21 września 2023

Podział mieszkania na małe klitki to coraz częstsza praktyka. Czy to już chów klatkowy? A może „potrzeba rynku”?

Podział mieszkania na małe klitki to coraz częstsza praktyka. Czy to już chów klatkowy? A może „potrzeba rynku”?

Ile pokoi można pomieścić w jednym mieszkaniu? Cztery? Pięć? A może 25? Podział mieszkania na mniejsze mieszkanka lub tworzenie dodatkowych pokoi to coraz częstsza praktyka i sposób na wyciągnięcie wyższego zysku z najmu. Internauci oskarżają inwestorów o tworzenie chowu klatkowego, a ci bronią się potrzebami rynku. Kto ma rację?

Kilka dni temu internet obiegło ogłoszenie mieszkania w na wynajem we Wrocławiu, które zostało podzielone na 25 pokoi. Na całe szczęście inwestor dodał też dodatkową kuchnię, a łącznie w całym lokalu umieszczono 4 łazienki. Choć to nadal dość mało jak na 27 mieszkańców (dwa pokoje są dwuosobowe, pozostałe jednoosobowe). Na jedną łazienkę przypada prawie 7 osób, trochę sporo, jeśli każdy wynajmujący planuje wziąć z rana prysznic przed pracą czy uczelnią.

Zobacz również:

Mieszkanie podzielone na 25 pokoi, źródło: Gazeta Wrocławska

Ten przypadek jest oczywiście skrajny, ale podział mieszkań na dodatkowe pokoje to coraz częstsza praktyka. W internecie bez problemu znajdziemy ogłoszenia, w których mieszkania 50-60 metrowe są dzielone na 5-6 pokoi, choć przy takim metrażu standardem są 2-3 pokoje w stanie deweloperskim. Taki podział mieszkania często oznacza tworzenie malutkich klitek.

Rok temu, gdy moja siostra szukała mieszkania w Gdańsku, podjechałam razem z nią obejrzeć jeden pokój. W ogłoszeniu nie było napisane, ile ma metrów, choć na zdjęciu już było widać, że jest malutki. Gdy właścicielka otworzyła drzwi, to weszła do niego moja siostra, ja już się nie zmieściłam. Po rozłożeniu łóżka prawdopodobnie ona sama ledwo zmieściłaby się na podłodze. Na Youtubie znajdziemy nawet filmiki poradnikowe, jak takich podziałów dokonywać.

Powód takich podziałów jest oczywisty – wyższy zysk. Dwupokojowe 55-metrowe mieszkanie wynajmiemy za ok. 3000 zł. Jeśli zrobimy z niego 4 pokoje i od każdego najemcy weźmiemy 1500 zł, to zarobimy w ciągu miesiąca dwa racy więcej. Pięć pokoi po 1300 zł to już 6500 zł. Oczywiście najpierw trzeba wykonać remont takiego mieszkania, postawić nowe ścianki i je pomalować.

We wspomnianym 25-pokojowym mieszkaniu przychód jest imponujący. Przy średnim czynszu od każdego najemcy mamy 25 000 zł miesięcznie, czyli 300 000 rocznie przy założeniu pełnego obłożenia. Niezły biznes, choć trzeba pamiętać o tym, że całe mieszkanie ma 300 metrów. Internauci zwracają jednak uwagę na to, że niektóre pokoje podzielone są w taki sposób, że podzielony został również grzejnik, w taki sposób, że jedna połowa znajduje się w jednym pokoju, a druga w drugim. A przecież pokrętło każdy kaloryfer ma tylko jedno…

Temat podziału pokoi na mniejsze poruszyłam niedawno na naszym subiektywnym Instagramie (zapraszam do obserowania). Kilka osób podzieliło się swoimi historiami.

„Mieszkaliśmy w takiej kamienicy w Poznaniu. Właścicielka z 4 mieszkań na piętrze zrobiła nagle 12. Zysk ogromny, a nie było mowy o remontach, a jak wiadomo, w kamienicy wszystko się psuje. Podczas upałów trzeba było otwierać drzwi na klatkę schodową, bo jak coś się gotowało, to nie dało się w klitce wytrzymać. Przewiewu żadnego, głupi telewizor, mimo że normalnie sąsiad miał głośność, to było słychać, jakbyśmy sami oglądali. I kasa do ręki.”

Inna osoba opisała doświadczenia z perspektywy sąsiada takiego przerobionego mieszkania:

„W mojej klatce jest takie podzielone mieszkanie, kuchnia została przeniesiona do przedpokoju. Pion cały czas jest zalewany. Ale z 3 pokoi zrobiono 6.”

I również perspektywa osoby, której taki podział zaproponowano.

„Około 7 lat temu zgłosił się do mnie pośrednik, chciał podzielić moje mieszkanie na 5 pokoi, kuchnia w malutkim korytarzu. Nie przeszkadzało mu, że jeden pokój będzie bez okna. Zapytałam ironicznie, czy ma plan na wypadek ciągłych awarii kanalizacji (bardzo stara kanalizacja). Odparł, że to problem tych na dole i poleci mi „zaufanego ubezpieczyciela.”

Podział mieszkania: chów klatkowy czy potrzeba rynku?

Wystarczy poczytać trochę komentarzy w internecie i szybko znajdziemy dość popularne nazwy dla takich praktyk: chów klatkowy i patodeweloperka. Mamy jednak wiele osób, które takie sytuacje odbierają zupełnie inaczej. To przecież wolny rynek, nikt w takim miejscu nie każe mieszkać. Sami inwestorzy podział mieszkania tłumaczą zaś potrzebami rynku. Skoro są chętni, to oznacza, że akceptują takie mieszkania. A wiele osób woli mieszkać w klitce w dobrej lokalizacji, niż mieć większy pokój, ale dojeżdżać godzinę do pracy.

I jest to pewien argument. Rzeczywiście chyba w każdym większym mieście mamy problem z niedoborem mieszkań, a dzięki takim działaniom pojawia się ich na rynku więcej. Problem polega jednak często na sposobie tego podziału.

Z pewnością podział mieszkania może być dokonany z zachowaniem jakichś zasad, tak żeby lokatorzy mogli mieszkać w komfortowych warunkach i jednocześnie nie mieli problemu z wentylacją czy kanalizacją. Niestety czasem chęć maksymalizacji zysku prowadzi to tego, że plan podziału polega jedynie na wytyczeniu ścianek działowych z cienkich płyt gipsowo-kartonowych.

Próbuję sobie wyobrazić życie w jednym mieszkaniu z 26 osobami i dwoma kuchniami. Jak w takiej sytuacji każda z osób ma mieć możliwość ugotowania sobie obiadu? Można ustalić grafik, ale co z zapachami? Nawet dobra wentylacja nie udźwignie takiej ilości pary i woni, to wszystko rozejdzie się po pokojach. Tym bardziej że akurat w tym ogłoszeniu widać, że w kuchni nie ma nawet okna.

Co z praniem? Właściciel zapewnia, że w mieszkaniu są pralki, ale gdzie to pranie rozwieszać? Rozstawić sobie suszarkę w pokoju i zabrać prawie połowę przestrzeni, czy może zablokować korytarze? Ponownie pytanie: co z wentylacją? Czy pranie rozwieszone na raz w kilkunastu pokojach i korytarzu ma szansę wyschnąć jesienią przy wilgotnym powietrzu?

Jak w takim mieszkaniu komfortowo korzystać z łazienki? Czy da się bez stresu wziąć z rana prysznic? Do tego dochodzi jeszcze kilka przyziemnych spraw, np. sprzątanie. Studenci, którzy dzielą mieszkanie z kilkoma osobami, często ustalają grafik sprzątania, ale czy przy takiej liczbie osób każdemu takie rozwiązanie będzie pasować? Czy każdy będzie szanował swoich współlokatorów, czy pojawi się kilka osób, które za nic będą miały ciszę nocną i będą codziennie do swojego malutkiego pokoju zapraszać gości.

A nawet jeśli wszystkim lokatorom pasuje to rozwiązanie, to co z sąsiadami? Przeniesienie łazienki nad sypialnię sąsiada oznacza nieprzyjemne hałasy dla osoby mieszkające piętro niżej. Poza tym łazienki i kuchnie znajdują się w pierwotnych planach deweloperów, są sytuowane blisko kanałów wentylacyjnych. Stworzenie kuchni w korytarzu czy pokoju ogranicza sprawną wentylację.

Poszkodowani stają się nie tylko sami lokatorzy, ale również wszyscy mieszkający obok. Jakiś czas temu TVN opisywał historię mieszkanki Białegostoku, która została sąsiadką takiego właśnie podzielonego mieszkania. Właściciel lokalu nad nią podzielił go na trzy mniejsze. W efekcie w swojej sypialni ciągle słyszała hałasy (łazienki zostały zlokalizowane nad jej salonem i sypialnią), a na jej suficie pojawiła się wielka plama wskutek nieprawidłowo wykonanej instalacji.

Ostatecznie bohaterka artykułu zgłosiła sprawę do nadzoru budowlanego, a ten kazał przywrócić mieszkanie do stanu pierwotnego, bo jak się okazało, nowo powstałe mieszkania nie spełniały wymogu minimalnego metrażu. Lokal mieszkalny zgodnie z prawem, nie może mieć mniej niż 25 m2, a nowo powstałe łazienki i kuchnie nie miały odpowiedniej wentylacji.

Ciasne klitki i brak wentylacji – jak rozwiązać problem?

Choć sam podział pomieszczeń na mniejsze w teorii nie wydaje się zły, to inwestorzy często robią to w taki sposób, że nowi lokatorzy nie będą mieli dobrej wentylacji, a ich pomieszczenia nie będą wystarczająco doświetlone. A z takimi praktykami coś należałoby zrobić. Jakie rozwiązanie moglibyśmy stworzyć?

Minimalny metraż pokoju. W Polsce mamy przepisy mówiące o tym, że lokal mieszkalny nie może mieć mniej niż 25 metrów. Ale ten przepis jest sprawnie omijany przez deweloperów i inwestorów, lokale o mniejszej powierzchni są sprzedawane jako lokale usługowe. I choć w takim lokalu nie można się na stałe zameldować i nie powinno się w nim na stałe mieszkać, to raczej nikt kontroli na ten temat nie przeprowadza.

Czy w takim razie wprowadzenie minimalnego metrażu pomieszczeń by coś dało? Teoretycznie takie kontrole byłyby dość proste, bo przecież w ogłoszeniu mamy podany metraż pokoju. Z drugiej strony w ogłoszeniu można skłamać. Nawet jeśli deweloperzy będą trzymali się zasady minimalnego metrażu, to inwestorzy samodzielnie nadal mogą stawiać takie ścianki, a sam podział pomieszczenia nie jest niczym nielegalnym. W takiej sytuacji pozostawałyby ewentualne zgłoszenia i kontrole nadzoru budowlanego.

Ustalenie maksymalnego poziomu podwyżki czynszu. Zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów, czynszu nie można podnieść o większą wartość niż wskaźnik inflacji. Podobne rozwiązania istnieją w innych krajach, np. w Irlandii pod nazwą Rent Pressure Zone. Nie dotyczy to natomiast umów najmu okazjonalnego, które są w naszym kraju stosowane coraz częściej. Taka umowa chroni wynajmującego przed nieuczciwymi lokatorami, którzy nie chcą płacić, ale daje też nieograniczone możliwości podwyżki czynszu.

Wzrost w skali roku o kilka procent może być uzasadniony wyższymi kosztami utrzymania czy dostosowaniem ceny do rynku. Ale wzrost czynszu np. o 50-70% na jednym mieszkaniu może sugerować, że nagle pojawiło się w nim podejrzanie wielu lokatorów. Mogłyby jednak na tym stracić osoby, które faktycznie postanowiły wykonać generalny remont mieszkania i po wprowadzeniu kilku udogodnień chciałyby podnieść czynsz. Czy maksymalny wzrost czynszu powinien obowiązywać również w przypadku najmu okazjonalnego?

Lustro czynszowe, czyli baza stawek czynszów. Sprawdzanie tego, czy ceny nie są podejrzanie wysokie, jest teraz dość trudne, bo nie mamy żadnej bazy, do której można by się odnieść. Możemy jedynie porównywać ceny pojedynczych ogłoszeń w okolicy lub ewentualnie sprawdzać rankingi, jakie czasem tworzą portale związane z rynkiem nieruchomości. Ale w przyszłym roku ma powstać w Polsce lustro czynszowe, w której sprawdzimy ceny czynszów w okolicy. Po powstaniu lustra czynszowego będzie można wygenerować prognozowaną wartość czynszu dla konkretnej lokalizacji. Po stworzeniu takiej bazy potencjalne kontrole czynszów stałyby się zdecydowanie łatwiejsze.

Można by się też pokusić o rozwiązanie, jakie Niemcy wprowadzili u siebie kilka lat temu, czyli hamulec czynszowy. Hamulec czynszowy zabraniał podpisywania umów najmu, których cena jest o ponad 10% wyższa niż podobnych mieszkań w okolicy. Jednak po dwóch latach od wprowadzenia, to rozwiązanie zostało uznane za niezgodne z prawem i zrezygnowano z tego rozwiązania, a jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, hamulec czynszowy wcale nie spowolnił wzrostu cen.

Podział mieszkania nie taki zły? Inni mają gorzej!

Niestety Polska nie jest jedynym państwem, w którym mamy spory problem z cenami najmu i przeludnionymi mieszkaniami. W Irlandii czy Hiszpanii jest podobnie, a właściwie nawet gorzej. U nas przynajmniej całkiem sporo mieszkań się buduje.

Sama mieszkałam przez 3 lata (do 2020 roku) w Irlandii i tam normą były castingi na najemcę, ale w gorszej wersji niż w pojedynczych przypadkach pojawiają się u nas. Tam na oglądanie mieszkanie nie przychodziły 3-5 osób, chętni o wyznaczonej godzinie ustawiali się w długich kolejkach, a każdy potencjalny najemca musiał mieć przy sobie referencje od poprzedniego landlorda oraz zaświadczenie o zarobkach z pracy.

A gdy w atrakcyjnej miejscowości niedaleko Cork powstało nowe osiedle domków, potencjalni nabywcy zaczęli koczowanie na nie już w nocy. Wzdłuż głównej ulicy poustawiane były samochody, w których spali zainteresowani, którzy chcieli z samego sama udać się do biura sprzedaży. W Dublinie dużym problemem były z kolei przeludnione pokoje, w których ustawiane są piętrowe łóżka, żeby pomieścić najemców. 

Czyli może u nas jednak nie jest aż tak źle i powinniśmy docenić te ciasne pokoje? Przynajmniej każdy ma swój własny kąt, a przecież trzeba jakoś tych wszystkich ludzi pomieścić w Warszawie czy Krakowie. A może akceptowanie takiego stanu rzeczy sprawi, że za chwilę sytuacja się pogorszy i gdy 5-metrowe pokoje staną się standardem, to poznamy nowy wymiar tzw. patodeweloperki i zaczniemy przymykać oko na przeludnione pokoje bez okien? Jakie jest Wasze zdanie?

 

Źródło zdjęcia: Freepic

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
a@aa.aa
9 miesięcy temu

Zamiast szukać dziury w całym, wystarczy odpowiedzieć sobie na jedno zasadnicze pytanie: czy jest popyt na to?
Nie ma? To problem sam się rozwiąże.
Jest? To nie ma problemu.

Łukasz
9 miesięcy temu
Reply to  a@aa.aa

Problemem jest to co wspomniano w artykule a mianowicie właściciel liczy zyski, najemcy zadowoleni bo mają gdzie mieszkać a co mają sąsiedzi? Hałas wody z łazienek/toalet, często podłogi też są słabo wygłuszane więc te >25 osób chodzących do łazienki, kuchni (bo po pokoju nie da rady) to też jest uciążliwe.

Tomasz
9 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Właśnie tak. Przeraża mnie, jaki to ma wpływ na mieszkanie poniżej. W blokach zwykle są przyjmowane pewne założenia (być może określone prawem) odnośnie stykania się łazienek z sypialniami itd. A tu nagle ktoś robi mi kuchnię nad łóżkiem. Lub 10+ osób tupie, każda o innej porze dnia/nocy.

Zwykle, gdy mówi się o etyczności takich rozwiązań, wskazuje się na potrzeby osoby mieszkającej w takich pokojach lub mikrokawalerkach. Moim zdaniem to problem sąsiadów zasługuje na dużo większe nagłośnienie.

axad
9 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

to jest jedyna kwestia która mnie tu martwi, bo jeśli jest popyt i jest podaż to strony decydują, natomiast współżycie sąsiedzkie jest kompletnie nieuregulowane.

Belbeniusz
9 miesięcy temu
Reply to  a@aa.aa

Przypomniała mi się historia z lat 90, kiedy była powódź we Wrocławiu i były tam przez krótki czas problemy z wodą pitną. Oczywiście znaleźli się spryciarze, którzy zaczęli ją tam wozić z 10 krotnym przebiciem- popyt był. Nie robili nic zakazanego, ale czy było to przyzwoite? Wydusznie pieniędzy za żałosne klitki np. od kogoś kto poza większym miastem nie może znaleźć pracy albo studentów którzy nie mają za bardzo innego wyjścia jest na podobnym poziomie i jeżeli ktoś musi zrezygnowaćze studiów bo nie może na nie sobie pozwolić to coś jest nie tak. W czysty wolny rynek i to że… Czytaj więcej »

Niepewny
9 miesięcy temu
Reply to  Belbeniusz

W Polsce jest dużo lepiej niż na zachodzie.Cudem jest znalezienie mieszkania/pokoju w Holandii.Byle klitka 7m2 kosztuje od 600 do 100o euro.Nie narzekajmy aż tak mocno na nasz rynek,zdarzają się patologie w tym temacie ale chyba nie jest to aż tak powszechne.

Marco
9 miesięcy temu

Czy jest to zgodne z prawem?

Tomasz
9 miesięcy temu
Reply to  Marco

Polega to na tym że podział jest wewnętrzny, mieszkanie nie jest dzielone na 3 mniejsze mieszkania.
Poszczególne pokoje nie są przecież oddzielnymi lokalami mieszkalnymi, tak można zrobić, pokój może mieć 1m2, przecież Harry Potter mieszkał w składziku z miotłami pod schodami 🙂 (bez okna)
Jeżeli miałyby nie powstawać takie inwestycje, to przede wszystkimi osoby po zobaczeniu na żywo takiego pokoju powinny od razu zrezygnować z wynajmu. A tak się nie dzieje, bo np. to mieszkanie we Wrocławiu opisanie w artykule jest zlokalizowane w bardzo dobrym miejscu, więc się wszystko wynajmie.

Last edited 9 miesięcy temu by Tomasz
Stef
9 miesięcy temu
Reply to  Marco

Nie gdyż takie dodatkowe łazienki czy kuchnie nie spełniają przepisów prawa budowlanego(odległość od pionów) . Są przykłady gdy wspólnota wygrała w sądzie i nakazał on przywrócenie mieszkania do stanu pierwotnego.

Aleks
9 miesięcy temu
Reply to  Marco

to zalezy – moze nie spelniac warunkow technicznych np. „kuchnia w przedpokoju”, tu widze brak regulacji ustawowych – takie mieszkanie jest wlasciwie lokalem uzytkowym, bo jest wynajmowane w ramach dzialalnosci gospodarczej i nie dla zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych najemcow.

Belbeniusz
9 miesięcy temu

Moje zdanie jest takie, że trzeba promować pracę zdalną, żeby nie każdy korpoludek musiał mieszkać w promieniu 5 km od biura. A w temacie uciązliwości najmu przepisy powinny na pierwszym miejscu stawiać dobrostan sąsiadów (np. wymuszając na „landlordach” zdobycie wycofywalnej zgody na prowadzenie takiego biznesu od wszystkich mieszkańców klatki i przyznając im odszkodowania za syf i naruszenia spokoju). Że to spowoduje płacze „że to mi się nie opłaci” i (może) spadek liczby mieszkań na wynajem– no szkoda. Może za to więcej ich trafi na rynek. Aha, warto jeszcze poważnie potraktować ściganie i karanie wynajmu na czarno- inaczej „nigdy się małpy… Czytaj więcej »

Jaroslaw
9 miesięcy temu
Reply to  Belbeniusz

Ta zgodą sąsiadów mp 500 pln /m hmm ciekawe kto by to miał pokryć, wystarczyłoby wprowadzić limit m2 na osobę tylko żeby się nie okazało że ludzie mieszkają w swoich mieszkaniach w gorszych warunkach – może przymusową eutanazja po przekroczeniu limitu 😉

Belbeniusz
9 miesięcy temu
Reply to  Jaroslaw

Ta zgodą sąsiadów mp 500 pln /m hmm ciekawe kto by to miał pokryć, Cytując klasyka: „Jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności w takich warunkach, tzn. że się do niej nie nadaje.” 😉Nie ma obowiązku życia z wynajmu, a priorytet moim zdaniem mają dotychczasowi mieszkańcy budynku, którzy kupowali mieszkania we- właśnie- budynku mieszkalnym a nie w hostelu z całonocnymi imprezami, albo hotelu pracowniczym. Uciążliwość wynajmu, zwłaszcza okazjonalnego dla reszty budynku jest oczywista i obniża wartość ich mieszkań i niedoszły landlord powinien wziąć pod uwage że będzie im to musiał zrekompensować, albo nie dopuścić żeby do niej dochodziło przez… Czytaj więcej »

Last edited 9 miesięcy temu by Belbeniusz
jsc
9 miesięcy temu
Reply to  Belbeniusz

(…)Moje zdanie jest takie, że trzeba promować pracę zdalną, żeby nie każdy korpoludek musiał mieszkać w promieniu 5 km od biura.(…)
Przy dobrej kolei podmiejskiej obleci i 30 km, a nawet 50.

Jacek
9 miesięcy temu

Bydlęcy wagon w wersji niemobilnej.

Людмила
9 miesięcy temu

Problemów widzę kilka, które mają jeden mianownik, słowo DUŻO. Muszę DUŻO zjeść, mieć DUŻE mieszkanie, posiadać DUŻO rzeczy, zbędnych. Dawno zerwałam z tym sposobem życia. Przeprowadzka? Pakuję jeden plecak i jedną walizkę. Na śniadanie można zjeść surówkę, a na obiad 2 kanapki. Patrzę z politowaniem na tych wiecznie spieszących się i otyłych ludzi, niewolników słowa MUSZĘ.
Z mojego słownika wykreśliłam słowo „muszę”, już dawno. Mieszkałam w mieszkaniu 3-pokojowym, gdzie przebywało 5 osób. Prysznic można wziąć cicho po 22, a żeby wytłumić hałas położyć dywany.
Czas pozbyć się mitologii spod znaku DUŻO.

Marcin Staly Czytelnik
9 miesięcy temu
Reply to  Людмила

Z ciekawosci pani z Ukrainy?

Людмила
9 miesięcy temu

Pudło 🙂 Jestem Polką, a kilka lat temu spakowałam manatki i wyjechałam do Sankt Petersburga. Ściągnęłam chłopaka (wdowiec) z córką z Jakucka i kupiliśmy mieszkanie (28 metrów) w centrum.

mrn
9 miesięcy temu
Reply to  Людмила

Z całym szacunkiem dla Pani wyboru, jest on jednak Pani. I jeżeli Pani on odpowiada to super. Jednak nie wszyscy chcą żyć w taki sposób, i również należy to uszanować.

Stef
9 miesięcy temu

W prawie budowlanym są określone spadki kanalizacji oraz odległości od pionów. Nje da się z mieszkania 135 m 2 zrobić legalnie kilkunastu jak we Wrocławiu. Gdyby PINB był odpowiednio zetatyzowany to taka przeróbka by się nie wydarzyło.

mmm777
9 miesięcy temu

Wszystko już było… „Wszystkie domy-komuny powielały corbusierowski schemat „immeuble villas”. Kondygnacje miały powtarzające się minimalne pomieszczenia do mieszkania, dostępne z wewnętrznego korytarza, oraz strefę obsługującą. W zależności od rozwiązania, była to tylko kuchnia przeznaczona do przygotowania najprostszych posiłków lub też kuchnia i sanitariaty. Inne usługi: stołówka, pomieszczenia socjalne, miejsca opieki nad dziećmi, kioski znajdowały się w niezależnych obiektach niskich dołączonych do zasadniczej, wielopiętrowej bryły. Właściwie chciałoby się rzec, że to już tylko historia, Le Corbusier nie zrealizował swych projektów, władze radzieckie w roku 1933 zdecydowanie sprzeciwiły się traktowaniu mieszkańca jako królika, mieszkania jako klatki, a domu jako ich zbioru. Czy… Czytaj więcej »

mmm777
9 miesięcy temu

@Autorka
Po sieci chodziło zdjęcie, porównujące kwatery niewolników Waszyngtona, ze zdjęciem współczesnych studenckich kwater w USA. To chyba by była dobra ilustracja do artykułu 😉

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  mmm777

Tak, tak, tak!

axad
9 miesięcy temu

Prawie mnie zainspirowaliście, ja mam mieszkanie pod wynajem 150 metrów…

Admin
9 miesięcy temu
Reply to  axad

Nie było to naszym celem, bynajmniej 😉

Aleks
9 miesięcy temu

„„W mojej klatce jest takie podzielone mieszkanie, kuchnia została przeniesiona do przedpokoju. Pion cały czas jest zalewany. Ale z 3 pokoi zrobiono 6.””
Czyli niezgodnie z warunkami technicznymi – kuchnia nie moze byc w przedpokoju – polecam poczytac wymogi…

biruna
9 miesięcy temu

ile ludzi mieszka to jedna patologia, a niech z tych 15 osób 10 ma samochód i to jest tragedia dla okolicy bloku

Zibi
9 miesięcy temu

„a jeśli wierzyć doniesieniom medialnym, hamulec czynszowy wcale nie spowolnił wzrostu cen.” – nigdy żadne prawne i polityczne sterowanie cenami rynku nie działało ograniczająco na ceny. Zawsze, ale to zawsze skutek jest odwrotny. Wpie…..nie się polityków w rynek nieruchomości zawsze ceny podnosi – co by to nie było czy najem czy koszty budowy…

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu