Podobno aż jedna trzecia studentów mniej lub bardziej dorywczo pracuje. A większość z tych, którzy nie pracują, mniej kub bardziej intensywnie się za jakąś robotą rozgląda. Firma Job Square, wspólnie z SW Research, przepytała studentów ile trzeba by im płacić za robotę. Bo czasy, kiedy student pracował na darmowym stażu, przeszły do historii. I chyba nieprędko wrócą.

Zanim jednak przejdziemy do wyuzdanych oczekiwań co do studenckich pensji dwa słowa o tym ile student wydaje na życie i na co te pieniądze mu się rozchodzą. Otóż studencki budżet wynosi nieco ponad 2000 zł miesięcznie, z czego jedna trzecia (a więc średnio 700 zł miesięcznie) idzie na mieszkanie, zaś jakieś 22% – na jedzenie (czyli 450 zł). Przeciętnie 8% budżetu, czyli jakieś 200 zł, idzie na koszty transportu, czyli bilet miesięczny plus pociąg do domu.

Krótko pisząc, podstawowe potrzeby studenta pożerają przeciętnie 1350-1400 zł miesięcznie. Są koszty dodatkowe, czyli opłaty za studia, materiały pomocnicze (książki) lub za zajęcia dodatkowe – przeciętnie 150 zł – oraz na wydatki związane z telekomunikacją (abonamenty lub opłaty za telefon. Te ostatnie pożerają przeciętnie 60 zł.

Czytaj też: Kredyt studencki, czyli bardzo tania kasa do wzięcia. Czy warto się po nią schylić? I jak to zrobić?

Czytaj też: Jak zamienić szkołę w megasukces finansowy? Prosty patent

A zatem to co student przejada po to, zeby nie być studentem wyobcowanym lub odciętym od świata, wymaga budżetu na poziomie 1600 zł. Z tego połowa idzie na mieszkanie, a reszta – na inne koszty utrzymania. Skąd student bierze na to kasę? Niewiele mniej, niż połowa – od rodziców. 15% ze stypendiów, rent lub kredytów studenckich. A reszta – z własnej pracy.

Wśród pracujących studentów prawie dwie trzecie zaczyna pracę na pierwszym lub drugim roku. A więc studenci z grubsza dzielą się na dwie frakcje – jedni od początku studiów sami starają się pozyskać część pieniędzy na utrzymanie (albo przynajmniej zwiększyć swój budżet na przyjemności, o ile są na utrzymaniu rodziców – wtedy pracują dorywczo), a drudzy od początku do prawie końca żyją z pieniędzy rodziców.

Ile trzeba zapłacić studentowi stawki godzinowej na rękę, żeby chciało mu się połączyć studiowanie z pracą? Niemało. Z badań ankietowych Job Square wynika, że co czwarty gotów jest podjąć pracę za godzinówkę dość bliską krajowej stawce minimalnej – od 12 do 15 zł na rękę (z tym, że minimalna wynosi 13 zł, ale brutto), zaś kolejna jedna trzecia – za pieniądze rzędu 15-20 zł za godzinę „na rękę”.

Rośnie – i to bardzo szybko – liczba wymagających studentów, którzy pomimo braku doświadczenia i pełnej dyspozycyjności czasowej domagają się stawek powyżej 30 zł za godzinę. Dziś już więcej, niż co siódmy tak ma. O ile jeszcze w zeszłym roku ponad 70% studentów było gotowych pracować za pieniądze nie przekraczające 15 zł za godzinę „na rękę”, tak teraz jest to już mniej, niż dwie trzecie studentów.

To duże wymagania, bo w grupie specjalistów, pracowników umysłowych (białych kołnierzyków) średnia godzinowa stawka netto wynosi dziś mniej więcej 23 zł. To oznacza, że co trzeci student chciałby jeszcze przed końcem nauki zarabiać tyle ile ma przeciętny, doświadczony pracownik. Lekarze, programiści i inżynierowie średnio biorą powyżej 31 zł za godzinę, zaś prawnicy – 38 zł. Być może część z tych studentów, którzy się „wyceniają” powyżej 20 zł za godzinę, są z tych specjalności i benchmarkują się do swoich starszych kolegów.

Tutaj więcej: Sprawdź czy dobrze płacą ci za godzinę roboty. Porównuję!

Tyle o oczekiwaniach. A jakie są realia? Średnia stawka godzinowa pracujących studentów jest znacznie niższa od oczekiwanej i wynosi od niecałych 13 zł w Trójmieście do 16 zł w Warszawie. Na rękę oczywiście. A więc, studencie, jeśli dostajesz więcej – jesteś szczęściarzem. Albo już się na Tobie poznali.

źródło zdjęcia tytułowego: sasint/Pixabay