18 lipca 2022

Chcesz być lekarzem? Państwo da ci 240 000 zł kredytu na prywatne studia. Być może… bezzwrotnego. Albo dłuugą przerwę w spłacie. Superopcja czy pułapka?

Chcesz być lekarzem? Państwo da ci 240 000 zł kredytu na prywatne studia. Być może… bezzwrotnego. Albo dłuugą przerwę w spłacie. Superopcja czy pułapka?

Studenci płatnych kierunków lekarskich mogą już ubiegać się o preferencyjny kredyt na sfinansowanie czesnego. Do „wzięcia” jest 20 000 zł na semestr studiów, a spłata rozpoczyna się po 12 latach od zakończenia nauki. Część odsetek za studenta spłaci specjalny fundusz przy BGK, a po spełnieniu dwóch warunków kredyt może być całkowicie umorzony. Ale czy kredyt dla studentów medycyny wystarczy, by poprawić sytuację kadrową w polskiej służbie zdrowia? Mam sporo wątpliwości

Blisko 186 000 – tylu lekarzy i dentystów pracowało w zawodzie na koniec czerwca 2022 r. – podaje Naczelna Izba Lekarska. Na pierwszy rzut oka sporo, ale jeśli zajrzymy do danych OECD, okazuje się, że w Polsce (dane za 2020 r.) na 1000 mieszkańców przypada 2,4 lekarzy. Średnia dla Unii Europejskiej to aż 3,4. Tutaj Monika Madej policzyła, ilu brakuje w Polsce lekarzy i czy wystarczająco dobrze im płacimy.

Zobacz również:

Co chwilę z różnych miejsc Polski płyną sygnały o katastrofalnej sytuacji kadrowej w służbie zdrowia, o zamykaniu oddziałów, a nawet całych szpitali. Zwykle tłumaczy się to kiepskimi zarobkami i warunkami pracy. Nic więc dziwnego, że lekarze, zwłaszcza młodzi, wolą pracować „u Niemca”.

Ale to tylko częściowo wyjaśnia przyczyny problemu. Nie tyle chodzi bowiem o brak lekarzy, co o nieefektywny system ich kształcenia. Jego główne grzechy wyłożył w tym artykule dr Jerzy Friediger, były członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Braki kadrowe w służbie zdrowia uwidoczniły się zwłaszcza po wybuchu pandemii. Powstała giełda pomysłów na to, skąd wziąć medyków. Np. posłanka PiS Joanna Lichocka apelowała do Niemców, by oddelegowali polskich lekarzy do pracy w Polsce. Był też pomysł, częściowo zrealizowany, by lekarzy wziąć w „w kamasze”, czyli siłą oddelegować na odcinek covidowy.

Wówczas też przyspieszono prace nad ułatwieniem dostępu do pracy w zawodzie dla lekarzy spoza Unii Europejskiej. Z kolei lekarze postulowali, by odciążyć ich od papierkowej roboty, zatrudniając medycznych asystentów.

Przeczytaj też: Aptekarz zaaplikuje szczepionkę. W domu zrobisz sobie testy diagnostyczne. Lekarz ustali twój stan zdrowia przez smartfona. Covid-19 wymusza zmiany w medycynie

Rząd proponuje kredyt na sfinansowanie studiów lekarskich

Do listy powyższych pomysłów na zwiększenie liczby lekarzy rząd dorzuca teraz kolejny: preferencyjny kredyt na sfinansowanie płatnych studiów lekarskich. Będzie można się o niego ubiegać od 18 lipca. No to zajrzyjmy do szczegółów.

Za kredytami stoi Fundusz Kredytowania Studiów Medycznych, którego operatorem jest Bank Gospodarstwa Krajowego. Z preferencyjnych kredytów mogą skorzystać studenci płatnych studiów na kierunkach lekarskich prowadzonych w języku polskim. Na tę chwilę wnioski można składać tylko w Banku Pekao, ale wkrótce zapewne lista banków się wydłuży.

Wniosek należy dostarczyć do banku maksymalnie 21 dni od rozpoczęcia semestru (dla studentów wnioskujących o kredyt na 2022/2023 ) lub do 30 września (za rok akademicki 2021/2022). Kredyt będzie wypłacany maksymalnie przez 6 lat w dwóch transzach rocznie bezpośrednio na rachunek uczelni.

Maksymalna kwota kredytu na dany semestr będzie ogłaszana co roku przez ministra zdrowia. W roku akademickim 2022/2023, czyli od 1 października 2022 r., wynosić będzie 20 000 zł, czyli na cały rok można pożyczyć 40 000 zł. Przy założeniu, że kwota semestralnych transz w przyszłości się nie zmieni, student będzie mógł pożyczyć na całe studia maksymalnie 240 000 zł. W przypadku studentów, którzy rozpoczęli studia rok temu, maksymalna kwota kredytu na jeden semestr wynosi 18 000 zł.

Oprocentowanie kredytu jest zmienne. Oblicza się go według wzoru: 1,2 stopy redyskonta weksli NBP (obecnie to 7,86%) plus nie więcej niż 2 pkt proc. marży. Razem daje to 9,86% w skali roku. Dokładnie taką stawkę zaoferuje Bank Pekao, czyli jedyny jak na razie bank uczestniczący w tym programie.

Student o spłacie kredytu może zapomnieć nawet na 18 lat! Nie spłaca bowiem kredytu w czasie 6 lat studiów oraz 12 lat po ich zakończeniu. W tym czasie odsetki od kredytu spłacane są ze środków Funduszu Kredytowania Studiów Medycznych. Ale po 18 latach trzeba zacząć zwracać dług. Na spłatę student, a wtedy już lekarz – ma aż 12 lat. Ale i wtedy spłatę 50% odsetek bierze na siebie wspomniany fundusz.

Co chyba najciekawsze, kredyt może być w całości umorzony, jeśli przyszły lekarz-kredytobiorca spełni dwa warunki. Pierwszy jest taki, że w ciągu 12 lat od ukończenia studiów przepracuje w publicznej służbie zdrowia na terytorium Polski co najmniej 10 lat (12-letni okres się skraca, jeśli kredyt zostanie udzielony na mniej niż 6 lat studiów).

Drugim warunkiem jest uzyskanie tytułu specjalisty w dziedzinie uznanej za priorytetową w dniu rozpoczęcia przez lekarza szkolenia specjalizacyjnego. Lista priorytetowych specjalizacji znajduje się w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 30 czerwca 2020 r. Na tę chwilę liczy 22 pozycje. Jeśli planujecie skorzystać z kredytu, ale nie zamierzacie iść na jedną z poniższych specjalizacji, nie będziecie mogli liczyć na umorzenie kredytu (choć za kilka lat lista może się zmienić).

Na liście priorytetowych specjalizacji znajdują się obecnie: anestezjologia i intensywna terapia, chirurgia dziecięca, chirurgia ogólna, chirurgia onkologiczna, choroby wewnętrzne, choroby zakaźne, geriatria, hematologia, kardiologia dziecięca, medycyna paliatywna, medycyna ratunkowa, medycyna rodzinna, neonatologia, neurologia dziecięca, onkologia i hematologia dziecięca, onkologia kliniczna, patomorfologia, pediatria, psychiatria, psychiatria dzieci i młodzieży, radioterapia onkologiczna oraz stomatologia dziecięca.

Przeczytaj też: Rząd daje lekarzom podwyżki. Lekarze krzyczą: „mało!”. A to zawód w Polsce „wymierający”. Skąd wziąć 70 000 nowych medyków? Przeciętny Polak nie chce za to płacić

Kredyt dla studentów medycyny. Czy to ma sens?

Znamy już szkielet nowego programu, który ma sprawić, żeby w Polsce było więcej lekarzy. Ale czy to wystarczy? Przyjrzyjmy się najpierw parametrom kredytu. Na pierwszy rzut oka oferta wygląda ciekawie. Można pożyczyć na sfinansowanie studiów nawet 240 000 zł, a o spłacie zacząć myśleć dopiero za 18 lat. Do tego czasu odsetki spłacane będą z Funduszu Kredytowania Studiów Medycznych, a gdy spłata się rozpocznie, fundusz pokryje połowę odsetek.

Trzeba jednak pamiętać, że sama rata kapitałowa od kwoty 240 000 zł (spłata rozłożona na 12 lat) to prawie 1700 zł. Na pewnym etapie życia dojdzie dodatkowe obciążenie. Trzeba bowiem założyć, że lekarz będzie miał na głowie inne zobowiązania, np. kredyt hipoteczny. Można sobie też wyobrazić, że kredyt na studia medyczne obciąży zdolność kredytową, a więc może utrudnić dostęp do innych kredytów.

Niebezpieczne w parametrach kredytu jest to, że jego oprocentowanie jest zmienne. Nie da się przewidzieć, jaka będzie sytuacja na rynku stóp procentowych za kilkanaście lat. Obecnie przerabiamy problem z kredytami hipotecznymi opartymi na zmiennej stopie i powinniśmy wyciągnąć wnioski z tego kryzysu.

Kolejna sprawa to umorzenie kredytu. Jednym z warunków jest przepracowanie w publicznej służbie zdrowia 10 lat w okresie 12 lat od ukończenia studiów. Rozumiem, że rząd chce mieć coś w zamian – udziela preferencyjnego kredytu i nie chce, by młodzi lekarze zaraz po studiach czmychnęli do pracy za granicę. Trudno ocenić, jaki za kilka lat będzie klimat pracy w państwowej służbie zdrowia, jakie będą zarobki i warunki pracy. 10 lat to przecież szmat czasu.

Tymczasem – mam wrażenie – rząd chce zrobić ze studentów swego rodzaju zakładników. Jeśli w służbie zdrowia będzie działo się źle, lekarze będą się męczyć, nie będą mieli motywacji do rozwoju. Będą odliczać lata do końca „pańszczyzny”, żeby tylko załapać się na umorzenie długu. To oczywiście przypuszczenie, bo być może za kilka lat publiczna służba zdrowia będzie idealnym miejscem do pracy.

Przeczytaj też: O ile trzeba podwyższyć składkę na NFZ, żeby kolejki do lekarzy się zmniejszyły? A może to i tak nic nie da?

Liczysz na umorzenie kredytu? Nie zachodź w ciążę!

Kolejny problem zauważył na Twitterze Jakub Kosikowski, w przeszłości działający w Porozumieniu Rezydentów, a dziś w Lubelskiej i Naczelnej Izbie Lekarskiej. Kosikowski pyta, co z lekarkami, które po studiach postanowią zajść w ciążę.

Będą miały dylemat: odrobić swoje w publicznej służbie zdrowia, a plany macierzyńskie odłożyć na później, żeby skorzystać z umorzenia kredytu, albo urodzić dziecko i spłacać kredyt. Konstrukcja programu nie idzie w parze z promowaniem dzietności. Chyba że otworzy się furtkę: urlop macierzyński będzie zaliczany do 10-letniego stażu pracy, np. w publicznym szpitalu.

Drugim warunkiem umorzenia kredytu jest wybór preferowanej przez ministra zdrowia specjalizacji. Problem w tym, że za kilka lat lista priorytetowych specjalizacji może się zmienić. Mam w rodzinie lekarzy i wiem, że niektórzy studenci z góry wiedzą, czym chcą się zajmować. Inni dopiero w czasie studiów szukają swojej medycznej drogi. Myślę, że taki warunek może zniechęcić studentów do skorzystania z kredytu.

I jeszcze dwie uwagi dotyczące kwoty kredytu. Z kredytu mogą skorzystać również studenci, którzy studia rozpoczęli w ubiegłym roku. Ale dla nich kwota semestralnej transzy wynosi 18 000 zł i będzie stała w całym okresie studiów. A więc do nich popłynie najwyżej 216 000 zł. Dla studentów, którzy w tym roku rozpoczynają studia, transza wynosi 20 000 zł i może być podwyższona decyzją ministra zdrowia. To rozróżnienie wydaje mi się niesprawiedliwe.

Druga uwaga: czy środki z kredytu pozwolą w całości sfinansować studia? Płatne studia medyczne dostępne są na 21 polskich uczelniach (dane podaję za serwisem rekrutacyjnym Lagunita Education), w tym na czterech prywatnych. Rocznie w ramach preferencyjnego kredytu można otrzymać 40 000 zł, a ile kosztuje czesne?

Rozstrzał jest dość spory. Na 14 uczelniach roczny koszt studiów waha się między 29 500 zł (Uniwersytet Zielonogórski) a 39 000 zł (Uniwersytet Medyczny w Łodzi). Ale w pozostałych przekracza 40 000 zł, co oznacza, że środki z kredytu nie wystarczą na pokrycie czesnego. Np. na Uczelni Łazarskiego w Warszawie cena studiów jest zależna od roku, na którym studiuje student. Średnia ze wszystkich lat to aż 63 000 zł rocznie.

Przeczytaj też: Jak likwidować szkody, żeby wszystkim się opłacało? Droższe OC za punkty karne? Dwie składki na zdrowie zamiast jednej? Obowiązkowe ubezpieczenia od katastrof?

Kredyt szansą dla studentów z niezamożnych rodzin

Czy preferencyjny kredyt dla studentów medycyny może przyczynić się do zwiększenia liczby lekarzy? Mam co do tego wątpliwości. W pierwszej kolejności przyszli lekarze próbują dostać się na bezpłatne studia dzienne. Jeśli się nie uda, jedni próbują jeszcze raz za rok lub dwa, inni wybierają studia płatne.

W roku akademickim 2021/2022 na medycynę chciało pójść 21 620 osób. To czwarty po informatyce, psychologii i zarządzaniu najpopularniejszy kierunek studiów. Jeśli chodzi o liczbę kandydatów na jedno miejsce, kierunek lekarski uplasował się dopiero na 28. pozycji z wynikiem 10,6. W ramach ciekawostki – najpopularniejsza była inżynieria nanostruktur (27,8 kandydatów na miejsce).

Ale 10 osób na miejsce to nadal bardzo dużo. Nie jest więc tak, że na płatnych studiach brakuje chętnych i trzeba ich do studiów medycznych zachęcać specjalnym kredytem. Plusem programu jest niewątpliwie fakt, że może być furtką do kariery lekarskiej dla studentów, którzy nie dostali się na studia dzienne i pochodzą z rodzin, których nie stać na wyłożenie rocznie kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Jakie jest Wasze zdanie? Czy kredyt dla studentów medycyny to dobry czy zły pomysł? A może są wśród Was studenci medycyny. Skorzystalibyście z takiej oferty?

Źródło zdjęcia: Pixabay

Subscribe
Powiadom o
29 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Piotr
4 miesięcy temu

czuję, że szkoły Rydzyka zaczną kształcić lekarzy. Chyba że już to robią;)

Sylwester
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Pierwszy rok zajęć, główny temat: *jak uniknąć wykonania usługi powołując się na klauzulę sumienia*.

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Piotr

Amen 😉

Konrad
4 miesięcy temu

Być może się czepiam ale taki kredyt miałby sens w przypadku, gdyby z jakiegoś powodu nie było chętnych na takie studia… Z tego co się orientuję to raczej problem jest taki, że miejsc jest za mało…

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Konrad

Niby racja, ale z drugiej strony mogą być młodzi i zdolni, których nie stać. Nie dostali się na bezpłatne studia państwowe, chcieliby być lekarzami, a nie mają pieniędzy, żeby studiować prywatnie…

Waldek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Niby tak, ale to pozwoli im tylko spełnić marzenia. Problemu deficytu lekarzy nie zmieni. Skoro na darmowych jak i płatnych studiach jest duże obłożenie to kredyt nic nie zmieni. Bo nie gwarantuje on zwiększenia liczby miejsc na kierunkach więc po co te kredyty?

Laszlo Kret
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Skoro tacy zdolni to czemu nie dostali się na bezpłatne państwowe?

Adzik
4 miesięcy temu

Przypadki to nie reguła. Teraz o przyjęciu decyduje matura. Ale jeśli to jest tak stresujące to jak zestresowany będzie ten lekarz podczas operacji !? Potrzebujemy dobrych lekarzy a nie felczerów…

jsc
4 miesięcy temu
Reply to  Adzik

A wiesz, że stres operacyjny, a strez egzaminowanego to 2 różne rzeczy?

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Adzik

Nie wszyscy operują

phx
4 miesięcy temu
Reply to  Laszlo Kret

Dokładnie
A poza tym nie widzę żadnego kryterium dochodowego.
Program nie jest dla studentów. Beneficjentem rzeczywistym będą prywatne uczelnie. Ciekawe jakie jest obecne zapotrzebowanie na płatne studia medyczne. Spodziewam się że preferencyjny kredyt rozłoży się tak że częściowo zwiększy się ilość miejsc, ale sporą część się zaksięguje jako zysk/marża na ryzyko (które wzrośnie jeżeli się upolitycznia sektor).

Max
1 miesiąc temu
Reply to  Laszlo Kret

Bo byli zdolniejsi, co nie oznacza że ci którzy się nie dostali byli mało zdolni. Po prostu mało miejsc

Jacek
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Pytanie ile % popytu są w stanie zaspokoić?
No i czy liczba kandydatów nie jest przeszacowana z powodu prób dostania się na więcej niż 1 kierunek dziennych studiów?

Adzik
4 miesięcy temu
Reply to  Jacek
  • Bliskie ZERU. Te miejsca na uczelniach i tak zostaną obsadzone.
  • Bardzo dobre pytanie. Z tego co wiem to zdecydowana większość kandydatów składa podania na minimum kilka uczelni. To kwestia ok.100zł na postępowanie kwalifikacyjne.
T-1000
4 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jak ktoś jest młody i zdolny, ale się nie dostał na bezpłatne studia, to znaczy, że nie jest zdolny (wystarczająco).

Max
1 miesiąc temu
Reply to  T-1000

Duże, 400tys miasto, ponad milion w województwie, a na lojalnej uczelni medycznej 198 miejsc. Ogarniasz?

Paweł
4 miesięcy temu
Reply to  Konrad

Chętni są, natomiast jest coraz większy rozstrzał poziomu (mierzonego np wynikiem z matury) między studiami bezpłatnymi a płatnymi. Zakładając, że chcemy mieć nie tylko „lekarza z pulsem i PWZ”, to lepiej zwiększyć dostępność dla tych właśnie trochę mniej zamożnych, ale jeszcze wystarczająco zdolnych. Ten kredyt podniesie poziom, nawet jeśli nie liczbę

Przemysław
4 miesięcy temu
Reply to  Konrad

Tu nie chodzi o liczbę chętnych na studia, nawet nie chodzi o liczbę kończących te studia. Tu chodzi o liczbę spieprzających z kraju po zakończeniu studiów (notabene bezpłatnych). To jest program lojalnościowy by przyszły lekarz nie wyjechał z kraju po ukończeniu studiów.

Tomasz
4 miesięcy temu

Według mnie to jest słuszna koncepcja. To raczej bezpłatne studia zaburzają mechanizmy rynkowe, a jeszcze nie wymyślono niczego lepszego od owych mechanizmów ryznkowych. Co najwyżej to odrabianie w państwowej służbie zdrowia – czy to znaczy że doktorowi X możemy zaproponować inne wynagrodzenie niż doktorowu Y bo X „odrabia”? Skasować to i pozwolić rynkowi działać – to oczywiście oznacza że X będzie miał większe oczekiwania płacowe, ale pracować będzie mogł gdzie chce (na przykład w Niemczech) i spłacać kredyt. W ostatecznym rozrachunku i tak warunki pozapłacowe warunki pracy zdecydują o tym, czy nasza służba zdrowia przetrwa i przyciągnie lekarzy.

Stef
4 miesięcy temu

Uwielbiam jak odkrywamy koło na nowo. Pamiętacie serial przystanek Alaska. Był on o lekarzu który dostał kredyt na studia w Nowym Jorku ale po skończeniu studiów musiał go odpracować.
Ps
Norwegia ma fajny program stypendialny, tzn. wysyła swoich obywateli na studia do Pl. Rząd No. Płaci za te studia polskim uczelniom.

Jff
4 miesięcy temu

I znowu rozdawnictwo. Nie prościej wyzerować pit do solidnej kwoty np na 5 lat o ile przez 10 lat będzie minimum jeden pełen etat publiczny ? Jeśli nie zwrot preferencji i nara. Serio. Mamy inflację dramatyczną i dalej pusta kasa w obieg…

T-1000
4 miesięcy temu

Ale przecież studia medyczne są w Polsce bezpłatne? To po co kredyt? Dla wieczorowych czy zaocznych? Po co komu lekarz, który kupił sobie wstęp na studia lekarskie i to w dodatku na kredyt???

Przemysław
4 miesięcy temu
Reply to  T-1000

Po to, że będzie go musiał spłacać w pracując w polskiej służbie zdrowia. Nie w niemieckiej czy brytyjskiej.

Max
1 miesiąc temu
Reply to  T-1000

Wstęp wstępem, ale jeszcze musi je skończyć

Dron
4 miesięcy temu

Według mnie warto. Załóżmy, że jestem zdecydowany na płatne studia medyczne (mam za mało punktów na bezpłatne), ba nawet mam rodziców których stać na taki wydatek. Jak wszystko pójdzie dobrze na studia trzeba wydać z oszczędności jakieś 200 tys. Pamiętajmy jaką mamy teraz inflację, która wcale tak szybko nie zwolni. Za 18 lat dzisiejsze 200 tys będzie warte kilkadziesiąt procent mniej. Dzisiejsze 200 tys można lepiej wydać (dorzucić do jakiegoś mieszkania, w ostateczności nawet kupić obligacje skarbowe). Jak dobrze rozumiem warunki kredytu, przez 18 lat odsetki będą spłacane z BGK, potem płacimy tylko 50% odsetek. Jest nawet szansa że w… Czytaj więcej »

Admin
4 miesięcy temu
Reply to  Dron

Nie widzę błędów, to jest bardzo tani kredyt.

Max
1 miesiąc temu

Przecież normalnie 'chorobowe’ związane z ciążą i urlop macierzyński liczy się do stażu pracy. Trzeba tylko przypilnować by było to w NFZetowskiej placówce

John
1 miesiąc temu

No dobrze, a co się stanie jeżeli ktoś np po 2 roku odpadnie/nie utrzyma się na studiach. Załóżmy że bank zapłacił 4 semestry po ok 18tys czyli jakieś 72tys, Co wtedy dzieje się ze spłatą? Kto splaca kredyt skoro student nie pracuje i generalnie musi zaczynac wszystko od zera. Rodzice też nie są wspolkredytobiorcami. Ktoś zna odpowiedź?

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!