28 stycznia 2019

Rozdają kasę za kartę, czyli promocja. Czytelnik ma za złe, bo nikt nie wie czy dostanie obiecaną nagrodę. Ma płacić (kartą) i czekać. Lotto-bank?

Rozdają kasę za kartę, czyli promocja. Czytelnik ma za złe, bo nikt nie wie czy dostanie obiecaną nagrodę. Ma płacić (kartą) i czekać. Lotto-bank?

Bank Millennium niedawno zorganizował promocję. Zasady na pierwszy rzut oka – proste. Kto weźmie kartę kredytową i w dwóch kolejnych miesiącach wyda tą kartą po 200 zł, dostanie od banku 200 zł premii. Problem w tym, że klienci, którzy wzięli karty… nie wiedzą czy w ogóle dostaną obiecane dwie stówki. Czy to fair?

Załóż konto, zamów kartę, płać za pośrednictwem bankowości mobilnej a dostaniesz od nas nagrodę: pieniądze na konto, zwolnienie z opłat czy niższe oprocentowanie pożyczki. Tak zwykle działa bankowa promocja. Klient, który spełni określone warunki, powinien otrzymać nagrodę. Mój czytelnik od jakiegoś czasu nosił się z zamiarem zamówienia karty kredytowej. Opowiada:

Zobacz również:

„Akurat napatoczyła się interesująca promocja Banku Millenium – złóż wniosek jako pierwsza z 2000 osób, wydaj 200 zł w lutym, potem w marcu, a dostaniesz od nas 200 zł. Kto pierwszy ten lepszy. Spoko opcja”

Przeczytaj też: Skopiowali jego dowód, wyłudzili duplikat karty SIM do telefonu i ukradli z konta 1,1 mln zł. Trzy rzeczy, które warto zrobić, żeby tego uniknąć

Bank daje sobie dwa miesiące na decyzję

Promocja wystartowała 2 stycznia. Już 4 stycznia mój czytelnik złożył wniosek o kartę kredytową objętą promocją. Dzień później postanowił dowiedzieć się od konsultanta na bankowym czacie, czy jego wniosek o kartę zakwalifikował się do promocji, a więc czy znalazł się w gronie 2000 osób, którym bank obiecał wypłacić premię.

„Pani na czacie przez prawie 30 minut unikała konkretnej odpowiedzi. Zacząłem więc zadawać bardzo konkretne pytania. Przedstawicielka banku w końcu przyznała się, że nie dysponuje taką wiedzą. Bank nie wie, kto się zakwalifikował do promocji, a kto nie. A przecież chodzi mi tylko o to, czy mieszczę się w 2000 pierwszych osób, które złożyły wniosek”

– pisze klient. Bank poinformował go jedynie, że o tym czy dostanie premię, dowie się dopiero… w marcu. Na razie ma używać karty i żyć nadzieją na to, że (może) zostanie za to nagrodzony.

Przeczytaj też: Finansowy rekord świata: nikt nigdy tyle nie zapłacił za polskiego piłkarza! A ile jemu będą płacić? I czy to wizjonerzy czy frajerzy?

Karta kredytowa to nie konto osobiste

Gdyby promocja dotyczyła np. konta osobistego („otwórz rachunek, a dostaniesz od nas 200 zł”), byłbym bezlitosny w ocenie bankowych procedur. Tu mamy jednak do czynienia z bardziej skomplikowanym produktem. Karta kredytowa to kredyt, a więc bank musi – jak przy pożyczce – zbadać zdolność kredytową klienta i ocenić jego możliwości finansowe, by w ogóle przyznać kartę i ustawić limit kredytowy. Dlatego potrzebuje więcej czasu.

Przeczytaj też: Raiffeisen naprawia, ale klientom wciąż coś nie działa. Wciąż są problemy z terminowym księgowaniem rat i brakiem aneksów do umów

Przeczytaj też: Wypadek nie z twojej winy? Logika mówi, że za naprawę auta zapłaci ubezpieczyciel sprawcy. A nasza czytelniczka dostała rachunek na 10.000 zł! Co się stało?

Standardowo wniosek o kartę może być rozpatrywany do 7 dni roboczych. Bank przyznaje, że limit 2000 osób, dla których bank przewidział nagrodę, został już osiągnięty w pierwszych dniach promocji. Ale klient nadal ma szansę, bo przecież ktoś mógł nie dopełnić formalności związanych z promocją, albo bank ostatecznie nie przyznał mu karty kredytowej. Wówczas robi się miejsce dla tych, którzy w pierwszym rzucie nie załapali się na promocję.

Dostaniesz premię? Sprawdź za dwa miesiące

Nieco więcej światła na tę sprawę rzuca biuro prasowe Banku Millennium. Z jego wyjaśnień wynika, że już 4 stycznia ok. godziny 17.00 bank umieścił na swojej stronie internetowej stosowną informację o wyczerpaniu limitu kart:

„Jeśli klient złożył wniosek do 4 stycznia, to znaczy, że w puli wyjściowej się znajduje. Jeżeli złożył wniosek później, to znaczy, że w puli się znajduje pod warunkiem, że ktoś z pierwszych 2000 wniosków nie spełnia warunków promocji”.

Warunkiem było m.in. to, że klient nie mógł mieć żadnej karty kredytowej w banku od stycznia 2018 r. Ale nawet jeśli klient nie znalazł się wśród 2000 szczęśliwców, to nadal ma szansę na premię, bo bank może komuś nie przyznać karty. Wówczas taka osoba wypada z listy beneficjentów, a na jego miejsce wchodzi osoba z numerkiem 2001.

Ale może być też inna sytuacja. 2000 osób spełnia warunki promocji. Ale żeby zgarnąć premię, trzeba jeszcze w dwóch kolejnych miesiącach wydać kartą po co najmniej 200 zł. Załóżmy, że osoba pierwsza na liście nie spełniła tego warunku, a klient z numerem 2001 płacił zgodnie z zasadami promocji. Co wtedy? Okazuje się, że „numerek 2001” dostanie premię, ale dowie się o tym dopiero w kwietniu, kiedy bank „podliczy” promocję.

Przyznam, że to dość skomplikowane zasady. A szansa na premię, o której dowiemy się dopiero w kwietniu, może zniechęcić do tego produktu. W takim wydaniu akcja Banku Millennium przypomina raczej loterię niż promocję.

Zdjęcie: Pixabay.com

Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Radek
2 lat temu

Jak dla mnie to sztuczne bicie piany.

Potrzebował klient kartę kredytową, to dostał i niech używa. Jak już na początku ma zamiar nie używać, to po co zawraca głowę sobie i bankowi generując koszty? Niech używa tak jak planował, jak mu wpadnie kasa, to będzie miał dodatkowy bonus. Jak kasa nie wpadnie, to ma produkt, który chciał.

Wygląda mi na klienta, który wcale nie chce posiadać i uzywać KK, tylko spełnić warunki, wziać bonus i po 3 m-cach zamknąć konto. OK, można i tak, ale dlaczego bank już na początku miałby mu w tym pomóc?

Adam
2 lat temu
Reply to  Radek

Od jakiegoś czasu planowałem kartę kredytową, niekoniecznie w tym banku chociaż mam tu już konto, ale zdecydowałem się ostatecznie z powodu promocji. Gdybym miał nic nie otrzymać, to konkurencja ma równie ciekawe promocje – czemu mam wybrać ten bank i czekać, bo być może przygładzą mi 200zł? Poza tym co złego jest w założeniu karty tylko po to, żeby dostać te 200zł? Ciągle są tylko promocje „dla nowych” więc jak będę miał ochotę będę co kwartał zamawiał produkt kolejnego banku i dostawał 100zł do biedronki. Banki przyciągają klienta ale już niekoniecznie go zatrzymują i mogą za to winić tylko siebie.

Wiecomowi
2 lat temu
Reply to  Adam

Adamie, nie tłumacz się hejterowi, co to pewnie jest jak pies ogrodnika co sam nie zeżre i innym żałuje. Niech on lepiej te swoje święte oburzenie skieruje przeciw samym bankom, które stosują takie metody wabienia nowych klientów. Ale one nie robią tego z dobrego serca, żeby parę osób ucieszyło się z garści drobniaków, tylko po to, żeby wykosić z rynku konkurencję, która nie płaci i traci przez to klientów. Jak jest taki zacietrzewiony, to niech potrząśnie sakiewką i przejmie z giełdy pakiet kontrolny millennium i wywali zarząd, który drażni go wyrzucaniem (jego zdaniem) pieniędzy w błoto. Ale wszystko co on… Czytaj więcej »

anonymous
2 lat temu
Reply to  Radek

No własnie o to chodzi. Bierze się po to żeby zgarnąć promocje, spełnić minimum wymagane i od razu zamknąć usługę. TZW. wyjadanie wisienek.

Dariusz
1 rok temu

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!