Zdrowe odżywianie to drogie odżywianie? Sprawdzam, ile kosztuje ekologiczny koszyk artykułów spożywczych. I kogo na nie stać?

Zdrowe odżywianie to drogie odżywianie? Sprawdzam, ile kosztuje ekologiczny koszyk artykułów spożywczych. I kogo na nie stać?

Chcesz żyć długo i cieszyć się pełnym zdrowiem? Zacznij od zmiany diety – radzą dyżurni propagatorzy zdrowego stylu życia. Poszedłem tym tropem i chciałem zaopatrzyć się w sklepie ze zdrową żywnością w arsenał produktów bio-, eko-, wege i bez glutenu.  Przy kasie przeżyłem szok. Czy można jeść zdrowo i tanio?

Podobno jesteśmy tym, co jemy. Niby każdy to wie, ale i tak ładujemy w siebie kilogramy  kotletów, bułek, czekolady i cukierków. Skutki są opłakane, bo rośnie epidemia otyłości. Średnio co czwarty z nas ma nadwagę lub choruje na otyłość, co plasuje nas w pierwszej piątce europejskich krajów. A najszybciej tyją dzieci: na otyłość cierpi już 30% chłopców w wieku 11-15 lat!

Zobacz również:

Ale to nie koniec przez złe nawyki żywieniowe (i ogólnie niezdrowe prowadzenie się, smog i plastik) rośnie liczba nowotworów. W 1990 r. lekarze diagnozowali 83.000 przypadków nowotworów, dziś już dwa razy tyle. I to nie jest tylko kwestia lepszej diagnozy, bo choruje coraz więcej osób w tzw. zachodnich społeczeństwach.

Postanowiłem szukać ratunku w zdrowym odżywianiu. I sprawdzić, ile kosztowałoby porzucenie złych nawyków i zastąpienie zwykłego jedzenia, zdrowym: bio, eko bez glutentu i bez laktozy.

Czytaj też: Będzie podatek od mięsa? W Europie zaczynają o nim dyskutować! Czy mięsożerność ludzi rzeczywiście pogłębia katastrofę klimatyczną?

Czytaj też: Rząd szykuje podatek od cukru. Ile zapłacisz wkrótce za słodki napój? I czy tu chodzi o nasze zdrowie, czy o pieniądze? Sprawdzam!

Gruby portfel sprzyja szczupłej sylwetce?

Stawiam tezę, że stan portfela ma wpływ na naszą dietę. To nie przypadek, że tak wielu Amerykanów cierpi na otyłość – w USA nie brakuje zdrowej żywności, ale jest ona tak droga, że większość Amerykanów woli kupować tani chleb tostowy, lichej jakości hamburgery i zapisać do to wszystko litrem słodkiego napoju. To nie mit, że są sklepy, w których woda jest droższa od słodkiego napoju.

Wydatki na jedzenie stanowią różną część naszego portfela. Generalnie zgodnie z powszechnie znanymi ekonomicznymi prawidłami, im mniejsze zarobki i dochód rozporządzalny, tym udział wydatków na jedzenie w gospodarstwie domowym jest większy, bo mniej zostaje tego, co można rozdysponować na przyjemności niezwiązane z podniebieniem.

Według najnowszych, bo opublikowanych we wrześniu danych GUS (acz dotyczących 2018 r.) przeciętny mieszkaniec Polski największą część dochodu przeznacza na jedzenie i napoje bezalkoholowe – to 25% dochodu rozporządzalnego, czyli tego co mu zostało po opłaceniu zobowiązań.  Rolnicy nawet więcej, bo aż 31%.

Ile jest to w przeliczeniu na złotówki? Według GUS przeciętny Polak rok temu miał do wydania 1693 zł miesięcznie, czyli jedna czwarta z tej sumy to ok. 425 zł. Dziś te liczby będą z pewnością większe, bo wzrosły nasze dochody (choć gonił je wzrost opłat), ale przede wszystkim bardzo, bo w tempie dwucyfrowym zdrożała w ciągu roku żywność. Dziś możemy wydawać nawet 500 zł miesięcznie na jedzenie.

Niestety, dane szczegółowe nie są budujące, bo w naszym zakupowym koszyku spada udział tego co zdrowe. Polacy jedzą mniej warzyw (o 3,9%),  pieczywa i produktów zbożowych, ryb i owoców morza (3,5%.), a także jaj (o 2,9%).  Na plus należy odnotować, że wzrosło spożycie owoców  – o 3%.

Ale czy co można kupić za 500 zł na osobę? Ile będzie kosztował w sklepie koszyk „ekologiczny”, a ile zwykły?

Biokoszyk – co w nim powinno się znaleźć. I za ile?

Zacznijmy od określenia tego, jakie produkty trafią do koszyka. Przede wszystkim takie, które posiadają certyfikat bio, czyli z zielonym listkiem, który oznacza zgodność wyrobu z unijnymi zasadami rolnictwa ekologicznego.

Dla konsumenta oznacza to, że kupowany produkt co najmniej w 95% składa się z produktów ekologicznych, do jego produkcji nie użyto produktów modyfikowanych genetycznie (GMO), ani sztucznych polepszaczy, pestycydów, nawozów sztucznych. Ponadto rośliny nie były pryskane, a hodowca dbał o dobrostan zwierząt, np. o odpowiednią ilość miejsca w miejscu hodowli. Do tego dbał o środowisko, ograniczał zużycie energii.

Produkcja ekologiczna jest droższa, a samo uzyskanie certyfikatu kosztuje. Płaci się specjalnym firmom, które mają uprawnienia do nadawania i weryfikowania tego, czy produkcja jest ekologiczna.

Druga kategoria to produkty, które nie zawierają alergenów. Alergia to współczesna choroba cywilizacyjna. Coraz więcej osób nie toleruje glutenu, laktozy, a nawet jaj. Zdrowa dieta nie powinna w ogóle zawierać tych składników, albo zawierać w ograniczonych ilościach.

Trudno jest dostać produkt, który jednocześnie spełniałby wszystkie kryteria, czyli był ekologiczny i bez alergenów. Wybrałem więc koszyk subiektywny, będący miksem tych dwóch kategorii. Ile kosztowały mnie zakupy?

Czytaj też: Rząd podwyższa „podatek alkoholowy”. Niby dla zdrowia, ale tak naprawdę dla kasy. Liczymy, ile „uczciwie” powinien kosztować alkohol

Czytaj też: Lech, czy Żywiec? Markowy Carlsberg, czy kraftowe morelowe? Ciemne czy jasne? Teraz najlepsze jest… zielone. Nowa, piwna moda

Idę na ekologiczne zakupy. Ile muszę wziąć pieniędzy?

Na start produkt bardzo powszedni, czyli chleb. Zwykły, biały chleb z sieci piekarni Putka kosztuje 3,38 zł za kilogram. Chleb żytni na zakwasie bio kosztuje już 12 zł za kilogram. Dla porównania: chleb bezglutenowy już ok. 30 zł za kilogram – i nieważne czy wybierzemy chleb owsiany, kasztanowy z sieciowej piekarni, czy gryczany z bezglutenowej piekarni osiedlowej. Dziwnym trafem wszystkie chleby bezglutenowe, na które trafiłem, kosztowały tyle samo. A więc – w przeliczeniu na 300 g – mamy na rachunku: chleb zwykły za 1,7 zł, chleb bio – 4 zł, a chleb bezglutenowy – 10 zł.

Mleko – litr mleka krowiego UHT z zawartością 3,2% tłuszczu w kartonie kosztuje 2,5 zł. Litr mleka bio – 4,49 zł, a litr mleka bez laktozy – 3,75 zł. Jeśli chcemy zastąpić mleko krowie, musimy wydać więcej – litr bardzo zdrowego mleka koziego kosztuje ok. 10 zł (ale nie jest bio). Ewentulanie możemy wybrać mleko sojowe – ok. 8-9 zł za litr.

Mąka zwykła – 3,49 zł za kilogram.  Mąka bio – 8 zł za kilogram. Mąka jest podstawowym składnikiem wielu potraw, jednak jest też podstawowym źródłem glutenu. Nie ma na szczęście problemu, by ją zastąpić, a od rodzajów mąki może zakręcić się w głowie: migdałowa, z ciecierzycy, ryżowa, ziemniaczana – wszystkie dostępne są w wariancie eko. Cena ok. 15-20 zł za kilogram. W tej cenie można też dostać substytut mąki glutenowej do pieczenia w cenie ok. 16 zł za kilogram.

Cukier – choć nie jest zdrowy, to jednak trudno się bez niego całkiem obyć w kuchni, a w odpowiednich (czytaj: niedużych) ilościach nie musi być szkodliwy. Kilogram zwykłego cukru – to ok. 3 zł. Nie znalazłem ofert polskiego cukru z buraków bio. Żeby słodzić ekologicznie trzeba kupić bio cukier trzcinowy – ok 28 zł za kilogram, ewentualnie przerzucić się na syrop klonowy, daktylowy albo z agawy – wszystkie dostępne w wariantach bio w cenie 30-90 zł za kilogram/litr. Jeśli wolimy klasyczną postać cukru, to firma Oxfam oferuje cukier bio i fair trade za 34 zł/kg.

Można też wybrać polskie złoto, czyli miód – lokalni bartnicy sprzedają dobrej jakości miody w cenie 30 zł kilogram. Miody ekologiczne (ale zwykle nie polskie) kosztują co najmniej dwa razy tyle.

Warzywa i owoce. Polskie owoce, nawet jeśli nie są z certyfikatem eko, to i tak prawdopodobnie są zdrowsze, niż owoce na Zachodzie Europy, czy w USA, bo Polscy rolnicy z oszczędności nie stosują tylu oprysków i ulepszaczy podczas uprawy. Opryski są jednak powszechne, a znajomy sadownik mówi wprost, że bez nich klienci nie chcieliby kupować tego, co wyrośnie na drzewach, bo owoce „eko”, są mniejsze i z wyglądu mniej apetyczne. I coś w tym jest. gdy spojrzy się na asortyment biowarzyw i owoców. Spójrzmy jednak na ceny.

Na początek koszyk „zwykły”. Kilogram ziemniaków – 3 zł, pomidory – 10 zł, ogórki długie – 14 zł, marchewka – 2,65 zł, cebula – 3 zł, kilogram jabłek – 3 zł, kilogram bananów – 5 zł. W sumie – mniej więcej 41 zł.

Ceny koszyka bio: ziemniaki – 6,5 zł, pomidory – 20 zł, ogórki długie – 25 zł,  marchewka – 5 zł, cebula – 7,5 zł, jabłka – 8 zł, banany – 12 zł. W sumie – 84 zł, czyli mniej więcej dwa razy tyle, co „zwykłe”

Jaja – w naszych głowach zaszła wielka rewolucja jeśli chodzi o rodzaj kupowanych jaj. Zakup „trójek”, czyli jaj od kur z chowu w klatkach stał się powodem do wstydu. Takie jaja trudno już dostać w sklepach, bo pod naporem opinii publicznej kolejne sieci wycofały je ze sprzedaży, a rezygnują z nich nawet niektórzy producenci majonezu. Obecnie najbardziej popularne są jaja z chowu ściółkowego – 10 szt. za ok. 6 zł. Dla porównania: jaja bio kosztują 15-25 zł za 10 sztuk w zależności od wielkości.

Jest też opcja dla tych, którzy chcieliby zrezygnować z jajek – albo ze względu na trzymanie się przepisów kuchni wegańskiej, albo ze względu na uczulenie na białko jaja kurzego. W sprzedaży dostępny jest zamiennik jajek vEggS w proszku (m.in. tapioka, mąka ziemniaczana). Opakowanie w cenie 17 zł powinno starczyć jako substytut 20 jajek.

Olej – zwykły polski olej rzepakowy  kosztuje ok. 7 zł za litr. Olej rzepakowy ekologiczny – 30-40 zł za litr. Jeśli ktoś preferuje oliwę to ekologiczna kosztuje od ok. 50 zł za litr.

Majonez – pod tym względem w Polsce panuje prawdziwe rozbicie dzielnicowe. Są rejony, gdzie królują Winiary, Kętrzyński, Napoleoński, czy Kielecki. Ich ceny są podobne – w przeliczeniu na 300-gramowy słoik wychodzi ok. 20 zł za kg czyli 5 zł za opakowanie (to mocno uśredniona stawka).. Majonez to jednak bomba cholesterolowa i warto zastąpić go czymś zdrowszym. Nie brakuje majonezów „wege” czyli bez jajek. Ceny – za opakowanie o podobnej pojemności wychodzi 30-40 zł/kg.

Ser żółty – kilogram sera Gouda kosztuje mniej więcej 23-26 zł. Ale taki ser jest tłusty, zawiera mnóstwo laktozy. Dobrym zamiennikiem, ale nie wegańskim jest ser kozi. Kilogram bio sera koziego kosztuje 135 zł. Jeśli trzymalibyśmy się diety wegańskiej, to bio tofu można kupić już od 40 zł za kilogram

Herbata – zwykła herbata w torebkach kosztuje ok. 20-25 zł za 100 torebek. Zielona herbata bio sprzedawna jest w opakowaniu po 20 torebek w cenie 13 zł. Czyli 100 torebek kosztuje 65 zł.

Makaron – zwykły glutenowy makaron kosztuje ok 3-4 zł za 500 g. Marakon bezglutenowy (np. z mąki kukurydzianej) kosztuje dwa razy więcej. Bardziej wysublimowane makarony z ciecierzycy, zielonego groszku, czy quinoi kosztują nawet 5 razy więcej niż zwykły makaron z pszenicy durum.

Chipsy – bardzo niezdrowa, ale bardzo dobra przekąska. Zwykłe, ziemniaczane smażone na oleju kosztują ok. 6 zł za 140-gramowe opakowanie (ok. 43 zł za kilogram). Zdrowa alternatywa to chipsy suszone z jabłek, bananów, ananasów albo innych owoców. Cena  – od 130 zł za kilogram wzwyż. Producenci nawet nie robią tak dużych gramatur, np. chipsy jabłkowe w opakowaniu 20 g kosztują 3,29 zł.

Lody –  na naszej liście nie mogło zabraknąć też takich przysmaków. Litr zwykłych lodów kosztuje 15 zł, marki nieco bardziej jakościowe  takie jak Grycan kosztują 20 zł, a lody premium Haagen-Dazs czy Ben & Jerry’s  – 40-50 zł. Rozstrzał cenowy jest duży, ale wszystkie te produkty zawierają mleko i jaja. Dla porównania: lody wegańskie Ben & Jerry’s  kosztują tyle samo, co zwykłe tej marki, czyli ok. 50 zł za litr,  25 zł za opakowanie. To jednak nawet dwa razy więcej niż zwykle lody.

Podsumowując, w przeliczeniu na ceny w opakowaniach, „przy kasie” za koszyk zwykły zapłaciłbym: chleb 1,7 zł, mleko 2,4 zł, mąka 3,49 zł, cukier 3 zł, koszyk warzyw i owoców: 40,65 zł, jaja 6 zł, olej 7 zł, majonez 5 zł, ser żółty – 4 zł, herbata 15 zł, makaron – 3,5 zł, chipsy 6 zł, lody 12 zł. Razem: 94,74 zł

A teraz koszyk ekologiczny. Chleb 10 zł, mleko 10 zł, mąka 8 zł, cukier 30 zł, koszyk warzyw i owoców 84 zł, 10 jaj – 20 zł/ zamiennik 17 zł, olej 30 zł, majonez Wege – 8 zł, ser kozi w plastrach – 10 zł. Zamiennik tofu – 8 zł,  zielona herbata bio – 65 zł, makaron bezglutenowy 8 zł, chipsy jabłkowe 3x20g 10 zł, lody 25 zł. Razem: 326 zł

Zsumowanie koszyków dobrze oddaje jednostkowe różnice w cenach – zwykle produkty ekologiczne albo zamienniki niezdrowych produktów są 2-3 razy droższe niż ich niezdrowe pierwowzory. To odpowiedź dlaczego z jednej strony odżywiamy się źle – bo jest tanio. Albo przynajmniej taniej.

Jestem ciekaw Waszych doświadczeń z ekologicznymi zakupami? Macie jakieś tańsze alternatywy na wybrane produkty? Ulubione sklepy? Triki na ścięcie kosztów i zdrowe odżywianie? Piszcie w komentarzach.

źródło zdjęcia: PixaBay

12
Dodaj komentarz

avatar
10 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
MichałDawidJacekLenaJanek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Katarzyna
Gość
Katarzyna

To, co Pan opisuje, to moda, a nie zdrowe życie. Jest bez glutenu czy bez laktozy powinny tylko osoby, które mają do tego wskazania medyczne. Pozostałe powinny jeść produkty jak najmniej przetworzone, więc również nie lody, majonez czy cukier. Wystarczy kierować się nauką, a nie modą lansowaną przez osoby słabo znające się na medycynie. Od razu będzie taniej.

adre
Gość
adre

Wiem, że to skomplikowane w badaniu, ale najciekawsza byłaby analiza marż uzyskiwanych na produktach „bio” w porównaniu do marż z analogicznych produktów „zwykłych”.

Ppp
Gość
Ppp

Też o tym pomyślałem. Producent TWIERDZI, że produkt jest „bio”, „organic” itp. itd, klient i tak nie może tego sprawdzić, a cena 2-3 razy wyższa. Ale to nie musi oznaczać, że koszty są 2-3 razy wyższe, lecz „bio” jest PRETEKSTEM do zawyżenia ceny.
Pozdrawiam.

Artur
Gość
Artur

Pracuję przy monitoringu cen w sieciach sklepowych. Często zdarza się że produkty eko, bio czy inne określane jako zdrowe produkują te same firmy co produkty ” zwykłe”. Nie można mówić o drożyźnie porównując koszty artykułów w jednym tylko sklepie. Często można dostać artykuły bio, eko z promocji czy przeceny, lub nawet połowę taniej, ale w innym sklepie.. Bardziej skupił bym się na tym co rozumiemy pod znaczeniem zdrowe. Bo np. owoce według mnie zdrowe nie są, poza tym że składników mineralnych i witamin z owoców wchłonie nam się do organizmu do piętnastu procent, zawierają dużo cukru takiego jak ten biały… Czytaj więcej »

Zbigniew
Gość
Zbigniew

Żółty ser zawiera śladowe ilości laktozy.
Obecne zanieczyszczenie środowiska jest tak wielkie i różnorodne, że tylko możemy próbować się odżywiać mniej niezdrowo.
Polacy jedzą zbyt mało ryb o owoców morza? A dzisiaj w rybach zabójcze drobinki tworzyw sztucznych.
Uważam, że niepotrzebnie przejmujemy się dietą. To nie zła dieta, ale zmiany klimatyczne nas wykończą.

Aleksander
Gość
Aleksander

Błędnym założeniem było szukanie na siłę alternatyw takich produktów, jak majonez czy lody, które można zrobić samemu. Warzywa można też uprawiać samemu. Nie trzeba też
gonić za znakami bio czy eko. Zdrowe żywienie to ogólnie więcej warzyw i produktów strączkowych, a w koszyku nie było tej zmiany. Ona jest kluczowa, bo są to stosunkowo tanie produkty i przy tej zmianie zdrowe odżywianie może być tańsze od dotychczasowej diety. Zwłaszcza opartej na produktach przetworzonych.

Marcin
Gość
Marcin

Jeśli nie zamierza Pan tego robić z komponentów bio, na terenach czystych ekologicznie to pisze Pan bajki. Marchewka uprawiana przez Pana zakładając że ma Pan dom 0,5km od drogi wojewódzkiej czy autostrady ma ogromne ilosci metali ciężkich. Zdrowe to to nie jest. Prawda jest taka że bio jest drogie ale wg mnie wystarczy zdrowy rozsądek. Mam Panią od której kupuje mleko kozie, jajka… Wszystko ok 40km od aglomeracji. I to wg mnie jest zdrowsze niż sklep a dalej mocno tańsze niż bio

Janek
Gość
Janek

Coś mi się wydaje, że zagraniczne firmy się zmyją, widząc co się dzieje i w jakim tempie

Lena
Gość
Lena

W internecie mozna znalezc liste warzyw i owocow najbardziej podatnych na wchlanianie pestycydow. Takie warzywa warto moim zdaniem kupowac eko. To moj kompromis, jakbym miala kupować wszystko bio to bym zbankrutowała:)

Jacek
Gość
Jacek

Z całym szacunkiem, ale na temat dietetyki i odżywiania ma Pan bardzo nikłą wiedzę, więc jeśli zależy Panu na poprawie zdrowia i nawyków żywieniowych czytelników, proszę zostać przy bankach, finansach i ekonomii

Dawid
Gość
Dawid

Po pierwsze alergia i nietolerancja pokarmowa to są dwie różne rzeczy.

Po drugie, to ja tu widzę porównanie diety „standardowej” z dietą osoby cierpiącej na wiele przypadłości pokarmowych nie pozwalających na spożywanie wielu różnych zdrowych i bezpiecznych dla normalnych ludzi pokarmów. No przykre, że chorzy ludzie muszą dużo więcej płacić, ale więcej sensu miałoby porównanie dwóch diet przeznaczonych dla jednej grupy docelowej.

Michał
Gość
Michał

A ja widzę w jednym sklepie te same produkty na zwykłych półkach i na tych eko 3x drożej. Już lecę przepłacać… ehhh

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Pobierz e-booki autorstwa

Macieja Samcika

i pomnażaj swoje oszczędności!

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi.
Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu