27 stycznia 2020

Zapłacą sowitą premię za systematyczne inwestowanie. Da się zmontować „prawielokatę” z szacowanym zyskiem jak w banku na 8-9%

Zapłacą sowitą premię za systematyczne inwestowanie. Da się zmontować „prawielokatę” z szacowanym zyskiem jak w banku na 8-9%

Ciekawy pomysł TFI PZU: systematycznie oszczędzaj w tanich funduszach, a dostaniesz 500 zł w prezencie. Choć nie przepadam za promocjami typu „zainwestuj, a dostaniesz kasę”, to ten patent wygląda na nie najgorszy. Można sobie z niego „złożyć” bezpieczną inwestycję z szacowanym – acz nie gwarantowanym – dochodem porównywalnym z depozytem dającym 8-9% rocznie. Wraz z promocją na platformę inPZU wchodzą trzy nowe fundusze ETF-opodobne. W tym jeden w sam raz dla lokalnych patriotów

O tym, że polskie TFI (czyli firmy zarządzające funduszami inwestycyjnymi) zaczynają powoli budzić się ze snu zimowego i szykować do konkurencji z ETF-ami, było już na „Subiektywnie…” nie raz i nie dwa. ETF-y to dobra alternatywa dla tradycyjnych funduszy, bo mają bardzo niskie opłaty za zarządzanie oraz nie wymagają wybierania jednego spośród wielu funduszy inwestujących na danym rynku.

Zobacz również:

Sposób na zastąpienie tradycyjnego funduszu jego tańszym odpowiednikiem jest następujący: wybierasz rynek (Polska, Niemcy, Europa Zachodnia, Azja, USA…), kupujesz ETF-a, który na nim działa i gotowe. Opłata za zarządzanie ETF-em – 0,1% rocznie (jeśli zagraniczny) i 0,5-0,8% (jeśli polski). Opłata za zarządzanie funduszem polskiego TFI – 3,5-4% rocznie. Ktoś widzi różnicę?

Czytaj też: Na polskiej giełdzie zadebiutował pierwszy „nasz” ETF. Czy warto w niego zainwestować?

Czytaj też: Inwestowanie (nie)patriotyczne, czyli komu opłaci się zainwestować w ETF średnich spółek

Pobudka polskich TFI polega na tym, że niektóre z nich zaczynają wprowadzać na rynek fundusze o niskich opłatach za zarządzanie, które da się już porównać pod względem opłacalności z ETF-ami. Do tego grona należy np. TFI AXA, które w ramach programu Tanie Oszczędzanie (niezmiennie polecam, mam tam trochę prywatnych pieniędzy) pozwala lokować oszczędności w funduszach z opłatą za zarządzanie w wysokości 0,5%.

Przykładem TFI, które zrozumiało, w jakich czasach żyjemy, jest też PZU, które uruchomiło internetową platformę inPZU, a na niej kilka funduszy indeksowych (czyli podobnych do ETF-ów) również z opłatą za zarządzanie nie przekraczającą 0,5% w skali roku. Zarówno inPZU, jak i Tanie Oszczędzanie w AXA to projekty internetowe, fundusze kupuje się więc samodzielnie, omijając opłaty dystrybucyjne.

Google i McDonald’s, czy CD Projekt i Krka?

Z okazji światowego forum ekonomicznego w Davos TFI PZU wprowadziło na platformę inPZU trzy nowe fundusze. Pierwszy to fundusz indeksowy odzwierciedlający notowania ponad 100 największych firm Europy Środkowej, zaliczanych do nowo utworzonego przez giełdę indeksu CEEplus. Można więc jednym ruchem zainwestować część swoich oszczędności w te firmy, które nadają ton rozwojowi gospodarki w naszej części Europy.

W indeksie największy udział ma oferująca usługi lotnicze spółka R-Bag, węgierski bank OTP, nasze trio finansowe PKO BP, Pekao i PZU, chluba środkowoeuropejskiej branży gier komputerowych CD Projekt, energetyczne trio Orlen, MOL i CEZ (i na dokładkę KGHM), producent oprogramowania antywirusowego Avast, farmaceutyczna spółka Gideon Richter oraz z tej samej branży Krka, sieć sklepów spożywczych Dino, czy sprzedawca odzieży LPP.

Nie wiem jak inwestycja w taki miks spółek sprawdzi się w praktyce, ale może to być ciekawy pomysł na pierwszy krok w inwestowaniu dla tych, którzy z jednej strony wyznają zasadę „bliższa koszula ciału”, a z drugiej mierzi ich karłowacenie polskiej giełdy i jej przesycenie państwowymi molochami, zarządzanymi czasem przez politykierów, zamiast menedżerów.

Czytaj też: Czy warto wierzyć w rozwój największych firm Trójmorza? #growingeurope, czyli jest hasztag, będzie sojusz?

W inPZU pojawiły się też dwa fundusze oparte na ETF-ach stworzonych przez amerykański bank Goldman Sachs (jeden odzwierciedla notowania amerykańskich dużych spółek, od Google’a po McDonalds’a, a drugi – akcji na rynkach wschodzących z całego świata). To coś dla tych, którzy chcieliby oszczędzać globalnie.

Opłata za zarządzanie wszystkimi trzema funduszami wynosi 0,5% w skali roku, a w przypadku dwóch funduszy przygotowanych przez Goldman Sachs trzeba doliczyć jeszcze 0,1% kosztów zarządzania ETF-ami, które są „w środku”.

Z punktu widzenia kogoś, kto ma choćby zielone pojęcie o samodzielnym inwestowaniu na giełdach, to nie jest nic specjalnego. Przecież można sobie samodzielnie kupić w biurze maklerskim podobny ETF i nie ponosić nawet tej niskiej, półprocentowej opłaty inPZU „za pośrednictwo”. Ale jeśli ktoś nie kupował nigdy samodzielnie papierów wartościowych, to nowe fundusze otwierają przed nim interesujące opcje.

Czytaj też: Możesz już oszczędzać na emeryturę w ETF-y z… ulgą podatkową! Jak to zrobić? Już tłumaczę

Jak sobie zmontować „prawielokatę” 9% z funduszu i premii?

Ale najciekawszą nowinką inPZU jest promocja „500 za 500”, która polega na tym, że jeśli zainwestujesz dziś 500 zł w dowolny fundusz na tej platformie, a potem będziesz dokładać po co najmniej 500 zł przez kolejnych 11 miesięcy (czyli w sumie ulokujesz co najmniej 6000 zł), to w kolejnym miesiącu inPZU wzbogaci twoje konto o 500 zł brutto (405 zł po opodatkowaniu).

Promocja obowiązuje inwestycje we wszystkich funduszach inPZU, co oznacza, że może być „wehikułem” do całkiem dochodowego ulokowania oszczędności. Przyjmując, że wpłacimy w trakcie roku 6000 zł na bezpieczny fundusz (takie też w inPZU mają), będący ekwiwalentem depozytu, owe 405 zł premii może być z kolei ekwiwalentem całkiem niezłych odsetek.

Jeśli bowiem taki bezpieczny fundusz wykręci w ciągu roku 2% zysków i będą one rosły symetrycznie, a klient będzie wpłacał po 500 zł miesięcznie (też symetrycznie), to pieniądze powiększą się o jakiś 1%. Mamy więc 6.060 zł brutto i 6.048 zł (po opodatkowaniu tego 1% zysku podatkiem Belki), do których inPZU dołoży 405 zł. Łączny dochód to 453 zł z zainwestowanych 6.000 zł.

Mamy więc ekwiwalent depozytu oprocentowanego na 7,5% netto (porównywalnego z depozytem bankowym dającym 9,2% przed opodatkowaniem). Nieźle, choć trzeba pamiętać, że żaden fundusz inwestycyjny – nawet ten bardzo bezpieczny – nie gwarantuje osiągnięcia zysku.

Fundusz, o którym myślę w kontekście bezpiecznego „wyciskania siódmych soków” z tej promocji – czyli inPZU Inwestycji Ostrożnych – w ostatnich 12 miesiącach dał raptem 1,2% zysku (to „zasługa” tego, że też ma 0,5% opłaty za zarządzanie, a w przypadku funduszy bezpiecznych to już wcale nie jest żadna atrakcja). Realnie można więc mieć nadzieję raczej na 6,5% w miarę pewnego (ale nie gwarantowanego) dochodu netto z promocji (równoważnik depozytu na 8,2% przed opodatkowaniem).

Minusem promocji jest fakt, że premia płacona przez inPZU nie jest powiązana z wysokością wpłat. Zatem niezależnie od tego, czy wpłacimy po 500 zł miesięcznie, czy po 5.000 zł, po roku dostaniemy tylko 500 zł premii.

Ale nawet gdyby przyjąć 1.000 zł wpłaty na bezpieczny fundusz (czyli 12.000 zł łącznego „osadu” po roku powiększonego o jakieś 100 zł zysku) i 405 zł netto premii, mamy ekwiwalent depozytu oprocentowanego na 4,2% netto (czyli tak, jak depozytu na 5%).

Kasę można wpłacić na raz albo w ratach (ale wtedy trzeba pamiętać, żeby w każdym miesiącu wpłacić co najmniej 500 zł). PZU od tej promocji na pewno nie zbankrutuje, bo liczba promocyjnych portfeli jest ograniczona do 500, a zapisywać można się tylko do końca lutego. No i trzeba być nowym klientem. Kto ma już konto w inPZU, na premię się nie załapie. Tutaj regulamin promocji. A tutaj szczegóły promocji.

Prezent jest porządny, ale inwestycja niskokwotowa. Raczej chodzi o przyciągnięcie klienta niemal gwarantowanym dochodem (trochę jak w PPK, trzymając proporcje ;-)), ażeby potem – po oswojeniu z funduszami kupowanymi przez internet – ów klient chciał dalej pomnażać oszczędności. Już niekoniecznie korzystając z prezentów, ale wciąż na tych samych zasadach, czyli systematycznie oszczędzając niekoniecznie wielkie kwoty.

zdjęcie tytułowe: Aleksy Markow/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
16 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Mateusz
7 miesięcy temu

Już koniec promocji, także rychło w czas 😀

Anna
7 miesięcy temu

Tra..taa..ta..taa..ble…ble..ble… Nie Pańskie,naturalnie,Panie Macieju,tylko naszych „kochanych” funduszy.Bo już na dzień dobry co jest?
A no 5cio-8miokrotnie wyższe opłaty za prowadzenie: w zagranicznych 0.1% rocznie w polskim 0.5-0.8A po drugie i en-te:jak mi coś ktoś daje,to to jednak nie jest moje i po pewnym czasie,jak się dającemu odpodoba,to…pod tym pretekstem jako argumentem odbierze mi i moje, całą „imprezę” unicestwiając. Nota bene tego właśnie i w PPK się obawiam…Jeśli dodać do tego brak gwarancji zysków to…wybór należy do …chętnych(nie piszę „państwa”,by nie myliło się całym państwem).
Pozostałe argumenty – pełna zgoda…:-)

Whizzo
7 miesięcy temu

Wygląda na to, że promocja „500 za 500” jest już zakończona… Szybko poszło 😉

Matt
7 miesięcy temu

Zamysł promocji jest jedynie w celu opublikowania bardzo taniej „reklamy” w portalach o inwestowaniu, bo liczba 500 nowych użytkowników (którzy raczej będą wpłacać minimalną kwotę) nie jest zabójcza. Sam na razie na inPZU nie narzekam, bardzo ciekawe fundusze które przynoszą sensowną stopę zwrotu.

Miroslaw
7 miesięcy temu

śmiech na sali. promocja inPZU została zakończona zanim się rozpoczęła

Artur
7 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Promocja zakończyła sie w piatek 24 stycznia, bo w tym dniu wieczorem już nie mogłem do niej przystąpić.
Czyli w dniu publikowania nie była dostepna, ale reklame sobie zrobili.

Jacek
7 miesięcy temu

Całkiem skuteczna antyreklama;)

Piotr
7 miesięcy temu

I po promocji, skończona miesiąc przed planowanym zakonczeniem… Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem otworzenia konta w inpzu, dowiedziałem się wczoraj o promocji więc uznałem, że dziś będzie idealny moment, by to zrobić… A tu zamykają promocję. W takim razie nie dostaną ode mnie ani złotówki, zamiast tego kupię sobie wybrane samemu ETFy z jeszcze tańszego Degiro.

Jacek
7 miesięcy temu

Jestem konsekwentny i wolę dywersyfikację geograficzną (USA) i walutową (USD). Pierwsza inwestycja w Life Settlements (X.2017) przyniosła mi zysk brutto w USD 17,38% p.a. (XI. 2019) Zysk juz jest na moim koncie, a kwotę główną reinwestowałem. Oczywiście nie jest to jedyna moja inwestycja, ale dobre na razie służy dywersyfikacji portfela Jakoś nie mam zaufania do polskich instytucji finansowych. Pozdrawiam

Radek
7 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Jak rozliczyc podatek z takiej inwestycji?

Zibi
7 miesięcy temu

Antyreklama InPzu. Nie oszacowali dobrze tej akcji i wygląda jakby była tylko dla pracowników tej firmy.

7 miesięcy temu

Najwidoczniej już po wszystkim …

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu