9 grudnia 2023

„Pierwsze Mieszkanie” niektórych wkurza podwójnie. Nie dość, że wywołało bańkę cenową, to jeszcze… „zawał” w bankach. Jak ominąć kolejkę?

„Pierwsze Mieszkanie” niektórych wkurza podwójnie. Nie dość, że wywołało bańkę cenową, to jeszcze… „zawał” w bankach. Jak ominąć kolejkę?

Nerwowe miesiące przeżywają nie tylko ci, którzy chcą skorzystać z dopłat z rządowym programie „Pierwsze Mieszkanie” i ustawili się w długich kolejkach po „Bezpieczny Kredyt 2%”. Banki nie przygotowały osobnej ścieżki dla osób, które startują po standardowy kredyt, bez dopłat. Mimo że często są to osoby z lepszym standingiem finansowym, bardziej majętne (czyli bezpieczniejsze dla banku) i zaciągające wyższe kredyty – muszą czekać w tych samych kolejkach. Chyba że wybiorą bank, który nie bierze udziału w rządowym programie. Ale… nie zawsze jest to możliwe

Kredyty z dopłatą w ramach programu „Pierwsze mieszkanie” są w ofercie banków już niemal od pół roku. W tym czasie złożono dziesiątki tysięcy wniosków o „Bezpieczny kredyt 2%”. Ponad 40 000 umów zostało już podpisanych i ci szczęśliwcy (w większości) mogą się cieszyć swoim nowym „M” w dodatku na kredyt z niską ratą. Kłopot w tym, że banki zapchały się klientami „dopłatowymi” i w długich kolejkach do rozpatrzenia dokumentów kredytowych muszą czekać ci, którzy przyszli po „normalny” kredyt, bez dopłaty. Banki nie przygotowały dla nich innej ścieżki

Zobacz również:

„Ruch” na rynku nieruchomości zrobił się już w momencie zapowiedzi, że rząd ma zamiar wprowadzić program z dopłatami do kredytów. Jeszcze nie były znane jego założenia, a już właściciele nieruchomości na sprzedaż oraz część deweloperów dokonali „korekty” cen. W górę rzecz jasna. Natomiast część nieruchomości (rynek wtórny) została wycofana ze sprzedaży. Skoro kredytobiorcy dostają dopłaty i mogą sobie pozwolić na droższe nieruchomości, to sprzedający musieli to wykorzystać.

Banki zapchane wnioskami. W których najgorzej?

I dokładnie tak się stało. Łączna kwota dopłat dla kredytu wynoszącego 600 000 zł może wynieść nawet ponad 200 000 zł (w ciągu 10 lat). Tą „nadwyżką” kupujący mieszkania de facto „dzielą się” z deweloperami lub sprzedającymi. „Działka” sprzedającego to ponadnormatywny wzrost ceny nieruchomości. Nie o 6-7% (zgodnie z inflacją), tylko o 16%.

Przeważnie nieprzekraczalną granicą dla kupującego była limitowana poziomem wynagrodzenia zdolność kredytowa. Ale w przypadku „Bezpiecznego Kredytu 2%” jest ona liczona dla niższej raty, już po dopłacie. A więc jest znacznie wyższa niż przy tradycyjnym jej wyliczeniu dla „normalnego” kredytu.  To kolejny argument na to, by od oszczędności klienta osiąganej dzięki niższej racie wziąć „działkę” w postaci wyższej ceny nieruchomości. Przecież nadal kupującym się to opłaca.

To oczywiście zła wiadomość dla tych, którzy kupują mieszkania na kredyt bez dopłaty albo za gotówkę. Czyli poza programem „Pierwsze Mieszkanie”. Dla nich ceny też poszły w górę, ale oni nie mają żadnej „dopłaty”, która częściowo ten wzrost cen zrefunduje. Bańka może jeszcze się powiększyć, bo odchodzący rząd Zjednoczonej Prawicy jeszcze powiększył pulę dostępnych pieniędzy do 16 mld zł (czyli o kolejne kilka miliardów złotych).

Liczba wniosków kredytowych w ramach rządowego programu „Pierwsze Mieszkanie” wzrosła do takiego poziomu, że część banków kompletnie sobie z nimi nie radzi. Zdążają się przypadki, że wnioski złożone w lipcu i sierpniu nie otrzymały jeszcze ostatecznej decyzji kredytowej! W niektórych placówkach banków można zobaczyć szafy wypełnione po brzegi wnioskami, których nie ma kto wprowadzić, zarejestrować i generalnie „obrobić”. Bankowcy pracujący po godzinach, w dni wolne.

Pośrednicy dzwonią, klienci się dopytują (bo zbywcy ich straszą utratą zadatku!), wszyscy chcą szybką i pozytywną decyzję kredytową. Nie wszędzie nowe wnioski są przyjmowane. A jeśli już to bankowcy mówią: „prosimy tylko o proste tematy” czyli najlepiej mieszkanie z rynku wtórnego (czyli już stojące, z pełną dokumentacją i księgami wieczystymi) i klient z dochodem z umowy o pracę.

Trudniej w poszukiwaniu banku mają ci, którzy budują dom, albo kupują na rynku pierwotnym i w dodatku mają dochód z działalności gospodarczej lub nawet bardziej egzotycznych źródeł, np. dywidendy albo jakieś emerytury czy renty zagraniczne. Takie wnioski bywają trudne, pracochłonne i wiążą się z bardzo dużą liczbą wymaganych dokumentów. W obecnym tłoku banki bardzo niechętnie je przyjmują. A jeśli przyjmą, to lądują one na samym dole szafy.

Pułapka na tych, którzy się nie łapią na „Pierwsze Mieszkanie”

Nie jest tak, że jak ktoś wnioskuje o kredyt bez dopłaty, to ma łatwiej. Niestety, nie ma żadnej szybkiej ścieżki dla wnioskujących o „normalne” kredyty. A ten rynek przecież również istnieje. Tylko połowa wszystkich składanych wniosków kredytowych dotyczy kredytów z dopłatami. Są osoby, które na dopłaty – z różnych powodów – nie mają szansy. Nie dość, że muszą zaakceptować wyższe ceny (im nikt do nich nie „dopłaci”), to jeszcze muszą czekać miesiącami na przeprocesowanie ich wniosków – w tej samej kolejce, co „ulgowi” klienci.

Teoretycznie to dziwne, bo klient, który nie jest „dotowany” powinien być przez banki traktowany jako priorytetowy. Jego zdolność kredytowa jest wyższa, to przeważnie klient z wyższym wkładem własnym, często z lepszym statusem majątkowym (często z programu jest wykluczony, bo już ma jakąś nieruchomość albo kupuje droższą, bardziej prestiżową nieruchomość) – zasadniczo ktoś, kto się nie łapie na preferencyjny kredyt, bo jest „za bogaty” powinien być przez banki noszony na rękach, pieszczony dobrym słowem i załatwiany… może nie poza kolejnością, ale w preferencyjnej kolejce.

Bankowcy tak tego nie widzą (albo nie potrafią tak się zorganizować). Kolejka jest jedna. Czy „Bezpieczny kredyt 2%”, czy zwykły wniosek – wszyscy czekają na tych samych zasadach. Jedynym wytłumaczeniem może być to, że… paradoksalnie na klientach z dopłatą banki mają szansę zarobić lepiej. Marże dla takich kredytów są często wyższe niż dla pozostałych. Po części dlatego, że klient „ma się czym dzielić” (czyli dopłatą, podobnie jak w przypadku sprzedających), a po części dlatego, że jak niższy standing finansowy klienta, to banki odbijają to sobie wyższą marżą.

Niektóre banki nie przyjmują w ogóle aplikacji na kredyty z dopłatami, bo po prostu nie biorą udziału w tym rządowym programie. W takich bankach jak np. BNP Paribas, ING Bank Śląski, Bank Millennium, czy Citi Handlowy osoby wnioskujące o kredyt hipoteczny bez dopłaty mają szybciej i łatwiej, bo bez kolejek.

Niestety są klienci, których sytuacja zmusza do wnioskowania np. w Alior Banku lub Banku Pekao. Czyli w dwóch najbardziej zakorkowanych wnioskami bankach. Dlaczego ktoś miałby zostać „zmuszony” do wnioskowania akurat w tych bankach? Tak się akurat składa, że one najlepiej liczą klientom dochód z ryczałtu. Może się więc okazać, że w jednym z „bezkolejkowych” banków klient w ogóle nie dostanie kredytu albo jego zdolność kredytowa będzie nędzna.

Dodatkowo tylko w tych dwóch bankach o kredyt wnioskować mogą osoby uzyskujące dochód w walucie obcej (pomijam sytuacje, gdy do wniosku przystępuje też druga osoba z dochodem w złotych, wtedy każdy bank patrzy na wniosek przychylniej). Jeśli jesteś w takiej sytuacji, to zapomnij o omijaniu kolejek poprzez składanie wniosku w banku, który nie bierze udziału w rządowym programie.

O tym się dość rzadko mówi, ale tacy klienci z pewnością nie są „zadowoleni” z efektów jakie dają preferencyjne kredyty. Nie dość, że nie mają szansy na dopłatę (bo np. odziedziczyli jakiś stary rozpadający się dom, co jest okolicznością wykluczającą), to jeszcze ceny nieruchomości wzrosły i trudniej znaleźć coś ciekawego i w dobrej cenie. A na koniec jeszcze niektórzy muszą czekać na decyzję razem z tymi wszystkimi, którzy złożyli wnioski o kredyty z dopłatą.

Dlatego rządowy program nie tylko miał niemały wpływ na rynek nieruchomości i spowodował ogromny wzrost liczby wniosków w bankach. Jest także bardzo duża grupa klientów, która z powodu wprowadzenia tego rozwiązania straciła.

———————–

ZAPLANUJ SWOJĄ ZAMOŻNOŚĆ. Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej.

———————–

Stopy w dół, a kredyty… w górę

We wrześniu i październiku RPP obniżyła stopy procentowe. W ciągu miesiąca spadły o 100 punktów bazowych. W listopadzie i grudniu ich poziom się nie zmienił. Część kredytobiorców liczyła na to, że banki obniżą stałe oprocentowanie kredytów. Nawet niektórzy wstrzymali się ze złożeniem wniosków kredytowych dotyczących okresowo stałej stopy procentowej (nie tylko w programie „Pierwsze Mieszkanie”, także i poza nim). Ale spotkało ich duże rozczarowanie. Banki albo nie zmieniły oprocentowania albo nawet je podwyższyły (pomimo spadku stóp procentowych)!

Skoro popyt na kredyty jest bardzo duży to po co obniżać ich cenę? Takie myślenie bankowców spowodowało, że ci kredytobiorcy, którzy liczyli, że „oszukają system” i składając wniosek kredytowy po kilku miesiącach od startu „Bezpiecznego Kredytu 2%” otrzymają lepsze warunki – srodze się przeliczyli. Nie dość, że ich mieszkania w tym czasie podrożały, to jeszcze wybór nieruchomości na rynku jest znacznie mniejszy, a teraz trzeba ustawić się na końcu kolejki w banku.

Na obniżkach stóp procentowych zyskali jedynie ci, którzy już wcześniej spłacali kredyty ze zmienną stopą procentową. Oprocentowanie ich kredytów (a także raty) obniżyły się lub nastąpi to niebawem. Do 2024 r. już niewiele czasu. Czekamy na kolejne decyzje odnośnie do stóp procentowych, oprocentowania kredytów, a także wakacji kredytowych i dalszego ciągu finansowania nieruchomości w ramach programu „Pierwsze mieszkanie”.

Przeczytaj też: Ile wynosi Twoja szacunkowa zdolność kredytowa? Zanim pójdziesz po kredyt do banku, wylicz ją samodzielnie. Dzięki temu unikniesz pułapki

Zerknij też na to: Czy płeć ma znaczenie przy wnioskowaniu o kredyt hipoteczny? Teoretycznie nie powinna, ale… znalazłem przypadek, w którym kobieta ma gorzej

To też przeczytaj, może się przydać: Spłacasz kredyt o stałym oprocentowaniu? Czeka cię ten moment. Jaką propozycję ma bank dla klienta po pięciu latach spłaty kredytu?

——————-

ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:

>>> Nie przegap nowych tekstów z „Subiektywnie o Finansach” i korzystaj ze specjalnych porad Macieja Samcika na kryzysowe czasy  zapisz się na weekendowy newsletter Maćka Samcika i bądźmy w kontakcie! W każdą sobotę lub niedzielę dostaniesz e-mailem najnowsze porady dla Twojego portfela.

>>> Zapisz się też na newsletter „Subiektywnie o świ(e)cie i technologiach” – w każdy czwartej przy porannej kawie przeczytasz wszystkie najważniejsze wieści dla Twojego portfela, starannie wyselekcjonowane i luksusowo podane przez Macieja Danielewicza i ekipę „Subiektywnie o Finansach”.

————

zdjęcie tytułowe: Levi Jones/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
33 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
2 miesięcy temu

Mnie to na tyle wkurzyło że odpuściłem zupełnie plan przesiadki z obecnego mieszkania na coś większego.

Mam to w czterech literach. Pożar już się palił, a zamiast go stłamsic, zdecydowano się dolać benzyny i to z kilku stron jednocześnie. Tak więc sorry ale niech ktoś inny topi w tym środki. Kiedys siadzie i wtedy skorzystam.. Albo wyjadę bo za granicą też nie za wesoło

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Niestety, dokładnie tak to wygląda, gaszenie pożaru benzyną

Marcin Staly Czytelnik
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Panie Łukaszu to jest nas dwóch. Tez myslelismy o zmianie mieszkania na wieksze, ale teraz to trzeba sie scigac zeby kupic a to zbyt duza decyzja zeby podejmowac na szybko zwlaszcza, ze mamy dach nad glowa.

Admin
2 miesięcy temu

Tak, tak, ja mam tak samo. Staram się nie biegać w owczym pędzie. Nie wiem jak się sytuacja rozwinie, ale mam wrażenie, że jak się skończą pieniądze na tani kredyt, a jednocześnie wejdą na rynek mieszkania, których budowa teraz rusza… – może będzie „promocja”. W nominalny spadek cen mieszkań nie wierzę, ale w realny – już tak.

Marcin Staly Czytelnik
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju, dzieki za odpowiedz. Jak juz mam Pana uwage na chwile to jako moj osobisty autorytet finansowy moze podzieli sie Pan ze mna swoim zdaniem na taki scenariusz: – rodzina ma mieszkanie w ktorym obecnie mieszka, gdyby je teraz sprzedala pozostalaby gotowka rzedu 600 000 pln (po splacie hipoteki jaka zostala) – jesli nie sprzeda to splaci to mieszkanie w przeciagu 1.5 roku, ale nie odlozy wtedy zbyt duzego wkladu na nowe, wieksze mieszkanie (koszt okolo 950 000). Opcje widze 2: 1) splacic obecne mieszkanie i je zostawic, poswiecic kolejne 2 lata na odlozenie duzego wkladu (rodzina odklada 120-150… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu

Trochę to zależy od sytuacji płynnościowej. Opcja 1 mi się podoba, nieruchomości w Warszawie to będzie nie najgorsza lokata, ale jeśli wszystkie oszczędności miałyby być w „murach” – też niedobrze. No i jest pytanie czy rodzina umie oszczędzać. Bo jak nie umie to zablokowanie kapitału w „murach” ma jednak sens

Łukasz
2 miesięcy temu

Dokładnie! W ostatnich tygodniach czułem taką „presję”, że wszystko ucieka, więc trzeba decydować.. aż w końcu stwierdziłęm: ale niby czemu TRZEBA? Nic nie trzeba, tym bardziej, że też mam dach nad głową. Pracuję zdalnie i tylko dlatego myślę o większym, bo rodzina to 2+1.. ale przecież równie dobrze mogę wynająć malutkie biuro, co też ma sporo plusów. Tak więc nie ma żadnego argumentu, aby na wariata brać coś na lata. Pół roku wybierałem nowy telefon do 3000 zł, a miałbym w tydzień wybrać mieszkanie w okolicach miliona złotych, „bo rynek goni”? To niezłe szaleństwo. A co najlepsze… niektórzy faktycznie w… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Wszystkie mieszkania kupowałem w czasie korekty, krachu, załamania albo smuty. Trzeba tylko gromadzić oszczędności, żeby w odpowiednim momencie „siedzieć na gotówce”, bo jak są jakieś zawirowania (a zwykle wtedy z cenami nieruchomości dzieją się fajne dla kupujących rzeczy) jest też zwykle credit squeeze i banki boją się dawać kredyty. Trzeba mieć wysoki wkład własny i wtedy kupuje się relatywnie taniej.

Marcin Staly Czytelnik
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Panie Lukaszu to teraz powiem, ze jestesmy chyba bratnimi duszami- ja tez pracuje zdalnie, model rodziny 2+1 i tak samo telefon wybieram miesiacami czy kazdy wiekszy zakup analizuje zeby upewnic sie, ze nie wydaje srodkow bez sensu 🙂 z tym, ze rynek goni to trafil Pan w sedno. Slyszalem od deweloperow kilka razy „jak Pan teraz nie kupi to za rok drozej” albo że „nie bedzie juz co kupowac”. A ja wole jak Pan mowi przeczekac. Nie na wariata jak to mowia. Potem czlowiek bedzie żalowal a nie wiadomo czy znowu uzbiera na kolejny zakup.

Ola
2 miesięcy temu

Można robić mieszkaniowe bingo z takich tekstów: „taniej już nie będzie” „kupiłem w ostatnim możliwym momencie” To mówi każdy doradca i każdy kto kupił lepsze czy gorsze eM;) Na spokojnie, to aż i tylko mieszkanie.

Iwona
2 miesięcy temu

Mam paru znajomych, którzy też czekali, czekali i kiedy ja kupowałam w 2019r. mieszkanie 50m2 za 500 tyś. (z czego kredyt to 400 tyś) mówili, że to szalona decyzja, że rata 2 tyś zł to za dużo za tak małe mieszkanie. Decyzję musiałam podjąć w ciągu 5 dni, na mieszkanie była kolejka i kupowałam dziurę w ziemi. Mamy 2023 r. i sprzedaję to mieszkanie za dwa razy tyle, a moi znajomi musieli w końcu tez się zdecydować na kupno, bo wynajmujący podniósł im czynsz o 1,5 tyś w ciagu tygodnia, tylko teraz zamiast raty 2 tyś kredytu maja 5 tyś…… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Iwona

Przy spontanicznych zakupach można mieć szczęście albo pecha. Ja znam człowieka, który tak kupował i dziś nie ma mieszkania, tylko ma kredyt, bo osiedle w ogóle nie zostało oddane do użytku przez dewelopera. Czasem ryzyko się opłaca, ale warto sobie zdawać z niego sprawę

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)bo osiedle w ogóle nie zostało oddane do użytku przez dewelopera.(…)
Żeby sprawdzać sprawę na takich poziomach to trzeba być jakimś jednoosobym ABW..

Last edited 2 miesięcy temu by jsc
Kirnin
2 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

A mnie się wydaje że to zalezy. Największy wzrost cen jest na malych mieszkaniach. Domy i duże mieszkania nie wzrosły za bardzo. Jeżeli ktoś chce zamienić małe mieszkanie na dom to moim zdaniem jest na plusie. Drogo sprzeda swoją nieruchomość a cena domu po staremu. Wiadomo pewnie zależy jeszcze od regionu w Polsce.

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Kirnin

Celne spostrzeżenie. Metr metrowi nierówny

jsc
2 miesięcy temu

(…)Teoretycznie to dziwne, bo klient, który nie jest „dotowany” powinien być przez banki traktowany jako priorytetowy.(…)
A mi się widzi, że Pan chce inflacji VIP’ów…

Dawid
2 miesięcy temu

Wkurzenie? Chyba spekulantów, fliperów, kamieniczników którzy nie mogą kupić dziesiątej kawalerki. Spośród first time buyers nikt nie narzeka

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Dawid

Trochę narzekają (na ceny i długie procedury), ale rzeczywiście przeważa wdzięczność 😉

ona
2 miesięcy temu

na początku nawet się ucieszyłam – wreszcie coś dla mnie, jakaś pomoc by podstarzała singielka mogła wreszcie kupić swoje pierwsze mieszkanie. Po 3 miesiącach prób w obecnych realiach,które stworzył BK 2% mówię: „a idź Pan w cholerę z taką pomocą!”

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  ona

Tak, więcej z tym problemów niż korzyści. Podstarzała singielka? Singielki są jak wino!

ona
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

ach, jak zwykle u Pana Macieja. Nie dość, że można mądrości nabyć na blogu to i komplement usłyszeć 🙂 Od razu te ceny nieruchomości mniej martwią 😉

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  ona

Nad cenami nieruchomości też popracuję 😉

Stef
2 miesięcy temu

Coraz bardziej się zastanawiam nad wyjazdem na Maltę. Mieszkanie typu studio, po naszemu kawalerka 75 m2 kosztuje 150 000 euro. (bez widoku na morze). Za m2 wychodzi taniej niż w Polsce. I ta pogoda….

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Stef

Tak, Cypr, Malta, Portugalia… Poza największymi miastami także Francja i Hiszpania. Ceny nieruchomości jakieś 100 000 euro za nieduże mieszkanko, pogoda dobra – teraz w takiej Walencji jest 19 stopni

Cassandra
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ale w wakacje ok.45 C co już nie jest pogoda do życia…

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Cassandra

Jedyne co mnie powstrzymuje przed Hiszpanią i Portugalią to temperatury latem. No i fakt, że w Hiszpanii jednak rządzą komuniści, to nie jest bezpieczna jurysdykcja do dużych lokat kapitału, chociaż Unia Europejska…

Cassandra
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

i prawo ocupados do zajmowania pustych lokali… wraca Pan po wakacjach w Polsce a tu w pana lokalu – nieproszeni „goście”…:)

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Cassandra

Jeśli są mili, to może chociaż poczęstują herbatką 😉

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jasne… Nie to co faszyści Franco.

Rafał
2 miesięcy temu

Dopłata przez polskie państwo do kredytu to nonsens na kółkach. Ludzie sponsorują niższe koszty kredytu ludziom, którzy w zdecydowanej większości i tak mieliby zdolność kredytową, a po prostu zapłacą trochę mniej (trochę – bo całościowo program podniesie ceny mieszkań dla wszystkich). A kto sponsoruje? Np. większość młodych, która nie ma zdolności kredytowej. W ogóle załóżmy, że państwo ma się rzeczywiście zająć poprawą dostępności mieszkań. Kto najbardziej potrzebuje mieszkań i najtrudniej jest takim osobom zdobyć mieszkanie? Osoby bez zdolności kredytowej lub takie, które nie chcą być niewolnikami przez X lat. A kogo zamiast nich wspiera państwo? Ludzi, którzy i tak mogą… Czytaj więcej »

Admin
2 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Niestety, dość dobra diagnoza, chociaż w szczegółach bym mógł polemizować. Bo BK2% akurat wspiera tych, którzy stracili zdolność kredytową po podwyżkach stóp

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To się nie trzyma kupy… przecież ktoś w banku centralnym uznał, że lepiej żeby te osoby straciły teraz zdolność kredytową niż póżniej cały dorobek życia.

Magda
2 miesięcy temu

My zarezerwowaliśmy segment już w maju, a dokumenty mieliśmy już w zasadzie gotowe pod koniec czerwca. W pierwszych dniach lipca, kiedy wystartował program złożyliśmy dokumenty do 3 banków. Ostatecznie wybór padł na Alior Bank. Decyzje kredytową dostaliśmy pod koniec sierpnia, umowę podpisaliśmy na początku września, więc wynika z tego, że mieliśmy farta.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu