15 maja 2025

Niska emerytura i drogie w utrzymaniu mieszkanie. Coraz więcej seniorów jest w tej pułapce i… oddaje mieszkania za opiekę lub pieniądze. Jak temu zaradzić?

Niska emerytura i drogie w utrzymaniu mieszkanie. Coraz więcej seniorów jest w tej pułapce i… oddaje mieszkania za opiekę lub pieniądze. Jak temu zaradzić?

Ostatnio głośno zrobiło się o problemie starszych, często schorowanych ludzi, którzy – mając niskie emerytury, nie są w stanie utrzymać swoich mieszkań. Często jedynym rozwiązaniem wydaje się oddanie mieszkania w zamian za opiekę lub pieniądze, co kończy się nie zawsze szczęśliwie (przynajmniej dla seniorów). To będzie coraz większy problem. Jak radzą sobie z nim w innych krajach? Co można zrobić, żeby seniorzy nie musieli mieszkać w za dużych mieszkaniach, na które ich nie stać?

Marzeniem wielu rodzin w czasach PRL było to, żeby mieć większe mieszkanie. Teraz młodzi ludzie, żeby kupić więcej metrów mieszkania, zadłużają się często na niemal całe życie. Seniorzy mają często dokładnie odwrotny problem – za duże i za drogie w utrzymaniu mieszkanie. Dostają niewielkie renty czy emerytury i po opłaceniu mieszkania nie starcza im na jedzenie i lekarstwa.

Zobacz również:

Stąd coraz popularniejsza jest w Polsce tzw. renta dożywotnia, o której pisała niedawno w „Subiektywnie o Finansach” Martyna Kośka. W ramach takich umów seniorzy oddają własność mieszkania po swojej śmierci w zamian za dożywotnią opiekę i comiesięczną rentę. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że rocznie zawieranych jest kilkanaście tego typu umów (zarówno z osobami fizycznymi, jak i z funduszami hipotecznymi). W ciągu 28 lat obowiązywania przepisów o rencie dożywotniej zostało zawartych ponad 143 000 umów dożywocia.

Z danych BIG Infomonitor wynika z kolei, że seniorzy mają ponad 11 mld zł długów i są jedną z najbardziej zadłużonych grup społecznych. Ta kwota rośnie ostatnio o mniej więcej miliard złotych rocznie. Przeterminowane długi ma ok. 400 000 seniorów. Problem dotyczący utrzymania mieszkania będzie coraz bardziej nabrzmiewał.

W tym samym czasie młodzi ludzie, młode pary planujące powiększenie rodziny, borykają się z niedostatkiem powierzchni mieszkaniowej, i w ogóle z brakiem mieszkań, i chętnie zamieszkaliby w większym lokum. Najlepiej byłoby, gdyby móc przesuwać ludzi do mieszkań o takim metrażu, którego aktualnie potrzebują. Ale ludzie to nie pionki w grze planszowej, więc pozostaje ich zachęcać do efektywności mieszkaniowej. Jak to robią w innych krajach?

Czytaj też: Więcej emerytów, mniej dzieci. Jak żyć i nie bać się o emeryturę? Oto najlepsze systemy emerytalne na świecie i… ważna recepta dla każdego z nas

Czytaj też: Warszawa to najdroższy rynek mieszkaniowy w Polsce. Ale mieszkania w Berlinie (mieście nie bogatszym) są jeszcze droższe. Jak nie popełnić tych błędów?

Problem seniorów z za dużymi mieszkaniami?

W Polsce już kilka lat temu co czwarta osoba miała więcej niż 60 lat. Udział osób w tym wieku i starszych będzie się zwiększał w kolejnych latach. To nieunikniony efekt wchodzenia w wiek senioralny mieszkańców Polski z pokolenia baby boom (wyżu demograficznego, który trwał w naszym kraju od zakończenia II wojny światowej aż do początku lat 60. XX w.). Późniejsze pokolenia są już mniej liczne. Według najnowszych danych GUS za 2023 r. seniorów powyżej 60. roku życia jest wśród nas 26,3%.

W starszym wieku spora liczba osób mieszka jednak bez dzieci i członków rodziny, zwłaszcza w miastach, a często zdarza się, że ludzie mieszkają w jednoosobowych gospodarstwach domowych. W Polsce do seniorów należy 2,25 mln mieszkań. Średnio osoby starsze przez ok. 20% swojego życia nie będą w pełni zdrowe, co oczywiście nie znaczy, że będą wymagały opieki z zewnątrz. Ale już osoby w wieku 80 lat i więcej takiej opieki mogą potrzebować.

A jak wygląda sytuacja mieszkaniowa seniorów? W gospodarstwach samotnie mieszkających seniorów przeciętna powierzchnia zajmowanego przez nich mieszkania wyniosła 61,2 m2, natomiast dla gospodarstw dwuosobowych złożonych wyłącznie z osób starszych osiągnęła wielkość 84,5 m2. To całkiem sporo, jak na warunki polskie, i pewnie dla wielu młodszych osób takie metraże byłyby… marzeniem ich życia.

Nie inaczej jest w innych krajach. Według francuskiego urzędu statystycznego Insee w 2021 r. we Francji mieszkało 13,9 mln osób w wieku 65 lat i starszych. Było to 21% całej populacji w porównaniu do 14% osób w tym wieku jeszcze w 1990 r. Według szacunków Insee do roku 2050 będzie to nawet 27%. W grupie wiekowej powyżej 65 roku życia jedna na trzy osoby mieszka sama w swoim domu lub mieszkaniu. Jakkolwiek okrutnie by to zabrzmiało, przebywanie jednej osoby w mieszkaniu o powierzchni 100 m2 nie jest ani tanie dla takiej osoby, ani efektywne.

Czytaj też: Czy jest nam potrzebny kredyt zero procent? We Francji podobne rozwiązanie przetestowali i… Jakie wnioski to przynosi polskim politykom?

Czytaj też: Ile kosztuje wybudowanie metra mieszkania? Jakie rabaty można wytargować od dewelopera, a jakie od sprzedającego na rynku wtórnym? Co mówią liczby?

Kiedy ludzie zaczynają mieszkać sami?

Przywiązanie do mieszkania, w którym spędziło się czasami większość życia, to nie tylko polska „specjalność”. Również we Francji, kiedy wraz ze starzeniem się ludzi zmniejsza się wielkość gospodarstwa domowego, nie zmienia się proporcjonalnie wielkość mieszkania. W spisach powszechnych widać, że w wieku od 60 do 74 lat większość seniorów żyje jako para już bez dzieci w domu. Większość par mieszka razem z dziećmi w wieku od 30 do 44 lat.

Po 75. roku życia rośnie liczba osób mieszkających samotnie. Wiąże się to ze wzrastającą liczbą zgonów jednego ze współmałżonków. Odsetek osób samotnych przestaje rosnąć dopiero ok. 85. roku życia. To wiek, w którym wiele osób przenosi się ze swoich mieszkań do placówek opieki medycznej czy społecznej.

Na grafice poniżej widać, że rodzaj mieszkań zajmowanych przez seniorów w jednym z francuskich regionów –  Grand Est – różni się, ale nieznacznie, w zależności od pokolenia i czasu, w którym przeprowadzony był spis. W 2013 r. 75% gospodarstw domowych osób w wieku 60 lat i więcej mieszkało w mieszkaniach czteropokojowych lub większych. W 1999 r. udział tego samego pokolenia, tylko młodszego o kilkanaście lat, wynosił 78,5%. Spadek jest więc niewielki, ludzie raczej nie przeprowadzają się do mniejszych lokali z powodu wieku, chyba że w naprawdę późnym wieku, kiedy potrzebują już opieki.

Co może się zdarzyć w kolejnych latach? Insee przewiduje, że liczba seniorów może proporcjonalnie mocno wzrosnąć przy spadku ogólnej liczby ludności. Mniej będzie rodzin z dziećmi i młodych ludzi, więcej pustawych dużych mieszkań i domów ze stosunkowo małą liczbą mieszkańców, którzy dodatkowo mogą mieć problemy z utrzymaniem swoich lokali. Jak temu zaradzić?

Trudno się rozstawać z za dużym mieszkaniem. Jak pomóc seniorowi?

Trudno się rozstawać z mieszkaniem, to jasne. I nikt nie może starszych osób do tego zmusić. Jednak samorządy powinny pomyśleć o systemowym pakiecie zachęt do zamiany mieszkań. Na razie mamy do czynienia z wolną amerykanką i wspomnianymi wyżej umowami dożywocia. Warto, żeby samorządy wzięły na siebie więcej odpowiedzialności za to, jak poprawić strukturę mieszkań i dopasować ją do wieku i potrzeb mieszkańców.

W Polsce politycy zaczynają zgłaszać pomysły, takie jak możliwość odkupienia mieszkania od seniora przez samorząd, a w zamian ów samorząd wypłacałby dożywotnią rentę seniorowi. Do momentu, gdy samorząd mógłby spieniężyć mieszkanie lub wykorzystać je w jakiś sposób, wypłatę renty seniorowi mieszkającemu w tej nieruchomości finansowałby państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego. Byłoby to bezpieczniejsze niż renta dożywotnia wypłacana przez prywatny fundusz lub wręcz przez prywatną osobę.

Ale to nie rozwiązuje problemu za dużych i zbyt drogich w utrzymaniu mieszkań (często też niewygodnych, bo np. w budynkach wielopiętrowych bez windy). Być może rozwiązaniem byłoby przeznaczenie pieniędzy publicznych na budowanie budynków z małymi mieszkaniami i rozbudowanymi częściami wspólnymi i wspólną salą do oglądania telewizji czy pralnią (tak wyglądają nowoczesne akademiki).

A może wręcz trzeba opracować bardziej kompleksową strategię, która nie ograniczałaby się do walki o lepsze dopasowanie nieruchomości do potrzeb mieszkańców. O taką kompleksową strategię pokuszono się we francuskim regionie Grand Est. Jest to region statystycznie podobny do reszty kraju, w dużych mieszkaniach i domach jest nadreprezentacja osób po 60. roku życia i starszych.

Pokazuje to grafika. Kolor czerwony oznacza seniorów, niebieski gospodarstwa domowe w wieku poniżej 60 roku życia. Widać wyższy udział koloru czerwonego w takich kategoriach jak: lokale czteropokojowe i większe (4 pièces ou plus), mieszkania na własność (propriétaire), mieszkania powyżej 60 m2 do 100 m2 (de 60 à moins de 100 m 2), a wreszcie częstsze zamieszkiwanie w domu (maison).

W regionie Grand Est przeprowadzono ocenę starzejącej się populacji: zbadano dochody osób starszych i poziom niezależności seniorów, ich relacje rodzinne i towarzyskie, poziom uczestnictwa w kulturze i życiu społecznym. Chodziło o to, żeby nie ograniczać się tylko do zmian polityki ściśle lokalowej.

Za najtrafniejsze rozwiązanie z punktu widzenia osób starszych została uznana jednak możliwość jak najdłuższego mieszkania samodzielnie. Ale niekoniecznie w dotychczas zajmowanym mieszkaniu czy domu. Znalezienie sposobu, żeby seniorzy jak najdłużej mieszkali sami, to wyzwanie dla samorządów, które reagują zazwyczaj na ostatnim etapie, kiedy chodzi już o pomoc zdrowotna czy socjalną. A to zainteresowanie powinno przyjść zdecydowanie wcześniej, przed etapem utraty sprawności przez seniora.

Jak „dopasować” mieszkania do seniorów?

Samorządy powinny inwestować nie tylko w klasyczne instytucje opieki i domy pomocy społecznej, ale również w budowę wielomieszkaniowych budynków z dobrze wyposażonymi, ale niewielkimi mieszkaniami typu studio, w których starsze i wciąż w miarę sprawne osoby mogłyby zamieszkać po przekazaniu samorządowi lub państwu dotychczasowego lokum. Jeśli takie przeprowadzki odbyłyby się przed okresem zwiększonej utraty sprawności, starsze osoby miałyby szansę lepiej zadomowić się w nowych warunkach, poznać sąsiadów i okolicę.

W takiej sytuacji liczy się także otoczenie, w którym brak jest barier utrudniających mobilność, blisko położone są sklepy i punkty usługowe, a także takie instytucje jak poczta czy przychodnia medyczna. Warto zwrócić uwagę również na bliskość terenów zielonych pozwalających na niezbyt uciążliwe spacery i wypoczynek w cichych miejscach z dostępnymi ławkami.

Budynek mieszkalny, w którym mieszkają seniorzy, powinien być wyposażony w windy, pozbawiony progów, z dobrym oświetleniem, antypoślizgowymi posadzkami i podłogami, mocnymi uchwytami w łazienkach i toaletach, prysznicem zamiast wanny, elektrycznymi roletami itp. Nie zawsze da się to uzyskać w dotychczasowych budynkach, np. w PRL-owskich kilkupiętrowych blokach bez windy.

W wydaniu komercyjnym tego typu budynki mogą być oczywiście wyposażone bardzo luksusowo, również w restauracje, basen, siłownię, pralnię itp., ale w wydaniu samorządowym mogą być skromniejsze, za to oferować bezcenny kontakt z innymi osobami, częstszy nawet niż w dotychczasowych lokalizacjach. Na razie takie domy w gestii samorządów we Francji są rzadkie, częściej występują w opcji komercyjnej.

Pozornie budowa takich budynków to duże koszty dla samorządów (zwłaszcza że te nie lubią i nie umieją zajmować się deweloperką), ale z drugiej strony samorządy mają szansę „w odzyskanych” mieszkaniach (po ich ewentualnym odnowieniu) rozlokować nowych młodszych mieszkańców, którzy będą płacili większe podatki i aktywniej uczestniczyli w usługach i życiu społecznym.

Dla samorządów niekorzystne jest starzenie się osiedli czy dzielnic w centrach miast. W tym samym czasie młodzi ludzie z rodzinami budują lub kupują mieszkania czy domy w odleglejszych miejscach, nowych dzielnicach. Samorządy muszą budować tam nowe przedszkola, szkoły, infrastrukturę komunikacyjną, sportową, usługową. A pustoszeją szkoły w centrum miasta, podczas gdy starsi mieszkańcy mniej korzystają z istniejącej infrastruktury miejskiej. Celem polityki władz lokalnych powinno być dopasowanie istniejącej infrastruktury do potrzeb mieszkańców.

Problem z za dużym mieszkaniem można oczywiście rozwiązać, wynajmując pokoje np. dla studentów, co w dużych miastach z ośrodkami akademickimi jest najpopularniejszym rozwiązaniem. Ale nie musi być ono satysfakcjonujące ani dla właścicieli mieszkań, ani dla studentów, którzy chcieliby mieć większą samodzielność i na pewno woleliby mieszkać w oddzielnych, nawet bardzo małych mieszkaniach. Nie każdy ma też możliwość zamieszkać z kimś z rodziny, choć ze względów społecznych może to być najbardziej włączające. Rozwiązaniem może być też przeniesienie się do mieszkania dzieci.

Opcji jest wiele. Najlepiej byłoby, gdyby ciężar rozwiązań nie spoczywał tylko na seniorach, ale żeby samorządy wzięły część odpowiedzialności i były dobrze zorientowane w potrzebach mieszkańców. I żeby część pieniędzy przeznaczanych na politykę mieszkaniową szło na budowę „akademików dla seniorów”. Im więcej będzie takich budynków czy całych osiedli, tym więcej innych mieszkań, zamieszkiwanych przez osoby starsze, zostanie „uwolnionych” do użytku przez ludzi młodych i rodziny z dziećmi.

Czytaj też: Czy jest nam potrzebny kredyt zero procent? We Francji podobne rozwiązanie przetestowali i… jakie wnioski to przynosi polskim politykom?

Czytaj też: Tanie kredyty? A może pomysł na pierwsze mieszkanie pożyczyć z drugiego końca kontynentu? Rząd buduje mieszkania i sprzedaje je chętnym za… pół ceny

Źródło zdjęcia: Sebastian Raatz/Caroline Hernandez/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
RAFAL
11 miesięcy temu

Nastąpił szalony rozwój . Mnóstwo starców przewala się na 80 metrach otrzymanych za darmo za samo istnienie , a młodzi tyrają na kredyt za tzw apartament 45 m 30 lat . Trzeba przyznać że teraz bolszewicy ze Strasburga też dali wielu młodym cwaniakom pół darmo mieszkanka a niektórzy mają już perspektywy ze będą mieli może darmo . Takie prawa rynkowe działają .

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  RAFAL

Tak, tak, starych trzeba wysiedlić do jakichś obozów, a młodym rozdać ich mieszkania, bo młodzi są tacy zmęczeni życiem, że nie mogą pracować pięć dni w tygodniu, żeby sami mogli zarobić na to mieszkanie 😉

Basia
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju,czytając nie raz Pana komentarze jestem wręcz pewna ,ze Pan ktos Panu tego bloga prowadzi-za duzy rozdzwięk

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Basia

Rozdźwięk między czym a czym? 🙂

Rafałek
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Co to za komentarz godny jakiegoś starego dziada?
Jaki odsetek młodych nie pracuje 5 dni w tygodniu, na oewno mniejszy niż za pana młodości i mojej. Już nie mówiąc ze średnia krajowa dziś nic nie gwarantuje jeżeli twoje ambicje mieszkaniowe są wyższe niz kurnik.
Inna sprawa, ze Rafałek jak to Rafałek znowu znalazł sobie grupę ktora go ciemięży ale to akurat kolejny stary dziad który żył w czasach gdy o mieszkanie było latwo ale przebimbał swoją szansę.

Chyba, ze to ironiczne było, to niestety ztrigerowalem sie bo znam ludzi, ktorzy tak myślą realnie.

Last edited 11 miesięcy temu by Rafałek
Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Rafałek

Ironiczne, ale nie do końca, bo przecież mamy testować 4-dniowy tydzień pracy, nieprawdaż?

Donald
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A co ma 4 dniowy tydzień pracy ktory obejmie tez starych ludzi do tego? Czyzby starzy ludzie dalej praktykowali 6 dniowy tydzień pracy żeby pokazać młodzieży jak powinno się pracować i jak te nowoczesne eksperymenty z 5dniowym tygodniem pracy nie mają sensu? A moze raczej starzy ludzie sobie wygodnie żyją w swoim sosie, fundując sobie wygodne życie makabrycznym wyzyskiem młodych nudzących wynajmować mieszkania ktore kupuli w czasach gdy wystarczylo potknąć sie na chodniku zeby wylądować we własnym mieszkaniu, podczas gdy dla mlodych 4 dniowy tydzień pracy oznacza, ze zamiast pracować na dwa etaty zeby ledwo związać koniec z końcem teraz… Czytaj więcej »

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Donald

„Makabryczny wyzysk”? To jest chyba naturalne, że ludzie dojrzali mają większy majątek niż młodzi. Ja pracowałem na pierwsze mieszkanie przez dekadę po 16 godzin na dobę. I nie uważam, że uprawiam „makabryczny wyzysk” wynajmując je komuś

Niko
11 miesięcy temu

Karol wie😉😂

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Niko

Karol powinien zostać ministrem mieszkalnictwa

Niko
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Dobre😂

Rafał
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

i pomocy społecznej.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Rafał

Tak jest!

Tomek
11 miesięcy temu

Obecni emeryci przynajmniej mają w większości własne mieszkania. Co prawda drogie w utrzymaniu, ale mają. A co z ludźmi, którzy pracują, ale są de facto zmuszeni do wynajmowania, bo na zakup nieruchomości ich nie stać i a zdolności kredytowej nie mają, żeby bandycki kredyt spłacać. Co będzie z nimi za 20-30 lat, kiedy przejdą na głodową emeryturę i będą musieli ponosić nie tylko koszty utrzymania ale też wynajmu mieszkania. I co wtedy, kiedy opłata za wynajem najmniejszego, 25m2 mieszkania będzie wyższa od ich emerytury? Wyobraźcie sobie, że dziś emeryt pobierający średnie świadczenie w wysokości ok. 3500 zł netto, musi wynająć… Czytaj więcej »

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Pełna zgoda, obecni 30-latkowie wynajmujący mieszkania będą mieli jeszcze gorzej, bo zero majątku do upłynnienia, a emerytury będą niższe

kol
11 miesięcy temu
Reply to  Tomek

dochód gwarantowany będzie.
Po prostu.

Rafałek
11 miesięcy temu
Reply to  kol

Juz od dawna miał być i dalej nie ma. Zeby był ktoś musi sie zgodzić na to pracować zeby inni nie musieli.

Rafałek
11 miesięcy temu
Reply to  Tomek

Przecież Ci ludzie, ktodzy będą tymi emerytami parę wątków temu kłócili sie w komentarzach że oni nigdy się nie skalają kredytem i nie będą banksterom finansować i ze dzieki wynajmie są mobilni mają lepszą orace, a w ogóle kwota wynajmu była w pewnym momencie niższa niz rata kredytu więc to się im opłaca ich zdaniem.

Zachwyt
11 miesięcy temu

Wybrałabym chyba jedzenie niż leki.
A ciekawe, co zrobią na starość ci, którzy dziś wynajmują mieszkania?
Dziś seniorowi ledwo wystarcza ameryturki na opłacenie czynszu, a już straszą, że w przyszłości będzie to 1/4 ostatniej pensji.
Ale nikt nikt o tych seniorach nie będzie myślał, bo będą oni pracować do śmierci.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Zachwyt

Tak, co by nie mówić, posiadanie nieruchomości daje jakieś ruchy. Jak nie ma się własnej, to pozamiatane

Rafałek
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Macieju niecały rok temu czytałem jak pan argumentował, że wynajem ma sens bo różnice między rata wynajmu a rata kredytu można inwestować i tam padały z pana strony takie argumenty: „ale z kolei oszczędność na najmie można inwestować w obligacje i też wyciskać z nich dodatkowy pieniądz.” Albo napisał pan: „1000 zł miesięcznie przy stopie zwrotu 6% to po 30 lata milion” Czemu Ci problematyczni emryci po prostu nie skorzystają z Pana rady nie zainwestują oszczędności i nie wykorzystają tego miliona żeby mieć mieszkanie na starość? Czyżby te wszystkie argumenty za tym ze wynajem sie oplaca i rozpykiwanie oponentów… Czytaj więcej »

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Rafałek

Ta uwaga nie dotyczyła emerytów, bo oni zwykle mają mieszkania na własność, ewentualnie wykupione za 5% ich wartości. Problemem emerytów nie jest brak nieruchomości, a wręcz przeciwnie.

Donald
11 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Wręcz przeciwnie nie jest problemem bo wręcz przeciwnie można sprzedać i kupić mniejsze. Kurcze konieczność mieszkania w za duzym i za drogim mieszkaniu nie rozni się niczym od mlodziaka ktory za pierwsze zarobione pieniadze musi sobie kupić na kredyt za drogi samochód na którego utrzymanie ledwo go stać bo przecież musi się pokazać albo jest przyzwyczajony ze yo tatuś takim fajnym cale życie woził więc on nie może zmienić. A jakoś jak któryś 20 latek próbował zrobić zrzutkę na naprawe 10 letniego bmw bo sie okazalo, ze części są droższe niz mi się wydawało to tego zrozumienia dla jego potrzeb… Czytaj więcej »

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Donald

Sprzedawanie i kupowanie mieszkań to nie jest to, co tygrysy (emeryckie) lubią najbardziej. Ale oczywiście lepiej mieć za duże mieszkanie niż nie mieć żadnego

Rafałek
11 miesięcy temu
Reply to  Zachwyt

[CENZURA-red, niekulturalne sformułowania w treści komentarza]

Luigi
11 miesięcy temu

Jakby się pozbyć kwestii typowo emocjonalnych to to jest prosta decyzja, podam na przykładzie swoich planów: Niedługo planujemy z żoną dziecko – w perspektywie czasu (raczej lat) – przeprowadzka z 50m do 65-70m Dziecko dorasta i się usamodzielnia – mieszkanie na sprzedaż, metraż cięty o połowę. Kończy się użyteczność większego mieszkania. Ktoś je ode mnie kupi, ja kupie od kogoś inne, spełnimy swoje potrzeby. Przy okazji pewnie odblokuje trochę gotówki więc być może będę sobie w stanie żyć lepiej na emeryturce, a jakbym się rozchorował to mam za co ponieść koszty – znów odciążam swoje dziecko od opieki (nie wymagam… Czytaj więcej »

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Luigi

Utylitaryzm to podstawa. U nas jest dość duże przywiązanie ludzi do aktywów.

Monika
11 miesięcy temu
Reply to  Luigi

To kwestia mentalności. Dzisiejsi nomadzi nie będą mieć z tym problemu bo wciąż się samoprzesadzają. Ja bym chętnie skorzystała z takiego domu wspólnego jak opisany w artykule, ale pozostawienie miejsca w którym żyję od ćwierć wieku na pewno opłaczę gorzkimi łzami. Pragmatyzm to jedno, emocje – drugie.

Admin
11 miesięcy temu
Reply to  Monika

To jest rzeczywiście ogromny dylemat. Może rozwiązaniem byłby „okres próbny”?

Bartek
2 miesięcy temu

Przecież na Zachodzie np.w Niemczech bardzo mały procent ludzi ma własnościowe mieszkanie.Wynajmują.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu