8 stycznia 2024

Kiedy nasze dane o sprzedaży na Vinted, OLX, Fixly i innych portalach trafią do skarbówki? Co z podatkiem od sprzedaży w internecie?

Kiedy nasze dane o sprzedaży na Vinted, OLX, Fixly i innych portalach trafią do skarbówki? Co z podatkiem od sprzedaży w internecie?

Podatek od sprzedaży w internecie przeprowadzanej za pośrednictwem platform handlowych takich jak Allegro, Vinted, OLX, Fixly i podobnych miał wejść w życie w zeszłym roku. Jakie są jego losy? W styczniu nasze transakcje po raz pierwszy miały zostać zaraportowane do organów skarbowych. Czy tak się stanie? Kto i kiedy musi zapłacić podatek od sprzedaży? Kiedy fiskus otrzyma raporty o naszym wynagrodzeniu? Czego dowiedziałem się w Ministerstwie Finansów?

Zobacz również:

W ubiegłym roku osoby dorabiające w internecie sprzedażą i świadczeniem usług żyły projektem ustawy, który miał wprowadzić raportowanie ich działalności do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej. Po prostu część z nich dotychczas unikała rozliczania z fiskusem, a teraz tenże fiskus miał dostać na tacy dane o wynagrodzeniu z platform pośredniczących. Na „zaradnych” rodaków padł strach, a ja szeroko opisywałem to w tym miejscu. Zasypaliście nas pytaniami, więc tutaj odpowiedziałem na najczęściej pojawiające się pytania.

Podatek od sprzedaży w internecie – co się stało z ustawą?

Ostatnio w mediach ponownie zrobiło się głośno o podatku od sprzedaży w internecie, a konkretnie o raportowaniu takiej sprzedaży przez platformy handlowe do skarbówki. Nie wszystkie informacje są zgodne z prawdą. Czytałem już nawet, że ustawa weszła w życie w maju zeszłego roku i że pierwszy raport zostanie sporządzony w styczniu 2024 r. za rok 2023. Albo że ustawa wprowadza podatek, który będzie zależał od liczby dokonanych transakcji.

Zacznijmy o tego, że to nieprawda. Projekt ustawy faktycznie zakładał, że wejdzie ona w życie 1 maja 2023 r., ale w kwietniu utknął na jakimś komitecie. Potem politycy zajęli się „ważniejszymi” sprawami, czyli wyborami parlamentarnymi, a więc nikt nawet nie myślał o dodatkowym raportowaniu Polaków. Po co ich denerwować przed wyborami. Dla chętnych – tutaj można prześledzić całą drogę tego projektu.

Dlatego uspokajam – ustawa nie weszła w życie, a raporty za ubiegły rok nie zostaną sporządzone w styczniu 2024 r. Być może w ogóle nie zostaną sporządzone, a pierwszy okres sprawozdawczy się przesunie. Nie wykluczam jednak, że niektóre platformy handlowe przygotowały się do tych raportów albo nawet je sporządziły i trzymają na swoich serwerach.

Czytaj też: Koniec z udawanymi promocjami i podwyższaniem cen „w locie”? Omnibus ruszył na pomoc konsumentom. Co na to sklepy? Poszedłem za zakupy i…

Czy nowy rząd zajmie się tzw. DAC7?

W Polsce obowiązuje zasada dyskontynuacji. To oznacza, że niezakończone prace parlamentarne uznaje się za zamknięte (ta zasada nie dotyczy projektów obywatelskich, ale omawiany projekt takim nie jest) i „trafiają do kosza”. 15 października mieliśmy wybory parlamentarne, więc projekt ustawy o zmianie ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw pozostał niezrealizowany.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby taki projekt ponownie zgłosić (identyczny lub poprawiony przez nową większość parlamentarną). Wtedy jednak prace nad nim rozpoczną się od początku, a to oznacza m.in. ponowne konsultacje publiczne (a wypowiedziały się już m.in.: Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, Grupa OLX czy Lewiatan).

Pojawia się pytanie, czy i kiedy nowy rząd zajmie się tym projektem. Teoretycznie musi, bo zmiany są uchwalane w następstwie unijnej dyrektywy, tzw. DAC7. Takie dyrektywy Unii Europejskiej powstają po to, aby ujednolicić przepisy w poszczególnych krajach wspólnoty. Na ich podstawie rządzący wprowadzają zmiany w prawie krajowym.

Problem w tym, że implementacja miała nastąpić do końca 2022 r. i nie nastąpiła. Dyrektywy często wdraża się z opóźnieniem. Postanowiłem zapytać w Ministerstwie Finansów o to, czy i kiedy planuje się wdrożenie dyrektywy DAC7. Co się okazuje?

„Ministerstwo Finansów prowadzi pracę nad projektem ustawy implementującej rozwiązania tzw. DAC7. Na chwilę obecną nie został przesądzony szczegółowy harmonogram prac nad tym projektem ustawy. Na 15 stycznia 2024 r. zaplanowana jest dyskusja z przedstawicielami rynku w tym zakresie”

– dowiedziałem się w Ministerstwie Finansów. Co to oznacza? Wydaje mi się, że niemal na pewno przesunie się pierwszy okres sprawozdawczy (nie wyobrażam sobie, aby rząd w 2024 r. lub później obligował do raportowania sprzedaży za 2023 r.). Trudno jednak przewidzieć, czy będzie to 2024 r. czy może nawet 2025 r. Sama ustawa też może się jeszcze zmienić.

Czytaj też: Rząd ujawnił pierwsze szczegóły nowego programu tanich kredytów hipotecznych. „Mieszkanie na Start”, czyli kolejna porcja narkotyku. Nieco rozmasowana

Podatek od sprzedaży w internecie – co zakładał projekt?

Zacznijmy od tego, że projekt ustawy nie wprowadzał żadnego nowego podatku. Wprowadzał natomiast obowiązek sprawozdawczości platform handlowych, czego przestraszyło się wiele osób, które prawdopodobnie unikały płacenia podatku. To trochę tak, jakby zobligowano dostawców telewizji do raportowania o swoich użytkownikach. Od razu pojawiłby się popłoch wśród wcale niemałej grupy, która nie płaci abonamentu RTV.

Zasady rozliczania podatków są zapisane w innych ustawach. Wprawdzie sprzedaż okazjonalna nie jest w Polsce opodatkowana, ale pod pewnymi warunkami. Po pierwsze, ważny jest czas posiadania danej rzeczy (aby sprzedaż nie stanowiła źródła przychodu, to musimy posiadać rzecz przez minimum pół roku). Po drugie, liczy się zamiar (na przykład jeżeli, kupując daną rzecz, planowaliśmy ją odsprzedać drożej, to będzie to źródło przychodu).

Czyli jeśli ktoś regularnie i w celu zarobkowym handluje w internecie, to powinien się z tego rozliczyć. Jeżeli ktoś świadczy odpłatne usługi innej osobie, to powinien się z tego rozliczyć. Jeżeli ktoś wynajmuje komuś mieszkanie za opłatą, to powinien się z tego rozliczyć. I tak dalej.

Projekt ustawy zakładał jedynie regulacje dotyczące raportowania naszej sprzedaży w internecie. Gdyby ustawa weszła w życie, to operatorzy platform internetowych byliby zobligowaniu do sporządzania rocznych raportów o działalności swoich użytkowników. W raporcie znalazłoby się m.in. łączne wynagrodzenie uzyskane za pośrednictwem platformy w każdym kwartale danego roku.

Dotyczy to pośredników ułatwiających: najem nieruchomości lub miejsc parkingowych (np. Booking, Trivago, Airbnb itp.); usługi świadczone osobiście (np. Fixly, Usterka, booksy itp.); sprzedaż towarów (np. Allegro, Amazon, Aliexpress, Vinted, OLX itp.); najem środka transportu (np. HoppyGo).

W projekcie znalazły się pewne limity (aby nie raportować osób, które sprzedają jedną książkę miesięcznie). Jakie to limity? Zaraportowane miały być tylko te osoby, które na danej platformie wykonają w ciągu roku przynajmniej 30 transakcji lub dowolną liczbę transakcji, ale na kwotę przekraczającą 2000 euro.

Co ciekawe limity nie dotyczą najmu nieruchomości, ich części, środków transportu i usług świadczonych osobiście. Takie usługi miały być raportowane niezależnie od tego, jak często je wykonujemy i za jaką kwotę. Czyli jeżeli ktoś raz w miesiącu dorabia jako hydraulik, to byłby zaraportowany.

Czytaj też: Podatek od sprzedaży, a używane samochody, które są coraz droższe. Jak dobić targu, aby zarówno kupujący, jak i sprzedający byli bezpieczni? Trzy sposoby, jak bezpiecznie zapłacić za samochód

Na razie żadna ustawa nie weszła w życie, a operatorzy platform cyfrowych nie są zobligowani do sporządzania raportów. W Ministerstwie Finansów prowadzą już jednak prace nad nowym projektem. To oznacza, że prawdopodobnie takie raporty powstaną w przyszłości. Nie wiadomo jednak, czy założenia ustawy będą podobne do poprzednich (np. jakie będą limity) ani kiedy będzie pierwszy okres sprawozdawczy. Dlatego najbezpieczniej jest się uczciwie rozliczać.

CZYTAJ TEŻ HOMODIGITAL: Sztuczna inteligencja zmieni wyższe uczelnie, jak bardzo i kto na tych zmianach skorzysta? O tym przeczytasz w Homodigital.pl. GenAI upowszechnia dostęp do wiedzy i znacznie przyśpiesza proces uczenia, a także prowadzenie badań. Pod warunkiem, że nowa technologia jest właściwie wykorzystana. Zapraszam do przeczytania!

ZOBACZ TEŻ NAJNOWSZY WIDEOFELIETON:

POSłUCHAJ NAJNOWSZEGO ODCINKA PODCASTU: W pierwszym w 2024 r. odcinku podcastu „Finansowe Sensacje Tygodnia” wyjaśniamy zasady przedłużonych na ten rok wakacji kredytowych i proponowane zmiany w Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Podpowiadamy jaki kredyt hipoteczny zaciągać po zamknięciu programu „Bezpieczny kredyt 2%”. Wygląda na to, że przyjdzie nam żyć z płaską, lecz nie niską inflacją. W co inwestować? A na koniec o wpadce Google, który podał, że za euro musimy płacić ponad 5 zł. Zapraszają: Maciek Samcik, Maciek Danilewicz i Maciek Bednarek

Zdjęcie główne: jcomp/Freepik

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0xmarcin
3 miesięcy temu

Głupoty ciąg dalszy. Szara strefa sobie poradzi, jedyne komu to zaszkodzi to szaraczkom którzy np. postanowią spieniężyć swoją kolekcje płyt winylowych czy figurek PCV. Nie zdziwił bym się jakby się budowlańcy i hydraulicy na Tindera przenieśli: powabny Heniek, hydraulik – praca z rurą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

mariusz
3 miesięcy temu

To nie jest tak, że wchodzi podatek od sprzedaży. On był zawsze i dotyczył osób prywatnych, które sprzedają rzeczy z zyskiem. Po wdrożeniu DAC7 po stronie tych osób prywatnych nic się nie zmieni, co najwyżej będą miały zapytanie ze skarbówki, czy przypadkiem z uwagi na skalę działania nie prowadzą już działalności gospodarczej, ale to nie dotyczy rzeczy nabytych do własnych celów, kolekcji, itd. DAC7 ma natomiast pomóc wychwycić tych, którzy działają w czarnej strefie, prowadzą w zasadzie firmy, ale bez rejestracji. Nie płacą podatków, składek ZUS i przez to „okradają” uczciwie działające podmioty. Kto działa normalnie, legalnie, nie ma się czego obawiać… Czytaj więcej »

Davidoff
3 miesięcy temu
Reply to  mariusz

Jak to miło gdy zapomnisz że mieszkasz w Polsce:
„Kto działa normalnie, legalnie, nie ma się czego obawiać moim zdaniem”

Robert
3 miesięcy temu

Pamiętajmy też, że istnieje limit obrotu, który można wygenerować bez potrzeby zakładania działalności czy rozliczania się z fiskusem. Obecny rząd chce ten limit zwiększyć do 38.000 brutto w skali roku, więc nie wiem skąd ta potrzeba raportowania kwot od 2.000€…

Marek
3 miesięcy temu
Reply to  Robert

Skąd wynika ten limit?

Robert
3 miesięcy temu
Reply to  Marek

Limit uzależniony jest od wysokości minimalnego wynagrodzenia, wyliczany jest jako % od obwiązującego minimalnego wynagrodzenia (miesięcznie). Planowane zmiany mają wprowadzić limit roczny zamiast miesięcznego i podnieść wysokość obrotów, które można generować bez obowiązku rejestracji działalności.

jsc
2 miesięcy temu
Reply to  Marek

Bo za tyle można zmontować bombę…

Robert
3 miesięcy temu

tak, ogranicza się do jednego rocznego rozliczenia PITu

Davidoff
3 miesięcy temu
Reply to  Robert

„więc nie wiem skąd ta potrzeba raportowania kwot od 2.000€”
Bo to nie jest limit 38 tys na allegro tylko ogólnie. Jak wpadnie 30 tyś z allegro i 10 tyś z jakiegoś innego serwisu to wszyscy wiedzą o co chodzi.

Stef
3 miesięcy temu

Jak to się ma do działalności gospodarczej nie zarejestrowanej?

Zdzisława
3 miesięcy temu

Dla US wystarczy np.”uprzejmie donoszę” i występują do Allegro o wydruki z konta sprzedającego z 5 lat wstecz. Naliczą dochodówkę i vat, jeżeli były przekroczone limity. Oczywiście dochodówka w „promocyjnej” wysokości i podatki z należnymi odsetkami.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu