5 lipca 2018

Co z „sierotami po Getbacku”? Czy wciąż jest robota w sprzedaży dla wilczków z Wall Street? Odpowiedziałem na ogłoszenie i…

Co z „sierotami po Getbacku”? Czy wciąż jest robota w sprzedaży dla wilczków z Wall Street? Odpowiedziałem na ogłoszenie i…

Co ma zrobić rasowy sprzedawca, wilczek z Wall Street, as we wciskaniu wszędzie i każdemu śmieciowych papierów, gdy jego najlepszy płatnik siedzi w areszcie? Na szczęście życie nie znosi próżni. Mam dobre wieści dla „sierot po Getbacku”. Jest dobra robota w sprzedaży korpoobligacji! Sprawdziłem to na własnej skórze

Odpowiedziałem na ogłoszenie: „Do sprzedaży obligacji korporacyjnych sprzedawców i managerów! Gwarantujemy najwyższe stawki prowizyjne na rynku oraz produkt o najwyższym poziomie bezpieczeństwa”. Z ogłoszenia wynikało, że dawca tej roboty umożliwia zarabianie 50.000 zł i więcej.

Zobacz również:

Co prawda do tej pory nie miałem doświadczenia we wciskaniu ludziom kitu, ale skoro „produkt o najwyższym poziomie bezpieczeństwa” to może obędzie się i bez tego? 50.000 zł miesięcznie i więcej ze sprzedaży bez kitowciskactwa. Marzenie.

Zostawiłem kontakt do siebie i cierpliwie czekałem. Mija godzina i nic. Mija druga… cisza. Już myślałem, że moje CV nie okazało się wystarczająco dobre. Że znajomość rynku finansowego nie powaliła wystawców oferty na kolana. Do roboty, w której sprzedaje się „produkt o najwyższym poziomie bezpieczeństwa” chętnych musi być co niemiara.

Wreszcie się odezwali. „Czy to Orlen? Potrzebujecie sprzedawców do obligacji Orlenu?” – zapytałem z nadzieją i wiarą. Co prawda Orlen właśnie skończył ostatnią sprzedaż obligacji, ale może już przygotowują następną? „Produkt o najwyższym poziomie bezpieczeństwa” – to zobowiązuje. A jak nie Orlen to może obligacje PKO BP? Albo PZU?

Spadłem z wysokiego konia. Potrzebują mnie – niedoświadczonego sprzedawcy z potencjałem i dobrymi chęciami – do wciska… tfu, oferowania ludziom obligacji małej firmy konsultingowej – nazwa nic Wam nie powie – z terminem wykupu 12 miesięcy i oprocentowaniem 9-10% w skali roku. Mam informować klientów, że odsetki będą wypłacane co miesiąc, a papiery są zabezpieczone (zastawem rejestrowym na wierzytelnościach spółki).

Chyba się spodobałem, bo mój przyszły pracodawca zaproponował, że dostanę dokumenty obligacji podpisane przez spółkę in blanco, żebym mógł od razu łapać klientów za gard… to jest, chciałem powiedzieć, przyspieszyć sprzedaż. A moje wynagrodzenie? Godne. Prowizja za sprzedaż 6-8% od wartości pozyskanego przez spółkę kapitału (ta wyższa po przekroczeniu 100.000 zł). Wypłacana co tydzień. A więc jeśli znajdę inwestorów na papiery za 100.000 zł to zarobię 8.000 zł. Jak znajdę chętnych na pół miliona, to zarobię 40.000 zł.

Już prawie podpisywałem umowę. Mam trochę znajomych, niektórzy nawet przy kasie. Ludzie mnie lubią, będę zaczepiał na Fejsie. Znalazłbym chętnych może i na milion albo dwa. Przy takim oprocentowaniu… Nie jest to Orlen, ale skoro jest pewne i bezpieczne i daje zarobić 9% w skali roku to chyba nie powinno być źle.

Ale tak się zacząłem zastanawiać: na czym – i ile – musi zarabiać ta firma, skoro potrzebuje kasy na rok i jest w stanie płacić 9% inwestorom, drugie 9% pośrednikom, pewnie trzecie 9% tym, którzy organizują sprzedaż i jeszcze na tym zarabiać? Broń? Nartokyki? Prostytucja? Branża farmaceutyczna? Kontrakty rządowe? Dlaczego ta spółka pożycza pieniądze na takich warunkach, skoro w banku można wziąć niezły kredyt na 10%?

Zaczęły mną targać wątpliwości, ale na szczęście (dla zarobku) stłumiłem je w zarodku. Mam mówić ludziom, że to pewna i bezpieczna inwestycja. Obligacje zabezpieczone (co prawda nie żywą gotówką, tylko zastawem na jakichś wierzytelnościach, ale tego ludziom nie muszę mówić, i tak nie zrozumieją), zyski szybkie i pewne jak w banku. Pierwsze odsetki już za miesiąc. Dla ciebie, kliencie, 9%, dla mnie prawie drugie tyle z prowizji (ale tego nie musisz akurat wiedzieć). Sprzedaję i spadam.

Jak to dobrze, że wilczki z Wall Street, asy sprzedaży, sieroty po Getbacku i polisach inwestycyjnych, po Getinie i Openie, po „strukturach” Libra i Pareto, po kredytach indeksowanych i denominowanych z wkładką funduszową i aneksem MiniProcent, że oni wszyscy wciąż mają szansę być zagospodarowani.

Czasy się zmieniają, są coraz trudniejsze, ale wciąż jest szansa, by się sprawdzić w sprzedaży wysokomarżowych – jak to mówią w branży, „kalorycznych” – inwestycji. Gdybym do Was dzwonił w sprawie obligacji na 9% rocznie to oddzwońcie, proszę. Pewne i bezpieczne. A dla mnie 8% prowizji.

Subscribe
Powiadom o
12 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
zen
3 lat temu

Wpadł Pan na może na pomysł żeby to gdzieś zgłosić? Uchronienie przed dramatem choćby jednej naiwnej duszyczki to już całkiem niezły dobry uczynek

olo
3 lat temu

Panie Macieju wypadało by w takim przypadku powiadomić Knf niech się przyjrzy tematowi czy wykonał Pan ten dobry uczynek?

Darek
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli jak sie odezwą, to powiem im Pan co zacza za firma za tym stoi – tak to przynajmniej rozumiem.

DLW
3 lat temu

Panie Macieju, a co złego jest w tych kredytach indeksowanych i denominowanych, które piętnuje Pan na równi ze strukturami i obligacjami GetBacku? Przecież to zwykłe „kredyty walutowe” (jak często twierdzą banki), a kredytobiorcy walutowi to nawet zarabiają na tych kredytach w odróżnieniu od złotówkowiczów, siedząc w swoich wielkich, ponad 250-metrowych mieszkaniach i zajadając się ośmiorniczkami z Lidla. Co Pan nagle widzi złego w tych wspaniałych „produktach”?

DLW
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

No to dobrze, że część jeszcze „wolnych” sądów jest trochę dociekliwsza od Pana i jednak jakieś niedoskonałości w tych „cudownych produktach” znajduje (niestety część jeszcze chyba bardziej „wolnych” sądów tak jak Pan uważa, że wszystko jest ok, wolny rynek, nikt nie zmuszał pistoletem, itp.).

Maciej
3 lat temu

Panie Macieju,
Trochę pachnie hipokryzją:
http://samcik.blox.pl/2017/04/Duzy-windykator-chce-pozyczyc-od-nas-pieniadze.html . „GetBack jest zyskownym przedsięwzięciem”, „warunki charakterystyczne dla emisji firm o średnim ryzyku”, „Gdybyście się zdecydowali na zakup obligacji GetBack, to zapisy przyjmują w …”.
Do tego dochodzą materiały sponsorowane przez GetBack firmowane Pańskim nazwiskiem.
Trochę autorefleksji i pokory życzę.
Pozdrawiam

Maciej
3 lat temu
Reply to  Maciej Samcik

Czyli z jednej strony „GetBack to zyskowny biznes, marża wskazuje na srednie ryzyko ale oczywiście są też ryzyka bo mocno sie zadłużają. Mimo wszystko nie powinni mieć póki co problemów tak więc jak ktose chce kupić to można się ydać tu i tu”. Nie twierdzę, że każdy jest nieomylny ale nie zdziwiłbym się gdyby bo ten materiał zachęcił kogoś do nabycia obligacji. Dlatego uwazam, że wrzucanie przesmiewczych artykułów w tym momencie jest nie na miejscu. To tyle jeśli chodzi o kwestię hipokryzji i pokory. A jeśli chodzi o dobór partnerów do materiałów (nieważne jak szlachetna była inicjatywa) to proszę pamiętać… Czytaj więcej »

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!