Mróz odpuszcza, śnieg znika, a to odsłania prawdę o kondycji asfaltu. Dziur w drodze jest znacznie więcej niż przed zimą, bo zamarznięta woda „rozpychała” się całymi tygodniami w nienaprawionych starych dziurach w asfalcie. Chwila nieuwagi kierowcy i… łup! Nagle masz felgę do prostowania, oponę do wyrzucenia, a czasem zawieszenie, które mówi „do widzenia”. Co zrobić, żeby nie zostać z tym rachunkiem samemu? Od kogo domagać się odszkodowania? I jak to robić, gdy wpadniemy do dziury, której w porę nie zauważyliśmy?
Oczywiście nie życzę nikomu takiej przygody. Uważajcie na drodze, rozglądajcie się i bierzcie pod uwagę, że po siarczystych mrozach dziury na drodze mogą być znacznie większe, niż były, i może ich być więcej, to realne zagrożenie dla naszych samochodów. Pierwsza rada brzmi więc: jedźmy na tyle wolno, żeby większą dziurę zauważyć i w porę ominąć.
- Osiem najważniejszych dylematów inwestycyjnych na najbliższą dekadę [POWERED BY CITIBANK HANDLOWY]
- Agenci AI, czyli rewolucja. Nie tylko w zakupach, ale też w płatnościach. Jak to zmienia przyszłość handlu? [POWERED BY VISA]
- Które spółki z branży oprogramowania nie przegrają z AI? Analitycy zrobili stress-testy. Czy po spadku wartości o 30% są już okazje inwestycyjne? [POWERED BY SAXOBANK]
A jeśli się nie uda i wpadniemy do dziury, uszkadzając koło, oponę lub – co najgorsze – zawieszenie auta? Przeanalizujemy temat dwutorowo. Po pierwsze: jak dochodzić odszkodowania od zarządcy drogi (czyli od tego, kto powinien tę drogę utrzymać, oznakować i „załatać”). Po drugie: jak działa ubezpieczenie, które może Cię z tego kłopotu wyciągnąć – i które polisy realnie robią robotę. Co zrobić kiedy wjedziesz w dziurę? I jak nie zostać samemu z problemem finansowym?
Odwilż! Kto odpowiada za dziury i ubytki na drodze?
W polskim systemie prawnym odpowiedzialność za szkody spowodowane przez złą nawierzchnię opiera się na zasadzie winy – czyli musisz wykazać, że ktoś zaniedbał swoje obowiązki, a Ty dokładnie z tego powodu poniosłeś szkodę. Podstawą jest art. 415 kodeksu cywilnego, który mówi wprost: kto ze swojej winy wyrządził szkodę, ma obowiązek ją naprawić. W praktyce „tym kimś” najczęściej jest zarządca drogi (może być nią gmina, powiat, władze województwa albo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad – zależnie od kategorii drogi).
Obowiązki zarządcy drogi nie są abstrakcją. Ustawa o drogach publicznych nakłada na niego m.in. monitorowanie stanu dróg, prowadzenie robót utrzymaniowych, a także prawidłowe oznakowanie i zabezpieczenie uszkodzeń nawierzchni. Jeśli dziura była nieoznakowana, a stan drogi ewidentnie nie spełniał standardów bezpieczeństwa – za ewentualne uszkodzenia samochodów odpowiada zarządca drogi.
To bardzo istotne, bo samo powiedzenie „wpadłem w dziurę, bo była odwilż” nie gwarantuje automatycznie wypłaty odszkodowania. Kluczowe będą dowody (zdjęcia, filmy), okoliczności (udowodnienie, że trudno było w dziurę nie wjechać), a także odpowiedź na pytanie, czy dziura była oznakowana lub czy na danym odcinku było jakieś ostrzeżenie typu „jedź wolno, bo stan nawierzchni jest fatalny”. Przedstawiciele PZU, największego polskiego ubezpieczyciela, zwracają uwagę:
„W procesie ustalania odpowiedzialności niezwykle istotna jest jakość dokumentacji z miejsca zdarzenia. Zalecamy wykonanie zdjęć uszkodzeń pojazdu oraz samej wyrwy w jezdni, zapisanie dokładnej daty i miejsca zdarzenia, a także – jeśli to możliwe – wskazanie świadków. Kompletny materiał dowodowy znacząco usprawnia dalsze postępowanie”
Co zrobić na miejscu zdarzenia?
Największy problem z dziurami odsłoniętymi przez odwilż jest taki, że znikają. Czasem szybciej niż mogłoby się wydawać. Zarządca potrafi załatać ubytek następnego dnia i wtedy w postępowaniu odszkodowawczym słyszysz: „a skąd pewność, że ta dziura była w drodze w dniu, gdy samochód został uszkodzony?”. Dlatego pierwsze minuty po zdarzeniu są najważniejsze. Kierowca ma trzy zadania: zabezpieczyć samochód, zebrać materiał dowodowy i udokumentować związek przyczynowo-skutkowy między powstałą dziurą a uszkodzeniem pojazdu.
Zdjęcia to podstawa, ale… należy je zrobić dobrze. Zrób ujęcia, na których widać: sam ubytek, jego otoczenie (żeby dało się rozpoznać miejsce i żeby nie było żadnej wątpliwości w sprawie lokalizacji dziury), uszkodzone elementy auta, a także auto na tle miejsca zdarzenia. Jeżeli da się złapać w kadrze numer rejestracyjny i charakterystyczne punkty – tym lepiej. Takie podejście do dokumentacji opisują też samorządowe poradniki dotyczące zgłoszeń szkód na drogach.
„Ważne jest, aby dokładnie udokumentować zdarzenie, czyli zrobić zdjęcia miejsca zdarzenia, dziury w nawierzchni i uszkodzeń pojazdu oraz określić godzinę zdarzenia. Do przygotowywanej dokumentacji warto dodać mapkę poglądową lokalizacji oraz zabezpieczyć nagranie z wideorejestratora (jeśli jest dostępne) czy dane świadków, ewentualnie poinformować o zdarzeniu policję. W roszczeniach kierowanych przeciwko zarządcy drogi kluczowe jest wykazanie zaniedbania po jego stronie – w procesie likwidacyjnym analizowane będą stan drogi, częstotliwość i wyniki jej monitoringu, oznakowanie oraz zakres odpowiedzialności zarządcy”.
– komentuje Aneta Rządkowska, dyrektorka Departamentu Obsługi Szkód Ubezpieczeń Komunikacyjnych w firmie ubezpieczeniowej UNIQA. Kolejna sprawa: ewentualne notatki sporządzone przez służby porządkowe lub państwowe. Wezwanie policji albo straży miejskiej nie jest obowiązkowe, ale bywa bezcenne, bo notatka urzędowa domyka temat dokumentacji zdarzenia. Trzecia rzecz: świadkowie. Jeśli ktoś jechał za Tobą, ktoś widział zdarzenie, ktoś pomógł – poproś o kontakt. To również ważne, ponieważ w sporach z zarządcami dróg często wygrywa ten, kto ma lepszy zestaw dowodów, a nie tylko więcej racji.
„Wiele jednostek samorządu terytorialnego posiada dobrowolne ubezpieczenie OC, które obejmuje szkody wyrządzone osobom trzecim w związku z zaniedbaniami w utrzymaniu dróg. O odszkodowaniu decyduje jednak nie sam fakt uszkodzenia auta, lecz udowodnienie, że nawierzchnia była w złym stanie i że szkoda powstała właśnie w wyniku zaniedbań zarządcy. Im lepiej udokumentowane zdarzenie, tym większe szanse na pozytywne rozpatrzenie roszczenia”
– dodaje Krzysztof Kulesza z firmy ubezpieczeniowej Warta. Gdy już udokumentujesz zdarzenie, możesz naprawić auto i musisz ustalić zarządcę drogi: czy to droga gminna, powiatowa, wojewódzka czy krajowa. Następnie składasz roszczenie do zarządcy albo – czasami – bezpośrednio do jego ubezpieczyciela OC. Żeby określić według jakiej procedury działać trzeba się skontaktować z zarządcą drogi (zwykle każdy ma jakąś infolinię). Tam powinieneś dostać namiary: do kogo pisać (np. na jaki adres e-mail lub na jaki adres poczty tradycyjnej).
Do zgłoszenia dołączasz opis zdarzenia, zdjęcia, ewentualną notatkę policji lub straży miejskiej, dokumenty z warsztatu oraz rachunki lub kosztorys naprawy. I tu ważna uwaga: nie naprawiaj wszystkiego „po cichu”, „bez faktury”, płacąc gotówką i nie dostając dokumentacji, z której wynika co i za jakie pieniądze zostało naprawione. Jeśli chcesz iść ścieżką roszczenia do zarządcy drogi – bierz pod uwagę, że ubezpieczyciel może chcieć mieć możliwość oceny – na podstawie dokumentacji – czy rzeczywiście wycena szkód jest prawidłowa. A to najlepiej udokumentować fakturą z warsztatu samochodowego, w której jest napisane co i za ile zostało naprawione.
Czy ubezpieczenie AC może załatwić temat szybciej?
Szkodę można też naprawić z własnego ubezpieczenia auto-casco, o ile je posiadamy. To prawdopodobnie będzie szybsza i mniej kłopotliwa ścieżka, ale może oznaczać, że na naszym koncie u ubezpieczyciela będzie zapisana szkoda, która – w niektórych przypadkach – może oznaczać wyższą składkę w kolejnym roku (to z kolei może oznaczać konieczność poszukiwania nowego ubezpieczyciela, który spojrzy przez palce na „szkodowego” klienta).
W ubezpieczeniach komunikacyjnych są dwie „warstwy”, które realnie pomagają przy dziurach, w które wpadniemy po zimie, gdy nastąpi odwilż. Pierwsza warstwa to autocasco (AC). Tu zasada jest prosta: jeśli Twoje AC obejmuje uszkodzenia pojazdu w wyniku zdarzeń drogowych (a najechanie na ubytek nawierzchni zazwyczaj jest traktowane jako zdarzenie powodujące szkodę), to możesz likwidować szkodę z AC.
Ale uwaga: zakres ubezpieczenia AC nie jest regulowany ustawą, więc o tym jaka jest odpowiedzialność ubezpieczyciela (czyli za jak szeroką ochronę zapłaciłeś płacąc składkę) decydują ogólne warunki ubezpieczenia (OWU) – warto zwrócić uwagę na wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. W polisach od różnych firm różnią się takie rzeczy jak udział własny, amortyzacja części, potrącenia wysokości odszkodowania za zużycie samochodu czy warunki, w których ubezpieczyciel może odmówić wypłaty.
„W większości wariantów AC uszkodzenia pojazdu powstałe na skutek najechania na dziurę w drodze są normalnie objęte ochroną. Dzięki AC kierowca może liczyć na szybkie zlikwidowanie szkody, bez konieczności samodzielnego dochodzenia roszczeń od zarządcy drogi. Kolejnym produktem dedykowanym tego typu szkodom jest ubezpieczenie opon, które chroni poszkodowanego stricte od szkód w oponach, zawieszeniu czy instalacji wydechowej. No i oczywiście assistance – w zależności od wybranego wariantu możliwa jest organizacja pomocy na miejscu zdarzenia lub naprawa, czy wymiana uszkodzonej opony”
– mówi Krzysztof Michałek, menedżer ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w Allianz Polska. Ubezpieczyciele oczywiście namawiają do likwidowania szkód z polisy autocasco (później odzyskują te pieniądze w ramach regresu od ubezpieczyciela właściciela drogi). Korzystając z ubezpieczenia AC kierowca nie musi ustalać, kto odpowiada za stan drogi ani udowadniać zaniedbań po stronie zarządcy – szkoda jest likwidowana z jego własnej polisy.
Często o tym nie myślimy, ale autocasco chroni finansowo nie tylko wtedy, gdy zdarzy się wypadek z naszej winy, albo gdy ktoś ukradnie nam samochód. Można z takiej polisy skorzystać także w sytuacjach nagłych i trudnych do przewidzenia, ale „bezkolizyjnych” – takich jak najechanie na dziurę, która pojawiła się po zimie, gdy nastąpi odwilż i pogorszy się stan nawierzchni.
„Ochrona w ramach ubezpieczenia autocasco działa niezależnie od tego, kto odpowiada za dany odcinek drogi, co znacząco skraca cały proces naprawy. W praktyce oznacza to, że przy poważniejszych uszkodzeniach pojazdu – obejmujących elementy konstrukcyjne czy układ jezdny – kierowca może liczyć na sprawną likwidację szkody bez konieczności prowadzenia sporu o odpowiedzialność i jej skalę. Dobrze dobrane autocasco, uzupełnione o assistance, daje więc nie tylko ochronę finansową, ale też spokój i oszczędność czasu – szczególnie w okresach, gdy stan dróg bywa najbardziej problematyczny”
– mówi Krzysztof Kulesza z Warty. Druga warstwa, o czym już wspominali ubezpieczyciele, to assistance dotyczące m.in. opon i kół. To rozwiązanie dla tych, którzy chcą, żeby problem zakończył się na etapie pomocy przy drodze i naprawy opon na miejscu (o ile uszkodzenie ogranicza się tylko do opony), bez holowania, bez straty czasu i bez nerwów. Firmy ubezpieczeniowe mają w ofercie konkretne produkty, które warto znać z nazwy, bo one rzeczywiście są projektowane pod takie zdarzenia jak dziura w asfalcie spowodowana np. przez odwilż.
PZU – Partner „Subiektywnie o Finansach” – ma specjalny dodatek do polisy samochodowej o nazwie „PZU Auto Opony”, który wprost deklaruje organizację i pokrycie kosztów usług assistance w razie uszkodzenia opony podczas podróży, w tym wymianę koła na miejscu, holowanie do wulkanizacji, a także pokrycie kosztów naprawy opony lub zakupu nowej opony (w zależności od sytuacji i warunków). To jest ważne: mówimy nie tylko o usłudze typu „przyjedziemy i pomożemy”, ale też o pokryciu przez ubezpieczyciela kosztów tej pomocy. Szczegóły tego ubezpieczenia można sprawdzić tutaj. Oczywiście inne firmy ubezpieczeniowe też oferują tego typu polisy assistance.
Odwilż i problem z dziurą w drodze: dwa scenariusze, jedna decyzja
Jeśli już wpadniesz w dziurę, masz dwie ścieżki działania. Pierwsza to roszczenie do zarządcy drogi: potencjalnie zwraca pełne koszty, ale wymaga bardziej skrupulatnego podejścia do dokumentacji, dowodów i poświęcenia czasu (i też przeważnie dłuższego oczekiwania na wypłatę). Druga to ubezpieczenie własne autocasco: bywa szybsze i mniej konfliktowe, ale odpowiedzialność ubezpieczciela zależy od OWU, limitów i konstrukcji polisy.
Dla wielu kierowców optymalny układ to: mieć możliwość skorzystania z oponowego assistance (żeby nie utknąć na poboczu i nie płacić za holowanie), a większe szkody rozwiązywać przez AC albo – jeśli dokumentacja jest „mocna” – dochodzić roszczeń od zarządcy drogi.
„Zgłoszenie szkody ze swojego ubezpieczenia AC lub ubezpieczenia opon jest prostsze i szybsze, niż dochodzenie roszczeń od zarządcy drogi, ale takie szkody wpływają na historię ubezpieczenia posiadacza pojazdu i kierowcy. Dochodzenie odpowiedzialności od zarządcy drogi nie obciąża historii ubezpieczenia, ale wymaga skrupulatnego udokumentowania zdarzenia”.
– podsumowuje Krzysztof Michałek, menedżer ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w Allianz Polska. No i na koniec najważniejsze: decyzję o zabezpieczeniu swoich interesów na wypadek tak niemiłego zdarzenia jak wpadnięcie w dziurę w drodze (np. odsłoniętą przez odwilż) podejmuje się nie w momencie uderzenia, a wcześniej. Najlepiej wtedy, gdy odnawiasz własne ubezpieczenie OC/AC i możesz dorzucić rozsądny dodatek oponowy albo wybrać pakiet assistance z możliwie szerokim pakietem świadczeń (np. nieograniczonym tylko do dalszych podróży). Sezon na dziury zaczyna się wtedy, gdy zima odpuszcza.
CZYTAJ TEŻ:
———————————-
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
ZOBACZ „MAGAZYN” I SUBIEKTYWNE ROZMOWY:
„Subiektywnie o Finansach” jest też na Youtube. Rozmowy o pieniądzach, komentarze i wideofelietony poświęcone Twoim pieniądzom oraz poradniki i zapisy edukacyjnych webinarów. A w każdy wtorek „Magazyn Subiektywnie o Finansach” o Twoich pieniądzach. Koniecznie subskrybuj kanał „Subiektywnie o Finansach” na platformie Youtube.
zdjęcie tytułowe: Michai Nitu/Unsplash






