Startuje rok akademicki. Zdobywanie wiedzy, życie studenckie… a co potem? Tytuł magistra nie gwarantuje już dobrze płatnej pracy. Ilu studentów zostanie na lodzie?

Startuje rok akademicki. Zdobywanie wiedzy, życie studenckie… a co potem? Tytuł magistra nie gwarantuje już dobrze płatnej pracy. Ilu studentów zostanie na lodzie?

Za chwilę zacznie się rok akademicki, a na uczelnie trafią tysiące nowych studentów. Czy po kilku latach spędzonych na uczelni każdy z nich znajdzie dobrze płatną pracę w swoim zawodzie? Okazuje się, że może być z tym problem, bo ukończone studia i dyplom uczelni wyższej nie gwarantuje już wysokich zarobków. Tymczasem kasjerzy, murarze czy fryzjerzy zarabiają często lepiej niż wykształceni ekonomiści i socjologowie. Czy w takim razie opłaca się w ogóle jeszcze studiować?

W Polsce studiuje obecnie ponad 1,2 mln osób, a 42% osób w wieku 25-43 lat posiada wykształcenie wyższe. Z takim wynikiem jesteśmy trochę powyżej średniej w Europie. Patrząc na dane z innych państw, widzimy że większość najbogatszych gospodarek ma wyższy odsetek ludności z wykształceniem wyższym niż Polska.

Zobacz również:

Teoretycznie więc, chcąc dogonić bogaty Zachód, powinniśmy robić wszystko, żeby jak najwięcej młodych ludzi kończyło studia. Niestety, jak często oceniają sami studenci, poziom nauki na wielu uczelniach pozostawia wiele do życzenia, a absolwenci wchodzą na rynek pracy bez podstawowych kompetencji. Powstaje więc pytanie: czy faktycznie warto wysyłać na studia tylu młodych ludzi?

Niektórzy młodzi ludzie już na początku liceum dokładnie wiedzą jaką ścieżkę zawodową obiorą. Większość jednak do samego końca zastanawia się nad najlepszym kierunkiem studiów, zgodnym ze swoimi predyspozycjami. Są też i tacy, którzy nie mają żadnego zarysu tego co chcieliby robić ani na początku szkoły średniej, ani po zdaniu matury. Jeśli do tego matura pójdzie im kiepsko, to wybierają te studia, na których jest wolne miejsce. Byle skończyć jakikolwiek kierunek i dostać dyplom.

Czytaj też: Mieszkanie dla studenta – ile wydać, żeby nie przepłacić? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Co trzeba zrobić, żeby wygrać casting na najemcę? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Jedna trzecia studentów już pracuje, a większość by chciała. Ile trzeba im płacić za godzinę? | Subiektywnie o finansach – Maciej Samcik

Czy słabo zdana matura przekreśla drogę na studia?

W internecie znajdziemy kilka stron, na których maturzyści, po podaniu swoich wyników na egzaminach, mogli sprawdzić jakie mają szanse dostać się na wybrany kierunek. Zagłębiając się w wymagania niektórych uczelni, można nieźle się zdziwić. Okazuje się np. że na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim nie trzeba zdawać historii czy WOS-u, żeby dostać się na prawo. Wystarczy zdać maturę z angielskiego na 80%, a pozostałe obowiązkowe przedmioty na 30%.

Nie wiem czy faktycznie studenci są potem w stanie utrzymać się na takich studiach, ale wymagania na wstępie wobec nich są bardzo niskie. Czy taki student, pomimo słabych wyników w liceum, przejdzie przemianę i nagle zacznie osiągać dużo lepsze rezultaty w nauce? Możliwe, że znajdzie się kilka takich przypadków. Jednak prawdopodobnie większość z nich po prostu będzie zaniżała poziom grupy lub po jakimś czasie odpadnie ze studiów.

Choć w Polsce prawie każdy po maturze na studia się wybiera, to ogólna liczba studentów z roku na rok spada za sprawą niżu demograficznego. Coraz mniej mamy dostępnych miejsc na uczelniach prywatnych, ale nowych studentów jest na tyle mało, że większość z nich na jakieś studia i tak się dostanie. A przecież w Polsce mamy przekonanie, że studia trzeba skończyć, często nieważne jakie i na jakiej uczelni. Tylko po co?

Czy ukończone studia gwarantują lepsze zarobki?

Kult magistra trwa w Polsce od lat 90. i wtedy faktycznie parcie na dyplom miało sens. Otwarcie się na gospodarkę wolnorynkową, opartą na wiedzy, wymagało sporej liczby osób z wyższym wykształceniem. I te osoby faktycznie zarabiały dużo więcej, niż inni. Jednak tzw. premia za wykształcenie systematycznie spada. Jeszcze w roku 2008 średnia różnica w zarobkach między osobami z wyższym wykształceniem, a tymi bez niego wynosiła 67%. Dziś jest to 55%

Dane o zarobkach osób mniej wykształconych są jednak trochę przekłamane. Jak donosi Polski Instytut Ekonomiczny szacuje się, że 1,4 mln pracowników pracujących na etacie dostaje część pensji pod stołem. Aż 57% przedsiębiorców działających w usługach typu gastronomia, zakwaterowanie i uroda ocenia, że w ich branży występuje takie zjawisko. Także w handlu i budownictwie mamy wysokie odsetki takich odpowiedzi.

Płacenie pod stołem najczęściej dotyczy właśnie osób słabo wykształconych i młodych. Gdyby kelnerzy, pracownicy branży budowlanej i fryzjerki faktycznie dostawały swoje pełne wynagrodzenie na konto, to oficjalnie wyliczana premia za wykształcenie byłaby z pewnością niższa.

Premię za wykształcenie niewątpliwie podnoszą dobrze płatne zawody, przy których wyższe wykształcenie jest niezbędne. Przeważnie dotyczy to zawodów technicznych czy medycyny. Wybitny absolwent, który trafi do dobrej firmy, nawet już rok po studiach może zarabiać powyżej 8000 zł brutto.

Sytuacja jednak wygląda zupełnie inaczej w przypadku przeciętnych studentów popularnych kierunków. Choć po kierunkach typu ekonomia czy psychologia można zarabiać bardzo dobrze, to dotyczy to raczej grupy absolwentów z lepszych uczelni z dobrymi wynikami. Przykładowo po ekonomii na Szkole Głównej Handlowej mediana zarobków absolwenta wynosi ok. 5600 zł brutto, a po Uniwersytecie Zielonogórskim – już mniej niż połowę tej kwoty.

Niewątpliwie studiowanie opłaca się pod warunkiem, że kończymy „chodliwy” kierunek na dobrej uczelni z dobrymi wynikami i już podczas studiów staramy się zdobywać doświadczenie zawodowe.

 

Tymczasem kasjer w Lidlu zarabia od 3500 zł do 4300 zł brutto na początku zatrudnienia. W wymaganiach nie znajdziemy wykształcenia wyższego, za to firma oferuje liczne benefity rodem z dobrej korporacji – karta Multisport, ubezpieczenie na życie, prywatną opiekę medyczną.

Jak kult magistra wpływa na gospodarkę?

Wydatki budżetu na szkolnictwo i działalność badawczo-rozwojową to ok. 30 mld zł rocznie. Ograniczenie części kierunków na publicznych uczelniach raczej nie przyniesie niesamowitych oszczędności, ale te środki można przesunąć właśnie na działalność badawczą. Tak aby to ci najzdolniejsi studenci mogli rozwijać się najbardziej. Bo to właśnie oni potencjalnie będą w stanie najwięcej wnieść do gospodarki.

Druga sprawa to wskaźnik zatrudnienia. W Polsce wynosi on 56,6% i należy do najniższych w Europie. Około połowę osób biernych zawodowo stanowią emeryci, zaś studenci to ok. 16%. Część z nich mogłaby wkroczyć na rynek pracy szybciej.

Czytaj też: Wracamy do szkoły. Czy starczy nam mądrości, żeby ją przetrwać? (subiektywnieofinansach.pl)

Oczywiście wielu studentów dorabia na studiach, ale często są to prace niezwiązane z kierunkiem edukacji. Zdarza się, że dzienni studenci są w stanie pracować nawet na pełen etat. To z jednej strony może być pozytywne zjawisko, bo świadczy o zaradności studenta. Z drugiej należałoby się zastanowić nad poziomem nauki, skoro student jest w stanie być na zajęciach i jednocześnie pracować.

Wielu studentów zamiast pracy wybiera studiowanie jednocześnie dwóch kierunków, często bardzo do siebie zbliżonych typu ekonomia i zarządzanie. Często drugi kierunek dobierany jest na drugim, trzecim roku, a więc okres edukacji się wydłuża. A przecież szybsze wejście na rynek pracy to możliwość szybszego awansu i zbudowania ścieżki kariery zawodowej. Tym bardziej, że od lat pracodawcy apelują, że uczelnie wypuszczają absolwentów nieposiadających praktycznych umiejętności.

Wybór odpowiedniego kierunku to poważana decyzja. Licealiści często spędzają długie godziny zastanawiając się nad najlepszym wyborem, przeglądają fora, jeżdżą na dni otwarte uczelni i czytają kim mogą zostać po danym kierunku. Praktyka pokazuje jednak, że niewielu z nich po studiach faktycznie pracuje w zawodzie. Z badania przeprowadzonego przez Work Service w 2017 r. wynika, że prawie połowa Polaków nie pracuje w zawodzie związanym z ich kierunkiem studiów.

Czy bardziej opłaca się studiować czy pracować?

Niepokojące dane płyną też od strony pracodawców. Większość z nich uważa, że absolwenci nie są odpowiednio przygotowani do pracy. Tu winę ponosi przede wszystkim system edukacji. Na większości uczelni nie ma odpowiedniej współpracy między biznesem a uczelniami. Efekt jest taki, że często wykładowcy teoretycy od lat prowadzą wykłady w taki sam sposób i w tej samej tematyce.

Niedopasowanie do rynku sprawia, że pracodawcy nie chcą płacić absolwentom tyle, ile ci oczekują. Wg badania PwC „Młodzi na rynku pracy 2021”, średnie oczekiwania młodych pracowników z niewielkim doświadczeniem to wynagrodzenie 4500 zł netto miesięcznie. Czy to dużo? I tak i nie. W końcu studenci poświęcają 5 lat swojego życia na edukację, często w tym czasie nie pracują ani nie zakładają rodzin.

Na studiowanie wydają też (lub ich rodzice) całkiem sporo pieniędzy. Ile dokładnie? Wysłanie dziecka na studia do innego miasta to koszt ok. 2000 zł miesięcznie. Jeśli student nie utrzymuje się sam, to przez 5 lat jego edukacji rodzice wydadzą 100 000 zł. Jeśli dodatkowo będzie to uczelnia prywatna, to dochodzi nam kolejne 25 000 zł. Taka kwota może stanowić wkład własny do mieszkania w dużym mieście.

Czytaj też: Szkoły niepubliczne coraz popularniejsze. Czy opłaca się płacić za szkołę? (subiektywnieofinansach.pl)

Czytaj też: Jak zamienić szkołę w megasukces finansowy, czyli tak uzbierasz 200.000 zł i nawet tego nie zauważysz! | Subiektywnie o finansach – Maciej Samcik

Gdyby zamiast na studia, taka osoba poszła od razu do pracy i przez kolejne 5 lat zarabiałaby średnio 3500 zł, to uzbierałaby 210 000 zł. Wtedy koszty utrzymania byłby na jej głowie, ale odkładając 1000 zł miesięcznie uzbierałaby dodatkowe 60 000 zł i w tym czasie mogłaby podnosić swoje kwalifikacje zawodowe.

I taką drogę powinno wybrać wielu potencjalnych studentów. Bo w naszym kraju nie brakuje aż tak bardzo prawników, psychologów czy socjologów. Dużo większe zapotrzebowanie jest na spawaczy, murarzy, kierowców autobusów czy piekarzy. Na stronie Barometr Zawodów można sprawdzić zapotrzebowanie na konkretny zawód w naszym województwie. Mapa po lewej pokazuje sytuację na rynku ekonomistów a po prawej murarzy i tynkarzy.

Niestety polityka względem szkół zawodowych i przeświadczenie o tym, że każdy powinien mieć studia sprawiło, że mamy całe grono sfrustrowanych absolwentów, którzy nie są w stanie znaleźć pracy w zawodzie. Wiele z tych osób mogłoby zarabiać więcej kończąc szkołę zawodową lub technikum.

———-

Zobacz nowe wideo Samcika: trzy powody, które sprawiają, że inflacja jest zła

———————-

Posłuchaj podcastu: będzie spór o oprocentowanie naszych kredytów?

W tym odcinku podcastu zastanawiamy się nad tym, czy oprocentowanie naszych kredytów jest oparte o rzetelne wskaźniki i co się stanie, gdy te wskaźniki… znikną, czyli przestaną być wyliczane. Prawnicy obawiają się, że to może być większa afera, niż z klauzulami abuzywnymi w umowach na kredyty frankowe. LIBOR – wskaźnik, na którym oparte jest oprocentowanie kredytów frankowych – zniknie już wkrótce. Dni WIBOR-u też są policzone. Czy oprocentowanie ustalane na podstawie WIBOR-u jest rzetelne? Naszym rozmówcą w tym odcinku podcastu jest Tomasz Mironczuk, szef Instytutu Rynku Finansowego, w przeszłości prezes Banku Gospodarstwa Krajowego i członek władz kilku innych banków (w tym PKO BP). Zapraszamy do posłuchania pod tym linkiem oraz na Spotify, w Google Podcast, Apple Podcast i nie tylko. „Finansowe sensacje tygodnia” są na dziewięciu najpopularniejszych platformach podcastowych.

Zdjęcie tytułowe: Dom Fou/Unsplash

Subscribe
Powiadom o
40 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Dominika
25 dni temu

Próg wejścia powinien ustalać ten kto płaci a nie uczelnia, która otrzymuje kase za studenta bo jest….

Stef
25 dni temu

W Polskim szkolnictwie jest pewna patologia, tzn. kierunek który powinien być w technikum jest na uczelni wyższej np. Logistyk, pracownik kurystyki i rekreacji, obronność.

Czego logistyk ma się uczyć przez 5 lat?

Tizziano
24 dni temu
Reply to  Stef

Aktualne technikum trwa również 5 lat 😉

Marta
24 dni temu
Reply to  Stef

A kierunek Pielęgniarstwo ogólne? Pielęgniarki i pielęgniarze też nie potrzebują studiów, bo zawód ten dotyczy opieki nad pacjentem, a nie leczenia. Wykonują polecenia lekarzy.

jsc
23 dni temu
Reply to  Marta

Zależy gdzie, w zachodniej służbie zdrowia pielęgniarz to właściwie lekarz prowadzący…

Jedrek
8 dni temu
Reply to  Stef

Logistyka w technikum to dokumenty, rozmiary, palet, kontenerów itp. W zupełności wystarczy na podstawowe stanowiska w magazynie czy inne o wąskiej specjalizacji. Logistyk po studiach zna języki obce, Excel, matematykę i rozumie globalne łańcuchu dostaw. To daje większe pole manewru przy bardzie skomplikowanych stanowiskach czy projektach.

jsc
7 dni temu
Reply to  Jedrek

(…)To daje większe pole manewru przy bardzie skomplikowanych stanowiskach czy projektach.(…)
Pomieszanie z poplątaniem… wiedza akademicka ma być wykorzystywana nie w bardziej skomplikowanej pracy w zawodzie tylko do pracy naukowej!!!

mrn
25 dni temu

Jeżeli chce się zdobyć porządną, praktyczną wiedzę, to jednak nie ma sensu studiować w Polsce. Mówią o tym wszystkie światowe rankingi wyższych uczelni.

Admin
25 dni temu
Reply to  mrn

Fakt

Pan Krzysztof
24 dni temu
Reply to  mrn

Problemem jest pójście na łatwiznę przy wyborze ścieżki kształcenia. Zrobić magistra, bo papierek się liczy. Jak szedłem do technikum to się znajomi śmiali ze mnie. Potem poszedłem na studia. Mimo braku egzaminów na kilkanaście uczelni za dobre wyniki w nauce wybrałem uczelnię w moim mieście, bo nie stać mnie było na pogodzenie nauki i treningów z pracą za takie pieniądze, żeby mnie było stać na utrzymanie. Projekty zazwyczaj robiłem sam, a te na 4 osoby z moim kolegą z grupy. Po prostu dużo osób na studiach to zwykłe lenie i pasożyty, którzy tylko szukają darmowej lokomotywy. Oczywiście propozycje finansowe za… Czytaj więcej »

Admin
24 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Pańskie wybory są godne pochwały. Dobrze, że się opłaciły

Pan Krzysztof
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie chwalę się. Mogłem wiele rzeczy zrobić lepiej. Chodzi o to, że można coś osiągnąć pracą i nie trzeba robić tak jak większość ani nigdzie wyjeżdżać. Niestety przyszłość obecnej młodzieży nie wygląda różowo. Naszej z resztą też, bo brak fachowców to nie tylko terminy i wysokie ceny usług, ale także powiększanie prekariatu, co kończy się socjalizmem lub rewolucją. Na początku to jest nawet fajnie, że nie chętnych na moje stanowisko, ale brak specjalistów dotyka też inne branże. Remont czy prostą naprawę samochodu zrobię sobie sam, ale zęba to już sobie nie wyleczę 😒

Admin
24 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Ma Pan bardzo nienowoczesne podejście do życia. Obecni kilkunastolatkowie kombinują jak zoptymalizować życie, czyli możliwie się nie zmęczyć i prześlizgnąć.

mrn
24 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Podziwiam również wybory, co nie zmienia faktu, że polskie uczelnie są po prostu słabe. Wiem, bo sam miałem okazję studiować w Polsce i w Wielkiej Brytanii i jest to jednak przepaść.

Xyz
24 dni temu

W dzisiejszych czasach, studiuję się nie tylko dla wiedzy ale również dla tzw. „papierka”. Wszystko przez formowany rynek pracy. Nie ważne co kończysz, byle było wyższe. Dla wiedzy zawsze można zrobić jakąś podyplomówkę lub MBA ale też musisz mieć ten papier, dlatego większość idzie na studia.

Admin
24 dni temu
Reply to  Xyz

Tak, ale to się powoli zmienia. Nowoczesne korporacje już nie patrzą tak bardzo na wykształcenie, jak na predyspozycje i doświadczenie

Pan Krzysztof
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Dokładnie. Mam majstra inzyniera, ale wykonuję zawód po technikum. Mój kierownik bierze pod uwagę tylko cv ludzi z majstrem inżynierem i dziwi się, że przez rok nikogo sensownego nie mógł znaleźć. A jak już ktoś w miarę by się nadawał, to wymagania ma takie, że już bardziej opłaca się dać komuś nadgodziny przy większych projektach. A najlepsi to są młodziki świeżo po studiach. Jeden to chciał średnią krajową na dzieńdobry, samochód służbowy na dojazdy do domu i laptoka 😁

Admin
24 dni temu
Reply to  Pan Krzysztof

Czasem to się cieszę, że oni tacy są – przynajmniej nie będzie tak, jak w poprzednich pokoleniach, że jak się skończy 50-55 lat to wypad z rynku pracy, bo już młodsi siedzą na plecach :-). Na razie nie widać zagrożenia, chyba że nie wytrzymamy wyścigu technologicznego. W mojej branży np. trzeba już powoli ogarniać TikToka, a ja w TikToka nie umiem 🙂

stef
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Zależy jakie, wiele wymaga doświadczenia w wielkiej 4, uprawnień rewidenta lub egzaminów CIA, ACCA.

jsc
24 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

A do której korporacji można się zgłosić z wypełnioną Europejską Ramą Kwalifikacji… https://pl.wikipedia.org/wiki/Europejskie_Ramy_Kwalifikacji ?

Admin
24 dni temu
Reply to  jsc

Zgłosić to się można do każdej, tylko pytanie czy to coś da 😉

jsc
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

No właśnie… po co komu narzędzie uzdrawiające styk edukacyjno-zawodowy jak druga strona ma je gdzieś?
A warto wspomnieć, że teraz dzięki Uniwersytetowi-Internet można się nauczyć się wielu rzeczy w stopniu średnio zaawansowanym, oczywiście o udokumentowaniu tego mowy nie ma. A jak się zainwestuje w pdf to można zbudować aparat teoretyczny pozwalający start na magistra, a w wyjątkowych przypadkach nawet doktorat.

Roman
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

Patrzą. Osób bez dyplomu nie przyjmą po prostu do pracy na bardziej odpowiedzialne stanowiska. Uzasadnienie jest proste: osoba z dyplomem dała radę przejść przez studia wyższe, a ta bez dyplomu – nie wiadomo – może była za słaba, może jej się nie chciało, a może uważała, że wie lepiej. Każda z tych rzeczy źle wróży.

To oczywiście nie znaczy, że każdy powinien studiować, jednak studia w wielu zawodach pomagają.

Admin
23 dni temu
Reply to  Roman

Bardzo podzielam to spojrzenie

jsc
24 dni temu
Reply to  Xyz

MBA i wiedza? Śmiała teza…

jsc
24 dni temu

(…)Premię za wykształcenie niewątpliwie podnoszą dobrze płatne zawody, przy których wyższe wykształcenie jest niezbędne.(…)
A ja bym polemizował czy to jest niezbędne…
Trochę liznąłem studiów informatycznych, na których nauczyłem się dużo algorytmach sortowania, ale debugowanie było na poziomie komendy printf (nazwa nieprzypadkowa)…
Sami powiedzcie po co programiście taka wiedza?

Admin
24 dni temu
Reply to  jsc

Nie wiem, bo dopiero niedawno dowiedziałem się co to jest debugowanie 🙂

jsc
23 dni temu
Reply to  Maciej Samcik

To jest na pewno coś innego co prezentowali goście od warsztatów…

Andrzej
23 dni temu
Reply to  jsc

O moja branża, przemaglowałem bardzo wielu absolwentów i to nawet ze sporym doświadczeniem zawodowym. Bardzo rzadko się zdarza aby ktoś z głową odpowiedział na bardzo proste pytanie kiedy zastosuje podejście proceduralne, obiektowe a kiedy funkcyjne. Gdzie uwaga, ten temat jest wałkowany w różnej formie przez całe studia. Po prostu masakra, ludzie kończą prestiżowe uczelnie aby właśnie poznać kanon a się na nim wykładają.

jsc
23 dni temu
Reply to  Andrzej

(…)Po prostu masakra, ludzie kończą prestiżowe uczelnie aby właśnie poznać kanon a się na nim wykładają.(…)
Przecież ten kanon to śmiech na sali… programowania proceduralnego uczy się na C, a obiektówka to z kolei Borland Delphi, co prowadzi niezłego nieporozumienia. A do tego spore zamieszanie powoduje też wymóg podawania numeru konta przy zleceniu przelewu… a przecież to jest klasyczne pole prywatne.

abnegacik
8 dni temu
Reply to  jsc

borland Delphi ? masz 150 lat ?? 🙂

jsc
8 dni temu
Reply to  abnegacik

Tak uczą na strudiach…

Kleo
23 dni temu

Obecnie bardziej liczy się komunikatywność, umiejętności miękki i samodzielność niż papier.
Papier może mieć każdy.

Andrzej
23 dni temu

Rynek pracy także rządzi się prawem podaży i popytu. Gdy popyt na pracownika jest ogromny a sensowych kandydatów jak na lekarstwo, to kryteria takie jak wykształcenie kierunkowe, znajomość wielu języków obcych schodzą na plan dalszy, bądź stają się w ogóle nieistotne. Gdy dodatkowo branża cechuje się tym że wiedza akademicka + praktyczna jest dość łatwa do weryfikacji to potencjalnego pracownika szuka się dosłownie wszędzie. Studia to taki stemple, pokazujący że kandydat jest w miarę wytrwały oraz być może umie pracować na źródłach i ich szukać. Podsumowując, rozdźwięk między polskimi uczelniami a realnym życiem jest tak ogromny że obecnie chyba już… Czytaj więcej »

Szarlej
23 dni temu

Tak to w życiu studenta bywa, że często nauka przeszkadza w studiowaniu 😉

Stef
23 dni temu

Moim zdaniem
1. Najlepiej zdobyć w pl zawód i wyjechać(kierowca, operator widłaka,)
2. Skończyć technikum/zawodówkę i wyjechać. Nawet praktyki są w De lepiej płatne niż u nas praca.

Admin
23 dni temu
Reply to  Stef

No tak, ale to zło. Polska człowieka wykształci w państwowych szkołach, a on wyjeżdża dłubać PKB dla innego kraju

Doron
8 dni temu

BO STUDIA TO SĄ PO POLIBUDZIE I MEDYCZNEJ.
Reszta to produkcja roszczeniowych nierobów. Z lewackimi pomysłami ze to inni mają na nich tyrać.

abnegacik
8 dni temu

największe dno to politechnika gdańska.
jej jedynym celem jest zgnojenie studenta.
i napychanie mu łba jakimiś idiotyzmami – potrzebnymi może do habilitacji ale na pewno nie do pracy w zawodzie.
i mamy programistów po PG co .NET czy Angular to znają ze słyszenia ale potrafią (powinni w każdym razie) wyprowadzać BREDNIE z teorii algorytmów (nic z algorytmami nie ma wspólnego).
Albo po budownictwie co belki nie potrafi namalować itp.
Załosne.

jsc
8 dni temu
Reply to  abnegacik

(…)potrzebnymi może do habilitacji ale na pewno nie do pracy w zawodzie.(…)
Są potrzebne do pracy… pracy naukowej.

Takie są efekty systemowego pomylenia uniwersytetu ze szkołą zawodową.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!