22 września 2017

W tym banku czas rozciąga się jak gumka od majtek. To bałagan, nieśmiałość, czy… szantaż?

Od 22 lipca 2017 r. obowiązuje nowa ustawa o kredycie hipotecznym, która ma ułatwić życie klientów banków i sprawić, że proces udzielania kredytu będzie szybszy i bardziej klarowny. Jednym z elementów tej zmiany – wszystkie opisałem w jednym z poprzednich tekstów, zapraszam do lektury – jest skrócenie okresu niepewności klienta. Czyli czasu, w którym bank analizuje jego wniosek kredytowy, dokumentację i decyduje o udzieleniu kredytu lub nie. Dziś bank ma tylko 21 dni od złożenia kompletu dokumentów, by obwieścić klientowi decyzję.

Biorąc pod uwagę naszą polską naturę i to, że wszystko lubimy załatwiać na ostatnią chwilę, to są ważne zmiany. Bardzo często bowiem idziemy do banku z nożem na gardle i nie bierzemy pod uwagę, że procedury się mogą przedłużać. A bankowcy, widząc to, mogą nas „brać głodem”, czyli skłaniać do akceptacji gorszych warunków kredytowania w zamian za szybsze rozpatrzenie wniosku. W czasach hipotecznego boomu karierę na tym robił Open Finance, który naganiał klientów Getin Bankowi, rozpatrującemu wnioski szybko i pobierającemu najwyższą marżę kredytową.

Czytaj: To jakiś żart? Bank zażądał 3000 zł prowizji za kredyt, od którego klient odstąpił zgodnie z prawem

Nie wierzyłem, że po 22 lipca rzeczywiście coś się zmieni. Co z tego, że jest przepis zobowiązujący bank do 21-dniowego terminu rozpatrywania wniosków kredytowych, skoro – między Bogiem a prawdą – proste wnioski banki już wcześniej rozpatrywały szybciej, zaś te skomplikowane nadal mogą rozpatrywać w nieskończoność, stosując tylko jeden prosty trik? Nabiła się na ten pal pani Monika, która wystąpiła o kredyt do banku ING.

21 dni na rozpatrzenie wniosku? Zgódź się na więcej, albo… gumka nam pęknie

Pani Monika bardzo rzetelnie przygotowała się do procedury kredytowej. Jeszcze na początku lipca zgłosiła się do banku w celu określenia czy posiada zdolność kredytową w banku ING. Pracownica banku bardzo dokładnie policzyła, skonsultowała się z „górą” i wyszło, że owszem, zdolność kredytowa jest i to znacznie wyższa, niż apetyt na pieniądze. Pani Monika poprosiła o wykaz wszystkich dokumentów jakie trzeba przygotować. Przez tydzień je kompletowała, by zaraz po 22 lipca udać się do banku i złożyć kompletny wniosek kredytowy.

„Pani z banku dokumenty przyjęła, stwierdziła, że są kompletne i ze niczego nie brakuje. Pozostawało tylko czekać 21 dni na decyzję kredytową. W 15 dniu bankowi przypomiało się, że potrzebuje zestawienia przychodów za kolejny miesiąc, który w tzw. międzyczasie się skończył. Przesłaliśmy je do banku. Na dwa dni przed zakończeniem 21-dniowego okresu bank poprosił o opis techniczny inwestycji, rysunki elewacji i rzuty poziome. Skopiowaliśmy je i wysłaliśmy do banku. Następnego dnia bank poprosił o przyjazd i podpisanie jednego, ostatniego dokumentu”

– opowiada pani Monika. Doradca uspokajał, że chodzi o czystą biurokrację i że wniosek będzie rozpatrzony w terminie. Ale kiedy pani Monika pojechała do banku okazało się, że ten dokument to… „uzupełnienie wniosku o kredyt hipoteczny”. A w jego treści klient dobrowolnie oświadcza, że zgadza się, by 21 dni na rozpatrzenie wniosku liczyło się od dnia podpisania tegoż dokumentu. Klienci poczuli się oszukani. Dołożyli wszelkich starań, by złożyć kompletny wniosek, uczynili to, a teraz taki pasztet?

„Mało tego – nikt nie jest w stanie nam zagwarantować, że za następne 15 dni bank nie poprosi nas o skan np. schodów czy przekrój stropu. A więc zabawa w udzielanie nam kredytu może trwać – jak za starych czasów – w nieskończoność. A ustawą, która miała zmusić bank do szybkiej pracy, mogę sobie wytapetować mieszkanie”

– podsumowuje pani Monika. Sytuacja jest o tyle inna, że gdyby pani Monika chciała iść z bankiem na udry, to nie powinna podpisywać tego dodatkowego dokumentu, który ewidentnie miał cechy pistoletu przyłożonego do skroni. Bank powiedział: „podpisuj albo spadaj”. Grając va banque klient mógł powiedzieć: „spadam, a ty, banku, musisz mi w ciągu kilkunastu godzin pozostałych do upływu 21-dniowego terminu odpuścić dodatkowe fanaberie albo odrzucić wniosek z dokładnym uzasadnieniem”.

Czytaj: Bezpiecznie kupić mieszkanie na kredyt? W Polsce to często niemożliwe. Z jednego, prostego powodu

Czytaj też: Czy banki zbyt optymistycznie szacują naszą zdolność kredytową? Te liczby niepokoją

Dokumenty nieczytelne, a bank zapomniał o kartach

Pani Monika nie miała jednak ochoty grać va banque i podpisała dokument. Upłynęły kolejne dni, a sprawy zaczynały przybierać już nawet nie tyle dziwny obrót, co… śmieszny.

„Odebrałam telefon z prośbą o pilny przyjazd do banku z projektem budowlanym. Pojechałam i… okazało się, że dokumentacja, która została wysłana do banku jest nieczytelna dla analityka. Pani, która nas obsługiwała, zarzekała się, że to już długo nie potrwa, bo zdolność kredytowa została już przeanalizowana i jest wszystko OK, tylko….okres kredytowania zostaje wydłużony”

– to kolejny „kwiatek”, którego pani Monika się nie spodziewała. Wystąpiła zawczasu o zbadanie zdolności kredytowej, potem przyniosła wszystkie dokumenty i złożyła kompletny wniosek, a tu się okazuje, że pakiet dokumentów jednak nie był kompletny, że papiery były nieczytelne, że okres kredytowania trzeba będzie skrócić… Nie, to jeszcze nie koniec tej sagi.

„Dostaliśmy z banku informację, że musimy rodzinnie zlikwidować swoje karty kredytowe. Zamurowało mnie. Po pierwsze dlatego, że na początku lipca wg mieliśmy zdolność kredytową na 1,2 mln zł, a wniosek kredytowy był na 560.000 zł. Po drugie karty – z łącznym limitem 33.000 zł – mamy zawsze spłacane w 100% w okresie bezodsetkowym. Po trzecie jedna karta jest wydana przez ING, więc tym bardziej nie rozumiem tego ich strzału we własne kolano”.

Wygląda na to, że ustawa sobie, a życie sobie. Miało być szybciej, a jest jak zwykle. W banku nikt nie kontroluje procesu kredytowego – jeden pracownik potwierdza, że wniosek jest kompletny, inny twierdzi, że czegoś brakuje. Jeden – że dokumenty są czytelne, a drugi – że niekoniecznie. Jeden twierdzi, że klient ma zdolność kredytową na 1,2 mln zł, a drugi, że nie ma nawet na połowę tej kwoty z powodu… kart kredytowych z limitem 33.000 zł. Co tu jest grane?

Czytaj też: Tego jeszcze nie było. Klienci twierdzą, że bank… tylko udawał, że udzielił im kredytu! 

Czytaj też: Wzięli kredyt na mieszkanie, ale zostali oszukani. Spłacają raty, lecz bank przyszedł po… zastaw

Bałagan, nieśmiałość czy szantaż?

Daleki jestem od potępiania banku w czambuł za to, że szybciutko nie udzielił klientowi ponad półmilionowego kredytu na budowę domu. Tego rodzaju kredyty hipoteczne to ryzykowne dla banku sprawy. Jeśli dom z jakichś przyczyn nie powstanie, albo będzie inny, niż projektowano, będzie to rzutowało na stopień zabezpieczenia spłaty długu.

Natomiast jestem fanem przejrzystości i porządku. Jeśli klient składa komplet dokumentów, to niechże bank nie redefiniuje znaczenia słowa „komplet”. Jeśli ma 21 dni na rozpatrzenie wniosku, to niech go w tym czasie przyjmie lub odrzuci, nie podsuwając klientowi do podpisu „lojalek”. Jeśli szacuje zdolność kredytową na 1,2 mln zł, to niech się nie okazuje, że klientowi nagle brakuje zdolności do połowy kredytu. To jest niepoważne, nieprofesjonalne postępowanie, świadczące o tym, że w banku coś jest nie tak z procesami. Tylko dlaczego klienci mają ponosić tego konswekwencje?

Jeśli nie bałagan (by nie użyć mocniejszego określenia) to nieśmiałość (oni po prostu nie chcą udzielić tej klientce kredytu, tylo wstydzą się jej o tym powiedzieć) albo szantaż (to prowadzona z premedytacją akcja, na końcu której klient ma przyjąć postawę klęczącą i podpisać umowę kredytową z dowolnie rozbudowanym cross-sellingiem i znacznie wyższą marżą kredytową). Jak sądzicie, który scenariusz jest najbardziej prawdopodobny?

autorzy ilustracji: geralt, endlesswatts, thepixelman / Pixabay.com

 

88
Dodaj komentarz

avatar
81 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
83 Comment authors
see moresee moreclick herecheck this out808 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin
Gość
Marcin

Mi bank ING odrzucił wniosek o kredyt hipoteczny podając uzasadnienie:

„dokonana została, na podstawie wewnętrznych regulacji Banku”

Michał z BlogKredytowy.pl
Gość

Nie ma w tym nic dziwnego. Banki podają w ten sposób decyzje. Zabezpieczają się na ewentualne mniej lub bardziej oficjalne dyskusje z klientami. Z ich punktu widzenia to bardzo logiczne.

gfq
Gość
gfq

Mam podobną sytuację z Citi bankiem. Wniosek złożony 21.07.2017 przedwczoraj otrzymałem decyzję wymagającą podjęcia dodatkowych kroków. 21 dni to mistyfikacja…

Piotr
Gość
Piotr

hmmm… tylko potwierdzam tezę… już witałem się z gąską (nawet dostałem sms z banku z info, że kredyt przyznany)…gdy w dniu podpisania poprosili o malutki dokumencik, o który wcześniej nikt nie pytał… skończyło się tym, że nie da się 🙁 prawie 2 miesiące na kolanach…

Lolca
Gość
Lolca

Może faktycznie Pani Monika powinna zamknąć w ING karte kredytową… i konto i przenieść się do konkurencji 🙂 Klient z szacowaną zdolnością kredytową 1,2mln PLN (wiec zapewne z przyzwoitymi dochodami i zaoszczedzonym wkładem własnym), korzystający z kart kredytowych i chcący wziąć spory kredyt na pewno będzie mile widziany w wielu bankach.

mborus
Gość
mborus

Zgadza się. Nie to nie. Gdyby się wycofać, to nagle okazałoby się, że można. A tak będą trykać człowieka w nieskończoność, bo one są wykształcone specjalisty od bankowości.

kara
Gość
kara

otóż to. Nowy klient to zawsze dywany rozkładają, a swój to już taki wysłużony niczym nie zaskoczy. Mnie też ostatnio bank zaskoczył przy karcie kredytowej. Ponieważ mam kredyt indeksowany do szwajcarskiego sera to bank moje zobowiązania z tytułu raty policzył sobie potrójnie i wyszło mu że nie mam zdolności. Czyli założyli że frank będzie kosztował 12zł !!! i wtedy być może nie będziemy w stanie spłacić śmiesznej kwoty 5 tys pln kredytu z karty kredytowej. No cóż zlikwidowałem depozyty na 450tys w tym banku, przecież nie będę się kopał z koniem. Jednak mimo wszystko warto wiedzieć jak bank liczy ryzyko… Czytaj więcej »

liliputek
Gość
liliputek

Miałem to samo w 2011r. w raiffeisen banku i w kredyt banku. Na szczęście wnioski złożyłem w trzech bankach i to ten trzeci udzielił kredytu.

Luke
Gość
Luke

Zdziwienie? Ustawy służą jako papier toaletowy w bankach. KC, KPC, PB, ustawa o reklamacjach a teraz to… po wuja nowe zapisy, nowe ustawy skoro nie ma żadnej siły w Polsce aby je wyegzekwować? Bank olewa wszystko i nikt, nikt bankowi nie naskoczy. Podejrzewam, że to po prostu arogancja banku.

Ewa
Gość
Ewa

Ja też miałam takie przeboje z ING jeszcze przed zmianą ustawy. Prawda jest taka, że doradca w banku liczy zdolność kredytową na bardzo prostym kalkulatorze (dostępnym nawet na stronie www), a później analityk dopiero analizuje dokumenty i ta zdolność jest znacznie niższa. A i tak w mojej opini niejednokrotnie ta zdolność jest za wysoka w stosunku do dochodów . Mogę powiedzieć tylko jedno na pocieszenie – że jak już przejdzie się ten maraton do podpisania kredytu do naprawdę ING nie robi później żadnych problemów. Polisę wysyła się mailem, wszystko da się załatwić zdalnie. Nie ma historii w stylu proszę przyjechać… Czytaj więcej »

Michał z BlogKredytowy.pl
Gość

Nie jest prawdą że zdolność jest liczona na tym samym kalkulatorze co na stronie. Jest liczony na specjalnym dedykowanym excelowym rozwiązaniu. Zdolność w kalkulatorze ING jest realna i zbieżna z tym co wylicza analityk. Zdarzało mi się realizować kredyty załadowane na maks zdolności w tym banku z sukcesem. Inna kwestia to umiejętność wyliczenia dochodu, znajomość zasad banku i prawidłowego zaznaczenia wszystkiego w kalkulatorze. Tu mógł być popełniony błąd.

Kwiat
Gość
Kwiat

2 lata temu też ING. Kredyt hipoteczny zaciągnięty rok wcześniej na dwóch kredytobiorców w udziałach. Chcę spłacić drugiego kredytobiorcę i zostawić kredyt w ING. Wszystko pasuje : mam zdolność, opiekun klienta zapewnia, że to „tylko formalność”. Po kilku miesiącach „formalność” okazała się zmienić w nowy kredyt (prowizja), całą hipoteczną procedurą od początku, spłatą pierwotnego zobowiązania (prowizja). Pojawił się problem z wyceną nieruchomości. Operat szacunkowy sprzed roku nie został zaakceptowany. Opiekun podaje namiary na rzeczoznawcę, z którym współpracują. Płacę 500 zł za nowy operat opiewający na wartość nieruchomości, jaką chciał zobaczyć bank. Decyzja, po blisko roku, negatywna… oczywiście łatwo wyobrazić sobie… Czytaj więcej »

Wojtek
Gość
Wojtek

jak zwykle brakuje głosu drugiej strony – wyjaśnienia ze strony banku
poza tym – bank rzeczywiście przegina

Pan Prezes
Gość
Pan Prezes

Przy kredycie hipotecznym zawsze można wpaść na niezłą minę. W 2013 r. chciałem skorzystać z promocji w pewnym banku z francuską nazwą , który szeroko rozgłaszał się wówczas rzekomą marżą 0,85%. Pan doradca przywitał mnie uprzejmie, oznajmił, że jestem znakomitym klientem (50% wkładu własnego, wysokie dochody), po czym zaczęło się kompletowanie tony papierków. Dałem radę w miarę szybko, jednak co z tego, gdy przetrzymali mnie potem kilka miesięcy. By na końcu oznajmić, że jestem przekredytowany i mam zdolność na jedną siódmą wnioskowanej kwoty. Myślałem, że mnie szlag trafi na miejscu, ale walnąłem panu doradcy z kamienną twarzą, że w zasadzie… Czytaj więcej »

Michał z BlogKredytowy.pl
Gość

Zapis o wydaniu decyzji w 21 dniu(nie do 21 dnia tylko w 21 dniu !!!) jest jednym z głupszych w ustawie o kredycie hipotecznym. Analiza wniosków hipotecznych wymaga często całego naręcza dokumentacji i jest mocno zindywidualizowana. Często występuje konieczność wyjaśnienia pewnych kwestii. ING podeszło bardzo rozsądnie do całej sprawy. Alternatywą jest decyzja negatywna. Inne banki również sobie sprytnie z tym radzą wprowadzając pre-wniosek.

bartezz
Gość
bartezz

Mi się w tej ustawie podoba regulacja dotycząca przewalutowania. Wg niej idziesz do banku w dniu, w którym podoba ci się kurs CHF i po tym kursie bank ma obowiązek przewalutować, opierając się na ostatniej przeprowadzonej ocenie zdolności kredytowej. Super. Szkoda, że ta ustawa nie działała jak ja przewalutowałem swój kredyt. Wtedy nie dość, że musiałem przejść procedurę jak przy staraniu sie o nowy kredyt (tydzień gromadzenia różnych papierków potwierdzających moją sytuację finansową – bank straszył mne działem windykacji, gdy tego nie uczynię), to po złożeniu wniosku 3 miesiące czekałem na ich decyzję. Gdyby w tym czasie kurs CHF wzrósł… Czytaj więcej »

Michał z BlogKredytowy.pl
Gość

To jest zdecydowanie plus. Pisałem o tym na swoim blogu SUBIEKTYWNIE oceniając ustawę o kredycie hipotecznym 🙂
https://blogkredytowy.pl/2017/09/ustawa-o-kredycie-hipotecznym/

Sapi
Gość
Sapi

Rozumiem, że Michał z BlogKredytowy.pl jak pójdzie do krawca uszyć garnitur bo ma ślub za miesiąc, a ten uszyje mu za dwa miesiące (bo poprawki, materiał i w ogóle) to też uzna że krawiec podszedł „bardzo rozsądnie do całej sprawy”. Jeżeli bank nie jest w stanie poinformować klienta jakich dokumentów potrzebuje, to należy zmienić bank, bo ten to jakaś tancbuda a nie bank. Może czas żeby klienci zaczęli żądać od banku wykazu dokumentów jaki mają dostarczyć, z ewentualną informacją w jakim terminie bank może żądać uzupełnienia dokumentacji. Myślę że znajdą się banki dla których to nie będzie problem, choćby tak… Czytaj więcej »

Michał z BlogKredytowy.pl
Gość

Porównanie prostego garnituru do skomplikowanego kredytu hipotecznego jest błędem. Też bym wolał przechodzić dla swoich klientów analizę wniosków w sposób bardzo prosty i bezproblemowo. Niestety złożoność sytuacji finansowych, osobistych i złożoność prawa w Polsce jest tak duża że wynikiem są choćby problemy na etapie analizy. Z jednej strony rozumiem zdenerwowanie klientów, z drugiej strony wiem jak to wygląda od kuchni. Przykro mi, ale chciałbyś zawracać kijem Wisłę. Nie masz szans i nie masz racji. Co do garnituru to swoją drogą poprawki są normalne.

Krzysiek
Gość
Krzysiek

„Uszycie prostego garnituru…” Dobre sobie. Obsługa Excela lub aplikacji wspomagającej ocenę ryzyka nie wymaga geniuszu. Wymaga za to przestrzegania procedur i profesjonalizmu w całym procesie. A tego tu zabrakło.

trackback

[…] Czytaj też: W tym banku czas rozciąga się jak gumka od majtek […]

PF
Gość

Co do przykładu z garniturem, krawiec nie ma obowiązku Ci uszyć garnituru. Jak widzi, że nie zdąży w miesiąc to Ci powie od razu nie i tyle. Tak samo z bankiem. Może udzielić kiedy mu się podoba, albo wcale. Możesz mieć zdolność super, ale jak bank nie chce (np. zmieniła się strategia) to Ci nie udzieli i tyle. Dlatego ten zapis o 21 dniach jest absurdalny. Najlepszym sposobem jest po prostu rozmawiać jednocześnie z kilkoma bankami, złożyć trzy wnioski i powiedzieć wszystkim sprzedawcom w banku, że tak się robi. Wtedy oni sami będą wewnętrznie cisnąć, żeby decyzja była szybko. No,… Czytaj więcej »

Sauk
Gość
Sauk

Normalnym jest aby wniosek kredytowy składać w kilku bankach. Zawsze tak robię, a potem wybieram najlepszą ofertę lub wręcz trochę napuszczam jeden bank na przebicie oferty drugiego. Działa. Co więcej, ma się wtedy możliwość rezygnacji z usług banku, który tylko pozornie daje dobre oprocentowanie. Przykładem z zeszłego roku był Citi Handlowy, którego warunki wyglądały świetnie, ale tylko wirtualne. Pomimo posiadania 55% wkładu własnego, wysokich dochodów, zakupu na rynku wtórnym istniejącego już mieszkania, analityk wymyślał dokument za dokumentem. Problemem było to, że moje dochody pochodzą z kilku źródeł i różnych typów umów. Dwa inne banki nie robiły problemów i kredyt został… Czytaj więcej »

Michal
Gość
Michal

Jeśli ludzie nie nauczą się traktować, to będą mieli co chcą. Ja zmieniłem bank, bo za często zmieniał regulaminy (mB), drugi był epoką kamienia łupanego (BNPP), a co mówić jak mi podskoczy… a swoją drogą opiekun klienta, to ma najmniej uprawnień.

personal injury lawyer NJ
Gość

Would you be fascinated by exchanging links?

video
Gość

Good post. I study one thing tougher on different blogs everyday. It is going to at all times be stimulating to learn content from other writers and apply slightly one thing from their store. I’d choose to use some with the content on my blog whether or not you don’t mind. Natually I’ll offer you a hyperlink on your net blog. Thanks for sharing.

den led am tran
Gość

This site can be a stroll-by way of for all of the information you wanted about this and didn’t know who to ask. Glimpse here, and also you’ll undoubtedly uncover it.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Zamknij

Gratulacje! Jesteś zapisany