14 września 2022

Zalane mieszkanie, wilgoć i pleśń na ścianach. Szacunkowe straty? 160 000 zł. Ale deweloper nie poczuwa się do odpowiedzialności

Zalane mieszkanie, wilgoć i pleśń na ścianach. Szacunkowe straty? 160 000 zł. Ale deweloper nie poczuwa się do odpowiedzialności

Dwa lata temu pani Katarzyna kupiła dom od dewelopera Domar. W październiku 2021 r. awarii uległa instalacja doprowadzająca wodę do budynku. Straty? Szacunkowo 160 000 zł. Ale deweloper nie poczuwa się do odpowiedzialności. Już prawie dziesięć miesięcy pani Katarzyna mieszka w zniszczonym, wilgotnym i zagrzybionym mieszkaniu. Jest jeszcze nadzieja na polubowne rozwiązanie sporu, czy sprawa będzie musiała znaleźć finał w sądzie?

Kupowanie mieszkania od dewelopera jest dziś o niebo bezpieczniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu. Wcześniej bankructwa deweloperów były na porządku dziennym, a ludzie, którzy powierzali firmom pieniądze na etapie „dziury w ziemi”, nierzadko tracili oszczędności życia. Ten okres w historii polskiej deweloperki brutalnie ukazany został w filmie z 2006 r. „Plac Zbawiciela” w reżyserii Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. Jeśli ktoś nie widział, polecam.

Zobacz również:

Ale jest coraz bezpieczniej. Od dekady deweloperzy muszą posiadać tzw. rachunki powiernicze, na które trafiają środki klientów. Bank może udostępnić środki deweloperowi dopiero wtedy, jeśli ten przeniesie własność mieszkania na nabywcę (rachunek powierniczy zamknięty) lub wypłacać je (rachunek otwarty) w miarę postępu prac budowlanych. To był krok naprzód w stronę zwiększenia bezpieczeństwa klientów, ale w przypadku rachunku otwartego istniało ryzyko, że bank wypłaci środki deweloperowi, a ten przerwie budowę, zbankrutuje albo ulotni się z pieniędzmi klientów.

Dlatego UOKiK zaczął lobbować za uszczelnieniem tej ochrony, czego efektem jest obowiązująca od 1 lipca nowa ustawa deweloperska. Wprowadziła ona m.in. Deweloperski Fundusz Gwarancyjny. Trafia na niego określona część wpłat klientów (maksymalnie 2%). System ma zapewnić klientom pełną ochronę wpłaconych pieniędzy nawet w przypadku bankructwa dewelopera czy banku, który prowadzi rachunek powierniczy. Tą ochroną objęte są inwestycje rozpoczęte po 1 lipca 2022 r.

Jest bezpieczniej, choć mam wrażenie, że klientom przydałaby się większa ochrona również po odebraniu kluczy do mieszkania. Mam na myśli różnego rodzaju usterki i wady, które mogą ujawnić się po kilku miesiącach lub latach po wprowadzeniu się do własnego „M”. Zwykle gdy buduje się bardzo dużo (z tym mieliśmy do czynienia jeszcze do niedawna), ilość nie zawsze idzie w parze z jakością.

Przeczytaj też: Koszty budowy rosną lawinowo. Czy deweloper – już po podpisaniu umowy z klientem – może podnieść cenę mieszkania o wyższe koszty materiałów budowlanych?

Deweloper Domar ignoruje klientkę

Oczywiście nie jest tak, że po odbiorze kluczy nabywcy mieszkań są pozbawieni ochrony. Deweloper może udzielić klientowi gwarancji albo kupujący może korzystać z rękojmi przez okres 5 lat. To czas na wykrycie ewentualnych wad, które deweloper ma obowiązek naprawić. Ale co robić, gdy dochodzi do poważnej usterki, a deweloper nie poczuwa się do odpowiedzialności? W takiej sytuacji znalazła się pani Katarzyna, która już blisko 10 miesięcy walczy z deweloperem o usunięcie skutków zalania mieszkania (na jej prośbę zmieniliśmy imię).

Kilka lat temu postanowiła zaufać firmie Domar. To deweloper, który do tej pory specjalizował się w projektach na rynku nieruchomości komercyjnych, ale jakiś czas temu zaczął działać również na rynku mieszkaniowym. Zaczął skromnie – od kilku domów w zabudowie szeregowej w jednej z dzielnic Rzeszowa. I na taką nieruchomość skusiła się nasza czytelniczka. Dom kupiła w marcu 2020 r. za blisko 600 000 zł. Na kredyt.

„Jest to moje pierwsze, długo wyczekiwane mieszkanie, dlatego byłam przeszczęśliwa, że wreszcie będę mieszkać w swoich czterech ścianach. Dom oczywiście na kredyt, dlatego wykończenie zajęło mi około 2 lata. Wprowadzałam się we wrześniu 2021 r. do domu jeszcze nie całkiem wykończonego, co nie przeszkadzało mi, ponieważ kolejne ekipy w ciągu najbliższych dni miały dokończyć prace”

– opisuje czytelniczka. Ale 27 października 2021 r. doszło do poważnej awarii instalacji doprowadzającej wodę do budynku. Woda lała się strumieniami, zalała cały garaż. Całe szczęście pani Katarzyna była wówczas w domu, bo mogła szybko zareagować. Otworzyła garaż, żeby woda nie wlewała się do innych części domu i wezwała pogotowie wodociągowe.

Nazajutrz zgłosiła awarię deweloperowi. Domagała się roszczenia z tytułu rękojmi, a więc likwidacji źródła awarii i jej skutków.

„Pracownicy firmy Domar oraz firm podwykonawczych budujących tę inwestycję ciągle zapewniali mnie o tym, że podejmą się usunięcia wad i przywrócenia mieszkania do stanu sprzed zalania. Ja ze swojej strony byłam także aktywna. Znalazłam firmy, które dokonają naprawy. Wiem, gdzie kupić potrzebne materiały. Ale moje telefony, maile i prośby, które kieruję do dewelopera z prośbą o usunięcie skutków awarii, od 10 miesięcy były ignorowane”

– pisze pani Katarzyna.

Przeczytaj też: Kolejny pomysł na tanie mieszkanie okazał się klapą. „Dom bez pozwolenia to jakiś żart” – donoszą czytelnicy. Ale rząd się nie zniechęca i wprowadza upgrade

Dziesięć miesięcy w zalanym mieszkaniu

Nie jest tak, że deweloper nie zrobił w tej sprawie nic. Usterka w postaci rozszczelnienia się instalacji doprowadzającej wodę w szeregówce została usunięta, a wykonawca wstawił osuszacze. Ale – jak twierdzi pani Katarzyna – te działania nic nie dały, zalane powierzchnie nie zostały osuszone. Domar uznał, że te działania były wystarczające i zamykają sprawę. Innego zdania jest pani Katarzyna, która jeszcze dwa miesiące temu opisywała, w jakim stanie jest jej mieszkanie (od tamtego czasu za własne pieniądze likwiduje skutki awarii).

„Woda jest pod całym parterem, w murach, w podłodze. Ściany są obdarte, ponieważ woda zmagazynowana w murach doprowadziła do łuszczenia się farby. W domu jest wilgotno, jest pleśń, a niedawno pojawiły się owady wychodzące spod parkietu, który jest niesamowicie powyginany i nadaje się jedynie do utylizacji.”

Czytelniczka stwierdziła też, że stan mieszkania drastycznie zaostrzył u niej astmę oskrzelową i wywołał nowe dolegliwości.

„Już kolejny miesiąc mieszkam w domu, który jest zalaną budową, nie mogę podjąć dalszych prac wykończeniowych, ponieważ praktycznie cały parter należy zdemontować i odbudować jeszcze raz.”

Pani Katarzyna zleciła wycenę kosztów remontu domu. Wynajęta przez nią firma budowalna podała kwotę – ok. 160 000 zł. To koszt wymiany zniszczonych przez wodę i wilgoć elementów (drzwi, podłoga, glazura, terakota itd.) oraz generalnego remontu. Z roszczeniem w takiej kwocie wystąpił do firmy Domar prawnik reprezentujący panią Katarzynę. Wyznaczony termin zapłaty już dawno minął, bo deweloper nie poczuwa się do odpowiedzialności.

Miejski Rzecznik Konsumentów broni klientki

W sprawie pani Katarzyny interweniował Miejski Rzecznik Konsumentów w Rzeszowie. W piśmie do dewelopera napisał m.in., że w sytuacji gdy lokal nie ma właściwości, o których zapewniał sprzedawca (deweloper) lub gdy został wydany w stanie niezupełnym, to mamy do czynienia z zaistnieniem przesłanki, która umożliwia kupującemu skorzystanie z uprawnień rękojmi za wady fizyczne budynku.

Dalej przytoczył art. 556 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym sprzedawca ponosi odpowiedzialność, jeżeli sprzedany lokal ma wady zmniejszające jego wartość i użyteczność ze względu na cel określony w umowie, a odpowiedzialność sprzedawcy jest uzależniona jedynie od samego faktu powstania wady w kupionej rzeczy. „Nie ma zatem możliwości uwolnienia się od odpowiedzialności przez próbę wykazania braku winy sprzedawcy czy też winy osoby, którą posłużył się sprzedawca przy wykonywaniu umowy” – czytamy w piśmie, które rzecznik skwitował następująco:

„Decyzja reklamacyjna [odrzucenie reklamacji klientki – mój dopisek] spółki, jak i twierdzenia o rzekomym usunięciu skutków awarii nie znajdują odzwierciedlenia w zaistniałej sytuacji faktycznej, tak więc odrzucenie roszczeń konsumentki jest z Państwa strony nieuzasadnione.”

Deweloper: Sprawa jest skomplikowana

Oficjalne stanowisko firmy Domar w tej sprawie znam z odpowiedzi przesłanej Miejskiemu Rzecznikowi Konsumentów. Firma odmówiła mi bowiem udzielenia merytorycznego komentarza. Dlaczego? Wyjaśniam na końcu tekstu. Jeśli chodzi o rękojmię, Domar twierdzi, że roszczenia z tego tytułu zostały zrealizowane.

„Rozszczelnienie miało miejsce w części garażowej budynku, w związku z tym podjęto dodatkowo działania związane m.in. z osuszeniem budynku, usuwając skutki awarii (…). Reklamowana wada, objęta rękojmią, została usunięta”

– zapewnia deweloper. Pani Katarzyna uważa, że to była fuszerka, a nie osuszenie, bo urządzenia osuszyły powietrze, ale nie usunęły wody, która znajdowała się pod budynkiem. Domar stoi na stanowisku, że roszczenia klientki mają obecnie charakter odszkodowawczy. Kwestionuje kwotę, na jaką firma budowlana wyceniła „sprzątanie”, a więc przywrócenie budynku do stanu sprzed awarii.

Podkreśla, że kalkulację kosztów remontu wykonała firma „bezpośrednio zainteresowana wykonaniem prac remontowych, przez co wskazywany zakres prac remontowych i wyliczenia mogą zasadnie budzić wątpliwości”. Czyżby deweloper sugerował, że wycena została zawyżona? Nawet jeśli przyjmiemy, że tak, to dlaczego deweloper nie zlecił dokonania wyceny innej firmie, o co od dawna zabiegła pani Katarzyna?

Deweloper uważa, że przede wszystkim trzeba ustalić, czy po jego stronie w ogóle można mówić o odpowiedzialności odszkodowawczej. W piśmie do Miejskiego Rzecznika Konsumentów deweloper pisze, że sprawa jest skomplikowana, zarówno w wymiarze faktycznym, jak i prawnym, a jej należyte wyjaśnienie wymaga skorzystania z wiedzy specjalistycznej z różnych dziedzin.

„Z tego też względu nie jest możliwa automatyczna akceptacja wszystkich wysuwanych roszczeń bez wcześniejszego ustalenia ewentualnej odpowiedzialności spółki, związku przyczynowego między wadą a szkodą i dokładnego zakresu szkody pozostającej w tym związku, co do których spółka ma uzasadnione podstawy, by je na obecnym etapie kwestionować.”

Pani Katarzyna rozkłada ręce:

„Zatem po mojej stronie teraz leży udowodnienie tego, że do awarii doszło z winy dewelopera, a wynikiem tej awarii było zalanie mieszkania i powstałe szkody. Zauważyć tutaj należy, że przyłącze wody znajduje się w murach. Tam doszło do rozszczelnienia i w konsekwencji do zalania mieszkania. Deweloper otrzymał stosowną ekspertyzę, w której podano przyczynę awarii, zakres szkód i sposób ich naprawy. Takie pismo jest dla niego niewystarczające. On sam nie zrobił żadnych pomiarów wilgotności i nie przedstawił mi żadnego dokumentu, z którego wynikałoby, jakie prace mógłby wykonać.”

I dodaje:

„Skoro Domar dopilnował wszystkich formalności i nie ponosi odpowiedzialności za zalanie, to kto ją ponosi? Faktem jest zalanie, woda zalegająca pod budynkiem, pleśń i małe robaczki wychodzące spod zalanego i namokniętego parkietu. Winnego brak.”

Przeczytaj też: Czy banki będą chciały płacić nam jeszcze więcej za depozyty? Ten wykres pokazuje, jakie mamy na to szanse. Ważna rada dla oszczędzających

Przełom w sprawie? Domar proponuje ugodę

Pani Katarzyna mimo wszystko jest dobrej myśli. Przeczytała inny mój artykuł, w którym opisałem podobną historię pani Małgorzaty, również walczącej z deweloperem o usunięcie skutków awarii. Po publikacji artykułu deweloper wziął się do roboty i przeprowadził wymagane prace remontowe. Pani Katarzyna liczyła więc na to, że i w jej przypadku deweloper uzna swoją odpowiedzialność i pokryje koszty doprowadzenia domu do stanu używalności.

Czy właśnie dojrzał do takiej decyzji? Z panią Katarzyną jestem w kontakcie od blisko dwóch miesięcy. Właśnie się dowiedziałem, że deweloper… zaproponował ugodę. Dlaczego miesiącami odsuwał od siebie finansową odpowiedzialność za skutki awarii, a teraz zmienił taktykę? Czy to efekt tego, że w sprawę zaangażował się Miejski Rzecznik Konsumentów albo że dziennikarz zaczął przy niej „węszyć”?

Domar zaproponował pani Katarzynie 40 000 zł. Nawet gdyby przystała na tę propozycję, taka kwota pokryje tylko część kosztów remontu. Poza tym – idąc na ugodę – musiałaby się zrzec wszelkich roszczeń wobec dewelopera w związku z zalaniem. Problem w tym, że wodna awaria to niejedyna usterka, którą w ostatnim czasie odkryła (nie piszę o nich, ponieważ firma ma jeszcze „ustawowy” czas, by się do nich ustosunkować).

Co zatem robić? Mimo ogromnych emocji na miejscu stron sporu usiadłbym do stołu i jeszcze raz wycenił koszty remontu, angażując do tego firmę akceptowaną przez dewelopera i jego klientkę. Proponowane 40 000 zł to zdecydowanie za mało, żeby przywrócić mieszkanie do stanu, w którym można komfortowo zamieszkać. W innym razie sprawa trafi do sądu, co – mam wrażenie – nikomu nie służy.

Efekt mrożący, czyli Domar kontra Bednarek

Jak już wspomniałem, poprosiłem firmę Domar o komentarz w sprawie awarii w mieszkaniu pani Katarzyny. Spółka odpisała, że nie jest zobowiązana do udzielania mediom informacji o swojej działalności. Jednocześnie zagroziła, że publikacja jakichkolwiek materiałów prasowych, które (cytuję Domar) „mogą w sposób bezprawny godzić w dobra osobiste Spółki, w tym naruszać renomę, pogarszać wizerunek Spółki w odbiorze społecznym, narażać Spółkę na utratę zaufania lub wiarygodności (…) może spowodować konieczność podjęcia przez Spółkę przewidzianych prawem kroków prawnych na drodze cywilnej w celu ochrony dóbr osobistych Spółki”.

Myślę, że dużo lepiej na wizerunek współki i zaufanie do niej wpływa otwartość informacyjna niż takie próby zniechęcania do publikacji. Błędy się zdarzają – zwłaszcza jeśli prowadzi się działalność tak złożoną jak deweloperka – ale jak już coś pójdzie nie tak, to warto po prostu wziąć to na klatę i „posprzątać”. To najbardziej buduje zaufanie i wiarygodność, na której – jak czytam – bardzo Domarowi zależy.

Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
41 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Antoni
10 dni temu

Pisanie o branży, na której ktoś się nie zna (ja akurat siedzę w temacie budowlanym), powoduje, że przedstawia się temat na poziomie „bab w maglu”. Szkoda w taki sposób dobrą renomę Samcika marnować.
Lepiej podszkolić się w temacie (zwłaszcza z opisywanymi na wstępie zmianami w prawie nie jest tak różowo), popytać przedstawicieli drugiej strony (jak wymieniony deweloper nie chcę rozmawiać, to zapytać o zdanie jakiegokolwiek innego, podpytać jakiegoś inżyniera budownictwa, zadzwonić do lokalnych wodociągów.

Przemo
10 dni temu
Reply to  Antoni

Wrzuciłeś jakieś hasła. Napisz konkretnie. Z detalami.

Stef
10 dni temu
Reply to  Przemo

Na początek czy deweloper odpowiada za przyłącze.?

Przeważnie do głównego licznika instalacja jest własnością MPWiK a dalej już przynależy do budynku.

Zbyszek
10 dni temu
Reply to  Stef

W nowo-budowanych domach zazwyczaj liczniki wodomierzowe instalowane są wewnątrz budynku, zazwyczaj właśniej w garażu (lub pomieszczeniu technicznym). Takie odcinki są bardzo krótkie i odkryte – stalowa rura zakończona wodomierzem – wraz z protokolarnym sprawdzeniem ze strony MPWiK. Wydaje się, że tutaj woda mogła się wylewać na gdzieś blisko konsoli, na odcinku za który odpowiadał deweloper (to jest instalacja rozprowadzająca wodę, zalicznikowa). Jest informacja, że ten odcinek był „w ścianie”. Wydaje się, że na 99% to odpowiedzialność dewelopera i trzeba będzie iść do sądu. Niech deweloper przedstawi protokoły szczelności instalacji wodnej (wątpie żeby je mieli, inaczej już by je przedstawili) –… Czytaj więcej »

Last edited 10 dni temu by Zbyszek
Ami
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Panie Zbyszku, protokoły szczelności są, jednakże deweloper ich do tej pory nie udostępnił, a sam od października do czerwca odsyłał do podwykonawców. Pozostaje zadać pytanie: Skoro wszystko zrobiono jak należy, to dlaczego doszło do tak poważnej awarii? Dlaczego w innych mieszkaniach w tym samym miejscu zaobserwowano mokre ściany, a deweloper po zgłoszeniu awarii rozkuwał i wymieniał kawałek przyłącza w innych mieszkaniach? Błędy się zdarzają, a uczciwy człowiek je usuwa…

Zbyszek
10 dni temu
Reply to  Ami

Protokoły szczelności mogą być rzeczywiście w porządku. Sprawdziłbym jednak czy przypadkiem ta awaria nie jest spowodowana błędem budowlanym. Otóż rur od wody (ten materiał to bodaj pex) nie wolno zaginać i każde przejście (zagięcie rury) o 90 stopni powinno być realizowane przez kolanko i porządnie zgrzane na obu końcach. W końcu to element, który będzie w ścianie lub wylewce – więc musi być trwały na lata (przez całe życie budynku) – bo nie jest to coś co łatwo naprawić. Zgrzewanie jest bardzo pracochłonne, u mnie w budowanym domu spędzili bodaj całą dniówkę robiąc same zgrzewy. Jednak robotnicy/wykonawcy od wody, aby… Czytaj więcej »

Ami
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Panie Zbigniewie, zgrzanie rury mialo miejsce się na prostym odcinku, a cała elektrozłączka została zalana betonem pod posadzką, panom poprostu zabrakło rury PE, więc „doszukiwali” sobie kawałek i po sprawie. Nikt nie będzie zaglądał do środka… O inspeskacjach nie ma mowy, ponieważ z tego co wiem,to budowę prowadzono zgodnie z obłożeniem załogi i dostępnością materiałów, cokolwiek to znaczy… I właśnie tak jest: woda zalegała wszędzie… Pod wylewka w całym budynku, w ścianach, i w podłodze, która spleśniała. Piszę zalegała, bo kilka dni temu skończyłam osuszanie podposadzkowe… Osuszanie, które wcześniej deweloper rzekomo przeprowadził wstawiając do domu osuszacze, które wyciągly wilgoc z… Czytaj więcej »

Zbyszek
9 dni temu
Reply to  Ami

zgrzanie rury mialo miejsce się na prostym odcinku, a cała elektrozłączka została zalana betonem pod posadzką, panom poprostu zabrakło rury PE, więc „doszukiwali” sobie kawałek i po sprawie.

Wg mnie jest podstawa do podniesienia usterki jako „rażący błąd budowlany” – bo jak inaczej traktować dosztukowywanie rury na prostym odcinku przy użyciu nie-atestowanych/nie-przeznaczonych do tego materiałów.
To chyba nie elektrozłączka (bo te się stosuje w przewodach elektrycznych). W przypadku wody to może być szybkozłączek = ale tych nie wolno zabetonowywać, powinny pozostawać odkryte właśnie po to aby móc szybko wykryć nieszczelność.
Połączenie tracone powinno być porządnie zgrzane.

Zbyszek
9 dni temu
Reply to  Ami

dodaję drugi komentarz, bo poprzedniego nie mogę już edytować.

Deweloper zobowiązuje się w akcie notarialnym do dostarczenia domu/mieszkania wolnego od wad budowlanych. Wg mnie to jest podstawa do pozwu cywilnego. Jeśli ma Pani dobrą dokumentację foto plus prace naprawdze były prowadzone pod fachowym nadzorem (najlepiej jakiś kierownik budowlany z uprawnieniami do występowania jako biegły sądowy) – to sprawa jest wygrana. Taką opinię trudno będzie deweloperowi podważyć.

Trzeba tylko pilnować, żeby w międzyczasie deweloper nie zwinął interesu i nie zamknął działalności (jakieś zabezpieczenie roszczeń). Potrzebny Pani rzutki prawnik z doświadczeniem w sprawach budowlanych.

Ami
9 dni temu
Reply to  Zbyszek

Panie Zbigniewie, od października 2021 proszę dewelopera o naprawienie tej wady. Moje prośby, maile, pisma do firmy i setki telefonów zbywano. Jestem pod opieką dobrych prawników, a jest ich kilku. Prace naprawcze prowadzę pod bardzo fachowym okiem ludzi z doświadczeniem i uprawnieniami. W między czasie wychodzą nowe, poważne usterki i czekam na decyzję oraz odpowiedź dewelopera. O tym napisze w swoim czasie… Ważne w tej sprawie jest to, że wina/zaniedbanie/niedopilnowanie ewidentnie leżą po stronie dewelopera, a mnie próbuje się wmówić miesiącami, że wszystko zostało zrobione zgodnie z projektem budowlanym i sztuka budowlana… Okazuje się, że na tej budowie dużo rzeczy… Czytaj więcej »

Zbyszek
9 dni temu
Reply to  Ami

Widzę, że sytuacja jest na tyle nabrzmiała – że chyba powinna Pani przestać komunikować się z deweloperem na zasadzie próśb i telefonów a zacząć działać na polu prawnym. W gruncie rzeczy sprawa sprowadza się do tego czy dom został zbudowany jako wolny od wad, czy też nie i są poważne wady budowlane doprowadzające do awarii. Podaje Pani wiele argumentów wskazujących, że w domu są nie tylko niedopatrzenia ale i wady budowlane. Pozostaje należycie zebrać, udokumentować i oszacować odpowiednią ekspertyzą a potem walczyć sądownie. Zrobić badania kamerą termowizyjną itp. Proszę się zastanowić jakie jest Pani wyjściowe stanowisko – czy chodzi o… Czytaj więcej »

Ami
9 dni temu
Reply to  Zbyszek

Panie Zbigniewie, dziękuję za Pana stanowisko i komentarze. Jest Pan kolejną osobą, która potwierdza to, co do tej pory zebrałam. Rozważam wszystkie możliwości.

W naiwności swej wierzę w rozsądek dewelopera, w resztki przyzwoitości i refleksje nad swoją uczciwością… Gdybym drugi raz miała podejmować decyzje o zakupie mieszkania, to nie u tego dewelopera, ani żadnej jego spółki córki…

Ksystof
8 dni temu
Reply to  Ami

@Ami przede wszystki bardzo Ci współczuję. Natomiast jeśli chodzi o osuszanie podposadzkowe to mam nadzieję że taką formę osuszania zalecił Ci mykolog budowlany, ale jestem nia zdziwiony. Pytam się o to bo specjalistą który może profesjonalnie zdiagnozować w Polsce problemy z wilgocią sa właśnie mykolodzy budowlani. Nie brałbym za dobrą monetę rozwiązań sugerowanych przez zwykłego budowlańca, w tym inspektora czy kierownika budowy z uprawnieniami ogólnymi. Oni nie są kompetentni na tym polu i czasem polecają rozwiązanie takie jak osuszanie podposadzkowe które są co najwyżej nieprzewidywalne, lub pisząc prościej nie rozwiązują problemu wcale. Poszukaj w swojej okolicy mykologa budowlanego, możliwe że… Czytaj więcej »

Ami
8 dni temu
Reply to  Ksystof

Dziękuję za komentarz. Bardzo to skomplikowane, pojęcie mykolog budowlany nie jest mi obce. Drogi Krzysztofie, mam tylko nadzieję, że czytelnicy z Rzeszowa trafią na ten tekst i zweryfikują swoje decyzje inwestycyjne kupując inwestycję od uczciwego dewelopera. Wiesz, 10 miesięcy przygody z zalaniem i poszukiwanie informacji na ten temat pokazało mi, że inni lokalni deweloperzy działają w sposób uczciwy i przyzwoity. Przez ten czas człowiek nauczył się, że woda w ścianie, która tam zalega miesiącami, to skomplikowany proces , a w zasadzie szereg procesów… Z jednej strony procesy techniczne związane z wyciągnięciem wody, a z drugiej odpowiednie kroki prawne. Ważne w… Czytaj więcej »

Ami
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Odnosząc się do inspekcji, pragnę zauważyć, że w dzienniku budowy nie ma ani słowa o tym,ze przyłącz odsunięto 70 cm od miejsca pierwotnego przyłącza, nie ma także ani słowa o tym, że stosowano jakieś złączki elektrooporowe, ba, nawet pracownik, który złączkę wykonywał oświadczył, że cały przyłącz jest z jednego kawałka… a tutaj jakąś elektrozłączka się trafiła… I Generalnie całą budowa przebiegała zgodnie z projektem budowlanym, w żadnym udostępnionym właściciele dokumencie nie ma ani słowa o tym, że dokonano jakichkolwiek zmian. Na papierze wszystko wygląda cudownie, a wrzeczywistosci usterka na usterce….

Przemo
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

A to były liczniki na zewnątrz? Kiedyś dawniej?
Jak to miało działać? Ogrzewana szafka? :)))
Linia wodna (obecnie są masowo zmieniane na PE czy tworzywo) zawsze jest pod ziemią. Dobrze pod ziemią. Inaczej zamarznie zimą.

Zbyszek
9 dni temu
Reply to  Przemo

Tak, studzienka licznikowa, zazwyczaj w drodze – w przypadku domów jednorodzinnych. Moi dwaj sąsiedzi tam mają swoje liczniki (odpowiednio dom z wczesnych oraz późnych lat dziewięćdziesiątych). Dawało to możliwość odczytu licznika MPWiK bez wchodzenia do domu.

https://kb.pl/porady/studzienka-wodomierzowa-rodzaje-ceny-opinie-porady/

Antoni
10 dni temu
Reply to  Przemo

To jest taki temat rzeka, że nie wiadomo od czego zacząć. Może od ustawy o funduszu deweloperskim. Dotyczy przedsięwzięć, które zostały wprowadzone do sprzedaży po 1 lipca 2022 roku. Czyli praktycznie przez 2 lata jeszcze nie działa. To tak na początek. A co do problemów Pani Kasi, to tu jest tyle niewiadomych, których rozstrzygnięciem powinien zająć się sąd i biegli, że nie warto nad tym się pochylać. Owszem, takich spraw jest tysiące, ale ani to nie oznacza, że wszyscy deweloperzy są be, ani, że z każdą sprawą, zamiast do sądu, należy biegać do gazety. Chyba, że do Faktu, oni lubią… Czytaj więcej »

Ami
10 dni temu
Reply to  Antoni

Panie Antoni, jest wrzesień 2022, do poważnej awarii doszło w październiku 2021. To nie jest od razu. To jest prawie rok. O takich rzeczach należy pisać i mówić głośno, by za chwilkę samemu nie stać się 'panią Kasią’.

Ami
10 dni temu
Reply to  Antoni

Panie Antoni, wszystko zrobione: deweloper firmą podwykonawczą usunął kawałek nieszczelności – swoją drogą złączki elektropoprowej zamontowanej wewnątrz budynku głęboko pod posadzką – protokoł szczelności posiada deweloper, a nie inwestor; przyłącz zew. wykonano niezgodnie z projektem,odsuwając go od miejsca pierwotnego o około 70 cm. Pytani deweloperzy, inżynierowie nadzorujący podobne prace zew. wod-kan. dziwią się i poddają w wątpliwość jakość wykonanych prac, lokalne wodociągi załamują ręce. Sprawa jest ciężka. Zadajmy sobie pytanie: Czy to standard, by w nowym mieszkaniu pękła rura przed zaworem głównym a woda zalała cały parter, a deweloper odsuwał się od odpowiedzialności? Czy to standard, by zostawić człowieka w… Czytaj więcej »

Zbyszek
10 dni temu
Reply to  Ami

„przyłącz zew. wykonano niezgodnie z projektem,odsuwając go od miejsca pierwotnego o około 70 cm.” Ciekawe jak to przeszło odbiór ze strony MPWiK. W Krakowie wykonawca musi opłacić sobie geodetę aby prace były zgodnie z projektem a potem porządnie udokumentowane. Jak u siebie robiłem przyłącz, to za to musiałem zapłacić plus jeszcze nadzór autorski projektanta (500 zł) – bo jakaś mała pierdoła wyszła na etapie wykonania. Skoro takie rzeczy wychodzą – to jakąś porządną inspekcję bym zrobił jako, że może się okazać że właścicielka może mieć podobne przygody z nieszczelnościami w innych miejscach (vide mój inny komentarz wyżej) i generalnie nie… Czytaj więcej »

Stef
10 dni temu

Czy dom nie był ubezpieczony?
Nie prościej szybko likwidować szkodę z polisy a potem niech ubezpieczyciel dochodzi regresem od dewelopera.

Zbyszek
10 dni temu
Reply to  Stef

ubezpiecznie pokryje tylko koszt usunięcia awarii w miejscu jej wystąpienia – to jest przysłowiowy 1m2 odkucia wylewki/ściany, załatanie i zaklejenie.
Szkody naokoło nie są objęte – nie ma co liczyć na wymianę parkietu w całym pomieszczeniu.

Przemo
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Jeśli było „od zalania” to pokryje. Dlaczego ma nie pokryć?
Oczywiście, targi o kwotę z ubezpieczycielem – bezcenne…

Zbyszek
10 dni temu
Reply to  Przemo

ubiezpieczenia nieruchomości to nie auto-casco. Tutaj to tak nie działa jak w samochodach, że się przywraca całość do stanu sprzed awarii.
Piszę oczywiście o standardowym ubezpieczeniu, które kosztuje normalną kwotę i nie zawiera wyłączeń w OWU za rażące błędy budowlane (patrz mój komentarz wyżej o braku zgrzewów na zgięciach rur o 90 stopni).

Michał
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Ubezpiecznie All-Risks obejmie, a jest wymagane przez 99% kredytów hipotecznych

Przemo
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Ale co ubezpieczonego obchodzą źle położone rury?
Ubezpieczyciel zrobi regres i na pewno sobie z tym lepiej poradzi niż „Kowalski”.

Zbyszek
9 dni temu
Reply to  Zbyszek

@ubezpieczenia – odpowiem tu zbiorczo na kilka komentarzy pokładających nadzieję w polski system ubezpieczeń. Zerknijcie również na komentarz Ami udzielony Dociekliwemu poniżej. Otóż każda polisa, nawet all-risk, zawiera kwotę maksymalną za usunięcie danego typu usterki. W takim wypadku ryzyko jest pokryte do kwoty maksymalnej i nic ponadto (przy czym ubezpieczenie sprawdza jeszcze np czy nie doszło do zaniedbań po stronie ubezpieczonego, czy były przeglądy itp., wyobrażam sobie że mogą nawet sprawdzić czy zawór wody był zakręcany podczas dłuższej nieobecności). W opisanym przypadku kwota likwidacji wg kosztorysu ubezpieczonego to 160 tyś zł. Radzę sprawdzić swoje polisy do jakiej kwoty posiadacie ubezpieczenie… Czytaj więcej »

Last edited 9 dni temu by Zbyszek
Sosna
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

A to już zależy od zakresu ubezpieczenia…

Dociekliwy
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Oczywiście, że zależy od zakresu. Zazwyczaj pokryje.

Ami
10 dni temu
Reply to  Dociekliwy

Z ciekawostek: Ubezpieczyciel firmy podwykonawczej, która robiła cały przyłącz nie chce wypłacić ani złotówki mimo rażących błędów podczas realizacji inwestycji i samowoli pracownikow. Firma podwykonawczą zasłania się dokumentacja i wpisem: zgodnie z projektem budowlanym,chociaż oświadczenia pracowników wykonujący złącze są sprzeczne z rzeczywistością ich oświadczeniami. Generalnie przeczą sami sobie. Ubezpieczyciel poszkodowanej pokryje, w sprzyjających okolicznościach jedynie część szkód. Tenże ubezpieczyciel w pierwszym zaleceniu likwidacji szkody nakazał np. cyklinowanie mokrego parkietu. Życzę powodzenia w kontaktach z ubezpieczycielem przy tak poważnej awarii. To nie jest pęknięta rurka w łazience, a woda kapiąca ponad rok pod posadzkę i zalewająca dom od dołu, potem namokly… Czytaj więcej »

Ksystof
8 dni temu
Reply to  Ami

Współczuję tego wszystkiego, niestety osobiste doświadczenia z ubezpieczycielami pokazują że Zachodniej Europy w tej branży nie ma.

Laszlo Kret
10 dni temu
Reply to  Zbyszek

Po co komu ubezpieczenie, które pokrywa „1m2 odkucia wylewki/ściany, załatanie i zaklejenie”? Ubezpieczenie jest po to, żeby nie nas nieprzyjemna sytuacja nie wciągnęła w kłopoty finansowe.

Zbyszek
9 dni temu
Reply to  Laszlo Kret

zrób sobie takie ćwiczenie – oszacuj wartość niemal całego wykończenia swojego domu/mieszkania (włącznie z wyposażeniem, które przecież może również być zalane i nie nadawać się do użytku). Dodaj do tego koszty budowlane (kucie wylewek, naprawa izolacji, osuszanie), pomnóż przez czynnik inflacyjny (bo do awarii może dojść np w drugim roku polisy przy polisie trzyletniej). I taką kwotę porównaj z maksymalną kwotą zapisaną w polisie Twojej, lub sąsiada gdy zaleje Cię z góry.

Jeśli oczekujesz, że dostaniesz pełną kwotę i na nowo sobie urządzisz mieszkanie – to chyba tak jednak nie będzie.

Laszlo Kret
9 dni temu
Reply to  Zbyszek

Moje ubezpieczenia all risk są na taką kwotę, żebym mógł kupić podobną nieruchomość, gdyby np. wybuch gazu zmiótł cały blok z powierzchni ziemi. To jest kwota ubezpieczenia „lokalu mieszkalnego od zdarzeń losowych all risk” i zgodnie z definicją obejmuje to wszystkie stałe elementy lokalu (tzn. mury, ale też podłogi, płytki, meble w zabudowie itp., słowem wszystko czego nie da się wynieść bez użycia specjalistycznego sprzętu lub tępej siły). Do tego dochodzą ubezpieczenia ruchomości domowych (meble, sprzęt AGD, RTV itp.) ale to inna sprawa. I właśnie kwotę ubezpieczenia lokalu mieszkalnego mam ustanowioną najwyższą – pralkę czy telewizor sobie dokupię, jak mi… Czytaj więcej »

Zbyszek
8 dni temu
Reply to  Laszlo Kret

Nie rozumiesz mnie – sprawdź do jakiej kwoty masz określone ryzyko w przypadku zalania.

Odpowiedzialność odtworzeniowa ubezpieczenia jest na wartość całej nieruchomości, natomiast odpowiedzialność na zalanie kwantyfikuje się indywidualnie i ta wartość nie jest równa domyślnie wartości nieruchomości.

Sir Judzin
10 dni temu

Mieliśmy podobny problem z deweloperem. Skończyło się ostatecznie w sądzie. Sprawa trwała 9 lat, kosztowała mnóstwo nerwów i pieniędzy. Ostatecznie wygraliśmy, ale było to niemalże pyrrusowe zwycięstwo, bo wzrost cen usług budowlanych i materiałów, przewyższył oficjalne wskaźniki inflacji. Zmarnowanego czasu nie zwróci nic.

MaleSprawne
10 dni temu
Reply to  Sir Judzin

I to jest zadanie dla państwa a nie kolejne ustawy. Aparat sądowniczy który jest w stanie wydać wyrok w rozsądnym czasie.

Laszlo Kret
10 dni temu
Reply to  MaleSprawne

W rozsądnym czasie i rozsądny wyrok – co to jest za absurd, że naprawa szkody jest wyceniana w cenach sprzed prawie dekady?!

mko
9 dni temu
Reply to  Sir Judzin

A co z odsetkami za okres od wezwania do zapłaty do wydania wyroku? Sąd nie zasądził czy adwokat nie zażądał? Przecież to powinno pokryć inflację (teoretycznie)

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!