17 lipca 2023

Słońce tego lata daje popalić. I zaoszczędzić kasę. Ile prądu ze słońca da się wykorzystać na własne potrzeby dzięki panelom? Sprawdziłem, policzyłem

Słońce tego lata daje popalić. I zaoszczędzić kasę. Ile prądu ze słońca da się wykorzystać na własne potrzeby dzięki panelom? Sprawdziłem, policzyłem

Kiedy może się zwrócić inwestycja w fotowoltaikę? Odkąd zmieniły się zasady „handlowania” energią wytworzoną ze słońca, znacznie trudniej to przewidzieć. Chyba że porządnie monitorujemy pracę naszej instalacji i wyciskamy z niej możliwie dużo energii na własny użytek. Bo o opłacalności fotowoltaiki decyduje dziś to magiczne słowo: autokonsumpcja

Zmiany w systemie finansowania fotowoltaiki zmierzają prostą drogą do tego, byśmy możliwie jak najwięcej prądu z domowych instalacji zużywali sami. Zwłaszcza że sieć energetyczna jest nieprzygotowana do przyjmowania dużych ilości prądu z naszych przydomowych elektrowni. Widać to szczególnie w słoneczne długie weekendy, gdy zapotrzebowanie na energię w kraju mocno spada, a instalacje PV produkują prąd ze słońca pełną parą.

Zobacz również:

Ile prądu da się wycisnąć z fotowoltaiki, a ile zużyć?

Tylko jak wysoka autokonsumpcja jest możliwa? Są dwa ograniczenia. Pierwszym jest cykl naszej aktywności. Produkcja prądu przez instalacje fotowoltaiczne najwyższa jest w godzinach od 10.00 do 16.00. Jeśli w tym czasie akurat jesteśmy w pracy, to mamy ograniczone możliwości wykorzystania tej energii na własne potrzeby. Owszem, możemy uruchomić zdalnie pralkę, klimatyzację, bojler. Ale to mimo wszystko półśrodki.

Drugim ograniczeniem jest fakt, że Polska to nie Hiszpania i słońce nie świeci u nas przez bite 300 dni w roku. Nawet latem zdarzają się dni pochmurne, a okres od listopada do lutego to z punktu widzenia właściciela instalacji fotowoltaicznej czas mało produktywny. Wtedy w znacznie większym stopniu pobieramy prąd z sieci i płacimy zań jak za zboże. O zwrot z inwestycji w fotowoltaikę walczymy de facto przez osiem miesięcy w roku.

Im więcej przez tych osiem miesięcy w roku, przez osiem godzin w ciągu doby, będziemy w stanie wykorzystać lub zmagazynować energii, tym szybciej wydatek na instalację fotowoltaiczną nam się zwróci. I ten darmowy prąd zacznie dla nas być czystym zyskiem.

Oczywiście znaczenie ma też koszt instalacji. O ile w poprzednim systemie rządowego wsparcia fotowoltaika była tym lepsza, im większa, o tyle w tym – jest tym lepsza, im więcej potrafimy zużyć wytworzonego przez nią darmowego prądu. Ten prąd sumuje się bowiem do oszczędności na rachunkach z firmy energetycznej. Po drugiej stronie jest koszt instalacji. Im bardziej odpowiada naszej konsumpcji prądu, tym szybciej inwestycja się zwróci.

Dwa ograniczenia dla fotowoltaiki

Wracając do ograniczeń: z klimatem w Polsce nic nie zrobimy, trzeba to przyjąć jako część „modelu biznesowego”. A autokonsumpcja? Standardowo zakłada się, że 30% prądu w skali roku można mieć z własnej instalacji, jeśli jednak pracujemy w domu i jesteśmy w stanie korzystać z instalacji wtedy, gdy pracuje pełną parą, robi się ciekawie.

Jeśli autokonsumpcja w skali roku wyniesie 30%, a całoroczne zużycie to np. 4000 kWh, to jesteśmy w stanie „zaoszczędzić” jakieś 1300 kWh. Przy cenie 1 kWh na poziomie 50 gr mówimy o 650 zł rocznych oszczędności (plus „parę” złotych na niższych rachunkach za część dystrybucyjną uzależnioną od zużycia). Ale jeśli ceny energii zostaną „odmrożone” i znajdą się na poziomie z taryfy URE – a ta wynosi ok. 1,2 zł w tym roku – to oszczędzamy już 1500 zł.

To nie są duże pieniądze, biorąc pod uwagę koszt przeciętnej instalacji. Z całą pewnością opłaci się zwiększenie autokonsumpcji, a więc i kwoty rocznych oszczędności. Aplikacje dostarczane przez firmy fotowoltaiczne potrafią mierzyć i podawać niemal w czasie rzeczywistym zarówno produkcję energii, jak i to, jaką jej część wykorzystujemy na własny użytek. A więc jeśli gotowanie obiadu, pranie, prasowanie i sprzątanie ogarniemy w czasie, gdy świeci słońce, jesteśmy w stanie osiągnąć dużo wyższą autokonsumpcję niż przeciętna.

Oczywiście niektórych rzeczy nie przeskoczymy. Są sprzęty, które zużywają energię w dzień i w nocy, i nic z tym nie zrobimy (np. lodówka). Część sprzętów używamy wieczorem i też trudno z tym walczyć (np. telewizor). Ale płyta indukcyjna, piekarnik czy zmywarka do naczyń – w przypadku tych sprzętów możemy powalczyć o używanie ich wtedy, gdy mamy prąd ze słońca. Z mniej energożernych urządzeń do tej grupy należą też odkurzacz i mikrofalówka.

Czytaj też: Ile prądu używają urządzenia domowe? Oto lista! 

Autokonsumpcja: można osiągnąć więcej niż 30% w skali roku? Tak, ale…

Mając przywilej pracy zdalnej, można naprawdę przyłożyć się do autokonsumpcji. Patrząc na raporty z mojej prywatnej instalacji, widzę, że nawet w przypadku gdy instalacja pracuje pełną parą i wytwarza jakieś 20 kWh energii dziennie, jestem w stanie większość tej energii zużyć na własne potrzeby. W skali przykładowego czerwcowego tygodnia całe potrzeby domu (ponad 80 kWh) zostały ogarnięte przez energię ze słońca, a dodatkowo 30 kWh zostało wysłane do sieci. Z sieci pobrałem symboliczne 2 kWh.

No ale to jest tylko jeden słoneczny tydzień. W dłuższych okresach aż tak wesoło nie jest. W skali miesiąca dom potrzebuje 500-600 kWh energii. Produkcja energii ze słońca nie zawsze te potrzeby pokrywa. W marcu wyniosła 260 kWh, w kwietniu niecałe 400 kWh, dopiero w maju i czerwcu po ok. 550-570 kWh. Nawet gdybym zużywał energię wyłącznie wtedy, kiedy produkuje ją słońce (nierealne) to i tak nie zawsze mógłbym być samowystarczalny.

Ale mimo wszystko w miesiącach wiosennych i letnich jestem w stanie tak zarządzać produkcją prądu, żeby ograniczyć pobór energii z sieci. W maju, gdy zużycie energii w domu wyniosło 600 kWh, jakieś 450 kWh z tej „kwoty” pobrałem z instalacji fotowoltaicznej.

Niestety,116 kWh wykorzystać nie byłem w stanie i wysłałem ten prąd do sieci (prawdopodobnie instalacja produkowała tyle prądu, że nie wystarczyło pranie, gotowanie i zasilanie bojlera, może czas na samochód elektryczny?). A jednocześnie musiałem pobrać 150 kWh energii z sieci w czasie, gdy prądu potrzebowałem, a słońce akurat nie świeciło.

Im droższy prąd, tym energia ze słońca cenniejsza. I autokonsumpcja też

No ale mówimy o miesiącach letnich. Patrząc na całe półrocze, sytuacja jest o tyle trudniejsza, że zaliczają się do niego miesiące, w których prąd się zużywa, a słońce nie świeci. W całym pierwszym półroczu dom potrzebował ok. 2500 kWh energii, a produkcja energii z fotowoltaiki wyniosła w tym czasie 1700 kWh (styczeń i luty były stracone, zaś w marcu produkcja była nieduża, ale wystarczyła na zaspokojenie połowy potrzeb).

Z wyprodukowanej energii ze słońca udało się wykorzystać 1300 kWh, czyli 78% całej produkcji. Tylko 22% zostało w pewnym sensie „stracone”, czyli wysłane do sieci i będę mógł je odzyskać zimą. Mniej więcej połowę potrzebnej mi energii w skali całego półrocza wziąłem z sieci. Zakładam, że w drugim półroczu będzie podobnie, co będzie oznaczało, że autokonsumpcja wyniesie jakieś 2600 kWh.

Przy cenie 1 kWh energii na poziomie 50 gr będę do przodu na rachunkach za prąd o jakieś 1700 zł (razem z opłatami dystrybucyjnymi zmiennymi). Jeśli w przyszłości ceny energii podskoczą do co najmniej 1 zł za 1 kWh (co jest pewne jak w banku), to oszczędności wzrosną do jakichś 3200 zł. Biorąc pod uwagę, że koszt netto instalacji fotowoltaicznej wyniósł 20 000 zł (dopłaty plus ulga podatkowa) – zwrot z inwestycji, mimo że panele są „rozliczane” już w nowym, mniej przewidywalnym systemie, może nastąpić w ciągu 7-8 lat.

Spodziewam się jednak, że ceny energii będą w ciągu kilku lat znacznie wyższe niż 1 zł za 1 kWh. Ktoś musi sfinansować transformację energetyczną, czyli budowę wiatraków, małych i dużych elektrowni atomowych, biogazowni… Gdyby sprawdził się ten scenariusz, to przy autokonsumpcji na poziomie 50% inwestycja może się zwrócić jeszcze szybciej.

Czytaj też: Inwestycja w fotowoltaikę jest dziś mniej przewidywalna niż kiedyś. Ale wciąż są ulgi i dotacje, które ograniczają ryzyko. Jak je „podnieść”?

Czytaj też: Kiedy zwróci się inwestycja we własną energię z fotowoltaiki? Prędzej lub później. Ale jak wybrać dostawcę i technologię, żeby w tym czasie nie stracić nerwów?

—————————-

Artykuł powstał w ramach cyklu edukacyjnego Go Green realizowanego wspólnie z firmą Polenergia Fotowoltaikaktóra dostarcza innowacyjne rozwiązania z zakresu fotowoltaiki, ciepła i optymalizacji zużycia energii. Spółka oferuje również w 100% zieloną energię wytworzoną w farmach wiatrowych i farmach fotowoltaicznych Grupy Polenergia z gwarancją ceny prądu na okres nawet 8 lat. Więcej szczegółów znajdziesz TUTAJ.

polenergia fotowoltaika

Polenergia Fotowoltaika zapewnia:

  • certyfikowane komponenty; panele z gwarancją co najmniej 25 lat;
  • kompleksowość wykorzystania energii ze słońca. Polenergia Fotowoltaika potrafi doradzić i zarekomendować najefektywniejsze urządzenia zwiększające autokonsumpcję, typu pompa ciepła, stacja ładowania samochodów elektrycznych czy system smart home oraz
  • gwarantuje uzysk energetyczny, który szacuje na podstawie projektu wykonanego przez profesjonalnego projektanta. Jeśli instalacja nie wyprodukuje oszacowanego uzysku, firma wypłaca rekompensatę. Koszt instalacji fotowoltaicznej dla domu jednorodzinnego zwraca się już po około 7-9 latach. Inwestycja zapewnia realne oszczędności – sprawna fotowoltaika oznacza rachunki za prąd niższe o 90% i niezależność od zewnętrznych dostawców energii elektrycznej;
  • w imieniu klienta Polenergia Fotowoltaika występuje o dofinansowanie z programu Mój Prąd;
  • w imieniu klienta występuje o kredyt na dofinansowanie inwestycji.

zdjęcie tytułowe: Polenergia Fotowoltaika

Subscribe
Powiadom o
92 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Jacek
10 miesięcy temu

Istnieje jednak ryzyko, że w intensywne słonecznie dni, gdy prąd wytwarzany jest przez dużą część instalacji, a zużywany w niewielkiej ilości przez gospodarstwa domowe, nastąpi znów odcięcie odbioru od prosumentów lub ujemna cena sprzedaży prądu do elektrowni.
Idealnie byłoby móc tę nadwyżkę przetworzyć na inny rodzaj energii, czy zmagazynować.
Może trzeba w tym czasie kopać kryptowaluty?

Paweł
10 miesięcy temu

Nie ma co czarować, jest to wszystko nieopłacalne. Ceny taryfowe ustalane są w grudniu, gdy są kosmiczne. A potem w net-billing sprzedajemy 60% taniej latem. Do tego dochodzi 30gr „przesyłu”. Teraz raczej tylko ktoś kto nie potrafi liczyć zakłada fotowoltaikę. Może to się zmieni, jak będzie nowa technologia gromadzenia energii. I oczywiście od przyszłego roku cena ustala co godzinę, czyli będzie ujemna latem – absurd. Kowalski „z panelami” będzie dopłacał za produkcję lub wyłączy całkowicie prąd..?

Paweł
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Tak, ale wyliczenia są dzienne/miesiẹczne, a nie „chwilowe”. Pralka nie włączy się na 5 minut gdy świeci słońce. Net-billing jest „chwilowy”, jeśli w danej sekundzie panele produkują z ” mocą” 10kW to jak nie zużywa się 10kWh w tej chwilii to już sprzedamy prąd po niekorzystnej cenie! Aby działało jak jest opisane w artykule trzeba mieć dodatkowy, drogi magazyn energii – stąd nieopłacalność. Ewentualnie samochód elektryczny, który powinien móc służyć jako taki magazyn (nie wiem czy są już takie rozwiazania, mialy być) W najprostszej wersji wydamy 20-30tys zł a i tak pokryjemy tylko 30% zapotrzebowania (1000 zl oszczednosci dla zwyklego… Czytaj więcej »

Przemo
10 miesięcy temu
Reply to  Paweł

Zdaje się, że ujemne ceny nie obejmą prosumentów tylko duże instalacje.

David
10 miesięcy temu

W artykule nie ma słowa o net-metering i rozliczaniu w ujęciu godzinowym od przeszłego roku. Gdy jest słonecznie i nie daj Boże jeszcze wieje, to cena godzinowa na rynku bilansującym jest prawie zerową. Zatem od przyszłego roku sprzedaż będzie prawie za darmo. Net-metering teraz działa w ujęciu dobowy i cena jest wyższa i coś tam jeszcze się sprzeda, choć za ostatnie miesiące jest już bardzo niska. Profil zużycia dużo nie pomoże. Payback 10 lat (z magazynem) po dotacjach i odliczeniach podatkowych powoduje że na razie nie zainwestuje. W przyszłym roku będzie zapaść w nowych instalacjach.

Last edited 10 miesięcy temu by David
David
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Zakładane poziomy autokonsumpcji można osiągnąć tylko posiadając samochód w garażu i to jeszcze będący tam kiedy świeci słońce. Alternatywa jest mała instalacją PV, ale tutaj CAPEX nie jest liniowy versus wielkość instalacji. Tak czy inaczej, dla mnie posiadającego pompę ciepła i AC ale nieposadajacego samochodu elektrycznego inwestycja jest nierentowna, zarówno z ale i bez magazynu mocy po uwzględnieniu mój prąd 5.0 i ulgi na PIT – patrzę przez pryzmat net meterimgu godzinowego. Koniec i kropka l. Dobrego dnia.

Piotr
10 miesięcy temu

Wszystko ładnie pięknie, ale z tekstu wynika jedna rzecz – aby przyspieszyć zwrot z inwestycji w PV, trzeba (w moim odczuciu) „sztucznie” (w sensie nienaturalnie) zwiększać zużycie energii w czasie jej dużej produkcji. Pana dom z zapotrzebowaniem 5000 kWh na rok to nie do końca przykład „typowego domku klasy średniej” (nie twierdzę że tak Pan to przedstawił, natomiast chcę po prostu odnieść się do pewnego baseline), zwłaszcza biorąc pod uwagę, że roczny limit zużycia prądu po „starej cenie” zaproponowany przez rząd to 2000 kWh. Dla takiego middle-class to jest właśnie baseline. I wtedy zwrot z inwestycji automatycznie się wydłuża. Gdy… Czytaj więcej »

Adzik
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

wychodzi na to że opłacać to będzie się tylko autokonsumpcja. 1 panel 400W + mikroinwerter. I piłka po stronie energetyki by ewentulne oddawanie prądu nie było karane opłatami czyli żeby można było oddać prąd za darmo. I żadnych biurokracji więcej nie trzeba … I wtedy ludzie to kupią 🙂

mariusz
10 miesięcy temu

500-600kwh miesięcznie? Zacne zużycie. Jestem ciekaw, co takie generuje.

Paweł
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Edit: nie tu komentarz 😉

Last edited 10 miesięcy temu by Paweł
Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Maćku, ale koledzy mają trochę racji mówiąc, że Pan ma spore zużycie. Ja rocznie na 230m2 zużywam 6650 kWh (rodzina 2+2) mając wszystko na prąd (pompa ciepła grzeje zimą i chłodzi latem).

Wyjaśnia Pan to sporą autokonsumpcją i pracą zdalną, ale jeśli nie ma Pan w domu np stolarni, albo żona nie prowadzi zarobkowo wypieków cukierniczych w domu – to jednak zwrocilbym uwagę co tyle prądu zużywa 😉

Last edited 10 miesięcy temu by Zbyszek
Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Mówi się, że wydatkowanie energii do ogrzewania domu oraz ogrzewania CWU to od 60 do 80% całkowitego zużycia energii w domu. Jeśli więc nie grzeje się Pan prądem, to chyba przemyślalbym zużycie prądu :⁠-⁠)

Last edited 10 miesięcy temu by Zbyszek
Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

redaktor nie zrozumiał… nie chodziło o to JAK, ale CZYM się Pan ogrzewa 😉

podejrzewam, że gazem – stąd z życzliwości propozycja, aby przemyśleć swoje zużycie.

Przemo
10 miesięcy temu
Reply to  mariusz

Mnie tam bardziej zastanawiają te 2 kWh pobrane z sieci przez cały tydzień 🙂

Łukasz
10 miesięcy temu
Reply to  mariusz

Mieszkanie w bloku, 70mkw, 4 pokoje, 4 osobowa rodzina, ja pracuję 90% z domu / komputer (i 2 monitory) chodzi 16 godzin na dobę, jakiś jeden czy dwa upsy dla bezpieczeństwa, czasem żona odpali laptopa bo też coś działa, dzieci mają swoje komputery i sprzęty, które odpalają po szkole na te kilka godzin na dobę, 24/7 chodzą też jakieś tam routery i switche i multiswitche, zamontowaliśmy też sobie klimę w 2 pokojach, bo w lato wytrzymać się nie da, używana jest też czasem w zimę, kiedy nie da się otworzyć okna (smog), żeby wychłodzić ciepłe mieszkanie. Bez klimy zużycie było… Czytaj więcej »

Raider
10 miesięcy temu
Reply to  mariusz

Uprawa zielonych roślin palnych 😛

Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Raider

Kto wie, może rzeczywiście Pan Maciek lubi się wyluzować ????

Pawceluto
10 miesięcy temu

No a jak będzie 1kWh po 10 zł to już w ogóle będzie Pan krezusem 😉 Tak na serio: od lat powtarzam, że średnia najkrótsza stopa zwrotu dla takich instalacji, przy założeniu bardzo sprzyjających warunków, wynosi 6 lat, bardziej realnie jest to 8, a już całkiem przeciętnie jeśli ktoś nie prowadzi dzienniczka zużyć w excelu 10-12 lat. Dopiero wówczas mówimy o sytuacji na „zero” – w jakim stanie będzie wtedy taka instalacja np. okablowanie, uszczelnienia porozwiercanego poszycia z blachy, jaką będą miały sprawność panele itp. to czas pokaże. Oczywiście jak ktoś wyda kilkanaście/kilkadziesiąt tys. zł to wszędzie naokoło opowiada jaki… Czytaj więcej »

Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Pawceluto

Przeczytałem uważnie co Pan napisał, jednak sytuacja u mnie wygląda inaczej. Moja instalacja powinna się zwrócić w 4-5 lat wg poprzedniego modelu rozliczeń – co oznacza, iż przez 10 kolejnych lat naprawdę prąd będzie za darmo. Ponieważ jest to poprzedni model rozliczeń, to nie trzeba prowadzić dzienniczka rozliczeń. Co do serwisu instalacji to owszem robi się go, co 5 lat i kosztuje 300-500 zł (w zależności czy robi to jeden człowiek, czy dwóch). Serwis polega na fizycznym sprawdzeniu instalacji, jakości połączeń, pomiarów rezystancji itp. Instalacja jest podłączona pod zdalny monitoring, za który nie płacę, więc gdyby były jakieś problemy z… Czytaj więcej »

Andrzej
10 miesięcy temu

Już wiem skąd tak nierealne (przynajmniej dla mnie) wartości autokonsumpcji o których często pisze red. Samcik. Dla mnie 35% to jest sufit i to przy 2 osobach pracujących z domu, włączaniem pralki, zmywarki w ciągu dnia itd. No ale ja mam roczne zużycie poniżej 3000 kWh, a nie 6000-7000 😛

Last edited 10 miesięcy temu by Andrzej
Marcin
10 miesięcy temu

Instalacja kupiona od firmy Polenergia na pewno się szybko nie zwróci……….. Koszt 2 x wyższy niż średnia rynkowa

Raider
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

To prawda tylko instalacja z poleenergii da redaktorowi najwyższa stopę zwrotu, ale czy inwestorowi?

Miłosz
9 miesięcy temu
Reply to  Marcin

Mam podobne odczucia – dostałem od Polenergii ofertę na instalację dwa razy droższą niż od lokalnej małej firmy na markowych komponentach. Do tego Polenergia miała dziwaczne wymagania. Dostałem też ofertę od Polenergii ofertę na pompę ciepła, ale tej to już w ogóle żal komentować…

Marco
10 miesięcy temu

Obecnie ponoć masowo odrzucane są podania o włączenie fotowoltaiki do sieci.

Jacek
10 miesięcy temu

Aż dziwne, że Pan, Panie Macieju, który tak chętnie zawsze testował nowe trendy i „wynalazki” finansowe, nie założył sobie wcześniej fotowoltaiki, kiedy była jeszcze opłacalna (stary system)? Nie mogę się temu nadziwić. To ja, starszy człowiek – i z natury raczej konserwatywny, założyłem fotowoltaikę i pompę ciepła wg starych zasad. Mam jeszcze przed sobą ponad 13 lat jasnych, korzystnych rozliczeń, chyba że coś wymyślą – jakiś domiar czy podatek. Ale nawet wtedy bym to jakoś przeżył, bo już półtora roku jestem porządnie do przodu. Obliczenia i założenia Pana są rzetelne, widać, że Pan stara się wycisnąć z systemu, co się… Czytaj więcej »

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Akurat ja mieszkam w rejonie zagłębia prywatnych warsztatów, które żrą prąd piątek, świątek i niedziela i nigdy nie groziły tu żadne wyłączenia prądu. Napięcie na inwerterze nigdy u mnie nie przekroczyło 238V. Jak można czynić zarzuty w stosunku do miliona prosumentów, którzy założyli instalacje według starych zasad. Myślę, że te żale tych, którzy się nie załapali na stary system przenoszą się bezzasadnie na tych któtym się udało. Nikt wtedy nie mówił, że jest to jakiś patologiczny system, tylko zachęcano ludzi do inwestycji. Oczywiście, że dołożę paneli do 10 kW i nie będę miał z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.

ObywatelRP
10 miesięcy temu

Ja mam obecnie zainwestowane 30k w ROR, gdzie mam z tego na czysto 136 zł / m-c ,a które mogę sobie dorzucić do rachunku za prąd. Odpada mi koszt zakupu PV, konserwacji , właściwie ryzyko inwestycyjne (obligacje to minimalne ryzyko), jeśli zechce wyjść z inwestycji to dostaje 30k zł na konto , a w przypadku PV co dostajemy ? Po 4 latach to elektrozłom wart ile ? 50% tego co za niego zapłaciliśmy ? Prawdziwą niewiadomą jest cena prądu, jaka ona faktycznie będzie , nikt tego nie wie. Moim zdaniem PV to kiepski interes, jak już  ktoś zainwestował to będzie… Czytaj więcej »

Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  ObywatelRP

Po 4 latach to elektrozłom wart ile ? 50% tego co za niego zapłaciliśmy ?

Widać, że nie wiesz o czym mówisz… Tylko ignorancja i anonimowość daje taką siłę aby takie farmazony pisać.

Jorge
10 miesięcy temu

Fotowoltaika u osoby fizycznej nie ma sensu bez względnie taniego magazynu wyprodukowanej energii. A takowych brak. Kowalski produkujący prąd poniekąd żeruje na infrastrukturze przesyłowej, której koszt budowy i utrzymania pokryło państwo (tj. wszyscy podatnicy) a teraz spółki energetyczne. Stosunkowo łatwo i tanio magazynować energię w formie gorącej wody, ale jak to potem efektywnie zamienić ponownie na prąd?

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Technologia spłaszczająca zapotrzebowanie na prąd żeruje na instrastrukturze… czego jeszcze się dowiem?

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A co Pan robi w te weekendy, że nie jest w stanie tego zauważyć? Trzeba być na prawdę cały dzień po za domem, żeby zapotrzebowanie się nie spłaszczyło.

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ludzie, co wy piszecie? Wcale nie zarabiam na sprzedawaniu prądu! W starym systemie z niezużytego bezpośrednio przeze mnie prądu, oddanego do sieci – odbieram 80%, a 20% zostaje dla Państwa. (w rzeczywistości zapewne trochę mniej – straty przesyłowe). W instalacjach powyżej 10 kW odbieranych jest 70%, a 30% zostaje dla Państwa. Gdzie tu okradanie Państwa? Czy 20% zabranego prądu od miliona prosumentów starego systemu to jest mało????? To jest wręcz sponsorowanie i wspomaganie energetyki przez prywatnych prosumentów.

Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Panie Maćku, litości. Co to za biznesmen (landlord), który oddaje prąd za 0zł? Niewykorzystany prąd przepada, zarabia na nim tylko firma energetyczna.

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

No i stanęło na moim. Oczywiście,że w starym systemie opłacało się mieć jak największą instalację i ludzie doskonale to zrozumieli. Ale wtedy nikt nie mówił, że to jest jakiś patologiczny system, tylko zachęcano ludzi do inwestowania. Wyliczenia były takie, że mam mieć prąd za darmo, a sieć ma być moim wirtualnym magazynem, i tak było projektowanych ogromna większość domowych instalacji. Dlatego produkcja letnia miała starczyć na konsumpcję zimową. Były liczne programy i dotacje rządowe, a kto się na nie nie załapał, to i brał kredyt. Dopiero jak tempo inwestycji przerosło wszelkie oczekiwania, wstrzymano program. Według mnie, wszystkie te obecne żale… Czytaj więcej »

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przecież właśnie o tym pisałem. Prosumenci „starego” systemu są obciążeni kosztami. 20% albo i 30% prądu – zależnie od wielkości instalacji oddają za darmo dla Państwa. To są właśnie ich koszty. Można dość łatwo obliczyć, iloma gigawatogodzinami energii zasilają państwową sieć. Dleczego ten argument jest pomijany przez Pana w dyskusji?

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

A poza tym, dlaczego akurat prosumenci starego systemu mają być obciążeni jakimiś dodatkowymi kosztami, a prosumenci nowego systemu już nie? To nielogiczne. Co – ci starzy to są jacyś wyzyskiwacze?

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

(…)Przepraszam, że się wetnę, ale – żale i potępienia wynikają, moim zdaniem, z dwóch rzeczy z tego, że zapomniano obciążyć (albo jakoś inaczej uwzględnić w kosztach) „inwestorów” fotowoltaicznych kosztami rozbudowy sieci, która jest potrzebna, żeby mogli się komunikować ze swoim „wirtualnym magazynem energii”.(…)
Czyli obciążmy inwestorów fotowoltaicznych kosztami zaniedbań w modernizacji sieci energetycznych. Może jeszcze inne pomysły na równie genialne domiary… np. obciążyć kupujących samochodów elektrycznych kosztami budowy autosttad?

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Towarzyszu Samcik, do Ministerstwa Insfrastruktury marsz! Masz genialny pomysł na sfinansowanie programu drogowego to go przedstaw samemu towarzyszowi Weberowi.

Last edited 10 miesięcy temu by jsc
Zbyszek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

nie kilkaset – tylko dwukrotnie. https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-auta-elektryczne-niszcza-drogi-szybciej-niz-spalinowe-zostan,nId,6869029

Ale zgadza się, rosnąca popularność samochodów elektrycznych wymusi wprowadzenie jakiejś opłaty na utrzymanie dróg (samochody spalinowe taką opłatę płacą w paliwie).

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Hmmm… przy obecnym cenach to statystycznie stać na nie dla ludzi o zawyżonej kulturze jazdy.

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Zbyszek

Z opłatą na utrzymanie się zgodzę, ale z domiarem za opóżnienia w modernizacji sieci drogowej… Never!!!

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  jsc

To jest pomysł równie bezsensowny, jak obciążenie użytkowników sieci gazowej albo wodociągowej, albo telefonów komórkowych czy telewizji – może Pan, Panie Redaktorze zaproponuje różne domiary dla użytkowników. Jak już szaleć, to szaleć!

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jasne, trzeba dać dodatkowy domiar dla posiadaczy dużych sum na kontach bankowych, dla posiadaczy dużych domów i mieszkań, samochodów, dla grubasów (bo więcej jedzą i zanieczyszczają), dla jeżdzących samochodami więcej niż 10 000 km rocznie, dla posiadaczy złota – lista może wydłużać bez końca…

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Nie chcę niepotrzebnie zaogniać dyskusji, ale chyba Pan, Panie Redaktorze, wie najlepiej, że rozwarstwienie finansowe na świecie jest coraz większe i że podatki to raczej płacą biedniejsi, a bogaci mają tysiące sposobów, aby ich uniknąć. Miliarderzy wzbogacili się w czasie kryzysu i pandemii,a rzesze biedaków rosną w postępie geometrycznym (bo zwiększa się liczba ludności). I dotyczy to jak najbardziej najbogatszego kraju na świecie, czyli USA. W PRL-u różnica między najniższą i najwyższą pensją była conajwyżej kilkukrotna, a obecnie – sam Pan wie… Poza tym wracamy do meritum, czyli prądu – w jego cenie jest już zawartych kilka podatków: opłata przesyłowa… Czytaj więcej »

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Jeszcze jeden przykład: mam magazyn, gdzie jest przeważnie zerowe zużycie prądu, a mimo to płacę miesięcznie ok. 150 zł za sam fakt posiadania licznika energii. Czyż to nie jest klasyczny przykład podatku?

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

Mam przed sobą ten rachunek. Wskazanie bieżące 3,2, wskazanie poprzwdnie 3,2 – czyli zużycie 0. Za to teraz cała litania:

  • za energię czynną
  • opłata kogeneracyjna
  • opłata OZE
  • składnik jakościowy
  • opłata sieciowa
  • opłata przejściowa
  • opłata stała za przesył
  • opłata abonamentowa
  • opłata handlowa
  • opłata mocowa stała.

Zużycie 0, opłata 152 zł. Co Pan na to, Panie Redaktorze? Jeszcze Pan wymyśli jakiś podatek?

Jacek
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Miesięcznie!

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Przez dekady państwo olewało stan techniczny sieci energetycznej i teraz prosumenci mają płacić za to rachunki?

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Ich te blackouty po wichurach nie dotyczą? Proszę nie żartować!!!

pve
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

usuń opłatę handlową i rachunek spadnie do nie więcej niż 50zł

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Jacek

(…)telewizji(…)
Coś w tym jest w (…)Brunecie wieczorową porą(…) widzowie Arizona coś tam rozwalali sieć jak się patrzy…

pve
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

autokonsumpcja to różnica pomiędzy wyprodukowaną energią a oddaną do sieci. Latem jest raczej niska, a zimą wzrasta. Autokonsumpcję poprawiają m.in magazyny energii.(mniej energii oddajemy do sieci)
Z tym żerowaniem to też nie tak do końca ponieważ cała nieskonsumowana energia trafia do sąsiadów (nie trzeba jej dystrybuować w to miejsce przez elektrownie). To w teorii, bo jak wiadomo jest wiele innych zależności (np. sposób pracy elektrowni węglowych, dystrybucja prądu w momencie nawet lekkiego zachmurzenia, przeciążenia sieci przez wiele instalacji)

jsc
10 miesięcy temu
Reply to  Maciej Samcik

Czy ja wiem… gdyby nie sieci NN nie pozwalały to uruchamianie warsztatów w tym kraju powinne straszliwie floodować zakłóceniami linie WN.

Last edited 10 miesięcy temu by jsc
Rafał
10 miesięcy temu

Mam fotowoltaike już 7 lat nie ma szans aby autokonsumpcja przekroczyła 30-40 % a to i tak przy założeniu użytku w domu do podgrzewania cwu. Mam na szczęście stary system rozliczeń bow nowym to jest to całkowicie nieopłacalna inwestycja bez magazynu energii a niestety z magazynem patrząc na dostępne obecnie parametry i ich ceny tym bardziej 🙁

Robert
10 miesięcy temu

Autokonsumpcja zima to mrzonka. A to właśnie zimą, ludzie z Pompami Ciepla potrzebują prądu najbardziej. Fakty są takie że, zimą to właśnie domy ogrzewane pompami ciepła będą potrzebowały najwięcej energii. A prądu panele będą dawały najmniej. Cała reszt zużycia to pewnie 30% ogólnego rachunku rocznego. I teraz przy net billingu. Latem sprzedajmy prad za bezcen (jeżeli sieć pozwoli na jego odbiór) a zima kupujemy w detalu, najdrożej. Bez magazynu energii, cały ten netbilling, to niewypał. Przy zapotrzebowaniu energetycznym domu w wysokości 10k kW rocznie, musiałbym wydać na panele (o mocy 10kW) od 40tys w górę. To się nigdy nie zwróci.… Czytaj więcej »

Piotr
8 miesięcy temu

Trzeba korzystać z nadarzających się okazji i wygrali ci to zdążyli przed zmianami zasad rozliczania. Mam na firmie instalację 26KW i dokładam kolejne 10KW. Dzięki temu, że mam mikroinwertery a a nie falownik to nie ma żadnego problemu z rozbudową. To mi da tak dużą nadprodukcję latem, że nie zapłacę już ani 1 zł za prąd zimą. Prądu wystarczy dla całej firmy , łącznie z pompą ciepła. Za 13 lat zamontuję magazyn energii bo na pewno polepszy się ich efektywność i do tego czasu oraz spadną ich ceny. Mój roczny pobór to ok 30MW

Subiektywny newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślę ci powiadomienie o najważniejszych tematach dla twojego portfela. Otrzymasz też zestaw pożytecznych e-booków. Dla subskrybentów newslettera przygotowuję też specjalne wydarzenia (np. webinaria) oraz rankingi. Nie pożałujesz!

Kontrast

Rozmiar tekstu