Wyobraź sobie, że w 2000 r. kupiłeś akcje świetnie radzącego sobie technologicznego giganta. Okazuje się, zrobiłeś to u szczytu giełdowej euforii. Chwilkę potem pęka bańka. Postanawiasz trzymać akcje, bo skoro potaniały o 90%, to już nie ma sensu ich sprzedawać. Trzymasz i trzymasz. I trzymasz. Na zero wychodzisz… rok temu. A od tego czasu podwajasz kapitał. Najbardziej cierpliwi akcjonariusze Cisco nie muszą sobie tego wyobrażać – oni to przeżyli. Spółka właśnie opublikowała świetne wyniki finansowe. Czy ostatecznie opuściła giełdowy czyściec i znów jest dobrym pomysłem na inwestycję?
Co to w ogóle za historia? Czemu Cisco (notowane pod kodem CSCO) – niegdyś ikona sektora dotcomów, firma, która dostarczała „kilofy i łopaty” pod budowę internetu – została tak brutalnie przeceniona na giełdzie? Czemu tak wolno odrabiała straty? I o czym mówi nam wyjście kursu jej akcji na nowe historyczne maksima. Czy powinniśmy się tego… bać? Przypadek Cisco to nie tylko ciekawostka z Wall Street. To brutalna, ale niezwykle cenna lekcja. Rozsiądźcie się wygodnie. Zaaplikujemy Wam swego rodzaju odtrutkę na rosnącą rynkową euforię. Zaczynamy.
- Bezpieczne lokowanie pieniędzy: na bankach świat się nie kończy. Jakie są możliwości „parkowania” pieniędzy poza bankami? [POWERED BY UNIQA TFI]
- „Kredytówka” bez kruczków? Jakie cechy powinna mieć karta kredytowa jako źródło awaryjnej płynności? I czy ta karta „dowozi”? [POWERED BY UNICREDIT]
- Jak powinno być ustalane „sprawiedliwe” oprocentowanie pieniędzy, które trzymamy w bankach? I dlaczego to my musimy o to walczyć? [POWERED BY TRADE REPUBLIC]
Jak dostawca internetowych łopat wszedł na szczyt i z niego spadł
W historii globalnych rynków kapitałowych niewiele jest przypadków, które tak dobitnie ilustrują zdarzającą się od czasu do czasu istotną rozbieżność między kondycją przedsiębiorstwa a jego wyceną giełdową jak case Cisco Systems. Pod koniec lat 90. XX wieku ta spółka uchodziła za architekta nowej ery internetowej. Dostarczała urządzenia stanowiące fizyczny „kręgosłup” sieci – dokładnie chodzi o routery i przełączniki, bez których funkcjonowanie raczkującego wówczas internetu byłoby niemożliwe.
To unikalne pozycjonowanie rynkowe Cisco Systems wywołało bezprecedensową euforię inwestorów, która na krótko wyniosła notowania akcji tej spółki na wielki szczyt. Stała się ona na krótką chwilę najwartościowszą spółką giełdową na świecie, z wyceną przekraczającą 500 mld dolarów. Wskaźnik cena do zysku (C/Z) dla Cisco sięgał wtedy okolic 200, co oznaczało, że inwestorzy płacili aż 200 dolarów za każdego pojedynczego dolara rocznego zysku wypracowanego przez tę firmę. Czyli inwestycja w akcje Cisco zwracałaby się teoretycznie przez… 200 lat!
Historia notowań Cisco Systems

Taka „kosmiczna” wycena zakładała scenariusz idealny: spółka musiałaby rosnąć w astronomicznym tempie przez dekady, bez żadnych potknięć po drodze, aby uzasadnić swoją cenę na giełdzie. W 2000 roku doszło do pęknięcia bańki dotcomów, co doprowadziło do załamania kursu akcji Cisco o niemal 90%, choć samo przedsiębiorstwo nigdy nie znalazło się na krawędzi bankructwa. Przeciwnie – nieprzerwanie generowało miliardowe przepływy pieniężne, dominując w swojej niszowej branży.
By zrozumieć, co się wtedy stało, trzeba poznać, choćby w skrócie, historię Cisco Systems. Firma powstała w 1984 roku, została założona przez dwóch naukowców z Uniwersytetu Stanforda. Zadebiutowała na giełdzie w 1990 roku. Od samego początku specjalizowała się w urządzeniach dla gospodarki cyfrowej. Gdy wybuchła gorączka internetowa, nadeszły złote lata dla Cisco, które – mówiąc kolokwialnie – dostarczało niezbędne „łopaty i kilofy” w postaci fizycznej infrastruktury sieciowej.
Pomiędzy rokiem 1995 a 2000 przychody Cisco wzrosły o spektakularne 850%, z około 2 mld dolarów rocznie do około 19 mld dolarów. Wycena spółki na giełdzie urosła jednak w tempie o wiele szybszym, aż o około 3800%, z okolic 2 dolarów za akcję w styczniu 1995 roku do 79 dolarów w marcu 2000 roku.
Pod koniec marca 2000 roku, w kulminacyjnym momencie manii internetowej, Cisco Systems prześcignęło pod względem wyceny Microsoft i General Electric, stając się najwyżej skapitalizowaną firmą na świecie. Cisco było wtedy warte około 550 mld dolarów, co stanowiło około 5% ówczesnego PKB Stanów Zjednoczonych. Inwestorzy płacili za udziały w Cisco równowartość około 39-krotności rocznych przychodów spółki. Analitycy głównego nurtu z Wall Street powszechnie prognozowali wówczas, że Cisco stanie się pierwszym na świecie przedsiębiorstwem o wycenie biliona dolarów (1 bln dolarów).
Wycena rynkowa Cisco (mld USD)

Źródło: companiesmarketcap.com
Gdy bańka internetowa zaczęła gwałtownie pękać od połowy marca 2000 roku, rynki finansowe przeszły brutalny proces urealniania wycen. Kurs akcji Cisco Systems osunął się z historycznego szczytu na poziomie około 80 dolarów do zaledwie 8,1 dolara w październiku 2002 roku. W 2,5 roku spółka straciła 90% wartości rynkowej. Kapitalizacja Cisco skurczyła się o ponad 430 mld dolarów.
Wiele małych i średnich firm związanych z sektorem internetowym upadło, ale Cisco nigdy nie stanęło w obliczu kryzysu płynności. Spółka pozostała rentowna, wykazując silną pozycję bilansową i generując wysokie przepływy pieniężne. Co prawda w 2002 roku firma zanotowała spadek przychodów o 15% w skali roku w stosunku do rekordowego roku 2001, ale zwiększało udziały w rynku kosztem słabszych konkurentów. Również zysk nieco spadł, z 3,1 mld dolarów do 2,9 mld dolarów, jednak biznes pozostał zdrowy. Nastąpił zdrowy powrót do średniej wskaźnika C/Z z okolic 200 do 15.
Cisco – przychody (mld USD)

Źródło: companiesmarketcap.com
Fundamentalna przemiana w rynkowym czyśćcu
Przez niemal dwie dekady po pęknięciu bańki dotcomów Cisco Systems funkcjonowało w świadomości inwestorów jako dojrzała, stabilna spółka generująca gotówkę, ale pozbawiona perspektyw na dynamiczny wzrost kursu akcji. Choć przychody spółki systematycznie rosły, osiągając blisko 52 mld dolarów w roku obrotowym 2022, kurs giełdowy przez ponad 20 lat poruszał się w trendzie horyzontalnym, rzadko przekraczając granicę 50 dolarów.
Trwała zmiana tej rynkowej percepcji wymagała fundamentalnej transformacji technologicznej i operacyjnej. I ona nadeszła. Została zainicjowana pod przywództwem Chucka Robbinsa. Tradycyjny model polegający na sprzedaży przełączników i routerów zderzył się z barierą niskich marż, silnej konkurencji oraz rosnącej dominacji chmury.
Zarząd Cisco podjął decyzję o transformacji spółki w kierunku dostaw oprogramowania i usług realizowanych w modelu subskrypcyjnym. W 2016 roku wyznaczono strategiczny cel: pozyskiwanie ponad 50% całkowitych przychodów ze sprzedaży oprogramowania i usług. Cel ten został ostatecznie zrealizowany w roku obrotowym 2024 i utrwalony w 2025 roku.
Ta trwająca ponad dekadę transformacja Cisco opierała się koncentracji wokół cyberbezpieczeństwa oraz analityki danych. Najważniejszym bodajże ruchem w ostatnich latach było przejęcie giganta analizy danych Splunk za kwotę 28 mld dolarów sfinalizowane w marcu 2024 roku. Dzięki temu ruchowi Cisco znacznie wzmocniło segment cyberbezpieczeństwa i monitorowania sieci, zyskując pozycję jednego z najważniejszych graczy. W 2025 roku przychody Cisco w tym zakresie wzrosły o spektakularne 59,5% w skali roku do 8 mld dolarów.
Ponadto Cisco rozwija technologie krzemowe i optyczne, które są wykorzystywane przez Big Techy jako krytyczny element architektury centrów danych obsługujących AI. Architektura chipów Cisco Silicon One oraz systemy Acacia (koherentne moduły optyczne) zostały zaadaptowane przez największych dostawców chmurowych do łączenia klastrów obliczeniowych AI o dużej przepustowości.
W kwartale zakończonym 25 kwietnia 2026 r. Cisco zaraportowało rekordowy poziom zamówień na infrastrukturę AI opiewający na 1,9 mld dolarów, co skłoniło zarząd do drastycznego podniesienia całorocznej prognozy zamówień w zakresie infrastruktury AI na rok obrotowy 2026 z pierwotnie planowanych 5 mld dolarów do około 9 mld dolarów!
Transformacja Cisco wymagała gigantycznych nakładów na innowacje. Wydatki spółki na badania i rozwój w roku obrotowym 2025 wzrosły o 16,5% w skali roku, osiągając rekordowy poziom 9,3 mld dolarów. Oznaczało to, że Cisco przeznaczało w ostatnich latach na rozwój technologiczny około 15% swoich całkowitych przychodów, a to jest rząd wielkości typowy raczej dla najbardziej innowacyjnych spółek software’owych, a nie dla tradycyjnych dostawców hardware’u.
Jednak właśnie dzięki takiemu postępowaniu Cisco przekonało rynki finansowe, że nie jest już dogorywającym gigantem, lecz raczej kluczowym graczem operującym na polu nowoczesnej gospodarki cyfrowej i beneficjentem rewolucji AI. To doprowadziło do spektakularnego wzrostu notowań Cisco i dlatego pod koniec 2025 roku kurs akcji Cisco ostatecznie przełamał opór z marca 2000 roku, a w 2026 roku umocnił się na historycznych maksimach w okolicy 120 dolarów.
„Infrastruktura jest zdecydowanie cool” – mówił kilka tygodni temu prezes Cisco Chuck Robbins. „Wszystko, co działo się przez ostatnie lata, zawsze wymagało infrastruktury o wysokiej wydajności. Myślę, że w pewnym stopniu rynek o tym zapomniał, że to wszystko działa dzięki temu, że ktoś buduje stabilną całość z krzemowych cegiełek. Infrastruktura jest w tej chwili bardzo ważna i będzie się stawała coraz ważniejsza i będzie rozbudowywana” – twierdzi Robbins.
Cisco – zyski (mld USD)

Źródło: companiesmarketcap.com
Kilka lekcji, jakie dało inwestorom Cisco
Czego uczy nas ta historia? Droga Cisco Systems od uwielbienia, przez potępienie, aż po długotrwałą odbudowę pozycji rynkowej to doskonałe studium przypadku dla każdego inwestora. Można mówić o kilku lekcjach, które płyną z tej historii.
Lekcja nr 1 mówi: nie każda dobra spółka to dobra inwestycja. Nie zawsze dobra kondycja biznesu oznacza, że jego akcje są perspektywiczną inwestycją. Cisco w marcu 2000 roku było bezdyskusyjnym liderem rynku posiadającym świetne produkty i generującym miliardowe zyski. Sam fakt dominacji nie oznaczał jednak, że akcje spółki były warte każdej ceny. Po prostu wtedy akcje Cisco były bardzo przewartościowane na skutek emocji, które na długie miesiące opanowały inwestorów.
Kolejna lekcja przypomina o smutnych matematycznych prawdach. Wielu początkujących inwestorów zapomina na co dzień o takich zjawiskach jak powrót do średniej (ono naprawdę istnieje) oraz o tym, że odrobienie spadku kursu o niemal 90% wymaga wygenerowania spektakularnego, dziewięciokrotnego wzrostu wartości rynkowej. Czyli po takim spadku wycena spółki musi urosnąć aż o 900% od dołka, aby inwestor kupujący na szczycie mógł wyjść „na zero”.
Zrozumienie tej asymetrii jest kluczowe dla właściwego zarządzania ryzykiem. Gdy zrozumiemy, jak brutalna jest ta matematyczna rzeczywistość, zaczniemy jako inwestorzy naprawdę przykładać się do cięcia stratnych pozycji. Paluszki przestaną drżeć, gdy będziemy zamykać pozycję, na której mamy 15% straty, wiedząc, jak trudno odrobić jeszcze większe straty.
Trzecia lekcja mówi o magii dywidend. Otóż w marcu 2011 roku, po 21 latach od debiutu giełdowego, zarząd Cisco Systems podjął historyczną decyzję o rozpoczęciu wypłat dywidend. Pierwsza kwartalna stawka wyniosła 0,06 dolara na akcję. Decyzja ta zapoczątkowała okres nieprzerwanego, trwającego 14 lat wzrostu dywidendy do poziomu 0,42 USD kwartalnie, czyli 1,68 dolara w skali roku w 2026 roku.
Gdyby nieszczęsny inwestor zakupił akcje Cisco na samym szczycie w marcu 2000 roku i konsekwentnie trzymał je w portfelu, a otrzymywane dywidendy automatycznie reinwestował, to wyszedłby „nad wodę” w 2020 roku, a nie pod koniec 2025 roku (obliczenia za portalem Koyfin).
No i last but not least, lekcja nr 4 uczy, że należy unikać kupowania akcji w okresie trwania zjawiska FOMO – fear of missing out. Czyli kupowania w okresie rynkowej euforii. Gdy inwestorzy rzucają się na akcje, nie zwracając uwagi, ile one kosztują w relacji do przychodów i zysków, dochodzi do rozjazdu między kursem a realną wyceną. Inwestowanie nie może polegać na kupowaniu tego, co modne. Jak mawiał Warren Buffett, należy kupować świetne biznesy po dobrej cenie, a inwestowanie musi być nudne jak obserwowanie rosnącej trawy.
Czy dzisiejsza Nvidia to niegdysiejsze Cisco?
Współczesny krajobraz rynkowy jest zdominowany przez szał wokół sztucznej inteligencji. W centrum euforycznego zainteresowania znajduje się koncern Nvidia. Odgrywa on właściwie analogiczną rolę do tej, którą pod koniec lat 90. pełniło Cisco Systems. Zarówno Nvidia, jak i dawne Cisco, reprezentują klasyczny model dostawcy kluczowej infrastruktury dla nowej ery technologicznej.
Jednak mimo oczywistych podobieństw narracyjnych, szczegółowa analiza fundamentalna ujawnia, że wycena Nvidii jest znacznie silniej osadzona w twardych realiach, niż była wycena Cisco u progu nowego milenium. Otóż Cisco w szczycie bańki notowane było przy wskaźniku C/Z w okolicy 200, a w przypadku Nvidii jeszcze nie przekraczał on 100x. Wycena spółki założonej przez Jensena Huanga wydaje się więc bardziej racjonalna.
Cisco osiągało w okresie swojej pierwszej świetności marże netto na poziomie około 14-15%. Nvidia notuje bezprecedensową rentowność z marżą brutto sięgającą 74–75% i marżami netto przekraczającymi 50%. Spółka Huanga generuje przy tym gigantyczne wolne przepływy pieniężne w okolicach 25 mld dolarów kwartalnie.
Idąc dalej, odbiorcami urządzeń Cisco były w dużej mierze młode, nieposiadające kapitału startupy internetowe, których zakupy były finansowane długiem. Cisco wzmacniało dynamikę ich rozwoju poprzez tzw. finansowanie przez dostawcę (vendor financing). Spółka Cisco Capital udzielała firmom telekomunikacyjnym i startupom miliardowych kredytów, księgując te pożyczki jako przychody.
Około 10% przychodów Cisco pochodziło właśnie z takiego finansowania. Praktyka ta sztucznie pompowała sprzedaż, ale powiązała losy Cisco z wypłacalnością klientów (w rezultacie Cisco musiało odpisać w 2001 roku blisko 900 mln dolarów z tytułu niespłaconych pożyczek). Tymczasem Nvidia sprzedaje swoje układy GPU najbogatszym korporacjom świata (Microsoft, Alphabet, Meta, Amazon), a te giganty finansują zakupy infrastruktury AI z własnych przepływów operacyjnych. Nawet w przypadku porażki ich projektów AI, podmioty te nie zbankrutują i pozostaną wypłacalne.
Ponadto Nvidia – jak się wydaje – buduje głębszą i trudniejszą do sforsowania „fosę” biznesową. Otóż Cisco oferowało sprzęt, który z czasem uległ standaryzacji, co umożliwiło konkurentom rywalizację cenową. Nvidia stworzyła potężny ekosystem i jej klienci nie kupują wyłącznie chipów, a raczej dostęp do środowiska, z którego niezwykle trudno jest zrezygnować na rzecz rozwiązań konkurencji.
Z drugiej strony Nvidia, podobnie jak Cisco dwie dekady temu, stała się „wąskim gardłem”, którego wycena opiera się na wierze inwestorów w niemal nieskończony wzrost zapotrzebowania na moce obliczeniowe. Ta narracja uwolniła potężne strumienie kapitału, które popłynęły w kierunku spółek powiązanych z rozwojem AI. Jednak należy pamiętać, że wchodzimy w erę coraz brutalniejszej walki o ziemię i zasoby, a centra danych pochłaniają ogromne ilości energii, wody i przestrzeni.
Rozwój sektora AI i wzrost Nvidii dokonuje się w warunkach otwartej rywalizacji USA z Chinami, w erze, kiedy zaczyna dominować technonacjonalizm. To wszystko powoduje, że dalszy liniowy wzrost szeroko pojmowanego rynku AI wcale nie jest oczywistością.
Niemniej jednak można dojść do wniosku, że dzisiejsi liderzy ery AI posiadają fundamenty bardziej stabilne niż liderzy bańki internetowej sprzed ponad 20 lat. Należy pamiętać, że zakup akcji nawet najbardziej rewolucyjnego przedsiębiorstwa w fazie parabolicznego wzrostu niesie ze sobą ryzyko. Czy inwestorzy płacący dziś bajońskie sumy za akcje Nvidii zostaną zmuszeni do bolesnego powrotu na ziemię tak jak niegdyś akcjonariusze Cisco? O tym, czy tak się stało, przekonamy się za kilka lat, gdy spojrzymy wstecz.
Czy warto dziś kupować akcje Cisco?
No dobrze, a co z samym Cisco? Czy warto dziś zainwestować w tę spółkę? Co mówią o niej analitycy? Przypomnijmy, że wycena tej spółki to obecnie 450 mld dolarów, a wskaźnik C/Z zbliża się do 40. Z kolei przyszłe C/Z (oparte na spodziewanych zyskach za kolejne 12 miesięcy) sięga poziomu 25. Analitycy są raczej optymistyczni: radzą „przeważaj”, a średnia docelowa cena akcji sięga 130 dolarów.

Generalnie nie sposób nie odnieść wrażenia, że Cisco stało się jednym z najbardziej dynamicznych beneficjentów fali wydatków na infrastrukturę AI. Dynamiczna reorientacja oferty produktowej w kierunku układów scalonych (Silicon One), zaawansowanej optyki (Acacia) oraz udane przyłączenie kupionej platformy Splunk doprowadziły do radykalnej zmiany postrzegania spółki przez Wall Street.
Wczoraj Cisco Systems opublikował wyniki za czwarty kwartał roku obrotowego (zakończony 25 lipca, amerykańskie spółki nie uznają kalendarzowych lat obrachunkowych) i za cały rok. Wyniki przewyższyły oczekiwania rynku. Przychody za cztery ostatnie kwartały wyniosły 63,3 mld dolarów, zysk przypadający na akcję to 4,33 dolara.
Zarząd przedstawił też roczne prognozy na rok obrotowy 2027. Cisco zakłada zysk na akcję w przedziale 5,05-5,11 dolarów oraz przychody ze sprzedaży na poziomie 72,2-73,4 mld dolarów. Czyli – przyszłość ma być jeszcze lepsza, niż teraźniejszość. Inwestorów zaniepokoiło jednak pogorszenie marży brutto spółki w ostatnim czasie. Obniżyła się ona do poziomu 66,3% z 68,4% przed rokiem. To i tak kosmiczna marża, ale widać, że pojawiła się presja kosztowa wynikająca z wyższych cen komponentów wykorzystywanych w sprzęcie AI. To może utrudnić realizację prognoz.
Głównym motorem napędowym dla biznesu Cisco jest segment usług sieciowych generujący 8,8 mld dolarów przychodu (wzrost o 25% w skali roku). Podczas niedawnego wydarzenia Cisco Live gigant technologiczny zaprezentował Cisco Cloud Control — nową platformę zaprojektowaną tak, aby „ludzcy” operatorzy i agenci AI pracowali ramię w ramię przy zarządzaniu infrastrukturą krytyczną. Oferta łączy w jednym panelu narzędzia sieciowe i usługi bezpieczeństwa. To może być hit Cisco na najbliższe lata.
Cisco Systems to jedna z najbardziej wyważonych i defensywnych ekspozycji na boom sztucznej inteligencji w 2026 roku. Duża spółka mająca gigantycznych klientów, płacąca dywidendy. Godna uwagi. A jej historia jest godna rozwagi, ku przestrodze. Po ogłoszeniu najnowszych wyników finansowych – kurs tąpnął o 8%.
CZYTAJ TEŻ:
——————————-
ZAPLANUJ ZAMOŻNOŚĆ Z SAMCIKIEM:
Myślisz, że nie masz szans na żywot rentiera? Że masz za mało oszczędności? Że za mało zarabiasz? Że nie umiał(a)byś dobrze ulokować pieniędzy, gdybyś je miał(a)? W tym e-booku pokazuję, że przy odrobinie konsekwencji, pomyślunku i, posiadając dobry plan, niemal każdy może zostać rentierem. Jak bezboleśnie oszczędzać, prosto inwestować i jak już teraz zaplanować swoje rentierstwo – o tym jest ten e-book. Praktyczne rady i wskazówki. Zapraszam do przeczytania – to prosty plan dla Twojej niezależności finansowej. Polecam też trzy inne e-booki: o tym, jak zrobić porządek w domowym budżecie i raz na zawsze wyjść z długów, jak bez podejmowania ryzyka wycisnąć więcej z poduszki finansowej i jak oszczędzać na przyszłość dzieci.
——————————
ZAPISZ SIĘ NA NASZE NEWSLETTERY:
>>> W każdy weekend sam Samcik podsumowuje tydzień wokół Twojego portfela. Co wydarzenia ostatnich dni oznaczają dla Twoich pieniędzy? Jakie powinieneś wyciągnąć wnioski dla oszczędności? Kliknij i się zapisz.
>>> Newsletter „Subiektywnie o Świ(e)cie i Technologiach” będziesz dostawać na swoją skrzynkę e-mail w każdy czwartek bladym świtem. Będzie to podsumowanie najważniejszych rzeczy, o których musisz wiedzieć ze świata wielkich finansów, banków centralnych, najpotężniejszych korporacji oraz nowych technologii. Kliknij i się zapisz.
———————————
Źródło okładki: Cisco






