaniu ze skalą wyemitowanych papierów wartościowych powiązanych z nim. Bloomberg pisze, że „banki parkują więcej metalu w USA, aby zabezpieczyć się przed ryzykiem ceł”. Tymczasem eksport do Chin jest większy niż zwykle.
Czytaj też prognozy inwestycyjne największego polskiego brokera:
Czego boją się inwestorzy? Moim zdaniem dwóch rzeczy
Są dwa czynniki, które mogą wywoływać w inwestorach strach i skłaniać ich do kupowania aktywów nie wypłacających odsetek, dywidend, ani czynszów po szalenie wysokich cenach. Pierwszym z tych czynników jest rosnąca rentowność obligacji długoterminowych na całym świecie. Widziałem ostatnio na blogu WolfStreet.com ciekawy wykres pokazujący jak zmieniała się ostatnio rentowność żądana przez inwestorów przy zakupie 30-letnich obligacji amerykańskich w porównaniu z poziomem oficjalnych stóp procentowych.
Otóż związek między oboma wykresami jest bardzo ograniczony, co oznacza, że inwestorzy pożyczający pieniądze na długo nie uważają, że powinni żądać niższych odsetek tylko dlatego, że dziś inflacja jest nisko i stopy procentowe banku centralnego spadają. Owszem, niższe stopy procentowe obniżają koszty odsetek od obligacji emitowanych na rok, czy dwa lata, ale nie tych emitowanych na lat 10-20 i dłużej. Czego obawiają się nabywcy obligacji?

Możemy tylko spekulować, ale zapewne ich główną obawą jest obawa o kryzys zadłużenia. Najpotężniejsze państwa świata (USA, Chiny, główne państwa Unii Europejskiej) osiągnęły poziom zadłużenia, który sprawia, że koszt samych tylko odsetek zaczyna „zjadać” dużą część wszystkich wpływów budżetowych. USA mają zadłużenie rzędu 120% PKB, niewiele mniejsze ma chiński rząd oraz Francja.
Prawdopodobnie nabywcy obligacji nie wierzą w to, że uda się przekonać podatników do zaciskania pasa, a długi będą spłacane raczej poprzez dodruk pieniądza. Złota nie da się „dodrukować”, więc jego cena rośnie. Tyle, że ten kryzys zadłużenia nie musi się zdarzyć w najbliższych miesiącach (a tylko to uzasadniałoby szał zakupów złota z tego powodu), równie dobrze może to być proces znacznie dłuższy (z „grubym” finałem np. za kilka, czy kilkanaście lat), łagodzony i odkładany w czasie przyspieszeniem wzrostu gospodarczego w świecie dzięki wyższej wydajności pracy (np. dzięki sztucznej inteligencji).

Co prawda może dziwić fakt, że podobnie nie zachowuje się inna „antyinflacyjna” klasa aktywów, czyli bitcoin i kryptowaluty. Jeszcze do niedawna główną „właściwością” bitcoina było również to, że nie da się go „dodrukować”. Z jakichś przyczyn teraz inwestorzy przestali traktować bitcoina jako antyinflacyjny pieniądz, a zaczęli go traktować jak „zakład” dotyczący koniunktury na rynku technologicznym, czyli taki „Nasdaq na sterydach”.
I to mnie prowadzi do drugiej obawy, która może wywoływać popyt na kupowanie złota za każdą cenę. To może być obawa przed zniszczeniem wartości amerykańskiego dolara przez Donalda Trumpa. Amerykański prezydent wkrótce mianuje nowego szefa banku centralnego Fed i przejąć większość w odpowiedniku naszej Rady Polityki Pieniężnej. Niewykluczone, że inwestorzy już „ustawiają się” pod scenariusz, w którym „nowy Fed” będzie obniżał stopy procentowe jak szalony, żeby pomóc rządowi Trumpa, przez co wywoła inflację.
Więcej o tym w rozmowie z Piotrem Kuczyńskim:
To mogłoby tłumaczyć chęć dywersyfikacji części aktywów złotem. Skoro hossa nie dotyczy bitcoina (aktywa, które jest antyinflacyjne, ale nie jest traktowane ostatnio przez rynek jako pieniądz), to znaczy, że inwestorzy bardziej obawiają się, że Fed zniszczy dolara, niż że wkrótce będzie jakoś szczególnie wysoka inflacja. Jeśli taka jest motywacja kupujących złoto, to nie można wykluczyć, że jest to swego rodzaju bańka spekulacyjna. Bo jeśli czarny scenariusz dotyczący przyszłości dolara się nie spełni (albo spadnie ryzyko jego realizacji), to odpadłby także ważny czynnik skłaniający do posiadania złota – wówczas wróciłby popyt na obligacje.
„Obecny rajd jest w dużej mierze napędzany wczesnym „ustawieniem się” inwestorów pod oczekiwania obniżek stóp, a jest to wzmocnione przez słabą płynność na koniec roku” – powiedziała Bloombergowi Dilin Wu, strateżka w Pepperstone Group. Jej zdaniem mniejszy wzrost zatrudnienia oraz słabsza niż oczekiwano inflacja w USA w listopadzie wspierają narrację o kolejnych obniżkach stóp procentowych. Wu dodała, że swoje cegiełki dokładają nowi gracze na rynku złota, tacy jak emitenci stablecoinów częściowo zabezpieczających te emisje złotem.
Tyle, że czarny scenariusz dla dolara nie musi się wydarzyć. Tak, jak nie wydarzył się czarny scenariusz dla ceł. Ameryka nie może sobie pozwolić na zbyt słabego dolara, a jeszcze bardziej nie może sobie pozwolić na zbyt duże tempo jego słabnięcia. Jeśli rynek (albo inne siły) wymuszą większą dawkę rozsądku na Trumpie – niewykluczone, że na rynku walutowym będzie spokojniej niż dziś obstawiają inwestorzy. A inwestorska „złota” panika straci wówczas jeden z ważnych silników.
Sześć stron „złotego” medalu, czyli jakie jest ryzyko… kupowania złota?
A zatem „złota hossa” to z jednej strony efekt nagłych napięć geopolitycznych (Wenezuela), z drugiej – krótkoterminowych oczekiwań dotyczących obniżek stóp (czyli efekt spekulacji inwestorów krótkoterminowych). Z trzeciej oczywiście efekt stabilnego popytu ze strony banków centralnych, a z czwartej – tego, że inwestorzy czują niepokój dotyczący długów świata.
Piąta strona tego medalu do obawy przed kłopotami dolara po przejęciu przez Trumpa kontroli nad polityką pieniężną (to też w pewnym sensie spekulacja dotycząca realizacji pewnego skrajnego scenariusza). A szósta strona – hossa na rynku metali, wynikająca z „paniki popytu” (trudno oszacować na ile trwałej).
A więc miks czynników jest zróżnicowany i część (większość?) z nich może za jakiś czas (niezbyt długi) przestać działać. A to oznacza, że kupowanie złota przy obecnych cenach może być w pewnych okolicznościach ryzykowne i przynieść straty. A w długim terminie? Cóż, długoterminowo każda inwestycja jest mniej ryzykowna, niż w krótkim terminie. Ten przykład pokazuje, że nie ma zysku bez ryzyka, nawet w przypadku złota.
Czytaj więcej o scenariuszach dla złota w 2026 r.:
————————
ZAPROSZENIE:
Zapraszamy do zapoznania się z ofertą sklepu Goldsaver, który jest Partnerem komercyjnego cyklu edukacyjnego „Stać cię na złoto” w Subiektywnie o Finansach”. W Goldsaver każdy może kupić sztabkę złota po kawałku we własnym tempie i bez zobowiązań. Kliknij ten link, załóż konto i kupuj złoto w częściach. Za marką Goldsaver stoi – należący do tej samej grupy kapitałowej – Goldenmark, czyli wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych, posiadający 24 salony premium w największych miastach. W ciągu 15 lat działalności dostarczył Polakom ponad 600 000 uncji, czyli około 20 ton fizycznego złota. Goldenmark współpracuje z renomowanymi producentami, posiadającymi akredytację LBMA (London Bullion Market Association), takimi jak niemiecki C.HAFNER, United States Mint czy Rand Refinery z RPA.
——————————–
KONIECZNIE PRZECZYTAJ TEŻ TO:

——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZNAJDŹ SUBIEKTYWNOŚĆ W SOCIAL MEDIACH
Jesteśmy nie tylko w „Subiektywnie o Finansach”, gdzie czyta nas ok. pół miliona realnych odbiorców miesięcznie, ale też w mediach socjalnych, zwanych też społecznościowymi. Tam krótkie spostrzeżenia o newsach dotyczących Twoich pieniędzy. Śledź, followuj, bądź fanem, klikaj, podawaj dalej. Twórzmy razem społeczność ludzi troszczących się o swoje pieniądze i ich przyszłość.
>>> Nasz profil na Facebooku śledzi ok. 100 000 ludzi, dołącz do nich tutaj
>>> Samcikowy profil w portalu X śledzi 26 000 osób, dołącz do nich tutaj
>>> Nasz profil w Instagramie ma prawie 11 000 followersów, dołącz do nich tutaj
>>> Połącz się z Samcikiem w Linkedin jak 26 000 ludzi. Dołącz tutaj
>>> Nasz profil w YouTube subskrybuje 12 000 widzów. Dołącz do nich tutaj
>>> „Subiektywnie o Finansach” jest już w BlueSky. Dołącz i obserwuj!
——————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————-
zdjęcie tytułowe: Pixabay, Pexels, Canva





