Inwestorzy szukają różnych sposobów na osiągnięcie przewagi rynkowej w inwestycjach. Wielu opiera się na kanonach finansowych – np. analizie fundamentalnej. Są jednak i tacy, którzy stosują zdecydowanie mniej oczywiste metody. Należy do nich astrologia, która zajmuje się m.in. zjawiskiem… retrogradacji Merkurego. Czy to ona decyduje o cenach akcji na giełdzie?
Żyjemy w świecie przesądów. Niektórzy wieszczą pecha, gdy przebiegnie im drogę czarny kot. Niektórzy przyszli małżonkowie nie chcą stawać na ślubnym kobiercu w miesiącach, które nie zawierają litery „r”. A kto z nas choć raz nie odpukiwał w niemalowane drewno? Czy inwestorzy na rynkach finansowych są zabobonni? Przyjrzałem się sprawie.
- Milion złotych do ręki w przypadku jednej z ponad 60 chorób i miliony euro na leczenie za granicą. Ruszają w Polskę z nową ofertą. „Jest dla każdego” [POWERED BY PZU]
- Wysokie ceny akcji, złoto bije rekordy… Czy to dobry czas na rozpoczęcie przygody z inwestowaniem? Statystyki, które dają do myślenia [POWERED BY SAXOBANK]
- Ameryka czy Europa – na który rynek postawić w najbliższych kilku latach w akcyjnej części portfela? Oto kilka liczb, które pomagają rozstrzygnąć ten dylemat [POWERED BY UNIQA TFI]
Astrologia i przesądy: chleb powszedni inwestora?
W 1990 r., gdy jedni wciąż z nostalgią wspominali siermiężne czasy komuny, a drudzy uczyli się funkcjonowania w ramach gospodarki wolnorynkowej, telewizja wyemitowała serial Capital City. Akcja działa się w londyńskim City, a jeden z bohaterów odpowiedzialny za skomplikowane transakcje derywatami korzystał z usług astrolożki, żeby upewnić się, kiedy najlepiej i na jakich warunkach obracać kapitałem.
Capital City wspomina z rozrzewnieniem wiele osób związanych zawodowo z rynkiem finansowym. Ten serial (obok słynnego filmu Wall Street), stanowił dla nich źródło inspiracji i sprawił, że zainteresowali się rodzącym się dopiero rynkiem kapitałowym.
Astrologia polega na próbach przewidywania przyszłości ludzi i wydarzeń na Ziemi na podstawie położenia ciał niebieskich na nieboskłonie. W odróżnieniu od astronomii jest dziedziną pseudonaukową. Niemniej część ludzi pokłada w nią wiarę. A w Polsce zawód astrologa jest wpisany do rządowej „Klasyfikacji zawodów i specjalności na potrzeby rynku pracy” pod pozycją 516101.
W czerwcu br. magazyn Fortune donosił, że spora część młodych ludzi z pokolenia „zet” dokonująca inwestycji na rynkach finansowych kieruje się wskazaniami astrologii, by osiągać zyski – z tekstem na ten temat zapoznasz się tutaj. O tym, że są ludzie, którym towarzyszy myślenie mistyczne, chyba nie ma co kogokolwiek przekonywać. Tak było, tak jest, tak będzie.
Instytut Gallupa przeprowadził kiedyś sondaż wśród przedstawicieli narodów anglosaskich – Amerykanów, Kanadyjczyków i Brytyjczyków – i zapytał ich o zjawiska paranormalne. 37% Amerykanów było zdania, że domy mogą być nawiedzone. 24% uważało, że naszą planetę odwiedziły już istoty pozaziemskie. 21% sądziło, że istnieją formy komunikacji ze zmarłymi. Taki sam odsetek był przekonany o istnieniu czarownic. A 25% wierzyło w astrologię i to, że ciała niebieskie mogą mieć wpływ na życie ludzkie.

Źródło: Instytut Gallupa
Retrogradacja Merkurego: co ma wspólnego z inwestowaniem?
Jednym z zagadnień, na których koncentrują swoją uwagę astrologowie, jest retrogradacja Merkurego. To najmniejsza i najbliższa Słońcu planeta w Układzie Słonecznym. Można przy odrobinie szczęścia dostrzec Merkurego z naszej planety. I podobnie jak Ziemia obiega on Słońce. Z tą różnicą, że my potrzebujemy 365 dni na pełny obieg, zaś Merkury jedynie 88 dni.
W astronomii pod pojęciem retrogradacji kryje się ruch ciała niebieskiego, które pozornie porusza się po orbicie w kierunku przeciwnym niż większość ciał w danym układzie orbitalnym. Niektórzy określają to cofaniem się ciała niebieskiego. Jest to jednak złudzenie optyczne.
Retrogradacja Merkurego występuje zwykle trzykrotnie w ciągu roku, bardzo rzadko ma to miejsce czterokrotnie (od początku wieku doszło do tego cztery razy w latach: 2003, 2009, 2016 i 2022) – kalendarium retrogradacji Merkurego w latach 1800-2097 znajdziesz tutaj. Zjawisko trwa 19-25 dni.
Niektórzy przypisują retrogradacji Merkurego różne magiczne właściwości mające wpływ na zachowania ludzkie. Zjawisko to ponoć prowadzi m.in. do pogorszenia zapamiętywania, a także do tego, że ludzie popadają w nastrój depresyjny i czują, że ich sprawy nie idą w dobrym kierunku. Na łamach najpoczytniejszego amerykańskiego tygodnika społeczno-politycznego Time napisano w 2018 r., że gdy Merkury wchodzi w pozorny ruch wsteczny, to zapowiada to początek nieszczęścia na Ziemi.
„Zdarzają się konflikty z przyjaciółmi. Decyzje wydają się niemożliwe do podjęcia. Mówi się, że […] retrogradacja Merkurego ma również wpływ na ludzkie umysły i przetwarzanie mentalne. Ludzie mogą odczuwać objawy, takie jak zamglenie mózgu i wysoki niepokój” – uważa Lisa Stardust (prawda, że piękne nazwisko jak na astrologa?), nowojorska astrolożka z ponad 15-letnim stażem udzielająca się m.in. w Women’s Health, Oprah Daily, Vogue czy Cosmopolitan.
Wpływem retrogradacji Merkurego na efektywność na polu inwestycyjnym zajęli się ekonomiści. Shubo Kou i Xiyuan Ma z PBC School of Finance, Tsinghua University, przeanalizowali pod tym kątem zachowanie się chińskiego rynku akcji w latach 2005-2021 – z treścią badania zapoznasz się tutaj.
Gapisz się w gwiazdy i zarabiasz? Astrologia i Portfel Merkurego
Przedmiotem analizy były cztery benchmarkowe indeksy giełd chińskich – CSI300, CSI1000I, SZI i SSEC. W skrócie kluczowy wniosek płynący z opracowania był następujący: w okresie retrogradacji Merkurego rynki mają tendencję do spadków. CSI300 zniżkował wówczas średnio o 3,14% (w przeliczeniu na miesiąc), a następnie w okresie po retrogradacji odrabiał przez kolejne miesiące przeciętnie 2,39% (w przeliczeniu na miesiąc). Analogicznie zachowywały się inne indeksy, przy czym tendencja spadek-wzrost nie była tak silna, choć zbliżona.
Autorzy badania zaproponowali strategię inwestycyjną polegającą na tym, że przed retrogradacją pozbywamy się aktywów, a następnie po jej ustąpieniu zajmujemy pozycję długą (dotyczyło to indeksu CSI300). I tak w kółko, czyli co najmniej trzy razy w roku powtarzamy tę operację. Zestawili to z portfelem pasywnym, który jest utrzymywany przez cały czas eksperymentu bez względu na koniunkturę panującą na rynku. Rezultat ćwiczenia? Portfel Merkurego dał w przybliżeniu dwukrotnie wyższą stopę zwrotu niż portfel pasywny.

Źródło: Kou et al. (2023)
To jednak dane wyłącznie dla rynku chińskiego. Istnieje nieco starsze badanie, które jest o wiele bardziej kompleksowe. Stoją za nim Yanlin Qi, Hang Wang i Bohui Zhang. To owoc wysiłków badawczych amerykańsko-australijsko-hongkongijskich, choć personalia twórców jednoznacznie wskazują ich pochodzenie. Autorzy podjęli się analizy indeksów rynków akcji z 48 państw, a badanie objęło bardzo długi szereg czasowy (od 1 stycznia 1973 do 31 września 2019) – z opracowaniem zapoznasz się tutaj.
Główny wniosek był taki, że zannualizowane stopy zwrotu w trakcie retrogradacji Merkurego były o 3,33 pp niższe niż okresie postretrogradacyjnym. Nie oznaczało to, że dochodziło do automatycznych strat, tylko że zyski były niższe niż w czasie, gdy Merkury „się nie cofał”.
I teraz ważne spostrzeżenie. Wiele zależy m.in. od tego, jak mocno populacja danego kraju wierzy w nadprzyrodzony wpływ retrogradacji Merkurego. Im wyższy poziom wiary w to zjawisko i jego negatywny wpływ na ludzki dobrostan, tym częściej inwestorzy pozbywają się akcji w czasie retrogradacji.
Astrologia (nie) przekonuje polskich inwestorów?
Chcąc ustalić narody, które są najbardziej podatne na wiarę w „cofanie się” Merkurego, autorzy badania prześledzili statystyki Google Trends. Sprawdzili, jak często ludzie wyszukiwali frazy „retrogradacja Merkurego”. Założyli, że im większy odsetek populacji to wyszukiwał, tym większa wiara co do wpływu zjawiska na nasze życie, co może przekładać się na zachowania inwestycyjne.
W czołówce pod względem przynależności narodowej byli m.in. Grecy, Tajwańczycy, Słoweńcy, Hongkongijczycy, Chińczycy i Japończycy. Polacy i Amerykanie byli na szarym końcu, zatem cechowała ich najmniejsza wiara w retrogradację Merkurego. Nie można powiedzieć, że astrologia to drugie imię polskiego inwestora.

Źródło: Qi et al. (2022)
Nie bez przyczyny wskazałem Polaków i Amerykanów, gdyż przeanalizowałem na własną rękę, jak zachowywały się dwa benchmarkowe indeksy akcyjne giełd obu nacji. W przypadku Polski był to WIG, a w przypadku Stanów Zjednoczonych S&P500. Czas analizy objął lata 2000-2023.
Założyłem, że inwestor dokonuje transakcji kupna na otwarciu sesji w dniu rozpoczęcia retrogradacji, zaś zamyka pozycję na koniec sesji w dniu zakończenia retrogradacji Merkurego. Chciałem uzyskać odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście straci na tym?
Przypominam, że obywatele obu państw należą do najmniej chętnie poszukujących frazy „retrogradacja Merkurego”. Dla Polski średnia stopa zwrotu z rynku akcji w trakcie retrogradacji była dodatnia – wyniosła 0,1%. Dla USA była z kolei ujemna – wyniosła -0,3%.
Zakładając, że mamy zwykle trzy retrogradacje rocznie, to inwestor działający w Stanach Zjednoczonych mógłby „powalczyć” o niespełna 1 pp dodatkowego zysku na portfelu, gdyby pozbył się akcji w okresie „cofania się” Merkurego. Ale to wszystko bez uwzględnienia prowizji maklerskich, które pochłonęłyby znaczną część teoretycznego profitu.
No i kolejna rzecz. Mogłoby dojść przecież do sytuacji, że w trakcie pozostawania poza rynkiem z powodu retrogradacji Merkurego spółka wypłaciłaby dywidendę. Moim zdaniem taka „szamotanina” rynkowa nie prowadzi do niczego dobrego. Astrologia w tym przypadku nie przynosi prostych recept. Ech…
Zobacz też nasze najnowsze materiały wideo:
zdjęcie tytułowe: Copilot Designer

