14 stycznia 2023

Koniec z udawanymi promocjami i podwyższaniem cen „w locie”? Omnibus ruszył na pomoc konsumentom. Co na to sklepy? Poszedłem za zakupy i…

Koniec z udawanymi promocjami i podwyższaniem cen „w locie”? Omnibus ruszył na pomoc konsumentom. Co na to sklepy? Poszedłem za zakupy i…

Dyrektywa Omnibus ułatwia nam zakupy? Sklepy muszą podawać informacje o tym, jaka była wcześniejsza najniższa cena i nie mogą już kupować pozytywnych recenzji. Jest sporo zmian na zakupach, które weszły w życie od 1 stycznia! Ale czy to działa? Cóż, odwiedziłem kilka sklepów i znalazłem pozorne promocje, próby omijania prawa, a nawet… jego ignorowania!

Zobacz również:

Zmiany w działalności sklepów są pokłosiem konieczności implementacji trzech dyrektyw: Omnibus, Towarowej oraz Cyfrowej, z których ta pierwsza wzbudza największe poruszenie. Jakie są najważniejsze zmiany i dlaczego musieliśmy na nie tyle czekać, skoro dyrektywy są znane od wielu miesięcy?

Dyrektywy Unii Europejskiej mają na celu ujednolicenie przepisów w poszczególnych krajach wspólnoty. Na ich podstawie rządzący powinni wprowadzić zmiany w prawie, aby to było zgodne z dyrektywami. 1 stycznia 2023 r. weszły w życie zmiany w kilku ustawach, które mają na celu zwiększyć ochronę konsumentów w Polsce.

Dyrektywa Omnibus: aby promocja była promocją

Wszyscy mierzyliśmy się z tym problemem: sklepy zachęcały nas do zakupów promocjami i wyprzedażami, które wcale nie musiały być tak korzystne, jak wynikałoby z reklamy. Na przykład jakiś sklep podniósł cenę, aby ją zaraz obniżyć (coś długo kosztowało 2000 zł, potem przez tydzień 3000 zł, a następnie sklep chwalił się obniżką z 3000 do 2500 zł). Inni reklamowali produkty jako przecenione z 3000 zł na 2000 zł, ale nie dodawali, że tydzień temu była promocja z ceną w wysokości 1500 zł.

Pół biedy, gdy dotyczyło to produktów, które kupujemy regularnie (karma dla psów, pieluchy dla dzieci, kawa ziarnista itd.), bo wtedy orientowaliśmy się w cenach i wiedzieliśmy, czy promocja była faktycznie promocją. Gorzej w sytuacji, w której musieliśmy dokonać sporadycznego zakupu (pralka, telefon komórkowy, komputer itp.) i nie mieliśmy żadnego punktu odniesienia. Mogliśmy tylko zaufać sklepom, że promocja jest faktycznie promocją, lub sprawdzać, jakieś historie cen na zewnętrznych portalach (np. na Ceneo).

Dzięki dyrektywie Omnibus to się zmieniło. Od teraz przedsiębiorcy, którzy obniżają cenę jakiegoś produktu, mają obowiązek informować o najniższej cenie danego towaru, która obowiązywała w ciągu 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Dotyczy to nie tylko sklepów internetowych, ale także stacjonarnych. Taka cena pojawia się teraz jako trzecia – konsument widzi cenę regularną, cenę obniżoną i najniższą cenę z ostatniego miesiąca.

Szybko się okazało, że wiele promocji jest mało atrakcyjnych, a media społecznościowe zalała fala screenów, na których użytkownicy wyłapywali pozorne promocje. Poniżej jeden przykład ode mnie, który może nie jest zbyt spektakularny, ale znalazłem go w ciągu kilkudziesięciu sekund. Lodówka z ceną obniżoną z 2549 zł na 2099 zł i informacja, że nie tak dawno cena wynosiła 1999 zł.

Dyrektywa Omnibus cena lodówki EURO RTV AGD
Dyrektywa Omnibus cena lodówki EURO RTV AGD

Czytaj też: Allegro pokazało wyniki finansowe. Strata bije po oczach, a prowizje od sklepów rosną. E-commerce cierpi z powodu wysokiej inflacji. A może po prostu wraca do normalności?

Jak sklepy omijają dyrektywę Omnibus?

Czy to rozwiązuje problem? Na pewno jest to krok w dobrym kierunku, ale mam wrażenie, że skończy się to tym, że sieci handlowe będą musiały lepiej zarządzać swoimi promocjami (czyli lepiej opłacani analitycy będą się tym zajmować). Co mogą zrobić sklepy? Dopiero się okaże, jak będą „omijać” nowe prawo, ale już widzę kilka możliwości.

Po pierwsze, można przeceniać produkty raz na 31 dni lub rzadziej. Będzie trochę więcej zamieszania i tabelek w Excelu, ale ostatecznie bez problemu można tak zarządzać promocjami, aby klient nie zauważył tego, co ma być ukryte. Połowę produktów przeceni się w nieparzyste miesiące, połowę w parzyste i problem z głowy.

Po drugie, można używać innych wyrażeń. Przepisy obligują sklepy do informowaniu o najniższej cenie tylko w przypadku obniżania ceny. Prawdopodobnie będzie używanych wiele innych sposobów informowania o niskiej cenie w stylu: „tanio”, „tylko”, „niska cena” itd. bez pokazywania przekreślonych cen. Tak jest m.in. w Kauflandzie, gdzie większość produktów w gazetce zostało oznaczonych słowem „tanio”, a tylko przy niektórych pokazano wyższą cenę. Widziałem też już sklep, który postanowił podać… najwyższą cenę z ostatnich 30 dni, aby obecna wydała się bardziej zachęcająca.

Kaufland dyrektywa Omnibus
Kaufland dyrektywa Omnibus

Po trzecie, mogą się pojawić różnego rodzaju zestawy i sprzedaż wiązana. Tu do telewizora doda się baterie za darmo, tam do laptopa dorzucą jakąś mysz bezprzewodową. Wcześniej taki zestaw nie był dostępny w sprzedaży, a więc nie będzie obowiązku podania poprzedniej najniższej ceny. Pojawi się też więcej ofert w stylu „trzeci produkt gratis” oraz zniżek aktywowanych po wpisaniu kodu promocyjnego.

Po czwarte, informacja o najniższej cenie podawana jest znacznie mniejszą czcionką niż informacja o promocji. Każdy sklep wyjaśnia to na swój sposób i niektórzy ewidentnie próbują zmylić klientów. Często po odpowiednie informacje musimy kliknąć w „i”, „dowiedz się więcej” lub podobny przycisk, a czasem nawet najechać na te ikony wskaźnikiem myszy. To może wykluczyć mniej techniczne osoby.

Po piąte, UOKiK poinformował, że sklep nie ma takiego obowiązku, „jeśli przedsiębiorca zwyczajnie obniża cenę regularną, bez ogłaszania promocji lub wyprzedaży”. Myślę, że wiele sklepów będzie próbowało tak interpretować swoje działania i po prostu stwierdzą, że zwyczajnie obniżyli cenę.

Po szóste, wiele sklepów na razie się do tego po prostu nie przygotowało. Zrobiłem sobie rundkę po sklepach i w wielu – pomimo ewidentnych promocji – nie było stosownej informacji. Jedne sklepy rzetelnie informują o najniższej cenie, niektóre ograniczyły się do gazetek reklamowych, inne w ogóle o tym nie informują. Często jest też tak, że na stronie internetowej jest wiele miejsc, gdzie dana informacja jest niewidoczna, a zobaczymy ją dopiero po wejściu w szczegółowy opis produktu.

Marketingowcy na pewno wykażą się kreatywnością, a pracownicy Inspekcji Handlowej będą mieli co robić. Jakie są kary za ignorowanie tych przepisów? Za niewykonywanie tych obowiązków grozi do 20 000 zł, a jeżeli dopuszczamy się tego co najmniej trzy razy w ciągu roku, to kara rośnie do 40 000 zł. Pytanie, jak będą interpretowane te zapisy – czy 5 różnych produktów jednego dnia to pięć naruszeń przepisów czy zaledwie jedno? Prawdopodobnie żadne kary nie zostaną nałożone za pierwsze dni obowiązywania nowego prawa (w przypadku RODO też czekaliśmy jakiś czas na kary), ale w końcu się ich doczekamy.

Czytaj też: Polacy (nie) potrafią oszczędzać? Tłumy chętnych po niewielką obniżkę ceny masła oraz… brak chętnych na masło za darmo. Ponure wnioski z promocji w Lidlu

Dyrektywa Omnibus, Cyfrowa i Towarowa – co jeszcze się zmieniło?

Zmiany dotkną też platformy handlowe (np. Allegro, Amazon, Booking.com itd.), które mają teraz obowiązek umieszczać informację o tym, czy dany przedsiębiorca jest osobą prywatną. Czemu to jest ważne? Bo w transakcjach pomiędzy osobami prywatnymi nie mają zastosowania przepisy chroniące konsumentów (np. możliwość odstąpienia od umowy). Poniżej screen z Allegro Lokalnie, które o tym już informuje.

Allegro osoba prywatna
Allegro osoba prywatna – dyrektywa Omnibus

Ważnym ułatwieniem będzie klarowna informacja o głównych parametrach, wpływających na kolejność pojawiania się wyników wyszukiwania i oznaczenia płatnej reklamy. Wszyscy wiemy, że najczęściej pierwsze pozycje na liście wyszukiwania nie były ani najtańsze, ani najbardziej korzystne, a po prostu opłacone przez sprzedawcę. Teraz mamy o tym uzyskać informację. Np. taką:

Amazon sponsorowane wyszukiwanie
Amazon: sponsorowane wyszukiwanie

Zakazane będzie też zamieszczanie (lub po prostu zlecenie zamieszczania, np. na zasadach copywritingu) nieprawdziwych lub zniekształconych opinii. To powinno ograniczyć proceder kupowania opinii, które brzmiały w stylu: „miałem mieszane uczucia co do marki, ale od 2 lat działa bez zarzutu”. Sklepy będą musiały też informować, czy i w jaki sposób weryfikują autentyczność opinii. Allegro informuje o tym tak:

Opinie Allegro
Dyrektywa Omnibus i opinie Allegro

Bardzo ciekawe są też zapisy obligujące przedsiębiorców do informowania o indywidualnym dostosowaniu ceny na podstawie zautomatyzowanego podejmowania decyzji, jeżeli oczywiście takie praktyki są stosowane. Czyli już nie będzie tak, że z każdym odwiedzeniem strony usługa będzie mieć wyższą cenę, aby nas zachęcić do szybszej decyzji (lub tak będzie, ale się o tym dowiemy).

Ograniczono też proceder podwójnych standardów w różnych krajach wspólnoty. W rezultacie producenci nie będą mogli różnicować składu w zależności od rynku, co często miało miejsce. Proszek do prania tej samej marki będzie musiał mieć ten sam skład – na przykład – w Polsce i w Niemczech, co dotychczas nie zawsze miało miejsce. Niestety dodano zdanie: „chyba że przemawiają za tym uzasadnione i obiektywne czynniki” i trochę się boję, że ktoś uzna, że takim czynnikiem będzie na przykład to, że Polacy lubią jeść cukier i olej palmowy, a Niemcy nie.

W pewnym stopniu ograniczono też proceder „wciskania”(głównie seniorom) drogich produktów podczas różnego rodzaju pokazów i wycieczek. Dzięki temu klienci podejmą bardziej świadomą decyzję o zakupie (a w praktyce pewnie wiele osób z zakupu zrezygnuje). Co się zmieniło? Nie będzie można w takich miejscach zawierać umów finansowych (np. umowy pożyczki na zakup garnków), a zawarte umowy finansowe będą nieważne.

Wydłużono też do 30 dni termin na odstąpienie od umowy zawartej podczas nieumówionej wizyty przedsiębiorcy w domu konsumenta lub podczas wycieczki (z jakiegoś powodu zabrakło tutaj pokazów). Pojawi się też zakaz przyjmowania płatności przed upływem terminu na odstąpienie od umowy za umowy zawarte podczas pokazu, wycieczki lub nieumówionej wizyty w domu konsumenta.

Czytaj też: Coraz więcej Polaków kupuje w internecie, więc Allegro… podnosi prowizje. Czy w e-commerce czeka nas podwójna inflacja?

Widziałem już opinie, że jest to prawo w stylu obowiązku informowania klientów o tym, że kawa jest gorąca. Nie zgadzam się. Restauracje w końcu nie próbowały wszystkim „wciskać”, że ich kawą nie można się oparzyć. A niektóre sklepy działały trochę na tej zasadzie i manipulowały klientami. Moim zdaniem jest to krok w dobrą stronę, na który długo czekaliśmy (akurat takich ustaw nikt w kilka godzin nie wprowadza), a który mógłby być większy.

Zdjęcie główne: Skitterphoto/Pixabay

Subscribe
Powiadom o
68 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
GREG
1 rok temu

Wczoraj promka na masło w Leclercu i co okazuje się, że waga 170g zamiast 200g czyli 15% towaru brakuje 🙂
Zawsze będą kombinować jak klient zrobić na kasę.

Admin
1 rok temu
Reply to  GREG

Dobre!

gosc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Po angielsku nazywają to shrinkflation, jest jeszcze aquaflation (zastępowanie składników wodą), tipflation (wywieranie presji na dawanie napiwków). Wszystkie tego typu zabiegi to greedflation.

Admin
1 rok temu
Reply to  gosc

Nie znałem tego 🙂

Wojciech
1 rok temu
Reply to  GREG

No dobra , ale cena chyba też jest za kg podawana i wtedy widać co i jak….

Magda
1 rok temu

Proszę nie powielać mitu o gorącej kawie i zapoznać się z tym, ile pieniędzy wydał McDonald na „marketing” przekonujący opinię publiczną o tym, że jakaś idiotka nie wiedziała, że kawa jest gorąca, oparzyła się i poszła do sądu.

Więcej się po panu spodziewałam niż powtarzanie mitów :).

Admin
1 rok temu
Reply to  Magda

W imieniu autora: trochę nie na temat ta dyskusja, ale proszę wrzucić link z informacją ile wydał 😉

Marcin
1 rok temu
Reply to  Magda
Admin
1 rok temu
Reply to  Marcin

Dzięki!

Bolo
1 rok temu
Reply to  Marcin

Ale ten link raczej potwierdza tę historię. „Media w innych krajach zgodnie podążały za tą narracją, choć trudno stwierdzić jednoznacznie z jakich powodów.” Jak nie wiadomo, czemu media z dziwnego powodu podają zupełnie inną interpretację faktów, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.

Sosna
1 rok temu
Reply to  Marcin

Jak widać, obiegowa wersja historii jest dużo bliższa prawdy, niż nasze rodzime mity o „więzieniu za batonik” czy „więzieniu za brak ważnej legitymacji uprawniającej do zniżki” czy najnowszych podśmiechujek ze sprawy policji z kajzerką…

Bolo
1 rok temu
Reply to  Magda

MacDonald nic nie musiał nikomu płacić bo ludzie sami się rzucili do bialorycerzowania korporacji, która lała prawie wrzącą kawę. To jest Hameryka.

Tomek
1 rok temu

Z tym omnibusem to jest trochę bez sensu. Ja oczywiscie wiem, że sklepy podnosiły ceny by je potem częściowo opuścić ale z drugiej strony kto komu bronił kupić gdy towar był przed podniesieniem ceny? Sklep pokazuje, że produkt x był w ciągu 30 dni tańszy o np 5% niż jest teraz. To tylko pokazuje, że mogłem kupić wtedy bo teraz mimo promocji i tak jest drożej. Jak cukier dziś w sklepie kosztuje 5 PLN a za 2 tygodnie 7 w promocji to niekoniecznie jest to zła wola sprzedawcy ale może być zmiana ceny u dostawcy. Trzeba było kupować ten po… Czytaj więcej »

Admin
1 rok temu
Reply to  Tomek

To prawda, ja też się obawiam, że ta dyrektywa to przerost formy nad treścią. Ludzie albo zwracają uwagę na ceny i je porównują (wtedy sami wiedzą czy coś jest promocją czy nędzną podróbką promocji) albo mają to gdzieś i kupują nieświadomie – wtedy żaden Omnibus im nie pomoże. Ale rzeczywiście, na dwa miesiące przed Black Friday zacznie być wesoło.
Chociaż jest jedna fajna zmiana – w radiowych reklamach elektromarketów zaczęli podawać najniższą cenę z ostatnich 30 dni

gosc
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Zgadzam się, że ta dyrektywa to przerost formy nad treścią . Są dwie grupy konsumentów.
Dla pierwszej najważniejsze jest aby kupić w promocji. Nie ważne czy produkt jest tani, czy go potrzebują w takiej ilości i czy w ogóle go potrzebują. Kupują bo jest napisane „PROMOCJA”. Są to zakupy kompulsywnie i te przepisy to jeszcze pogłębią. To z myślą o tej grupie stworzono te przepisy.
Druga grupa stara się kupić jak najtaniej. Nie ma znaczenia czy to jest promocja czy nie. Ta grupa porównuje ceny w różnych sklepach i wybiera najtańszy sklep. Dla tej grupy Omnibus nie ma znaczenia.

Admin
1 rok temu
Reply to  gosc

Pierwszej grupie da się pomóc, ale pod warunkiem, że przepisy będą „nieomijalne”. A w branży marketingowej i handlowej to chyba awykonalne…
Najgorzej będzie wtedy, kiedy przepis da się obejść, ale jest to kosztowne i sprzedawcy wliczają to w cenę. Czyli wszyscy płacimy więcej z powodu przepisu, który i tak jest omijalny

Przemo
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

W radiowych promocjach od dawna jest lepsza zmyłka. Nie podają ceny tylko np. „teraz 400 PLN taniej” 🙂

Admin
1 rok temu
Reply to  Przemo

No tak, ale to dużo słabiej działa

Ppp
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Polowanie na kierowców, by ich karać zawsze, wszędzie i za wszystko – TO jest dopiero przerost formy nad treścią!
Rozumiem, że nie wierzycie w skuteczność Omnibusa, ale przynajmniej jest to usiłowanie zrobienia czegoś dobrego, a ewentualny brak skuteczności nie jest w sumie wielką szkodą.
A wydłużenie do 30 dni prawa do zwrotu towaru kupionego na oszukańczym pokazie jest ewidentnie dobre.
Pozdrawiam.

Admin
1 rok temu
Reply to  Ppp

Tu zgoda

Bogusław
1 rok temu
Reply to  Ppp

Polowanie na kierowców? Kierowcy jeżdżą jak chcą, parkują gdzie chcą, przejeżdżają prawie pieszym po stopach na przejściach, a karę ponosi może 1 na 1000. Serio jest polowanie?

Piotr
1 rok temu

Wydłużono też do 30 dni termin na odstąpienie od umowy zawartej podczas nieumówionej wizyty przedsiębiorcy w domu konsumenta lub podczas wycieczki (z jakiegoś powodu zabrakło tutaj pokazów).”
No skoro nie można zawierać umów w trakcie pokazu to nie ma jak od nich odstąpić.

Olo
1 rok temu
Reply to  Piotr

Nie czytałem bezpośrednio dyrektywy, ale z artykułu wynika, że zakaz dotyczy tylko umów finansowych (np. pożyczki). Jak ktoś kupuje za gotówkę, kartą itd. to od takiej umowy będzie można odstąpić.

Admin
1 rok temu
Reply to  Olo

Tak, o ile mi wiadomo, to zakaz dotyczy umów finansowych

Mike
1 rok temu

Czyli tyle się zmieniło, że nic się nie zmieniło. Bo obejść te regulacje jest bardzo prosto. Po raz kolejny urzędnicy tylko udają, że coś robią.

Admin
1 rok temu
Reply to  Mike

Chcieli dobrze, a wyszło jak zwykle 😉

Jacek
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Oni dobrze wiedzieli, czego chcieli: pozory troski o dobro klienta zostały zachowane i otworzyła się furtka do zatrudnienia nowych kontrolerów pilnujących wykonywania dających się obejść przepisów.
Przynajmniej dobrze, że ułatwili odkręcenie niekorzystnych umów wciskanych nieasertywnym i gorzej zorientowanym starszym osobom przez domokrążców.

gosc
1 rok temu
Reply to  Mike

Czy RODO zmniejszyło ilość wycieków? Nie, wycieków jest coraz więcej.
Czy PSD2 zmniejszyło ilość nieautoryzowanych transakcji? Nie, takich transakcji jest coraz więcej.
Czy Omnibus spowoduje, że sprzedawcy będą rzetelni? Nie.

Problemem jest nieuczciwość, a na to urzędnicy nic nie poradzą.

Admin
1 rok temu
Reply to  gosc

RODO spowodowało, że wycena danych osobowych na rynku wzrosła, więc w pewnym sensie ma pozytywny skutek 🙂

gosc
1 rok temu

No to doszło do nieporozumienia ponieważ moim zdaniem należy sobie darować dalsze zmiany. PSD2 ma więcej sensu niż RODO, ale w obu przypadkach koszty przewyższają korzyści. Wszystko staje się zbyt skomplikowane.
Problemem jest nasza nieuczciwość i chciwość – żadne przepisy tu nie pomogą. Regulacje są łamane, obchodzone oraz nieegzekwowane. Należy się skupić na egzekwowaniu tych przepisów, które już są, a nie na tworzeniu nowych.
Niestety Bruksela ma już kolejny głupi pomysł:
Bruksela ma dość greenwashingu. Unia Europejska bierze się za ekościemę w reklamach
https://spidersweb.pl/bizblog/greenwashing-reklamy-komisja-europejska/

Bolo
1 rok temu
Reply to  Mike

Tak, wiemy, Unia nadaje się tylko do wyznaczania krzywizny bananów, a urzędnicy unijni z nudów regulują biznes.

Julek
1 rok temu
Reply to  Bolo

Tam gdzie trzeba to regulują skutecznie. A omnibus mógłby zaszkodzić wielu korporacjom, wiec się zupelnie przypadkowo nie przyłożyli.

Olo
1 rok temu

Czy ktoś wiem czy dyrektywa Omnibus dotyczy także biur podróży (np. wycieczki last minute)?

Admin
1 rok temu
Reply to  Olo

Dotyczy wszystkiego co jest sprzedawane, moim zdaniem

Olo
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

To na razie w biurach podróży TUI, Itaka i Rainbow takich informacji nie ma.

Przemysław
1 rok temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie wszystko co jest sprzedawane. Np. nie dotyczy to produktów szybko psujących się lub mających krótki termin ważności (np. żywność). Autor tekstu napisał o omijaniu dyrektywy przez sklep Kaufland bo stosuje informacje, że coś jest tanio a sklep w przypadku żywności nie musi informować o najniższej cenie.

Admin
1 rok temu
Reply to  Przemysław

Tak, wszystko co sprzedawane, ale z wyłączeniem szybko psujących się

Przemysław
1 rok temu

„Nie dotyczy to tylko sklepów internetowych”? Chyba powinno być: „Dotyczy to nie tylko sklepów internetowych”. Inaczej zdanie nie ma sensu.

Komentarz sponsorowany.
1 rok temu

Trochę unormuje to sytuację na rynku. Głównym problemem było podnoszenie cen przed akcjami specjalnymi i w ich czasie sprzedawanie drożej niż normalne, przy jednoczesnej komunikacji że jest taniej. Nie było ro oszustwo, bo tego zrobić sklepy nie mogły, ale temat był mocno naciągany. Konsument ma teraz prawo do informacji, takiego prawa wcześniej nie miał.

Smiec
1 rok temu

Bo Polacy tacy są robią w rządzie rąbią w sklepach w urzędach ale żaden nie podpierdoli takiego nigdzie. Ale jak somsiad kupi samochód to od razu ..

TomekJ
1 rok temu

Nie rozumiem tego narzekania na Ominbusa. To, że da się go „obejść” (choć umówmy się – te sposoby obejścia dają dość marne efekty z punktu widzenia sprzedającego), wcale nie oznacza, że sama dyrektywa jest zła. Nie ma przepisów idealnych, a ten konkretny jest i tak jednym z najbardziej prokonsumenckich w ostatnich latach. ad. 1) Można i tak, ale trzeba będzie się bardzo pilnować, bo konkurencja może wywinąć w międzyczasie niezły numer. ad. 2) Sam rodzaj hasełka typu „tanio” nic nie oznacza. Jeśli nie ma informacji o obniżce („przekreślonej ceny”), to dla klienta to nie jest promocja warta uwagi, ot zwykła… Czytaj więcej »

Aleksandra
1 rok temu
Reply to  TomekJ

Ad.2) Chyba, że klient orientuje się w cenach i wie, że np. tydzień wcześniej dany produkt kosztował więcej.

Przeczytałam gdzieś, że obowiązek informowania o najniższej cenie produktu w ciągu ostatnich 30 dni nie dotyczy produktów spożywczych o dacie przydatności do spożycia krótszej niż 30 dni. Nie jestem tylko pewna, na ile źrodło było wiarygodne. Może ktoś się orientuje, jak to wygląda w rzeczywistości?

Marek
1 rok temu

Kolejny martwy przepis, przykład? Sklep internetowy z elektroniką na literę X, w grudniu zakupione słuchawki Sony LinkBuds S za cenę 499 zł, aktualna cena 799. Wzmianka o niższej cenie w okresie ostatnich 30 dni – zapomnij.

Olo
1 rok temu
Reply to  Marek

A może teraz promocji nie ma? Jak jest to cena regularna to chyba nie muszą podawać najniższej ceny z ostatnich 30 dni.

Marek
1 rok temu
Reply to  Olo

Owszem w grudniu była promocja z 599 zł na 499 zł. Teraz cenę podnieśli bo mogą. Zresztą na stronie fakefriday można sprawdzić jak zmieniała się cena w czasie i jak bardzo sklep leci w kulki, pomimo wprowadzenia dyrektywy Omnibus.

Olo
1 rok temu
Reply to  Marek

Skoro teraz cena wynosi 799 i ten sklep na literę X nie ogłasza na niego promocji to Omnibus tu nie obowiązuje.

Adam
1 rok temu

Jak nie macie co robić z kasą to zamiast na głupie promocje proszę tutaj
https://pomagam.pl/natalka1606?fbclid=IwAR1zoWWlg6EkKkrfnau5IBzRkd3TxENDYc9qUKR7yA0KretikG49OGLUrf4

Tobiasz
1 rok temu

Ta dyrektywa to jawny przykład przeregulowania. Obejście tych przepisów samo w sobie nie będzie jakoś nadmiernie trudne (omijane będą te, które rynek uzna za nieracjonalne). Natomiast dyrektywa będzie wiązała się z wieloma trudnościami interpretacyjnymi, co zresztą Pan wskazał. Wcale nie ogranicza procederu wciskania drogich produktów podczas pokazów. Po prostu po pożyczkę na garnki pójdzie się drzwi obok pokazu, czego przepisy nie zabraniają. Poza tym co to znaczy podczas wycieczki? Przecież nie da się interpretować przepisów, że nie mogę wziąć w banku pożyczki albo wykupić dodatkowej polisy na życie będąc na wycieczce zorganizowanej przez biuro podróży.

Hans
1 rok temu

Ja bym na miejscu sklepów wystawił 1 szt. towaru w promocji za 1zł i potem zawsze pisał, że najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni to 1 zł. Tym sposobem cała zabawa idzie się czesać, bo klient i tak nie będzie wiedział za ile faktycznie powinien kupić pralkę, komputer czy telefon (w sensie jaka cena jest faktycznie promocyjna) 😉

Przemysław
1 rok temu
Reply to  Hans

Albo klient nigdy nic nie kupi bo kiedyś było za złotówkę a teraz za 3k a tyle to ja nie będę przepłacać ?

Hans
1 rok temu
Reply to  Przemysław

Jednak myślę, że klienci szybko uznaliby, że ta informacja G (guzik) daje 😉

att
1 rok temu

Pełen optymizmu, jakiś czas temu zacząłem się wczytywać, w opis nadchodzących zmian. Optymizm spadał, gdy człowiek – w miarę czytania – dostrzegał, ile jest możliwości obejścia tych wymogów.;)

att
1 rok temu

Nie wiem, czy dobrze interpretuję:
„Czyli już nie będzie tak, że z każdym odwiedzeniem strony usługa będzie mieć wyższą cenę, aby nas zachęcić do szybszej decyzji”
Ale kojarzy mi się z pewnym poradnikiem, na temat kupowania tańszych biletów na wycieczki – czyścić ciasteczka w przeglądarce itp., bo system „wie”, że już tu byliście i przy następnych odwiedzinach cena może być większa.

Przemo
1 rok temu

Jest kolejny patent. Co jakiś czas zmienia się jedną z tych wielu literek na końcu w oznaczeniu np. modelu telewizora. Producenci są już na to przygotowani.
Info od pracownika jednej z sieci.

Admin
1 rok temu
Reply to  Przemo

no tak, to nie do wykrycia

Kartus
1 rok temu

Ceny porównuje się faktycznie łatwiej, z tego co widziałem wiele sklepów już to wprowadzilo, za słuchawki na media expert zapłaciłem 200zł mniej bo porównałem z ceną sprzed 30 dni

Paulina91
1 rok temu
Reply to  Kartus

Dlatego właśnie powtarzałam jak tylko ta dyrektywa miała wejść, że to będzie dobre rozwiązanie dla klienta. Jeden look na stronę i wszystko jasne. Ciekawe czemu dopiero teraz w Polsce to weszło, bo z tego co wiem w innych krajach już funkcjonuje od dawna

Tomasz
1 rok temu

Podany przykład z lodówką to dowód na złe myślenie autora artykułu, a nie na oszustwo w promocji. Nie ma obowiązku robienia jak najlepszych promocji. To, że w przeciągu 30 dni lodówka kosztowała 1999 zł nie oznacza, że nie może ta lodówka kosztować 2099 zł, czyli drożej. Ważne, żeby cena regularna 2549 zł była ceną regularną, a nie zawyżoną. Takich przykładów można znaleźć tysiące, a dowodzą jedynie różnych cen w różnych promocjach.

11 miesięcy temu

I am sorting out relevant information about gate io recently, and I saw your article, and your creative ideas are of great help to me. However, I have doubts about some creative issues, can you answer them for me? I will continue to pay attention to your reply. Thanks.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu