RegioJet, czyli rozczarowanie? Kiedy na polskie tory wjechał nowy przewoźnik, czeski RegioJet, zapowiadając nową jakość i luksus „jak w pendolino” dostępny dla każdego, stało się jasne, że to początek nowej ery – PKP Intercity wreszcie będzie miało konkurencję z prawdziwego zdarzenia. Ceny biletów rzeczywiście poszły w dół, ale z tą „nową jakością na torach” RegioJet zatrzymał się w połowie drogi. Bardzo jestem ciekaw czy ci z Was, którzy korzystali z usług czeskiego przewoźnika, się ze mną zgodzą
Nie ma wątpliwości, że debiut RegioJet sporo zmienił na polskich torach. Niedawno pisałem, że na jedynej trasie, na której czeski przewoźnik ma aż sześć pociągów na dobę – czyli między Warszawą a Poznaniem – pociągi odjeżdżają z częstotliwością już niemal co pół godziny. W takich momentach jak długi weekend, Boże Narodzenie czy Wielkanoc to i tak za mało, ale… poza „rush hours” to jest już częstotliwość zdecydowanie wystarczająca, by nie musieć rezerwować biletów z wyprzedzeniem.
- Tak Duńczycy przygotowują się na kryzys? Bank centralny wydał nowe zalecenie dotyczące form płatności w sklepach [POWERED BY EURONET]
- Przesiadka na mniejszego konia da zarobić? Akcje polskich małych i średnich spółek mogą przejąć pałeczkę hossy od gigantów [POWERED BY UNIQA TFI]
- Jest nowy ETF oparty na polskich indeksach akcji! I to… dwóch naraz! Czy to ma sens? TFI PZU chce ściągnąć polskie pieniądze na polską giełdę [POWERED BY PZU]
Większa konkurencja wymusiła też spadek cen. Zdarzyło mi się jechać pociągiem pendolino (właśnie na trasie Poznań-Warszawa) za 50 zł, co wcześniej byłoby niemal niemożliwe (standardowa cena to 169 zł). RegioJet zaproponował bilety w cenach zaczynających się od 30 zł (a w najwyższej klasie business ok. 100 zł), więc było oczywiste, że wywoła to jakiś rodzaj wojny cenowej. Przy bardzo dużej liczbie pociągów można od kilku miesięcy bez większego problemu wybrać na tej trasie połączenia za 60-70 zł. Wcześniej nie było to oczywiste.
RegioJet chce rozwijać siatkę połączeń i do pociągów łączących Trójmiasto z Warszawą, Krakowem i Katowicami (oraz stolicę z Poznaniem) za kilka miesięcy dorzuci połączenia Warszawa–Wrocław i Warszawa–Szczecin. A także zagęści połączenia na linii północ-południe. A trzeba pamiętać, że na trasie Warszawa–Kraków działa jeszcze inny czeski przewoźnik, Leo Express. Wejście na polski rynek kolejowy zapowiada też niemiecki Flix (znany z przewozów autobusowych FlixBus).
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Koniec balu? Ceny biletów poszły w górę. Na chwilę czy na stałe?
Tym większym zaskoczeniem dla wielu klientów są informacje, które od kilku dni można przeczytać w wielu portalach, o podwyżkach cen biletów w RegioJet. Rzeczywiście, w ostatnich dniach czeski przewoźnik wyraźnie podniósł ceny. W Wielki Piątek ceny biletów na pociągi do Krakowa i Gdańska zaczynały się od 130 zł. To mniej więcej tyle, ile każe sobie płacić Intercity za najlepsze pociągi EIC (149 zł) oraz pendolino (169 zł). A najwyższa klasa w RegioJet jest wyceniana na 190–200 zł (w Intercity – 214 zł).
Można by mieć nadzieję, że to tylko świąteczny „wyskok” czeskiego challengera i że to poziom cen przygotowany głównie z myślą o wzroście popytu w okresie Wielkanocy. Ale chyba tak nie jest, bo gdybym chciał kupić bilet na pociąg z Warszawy do Krakowa na koniec kwietnia, to też nie będzie tanio (ok. 75 zł w najniższej klasie, 130 zł w najwyższej). Podobna sytuacja jest w pociągach do Gdańska, choć biletów jest jeszcze dużo.
Aczkolwiek już bilet do Poznania – kupowany z trzytygodniowym wyprzedzeniem – przynajmniej w części pociągów kosztuje nadal tyle, co po starcie RegioJet w Polsce – 25–30 zł. W najwyższej klasie można pojechać za 65–80 zł. Wygląda więc na to, że czeski przewoźnik próbuje podwyższyć ceny tam, gdzie pociągów w ofercie ma jeszcze mniej, a punkt docelowy jest atrakcyjny turystycznie.
Kłopot w tym, że ceny rzędu 70-80 zł za podróż w zwykłym, bezprzedziałowym wagonie, albo w pobliżu 130-150 zł, jeśli mówimy o najwyższej klasie biznesowej, to już nie jest atrakcja w porównaniu z państwowym przewoźnikiem, który oferuje po pierwsze większy wybór pociągów, a po drugie ceny często bardziej atrakcyjne. Pod koniec kwietnia najwygodniejsze pociągi na trasie Poznań-Warszawa są wyceniane na 85-110 zł (można jeszcze trafić ceny w okolicach 50 zł), a mniej luksusowe po 30–50 zł. Do Gdańska bez problemu można „złapać” jeszcze bilet na pendolino za 90–100 zł.
Niewykluczone więc, że RegioJet przelicytuje. Owszem, za tym przewoźnikiem stoi kilka plusów. Po pierwsze cztery klasy, po drugie lepszy wizerunek, niż państwowego przewoźnika, po trzecie serwis (kawa, przekąski, catering zamawiany przez aplikację), a po czwarte więcej bonusów dla klientów (np. automatyczny zwrot części pieniędzy przy opóźnieniu pociągu). Ale czy to jest taki powiew luksusu?
CZYTAJ WIĘCEJ O TYM:
Podróż z RegioJet: rozczarowanie?
Zdarzyło mi się dwa razy podróżować pociągami RegioJet. Czy to była nowa jakość? Owszem, płaciłem za bilety najwyższej klasy 80 zł, czyli cenę, którą trudno byłoby mi „wycisnąć” w Intercity. Ale w zamian dostałem dwa przejazdy mocno opóźnionymi składami (w jednym przypadku już na stacji początkowej pociąg miał 45 min opóźnienia), w wagonach wygodnych, ale nie pierwszej młodości i wcale nie takich cichych (nie ma porównania z pendolino).
Obsługa? Podróżowałem klasą business, ale w zasadzie nie doświadczyłem tej legendarnej jakości priorytetowej obsługi. Wpadł gość, rzucił malutkie butelki wody i soku pomarańczowego (w pierwszej klasie Intercity wybór jest większy) i już się potem nie pojawił. Sąsiadom z przedziału obok oświadczył, że darmowej kawy w cenie biletu nie dostaną, bo automat jest zepsuty. Innym sąsiadom, ulokowanym dwa przedziały dalej, że nie mogą zamówić jedzenia przez aplikację, bo są problemy techniczne. Mogli zamówić u niego, na miejscu.
Generalnie więc nie ma co narzekać, bo lepiej, gdy jest konkurencja na torach, niż miałoby jej nie być, ale podróż pociągiem RegioJet to było jednak rozczarowanie. Albo mogłoby być. Gdybym za podróż takim spóźnionym mocno pociągiem, w którym mało rzeczy działa tak, jak powinno, płacił nie 80 zł, ale np. 200 zł (czyli w cenach „wielkanocnych”) to bym się nieco sfrustrował. W pendolino za te ponad 200 zł jednak dostaję nowy, cichy wagon i serwis na nieco wyższym poziomie. A jakie są Wasze doświadczenia z konkurencją na torach?
———————————-
PRZECZYTAJ TEŻ O KOLEJACH:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————-
zdjęcie tytułowe: RegioJet








