Rząd szykuje podatek od cukru. Ile zapłacisz wkrótce za słodki napój? I czy tu chodzi o nasze zdrowie, czy o pieniądze? Sprawdzam!

Rząd szykuje podatek od cukru. Ile zapłacisz wkrótce za słodki napój? I czy tu chodzi o nasze zdrowie, czy o pieniądze? Sprawdzam!

Polska dołączy do krajów zachodnich i wprowadzi podatek cukrowy, a właściwie podatek od konsumpcji słodkich napojów. Podobno chodzi o to, żebyśmy byli zdrowsi i mieli mniejszą motywację do spożywania „białej śmierci”, jak jest nazywany cukier. Ale… nowa danina zasili też kasę państwa niemałą kwotą 2,5 mld zł z kieszeni tych, którzy nadal będą lubili „na słodko”. Sprawdzam, czy tu chodzi o podatki, czy o nasze zdrowie. Ile kosztuje nas miłość do cukru?

Cukier działa jak narkotyk. Gdy się go raz spróbuje, nie można przestać. Jest głównym winowajcą otyłości, cukrzycy, miażdżycy i wielu innych chorób, nie wyłączając próchnicy. Polecam obejrzeć film pt. „Cały Ten Cukier” . To dokument o historii cukru, jego wpływie na nasze zdrowie i polityce cukrowych koncernów zmierzającej do tego, żeby nas od cukru uzależnić.

Zobacz również:

Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że rząd zaproponuje opodatkowanie dodatkowo słodkich napojów, Co ciekawe, podatek miałby objąć tylko napoje, ale już nie nie batoniki, czy słodkie cukierki.. Podobno chodzi o to, by za pomocą polityki fiskalnej wpływać na wybory konsumentów. Żeby zamiast coli wypili wodę. Ale czy w ten sposób kogokolwiek skłoni się do zmiany nawyków? A może jedynym efektem będzie jeszcze więcej pieniędzy w budżecie państwa i jeszcze jeden ukryty w cenach podatek?

Czytaj też: Premier zapowiada: dociśniemy finansowo piratów drogowych. Będzie nowy parapodatek dla kierowców? Zapłacą piraci, czy wszyscy?

Dlaczego cukier jest zły?

Cukru spożywamy coraz mniej – przynajmniej tego „czystego”, wsypywanego w łyżeczkach do herbaty. Według GUS w latach 1999-2014 zmniejszyło się ono aż o 39%. Cukier dzieli los ziemniaków, mleka i mąki, od których powoli się odzwyczajamy. Przynajmniej w teorii. Bo tak naprawdę zamieniliśmy cukier sypany na cukier „ukryty”: na potęgę opijemy się słodzonymi napojami i to je ministerstwo zdrowia wskazuje jako głównych „winowajców” epidemii otyłości.

Gorąco polecam: Cukier i otyłość –  fakty, konsekwencje i prognozy dla Polski znajdziecie na stronie www.zdrowedane.nfz.gov.pl. Część infografik i danych wykorzystanych w niniejszym felietonie pochodzi z tego źródła

W 2015 r. przeciętny Polak kupił 57 litry napojów bezalkoholowych słodzonych cukrem. To więksi „sprawcy” naszego żywieniowego nieszczęścia niż czekolada, chipsy, czy żelki. Efekt jest taki, że Polacy są coraz bardziej otyli. Średnio co czwarty z nas ma nadwagę lub choruje na otyłość (wskaźnik BMI większy, niż 30, tutaj możecie go policzyć dla siebie), co plasuje nas w pierwszej piątce europejskich krajów walczących z otyłością. A najszybciej tyją dzieci: na otyłość cierpi już 30% chłopców w wieku 11-15 lat!

Amerykańscy pediatrzy zlecili badania, z których wyszło, że spożycie napojów słodzonych wzrosło na przestrzeni 30 lat o 300%, a opakowania, w których są one sprzedawane zwiększyły swoją objętość trzykrotnie. Te wszystkie fakty są zresztą podstawą dla projektodawców nowego podatku.

Czytaj też: Jedzenie drożeje w oczach” – piszą czytelnicy. „Rząd wywołał drożyznę” – krzyczą politycy. A jaka jest prawda? Sprawdziłem paragony i…

Czytaj też: Już 2,6 mln Polaków płaci z własnej kieszeni za dostęp do lekarzy! Co dalej? Prywatne leczenie też zaczyna pękać w szwach

Na czym ma polegać podatek od cukru?

Opłacenie podatku spoczywać ma na producentach albo dystrybutorach napojów. Firmy będą płacić za każdy litr napoju i wyniosą – według projektu, który jeszcze musi przejść przez uzgodnienia w ramach rządu, a potem przez parlament i biurko prezydenta:

  • 0,7 zł za litr, jeśli napój słodzony jest jednym składnikiem
  • 0,8 zł za litr, jeśli napój słodzony jest co najmniej dwoma składnikami
  • 0,2 zł za litr dla napojów energetyzujacych (Red-Bull i inne takie).

Gdyby firma chciała przerzucić cały koszt na konsumenta, to półlitrowa puszka „energetyka” kosztowałby nie np. 5 zł, ale 5,7-5,8 zł. Ustawa przewiduje opłaty na napoje zawierające nie tylko cukier, ale też słodziki (bo mózg reaguje tak samo na cukier i słodzik, czyli zwiększeniem łaknienia) oraz na napoje zawierające kofeinę, czy taurynę.

Polska nie jest wyjątkiem, inne kraje już od kilku lat wprowadzają podatek cukrowy, choć trzeba przyznać, że jest to raczej nowy wynalazek – pierwsza była Dania w 2011 r., ale tam opodatkowano tłuszcze. Podobno przyniosło to wyśmienite rezultaty: stan zdrowia społeczeństwa się poprawił, a umieralność spadła.

Efektów wprowadzenia podatków cukrowych na Zachodzie (spadku spożycia lub wzrostu „zdrowotności” narodów) chyba jeszcze w statystykach zdrowotnych nie widać – upłynęło za mało czasu. Za to na pewno po wprowadzeniu podobnych podatków ceny słodkich napojów wzrosły: we Francji o 5%, w Finlandii i na Węgrzech o 3,4%.

W niektórych krajach pojawił się efekt zastępowania cukru naturalnymi słodzikami w składzie napojów. Firmy, żeby być konkurencyjne na rynku, testują bezcukrowe wersje swoich napojów – znacznie tańsze dla konsumentów. I to jest jedyny niepodważalny pozytyw tego typu regulacji.

Czytaj też: Masz dość polskiej służby zdrowia? Z tą polisą od Lloyd’s najlepsze zagraniczne kliniki stoją otworem. Ile kosztuje?

Czytaj też: Ceny prądu: decydujące starcie. Klienci firmy Tauron zobaczą rachunki wyższe nawet o 12%. A wszyscy pozostali? Też zapłacą trochę więcej

2,5 mld zł z cukru, 1,7 mld zł z akcyzy. I budżet się zepnie?

Niestety, podobnie tak jak w przypadku podwyżki akcyzy na alkohol i papierosy od początku 2020 r., której finansowe i zdrowotne skutki zbadaliśmy ostatnio, rodzą się pytania, czy nagła troska o stan zdrowia Polaków nie jest związana z realną chęcią zadbanie o nasz dobrostan, czy może o stan budżetu państwa. Przypomnijmy, że podwyżka akcyzy wyjmie z kieszeni Polaków dodatkowo 1,7 mld zł. Jak będzie z podatkiem cukrowym?

Rząd szacuje, że danina cukrowa da w sumie 3 mld zł rocznie, ale tak naprawdę będzie to mniej. Owe 3 mld zł to wartość sumaryczna, na którą składają się też dwa inne nowe „parapodatki”. Ten sam projekt ustawy nakłada też bowiem dwie inne opłaty: dodatkowy podatek na alkoholowej „małpki” (1 zł od buteleczki) i od suplementów diety (bo za bardzo się nimi szprycujemy – będzie 10% podatku od ich reklamowania). W sumie z tej puli 2,8 mld zł trafi do NFZ, 237 mln zł do budżetu gmina do budżetu centralnego tylko 51,5 mln zł (z domiaru za reklamę suplementów).

Formalnie więc beneficjentem nie będzie budżet państwa, tylko budżet NFZ. Pozornie więc nowy podatek nie będzie miał wpływu na deficyt budżetowy. Ale tylko pozornie, bo przecież wyższy wpływ do NFZ pozwoli zmniejszyć o tę kwotę dotację budżetową do państwowego „operatora zdrowotnego”.

Budżet NFZ to 97 mld zł. Pieniądze, która tam trafiają, pochodzą głównie z naszych składek. Ale jest też pula rządowa w postaci bezpośredniej dotacji z budżetu, np. na skrócenie kolejek, podwyżki pensji, itp. Rocznie to ok. 5 mld zł, m.in. na ratownictwo medyczne (2,1 mld zł, dzięki tej kasie karetka przyjdzie nawet wtedy, gdy nie opłacamy ubezpieczenia), leki za złotówkę (830 mln zł), świadczenia wysokospecjalistyczne (500 mln zł).

Czytaj też: Rząd podwyższa „podatek alkoholowy”. Niby dla zdrowia, ale tak naprawdę dla kasy. Liczymy, ile „uczciwie” powinien kosztować alkohol

Czytaj też: Zawał, rak, udar: trzy najpopularniejsze ciężkie choroby. W necie ubezpieczają od nich w pięć minut. Prześwietlam polisę MyHealth

Koszty zdrowotne cukru. To będzie dieta cud?

Gdyby pieniądze z podatku od cukru zostały przeznaczone w całości na walkę z otyłością, a przynajmniej na leczenie jej skutków, to wystarczyłoby ich na sfinansowanie kosztów leczenia cukrzycy, które wynoszą obecnie ok. 1,7 mld zł i wzrosną do 2025 o pół miliarda złotych według najbardziej prawdopodobnego scenariusza.

Ale cukier wywołuje nie tylko cukrzycę. Wachlarz chorób jest szeroki jak ujście Mississippi.  Nowotwory, choroby serca, astma, zwyrodnienie stawów. Trzy najbardziej skorelowane z cukrem schodzenia to: nadciśnienie i zwyrodnienie choroby pęcherza żółciowego. Dodając do tego trzy inne, czyli dysplidemię (problemy z gospodarka tłuszczową), bezdech i stłuszczenie wątroby, okazuje się, że z powodu „słodkiego” życia Polaków rocznie NFZ wydaje na refundację świadczeń dodatkowe 2,1 mld zł.

Czytaj też: Emerytura z ZUS będzie żałośnie niska? A może… wcale nie? Oto scenariusz, który sprawi, że to ci, którzy wierzą tylko w ZUS, będą górą

Czytaj też: Dwie polisy antyrakowe. Pierwsza firma wypłaca 100 tys. zł odszkodowania, druga – 1,5 tys. Bo zabrakło… milimetra

OECD: duży brzuch zwiastuje koniec kariery. Także w Polsce

Do tego należałoby doliczyć koszty absencji w pracy, koszty przedwczesnych zgonów, czy koszty pośrednie – zakup leków na bóle stawów, koszty rehabilitacji itp. itd. Według NFZ  osoba, której zgon można powiązać z konsekwencjami spożycia słodkich napojów, żyje przeciętnie o 15 lat krócej, niż średnio osoba w jej wieku. Rocznie takich osób jest 1.400.

OECD przygotowała potężny raport o otyłości: przyczynach, skutkach, także tych ekonomicznych (do pobrania pod tym linkiem). W sumie leczenie chorób wynikających z nadwagi (to coś gorszego niż otyłość), to dla 52 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata koszt 423 mld dol. rocznie!

Analitycy OECD przyjrzeli się również naszemu społeczeństwu i wyszło im, że do 2050 r. ubytek naszego PKB z powodu nadwagi wyniesie 4,3% (czyli nie „wytworzymy” prawie co dwudziestej złotówki PKB), a przewidywany czas życia obniży się o cztery lata. Bo otyłość to więcej zwolnień lekarskich i nieraz szybsze przejście na emeryturę lub rentę.

Ale najciekawsze są wykresy „podatkowe”. OECD obliczyło, że aby wyrównać koszty budżetowe otyłości w społeczeństwie rząd w Polsce powinien podnieść rocznie podatki o 3,1%. Na tle innych krajów to jeden z najlepszych (czytaj: najmniejszych) wyników.

Oznacza to, że z naszą otyłością nie jest jeszcze aż tak źle. I sam fakt, że Ministerstwo Zdrowia chce zapobiegać rozptrzestrzenianiu się epidemii „chorób cukrowych” nie budzi żadnych pytań. Natomiast skuteczność metody „podatkowej” nie jest pewna. Choć z punktu widzenia rządzących jest to metoda zdecydowanie najmniej skomplikowana i najtańsza – a w zasadzie bezkosztowa.

źródło zdjęcia tytułowego: PixaBay

źródło większości infografik i danych: zdrowedane.nfz.gov.pl

 

Subscribe
Powiadom o
9 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
obatel
9 miesięcy temu

2.8 mld trafi do NFZ? Coś czuję, że będzie jak z tym Funduszem dla osób niepełnosprawnych, który powstał, a z którego niepełnosprawni ostatecznie mają figę z makiem. 😉

Damian
9 miesięcy temu

„OECD przygotowała potężny raport o otyłości: przyczynach, skutkach, także tych ekonomicznych (do pobrania pod tym linkiem). W sumie leczenie chorób wynikających z nadwagi (to coś gorszego niż otyłość), to dla 52 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata koszt 423 mld dol. rocznie!”

Mały błąd – otyłosć jest czymś gorszym niz nadwaga, nie na odwrót. Nadwagę można uznać pewnym wstępem do otyłości.

Sosna
9 miesięcy temu

„W sumie leczenie chorób wynikających z nadwagi (to coś gorszego niż otyłość)”
Hm… Nadwaga jest gorsza od otyłości…? Co szanowny Redaktor miał na myśli…?

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Sosna

Nadwaga to zjawisko, a otyłość to jednostka chroobowa, o ile mi wiadomo (odpowiadam za autora, który pewnie myje teraz okna ;-))

Arkadiusz
8 miesięcy temu

Mówi się nam, że jesteśmy wolnymi ludźmi, a państwo traktuje nas jak niewolników. Karze nas za to, że ktoś chce wypić słodki napój. Człowiek jest z natury wolny i sam powinien decydować o swoim życiu. Jeśli ktoś chce pić słodkie napoje, jeść pizzę i narażać się na wcześniejszą śmierć to to jest jego wybór. Niech państwo przestanie nam mówić, co jest dla nas dobre.

Don Q.
8 miesięcy temu
Reply to  Arkadiusz

@Arkadiusz, piękne słowa, ale co, jeśli ktoś niezdrowo żyje, a potem umierać nie chce, lecz chce, by go leczyło państwo? Za pieniądze z moich i Twoich podatków…

Arkadiusz
8 miesięcy temu
Reply to  Don Q.

W obecnym systemie to faktycznie problem. Należałoby albo sprywatyzować służbę zdrowia albo wysokość składki skorelować z ryzykiem. Podobnie jak z ubezpieczeniem OC. Jeśli ktoś częściej powoduje kolizje to płaci więcej za OC. Tak samo w przypadku służby zdrowia, jeśli ktoś częściej choruje, częściej chodzi do lekarza to płaciłby większą składkę. Gwarantuję, że nagle by się okazało, że część osób (zwłaszcza emerytów) wcale nie musi chodzić raz w tygodniu do lekarza. To byłaby większa motywacja do zdrowego trybu życia niż podatek cukrowy. A jeśli rządowi naprawdę zależy na naszym zdrowiu, a nie pieniądzach to niech obniży VAT na karnety do klubów… Czytaj więcej »

Michał
29 dni temu
Reply to  Arkadiusz

Czyli osoba niepełnosprawna, lub ktoś dostanie raka lub ma inne choroby długie lub na zawsze powinien płacić tak wysokie składki, że nie będzie stać? Teraz nawet ludzi nie stać na operację, gdzie mamy zbiórki lub leki po kilka stów dziennie. Czy te osoby jadły cukier w takich ilościach, który spowodował to?

Dawid
8 miesięcy temu

To chyba najsłabszy merytorycznie artykuł tego roku. To nie cukier powoduje cukrzycę, rozsiewanie tej bzdury jest po prostu okropne.

Ten zespół chorób (bo jest wiele typów cukrzycy, to nie jest jedna choroba) tak się nazywa, bo ich wspólnym objawem jest podniesione stężenie cukru (konkretnie glukozy) we krwi, a nie dlatego, że cukier biały (sacharoza) go powoduje.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu