22 stycznia 2020

Po raporcie NIK o aferze Getback. „Organa państwa zawiodły”. „Państwo nie ochroniło polskich ciułaczy”. Oj, wkurza mnie to gadanie

Po raporcie NIK o aferze Getback. „Organa państwa zawiodły”. „Państwo nie ochroniło polskich ciułaczy”. Oj, wkurza mnie to gadanie

Cała Polska huczy o tym, że państwowe instytucje nadzorcze nie ochroniły konsumentów przed piramidą finansową, którą okazał się być słynny zbankrutowany windykator Getback, choć mogły to zrobić. Po publikacji raportu Najwyższej Izby Kontroli jest ogólne oburzenie na nieudolność KNF, UOKiK, czy GPW. Pojawiają się postulaty o komisję śledczą i spekulacje dotyczące możliwości pozywania Skarbu Państwa o odszkodowania. Muszę Was rozczarować: żeby nie wiem jak się wszyscy napięli, to „getbacki” będą się zdarzały. Bo problem tkwi zupełnie gdzieś indziej, niż widzą to komentatorzy rozpaczający z powodu nieudolności organów państwa

„Instytucje państwowe nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością Getback oraz podmiotów oferujących i dystrybuujących jej papiery wartościowe” – to główna teza ujawnionego właśnie raportu Najwyższej Izby Kontroli, dotyczącego afery Getback. Afery, za którą zapłacą głównie polscy ciułacze, bo dali się namówić na zakup obligacji (za 2,5 mld zł) i akcji Getbacku. Posiadacze obligacji w ciągu ośmiu lat być może odzyskają 25% pieniędzy (takie są założenia układu z wierzycielami), zaś akcjonariusze – ani grosza.

Zobacz również:

Pięć miesięcy państwowej bezczynności

Getback to na pewno kompromitująca sprawa. Piramidy finansowe wyrastają tu i ówdzie niemal codziennie, ale ta działała na regulowanym przez państwo parkiecie giełdowym. Gdzie, jak gdzie, ale w przypadku inwestowania w spółkę dopuszczoną do publicznego obrotu klienci mają prawo oczekiwać, że kupują akcje i obligacje w oparciu o rzetelne, a nie sfałszowane dane o kondycji firmy.

Nie ulega wątpliwości, że ani Komisja Nadzoru Finansowego, ani Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie Getbacku nie wykazały się wystarczającą czujnością. W listopadzie 2017 r. na biurka szefów tych instytucji trafiły dokumenty opisujące mechanizm fałszowania przez Getback (i współpracujące z nim fundusze inwestycyjne) wartości portfeli długów. Dzięki temu Getback mógł wykazywać „papierowe” zyski i w oparciu o nie sprzedawać kolejne emisje obligacji. To bardzo upodabnia spółkę do piramidy finansowej.

KNF mógł od razu wysłać do spółki kontrolę, w ciągu tygodnia wysłać sprawę do prokuratury, a Giełdę Papierów Wartościowych poprosić o zawieszenie notowań akcji spółki. W tym samym czasie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów mógł wystawić oficjalne ostrzeżenie przed kupowaniem obligacji firmy.

Bal trwał jeszcze przez pięć miesięcy i to opóźnienie – w czasie którego w papiery spółki zainwestowały tysiące osób – obciąża organy odpowiedzialne za „regulowanie ruchem” na polskim rynku kapitałowym. To tak, jakby patrol policji zobaczył jadące zygzakiem auto i nie zatrzymał go do kontroli, zaś pijany kierowca kilkaset metrów dalej zabiłby przechodnia.

Kto tak naprawdę odpowiada za aferę Getback? Nie tylko KNF i UOKiK…

Ale koncentrowanie się na winach KNF, UOKiK, czy nawet GPW (choć akurat ta instytucja akurat głównie udostępniała „autostradę”, po której poruszał się „pijany kierowca”) nie doprowadzi nas do poprawy sytuacji i uniknięcia w przyszłości powtórki z rozrywki.

Żeby nie wiem jak sprawna była drogówka, to jakiś pijany kierowca zawsze się przemknie. A obciążanie odpowiedzialnością wyłącznie organów państwa, które powinny bez przerwy kontrolować wszystkie spółki publiczne, w poszukiwaniu kantów, przypomina mi postulat, by zatrudnić więcej policjantów do łapania pijanych kierowców. Można, ale pełnej skuteczności nigdy nie osiągniemy.

Winnych w tej sprawie jest więcej, niż KNF, czy UOKiK. Gdzie była rada nadzorcza spółki, która powinna patrzeć na rękę zarządowi i kontrolować prawidłowość przedstawianych co kwartał bilansów i rachunków wyników? Gdzie był audytor, który powinien być niezależnym kontrolerem tych wszystkich dokumentów?

Gdzie były agencje ratingowe, które powinny swoim autorytetem oceniać jakość strategii realizowanej przez zarząd firmy? Gdzie były sztaby analityków w biurach maklerskich i bankach, które powinny oceniać w interesie swoich klientów ryzyko inwestowania w papiery tej lub innej spółki? Gdzie byli pośrednicy finansowi, którzy to wszystko powinni czytać i przekładać ludziom na prosty język („to może zbankrutować, a to jest bezpieczne”)?

Czytaj też: UOKiK oficjalnie ogłosił, że Idea Bank oszukiwał klientów przy sprzedaży obligacji Getback

Czytaj też: Nie tylko klienci Idea Banku stracili na obligacjach Getback. Pretensje mają też ci, którym polecił je Citibank

A tutaj o tym co prokuratura robi w tej sprawie: Gliniarz i prokurator: wersja prokonsumencka? Pomogą ofiarom Getbacku. Jest pierwszy pozew o pokrycie strat klientki! Zapłacić ma Idea Bank

Również nie wszystkie artykuły o akcjach i obligacjach Getbacku w mediach były rzetelne. Nie każdy dziennikarz ostrzegał, że jest to firma, która realizuje bardzo ryzykowną strategię, co – w przypadku porażki tej strategii – może zakończyć się bankructwem. Żaden dziennikarz nie mógł wiedzieć, że to piramida finansowa, ale o tym, że firma działa na granicy finansowego ryzyka można było przeczytać nawet w jej oficjalnych papierach finansowych (i to jeszcze zanim zarząd zaczął je fałszować).

I gdzie był zdrowy rozsądek ludzi, którzy inwestują własne pieniądze? Ja inwestuję własne od ponad 20 lat i zdarzało mi się ulokować kawałek kapitału w firmę, która potem zbankrutowała. Ale po pierwsze to był kawałek, a nie całość oszczędności życia, a po drugie wiedziałem w co się „bawię”. Jeśli jakaś firma oferuje mi 8-10% na obligacjach, a rząd płaci 3%, to czy mam prawo oczekiwać, że ryzyko obu inwestycji jest takie samo? Proponowano mi niezliczone ilości „pewnych inwestycji” oraz „zysków bez ryzyka” (pamiętacie condohotel od Lion’s Banku? Ja też tam byłem i o mało się nie nabrałem). I moje oszczędności wciąż mają się dobrze, choć nie unikam niektórych wpadek.

Czytaj też: Pięć powodów, które sprowadziły nieszczęście na tych, którzy kupili obligacje Getback 

Przeczytaj też: Obligacje skarbowe: bezpieczna alternatywa dla bankowej lokaty. Do wzięcia nawet 5% rocznie. Jakie obligacje kupić, by pokonać inflację?

Gdzieś między tymi wszystkimi check-pointami są oczywiście KNF, UOKiK i tego typu instytucje, czyli policjanci na drodze. Ale główny problem polega jednak na tym, że zawiodły też pozostałe „bezpieczniki”. Jeśli odpowiemy na pytanie dlaczego zawiodły, to wyciśniemy z tej afery coś więcej, niż wniosek typu „jak będzie więcej policji na drogach, to będzie mniej pijanych kierowców”.

To wszystko znacznie pełniej, lepiej i bardziej strawnie od NIK opisuje „Raport Nartowskiego” o aferze Getback, który powstał już długie miesiące temu. Kto go przeczytał, z raportu NIK niczego nowego się już nie dowie. Raport jest do ściągnięcia tutaj

Brak odpowiedzialności za źle wykonaną robotę – to wielki problem polskiego rynku finansowego

Uważam, że problem polega na ograniczonej odpowiedzialności konkretnych pracowników konkretnych firm i instytucji za błędy, które doprowadzają do katastrof. Gdyby inwestorzy mieli łatwą drogę pociągnięcia do odpowiedzialności konkretnego członka rady nadzorczej za to, że nie skontrolował papierów, ludzi odpowiedzialnych za tę sprawę w firmie audytorskiej, agencji ratingowych za przyznawanie literek bez pomyślunku, biur maklerskich za wystawianie lekkomyślnych rekomendacji, doradców finansowych za opowiadanie bajeczek o „zysku bez ryzyka” (jeśli takowe opowiadali) – to afery Getback być może by nie było.

Ona się wydarzyła, bo zbyt wielu ludzi brało pieniądze za swoją robotę i jej właściwie nie wykonało. Każdy z nas ponosi jakąś odpowiedzialność za swoją robotę. Jeśli w ramach tej roboty popełnimy błąd i kogoś skrzywdzimy, to powinniśmy pokryć jego straty. Tak generalnie bywa w życiu, ale z nieznanych przyczyn nie jest tak na polskim rynku finansowym i kapitałowym.

Czytaj też: Tak załatwia się te sprawy w USA, czyli mija rocznica aresztowania i skazania Bernarda Madoffa, autora największej piramidy finansowej w historii

Oczywiście: odpowiedzialność nie jest „demokratyczna”. Zarząd firmy (oraz zarządy firm, które pomagały w przekręcie) oczywiście ponosi ją w 100%. Rada nadzorcza też miała ogromne możliwości wykrycia fraudu, audytor również miał odpowiednie kompetencje i mógł dostrzec nieprawidłowości. Agencje ratingowe posługiwały się już dokumentami zweryfikowanymi przez te dwa gremia, choć mogły surowiej ocenić strategię Getbacku (bardzo agresywną). Podobnie, jak analitycy biur maklerskich i banków, czy – mimo wszystko w mniejszym stopniu ze względu na miejsce w „informacyjnym przewodzie pokarmowym” – doradcy finansowi.

Przeczytaj też: KNF opisuje jak Getback oszukiwał inwestorów. To wstrząsająca lektura. Jakie wnioski z niej wynikają? Kto pójdzie siedzieć?

Czytaj też: Co z sierotami po Getbacku? Wciąż jest robota dla „wilczków z Wall Street”

Sami inwestorzy też muszą wziąć kawałek odpowiedzialności za to, że popełnili błąd (i w związku z tym nie dostać 100-procentowego odszkodowania od winnych). Zwłaszcza wtedy, jeśli włożyli w wysoko oprocentowane (na 6% rocznie) obligacje oszczędności całego życia, wyjęte z depozytu bankowego (oprocentowanego na 2% rocznie) i teraz tłumaczą, że nie wiedzieli o wyższym ryzyku.

Sorry, o Amber Gold każdy słyszał. Oni też płacili 10% rocznie, gdy w banku zarabiało się 4%. Nie ma zysku bez ryzyka i nikt mi nie powie, że o tej zasadzie mu nie powiedzieli. Nawet Jordan Belfort, słynny przekręciarz z Wall Street, czasem musiał przemyśleć swoje postępowanie ;-)).

Czytaj też: Kupili obligacje Getback, a teraz drżą o swoją przyszłość. Normalka? Nie, to polski rynek obligacji korporacyjnych, czyli witajcie w dżungli

Co tak naprawdę powinno być we wnioskach z raportu NIK?

Możliwość szybkiego wskazania i osądzenia (wypłata rekompensaty, odszkodowania, więzienie) ludzi odpowiedzialnych nie tylko za morderstwa, ale też tych, którzy – w sposób czynny lub przez lenistwo, czy też niedopełnienie obowiązków – przyczyniają się do ogromnych strat finansowych zwykłych Polaków, to jedyna droga uniknięcia kolejnych „getbacków”. Rynek finansowy nie może być wyłączony z odpowiedzialności pt. „źle wykonałeś robotę, to miej dożywotniego bana na tę robotę, płać lub siedź”. Opowieści o tym, że „organy państwa powinny nas ochronić” to (sorry, muszę) głupie pieprzenie, jedna czwarta tego, co powinniśmy usłyszeć.

Największa odpowiedzialność KNF i UOKiK jest w tym, że nie kiwnęły palcem, by dokumenty przedstawiane inwestorom kupującym obligacje lub akcje – czyli prospekt emisyjny – musiały być napisane w sposób zrozumiały, kompaktowy, mieć uproszczoną, lecz merytorycznie pełną wersję dla niezaawansowanych. Kto ma siłę czytać 500-stronicowe cegły, które zatwierdza KNF? Hej, Wy tam w KNF, myślicie, że zatwierdzicie taki bełkot do publicznego użytku i robota z głowy? To potem czytajcie o sobie, że „nie zapobiegliście”, „nie ochroniliście” i „nie zareagowaliście”.

Co trzeba zrobić, żeby nie było pijanych kierowców na drogach? Wprowadzić badanie alkomatem jako część procedury odpalania silnika, zrobić jakąś odpowiedzialność dla współimprezowiczów, którzy pozwolili wsiąść pijanemu idiocie za kierownicę, wyrzucić alkohol ze wszystkich miejsc, gdzie pojawiają się kierowcy (stacje paliw), nałożyć finansową odpowiedzialność pijanych sprawców wypadków za leczenie ofiar, sprząc składki na OC ze szkodowością wynikającą z pijaństwa, wprowadzić czasową konfiskatę samochodu…

A przede wszystkim kary powinny być szybkie i nieuchronne. A więcej policji na drogach, bardziej wyczulonej na „zygzakowanie”? Czyli „większa ochrona państwa”? To na koniec też nie zaszkodzi.

Ilustracje wykorzystane w felietonie pochodzą z filmu „Wilk z Wall Street”

87
Dodaj komentarz

avatar
16 Comment threads
71 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
30 Comment authors
Maciej SamcikPrzemoDon Q.AdamZenek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Gość
Marek

troche belkoczesz,obligacje wciskano staszym osobom ktore nie znaja rynku kapitalowego ,wszystko to odbywa sie w banku gdzie doradca niekiedy dyrektor grzecznie dobrze poinformowany opowiada bajke o swietnym produkcie za ktorym stoi firma Abris,oprocentowanie nie jest wielkie 5,6% przy lokacie 3%,ty chcesz zalozyc lokate a on proponuje ci ten produkt masz zaufanie do banku jako instytucji ze cie tam nie oszukaja,nie musisz wszedzie weszyc przekretow,firma jest fantastycznie wypromowana,a obligacje to nie jest ryzykowny produkt a wrecz przeciwnie.Twoje przyklady z jazda po pijanemu zygzakiem nie oddaja rzeczywistosci temu przekretowi,napewno taki getback nie przeszdadlby w innym rozwinietym kraju,ale w Polsce mozna bo panstwo… Czytaj więcej »

Grzesiek
Gość
Grzesiek

Bez wątpienia w każdej instytucji finansowej proponującej nam cokolwiek powinniśmy mieć gdzieś z tyłu głowy że to są sprzedawcy na prowizji, a najwyższa prowizja jest za najbardziej ryzykowne rozwiązania. Naiwne jest myślenie że gdzieś tam siedzi doradca „znający się na rzeczy” który za darmo nam powie na czym zarobić. Nie chcemy płacić za doradztwo, nie chcemy sami poczytać bo to wymaga wysiłku, ale oczekujemy że ktoś to zrobi za nas za darmo. Jakie moga być tego efekty?…

Marek
Gość
Marek

Starszy klient byl poddany presji czasowej,wiadomo ze ludzie pracuja dla pieniedzy ,ale wys.prowizji jest tajna i klient gdyby wiedzial ze doradca ma z tego duzo wiecej niz on nie wszedl by w to ,poza tym doradca informuje cie o dobrych stronach i jest dobrze przygotowany a ty nie,gdys mial usasadnione watpliwosci to bys napewno z tego zrezygnowal,nie podejrzewasz zawsze pracownika banku ze dorabia na boku sprzedajac drogo papier toaletowy.

Adam
Gość
Adam

100 % racji!!! Dodam do tego jeszcze maksymę, iż chciwość kroczy przed upadkiem! Zgadza się iż są to sprzedawcy na prowizji tak samo jak w sklepie rtv-agd!!! Tylko ciut ładniej ubrani, a większość daje się zwieść pozorom, a później płacz i lament!!!

BdB
Gość
BdB

Pamięta ktoś jeszcze w ogóle, że „banki są instytucjami zaufania publicznego”? :D:D

Adam
Gość
Adam

Bank instytucją zaufania publicznego… żart dnia… udał ci się w 100 %… może i zaufania, ale nie w PL!!!

Don Q.
Gość
Don Q.

„obligacje wciskano staszym osobom ktore nie znaja rynku kapitalowego”
— na szczęście działa już MiFID II, teraz klient musi wypełnić ankietę adekwatności, to taki test wiedzy finansowej, jeśli z niego wyjdzie, że klient np. nie odróżnia obligacji korporacyjnych od skarbowych lub nie wie, że na takich papierach może stracić, to nie można mu ich sprzedać.
Bardzo mi się to rozwiązanie podoba, z jednej strony nie jest to żaden zakaz, każdy może inwestować nawet w bardzo ryzykowne papiery, ale jednocześnie blokuje się możliwość zrobienia sobie krzywdy osobom do tego nieprzygotowanym.

Przemo
Gość
Przemo

Perwollisz jak zwykle. Widziałem na własne oczy jak w państwowej mundurowej firmie behapowiec wypełniał testy okresowe za funkcjonariuszy. Taką „ankietkę” też wystarczy podsunąć tylko do podpisu, wypełnioną z adekwatną do oceny jelenia liczbą błędów…

Don Q.
Gość
Don Q.

„Perwollisz” — być może na co dzień używasz takiego patologicznego języka ze swoimi patologicznymi kolegami spod budki z piwem, tu jednak wypowiadasz się publicznie — nie musisz tego robić, jeśli nie potrafisz kontrolować używanego słownictwa.

Don Q.
Gość
Don Q.

„Taką »ankietkę« też wystarczy podsunąć tylko do podpisu”
— ale klient nie ma obowiązku podpisywania „podsuniętego” dokumentu.
A może masz na myśli sytuację, gdy jednocześnie do skroni podsuwa mu się lufę rewolweru? (To by pasowało do poziomu tego komentarza.)

Przykład fałszowania testu BHP nie przystaje do ankiety adekwatności finansowej, w tym pierwszym przypadku pracownik zapewne może się na współudział w przestępstwie fałszerstwa godzić by zachować pracę; nie ma natomiast powodu, by klient instytucji finansowej brał udział w fałszerstwie ankiety MiFID II. Pracownikowi odmawiającemu podpisania sfałszowanego testu może grozić utrata pracy, klientowi banku „grozi” najwyżej uniknięcie nieadekwatnej inwestycji…

Piotrek
Gość
Piotrek

Obligacje korporacyjne, zwłaszcza z segmentu high yield, nigdy nie są bezpiecznym produktem. Dlatego zawsze konieczna jest daleko posunięta dywersyfikacja portfela obligacji korporacyjnych, NIGDY nie inwestuje się oszczędności w jedną obligację – to elementarz. To nigdy nie jest zamiennik lokaty bankowej! Są to rzeczy oczywiste.

erdwa
Gość
erdwa

W obligacje korporacyjne samodzielnie powinni inwestować bardzo świadomi inwestorzy dokładnie znający rynek. Dywersyfikacja na polskim rynku możliwa jest właściwie jedynie korzystając z funduszy. Niektóe TFI nie chca oferować takich produktów z prostej przyczyny. aby nie swiecić oczami w takiej sytuacji jak ta z bankiem w Sanoku. To fatalnie wygląda i podważa nie tylko zaufanie ale i kompetencje zespołu analitycznego. dlatego jeśli inwestować w ten segment to tylko przez fundusze zagraniczne gdzie jest możliwość kupienia kilkuset czy ponad tysiaca obligacji w portfelu. W polskim funduszu mamy zwykle 30 sztuk z czego połowa to i tak małodochodowe obligacje Orlenów, PZU, Mbanku i… Czytaj więcej »

Don Q.
Gość
Don Q.

„W polskim funduszu mamy zwykle 30 sztuk”
— to nie jest tak mało, szczególnie porównując zakup funduszu do samodzielnego inwestowania w obligacje… Zerknąłem właśnie w sprawozdanie Aviva Investors Dłużnych Papierów Korporacyjnych, z którego jestem całkiem zadowolony, od czasu, gdy go kupiłem we wrześniu 2014 r. zyskał 15,73% (to tyle, co 3,17% na hipotetycznym koncie oszczędnościowym z miesięczną kapitalizacją) i w jego portfelu jest ok. 30 obligacji polskich plus kilkanaście zagranicznych. Ale Orlenu nie ma.

„jedynym sensownym aktywem na rynku dla człowieka z ulicy sa obligacje indeksowane inflacją”
— czy takie w ogóle istnieją (oprócz nienotowanych na parkietach obligacji skarbowych „oszczędnościowych” indywidualnych)?

erdwa
Gość
erdwa

Można pisać i pisać, ale jeśli w tym kraju obligacje banku (sanok) są śmieciowym papierem to rynek bondów korpo dla detalu można uznać za już nieistniejący. To bananowy kraj z bananową giełda i bananową strukturą instytucji rynku kapitałowego. Ja już boje się nawet zanosić pieniądze do TFI z dużych instytucji finansowych a co dopiero do jakichś prywatnych manufakturek w których młode Buffety w garniturkach biora się za zarządzanie. Omijam te wynalazki rodzimych pseudobiznesmenów z daleka i każdemu radzę – dla spokojności. Mamy zaorana giełdę, Getbacki, upadające banki emitujace obligacje. Co jeszcze musi się stać żeby ktos w tym kraju oprzytomniał?… Czytaj więcej »

AnnaK
Gość
AnnaK

Afera 10 razy większa od Amber Gold i zdecydowanie poważniejsza bo tu spółka na GPW, legalna z uprawnieniami a nie piramida z banerami po większych miastach w pl. I co w mediach? Gdzie komisję wyjaśniające? Czy jest takie oburzenie jakie zrobiono podczas rządów Tuska i afery Amber? Mimo iż państwo miało być już lepiej przygotowane? No i tak oto wychodzi słabość aparatu państwowego na każdym poziomie a lud głupi, bo poza paroma wpisami nie na wbyt wiele na ten temat. Sprytnie zamienniki się pojawiają żeby tylko obecną władza nie musiała się tłumaczyć. Jak szerzy kolesiostwo i brak profesjonalistów na stołkach… Czytaj więcej »

Grzesiek
Gość
Grzesiek

poza tym w Amber Gold stracił „lud” a tutaj jednak, wydaje mi się, mniej pospolity wyborca był (bez obrazy dla kogokolwiek)

Rem
Gość
Rem

Czego tu oczekiwać? Kiedyś stwierdziłem, że pewna firma narusza przepisy ustawy regulującej jej działalność. Nie byłem pewny czy skierować do to instytucji A (w której była zarejestrowana) czy do instytucji B (która nadzorowała ten biznes). Wysłałem więc dla świętego spokoju do obu. Po miesiącu (bo jakże by wcześniej) instytucja A odpowiedziała, że sprawa leży w gestii instytucji B, a w tym czasie instytucja B odesłała mnie do instytucji A.

Sosna
Gość
Sosna

Jeszcze jedno: edukacja finansowa od najmłodszych lat, a na pewno już od starszych lat podstawówki. Np. kosztem nauki o starożytnych mitach z bliskiego wschodu.

BdB
Gość
BdB

Przesadzasz. Nie doceniasz znaczenia znajomości pojemności puszki mózgowej pitekantropa oraz budowy i sposobu rozmnażania pantofelka w codziennym życiu. O mitozie i mejozie nie wspominając. Wstydź się.

EKD
Gość
EKD

albo religii…

BdB
Gość
BdB

Akurat na religię nikt chodzić nie musi.

EKD
Gość
EKD

Ale płacić podatki na religie w szkolach każdy musi. A jak nawet uczeń na religie nie chodzi to w zamian dostaje całe „0”. Nawet etyki się nie pouczy w tym czasie, nie mówiąc już o ekonomii.

Radek
Gość
Radek

Tak jak na geografie mimo ze ropy nie wydobywa i po świecie nie jeździ….to już nie boli?

Anna
Gość
Anna

To właśnie o tej mitologii rodem z Bliskiego Wschodu już było 😉

Wojtek
Gość
Wojtek

Gdzie jak gdzie, ale akurat na religii prowadzący (zwłaszcza jeżeli jest to ksiądz) zna się na robieniu pieniędzy. No bo widzieliście kiedyś biednego księdza? 🙂
ja to bym jeszcze obowiązkowo wprowadził judaizm 🙂

Radek
Gość
Radek

Edukacja finansowa w szkole publicznej nie zadziała. Złodziej który chce cię okraść jeszcze nie jeden raz nie powie ci jak się dobrze zabezpieczyć.

Filip
Gość
Filip

To zadziwiające jak łatwo można zrzucić odpowiedzialność (mówię o autorze) tego tekstu na zwykłych ludzi. Pamiętajmy, że nie mówimy tu o firmie kogucik, a o wielkim graczu, który finansował wielkie gale (wSieci, Wprost, Gazety Polskiej) gdzie nagrody odbierali czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości, także nie dziwmy się, że ludzie zaufali tej firmie.

E.G
Gość
E.G

4 lata temu Becia wrzeszczała na całą Polskę- „wystarczyło nie kraść ” a dzisiaj w państwie prawa i sprawiedliwości znikają miliony z CBA. Życie przerosło kabaret.

Anna
Gość
Anna

Dodam ,co nie jest żadną tajemnicą,że prezes Kąkolewski właśnie na te zasługi się powoływał zwracając się o ratunek do premiera(także za pośrednictwem jego ojca) i innych instytucji a te czytając owe uzasadnienia publicznie wsparcia odmówiły i …GetBack upadł…

Damian
Gość
Damian

Najbardzie zawiedli ludzie którzy udzielali pożyczek „klientom” niewindykowalnym albo kupili taki dług którego nie da się odzyskać. Pieniądze nie wyparowały tylko zmieniły właścicieli. Teraz opisane urzędy powinny odzyskać te środki żeby posiadaczom obligacji oddać 100% a nie 25%. Jeżeli nie umieją wykonać statutowej roboty to niech się teraz bawią w windykację. Ale w rzeczywistości urzędnicy pozostaną bezkarni a kto wie czy na całej akcji jeszcze nie zarobili.. to wygląda jak ustawka, skok podobny jak z kasami SKOK, tam zmieniły właścicieli jeszcze większe pieniądze a urzędnicy nie potrafią lub nie chcą ich odzyskać. I cyk 5 mld zł połknięto w ostatniej… Czytaj więcej »

Przemo
Gość
Przemo

Problem w prawie pozwalającym bankom „czyścić księgi” poprzez pozbywanie się wierzytelności za ułamek ich wartości

Jacek
Gość
Jacek

Bez tego prawa pozostają tylko 2 opcje:
– pozwolić, aby te długi zalegały aż do przedawnienia
– windykować do zera tych co nie umią ukrywać środków albo wdawać się w jakieś historie kryminalne
Obie są dużo gorsze…

Wojciech
Gość
Wojciech

Napisał Pan „KNF mógł od razu wysłać do spółki kontrolę, w ciągu tygodnia wysłać sprawę do prokuratury, a Giełdę Papierów Wartościowych poprosić o zawieszenie notowań akcji spółki” tu pojawia się pierwsza nieścisłość ponieważ wejście na giełdę odbyło się pół roku później po zawiadomienia sygnalisty. Druga nieścisłość to traktowanie GPW jako autostrady po której jedzie pijany kierowca. GPW tego pijanego kierowcę jeszcze nagrodziła przyznając prestiżową nagrodę i iwiarygodnila jako firmę. Trzecia bardziej złożona nieścisłość to oferowanie przez Bank obligacji klientom banku jako bezpieczne jak lokata produkty bez zezwolenia i z naruszeniem wielu przepisów poprze stosowanie m. in. tzw missellingu. Można to… Czytaj więcej »

E.G
Gość
E.G

Art- B to jedyna gruba afera w której winni byli ujawnieni z nazwiska choć zdążyli uciec z Polski. Ktoś pamięta FOZZ przekręt „wszech czasów” lat 90-tych ? Pewno niewielu , winnych nie ma, rozliczenia nie będzie bo afera się przedawniła. Następnie na przedawnienie czekają pupile rządzących – SKOKI . Śledztwa wdrożone ? Komisje śledcze powołane ? Ktoś oskarżony ? Nie, nikt tylko kilka mld zł zniknęło bez śladu. Tu już nie chodzi o ośmiorniczki tylko potężną ośmiornicę oplatającą całe państwo.

Przemo
Gość
Przemo

Akurat w kwestii oscylatora to ich wina nie jest do końca jasna i pewna…

Wojciech
Gość
Wojciech

w szkole powinno być więcej matematyki i dwie godziny ekonomii w tygodniu gdzie dzieciaki poznawałyby adekwatne do wieku zagadnienia i kończąc średnia szkole znały nazwy indeksów giełdowych, rodzaje surowców, funduszy, cała siatkę pojęciową i podstawowe obliczenia. do tego język angielski bo rynek „jest napisany” w języku angielskim. (nie wiem ile dzieciaki w szkołach publicznych maja teraz angielskiego uważam że powinny mieć codziennie 45minut) to jest inwestycja w społeczeństwo a nie 500+, polityka historyczna, lekcje religii itd. można długo wymieniać tylko edukacja społeczna. to jest wołanie na puszczy bo „akcjonariusze” to nie jest cześć suwerena, która wybiera obecny rząd a szkoła… Czytaj więcej »

Wojciech
Gość
Wojciech

a druga rzecz o której chciałem napisać (ale nie chciałem tego mieszać z postem o edukacji w szkołach publicznych) to porządna liberalna ustawa o sygnalistach dająca im gwarancje zbliżone do rozwiązań anglosaskich i do tego wysokie nagrody pieniężne liczone w milionach. bo na dzień statystycznie pracownicy w tfi itp. mają mentalność korporacyjnych krów przyspawanych do stołków. ale trudno ich o to winić bo system takie myślenie konserwuje. moim zdaniem każdy przekręt najłatwiej zawsze wykryć od środka (także najszybciej). to jest efektywne. po fakcie każdy jest mądry.

Anna
Gość
Anna

Nie wiem,o jakich krajach anglosaskich Pan mówi.Sygnalista w USA musi się liczyć z ustawowo zapisanym wyrzuceniem z miejsca pracy,o którym sygnalizuje,niezależnie od tego,czy sygnał jest fałszywy czy prawdziwy.Co więcej,może też musieć – to też odpowiednie ustawy definiują – w ogóle z branży odejść.Tak np jest w branży lotniczej,gdzie najlepiej by było,aby sygnalista miał tyle pieniędzy,by nie musieć szukać pracy w ogóle…

Wojciech
Gość
Wojciech

Pani Anno napisałem powyżej, że powinno się połączyć „rozwiązania anglosaskie„ z „wysokimi nagrodami pieniężnymi liczonymi w milionach” i wówczas takie rozwiazanie dopiero staje się realistyczne. to mam nadzieje wyjaśnia wątpliwości o których Pani pisze. w praktyce mógłbym przywołać przykład banku LGT z Liechtensteinu gdzie dzięki znacznej sumie pieniędzy niemieckie organy podatkowe weszły w posiadanie informacji, na których posiadanie nie miałyby szans w innych realiach. pracownik banku, który ujawnił poufne dane bankowe oczywiście nie ma już szans na karierę w bankowości ale można przypuszczać, że żyje wygodnie za wypłacone mu miliony. wielu prawników argumentuje, ze Niemcy uzyskały w nielegalny sposób poufne… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

(…)wielu prawników argumentuje, ze Niemcy uzyskały w nielegalny sposób poufne dane bankowe(…)
I mają swoje racje, dowody takiego pochodzenia są w sądach odstrzeliwane w przedbiegach… przypomnijcie sobie aferę Sawickiej.

Wojciech
Gość
Wojciech

zgadzam się, że jest to kontrowersyjne narzędzie łamania tajemnicy bankowej. ale ono jest faktem, trudno z tym dyskutować. a banki z których dane wyciekają, stają się pozwanymi i płacą kary i zawierając ugody. widać bardziej opłaca im się zawrzeć ugodę niż walczyć w sądach w oparciu o założenie, że dowody zostały uzyskane w sposób sprzeczny z prawem i dobrymi obyczajami.

Jacek
Gość
Jacek

To nie szwajcarskim bankom zależy, aby obalać wartość dowodową tej płyty tylko Vogel’om wszelkiej maści.

Wojciech
Gość
Wojciech

parafrazując Urbana powiedziałbym „bank się sam wyżywi” w znaczeniu jego właściciele. problem maja klienci bo to ostatecznie oni maja problem z wyciekającym danymi bo ich pieniądze są blokowane oni stoją przed widmem problemów prawnych. a bank się schowa. przykład Wegelin & Cie – stworzy inną spółkę pod zmieniona nazwą, którą potem wykupił inny bank a pozostała cześć właścicieli powchodziła jako udziałowcy do kilku innych mniejszych instytucji bankowych. ostatecznie nie zapomnijmy ze przez przynajmniej 150 ostatnich lat (zanim złamali ich Amerykanie) Szwajcarzy zarabiali na swojej tajemnicy bankowej przyciągając szemrany kapitał z całego świata bez zadawania jakichkolwiek pytań. Przykładowo do dziś istnieje… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

Afera z FIFA pokazuje, że tajemnica bankowa jest, cytując klasyka, jest trwalsza niż ze spiżu.

Wojciech
Gość
Wojciech

tajemnica bankowa jest po prostu teraz dostępna tylko dla wybrańców z odpowiednio wysokim saldem. kiedyś była dostępna dla kazdego. taka różnica. dziś przy automatycznej wymianie informacji bankowych między krajami, musisz sobie kupić paszport i mając dzięki temu odpowiednią rezydencję podatkowa możesz gwizdać na automatyczna wymianę bo dane wędrują do rajów podatkowych, które maja te dane w nosie. a kupno paszportu kosztuje. wiec niemieckiego ciułacza z 500k € na koncie na to nie stać i nie zmieni rezydencji podatkowej na odpowiednią do tego celu. analogicznie każdy inny ciułacz. możesz mieć też szwajcarska rezydencje podatkową na zasadach np „lump sum taxation” (… Czytaj więcej »

Jacek
Gość
Jacek

Nie kuj żaby… jeśli ktoś potrafi założyć lewe konto zagranicą to będzie potrafił znaleźć lewego biznesmena z dowodem osobistym danego raju. Ponoć w Panamie jest takich pełno.

Radek
Gość
Radek

Tak, a wtedy im dłużej taki sygnalista posiedzi cicho aż przekręt będzie odpowiednio duży tym więcej milionów dostanie. Nie bardzo takie działanie ma sens. Przekręt powinien być ujawniony jak najszybciej i wtedy możesz liczyć na taryfę ulgową. A jak zrobisz to po kilku latach to możesz liczyć na kilka lat mniej niż koledzy a nie kilka milionów.

Mieczysław
Gość
Mieczysław

Pan Maciej ma oczywiście rację twierdząc, że każdy powinien się dobrze zastanowić gdy proponują mu obligacje oprocentowane 2-3 razy wyżej niż najlepsze lokaty w bankach. Mnie też proponowano wielokrotnie obligacje Getback ale zawsze grzecznie odmawiałem wskazując na nierealnie wysokie ich oprocentowanie. Dlatego zasadniczo popierając diagnozę Pana Macieja uważam, że wina klientów jest jednak większa,niż Pan Maciej sądzi. A na argument niektórych forumowiczów, że ludzie starsi zostali naciągnięci -odpowiadam: powinni zasięgnąć opinii tych, co się na tym znają np: rodziny czy znajomych zanim podejmą tak ważną decyzję jak w miarę bezpieczne lokowanie swoich oszczędności.

Luke
Gość
Luke

Tak. Myślenie typu „ja daję radę, to inni też powinni dawać sobie radę”. Oczywiście do czasu… Zresztą, dlaczego tylko w finansach? Daję sobie radę z hyfrauloką – to inni też powinni sobie dawać radę. Kupiłem samochód Renault, to kupujący VW sami sobie winni. I tak dalej.

Don Q.
Gość
Don Q.

„ja daję radę, to inni też powinni dawać sobie radę” — to nie tak, to raczej „ja daję radę, więc mogę się tym zajmować, inni, którzy sobie nie radzą, nie powinni tego robić”.

Jeśli ja sobie radzę z uprawianiem turystyki wysokogórskiej, to nie znaczy, że każdy powinien to robić.

Nie wszyscy muszą zdobywać wysokie szczyty, nie wszyscy muszą inwestować na rynku kapitałowym.

Radek
Gość
Radek

Dokładnie tak. A jak złamie nogę to biorę to na klatę, nie pozywam Austrii za nieodśnieżone, oblodzone szlaki zima.
I jak się nie znam to wynajmuje przewodnika a nie pytam szwagra.

Luke
Gość
Luke

@Radek, nie korzystać z usług służby zdrowia jak złamiesz sobie nogę? Twardziel…

erdwa
Gość
erdwa

A mnie wkurza dodatkowo określanie afery Getbck afera Amber Gold 2. To nie jest Amber gold. To jest Lehman Bro w wersji mini czyli opychanie trefnych kredytów w postaci zabezpieczenia dla emitowanych obligacji. Brakuje tu tylko CDS-ów od bankructwa Getbacku ( czyli instrumentu potencjalnie służącego do gry na zbankrutowanie spółki co się może opłacać w pewnych sytuacjach) To jest dokładnie ten sam mechanizm . Masz kolego trefny papier? Daj go nam, emitujemy obligacje zabezpieczone tym kredytem, jelenie kupią. Pieniądze ida do ciebie (bank), część zostawiam dla siebie (getback) i nasze sprawy załatwione. kto jest na końcu łańcuszka? Wiadomo. Też nie… Czytaj więcej »

Sosna
Gość
Sosna

W dodatku Amber Gold był na liście ostrzeżeń KNF na długo przed bankructwem.

Paweł
Gość
Paweł

Jak uniknąć odpowiedzialności za aferę? Zrzucić na kogoś innego lub rozmydlić zrzucając odpowiedzialność najlepiej na cały naród. Proszę Pana – o ile zgadzam się z tym że każdy inwestor powinien nosić głowę na karku i myśleć o tyle mogę wskazać ludzi winnych za nadzór. Ja również nie szukałbym ich w KNF-ie . Ja uważam, że odpowiedzialna jest jedna osoba w tym kraju która pociąga za sznurki, i około 200 posłów w sejmie którzy posłusznie i bezmyślnie głosują ZA. Do władz KNF-u nie trafił nikt kto nie miał odpowiedniego namaszczenia i nie służył jedynej słusznej opcji politycznej. To ten polityk który… Czytaj więcej »

Anna
Gość
Anna

W tym całym szaleństwie jedno jest pewne:o inwestowaniu w obligacje tej firmy pisał Pan już 17 kwietnia 2017 i na Pana dobro należy zapisać,że cały artykuł był jedną wielką wątpliwością co do jej wiarygodności,wypłacalności i innych spraw z jej otoczenia. Natomiast w podsumowaniu i to w jednym jedynym zdaniu końcowym podawał Pan jednak namiary,gdzie je można kupić „Gdybyście się zdecydowali na zakup obligacji GetBack, to zapisy przyjmują w Haitong Banku, biurach maklerskich Alior Banku oraz Banku Millennium, u maklerów CitiHandlowego i w dwóch niedużych biurach: Michael Ström DM oraz Vestor DM”. To i w tym artykule jest do niego link… Czytaj więcej »

Paradoks
Gość
Paradoks

Każda inwestycja ma to do siebie, że można na niej stracić. Inaczej nie jest inwestycją. Ze swojej strony nie życzę sobie, żeby mi „państwo” w osobie niedouczonego i/lub skorumpowanego urzędnika zabraniało gdzieś inwestować (a tak się dziś dzieje np. w przypadku niektórych ETF, bo „nie dosłały prospektów po polsku” i na tej „ochronie” w przypadku GDXJ na przykład liczę swoje utracone korzyści na jakieś 25% zwrotu z kapitału w ciągu około pół roku), albo pokazywało palcem gdzie mogę (albo muszę…) inwestować. Jak wtopię na giełdzie, to nie biegnę z płaczem do pani przedszkolanki, że mnie ktoś oszukał, bo wycena akcji… Czytaj więcej »

Jola
Gość
Jola

2,5 mld wyparowało ! KIEDY ktoś w końcu przy tego typu sprawach napisze/wyśledzi gdzie te pieniądze poszły do jakich spółek/ Firm kto jest właścicielem tych benefitów 2,5 mld-owych. Gdera się w kółko o GŁUPICH ludziach i o tym ze stracili 2,5 mld , ale ktoś tyle samo zarobił .panie Macieju kto to przytulił ? I to wyśledzić teraz i opisać a nie pouczać i szukać winnych w ludziach/instytucjach państwowych itp . Winni maja te ok 2 mld PLN z Getbacku i tam ich szukajcie .

Don Q.
Gość
Don Q.

„stracili 2,5 mld , ale ktoś tyle samo zarobi” „Winni maja te ok 2 mld PLN z Getbacku i tam ich szukajcie” — wiadomo, że są winni, którzy sporo zarobili, ale to nie takie proste. Przypomnę, jak to działało: [CENZURA – moderator] się zadłużały, gdy zadłużenia nie spłacały, to banki, zamiast samodzielnie bawić się w windykację sprzedawały te wierzytelności, GetBack je w celu windykacji skupował za środki osób kupujących obligacje. Oczywiście okazało się, że w rzeczywistości to tak pięknie nie działa, jednak jest faktem że GetBack kupił sporo pakietów wierzytelności, więc: • zadłużone patole zarobiły, bo GetyBack się rozsypał i… Czytaj więcej »

Marek
Gość
Marek

jeszcze nieżle zarobili naciagacze na zakup obligacji(ile napewno duzo bo wiedzieli ze to przekret) osoby pracujace w bankach LC

Radek
Gość
Radek

W jaki sposób banki wydzielają worek kredytów udzielonych dla patoli z całego worka nieterminowo spłacanych pożyczek?

EKD
Gość
EKD

„Patole” czy „nie-patolole” przymusowi klienci GetBack nie zawsze mieli tak łatwo. Znaleźli się w tym gronie tez ludzie, których długi były conajmniej wątpliwe (takie przypadki jak opisywany na SoF pechowy pasażer komunikacji miejskiej bodajże w Olsztynie i jego wymagalny mandat-widmo). A poza tym GetBack był całkiem dobry w odświerzeniu starych długów – dawał klientom propozycje nie-do-odrzucenia refinansowania zadłużenia. odbywało się z pomocą spółek-córek i wymagało stosowania inżynierii finansowej, a efekt dla dłużnika był taki, ze o ile „przed” miał bliski przedawnienia i dający się podważyć dług, o tyle „po” był on całkiem nowy i nie do zakwestionowania.

Przemo
Gość
Przemo

To się nie da zrobić. Wystarczy w sądzie zażądać oryginału pierwotnie podpisanej umowy i domek z kart się sypie

Przemo
Gość
Przemo

Panie Maćku! Ja wnoszę o zbanowanie tego użytkownika. Za słownictwo, stosunek do innych, butę i brak kultury. Będę powtarzał ten apel pod każdym takim chamskim tekstem.
Trudno, ale po porządnym portalu oczekuję też kultury na forum – po coś jest moderacja w końcu…

Zenek
Gość
Zenek

Co Ty opowiadasz? Nie uogólniaj przy tym się wymądrzając.
Ja wtopiłem grubą kasę kupując ich obligacje na Catalyst oprocentowane 4% z groszem. Gdybym wiedział, że chodzą po 10% to bym wiedział, żeby nie kupować (lub będąc „sprytniejszym” kupiłbym oprocentowane na 10% zamiast 4%). Dla mnie jednym ze skandali jest fakt, że firma oferowała te same papiery po rażąco innym oprocentowaniu i nikogo to nie obchodziło.

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

social-facebook social-feed social-google social-twitter social-instagram social-youtube social-linkedin social-rss top-search top-menu