8 października 2026

Prezes NBP broni decyzji, by jeszcze nie ruszać stóp procentowych. Ma rację czy płyniemy na skały? Chwila prawdy nadejdzie w… styczniu

Prezes NBP broni decyzji, by jeszcze nie ruszać stóp procentowych. Ma rację czy płyniemy na skały? Chwila prawdy nadejdzie w… styczniu

Inflacja znów przyspiesza: po raz pierwszy od kilku lat jest wyższa, niż oficjalna stopa procentowa NBP. Ceny paliw, energii i gazu wystrzeliły i nie chcą spadać. A Adam Glapiński, szef Narodowego Banku Polskiego, mówi: „poczekajmy jeszcze z podwyżkami stóp procentowych”. Czy to błąd i Rada Polityki Pieniężnej powinna już teraz zacząć działać, zanim na dobre rozruszają się oczekiwania inflacyjne i sama inflacja? A może to rzeczywiście byłby przedwczesny ruch? Czy Rada Polityki Pieniężnej się spóźni? Chwila prawdy nadejdzie w… styczniu

Pamiętacie wiosnę i lato 2021 r., gdy inflacja ruszyła szybko w górę i przekroczyła 5%? Rada Polityki Pieniężnej utrzymywała wtedy stopy procentowe na poziomie 0,1%, a prezes NBP Adam Glapiński mówił, że podwyższanie stóp w tym momencie to byłby „szkolny błąd”. Dopiero jesienią, gdy inflacja wynosiła już 7-8%, Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na pierwszy ruch stóp.

Zobacz również:

Niektórzy mówią, że przez ten brak zdecydowania osób rządzących polityką pieniężną trzeba było później podnieść stopy procentowe znacznie wyżej i utrzymywać je tam znacznie dłużej, niż gdyby Rada Polityki Pieniężnej zadziałała wcześniej. Jak by było w rzeczywistości – nie wiemy. Są przykłady państw, które zareagowały wcześniej i też musiały walczyć z wysoką inflacją. A jak jest dziś, gdy inflacja doszła do 4%, a Rada Polityki Pieniężnej uparcie trzyma stopy na poziomie 3,75%? Czy ludzie odpowiedzialni za wartość złotego znów zaspali?

Na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej prezes NBP Adam Glapiński bronił decyzji o niepodnoszeniu stóp procentowych. Mówił, że nie widzi na razie powodów do niepokoju, a wzrost cen paliw i gazu trwa zbyt krótko, by mówić o „efektach drugiej rundy”, czyli sytuacji, w której szok cen paliw zaczyna wpływać na podwyżki cen innych towarów, wzrost wynagrodzeń i oczekiwania inflacyjne.

Adam Glapiński mówi, że z analiz banku centralnego wynika, iż ceny paliw odpowiadają za 60% ostatnich wskaźników inflacji. Jeśli się obniżą, problem inflacji sam zniknie. Rada na razie zamierza obserwować sytuację. Kluczowa ma być listopadowa projekcja inflacji, która pokaże, jak ekonomiści banku centralnego oceniają perspektywy cen i gospodarki. Czy to czekanie na projekcję inflacji nie jest wygodną wymówką?

Jest faktem, że program CPN, czyli czasowe obniżenie podatków od paliw, powinien w najbliższych miesiącach wyraźnie obniżyć wskaźnik inflacji. Według szacunków ekonomistów Banku Millennium ten pozytywny wpływ może wynieść nawet 0,6–0,7 pkt proc. To sporo, wystarczy by z powrotem zbić inflację w okolice nieco ponad 3% rocznie.

Nie chodzi jednak o to, co stanie się z inflacją w październiku czy listopadzie (gdy będzie działał program CPN), ale tego, co czeka nas w 2027 roku. Jeśli ceny paliw ponownie wzrosną, to w górę ruszy też inflacja (ze wszystkimi tego skutkami). Jeśli rząd będzie nadal utrzymywał CPN, to pojawią się pytania o koszty dla budżetu państwa. Tak źle i tak niedobrze. Pytanie brzmi: czy Rada Polityki Pieniężnej nie powinna już teraz reagować na te ryzyka, biorąc pod uwagę, że jej decyzje i tak działają na gospodarkę z opóźnieniem liczonym  w kwartałach. Czy jest na co czekać?

Dlaczego RPP nie podnosi stóp? „Nie każdą inflację da się zdusić stopami”

Podwyżka stóp procentowych to odpowiedź na rosnącą inflację. Droższy kredyt ogranicza konsumpcję i inwestycje, zmniejsza popyt w gospodarce i po jakimś czasie inflacja powinna spaść. Ale prezes NBP twierdzi, że  obecny impuls inflacyjny nie wynika ze zbyt dużego popytu polskich gospodarstw domowych, lecz z drożejących surowców energetycznych. A na światowe ceny ropy i gazu polska Rada Polityki Pieniężnej ma wpływ bliski zeru.

Gdyby podniosła stopy procentowe, to nie sprawiłoby to, że ropa na światowych rynkach byłaby tańsza. Mogłoby natomiast zwiększyć obciążenia części kredytobiorców, pogorszyć warunki finansowania przedsiębiorstw i osłabić inwestycje. Gospodarka otrzymałaby wówczas dwa niekorzystne impulsy jednocześnie: wyższe koszty energii oraz droższy pieniądz.

Granica tej tolerancji przebiega jednak tam, gdzie pojawiają się tzw. efekty drugiej rundy. Droższe paliwo podnosi przecież koszty transportu, a przedsiębiorstwa przerzucają je na klientów. Im dłużej trwają wysokie ceny, tym bardziej pracownicy domagają się wyższych wynagrodzeń, a firmy podnoszą ceny, aby pokryć rosnące koszty pracy. Wtedy szok energetyczny może przekształcić się w znacznie trwalszą inflację, z którą bank centralny musi już walczyć za pomocą stóp procentowych.

Adam Glapiński podczas dzisiejszej konferencji przekonywał, że na razie nic nie wskazuje na uruchomienie takiego mechanizmu. Jego zdaniem od wzrostu cen paliw i gazu minęło zbyt mało czasu, aby ocenić wszystkie konsekwencje. Rada Polityki Pieniężnej zamierza więc poczekać na listopadową projekcję inflacji na kolejna kwartały i lata. To podejście ma ekonomiczne uzasadnienie, ale niesie również ryzyko: kiedy efekty drugiej rundy staną się widoczne w statystykach, ich zahamowanie może wymagać silniejszej reakcji banku centralnego.

A jeśli RPP czeka zbyt długo? Jaka będzie inflacja za kilka kwartałów?

Bank centralny, który czeka z podwyżkami stóp procentowych do momentu, aż inflacja zacznie rozlewać się po całej gospodarce, ryzykuje, że zareaguje zbyt późno. Ale nie chodzi tylko o to. Czasem podwyżka stóp procentowych może być symboliczna: „jesteśmy na posterunku i nie dopuścimy do wzrostu inflacji” – taki sygnał mógłby pójść do konsumentów. Jeśli uznają, że wyższa inflacja pozostanie z nimi na dłużej, zaczynają dostosowywać do tego swoje decyzje.

Powstaje mechanizm spirali cenowo-płacowej, w którym inflacja częściowo sama się podtrzymuje. W takiej sytuacji nawet spadek cen surowców nie musi wystarczyć do szybkiego powrotu inflacji do celu banku centralnego. To czarny scenariusz. Biorąc pod uwagę opóźnienie we wpływie zmian stóp procentowych na gospodarkę – być może należy działać z wyprzedzeniem, żeby do niego nie doprowadzić?

Nie wszyscy ekonomiści podzielają więc spokój prezesa NBP. Analitycy ING w październikowej prognozie zakładają dwie podwyżki stóp procentowych po 0,25 pkt proc. w pierwszym kwartale 2027 roku. Zwracają uwagę na ryzyka związane z przyszłorocznymi cenami energii i żywności. To istotna różnica w ocenie sytuacji: podczas gdy Glapiński koncentruje się na braku obecnych oznak „efektów drugiej rundy”, część analityków patrzy już na inflację, która może pojawić się za kilka kwartałów. I próbuje oszacować jej konsekwencje.

Czy listopadowa projekcja inflacji NBP da lepsze odpowiedzi? Jeśli pokaże, że przy obecnym poziomie stóp procentowych inflacja – po przejściowym wzroście – może znów zacząć zmierzać do celu 2,5%, Rada otrzyma mocny argument za utrzymaniem stóp procentowych bez zmian. Jeśli jednak z modeli ekonometrycznych wyjdzie, że w 2027 r. inflacja pozostanie podwyższona, a wzrosty cen mogą się rozlać na więcej kategorii towarów i usług, trzeba będzie działać i zastanawiać czy nie został popełniony błąd zaniechania.

Nie chodzi tylko o to, że część ekonomistów spodziewa się, iż wysokie ceny paliw zaczną się rozlewać na gospodarkę. I że rozbudzi „efekty drugiej rundy”. Chodzi też o prognozowany przez wiele ośrodków wzrost cen żywności (niektórzy mówią, że nawet o 7% w skali roku), a także o to, że ewentualny spadek inflacji może być częściowo wynikiem działań rządu, a nie rzeczywistego osłabienia presji cenowej w gospodarce. Niektórzy ekonomiści obawiają się, że prezes Glapiński nie docenia tych czynników i za bardzo wierzy w bieżące liczby.

Program CPN: fałszywe poczucie bezpieczeństwa?

W dyskusji o inflacji pojawia się uczestnik, który może mieć większy wpływ na najbliższe odczyty inflacji niż decyzje RPP. To rząd, który po raz kolejny uruchomił program CPN, czyli „Ceny Paliwa Niżej”. Od 3 października VAT na benzynę i olej napędowy został obniżony z 23% do 8%, a akcyza zmniejszona o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego.

Obowiązuje również mechanizm maksymalnych cen detalicznych paliw. Według Ministerstwa Finansów, cały pakiet powinien obniżyć ceny na stacjach o około 1,20–1,30 zł na litrze. To realna ulga dla kierowców, ale także bardzo skuteczny sposób na szybkie obniżenie wskaźnika inflacji.

Ekonomiści ING szacują, że dzięki niższym podatkom inflacja CPI może być niższa o 0,6–0,7 pkt proc. Podobnie oceniają sytuację analitycy Banku Millennium, według których październikowa inflacja może obniżyć się do 3,6–3,7% w skali roku. Program CPN może więc sprawić, że inflacja szybko powróci w okolice tego przedziału, choć niekoniecznie będzie to zasługą słabnącej presji cenowej w całej gospodarce.

Taka operacja ma swoją cenę. Według szacunków ekonomistów PKO BP (wykres za Business Insider) obniżenie VAT na paliwa oznacza ubytek dochodów budżetowych rzędu 900 mln zł miesięcznie, a obniżka akcyzy – kolejnych 700 mln zł. Łącznie to około 1,6 mld zł miesięcznie, choć ostateczny koszt zależy między innymi od sprzedaży paliw. Rząd chce finansować program wpływami z podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Nie zmienia to jednak faktu, że interwencja dużo kosztuje. Im dłużej będzie obowiązywać, tym większe znaczenie będzie miało pytanie o jej finansowanie.

Jeżeli rząd nie przedłuży programu na 2027 rok, ceny paliw mogą ponownie wzrosnąć, nawet gdyby światowe ceny ropy pozostały bez zmian. Ekonomiści Erste Banku Polska ostrzegają, że w takim scenariuszu inflacja mogłaby w styczniu 2027 r. podskoczyć nawet do ok. 5%. Nie jest to przesądzone – wiele zależy od kursu złotego, cen ropy i ewentualnych kolejnych decyzji rządu. Pokazuje jednak skalę ryzyka związanego z wygaszeniem programu CPN. Wyskok inflacji to jeszcze większe ryzyko pojawienia się spirali cenowo-płacowej.

Czy bank centralny powinien cieszyć się z niższego wskaźnika inflacji, skoro częściowo wynika on z czasowego obniżenia podatków? Czy powinien raczej patrzeć na to, jak zachowywałyby się ceny bez rządowej interwencji? Czy Rada Polityki Pieniężnej popełnia więc potencjalnie kosztowny dla nas wszystkich błąd w założeniach?

CZYTAJ TEŻ:

walka z inflacją - czas dla inflacji

Styczeń, czyli chwila prawdy. Trzy scenariusze dla inflacji i stóp procentowych

Najbliższe miesiące mogą przynieść dość niezwykłą sytuację: inflacja najpierw wyraźnie spadnie, a następnie ponownie przyspieszy, choć w samej gospodarce nie musi wydarzyć się nic szczególnie dramatycznego. Wystarczy, że z końcem grudnia wygaśnie program CPN, a ceny paliw na stacjach wrócą do poziomów wynikających z wyższych stawek VAT i akcyzy. Dlatego początek 2027 roku będzie ważnym sprawdzianem nie tylko dla prognoz inflacji, ale również dla strategii przyjętej przez Radę Polityki Pieniężnej.

Pierwszy scenariusz zakłada, że rząd nie przedłuży programu CPN, a ceny ropy i gazu pozostaną wysokie. RPP stanie przed znacznie trudniejszym wyborem niż obecnie. Utrzymywanie stóp bez zmian będzie oznaczało ryzyko utrwalenia podwyższonej inflacji, natomiast ich podniesienie może dodatkowo osłabić gospodarkę, a niewykluczone, że Rada będzie musiała wówczas działać bardziej zdecydowanie. To scenariusz, w którym argumenty zwolenników wcześniejszego podnoszenia stóp procentowych okazują się słuszne, a za błąd zaniechania wszyscy płacimy bardziej gwałtownym wzrostem ceny pieniądza.

Drugi scenariusz to przedłużenie programu CPN na kolejne miesiące. Inflacja mogłaby wówczas pozostać niższa, ponieważ nie doszłoby do jednorazowego wzrostu cen paliw spowodowanego przywróceniem wcześniejszych stawek podatkowych. RPP otrzymałaby więcej czasu ocenę, czy pojawiają się „efekty drugiej rundy”. Ale problem nie zniknąłby całkowicie. Państwo musiałoby nadal finansować kosztowną interwencję, a ryzyko wzrostu cen po jej zakończeniu zostałoby jedynie przesunięte w czasie. Bank centralny musiałby więc odróżniać korzystny wpływ programu na bieżącą inflację od jej trwalszych tendencji.

Trzeci scenariusz jest najbardziej korzystny: światowe ceny surowców energetycznych zaczynają spadać, a presja inflacyjna stopniowo słabnie. W takim przypadku nawet zakończenie programu CPN nie musiałoby oznaczać gwałtownego wzrostu cen paliw. Niższe koszty energii ograniczałyby presję na firmy, a inflacja mogłaby stopniowo wracać w kierunku 2,5% bez konieczności podnoszenia stóp procentowych. Właśnie na taki rozwój sytuacji mogą liczyć zwolennicy cierpliwego podejścia do polityki pieniężnej. Nie jest jednak przesądzone, że światowe rynki energii zachowają się w ten sposób.

W tym kontekście listopadowa projekcja inflacji NBP będzie pierwszym poważnym testem obecnej strategii. Powinna pokazać, jak ekonomiści banku centralnego oceniają perspektywy cen w 2027 roku, choć wiele będzie zależało od przyjętych założeń dotyczących cen energii i przyszłości programu CPN.

Podnosić stopy czy czekać? Który błąd byłby bardziej kosztowny?

Szef NBP wybrał na razie… cierpliwość. I trudno odmówić tej strategii ekonomicznego uzasadnienia. Podwyższanie stóp procentowych w odpowiedzi na wzrost światowych cen ropy i gazu może dziś przynieść gospodarce więcej szkód niż korzyści, szczególnie jeśli szok energetyczny okaże się przejściowy. Z drugiej strony, historia walki z inflacją pokazuje, że zbyt późna reakcja banku centralnego również może być kosztowna. Kiedy wzrost cen zaczyna utrwalać się w oczekiwaniach konsumentów i przedsiębiorstw, jego opanowanie wymaga często znacznie bardziej zdecydowanych działań.

Na razie Rada Polityki Pieniężnej „ugrała” trochę czasu. Rządowy program CPN powinien obniżyć inflację w ostatnich miesiącach roku, a projekcja NBP w listopadzie pozwoli być może ocenić, co może wydarzyć się w 2027 roku. Niższy wskaźnik inflacji osiągnięty dzięki obniżonym podatkom od paliw nie jest jeszcze dowodem na trwałe pokonanie inflacji w gospodarce. Prawdziwy sprawdzian nadejdzie wtedy, gdy rządowe wsparcie się skończy albo gdy okaże się, że wzrost kosztów energii zaczyna przenikać do pozostałych cen w gospodarce. Pytanie w jaki sposób ten dylemat ujmie projekcja inflacji NBP.

Jaka jest Wasza odpowiedź na to pytanie? Czy lepiej podnieść stopy o 0,25–0,50 pkt proc. już teraz, ryzykując niepotrzebne schłodzenie gospodarki? A może lepiej poczekać, licząc na wygaśnięcie szoku energetycznego, ale godząc się z ryzykiem, że później konieczne będą większe podwyżki stóp?

Dla kredytobiorców, oszczędzających i przedsiębiorców nie jest to akademicki spór. Od tej decyzji zależeć może koszt kredytów, oprocentowanie oszczędności, a w dłuższej perspektywie również długofalowe tempo wzrostu cen (a więc potencjalnie też spadku realnej wartości oszczędności w bankach). Projekcja inflacji nie rozstrzygnie wszystkich wątpliwości, ale pokaże jaka jest szansa, że cierpliwość (inni powiedzą, że bezczynność) RPP będzie usprawiedliwiona.

——————————

CZYTAJ TEŻ:

koniec ery mocnego złotego

projekt budżetu państwa na 2027 rok

——————————

ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM: 

Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.

——————————

ZOBACZ NASZE WIDEOROZMOWY I PORADNIKI:

„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtubie. Raz w tygodniu „Magazyn Subiektywnie o Finansach”, a poza tym rozmowy z mądrymi ludźmi o pieniądzach, komentarze i wideofelietony poświęcone naszym portfelom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.

Źródło zdjęcia: screen z konferencji prezesa NBP, Pixabay

Subscribe
Powiadom o
59 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Niko
21 dni temu

Dolar to wyceni 😉

Admin
21 dni temu
Reply to  Niko

Oh, yeah!

ADS
18 dni temu
Reply to  Niko

Dolar i euro wyceniły kredyt na 160 mld, który rząd zaciągnął w UE, rekordowy deficyt 300 mld, brak planu działań by naprawić budżet oraz niekompetencję 😉

Marek
21 dni temu

Osobiście jestem za podniesieniem o 0,25-0.50 do końca roku tak aby być w kontakcie z odczytami inflacji. Ten szok surowców energetycznych już miał przejść a jakoś trzyma i trzeba sie pogodzić z faktem że szybko nie minie.

Admin
21 dni temu
Reply to  Marek

Ja się bardziej martwię o to, że w przyszłym roku nie dołączy się szok wzrostu cen żywności. Bo też są takie prognozy. I wtedy będzie „siła złego na jednego”. Na to jeszcze RPP zdążyłaby chyba zareagować.

ADS
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Z pewnością skokowa podwyżka podatku cukrowego, kofeinowego, taurynowego oraz akcyzy nie pomoże w walce z inflacją

Admin
18 dni temu
Reply to  ADS

Raczej w pozyskiwaniu pieniędzy na leczenie ludzi, którzy się tym trują 😉

Mariusz
21 dni temu

Najlepszym wskaźnikiem prognoz inflacji jest to czy Pan Morawiecki zakupił obligacje EDO/COI. Wystarczy się go spytać.

Admin
21 dni temu
Reply to  Mariusz

Jak go spotkam to zapytam. Chociaż myślę, że w tej kwestii lepszy byłby urzędujący premier. Chociaż on chyba nie jest tak inwestycyjnie „zaawansowany”

Derko
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Może trzeba przystąpić do Rozwój Plus? Porady inwestycyjne się otrzyma, kiełbaskę zje…

Admin
21 dni temu
Reply to  Derko

Muszę to przemyśleć 😉

Ppp
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

W Polsce od 36 lat jakaś inflacja prawie zawsze jest, więc posiadanie EDO/COI jest zawsze właściwe. A przy 5% inflacji będzie na czysto po 526PLN z każdych 10.000PLN, choć dwa lata później (przy obecnych parametrach czterolatek).
Pozdrawiam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Ppp

Zgadza się, to zawsze trzeba mieć w portfelu

Jacek
21 dni temu
Reply to  Mariusz

Ja zakupiłem w październiku 4 latki 😉
Obniżka akcyzy i vat na paliwo nie ma wpływu na koszty działania firm na pełnej księgowości więc spodziewam szybkiego wzrostu cen

Gregory
21 dni temu

Pan Prezes „Szkolny błąd” Glapiński zawsze miał zapłon opóźniony mniej więcej o pół roku w stosunku do realiów

Admin
21 dni temu
Reply to  Gregory

Oj, żeby Pan nie wykrakał…

Derko
21 dni temu
Reply to  Gregory

No nie wiem, czy opóźniony…jak złoto kupował od dawna, to jest i tak do przodu teraz. I kraj zabezpieczony przed krachem…

Gregory
21 dni temu
Reply to  Derko

Złoto? Przecież oni jest pod „opieką” Pomarańczowego

Igor
21 dni temu

Wszyscy zginiemy

Admin
21 dni temu
Reply to  Igor

Phi, też mi nowina 😉

ARTi
21 dni temu
Reply to  Igor
Admin
21 dni temu
Reply to  ARTi

Dlatego nie warto zabierać majątku do grobu 😉

Marcin
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Majątek zastawiamy dzieciom, a kto ich nie ma, dalszej rodzinie lub organizacjom charytatywnym.

Admin
19 dni temu
Reply to  Marcin

Albo przed śmiercią próbujemy wydać na przyjemności 😉

Loki
21 dni temu
Reply to  Igor

I mamy to jak w banku.

AdamMK
18 dni temu
Reply to  Igor

Biorac pod uwage fakt, ze (uwaga, zabrzmi gornolotnie i pompatycznie) jako ludzkosc dotarlismy do punktu, gdzie rozwoj technologiczny przekroczyl punkt krytyczny i negatywnie wplywa na ludzi (to dlugi temat, ale regres intelektualny w stosunku do progresu technologicznego jest ZASTRASZAJACY), to smierc to pikus. Smiem twierdzic, ze kazdy gatunek musi sie skonczyc… i blizej nam do tego niz kiedykolwiek…

Admin
18 dni temu
Reply to  AdamMK

Coś w tym jest, niestety…

kris
21 dni temu

„Gdyby podniosła stopy procentowe, to nie sprawiłoby to, że ropa na światowych rynkach byłaby tańsza.” Ale sprawiłaby, że inne towary byłyby tańsze, najbardziej te chętniej brane na kredyt, ale pozostałe też, bo „zakredytowani” zmniejszyliby popyt. Ale nie możemy tego zrobić właśnie dlatego, że tym z kredytami na głowie byłoby przykro, a tych z oszczędnościami mamy gdzieś.
Ciekawe, czy jak ropa i paliwa będą tanieć, to RPP będzie konsekwentnie nie obniżać stóp.

Admin
21 dni temu
Reply to  kris

Ma Pan rację, ale ten efekt byłby relatywnie słaby – tak, jak przełożenie wysokich cen paliw na ceny wszystkiego innego jest na razie niewielkie (i dzięki Bogu)

AdamMK
21 dni temu

Ach, jest i on! Nasz baltonowski jaszczomp 🙂

Last edited 21 dni temu by AdamMK
Admin
21 dni temu
Reply to  AdamMK

On jest w miesiącach parzystych jaszczopmem, a w nieparzystych g(o)łombem

AdamMK
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Naszly mnie dwie – jakze drobne – refleksje… Polska to juz naprawde jest w G20, ba, nawet w G7, skoro nasz prezes zloty (ozlocony? pozlacany?) zarabia 1.6 mln PLN rocznie, a juz teraz sam sobie dal podwyzke o kolejne 200 tys. Jestesmy prawdziwa elita elit. Szef FED tyle nie zarabia, a nasz zloty chlopak… maja czego pozazdroscic te miernoty z obcych krajow!

I… chetnie policze ile bochenkow tego baltonowskiego chleba prezes moze kupic za swoje wynagrodzenie.

Admin
21 dni temu
Reply to  AdamMK

Prezes na pewno jest w G7, część z nas w G20, a reszta siedzi w wielkim G… 😉

AdamMK
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Ech, Pan Panie Macieju znow tylko o jednym. Ja wciaz szukam tego idealnego punktu G, a Pan mowi, ze reszta juz w nim siedzi? To ja sie wypisuje z tych poszukiwan.

Admin
21 dni temu
Reply to  AdamMK

Nie, oni siedzą w strefie G. Punktu nadal można szukać. Pan da znać jak Pan znajdzie 😉

Aleks
21 dni temu

Przeciez od dawna wiadomo, ze oficjalna GUS-wska stopa inflacji jest zanizona o min. polowe…
Trzymanie gotowki nawet na % rachunku = stopie NBP to realna strata wartosci pieniadza.
Nawet obligacje nie daja „rady” w tym wyscigu – dlatego ja wychodze z 4-latek, bo na dzis czesc mam % na 3,6% – pod Belki … czyli realnie sporo ponizej inflacji (4%)

Admin
21 dni temu
Reply to  Aleks

Ależ Wodzu… A skąd „wiadomo”, że akurat o połowę? ;-). Proszę nie powtarzać miejskich legend, jeśli Pan ma jakieś dane o „prawdziwej” inflacji, to poproszę.

Aleks
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

dla przecietnego konsumenta bez znaczenia jest, ze „lokomotywy” stanialy, skoro np. we wrzesniu placilismy za 1 l paliwa nie 6 zł, a 7,99 zł = ok. 33% więcej … a inne wydatki? Za te same czesci do auta place od 10% do 20% wiecej niz w zeszlym roku …

Admin
21 dni temu
Reply to  Aleks

Jaka to jest część Pańskiego budżetu? Proponuję policzyć też ceny jajek, chleba i wurstu ;-). Ja to dość dokładnie liczę na prywatny użytek i większość rzeczy np. do jedzenia nie podrożała ostatnio w ogóle. Owszem, drożeją usługi i paliwo. Ale nie mam żadnego namacalnego dowodu, że inflacja „prawdziwa” czy choćby moja prywatna jest dwa razy wyższa niż oficjalna

stary
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak się składa, że ja też prowadzę dokładny budżet.
We wrześniu 2019 po raz pierwszy przekroczyliśmy 3500 zl, a we wrześniu 2026 przebilismy 7500 zl miesięcznie.
Utrzymujemy podobny poziom życia, natomiast nie liczymy okazjonalnych wydatków typu wakacje.

Proszę sobie teraz porównać z oficjalnie podawanym wskaźnikiem inflacji I jego kumulacją za ten okres
Podpowiem: nie wynosi to 115%.

Admin
21 dni temu
Reply to  stary

A to chętnie poznam Pana portfel zakupowy (procentowo, w podziale na „tematy”: żywność, rachunki, kredyty, zakupy nieżywnościowe, transport i komunikacja). Nie sprawdzałem ostatnio, ale u mnie na pewno nie ma 115%.

Marek
21 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

„Jaka to część Pańskiego budżetu?”- tu jest problem taki że przeważnie znikoma. Znikoma tu, znikoma tam ale jak się to z sumuje to okazuje się że mamy z tego znaczną część budżetu na której te skoki i wzrosty inflacji są bardzo widoczne, odczuwalne i daleko odbiegające od GUS-owskich

Admin
21 dni temu
Reply to  Marek

„Znaczną”, czyli jaką. Jeśli 20% budżetu idzie w górę o 10% rocznie, ale pozostała część stoi w miejscu, to mamy wzrost kosztów życia o 2%, choć pozornie wydaje nam się, że jest bardzo źle, bo „wszystko drożeje”. Nie mówię, że teraz takie proporcje są, tylko przykład daję

Chl
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Jedzenie, to gotowanie własne? Z mojej perspektywy w sklepach za dużo nie rośnie, ale w stołówkach, restauracjach wzrost cen jest prawie do drugi miesiąc…..

Admin
20 dni temu
Reply to  Chl

Tak, restauracje i hotele to dzisiaj firmy o najwyższej rentowności. Rośnie popyt, a to branże usługowe, więc marże są bardziej ruchome

Luigi
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A może poczyniłby Pan wpis o prowadzeniu domowego budżetu w jakiś rozsądny sposób?

Albo polecił narzędzia/materiały które by ten temat przybliżyły?

Niby jest excel, można tam, ale ja wariuje przy konieczności normalizowania transakcji, czyli sprowadzaniu tych wszystkich pokręconych nazw sprzedawców do danej kategorii.

Finalnie nie prowadze szczegolowego budżetu (wiem ile wydaje bo mam odseparowane konta do „zycia” i oszczedzania).

Natomiast intuicyjnie uwazam ze mam pole do poprawy w kwestiach powtarzalnych wydatkow, ktorych sila rzeczy juz nie widze bo staly sie rutyna

To jest moj finansowy wyrzut sumienia, moze czas to zaadresowac

Admin
20 dni temu
Reply to  Luigi

Nie znam perfekcyjnego narzędzia, ale jeśli nie chce się tego robić zbyt dokładnie, to excel wystarczy. Trzeba zbierać paragony, kategoryzować je w pięciu grupach wydatkowych (jedzenie, zdrowie, wydatki pozażywnościowe, rachunki i kredyty, transport), dorzucić do tego monitorowanie przelewów i powinno wystarczyć… Poszukam w wolnej chwili jakichś narzędzi, ale generalnie chodzi o to, żeby uporządkować sobie te rzeczy w głowie i wiedzieć na co się wydaje, wtedy łatwiej coś dokręcać i poprawiać…

Marek
20 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie ma jednej prawdziwej inflacji – każdy ma inny portfel produktów. Sam od lat prowadzę domowy budżet w Excelu więc mogę porównać codzienne koszty – dla przykładu: – wydatki na żywność od stycznia do września br. – kwota 4,961.40 zł, – analogiczny okres w ubiegłym roku 4,273.60 zł. – wydatki na czynsz, internet, telefon – od stycznia do września br. 5,553.55 zł, – analogiczny okres w ubiegłym roku 5,055.83 zł. Żywność kupuję w tych samych miejscach i nie zmieniałem w ostatnim roku swoich preferencji kulinarnych 🙂 A umów również nie zmieniałem przez ostatni rok. Jak bym nie liczył, „moja” inflacja… Czytaj więcej »

Admin
19 dni temu
Reply to  Marek

Z tą żywnością to dziwne, musi Pan kupować jedzenie premium albo tam są też restauracje. Bo generalnie owoce, warzywa, mięso i masło w zasadzie są cenowo płaskie. Jedzenie premium i w restauracjach rzeczywiście jest kilkanaście procent w górę.
Jeśli chodzi o rachunki, koszty utrzymania domu – rzeczywiście jest plus 10% w skali roku

Marek
19 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Do restauracji nie chodzę – sam potrafię gotować. Jedzenia premium nie kupuje – przy moich zarobkach jest to raczej nierealne. Też mnie dziwi wzrost wydatków na jedzenie, zwłaszcza, że kupuje je w tych samych miejscach i nie zmieniam swoich preferencji kulinarnych.

Admin
19 dni temu
Reply to  Marek

Może to kwestia dużego wzrostu cen pojedynczych towarów? W każdym razie proszę prowadzić dalsze badania i ewentualnie przejrzeć dane o tym jak zmieniły się ceny poszczególnych rzeczy w ramach portfela żywnościowego. Może to przyniesie jakieś wnioski

Яцек
21 dni temu

Może w USA wyborcy dadzą żółtą kartkę miłującym podpalanie świata Republikanom i skończy się idiotyzm polegający na bombardowaniu na Bliskim Wschodzie nie tego kraju na literę I, który trzeba.

Admin
21 dni temu
Reply to  Яцек

Musieliby się wtedy przyznać, że przegrali wojnę 😉

Ppp
21 dni temu

Należy przypomnieć, że wzrost cen paliw, nawet powstrzymany przez CPN, bywa często PRETEKSTEM do podwyżek cen. Dlatego w takich przypadkach podwyżka stóp o 0,25% powinna być automatyczna – w ramach wykazania czujności, bo na koszty kredytów taka mała podwyżka ma minimalny wpływ. Tym bardziej, że w tym momencie mamy UJEMNE realne stopy procentowe, co dowodzi, że RPP już jest opóźniona.
Pozdrawiam.

Admin
21 dni temu
Reply to  Ppp

Zgadza się

ADS
18 dni temu

Jeśli RPP zacznie podnosić stopy procentowe to całkowicie spłacę kredyt hipoteczny, a wtedy poproszę nawet i 10% stópki 😉

Admin
18 dni temu
Reply to  ADS

„Po mnie choćby potop” 😉

ADS
18 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dlaczego miałbym oglądać się na innych? Ludzie biorą 800+, 13tki, 14tki, posłowie wirtualnie, palcem po mapie wyjeżdżają kilometrówki, wszyscy traktują budżet Państwa jak szwedzki stół, strącając połowę na podłogę i depcząc.

Ja sarkastycznie zwróciłem uwagę, że jestem w stanie działać w różnych okolicznościach, a pozostali będą płakać że stopy za wysokie tak jak przy niskich stopach „inwestorzy” rozpaczali że prof. Glapiński trzyma stopy za mordę na poziomie podłogi.

Admin
18 dni temu
Reply to  ADS

Polakowi nie dogodzisz 😉

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu